Witam,
Komornik to jednak ciężki zawód i pewnie dlatego zatrudniają tak bezduszne
istoty.
Zupełnie nie mogę uzyskać informacji, nic – a jak to pani stwierdziła –
powinnam się cieszyć że choć 1/3 ściągają.
Pewnie i tak

, ale może Wy mi coś doradzicie.
Zasądzoną kwotę wpłacał nieregularnie , najczęściej z miesięczną zwłoką. Nie
ponaglałam, bo moja pensja wystarczała. Od września mam zwiększone wydatki z
powodu drogich dla siebie lekarstw i tu zaczęły się schody. Poprosiłam by
wpłacał do wyznaczonej daty i chyba się "obraził" (he, he) Bo ani zaległych z
lipca, ani z sierpnia już nie otrzymałam. Pod koniec września złożyłam sprawę
do komornika. Okazuje się, że były ma najniższą krajową co w sumie pozwoliło
na ściągnięcie do grudnia łącznie kwoty mniejszej niż zasadzone miesięczne
alimenty. Zupełnie nie wiem co mam zrobić. Wiem, ze facet pracuje, ze ma
mieszkanie, samochód....ale nie znam szczegółów. Jedynie dom babci gdzie jest
zameldowany, ale nie chce (i chyba nie moge) go ruszać. Czy to ja mam
pokazywać palcem komornikowi skąd można ściągnąć kase? Bo dałam im pesel, nr
konta i nic. Zastanawiam się nad wycofaniem sprawy – na co usłyszałam, że gdy
będę chciała ją założyć raz jeszcze to UWAGA! Cyt: "panie będą dla mnie
niemiłe" No comment!
Skoro z ich "pomocą" ściągam mniej niż wpłacał nieregularnie to może
eksperyment się uda!
Najchętniej bym olała gada zupełnie (bo kontaktu z córką też nie ma), ale
sytuacja zmusza!!!
Pozdrawiam i z góry dziękuję za rady

Anna