Dodaj do ulubionych

Co gdy....

06.01.05, 16:02
Co gdy jest u mnie facet, a sa odwiedziny u mojej corki, jak "ochronic"
obecnego mezczyzne przed atakami(werbalnymi i niewerbalnymi) eksa?? i co
zrobic jesli matka obecnego nieprzychylnie patrzy na samotna, rozwiedziona
matke (ja 23 corka 5 lat) nieulozylam sobie zycia normalnie, ale czy do konca
juz bede musiala cirpiec?? Kobieta jest bardzo religijna i chyba to
najbardziej wplywa na jej stosunek do mnie, choc jeszcze nie wie o mojej corce ;/
Obserwuj wątek
    • ania_rosa Re: Co gdy.... 07.01.05, 03:22
      Hej
      Jak wyczytałam: Twoja córka ma pięc lat. To wiek, w którym spokojnie mozna
      zabrac dziecko do kina, na lody, do sali zabaw i nie trzeba się z nim zawsze
      widywac u matki dziecka. Do rozważenia sa tez opcje: ex przychodzi, Wy
      wychodzicie z mieszkania (na pewno macie jakieś zakupy do zrobienia, czy ochotę
      na kawę we dwoje); Ex zabiera córkę do siebie; Next nie uczestniczy w wizytach
      lub siedzi w drugim pokoju.
      Sądzę, że problem mozna łatwo rozwiązać przy odrobinie dobrej woli. Druga
      sprawa: nie od rzeczy byłoby pogadanie z Exem na temat rozdzielenia jego opinii
      i odczuć odnośnie Twojego nowego zycia i partnera, od kwestii dobra córki. O
      ile Ex może mieć swoje zdanie co do Nexta, o tyle nie powinien go wyrażac w
      obecności dziecka. Dalej: czy nie za bardzo dajecie sobie jeździc po głowie? Ex
      jest dużym chłopcem, powinien wiedziec, że zyje w przestrzeni społecznej, w
      której nie każdemu, kto własnie spozył czosnek nalezy oznajmić "smierdzi ci z
      ust". Innymi słowy: myslec może sobie, co mu się zywnie podoba, ale Wy macie
      prawo zażądać, aby się nie dzielił z Wami swoimi refleksjami, bo jest to
      przykre, niewłaściwe, nie chcecie tego słuchac, nie jest jego sprawą i tak
      dalej. Proponuję zadbać o Waszą higienę psychiczną, bo Ex chyba znacznie ją
      zanieczyszcza. Istnieje tez szereg rozwiązań mediacyjnych: możesz zaproponowac
      Exowi wizytę u psychologa celem ustalenia, jak wyobrażacie sobie wychowywanie
      córki w niepełnej rodzinie i tam spróbować polubownie załatwić kwestie relacji
      Ex- córka- Ty- next. Możesz także (gdyby powyższe nie przyniosło efektu)
      przypomnieć Exowi, że nie musisz przyjmowac go w swoim domu i nie musisz
      zezwalac na niszczenie poczucia bezpieczeństwa córki. Możesz natomiast
      skierowac do sądu sprawę o ustalenie wizyt i przedstawić sądowi swoje i Nexta
      zeznania, co do zachowania Exa.
      A juz zupełnie na marginesie: nie musisz chronić Nexta, chroń dziecko. Next
      jest dorosły, po nim to spłynie, względnie sam się zatroszczy o swoje
      samopoczucie, natomiast dziecko niekoniecznie. Wobec dziecka masz obowiązki,
      wobec Nexta nie. Niech się Next sam chroni na tyle, na ile czuje się
      odpowiedzialny za Waszą "rodzinę" (jesli już ją tworzycie).
      Co do matki Nexta: to tylko i aż matka Nexta. Co za tym idzie- sprawą Nexta i
      miarą jego odpowiedzialności (miłości, dojrzałości i co tam jeszcze) będzie
      wyłożenie matce sytuacji i zastrzeżenie, że dokonał wyboru. Jesli Nextowi
      zależy, poprowadzi temat tak, abyś na tym nie ucierpiała. W zyciu każdego
      dorosłego człowieka musi się w końcu pojawić moment decyzji, czy realizuje
      scenariusze rodzica/ów, czy wybiera swoje własne i odpowiada za nie samym sobą.
      Tak więc jeśli mogę radzić: poobserwuj Nexta uważnie. Jeśli jest uzalezniony od
      matki i jej opinii oraz nie umie się im przeciwstawić- nie wróży to dobrze.
      Nie rozumiem tez, dlaczego matka Nexta nie wie o Twojej córce? Ty jej nie
      powiedziałaś? Next nei chciał powiedzieć? Odbyło się tylko jedno spotkanie?
      W takich sprawach jestem za absolutną szczerością. Jeśli coś ma się rozlecieć-
      to od razu, bo nie warto budowac zamków na lodzie. Dlatego dobrym rozwiązaniem
      jest wyłożenie kawy na ławę- ani Ty nie powinnaś się wstydzic dziecka, ani
      człowiek, który Cię kocha nie powinien zatajać tego faktu przed nikim. Dziecko
      jest przeciez powodem do radości i odnalezienia sensu życia, a nie wstydliwą
      okolicznością, którą stopniowo mozna ujawniać. Inaczej robi się z tego gra w
      udawanie, ktora ma niewiele wspólnego z solidnymi podstawami wspólnego życia.
      Jesli natomiast matka Nexta przyjmie taką wiadomośc z oburzeniem, sama wystawi
      sobie świadectwo. Jeżeli zaś Next przyjmie zachowanie matki z pokorą- warto
      przemyslec, czy jest sens być z człowiekiem, który ewidentnie wstydzi się
      kawałka Twojego życia i nie ma na tyle odwagi, aby dokonać wyboru między matką,
      a wybraną przez siebie kobietą.
      pozdrawiam
      Rosa


      testuję sygnaturkę
      • vialle Re: Co gdy.... 07.01.05, 09:48
        podpisuje sie oburacz pod Twoim postem ania_rosa.
        Chronic nalezy dziecko nie nexta. Jesli masz sobie zbudowac cos wartosciowego w
        zyciu, to raczej nie z facetem, ktorego trzeba chronic przed eksem czy przed
        jego wlasna mama. Od faceta, ktory nie by sie umial znalezc pomiedzy Toba a
        swoja mama, a juz zwlaszcza ktory by sie wstydzil ze masz dziecko, radzilabym
        (jesli wolno mi radzic) uciekac gdzie pieprz rosnie.

        Mialam podobne doswiadczenia jesli chodzi o stosunek eksa do mojego obecnego
        partnera - lacznie z naprawde debilnymi akcjami, gdy eks z synem na
        rekach "skakal" do mojego partnera, albo w obecnosci dziecka, wszedlszy bez
        zapowiedzi i zaproszenia do mojego mieszkania, prowokowal mojego partnera,
        probowal wygonic go z mieszkania etc. Na szczescie to byly pojedyncze wyskoki i
        sie skonczyly, przy czym nie bez znaczenia jest fakt, ze eks zdaje sobie
        sprawe, ze jesli takie zachowania by sie powtarzaly to naprawde wypowiem mu
        wojne przez duze W - no i uzyskalismy tyle, ze eks przestal prowokowac
        spotkania z moim partnerem, "wspolpracuje" w tym sensie ze on tez stara sie
        zeby sie nie natykali na siebie. Z ktory moj partner wychodzi z domu albo wraca
        pozniej, gdy eks przywozi syna etc. Wiec generalnie sie nie widuja, trwa to juz
        ponad pol roku i musze powiedziec, ze z wolna zaczynam miec dosc
        nienaturalnosci tej sytuacji. Rozumiem trudne emocje eksa i nie chce mu
        utrudniac zycia, ale tez nie moze moje zycie byc podporzadkowane jemu, a moj
        partner nie powinien sie szwedac po sklepach wieczorem zamiast wrocic jak
        czlowiek do wlasnego domu. Z czasem to sie bedzie musialo skonczyc, bo jednym z
        elementow normalnosci jest to, ze syn bedzie mial szanse zobaczyc jak jego
        ojciec normalnie odpowiada na dzien dobry czlowiekowi, ktory razem ze mna syna
        wychowuje - zamiast patrzec na to jak ojcu odpala na jego widok. Ale to jeszcze
        przed nami, mam swiadomosc ze trzeba czasu, tak jak mam swiadomosc ze to na
        razie to sztuczna sytuacja - tyle ze potrzebna. Moze Tobie tez pomoze jak
        panowie nie beda sie na siebie natykali. Mam nadzieje, ze Twoj partner nie
        traktuje tego w kategoriach "nie zamierzam wychodzic" i nie jest strona
        prowokujaca czy nie odpowiada na prowokacje, bo to bledne kolo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka