Moja córeczka ma 9 miesięcy - jej ojciec przez cały czas jakoś nie może
znaleźć czasu lub pieniędzy by przyjechać ją uznać. Mam dość ściemniania,
przestałam już liczyć na niego i jego gadanie. Mała dużo choruje w żłobkach,
a ja ciągle na zwolnieniach - tną mi pensję paskudnie

(( Pomału finansowo
nie daję rady...
Chcę złożyć sprawę o uznanie ojcostwa, odebranie praw rodzicielskich
(ojcowskich? - nie wiem jaka jest różnica) i alimenty. Ojciec mojej córeczki
zmienił miejsce zamieszkania (wynajmował) i nie znam nowego adresu, a
ostatnio zlikwidował swój numer telefonu komórkowego!!! Zero kontaktu od
tygodnia. Dziewczyny pomóżcie - co w takiej sytuacji? Składać pozew na adres
jego mamy, gdzie jest zameldowany (o ile się ostatnio szybko nie
wymeldował...)? Jeśli się nie stawi, czy mogę pozwać na świadków jego mamę i
siostry? Mam też kupę zdjęć jego z małą, filmików w komórce, SMSów - czy to
wystarczy jeśli on sam się nie stawi? Zaczynam też się zastanawiać, czy nie
nawiał za granicę

(( Głupia byłam, trzeba było to od razu po narodzinach
małej załatwić, ale myślałam że będziemy w trójkę (mimo że całą ciążę byłam
sama...). Dodam, że na małą dał mi przez cały ten czas 200zł... które
zapłaciłam za czynsz za niego jak mieszkał z nami 2 miesiące. Ja go
utrzymywałam.
I podstawowe pytanie - ile orientacyjnie czasu czeka sie od złożenia pozwu do
pierwszej sprawy?