Dodaj do ulubionych

Nowa z rozterkami

22.08.06, 13:35
Witam wszystkie samodzielne mamy i samodzielnych ojców.
Jestem mamą prawie 9 miesięcznego urwisa i od 4 lata żoną (znamy się 5). M.
był fajnym człowiekiem do czasu ciąży. To znaczy, były wzloty i upadki, jak w
każdym związku. Akurat ciąża zbiegła się z dostaniem przez M. stałej pracy
(wczesniej to głównie ja utrzymywałam dom, M. miał zlecenia, które głównie
wydawał na przyjemności, czytaj sprzęt komputerowy, aparat cyfrowy, itp.). I
zaczęły się problemy. M. zaczął pić (wcześniej wogóle) przy czym znikał na 2-
3 dni bez znaku życia - takie numery wywinął 3 jak byłam już w zaawansowanej
ciąży, a na imprezach pił sporo, często aż do nocnych sensacji. Rozmawiałam,
prosiłam z nadzieja, że po porodzie to się zmieni. Przez chwilę było lepiej.
Niestety mąż zupełnie nie pomagał i nadal niewiele pomaga przy dziecku (plus
obowiązki domowe - zakupy, sprzątanie, itp. robie sama). Kiedy leżałam 14 dni
z synkeim w szpitalu z powodu zapalenia oskrzeli był u nas 3 razy, codziennie
odwiedzali nas moi rodzice. Tuż przed świętami wielkiejnocy, po ostrzejszej
wymianie zdań, zniknął na 3 dni - podobno był w pracy. Ja od kilku miesięcy
staram sie rozmawiać o naszym małżeństwie o jego problemach, ale M. nie widzi
nic złego, wg niego wszystko jest ok.Tuż przed operacja syna w lipcu znów
zniknął na 3 dni. Za każdym razem oczywiście pił. Teraz, jak zagroziłam
rozwodem, obiecuje poprawę i w końcu postanowił ze mna porozmawiać, bo do tej
pory to były moje monologi.Okazuje sie, że pije bo byłam i jestem okropna
(tzn. zaczęłam od niego wymagać wiekszego współudziału w opiece nad synem).
Mój problem: dac kolejną szansę stawiając ostre warunki czy już sobie
darować? Macie wieksze doświadczenie - czy jest sens dalej brnąć? Bo to, że
sobie sama poradzę to wiem, bo do tej pory praktycznie wszystko sama robię
przy pomocy rodziców, ale nie finansowej.
Powiem szczerze - każde rozwiązanie wydaje mi się bezsensowne.
Ps. Ale się rozgadałam. Pozdrawiam Was bardzo ciepło.
Obserwuj wątek
    • mamba30 Re: Nowa z rozterkami 22.08.06, 13:55
      Rzeczywiście macie spory problem do rozwiązania, ale uważam, że mimo wszystko
      warto popracować wspólnie nad zmianami. Nie przekreślaj od razu rodziny i Jego.
      Małżeństwo zawieraliście na dobre i na złe. Nie sztuką jest sie od razu poddać,
      sztuką jest walczyć i wyjść zwycięsko. Jeżeli On zaczął wykazywać chęci zmiany
      to już duży sukces. Bądź wytrwała. Powodzenia.
    • trawka3 Re: Nowa z rozterkami 22.08.06, 16:54
      Moja rada- nie dawac szansy. Ja przerabiałam to samo co ty przez 3 lata aż w
      końcu powiedziałąm dość. Za każdym razem jak obiecywał poprawę to i tak nic z
      tego nie wychodziło. Odpowiedzialności niestety nie da się nauczyć

      Trawka
    • ela73 Już wszystko wiadomo 28.09.06, 20:13
      Dołączyłam do Was, tzn. dołączę od niedzieli, kiedy to M. się wyprowadzi. Od
      niedzieli M. zachowuje się wzorowo - nie trzaska w nocy drzwiami, wychodzi na
      dwór palić, dzisiaj nawet sam z siebie umył kuchenkę. Szkoda, że dopiero teraz sad
      Szybko i gładko idzie mu pakowanie: koty podzielone, jutro dzielimy płyty dvd.

      Smutne, że tak łatwo się z tym pogodził.
      Szkoda mi naszego prawie 10-miesięcznego syna.
      • maria515 Re: Już wszystko wiadomo 28.09.06, 20:36
        Rozumiem Cie doskonale, bo sama bylam w takim zwiazku 8 lat. Niestety mam teraz
        strasznie malo czasu i nie moge sie rozpisywac, wiec napisze tylko jedno. My
        tez nie jestesmy juz razem, i jak ogarniaja mnie jakies chwile slabosci,
        tesknoty za tym co bylo dobre, to przypominam sobie jak bardzo sie denerwowalam
        jak pil, kiedy bylam w ciazy, i powtarzam sobie, ze nie pozwolil mi w pelni
        cieszyc sie ciaza, a teraz ja nie pozwole mu, zebym nie mogla cieszyc sie w
        pelni dziecinstwem mojego synka. Teraz bedzie Ci zle, ale za jakis czas
        zobaczysz jaki to wielki luksus nie martwic sie, czy dzisiaj pije, czy niesmile.
        Jak masz ochote pisz na priv. Życze Ci wiele sily, ale przy malutkim dziecku,
        ktore daje tyle radosci, na pewno Ci jej nie zabrakniesmile
    • jenny_curran Re: Nowa z rozterkami 28.09.06, 22:36
      Wiem, jestes w szoku, że naprawdę odchodzi. Ale uwierz mi, poboli Cię jego
      nieobecność, poboli i ... któregoś dnia przestanie. Choć myślę tak naprawdę, że
      wróci. Bądź silna.
      • saaba83 Re: Nowa z rozterkami 28.09.06, 22:57
        Witam więc i tu smile
        Tak jak już pisałam tam, trzymam kciuki i ściskam kiss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka