IP: *.* 27.10.02, 22:35
Dzisiaj mija rok od dnia, kiedy miałam wziąć ślub z ojcem mojego dziecka. To chyba najtrudniejszy rok w życiu: zostawił mnie człowiek, którego kochałam i byłam z nim przez ponad 4 lata. W zasadzie to ja odwołałam ślub ze strachu, bo on nagle zmienił swoje zachowanie, przestałam go obchodzić ja i nasze przyszłe dziecko. Były łzy, strach, głupie myśli. Ale dobrze się stało. Jak patrzę na to teraz, dziękuję za to,że coś mnie w porę oświeciło. Mój były przyszły mąż pije, oczywiście nie pracuje i robi jeszcze wiele innych rzeczy, o których szkoda gadać. Nasza córka go nie interesuje. Bycie samą to nie jest najgorsze wyjście, na pewno lepsze niz zmarnowanie sobie życia z kimś takim. Powiem więcej- jestem z siebie dumna za to, że potrafiłam przez to przejść i że sobie radzę. Czasami czuję się jak bohaterka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Renata27 Re: Mija rok IP: *.* 28.10.02, 09:48
      Dzielna Kasiu,to byl ciezki rok dla Ciebie, cięższego juz nie będzie. Wiem jak sie okrownie czulas, bo przezylam to samo i bardzo Ci wpsolczuje ze musialas przez to przejsc. Ja zostalam akurat zostawiona przez ojca dziecka, miesiac przed slubem, i mysle to bylo najlepsze co moglo sie wtedy wydarzyc, ale mysle tak dopoero teraz, wtedy bylal zalamana, bo cale zycie u mnie w domu matka wyglaszala poglad na panny z dzieckiem i dla mnie to bylo najgorsze, wyszlabym wtedy w panice nawet za kloszarda - taka bylam spaczona, ale nawet jak lezalam w szpitalu na patologii w 12 tyg. ciazy, mama nad lozkiem mowila, ze musze cos zrobic zeby ten slub sie odbyl, a jak mi sie nie spodoba to za pol roku wezme rozwod. Dodam ze nie kochalam tego typa. Mojej mamie nie wystadczalo, ze chcial usuniecia ciazy, nawet mial techniczne przemyslenia co i jak zebym nie poszla do wiezienia. Okropnie wtedy cierpialam, nie mialam oparcia w mamie (ale to nic nowego), ale dzis tak jak Ty TAK BARDZO SIE CIESZE ZE NIE WYSZLAM ZA NIEGO.Gratuluje Ci wlasciwego wyboru sprzed roku, inaczej musialabys przyjac kondolencje.Uff, ale sie rozpisalam, a chcialam tylko napisac, ze cie podziwiam Kasiu bohaterko.Renata
      • Gość: eBeata Re: Minął czwarty rok IP: *.* 28.10.02, 13:17
        a ja nie nie tyle jestem dumna z tego, że przetrwałam /no bo musiałam/ ile z tego, że potrafiłam obyć się bez zemsty. A przez długi czas miałam na to wielką ochotę i wyłącznie nędzne resztki rozsądku mnie powstrzymywały. Też na pewno znacie to uczucie ;-) - posiekać na kawałki i solą posypać!!! I cieszę się, że żyję w XXI w. - samodzielne mamy nie są palone na stosach, więc możemy podjąć SŁUSZNE decyzje.Uściski dla dzieci i ich dzielnych mam.Beata
        • Gość: ekaśka Re: Minął czwarty rok IP: *.* 28.10.02, 14:46
          NIE wiem dlaczego,ale nie miałam ochoty na zemstę, choc powinnam mieć. Może dlatego,że wszystko mu się zawaliło (praca, jego rodzice itp) i nie miałabym mu czego psuć. Za to nie wiem jak obeszłabym sie bez mamy. Na prawdę spisała się na medal, to ona pierwsza powiedziała mi, że mogę odwołać ślub, a jak będzie wszystko dobrze to i tak będziemy się mogli pobrać. Przez ten rok była ze mną i jest nadal. Renata27, Bardzo Ci współczuję. Po tym wszystkim Ty na pewno będziesz inna dla swojego dziecka.
          • Gość: eBeata Re: eKasia IP: *.* 29.10.02, 11:52
            Masz rację. Byłam wściekła, zmęczona, podpierałam się nosem, brak pieniędzy i to wszystko co znasz a tatuś wesoło się zabawiał, kupił nowe autko, nowa kobitka. Kiedy do lekarza w deszczu jechałam wózkiem to ... wydawało się to tak cholernie niesprawiedliwe. Teraz już wiem, myliłam się. I już jest dobrze. I wiem, że gdybym np. Mu ten samochód kwasem oblała to teraz czułabym się podle. I wdzięczna jestem, że tak mnie wychowano i dzięki Bogu, że wtedy jakiś aniołek nade mną fruwał i nie pozwolił zgłupieć do reszty.A teraz czekam na tych siedem lat tłustych :-).
            • Gość: Fuga Re: eKasia IP: *.* 30.10.02, 16:32
              Ebeatko,strasznie się się smutno zrobiło, bo jakoś tak mi stanął przed oczami obraz zmoknieteJ kobitki pchającej wózek W w deszczucryingJa mam podobne wspomnienie - tyle, że jednak wyszłam za niego, i to w podobnej dacie jak nie wyszła za mąż jedna z nas - 12.10.2001 - i pamiętam jak mała spadła z kanapy i ja w 35 stopniowym upale dżwigałam nosidełko z płaczącą Karolą ( 10 kilo ) do szpitala na działdowską płacząc razem z małą z potwornym strachem o dziecko, a potem robili jej RTG główki, tak strasznie się bała, tak się zanosiła od płaczu przytrzaśnięta woreczkami z ołowiem, kazali mi trzymać jej sztywno główkę, płakałam razem z nią, wszystcy w koło patrzyli tak strasznie obojetnie - a szanowny tatus nie mógł nawet przyjechać na moment - bo nie mógł się zwolinić z pracy...Pamiętam też inne rzeczy - kiedy wyzywał mnie przez telefon siedząc w knajpie w kolegami, kiedy płakałam zwinięta na podłodze (jakiejś histerii dostałam z niemocy i bezsilności ) i nawet widząc mnie w taki stanie nie potrawił przestać na mnie krzyczeć, pamiętam ile razy miałam ochotę ucieć jak najszybciej - i nie było jak ( z malutką ) anie gdzie.Jak mówił, że nie jeżdzi do swoich znajomych, bo im zazdrości, ze mają takie fajne życie (bez dzieci, samotni, tzw. weseli studenci) Jak mówił, ze idzie na piłkę, bo musi się rozerwać po pracy - a ja sama z dzieckiem do ortopedy, jak mówił, że jestem złą matką, że mną gardzi.jestem psychicznie wrakiem po tym wszystkim, teraz wiem, jak bardzo nie miało to sensu. Strasznie się rozpisałam, ale jakoś musiałam się wyżalić.POzdrawiamGosia
              • Gość: eBeata Re: do Fugi IP: *.* 31.10.02, 11:11
                Jak człowiek się wyżali, to mu lżej.Jest jednak Fuga malutka różnica.Ja nie miałam na myśli siebie, tego, że ciężko mi było.Nie takie rzeczy robiłam w deszczu.Miałam na myśli dziecko, które w tym wózku jechało.Dziecko, które nie jeździ na wakacje itp. nie zna taty. pomimo tego co wcześniej obiecywał.Świadomie nie założyłam z tym człowiekiem podstawowej komórki społecznej, biorąc na siebie główny ciężar opieki nad synkiem. Wiedziałam, że nie będzie lekko.No cóz Fuga, życie nie jest różowe i całe szczęście ;-)Oby tylko z każdego dołka udało się wyjść.PozdrawiamBeata
                • Gość: Fuga Re: do Fugi IP: *.* 31.10.02, 12:32
                  JA też myślę, że z każdego zakrętu da się wyjść jakoś i - jak coś nas nie zabije to nas wzmocni.Tyle, że dla mnie bardzo trudny był wybór - dać małej Ojca, który może nie jest najlepszym z ojców, ale czasem jest, przytuli, uśmiechnie się do malutkiej - czy rozstać się zgodnie z głodem serca i sumienia.
                  • Gość: ekaśka Re: do Fugi IP: *.* 05.11.02, 21:41
                    Po dokładnym przemyśleniu sprawy stwierdzam, że najlepszą zemsta była dla mnie wiadomość kolegi mojego byłego, że on chciałby do mnie wrócić. Tyle, że ja nie chcę. I kto tu teraz jest górą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka