mysza285
30.03.07, 11:42
Rozeszłam się z mężem. Ma firmę, nie znam zarobków, zawsze wr. potrzeby
pieniązki dostawałam. Sama pracuje zarabiam na rękę 1800zł- miasto średniej
wielkości, mąz oferuje 800zł alimentów, ja za szybkich obliczen wyliczyłam
1200zł, duża suma wiem, ludzie zyją za to w kilka osób, ale jest to adekwatne
do standardu zycia dziecka w czasie małżeństwa i troche głupio sie z tym
czuje. Nie mamm glodowych zarobków, alimenty wyszły spore i powiem, ze
pozwoliły nam z dzieckiem naprawde spokojnie zyc, bez szleństw, ale
bezpiecznie. Nie ma rodziny która pomogłaby mi wr. starty pracy, choroby,
niedołezności- mam mame i ojczyma rencistów i ciotke i wujka z rodzinami z
którymi nie utzrymuje kontaktów, bo to kilometry- kartka grzeczniościowa.
Mieszkamy w mieście przygranicznym, sprzedalismy dom, ja kupiłam mieszkanie,
maz urzadził sobie dom w biurze za granicą i cała sumę z podziału domu
zainwestował w firmę( mamy rozdzielnośc majatkową)- ja musiałam kupić dla
siebie i dziecka mieszkanie, bo tyko by mi został mi powrót do rodziców. Syn
jest 3-latkiem od wrzesnia idzie do pzredszkola- już przyjety. Z kosztów same
opłaty i przedszkole to juz 400zl, spora suma to buty, kapcie profilaktyczne-
syn ma pewna przypadlośc ortopedyczna nic wielkiego, ma mieć prawidłowe obuwie
nie tenisówki z materiału. Licząc kierowałam się Waszymi wskazówkami- studiuje
forum jakiś czas, wiec do sadu przygotuje wyliczenia.
Oczywiście mąz zrobi wszystko aby alimenty miał jak najniższe, deklaracje
pomocy jak będzie mógł itp.- nie wierze, obiecywał nie dotzrymuywał słowa
wiele razy. Ja sprawowałam wyłączna opieke nad dzieckiem i będę ja sprawować -
mąz jedzie do pracy za granice do naszych sąsiadów, przez całe małżeństwo był
gościem w domu. Świadków moge miec.
2.Nie wiem czy maz zrealizuje grozby pt. rok opieki on nad dzieckiem rok ja,
bo cyt. ma takie same prawa- ma, tylko że dziecko zawiezie do teściowej i sam
bedzuie pracowac jak do tej pory,groxby typu wywioze dziecko za granice, potem
przeprasza, ale wiem, ze stac go na wiele- nawet na dobrego adwokata, co tez
nieomieszkał mi wykrzyczeć. Jak się zabezpieczyc przed tym?Licze, ze to grozby
wynikające z tego, ze powiedziałam, ze będę jednak rozwód przeprowadzac z
orzekaniem o winie- nie zdradzał mnie mąz, nie pił, nie bił.
Pytania:
1. Jestem pazerna?Wydawalismy na syna sporo, wiekszośc rzeczy kupowałam w
Niemczech, zawsze maiał po 2 pary butów- wiosna, lato, zima, dwa kombinezony,
dobrej jakosci odzież obuwie, licząc alimenty brałam pod uwagę liczby
okrojone, zdrowo odzywiam dziecko-ja nie musze jeśc cielęciny, syn dlaczego
nie, witaminy, leki, urlop nad polskim morzem, wliczyłam wszytsko, sama jestem
w szoku, ze tyle, bo przeciez dzieci zyja i za 200-300zł
2. Jak bedzie widziane to , zę ja mam mieszkanie mąz nie- jego wybór, stac go
było wziąśc kredyt dołozyc do sumy za dom i kuoic drugi dom, a na mieszkanie
przy naszych cenach mógl mieć 3-pokojowe, ja kupiłam 2 pokoje, bo niższe
opłaty, poza tym wszytsko do domu musiałam kupić- mąz wziął reszte- pralke,
TV- sprzedał zwyczajnie ludziom. Bedzie grał biednego, bez dachu nad glową,
oczywiście firma straty- wiem,bo to zapowiedział ze mam prosic o PIT, oborty
firmy, ew. wydatki- karty kredytowe, debetowe, czy zobowiązania męza tez sie
licza tzn. kupił ostatnio 2 auta busa i osobówke, aby uciekac w koszty przed
podatkiem?To jest dla mnie plus czy minus?
3.Mąz bedzie napewno twierdził, ze bardzo kocha syna, a rozmowa jest taka-
chcesz rozwodu, to będziesz miała co chcesz, daje 800 stów i się nie targuj
poradzic sobie musisz, jak coś chcesz więcej krowo np. pojechac na urlop to
trezba sobie odlozyć tak w okresie zimowym rozkładam opłaty na miesieczne,
zęby nie płacic co 2 miesiące po 600zł z mojej tylko pensji Zniose wszytsko
ale nie obrażanie, ja wychowywałam dotychczas syna, męża to nic nie
interesowała, kasa na stół i po kłopocie.
Powiem tak skonczyła sie milość zaczęła walka o pieniadze. Nie cierpie tego.
Chciałabym uciec, myślałam żeby dac sobie spokoj, ale dlaczego ma być to
kosztem dziecka, przecież to jego pieniądze, a nawet jak zaoszczedze któregos
miesiąca i wpłace pieniązki na konto żeby syn jak kiedys będzie chciał sie
ożenic to mnie spokojnie stac bedzie na to. Moge z męzem rozliczac się nawet
rachunkami jak ma ochote i boi sie o to, ze cos sobie uszczkne, ja jestem
raczej z tych co sobie odejma od ust a dziecku kupią. Chce godnie zyc. Czy
jestem wredna?Znalazłam w goglach watek o wysokości alimentów i osoby żadające
więcej niż 300zł były tam mieszane zbłotem, wyzywane od pazernych k...-
jestem w szoku. Ja wiem, ze to obciążenie dla mężczyzny, ale dziecko na świat
się nie prosiło, a gdybysmy zyli razem maz dawałby bez porblemu na nawet na
zachcianki syna. Tak sie zastanawiam.
4. Odpuścić, wziąśc co daje i niech idzie w świat.M.