Alimenty - garść rad

15.08.07, 19:13
Jest parę kruczków w Kodeksie Rodzinnym pozwalających na dobrą argumentację przy walce o godziwe alimenty dla dziecka.

Najpierw trzeba zrobić dokładne i precyzyjne zestawienie miesiecznego kosztu utrzymania dziecka/dzieci. To jest podstawa. Od razu mówię, że wbrew pozorom rachunki nie są konieczne, sąd zwykle ich nie wymaga (ja przedstawię tylko za czynsz i media, bo tylko te mam). Ważne jest samo zestawienie kosztów, dające kwotę całkowitego utrzymania dziecka.

Uwaga: przy alimentach na 2 czy 3 dzieci nie wnosi się w pozwie o całą kwotę alimentów (czyli np. 1000 zł na 2 dzieci), tylko rozdziela kwoty na poszczególne dzieci (czyli np. wnoszę o alimenty w kwocie 500 zł na dziecko). To taki niewinny zabieg psychologiczny - lepiej wyglada to na papierze



Jeśli ojciec dziecka zarabia dobrze, ma stała i pewną pracę na etat, najlepiej złożyć pozew o alimenty procentowe, czyli np. 30% dochodów ojca, jednak nie mniej niż np. 500 zł (gdyby ojciec dziecka nagle zmienił pracę na mniej płatna).

W innym przypadku, gdy ojciec dziecka np. ukrywa dochody, jest "bezrobotny", pracuje na czarno czy bardzo często zmienia pracę, najwłaściwszym będzie ustalenie stałej kwoty alimentów.

I teraz, bardzo ważne jest ustalenie procentowego podziału kosztów utrzymania dziecka pomiędzy oboje rodziców. Nie zawsze jest to 50% dla każdej ze stron i to jest bardzo ważne.
Jeśli np. jesteś samotną matką na urlopie wychowawczym/macierzynskim opiekującą się samodzielnie, bez udziału ojca (bo on np. tylko sporadycznie odwiedza dziecko) dzieckiem, to masz prawo do nierównego podziału kosztów utrzymania dziecka. Skoro sama wychowujesz dziecko i sama sprawujesz nad nim opiekę, co jest formą alimentacji, ojciec niech płaci większą częśc alimentacji materialnej (polecam w tej sytuacji taki podział kosztów dziecka: 30% płaci matka, 70% płaci ojciec, czyli przy koszcie utrzymani dziecka 900 zł miesięcznie, alimenty dla ojca wyniosłyby 630 zł).
Dokonując nierównego podziału kosztów utrzymania dziecka należy poprzeć się odpowiednim zapisem w Kodeksie Rodzinnym i Opiekunczym, a mianowicie:
art. 135, par2 KRiO:
"Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, moze polegać także, w całości lub w częsci, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie"

Oczywiście jeśli matka pracuje, a ojciec często opiekuje się dzieckiem, to sprawiedliwy byłby podział kosztów np. 60% (ojciec) na 50% (matka)( W ogólnym koszcie utrzymania dziecka nie wolno zapomnieć o uwzględnieniu kosztu opiekunki/przedszkola)

Jeśli ojciec jest bezrobotny, wykazuje niskie dochody itp. to należy poprzeć się tym zapisem w Kodeksie Rodzinnym:
art 135 par 1 KRiO:
"Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego",
który mówi o tym, że powinno się brać pod uwagę zdolność zarobkową ojca dziecka zależną od posiadanego zawodu,doświadczenia i wykształcenia, a nie stan wykazywanych przez niego zarobków. Krótko mówiąc, nie ważne jest ile zarabia, ale ile mógłby zarobić gdyby postarał się o lepszą pracę. Tutaj najlepiej podać dowód w postaci ogłoszeń o pracę w prasie/internecie dla zawodu ojca dziecka oraz w postaci podawanych często w prasie średnich zarobków dla danej grupy zawodowej w danym mieście.
    • cyganka0 Re: Alimenty - garść rad 15.08.07, 19:23
      Zgadzam sie z kazdym slowem, ale u mnie niestety nie zdalo egzaminu.
      Sad byl wielce "zniesmaczony", ze nie pracuje i wykonuje obowiazek
      alimentacyjny poprzez opieke. (Adwokat eks nawet uznal, ze skoro nie
      jestem w stanie utrzymac dziecko to powinno byc z ojcem) Malo tego
      sad uznal, ze korepetycje to nie jest praca, bo nie mam pracodawcy i
      dal ojcu, tyle odwiedzin, ze zaloze sie ze zadna z Was nie ma nawet
      polowy. A mi dodatkowo 50% utrzymania dziecka. I w ten oto sposob
      wracam do pracy. Naczytalam sie tego kodeksu i myslalam, ze
      polityka" prorodzinna" pozwoli mi z dzieckiem posiedziec do wieku
      przedszkolnego.
      • virtual_moth Re: Alimenty - garść rad 15.08.07, 19:27
        hehe, no u mnie też to nie zało egzaminu, sądy niestety bardzo rzadko uwzględniają ten zapis o alimentacji bezprośredniej (chyba tylko gdy dotyczy to 2 tygodniowych noworodków i dzieci chorych, wymagających stałej opieki), a przecież NAWET matki pracujące zwykle o wiele więcej czasu i energii poświęcają dziecku i jego wychowaniu niż dochodzący ojcowie.
        Niemniej warto wiedzieć, że taki artykuł istnieje.
        • obiwe Re: Alimenty - garść rad 24.08.07, 22:49
          Ja nie znalam zapisu o alimentacji bezposredniej, ale na pewno znala
          ja pani sedzina. Teraz na pewno lepiej sie przygotuje.

          Sad juz na samym wejsciu nie byl przychylny. Na rozprawe zaciagnelam
          mame, ktora mi trzymala niespelna rocznego dzidziusia oczywiscie na
          korytarzu przed sala (bo beze mnie nie zostawal dluzej niz pol
          godziny i ktorego karmiłam tylko piersią bo nawet mojego mleka z
          buteli nie umiał pić, a rozprawa z dojazdem trwala jakies ponad 3
          godziny).

          Na samym wejsciu do sali usłyszałam "mily podniesiony glos" pani
          sedziny - no i po co Pani do sadu przyprowadzila dziecko.
    • pelagaa Re: Alimenty - garść rad 15.08.07, 19:26
      Przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego rozumieć należy
      potrzeby, których zaspokojenie zapewni mu - odpowiedni do jego wieku
      i uzdolnień - prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy. Możliwości
      zarobkowe i majątkowe zobowiązanego określają zarobki i dochody,
      jakie uzyskiwałby przy pełnym wykorzystaniu swych sił fizycznych i
      zdolności umysłowych, nie zaś rzeczywiste zarobki i dochody. Dzieci
      mają prawo do równej z rodzicami stopy życiowej niezależnie od tego,
      czy żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie.

      Obowiązek alimentacyjny polega na dostarczaniu środków utrzymania, w
      razie potrzeby także środków wychowania.

      Nie jest możliwe ustalenie katalogu usprawiedliwionych potrzeb
      podlegających zaspokojeniu w ramach obowiązku alimentacyjnego i
      odróżnienie ich od tych, które jako przejaw zbytku lub z innych
      przyczyn nie powinny być uwzględnione.

      Prawidłowy przebieg procesu wychowawczego, polegającego na
      oddziaływaniu na osobowość dziecka i zapewnieniu mu odpowiedniego
      wykształcenia oraz zdobycia zawodu odpowiadającego jego zdolnościom
      i zamiłowaniom, uzależniony jest zarówno od zapewnienia środków
      utrzymania, jak i od osobistego starania o wychowanie dziecka.

      Doskonala interpretacja na czym polega i jak powienien byc
      wykonywany obowiazek alimentacyjny jest
      1987.12.16 uchwała SN III CZP 91/86 OSNC 1988/4/42
      Polecam do zapoznania sie.

      Uwazam tez, ze do spraw alimentacyjnych trzeba sie dobrze
      przygotowac i WIEDZIEC ile i na co sie wydaje, jakie sa dokladnie
      koszty utrzmania dziecka i mieszkania. Mozna sobie na nich poradzic
      bez adwokata, moim zdaniem.
      • mama_ameleczki Re: Alimenty - garść rad 26.08.07, 19:21
        wlasnie moze ja tez sprubuje z alimentami procentowymi. ex prowadzi
        dzialalnosc gospodarcza wiec nie ma stalej pensji. nie wiecie o ile
        procent mozna wnioskowac jesli ex ma na utrzymaniu jeszcze drugie
        dziecko?
        • pelagaa Re: Alimenty - garść rad 26.08.07, 20:55
          Przy dzialalnosci gospodarczej raczej nie masz wiekszych szans na
          procentowe alimenty.
          ***
          Określenie ułamka, w którym osiągane przez zobowiązanego zarobki
          mają być przeznaczane na zaspokojenie potrzeb uprawnionego, możliwe
          jest z reguły tylko w takim stanie faktycznym, w którym jest
          niewątpliwe, że zobowiązany pobiera stałe wynagrodzenie za pracę,
          gwarantujące regularne, w zbliżonej wysokości zarobki i że jest ono
          jego jedynym źródłem dochodów. Tylko bowiem w takich przypadkach
          ułamkowe określenie obowiązku alimentacyjnego spełniałoby swój cel
          automatycznego wzrostu alimentów wraz ze wzrostem wysokości
          zarobków, a tym samym zmniejszenia liczby spraw o zmianę wysokości
          alimentów.
          ***
          Zreszta nie polecalabym ich przy dzialalnosci, uwazam, ze w takim
          przypadku korzystniej jest zasadzic kwotowo.
          • virtual_moth Re: Alimenty - garść rad 26.08.07, 22:51
            Co zresztą napisane jest w moim poście:
            "Jeśli ojciec dziecka zarabia dobrze, ma stała i pewną pracę na etat, najlepiej złożyć pozew o alimenty procentowe".
            • mama_ameleczki Re: Alimenty - garść rad 27.08.07, 09:35
              ale jezeli ma stale wynagrodzenie to jaki sens jest w alimantach
              procnowwych wtedy przezciez nie ma problemow z okresleniem danej
              kwoty, sens mialo by to w moim przypadku skoro jego dochody moja
              wachac sie nawet o 2 tysiace. stac ojca ma mniej to jest mniej na
              wiecej o jest wiecej to ma sens
              • pelagaa Re: Alimenty - garść rad 27.08.07, 17:44
                Cel procentowych alimentow wedlug podanych przeze mnie przepisow
                jest taki:
                "automatycznego wzrostu alimentów wraz ze wzrostem wysokości
                zarobków, a tym samym zmniejszenia liczby spraw o zmianę wysokości
                alimentów."
                I o to chodzi, ze jesli ktos jest na cieplej posadce i pensja rosnie
                mu co jakis czas, to trzeba zasadzic procentowo, aby nie latac co
                troche do sadu po podwyzki. A jest to korzystne, bo kase dostaje sie
                rowniez od nagrod rocznych, polrocznych itp.
                • mama_ameleczki Re: Alimenty - garść rad 28.08.07, 11:28
                  a co w sytuacji kiedy ojciec ma zroznicowane zarobki??
      • tataadriana Re: Alimenty - garść rad 13.10.07, 20:17
        pelagaa napisała:
        "Dzieci
        > mają prawo do równej z rodzicami stopy życiowej niezależnie od
        tego,
        > czy żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie.
        "
        rozumiem że masz na myśłi równanie stopy życiowej w górę, zakłądając
        iż samotny tatuś, lub rzadziej mamusia nie będąc z dzieckiem (tym
        akurat) mają możliwośc życia na wyższej stopie życiowej.
        czy to samo prawo odnosi się według ciebie do równania stopy
        życiowej w dół (temu dziecko)m, bo zdarzyć się może że samotny tatuś
        a rzadziej samotna wredna mamusia żyją jednak na niższej stopie
        życiowej.czy i jeśli byłoby to możliwe to w jaki sposób?
        oraz czy należy i jest to moralnie dopuszczalne ścigać o alimenty
        żyjącą skromnie a nawet bardzo wredną samotną mamusię która dziecko
        tatusiowi zostawiła?
        bo ściganie niemyślącego wrednego bezkontaktowego tatusia jest
        ostatecznie bardzo szlachetne, gdyż czynione w imię dobra dziecka
        (wszak ali na kosmetyczkę nie idą).
        pzdr
        • pelagaa Re: Alimenty - garść rad 14.10.07, 12:08
          Pewnie samodzielne mamusie, dla ktorych jest TO forum, bylyby
          wdzieczne za nizasmiecenie przez plujacego jadem goscia watku, ktory
          jest podwieszony i ma sluzyc pomoca, a nie stac sie pyskowka.
    • mami29 Re: Alimenty - garść rad 28.08.07, 13:51
      Mój eks złożył Apelację od wyroku alimentacyjnego, ja byłam sama a
      on z adwokatem, nie dośc,że wygrałam 700zł, to on złożył apelację,że
      może płacić 500zł. Kto wie co dalej mnie czeka? pomocy, tylko bez
      zbędnych morali!!!
      • emmalajf Re: Alimenty - garść rad 16.10.07, 16:53
        z własnego doąwiadczenia mogę ci tylko podpowiedzieć ,że dostaniesz
        zawiadomienie o terminie rozprawy i będzie dopisek że stawiennictwo
        nie jest obowiązkowe koniecznie musisz tam być jeśli nie pójdziesz
        potraktują że ci nie zależy .tatuś napewno będzie przedstawiał
        zaświadczenia i inne dokumenty argumentujące powód dla jakiego nie
        może płacić sumy jaką przyznał sąd .w zasadzie to do ciebie będą
        mieli tylko pytanie czy nie zmieniłaś zdania w sprawie wysokości
        alimentów i jeślitatuś przedstawi jakieś dokumenty to dadząci je do
        przejżenia ja teżnie miałam adwokata i sąd zmniejszył mi wysokość
        alimentów o 300zł.więcej nie potrafię ci pomóc . jeśli masz jakieś
        pytania pisz odpowiem
        pozdrawiam.
        • mami29 Re: Alimenty - garść rad 15.11.07, 19:15
          no i w końcu mi zmiejszyli do 500zł.I co dalej, świnie te baby,
          życia nie znają!!!
    • mamusiamartusia poproszę o kilka rad 15.10.07, 10:22
      hej mądra kobietko, bardzo proszę o kilka argumentów popartych KRiO
      tata nie pracuje (oficjalnie) i nie płaci, nie ma możliwości ściągnięcia kaski.
      Właśnie otrzymał pół roku prac społ za uporczywe uchylanie.
      Podałam jego ojca czyli dziadka mojego synka o alimenty, prawdę mówiąc trochę
      się boję spotkania z obcym facetem i do tego walki o pieniądze należne mojemu
      dziecku. Życzą sobie z sądu dowodów bezskuteczności egzekucji komorniczej,
      tymczasem tata aby pójść na ugodę z prokuratorem po 8-mcach wpłacił w zeszłym
      m-cu 250 zł więc komornik nie wystawi mi teraz zaświadczenia bo nie minęło 3 m-ce.
      Te alimenty od dziadka to już ostateczność ale mam już dość czekania na łaskę
      jaśnie pana i wpłatę żenującej kwoty po kilku m-cach czekania, zwłaszcza, że ma
      zasądzone 350 zł co nie jest zawrotną kwotą
      • wenezuela1 poproszę o poradę.. 16.10.07, 07:50
        cześć
        dostałam rozwód w styczniu br. Kwota alimentów 450. Sama zarabiam
        3000 netto ex podobnie. Ex ma kolejne dziecko.
        Spłacam exowi 400 pożyczki co m-c.
        Ceny rosną. Pojawiły się dodatkowe koszty w przedszkolu.
        Po przeliczeniu czynszu, leków i płatności przedszkolnych - wyszła
        mi kwota 930 zł. Bez jedzenia i ubrań itd.
        Czy mogę złożyć pozew o podwyższenie alimentów? Czy powinnam mieć
        obiekcję, że "to za krótki" termin od rozwodu i powinnam poczekać?
        Pozdrawiam.
        ps. nie proszę o "lincz" tylko rady....
    • zuza145 Re: Alimenty - garść rad 16.10.07, 10:39
      Zgadzam się z inicjatorką tematu.
      Jestem w trakcie spraw związanych z zabezpieczeniem- a raczej
      uzyskaniem godziwego.
      Po złożeniu wniosku o zabezpieczenie sąd rozpatrzył go na pierwszej
      sprawie rozwodowej- po - uwaga!!12 miesiącach od mojego wniosku.A
      miał ustawoy tydzień.
      Mąż odpoiwiedział na wniosek stekiem bzdur i kłamstw bez żadnych
      dowodów- a ja takowe przedstawiłam.
      Mam na mysli dokumenty.
      Nie dano mi okazji - bo nie przesłano przez miesiąc jego bleblania-
      więc:
      1. pomimo uzyskania zabezpieczenia na dzieci- a raczej alimentów o
      które się nie ubiegałam- złoże zażalenie
      2.mam zamiar podwyższyć uzyskaną kwotę i mam duże szanse- bo sąd dał
      wiarę oświadczeniu powoda nie zaś dokumentom które przeoczył.
      3 uzyskałam spore jak nawet na Warszawę zabezpiecznie ale nie
      pozwolę dalej się rujnować więc obecnie czekam na pisemne
      uzasadnienie decyzji sądu- a zażalenie składam w terminie ustawowym-
      7 dni od otrzymania uzasadnienia decyzji sądu.
      Rację mają wszyscy piszący- dokładnie określić koszty- sama się za
      głowę złapałam ile musiałam wydać we wrześniu- a wręczyłam
      obliczenia na rozprawie- zaskakując męża i sąd- z dokładnym
      wyliczeniem.
      Teraz prostuję nieścisłości z protokołu z posiedzenia sądu- bo to
      też ważne dla ogólego rozwoju sytuacji- w protokole jakoś tak wyszło
      że jestem dziana baba- ano jest odwrotnie- jestem baba która płaci
      koszty wspólnego kredytu hipotecznego w wysokości swojej pensji- nie
      wspomnę o reszcie opłat- a maż zarabia wielokrotnośc tego co ja.
      Więc powiem tak:
      zachowajcie spokój i nie przesadzajcie z tworzeniem fikcji- jedyna
      obroną na ew. zarzuty męża/exa są dowody ile, kiedy i na co wydano.
      I guzik mnie obchodzą komentarze ew. o mojej pazernośc jakie napisze
      tataadriana czy ktoś podobny- zagrożono mojemu i dzieci
      bezpieczeństwu- to się bronię.
      Daje się jeśli nie pozwalamy kierować się złością- tylko spokojnie
      przygotowujemy do kolejnych etapów.
      Ugrałam samodzielnie na pierwszej rozprawie 3 tysiące dla dzieci.
      ( dwójka)- jest to ewenement podobno- dodatkowo wzmocniony faktem że
      reprezentowałam się samodzielnie- pytałam za każdym razem czy mogę
      się odnieśc do tego co powód oświadczał- pozwalano mi.

      I gram dalej.

      I jeszcze jedno- dziękuję kilku osobom na tym forum- miałam
      szczęscie- po przefiltrowaniu dają się wyłowić ważne informacje
      dotyczące przepisów lub/i metod skutecznie niwelujących strach
      przed : rozprawą, składaniem papierów, brakiem wiedzy.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim którzy się zdecydowali
      bronić.
      • zuza145 Re: Alimenty - garść rad 16.10.07, 10:40
        Przepraszam- sąd rozpatrzył wniosek o zabezpieczenie po 2 miesiącach
        a nie 12- reszta bez zmian.
        Trymajcie się ciepło.
    • miniaturka7 Re: Alimenty - garść rad 21.10.07, 19:06
      Jestem matką samotnie wychowującą dziecko, które ma 7 lat. Jestem osobą
      niepełnosprawną, ale pracuję i mam połowę renty. Ojciec dziecka mieszka 300 km
      od nas i tez jest niepełnosprawny, ale ma dobrą pracę i wysoką rentę. Do tej
      pory było tak, że przysyłał pieniądze na syna, ale zawsze musiałam mu
      przypominać. Teraz powiedział, że będzie przysyłał, ale minimum tj. ok 150 zł.
      (dochodu ma ponad 2 tys.) Straszy mnie, że mam iść do Sądu, ale i tak mi nie
      przyznają alimentów bo on przedstawi takie zaświadczenia, że nic nie będzie
      musiał płacić. Nie wiem czy tak mnie straszy czy rzeczywiście gdzieś się radził
      u kogoś. Synem się nie interesuje. Raz w roku go odwiedza na 1 dzień i to
      wszystko.Nie dzwoni do Niego, na gg się nie ujawnia. Doradźcie mi czy składać
      wniosek o przyznanie alimentów i czy mam szanse otrzymać je?. Boję się tego
      biegania za tym, bo i nie mam kiedy. On pewnie weźmie adwokata, a mnie nie stać
      na to. Dużo pieniędzy wydaję na leczenie stałe mnie.
      On mi tak "zlasował" mózg tym, że nic nie wywalczę w Sądzie, że naprawdę w to
      uwierzyłam. Czy dużo załatwiania jest przy składaniu wniosku? Z góry dziękuję za
      jakąkolwiek odpowiedź.
      Pozdrawiam. Czy mam szanse w Sądzie? (on wykorzysta swoją niepełnosprawność i
      będzie liczył na litość w Sądzie)
      Anna
      • madziulec Re: Alimenty - garść rad 21.10.07, 19:11
        On wykorzysta niepelnosprawnosc a TY? Nie mozesz?
        Przeciez mozesz dokladnie to samo.

        Oczywiscie, ze zalatwienie swoich spraw troche zachodu kosztuje, bo:
        -trzeba pojsc zlozyc wniosek, uprzednio go napisawszy
        - poczekac na sprawe
        - stawic sie na sprawe (czasem nie jedna)

        Ale to sa sprawy, ktore trzeba zalatwic. Piszesz, ze jest tak, ze on zarabia wiecej, wiec powinien chocby z czystej przyzwoitosci pomagac.
        Proste.
      • pelagaa Re: Alimenty - garść rad 22.10.07, 08:54
        Nie ma czegos takiego, ze ojca zwolnia z placenia alimentow. Ojciec
        ma obowiazek utrzymywac wlasne dziecko, chocby i z renty. Jesli
        przedstawi lewe zaswiadczenia zawsze mozesz zawolac PIT za poprzedni
        rok i wyjdzie prawda o dochodach, no chyba, ze pracuje nielegalnie,
        to wtedy trudniej, bo trzeba swiadkow miec na standard zycia exa.
        Walcz. Przygotuj sie i walcz. On Cie celowo zastrasza, zebys sobie
        odpuscila.
        • miniaturka7 Re: Alimenty - garść rad 22.10.07, 22:26
          Bardzo Wam dziękuję. Oczywiście będę walczyć. Nie mam nic do stracenia.
          Pozdrawiam serdecznie.
          Anna
          • abigejl25 Re: Alimenty - garść rad 23.10.07, 20:17
            Nie znoszę gdy ktoś wykorzystuje swoją niepełnosprawnośc dla innych celów niż
            powinien. On tak robi. Ja nie mogę bo muszę być sprawną. On nie musi.Pan i władca.
            • madziulec Re: Alimenty - garść rad 27.10.07, 19:43
              Przez 2,5 roku i sad i moj eks przygotowali meni an to i upewnili w tym, ze musze byc sprawna, zdrowa i pelnosprawna. Ze nie mam prawa chorowac, nie mam prawa zle sie czuc, nie mam prawa do przespania spokojnie nocy tylko dlatego, ze zdecydowalam sie na dziekco.

              Ok. Jakies konsekwencje tego, ze mam dziecko CHCE ponosic.
              nie rozumiem jednak dlaczego moj eks takich samych konsekwencji nei ponosi. Dlaczego moje dziekco zaraza sie ode mnie zapaleniem oskrzeli bo moj eks w magiczny sposob nie moze raptem zajmowac sie dzieckiem gdy ja jestem chora, jednoczesnie wamwiajac przed sadem, ze on to ma nienormowany czas pracy i w ogole to codziennie moze dziecko zabierac do siebie, nie mowiac juz o odprowadzaniu dziecka do przedszkola...

              I jeszcze jestem w stanie zrozumiem podejscie eksa. Mysle, ze na jego miejscu mialabym podobne.
              Ale podejscie sadu???
              • chalsia Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 00:38
                widać Twój eks i to co on mówi robi na sądzie jednak większe
                wrażenie niż Twoja postawa i top co Ty mówiszm (co mnie specjalnie
                nie dziwi po prawie dwuletnim czytaniu Twoich postów)
                • madziulec Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 00:53
                  I potem mamy w uzasadnieniu "sad nei dal wiary zeznaniom ... (tu imie i nazwisko"...
                  Po czym nastepuje dokladne wyliczenie ile wynosza wydatki a ile domniemany dochod wg PIT-u.

                  Oj Ty jak cos walniesz to gorzej niz lysy grzywka w parapet wink))
                  Myslisz, ze ludzi enie maja mozgow i nie potrafia myslec i tylko tak durnie sluchaja jak to jedna pani drugiej tak pieprza na prawo i lewo i nei patrza w dokumenty?? Myslisz, ze tak wystarczy glupio sie wdzieczyc do sadu i robic z siebie durnia????
                  Mozliwe, ze ktos tak robi.
                  ja jakos trafialam na normalnych sedziow.
                  Pokazalam tylko co moze zrobic strona przeciwna i co moze PROBOWAC udowodnic, co niby wynika z papierow skladanych do US, a potem sie to jakos przerazliwie rozjezdza w zeznaniach.

                  Ale oczywiscie, dla Chalsi czarne jest biale i biale jest czarne. Ot, taka oczywista oczywistosc.
    • mamamarty2006 Re: Alimenty - garść rad 27.10.07, 17:13
      Witajcie,
      ja przygotowalam sobie wyliczenia napisane na kartce na co ile
      wydaje - sad nie pozwolil mi na przeczytanie czy ich zaprezentowanie.
      musialam mowic z glowy co dokladnie ile wydaje. Ile dziecko zjada
      winogron dziennie itd. dodam ze moje dziecko naprawde duzo je i ja
      duzo wydaje na jedzenie dla niej.
      Sedzia bardzo sie zdziwila ze moja 1,5 roczna corka chodzi jeszcze w
      pieluchach, bo jej zdaniem jest juz na tyle duza ze nie powinna.
      Ogolnie bylo nie fajnie, ale alimenty dostalam wieksze niz wyrazal
      zgode na to moj maz.
      • zuza145 Re: Alimenty - garść rad 27.10.07, 19:38
        o ile wiem- to zanim zaczynasz odczytywać -trzeba było skorzystać z
        mozliwości i wręczyć swoje wyliczenia spisane z wnioskiem o
        włączenie do akt.
        nie ma chyba prawa które tego zabrania- odnosiłam się do każdej tezy
        stawianej przez mojego męża. Sąd mi nie bronił- wręcz przeciwnie-
        grzecznie pytałam dosłownie: czy mogę odnieśc się do tego co mąz
        powiedział- odpowiedż niezmienna była zawsze- tak- proszę.

        Ale nie prosiłam o protokołowanie- to był błąd- zaprotokołowano co
        sie sędzinie chciało- więc teraz wiem- że mam swoje komentarze
        dotyczące tego co mąz mówi poprzedzać wnioskiem o zaprotokołowanie
        mojej odpowiedzi.Jak saper- myli się raz i wyciąga wniosek.

        I też wręczyłam na posiedzeniu obliczankę- do akt dołączyli- i to mi
        pomogło.
        Masz takie prawo- to korzystaj z niego.
        Niestety- ileś tam procent zależy od interpretacji sędziego- ale
        trzeba spokojnie i wyraźnie wnioski stawiać swoje- a jakby coś nie
        tak jak się wie- to prośba- o zaprotokołowanie.
        Potem możesz wnosić poprawki do protokołu lub zażalenia albo
        apelacje- jeśli jesteś ewidentnie nieusatysfakcjonowana- wyrokiem
        lub postanowieniem.
        mniej pracy jest z prostowaniem nieścisłości.
        Ło Matko --------to głupie i takie zimne co piszę- ale tak to jest.
        Sam fakt tłumaczenia ile dziecko zjada poraża- ja tłumaczyłam że
        dzieci biorą udział we wszystkich imprezach szkolnych- musiałam
        zaświadczenie ze szkoły ściągnąc- żenada- ale tak jest.
        Więc jedynym wyjściem było moim zdaniem przystosowanie się do
        sytuacji.
        • mamamarty2006 Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 15:48
          dziekuje za rady,
          moje dziecko ma 1,5 roku wiec wydatki to jedzenie, kosmetyki,
          ubrania itp.
          to wlasnie sedzia sie skupila na jedzeniu uwazajac ze to nie mozliwe
          zeby dziecko 1,5roczne moglo zjesc 30 dkg. winogron dziennie. a moje
          dziecko nie ma prblemow z pochlonieciem takiej ilosci to jest dla
          niej minimum.
          Poza tym to ile teraz wydaje na dziecko a ile dziecku jest potrzebne
          na zaspokojenie jego uzasadnionych potrzeb to wielka roznica,
          niestety sedzia chciala wiedziec tylko ile wydaje, a co potrzebuje
          to juz nie.
          czeka mnie jeszcze jedna rozprawa i do niej się lepiej przygotuję.
          • madziulec Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 15:54
            Bo tak naprawde nalezy pewnie rozwazyc i sedzia to robi co jest niezbedne lub potrzebne dziecku do rozwoju.
            I pewnie nie kwestionoalby jedzenia jako takiego, ale moze zakwestionowac wlasnie te codzienne winogrona (ja tez bym sie zastanawiala jako dieta monotonna ..).
            I pewnie sedzi anie kwestionuje np. zakupu butow na zime,a le moze zakwestionowac ze sa to buty ecco za 500 zl, podczas gdy mozna kupic dobre buty bartka za 150 zl.

            I chyba wlasnie o to chodzi
            • mamamarty2006 Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 16:03
              rozumiem, nie zawsze winogrona czasami jest cos innego ale w
              podobnej cenie, zreszta mialam wrazenie ze sedzi chodzilo o ilosc.
              poza tym jesli chodzi o buty to zdecydownie bartek nie ecco!
              uwazam ze mojego prawie bylego meza stac na to alby dziecko nie
              chodzilo glodne. Informatyk, majacy wlasna firme udaje ze zarabia
              grosze, przeciez to smieszne!
              a swoja droga to moje dziecko naprawde duzo je. Nie jest gruba ale
              sporo wazy, staram sie jej dawac owoce i warzywa zeby nie jadla
              slodyczy.
              • madziulec Re: Alimenty - garść rad 28.10.07, 16:36
                Ja sie nie czepiam, chodzilo mi o wskazanie Ci raczej toku myslenia.
                Ze np. teraz sa tanie jablka i np. banany, wiec dziecko moze jesc teraz bababy i jablka i dostanie swoja porcje witamin. A np. winogrona sa obecnie drogie (nie wiem akurat, ale pisze przykladowo) i dziecko nie musi ich jesc.

                Tak samo np. kurtka zimowa nie musi byc markowa, ja ostatnio kupilam swietny zestaw niemarkowy - zimowy w hipermarkecie za 80 zl, choc przyznaje, ze jakis czas temu kupilam kurtke cocodrillo, taka wiosenno-jesienna po przecenie za 107 zl.

                Tak wiec tu nei chodzi o bycie glodnym, bo dziekco nei bedzie glodne. Chodzi raczej o rzeczy niezbedne, potrzebne i tzw. "zbytki", na ktore sobei mozna pozwolic, gdy juz wszystkie inne potrzeby sa zapewnione.


                A slodycze... Wybacz, ale w tym momencie jesli sedzia to uslyszy moze powiedziec, ze dzialasz na niekorzysc dziecka, bo narazasz je na wizyty u lekarzy i bol.. (sa rozni sedziowie...)
                • mamamarty2006 Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 14:18
                  "A slodycze... Wybacz, ale w tym momencie jesli sedzia to uslyszy
                  moze powiedziec, ze dzialasz na niekorzysc dziecka, bo narazasz je
                  na wizyty u lekarzy i bol.. (sa rozni sedziowie...)"

                  Tu sie chyba nie zrozumialysmy, bo nie narazam dziecka na bol czy
                  wizyty u lekarza.

                  poza tym rozumiem o co Ci chodzi tylko ze uwazam ze ojca dziecka
                  stac na to zeby kurtke zimową kupic za np. 100 zł z nie za 50 (z
                  hipermarketu). Nie wymyslam naprawde drogich rzeczy. Mysle ze sa to
                  ceny wyposrodkowane. A jesli lubi winogrona to niech je.
                  ojciec jest mlodym, zdrowym facetem, informatykiem i naprawde nie
                  wierze go nie stac na winogrona, tym bardziej ze wiem jak on sie
                  odzywia.
                  • madziulec Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 14:27
                    Ja Ci tylko chcialam pokazac jak sad sie moze zachowac i jak moze
                    sprowadzic na ziemie. Niestety brutalnie.
                    I rzeczywiscie moze okazac sie, ze odzywianie si eojca nei bedzi
                    emialo tu nic do zreczy, bo haslo "wiem" jest zbyt ogolnikowe.
                    Ja mowilam, ze chodzilismy 2 razy w tygodniu do drogich restauracji
                    i co? To nei ma znaczenia wink Taki eot podejscie wink
                    Ojciec tez bardzo dobrze zarabia, mogl kupowac markowe ubranka dla
                    dziecka, najlepsze sprzety, zabawki itp.

                    Ale potem sie wiele zmienilo i okazalo sie, ze JA tez musze sie
                    dokaldac, a to, ze nei mam pracy jakos sadu nei interesowalo. Co
                    wiecej: baaaardzo dzialalo na moja niekorzysc.
                    • chalsia Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 15:23
                      Ale potem sie wiele zmienilo i okazalo sie, ze JA tez musze sie
                      > dokaldac, a to, ze nei mam pracy jakos sadu nei interesowalo. Co
                      > wiecej: baaaardzo dzialalo na moja niekorzysc.

                      tak to napisałaś, jakby to jakaś wielka niesprawiedliwośc była, że
                      Ty tez powinnaś łozyć na utrzymanie Waszego wspólnego dziecka.

                      Jak wiesz dla sądu liczą się możliwości zarobkowe a nie to czy ktoś
                      ma pracę czy nie.
                      • madziulec Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 15:44
                        A ktos tu pisal ... ( nie wiem czy nei Ty), ze liczy sie tez
                        osobisty wklad w wychowanie dziecka.
                        I co z takim fantem zrobic o najwspanialsza?????
                        • chalsia Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 16:37
                          oczywiście, że wkład osobisty tez się liczy - w kwestii podziału
                          kosztów utrzymania dziecka między rodziców - i dlatego właśnie nie
                          ma zasady, że alimenty wynoszą 50% kosztów utrzymania.

                          A sytuacja gdy matki wkład finansowy ustala się na 0 (co równa się,
                          że ojciec w 100% opłaca koszty dziecka) bowiem ponosi 100% opieki
                          osobistej i NIE MOŻE pracować z powodu dziecka (bo jeszcze malutkie,
                          bo ciężko chore itp) nie jest zbyt częsta (choroba) lub nie trwa
                          długo (dziecko dorasta do przedszkola)
                          • madziulec Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 16:47
                            No dobrze. To jak ocenisz sytuacje, gdy sad zasadza (co jest w
                            uzasadnieniu) 51% kosztow utrzymania dzieck aod matki + jej wklad
                            osobisty ????

                            Przeciez to neizgodne z obowiazkujacym prawem wink))
                            • chalsia Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 21:57
                              > No dobrze. To jak ocenisz sytuacje, gdy sad zasadza (co jest w
                              > uzasadnieniu) 51% kosztow utrzymania dzieck aod matki + jej wklad
                              > osobisty ????
                              >
                              > Przeciez to neizgodne z obowiazkujacym prawem wink))

                              niekoniecznie - wystarczy by wkład osobisty ojca był również duży
                              czyli więcej niż np.weekend co 2 tygodnie
                              • madziulec Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 22:00
                                Nie, nie jest rownie duzy.
                                Wklad czasowy ojca ogranicza sie do dokaldnie: kazda sobotra i niedziela 5 godzin i co sroda 2 godziny.

                                Jednoczesnie zarobki 6 razy wyzsze niz matki.

                                Aha mozliwosci zarobkowe ojca sa wieksze.
                                Jak teraz oceniasz "spraweidliwosc" w polskich sadach i prawo, ktore nie dziala?
                                • chalsia Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 22:15
                                  > Jak teraz oceniasz "spraweidliwosc" w polskich sadach i prawo,
                                  ktore nie dziala

                                  mnie już daaawno temu uświadomiono, że do sądu idzie się po wyrok, a
                                  nie po sprawiedliwość.

                                  A wolałabyś by zasądzili Ci/Wam zero alimentów oraz opiekę
                                  naprzemienną?
                              • zuza145 Re: Alimenty - garść rad 30.10.07, 22:01
                                Tiaaaaaaaaaaaaaaa- mój ew. raz na tydzień 30 minut
                                Ale wiecie co?
                                Juz mnie to raczej obchodzi w kwestiach kontaktu z dziećmi a nie
                                pomocy w opiece- daję sobie radę sama- ciągnę rękami do kolan
                                czasami wieczorem- ale olewam "zwolennika zieleńszej trawy po
                                drugiej stronie płotu"
                                • mam-a28 do: mamamarty2006 30.10.07, 22:19
                                  A na ile wyliczyłaś koszty utrzymania swojej pociechy? Pytam
                                  ponieważ moje wyliczenia dla 10,5 m-cznego malucha wynosza ok.
                                  1150zł (kosmetyki, jedzenie, ubrania,lekarstwa, media/2). Czekam
                                  własnie na pierwszą rozprawę...
    • madziulec Re: Alimenty - garść rad 02.11.07, 20:51
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=25560
      bardzo ciekawy artykuł, mysle ze sporo rozjasni i da sporo podstaw prawnych
    • jastonka Re: Alimenty - garść rad 03.11.07, 13:51
      Ojciec mojego rocznego synka odszedł gdy byłam w 3 miesiącu ciąży. I do tej
      pory się nie pojawił. Nie figuruje jako ojciec w akcie rodzenia. Ja studiuję i
      nie stać mnie na wiele rzeczy, dlatego postanowiłam wystąpić o alimenty. Muszę
      więc wystąpić o ustalenie ojcostwa. Następnie pozbawić go praw rodzicielskich.
      Chcę, aby mój syn miał stale moje nazwisko, aby rodzice ojca mojego synka nie
      widywali się z nim. Czy jest to wszystko możliwe?
      Oni zrobili mi dużą krzywdę i nie chcę aby źle wpływali na Marcinka.
      • czar-na32 Re: Alimenty - garść rad 16.11.07, 08:15
        nie wiem ,czy to jest mozliwe tzn, zakaz widzeń z dziadkami, znam/spotkałam sie
        z sytuacją( jak miałam sprawę o alimenty), siedziała ze mną na korytarzu w
        sadzie kobietka ,której dziadkowie syna( rodzice ojca dziecka, który ma
        ograniczone prawa sadownie) , po jedenastu latach nie widzenia wnuka i nie
        interesowania się nim założyli sprawę o widywanie sie z wnukiem i o to by mogli
        go do siebie zabierać. To była apelacja( ona złożyła) bo sad przyznał widzenia
        dziadkom, bo to podobnież dla dobra psychicznego dziecka potrzebny jest kontakt
        z dziadkami. W takich wypadkach potrzebna jest opinia psychologa o szkodliwości
        bądź nie takich spotkań. Nie możesz sama zabronić widywań z dzieckiem dziadkom(
        chociaż ) możesz je utrudniać smile, ale wtedy oni maja prawo wystąpić do sądu o
        przyznanie widzeń z wnukiem.
    • czar-na32 Re: Alimenty - garść rad 16.11.07, 08:41
      ja podałam jeszcze , ponieważ ojciec dziecka wykazywał niskie dochody 1040 zł
      netto że ojciec dziecka pali papierosy marki Marlboro paczkę dziennie chodzi
      przynajmniej raz w tygodniu do knajpy gdzie wydaje minimum 50 zł przy
      jednorazowym wyjsciu co dawało w tamtym czasie ok ok 500 zł na przyjemności
      miesięcznie , dodatkowo ma nieudokumentowane dochowy z tzw."fuch" ok 1000 zł
      miesięcznie. Sąd wziął to pod uwagę i zasądził 350 zł dla syna, chociaż wydaje
      mi sie ,ze w porównaniu z wydatkami ojca na przyjemności to zdecydowanie za
      mało. Była apelacja.ojciec argumentował obnizenie wys. alimentów do 200 zł tym
      ,ze koszt jego mieszkania(opłaty) to 700 zł ( ojciec za niego płaci), a sąd
      przyznał 350 ,więc jak on zapłaci za mieszkanie i alimenty to nie ma na zycie,
      nic mu to nie dało smile)).
    • kaamilla Re: Alimenty - garść rad 16.02.08, 17:36
      Witam. A co w przypadku gdy jestem na wychowawczym ( z kolejnym
      dzieckiem z obecnego małżeństwa) i nie pracuję ? Ojciec córki (7
      lat) płaci za kuratora ok 180zł tygodniowo sąd tak zdecydował ( bo
      buntował córkę i ma negatywny na nią wpływ) a zarabia ok 1500zł, ma
      auto, nie wiem czy czasami matka go nie utrzymuje. Moje pytanie to
      czy poczekać aż nie będzie kuratora? ( kurator jest już 1 rok.)
    • violeta12 Re: Alimenty - garść rad 16.02.08, 22:53
      Mam prośbę.Właśnie zaczynam się przygotowywać do założenia sprawy o
      podwyższenie alimentów.Potrzebuję wzoru jakiegoś z sensem napisanego
      pozwu.
      Poza tym mam jeszcze jedno pytanko:ojciec moich dzieci ma
      ograniczone prawa rodzicielskie tylko do spraw związanych ze
      zdrowiem,poza tym raczej wcale nie interesuje się dziećmi,widuje się
      z nimi sporadycznie,średnio raz w miesiącu i to raczej pod naciskiem
      wlasnych rodziców.Oficjalnie nie pracuje.Alimentów nie płaci.Mam
      zaliczke alimentacyjną.Cała opieka i wychowanie dzieci spoczywa na
      moich barkach,zreszta jego nawet nie mialabym zamiaru prosic o pomoc
      nie tylko ze wzgledu na znikome zainteresowanie dziecmi ale rowniez
      i ze wzgledu na jego nieodpowiedzialnosc i naduzywanie alkoholu.Ja
      pracuje od 10 lat w tej samej firmie.On notorycznie zmienia prace na
      coraz mniej płatne,a teraz juz od 5 mcy oficjalnie jest
      bezrobotny.Nieoficjalnie sprowadza samochody i kręci jakies inne
      lewe interesy.Ma zarejestrowany na siebie samochod,Deep Grand
      Cherokee,2007 rok,warty zapewne grubo ponad 100 tys zl.Alimenty ma
      zasadzone na dzieci po 300 zl na jedno,czyli 600 na dwoje.Oczywiscie
      obecnie kompletnie nieściągalne.Ja mam zamiar wystąpić o
      podwyższenie alimentów,jeszcze nie wiem dokladnie o ile,bo jeszcze
      wszystkiego nie zliczylam,ale na pewno bede wnosic o uwzglednienie
      moich osobistych staran w wychowaniu i opiece nad dziećmi i
      zasadzenie od niego 70 % wydatkow na dzieci,30 % dla mnie.Może macie
      dziewczyny jakieś doświadczenia które by mi pomogły i może możecie
      ocenić jakie mam szanse na wyrok po mojej myśli w mojej
      sytuacji??????z góry dzięki za odpowiedzi!...aha...i prosze o jakis
      wzór pozwu....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja