Dodaj do ulubionych

Nie chcę alimentów...

17.10.07, 12:17
Witajcie
Mam synka, który za miesiąc skończy 4 latka. Jestem sama od momentu,
gdy powiedziałam jego ojcu o ciąży - dokładnie od 2 miesiąca ciąży.
Jego ojciec nigdy małego nie widział, a ja nie widziałam go od ponad
4 i pół roku. W sensie dosłownym zniknął.Kiedyś zadzwonił, jak mały
miał około roku ale na tym się skończyło.
A teraz odnośnie tematu. Mój synuś nie jest uznany, nie mam więc
przyznanych alimentów. Ja nie chcę. Powiedzcie mi, czy warto jest
walczyć o te pieniądze? Tzn, ja jestem zdecydowana nie walczyć ale
że wszyscy dookoła mówią mi, ze powinnam to chciałam się jeszcze Was
zapytać - czy ja tak bardzo źle robię? Nie jestem bogaczką ale
wystarcza nam na wszystko. Mój synuś wie, że jest mama i dziadkowie.
Dla niego to jest normalny stan. Czy dla jakich marnych groszy (bo
przecież alimenty to nie są kokosy) mam niszczyć ten stan? Dlaczego
ludzie nie chcą uznać, ze to jest mój wybór, ze ja po prostu nie
chce się wdawać w długa i zaciętą walkę (wiem, ze taka by była).
Najśmieszniejsze jest to, ze osobami, które mnie krytykują i mówią,
że źle robie są osoby, które nigdy nie miały kontaktu z taką
sytuacją - albo panny, które się dobrze ogólnie bawią albo mężatki,
o których byt dbają ich mężowie. Dlaczego ja zawsze muszę się
tłumaczyć z decyzji, która podjęłam?
Kasia mama Jacka
Obserwuj wątek
    • monaxa Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 12:36
      Witaj.
      Napisze tak, że nie warto, nie słuchaj innych "szczęśliwych" bo nie wiedza co
      mówią. On będzie płacił, jak bedzie chciał a Ty będziesz musiała go tolerować,
      nie warto, dziecko gdy samo kiedyś zechce to go odszuka. Poczytaj sobie na tym
      forum jakie sa problemy z takimi "ojcami", jak potrafią zatruć matce życie.
      Tak.... pewnie teraz się podniosą głosy, że dziecko powinno mieć ojca, że
      powinniśmy pielęgnować tą więź i takie tam....
      ale powiem Ci, że życie niestety nie jest takie proste, na ogół tych panów tak
      naprawdę nie obchodzi to jak się czuje dziecko, co jest dla dziecka dobre,
      wiekszość tylko mysli jak tu nie zapłacić ani grosza i jak zniszczyć życie matce
      swojego dziecka. Oczywiście możemy się na to godzić, znosić wszystko to z pokorą
      bo to przecież dla dobra dziecka, ale przecież my matki też mamy prawo do
      normalnego szczęśliwego życia, nie zaszczutego przez złośliwych, wrednych pseudo
      ojców.
      Kochana zastanów się nad tym. szkoda życia.
      Pozdrawiam
      • kati78 Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 12:54
        Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Ja naprawdę nie chcę walczyć o te
        alimenty. Właśnie dodatkowo upewniło mnie w mojej decyzji
        przeczytanie postów na tym forum. Mam tez koleżankę, która dzieki
        namowom "życzliwych" zdecydowała się założyc sprawę o uznanie i o
        alimenty. I co się okazało? Musi domagać się co miesiąc od komornika
        by sciagał z "tatusia" pieniadze. A jak przyszło do możliwości
        odwiedzin w Niemczech jej siostry to "tatuś" nie zgodził się na
        wydanie dziecku paszportu. Chyba, ze zdjęłaby z niego komornika.
        Przecież to paranoja! No i nie pojechała z córcią do siostry bo
        obawiała się, że jak odejdzie od egzekucji komorniczej to w ogóle
        nie ujrzy już żadnych pieniędzy.
        Takie sytuacje utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze nie warto. TYlko
        najważniejsze jest to, ze ja muszę się tłumaczyc dlaczego nie
        wystapiłam o alimenty.
        Ale i tak bardzo dziękuję Ci monaxa.
        Kasia mama Jacka
        • chalsia Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 16:08
          > Przecież to paranoja! No i nie pojechała z córcią do siostry bo
          > obawiała się, że jak odejdzie od egzekucji komorniczej to w ogóle
          > nie ujrzy już żadnych pieniędzy.

          Słusznie postąpiła, że nie odpuściła komornika, powinna była jeszcze
          wnieść do sądu o zgodę na wydanie paszportu (którą to zgodę by na
          100% dostała)
      • guderianka Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 12:54
        rozumiem ciebie
        czasem skórka nie warta jest wyprawki
      • obiwe Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 17:37
        A ja uważam, że warto walczyc. Jezeli nawet bedzie placil 150-200 zl
        miesiecznie to mozesz to odkladac i kiedys za to dziecku np. oplacac
        czesne jak wyjedzie do innego miasta lub nawet dolozyc do
        mieszkania.
        Taka walka wcale nie jest trudna.
        Jezeli dzieckiem sie nie interesuje to ustal ojcostwo sadownie,
        wystap o alimety, a potem ogranicz mu prawa rodzicielskie.
        Oddaj sprawe do komornika. Tobie łatwiej bo pewnie nic juz do niego
        nie czujesz.
        Ja ci radze sprobuj. Napiszesz kilka pism. Pojdziesz na rozprawe,
        moze dwie, jak bedzie placil to dobrze, jak nie to pewnie kiedys
        Panstwo go scignie, a kazdy grosz kiedys moze sie przydac.
    • betiuh Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 13:50
      ja tez uważam że dobrze robisz.brak uznania ojca nie przeszkadza w
      kontaktach z małym jesli onby chcial a jak widac on nie chce a dla
      ciebie to przynajmniej mniej problemów. Ta garstka alimentów, które
      i tak nie wiadomo czy ściagalne moga przysporzyc tylko problemów i
      nerwów a to nie jest ci do niczego potrzebne. zgadzam sie z tym ze
      dziecko jak dorosnie to samo zdecyduje czy chce poznac ojca zreszta
      prawde i tak moze poznac do tego nie jest potrzebny zaden papier. A
      jesli chodzi o to ze powinno sie dbac o wiezi ojca i dziecka to
      bzdura bo o to to ojciec sam powinien sie martwic bez wzgledu na
      formalnosci a czasem jak dziecko nie widzi ojca w cale niz raz na
      sto lat i robi mu to tylko metlik w głowie. postepoj tak jak ci
      podpowiada intuicja i nie słuchaj "zyczliwych" rad. pozdrawiam
      • betiuh Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 13:53
        betiuh napisała:

        > a czasem jak dziecko nie widzi ojca w cale niz raz na
        > sto lat i robi mu to tylko metlik w głowie.

        chciałam napisac ze czasem lepiej jak dziecko nie widzi ojca wcale
        niz raz na sto lat bo ma wtedy tylko metlik w głowie a dziecko to
        nie zabawka po ktora sie siega jak sie ma ochote.
    • megaa Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 15:16
      był juz taki watek i calkiem sporo wpisow. poczytaj

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=62038729&a=62038729
      • ii.zaa Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 15:21
        Też nie uznałam, też nie mam. Nie warto. Tak trzymajsmile) I masz błogi
        spokoj.
    • anetina Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 17:01
      jestem w identycznej sytuacji - tylko że dziecko ma ustalonego ojca
      i nikomu się nie tłumaczyłam - moje życie

      i z perspektywy czasu - zrobiłabym identycznie
      tak że to jest twoje życie, twojego dziecka - ty odpowiadasz jedynie
      przed samą sobą i przed dzieckiem

      powodzenia
    • qwsd Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 21:46
      Nie jestem w podobnej sytuacji, nie jestem tez samotna, ale posluchaj; mam w
      swoim otoczeniu znajomego, ktory nie mial prawie nigdy kontaktu ze swoim ojcem.
      Jego matka nigdy nie naciskala na alimenty, a ojciec po doslownie kilku
      wplatach, odpuscil sobie ten obowiazek. Ostanio wywiazala sie miedzy nami
      rozmowa na ten wlasnie temat. W tej chwili znajomy jest juz dorosly, prowadzi z
      duzym powodzeniem swoj wlasny biznes i gdzies w glebi duszy ma zal do swojej
      matki, ze nie wymogla ona na jego ojcu chocby minimalnych wplat. Abstrachujac od
      innych argumentow, takich ktore takze Ty przytaczasz, wyliczyl, ze w ciagu
      trwania obowiazku alimentacyjnego i chocby przy minimalnych wplatach, na koncie
      uzbieralaby sie dosc pokazna kwota- przynajmniej taka, ktora albo pomoglaby mu
      na starcie w biznesie , albo umozliwila szereg innych rozwiazan.
      Jego argumenty sa o tyle trudne do podwazenia, ze 9 lat temu zmarla jego mama
      (dziadkowie kilka lat wczesniej), a on zostal na swiecie zupelnie sam, i od
      skonczenia studiow poprzez wejscie w prace zawodowa musial polegac tylko na
      sobie (i bylo mu baaardzo ciezko). Oczywiscie wariantu ze smiercia mamy nikt nie
      przewidzial, miala ona swietna prace, byla stosunkowo mloda, i nigdy -przenigdy
      niczego mu nie brakowalo.
      No coz, rozwazaj- ale wez powyzsze takze pod uwage - slowa kogos, kto byl w
      podobnej sytuacji w jakiej jest Twoj syn.
      Pozdrawiam
    • 25tita25 Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 22:00
      Wcale się nie dziwie!!!Ja gdybym jeszcze raz mogła wybierać to nie
      chciałabym żeby ojciec uznał moje dziecko.Myśle że kiedyś łatwiej
      będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego nie ma wpisanego ojca w akcie
      urodzenia,niż to jakim był idiotą!
      do czego nawiązuje?samej jest łatwiej.mniej stresów i wszystkiego.
      ja po 3,5roku wystąpiłam o alimenty ponieważ ojciec małego"znalazł
      drugą i poszedł w długą"!!!utrzymuje sama siebie i dziecko- ciężką
      pracą(chyba jak każda z nas).czekam na sprawe,niestety tatuś nie
      godzi się na wysokość alimentów,ale to teraz zależy od sądu ile
      dostane.nigdy nie kwapił się do tego żeby dać małemu cokolwiek.
      praktycznie go nie odwiedza,a po wizycie mały jest rizdarty jak
      pluszowa zabawka,a co najgorsze to uważa że tatuś jest kochany.mam
      nadzieje że jak dorośnie to zmieni zdaniesmile
      więc jeśli chcesz mieć święty spokój to odpuść sobie...
      ja się przekonałam że popełniłam błąd'jeśli kiedyś ułożysz sobie
      życie z innym mężczyzną to przynajmniej będzie mogło mieć nazwisko
      twoje lub twojego partnera,a nie człowieka który dla niego nic nie
      znaczy"tzw.tatuś z papieru"czyli wpisany tylko w akcie urodzenia.
      nie przejmuj się tym CO LUDZIE POWIEDZĄ,bo oni zawsze gadali i będą
      gadać nadalsmileżycze powodzenia!mnie oczywiście też się przydasmile
    • 25tita25 Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 22:17
      coś jeszcze...w opiece społecznej powiedziano mi że wiele straciłam
      zapisując dziecko na "takiego ojca"bo gdyby ojciec był nieznany to
      dostawałabym wszystkie zasiłki bez problemu.więc może zapytaj w
      opiece co ci się należy,napewno się nie poniżysz bo jeśli inni mogą
      brać to tobie jako samotnej też powinni przyznać zasiłek...
    • virtual_moth Re: Nie chcę alimentów... 17.10.07, 22:34
      Dziecko moim zdaniem powinno miec dane ojca (PRAWDZIWE) w papierach, to chyba jedyne co mozemy dla tych dzieci zrobić po tym, jak się puściłyśmy raz, dwa czy kilkaset z nieodpowiedzialnym kretynem. Nikt mi nie wmówi, że dla dziecka to nie ma znaczenia, bo mamusia mu powie, kto jest jego ojcem i jak się nazywa - co papier, to papier, sporządzenie go zresztą wymaga pewnych niepodważalnych dowodów i dlatego jest istotny z punktu widzenia dziecka, które nigdy nie miało okazji poznać swojego ojca.
      Sąd zasądzi alimenty przy okazji ustalelenia ojcostwa, ale wcale nie musisz ich brać, wystarczy ze nie będziesz kierowała sprawy do komornika. Ważne, że uregulujesz sytuację prawną dziecka.
      • ninaninanina Re: Nie chcę alimentów... 18.10.07, 10:31
        Kasiu, ja tez jestesm za tym,zebys wystąpiła do Sądu. Masz spokój, wiem, ale Jackowi ustalenie ojcostwa się należy. kase zawsze możesz odkładać. Pomogę Ci, jeśli bedziesz chciała. Czekam na wiadomości i tel smile
    • kati78 Re: Nie chcę alimentów... 18.10.07, 14:10
      Dziewczyny
      Bardzo Wam dziękuje, że się wypowiedziałyście w mojej sprawie. I tym
      bardziej utwierdzam się w przekonaniu, ze nie chce alimentów.
      Kasiu, na pewno nie wystapię do sądu. Ale dziękuje za to, ze w razie
      czego mogę liczyć na Twoją pomoc.
      Kasia mama Jacka
      • mama007 Re: Nie chcę alimentów... 18.10.07, 14:47
        z jednej strony argumenty masz super, z drugiej... wizja tego, że
        mnie zabraknie, dziadkowie zejdą ze świata żywych, a dziecko
        zostanie samo jak palec bez pieniędzy... wolałabym jednak, żeby
        płacił alimenty, które można odłożyć...
      • ann17 Re: Nie chcę alimentów... 18.10.07, 19:05
        Kasiu, święty spokój Twój i Twojego synka jest bardzo ważny. Ale czy
        jest najważniejszy? Alimenty to nie są pieniądze dla Ciebie, tylko
        dla dziecka. Nie możesz w jego imieniu z nich rezygnować. Teraz
        piszesz że sobie radzisz. Ale nie wiesz co przyniesie przyszlość.
        Możesz zachorować, stracić oparcie w rodzicach. A dzięki alimentom,
        dziecko będzie jakoś zabezpieczone. Na tym forum jest mnóstwo wpisów
        o użeraniu się o egzekwowanie alimentów. Ale ja wierzę, że z czasem
        to zostanie przez państwo albo dyrektywy unijne jakoś uregulowane.
        Piszesz "garstka" alimentów. To wcale tak nie musi być. Zobacz - 500
        zł miesięcznie, daje przez 25 lat obowiązku alimantacyjnego kwotę
        150.000 zł. Za te pieniądze można dziecko wykształcić i ułatwić
        start w dorosłe życie.
        Jezeli facet nie bedzie placil, to mozesz po trzech latach, gdy
        kwota urosnie, dlug sprzedac, albo wziac firme windykacyjną.
        Konkretną kwotą na pewno będą się chcieli zająć.
        Ja kiedyś godziłam się na niskie (w stosunku do możliwości ojca)
        alimenty - 300 zł. Chcialam mieć spokój, miałam swoj honor, nie
        chcialam sie włóczyć po sądach, dawałam sobie radę sama. Szczęśliwie
        chyba 3 lata temu przyjaciele mnie namówili żeby coś z tym zrobić. W
        sądzie wywalczyłam 1300 zł. Proces był trudny, mnóstwo ataków,
        brudów, agresji ze strony byłego. Ale teraz - utrzymanie syna nie
        jest tylko moim problemem. Michal wlasnie robi mature, i wymarzyl
        sobie studia na prywatnej uczelni. I wlasnie dzieki tym alimentom,
        te studia są mozliwe.
    • 18_lipcowa1 dziadkowie... 19.10.07, 14:04
      powiedz mi czy pomagaja Ci rodzice czy w utrzymujesz sie absolutnie
      sama??????

      jesli ci pomagaja rodzice - to pamietaj ze wiecznie zyc nie beda, no
      chyba ze zabezpieczyli Ciebie i wnuka tak ze naprawde Ci kasa faceta
      niepotrzeba. Wtedy tez bym odpuscila.
    • burza4 Re: Nie chcę alimentów... 19.10.07, 21:14
      trudno to jednoznacznie stwierdzić czy warto walczyć. Wg mnie warto.

      Piszesz że wam wystarcza, ale nie wiem czy to "wystarcza" oznacza
      życie z ołówkiem w ręku i konieczność ograniczeń, czy też wakacje za
      granicą, na które nie trzeba się szczypać. W tym drugim wypadku być
      może istotnie święty spokój jest bardziej cenny.

      w pierwszym - nie bardzo.

      koronny argument "za" to fakt, że to nie twoje, a dziecka pieniądze.
      Mogą służyć jako kapitał na start w dorosłe życie, jako kapitał na
      edukację, na różne cele. Dziecko jest małe, za parę lat, jak pójdzie
      do szkoły - wydatki wzrosną lawinowo.

      policz sobie. Do tej pory - gdybyś dostała 400 zł alimentów, do tej
      pory miałabyś prawie 20 tysięcy! patrząc długofalowo - do 20 urodzin
      dziecka nawet nawet bez podwyższania kwoty alimentów robi się z tego
      DZIEWIĘCDZIESIĄT SZEŚĆ TYSIĘCY ZLOTYCH. Czy twoje dziecko żyje w
      takim luksusie że stać je żeby machnąć na to ręką?

      PS. jeśli ojciec się nie interesuje, można mu prawa rodzicielskie
      odebrać, co nie zwalnia go z płacenia alimentów. Walka nie jest
      wcale tak zacięta - wyniki badania DNA są bezdyskusyjne, o co tu
      walczyć? sprawa o alimenty też nie jest aż tak potworna, dziecko ma
      potrzeby i to tez jest fakt bezsporny.
      • anetina Re: Nie chcę alimentów... 19.10.07, 21:33
        a tak z perspektywy czasu - czy dług ojca dziecka jest nadal
        aktywny, gdy dziecko jest przysposobione przez męża matki?
        • chalsia Re: Nie chcę alimentów... 19.10.07, 22:11
          dług zaistniały do momentu przysposobienia nadal jest długiem - do
          wyegzekwowania
          • ann17 Re: Nie chcę alimentów... 29.10.07, 22:13
            ale chyba tylko przez 3 lata?
    • aga29wawa Re: Nie chcę alimentów... 27.10.07, 23:10
      ja tez nie chce...
      i podobnie jak tobie wszyscy dookola mowia ze powinnam sie starac ..
      tylko po co?
      Jesc mamy co, na glowe nam nie ciekaniesmile
      Nie mam ochoty burzyc spokoju swojego i dziecka (co prawda ma
      dopiero 8 tyg).
      Jezeli jestes pewna swojej decyzji nie sluchaj "zyczliwych".
      • burza4 Re: Nie chcę alimentów... 29.10.07, 11:42
        to nic personalnego (bo waszej sytuacji nie znam), ale mała uwaga
        ogólna: tak można mówić pod warunkiem, że jest się absolutnie
        samodzielnym, samemu zarabia się wystarczająco, gdy nie korzysta się
        np. z pomocy rodziny. Natomiast znam przypadek, kiedy mama
        jest "honorowa" ale przez jej ambicję rodzice-emeryci wszystkiego
        sobie żałują, bo trzeba pomagać córce i wnuczce, bo mama ze swojej
        pensji nie da rady zaspokoić potrzeb dziecka. A to już jest nie fair.
      • ann17 Re: Nie chcę alimentów... 29.10.07, 22:17
        wiesz Aga, póki dziecko malutkie, to jego potrzeby materialne duże
        nie są. Ale później - na pewno będziesz chciała mu więcej zapewnić,
        niż jedzenie i dach nad głową. Przedszkole, angielski, leki, basen
        korepetycje, reedukacja, wakacje, może jakiś wyjazd od ciepłych
        krajów? możnaby tak wymieniać bez liku. I albo się będziesz
        zaharowywała (a dziecko będzie mialo przepracowaną mamę) albo
        będziesz ciągle sponsorowana przez rodziców. Alimenty od ojca należą
        się dziecku jak psu zupa.
      • pandzia86 Re: Nie chcę alimentów... 01.11.07, 11:20
        Mam 21 lat, studiuję, jestem w 17 tygodniu ciąży, jestem samotna i
        mieszkam z rodzicami. Póki nie zaszlam w ciążę pracowałam ale teraz
        nie daję rady. Ojca dziecka widziałam ostatni raz parę miesięcy temu
        kiedy przewiózł pieniądze na usunięcie ciąży. Ok. 2 tygodnie
        wcześniej rozstaliśmy się i nie chcę go już nigdy widzieć. Myśli, że
        usunęłam ciąże a ponieważ nie jest z mojego miasta nigdy się o
        dziecku nie dowie. Uważam, że nie zasłużył na bycie ojcem. Wierzę,
        że spotkam kiedyś miłość mojego życia, która będzie kochać moje
        dziecko. Lepszy Tata nie biologiczny ale kochający niż "weekendowy".
        Ja też będę miała spokój a mój przyszły facet będzie mógł się lepiej
        spełnić w roli ojca jeśli tylko on nim będzie. Sama byłam dzieckiem
        adoptowanym (miałam 6 miesięcy) i nigdy nie chciałam poznać
        prawdziwych rodziców. W 100% wystarcza mi miłość od rodziców
        adopcyjnych i też ich bardzo kocham! Czy według was postępuję
        właściwie?
    • nameja Re: Nie chcę alimentów... 05.11.07, 07:40
      Nie czytałam wszystkich wpisów, może ktoś to już napisał, ale weź pod uwagę, że
      jeśli ojciec będzie zmuszony płacić, to także będzie miał pewne prawa do
      dziecka, które może Ci się nie spodobają.
      • chalsia Re: Nie chcę alimentów... 05.11.07, 11:19
        > Nie czytałam wszystkich wpisów, może ktoś to już napisał, ale weź
        pod uwagę, że
        > jeśli ojciec będzie zmuszony płacić, to także będzie miał pewne
        prawa do
        > dziecka, które może Ci się nie spodobają.

        nieprawda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka