kati78
17.10.07, 12:17
Witajcie
Mam synka, który za miesiąc skończy 4 latka. Jestem sama od momentu,
gdy powiedziałam jego ojcu o ciąży - dokładnie od 2 miesiąca ciąży.
Jego ojciec nigdy małego nie widział, a ja nie widziałam go od ponad
4 i pół roku. W sensie dosłownym zniknął.Kiedyś zadzwonił, jak mały
miał około roku ale na tym się skończyło.
A teraz odnośnie tematu. Mój synuś nie jest uznany, nie mam więc
przyznanych alimentów. Ja nie chcę. Powiedzcie mi, czy warto jest
walczyć o te pieniądze? Tzn, ja jestem zdecydowana nie walczyć ale
że wszyscy dookoła mówią mi, ze powinnam to chciałam się jeszcze Was
zapytać - czy ja tak bardzo źle robię? Nie jestem bogaczką ale
wystarcza nam na wszystko. Mój synuś wie, że jest mama i dziadkowie.
Dla niego to jest normalny stan. Czy dla jakich marnych groszy (bo
przecież alimenty to nie są kokosy) mam niszczyć ten stan? Dlaczego
ludzie nie chcą uznać, ze to jest mój wybór, ze ja po prostu nie
chce się wdawać w długa i zaciętą walkę (wiem, ze taka by była).
Najśmieszniejsze jest to, ze osobami, które mnie krytykują i mówią,
że źle robie są osoby, które nigdy nie miały kontaktu z taką
sytuacją - albo panny, które się dobrze ogólnie bawią albo mężatki,
o których byt dbają ich mężowie. Dlaczego ja zawsze muszę się
tłumaczyć z decyzji, która podjęłam?
Kasia mama Jacka