Dodaj do ulubionych

alimenty i niepracująca matka

15.06.09, 08:56
Teraz zostanę zbluzgana, że się wtracam, ale...
Jestem zwiazana z facetem, który ma dziecko i płaci na nie alimenty. Ja
zresztą też mam dziecko na które otrzymuje alimenty.

Ostatnio była mojego partnera przyznała się, ze nie pracuje już od jakiegoś
czasu i dodała, ze alimenty ma bardzo niskie, bo nie wystarczają na wszystko.
Strasznie mi sie żal zrobiło tego dziecka, bo z pewnością alimenty nie idą na
nie w całości, bo przeciez matka niepracująca też ma jakieś potrzeby,
chociażby jakiś kosmetyk, czy ciuch.

Mój partner przejął się sytuacją. Nigdy nie marudził , ze musi alimenty
płacić. To był jego priorytet i bardzo często zrezygnował z czegoś dla siebie,
ale alimenty płacił. Wyskubał dodatkowe pare złotych i przesłał dziecku.
Widzę, że partnera gryzie cała ta sytuacja. I wychodzi na to, że musi dokładać
do alimentów, bo matka nie pracuje.
Wczoraj jednak namówiłam partnera na rozmowę , on najbardziej boi się, że jak
raz pokaże, że może przesłać więcej pieniędzy, to matka dziecka to wykorzysta.
A prawda jest taka, ze te dodatkowe pieniądze, to spore wyrzeczenie dla niego.

I tutaj dylemat. Przesyłać więcej i zacisnąć pasa, czy przesyłać tyle co
zasądzone i zachodzić w głowę czy dziecku nie brakuje podstawowych rzeczy??
Obserwuj wątek
    • anetina Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 10:03
      w jakim wieku jest dziecko?
      może ojciec opłaciłby przedszkole/zajęcia/ zakupy ubraniowe oprócz
      alimentów?
      ja bym pieniędzy nie wysyłała, a w miarę możliwości dodatkowo coś
      zapłacić dla dziecka typu zajęcia, zakupy
      • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 10:17
        Dziecko 3 letnie. Nie chodzi do przedszkola, ani na żadne zajęcia.

        Mój partner zaproponował kupno ubrań, ale matka dziecka powiedziała, ze bardziej
        przydadzą się pieniądze.
    • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 11:26
      W ŻADNYM RAZIE NIE PŁACIĆ Z WŁASNEJ WOLI DODATKOWYCH PIENIĘDZY.

      Kupować dziecku dodatkowo odzież i opłacać rozrywki.
      KAŻDA dodatkowa (dobrowolna) wpłata na rzecz dziecka jest traktowana
      przez sąd jako UZASADNIONA i całkowicie MOŻLIWA do stałej realizacji
      podwyżka świadczen na rzecz dziecka.

      ALIMENTY SĄ NA DZIECKO, a nie na niewydolną finansowo matkę.
      Matka także MA OBOWIĄZEK alimentacyjny wobec własnego dziecka.
      Jeśli nie pracuje - niech idzie do MOPS-u (może należą się jej
      jakieś świadczenia). Jeśli potrzebuje "ciuchów" - niech się zgłosi
      do Caritasu lub Czerwonego Krzyża.

      Czy możliwa jest kontrola wydatkowania alimentów, a jeżeli tak, to
      jakie formy kontrolne są stosowane ?

      Oczywiście! Alimenty, które ojciec płaci na dziecko powinny być
      przeznaczane wyłącznie na potrzeby dziecka. Jeżeli rzeczywiście
      sytuacja wygląda tak, że potrzeby dziecka w zakresie środków
      utrzymania i wychowania nie są zaspokajane, a pieniądze z renty
      alimentacyjnej są przeznaczane na inne cele, ojciec może jako
      dłużnik alimentacyjny, domagać się zmiany orzeczenia lub ugody
      dotyczącej obowiązku alimentacyjnego (art. 138 kodeksu rodzinnego i
      opiekuńczego).
      Zgodnie z niespornymi poglądami doktryny prawniczej oraz
      orzecznictwa (np. pkt VI uchwały SN z 16 grudnia 1987 r., III CZP
      91/86, publ. OSNC 1988/4/42), dopuszczalna jest każda postać
      świadczeń alimentacyjnych; mogą to być świadczenia pieniężne lub w
      naturze; jej wybór odpowiadać powinien celowi, jakiemu obowiązek ten
      służy, i uwzględniać okoliczności każdego konkretnego przypadku.
      W tym przypadku niewątpliwie celowe byłoby dokonanie zmiany co do
      postaci wykonywania obowiązku alimentacyjnego przez ojca w inny
      sposób – tzn. tak, aby to ojciec osobiście płacił za obiady czy
      dodatkowe zajęcia i kupował dziecku odzież; byłoby to połączone z
      odpowiednim obniżeniem pieniężnego świadczenia alimentacyjnego.

      Najpierw proponuję spróbować załatwić sprawę ugodowo, bez
      angażowania sądu, w drodze zawarcia odpowiedniej ugody z matką
      dziecka (propozycję ugody należy przesłać pisemnie).

      Jeżeli nie dojdą Państwo do porozumienia w tej sprawie, ojciec
      będzie zmuszony wystąpić do sądu z odpowiednim powództwem.
      • kornel-ka123 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:04
        Ja to nie rozumiem takich komentarzy, z jednej strony organizujemy
        zrzutę bo któraś nie może związać końca z końcem, pocieszamy że ta
        bez pracy, ta opuszczona, narzekamy na sędziny, niskie alimenty i
        bezsilność wobec prawa, a zaraz tutaj takie rady żeby babie gotówki
        nie dawać bo nie daj boże sobie szampon kupi, a pewnie z alimentami
        ponad średnią krajową nie wychodzi – hajda, ugotujmy ją tylko
        dlatego, że nie jest forumowiczką tego forum. Baby to jednak nie
        potrafią być solidarne, wystarczy że usłyszą „biedny partner
        wyskubał parę złotych” i już by się pozagryzały – więc może dobrze
        nam tak, że tak nam zasądzają, że faceci nas robią w balona i nikt
        się nad nami nie lituje.
        • chalsia Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:17
          > bezsilność wobec prawa, a zaraz tutaj takie rady żeby babie
          gotówki
          > nie dawać bo nie daj boże sobie szampon kupi,

          wyjasniam - karolina jest bezdzietną macochą
          • nioma Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:49
            Karolina napisala madra i rzeczowa odpowiedz.
            Co ma do tego czy jest macocha albo nie?

            Sa zawsze dwie strony medalu:
            - matka dziecka moze byc leniem i nierobem wykorzystujacym exa
            - matka dziecka moze chwilowo byc pozbawiona pracy, nie moze znalezc
            nowej i potrzebuej chwilowej wiekszej pomocy finansowej.

            Co to od razu za najezdzanie?
          • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:54
            Wyjaśniam - Karolina nie jest MACOCHĄ, bo matka córki męża Karoliny
            ŻYJE i ma się dobrze.

            I znowu do chalsi - nie mówimy o Karolinie, tylko o aspekcie prawnym
            w wątku założonym przez panią w określonej sytuacji.



            I teraz spokojnie.
            Tu nie chodzi o to, czy jakaś pani ma na szampon, czy nie. Ja
            osobiście mam to w nosie, bo ja na szampon mam.
            Tu chodzi o to, że pewna pani ma SWOJE dziecko, na które ojciec
            dziecka płaci alimenty i ten ojciec ma prawo kontrolować, czy jego
            pieniądze rzeczywiście są wydawane zgodnie z przeznaczeniem - czyli
            W CAŁOŚCI na JEGO dziecko.
            Nie na byłą żonę, obecnego męża tej żony, na dziecko obecnego męża
            jego byłej żony, na byłą żonę obecnego męża żony...

            Jeśli zachodzi taka sytuacja, że obecny mąż pewnej pani DOBROWOLNIE
            chce pomagać finansowo swojej byłej żonie i stanowi to problem
            finansowy dla niego samego (czytaj: zostaje mu mało dla siebie, więc
            żona siłą rzeczy jest zmuszona go wesprzeć finansowo i kupić mu buty
            oraz dofinansować jego wyżywienie), to odbywa się to na KOSZT
            dziecka tej pani. Krótko mówiąc - pani OKRADA swoje dziecko na rzecz
            cudzego dziecka i matki tego dziecka.
            A tu już systematycznie i uczciwie płacący alimenty ojciec dziecka
            tej pani mógby się wkurzyć i polecieć do sądu.
            I sprawę by wygrał.
            Na bank.

            Podkreślam, że jeśli tamta niepracująca pani siedzi w domu, to też
            MUSI jeść. A co je? Objada swoje własne dziecko. A tego nie wolno
            jej robić, bo ona sama ma obowiązek alimentacyjny oraz opiekuńczy
            wobic swojego dziecka. Więc jeśli ta pani nie ma pieniędzy, bo nie
            ma dla niej pracy - może i powinna iść do pomocy społecznej. Tam
            uzyska pomoc finasową oraz skierują ją na BEZPŁATNE kursy zawodowe.

            Rozpatrujemy tu aspekt prawny sytuacji założycielki watku.
            Wyłącznie.

            Ja, Karolina - rad nie potrzebuję.
            • kornel-ka123 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:37
              To cudownie, że stoisz na straży prawa, szkoda tylko że tak
              doskonałego.. w teorii jedynie. Właśnie po to chyba jest m.in. to
              forum, żeby jakoś nie dać się tej patologii gdzie do przeciętnych
              zgodnych z prawem jak mówisz alimentów samotne matki w praktyce
              dokładają z 200% - jedynie, bo więcej już nie mają. Ja nie wiem co
              ten biedny bohater wątku ma aż tak kontrolować, te 4 stówki, które
              daje? To co piszesz miałoby rację bytu gdyby jego eks dostawała
              jakieś normalne pieniądze, a nie zasiłek, bo nie wierzę że jest
              inaczej. Poza tym - gdyby dla odmiany niepracująca była żona
              wkurzyła się i poleciała do sądu, to po pierwsze podwyższyłaby
              alimenty na dziecko, a po drugie mogłaby powalczyć o alimenty na
              siebie, co pewnie przerosłoby te parę groszy wyskrobane z kieszeni.
              Zawsze będę niestety czy stety bronić samotnych matek, bo nawet
              skromne życie we dwójkę zawsze jest łatwiejsze niż w pojedynkę, a
              opowieści o zdrowym chłopie, któremu trzeba buty kupić jakoś mnie
              nie wzruszają.
            • bella_wera Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:58

              Skad wiesz czyje obiady je matka??
              Moze ja zywi jej matka albo jej kochanek???
              Ojciec jesli chce rozliczenia aliemntów może wystapic do sądu o
              przedsyawienie ich.
              Musi tylko uwzglenic iz stuacja nie musi byc mu przychylna gdyz
              jesli matka starcila prace - nie ze swojej winy to moze dostac
              alimenty na 100% utrzymania dziecka .
            • kornel-ka123 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 16:06
              karolina331 napisała:

              > Wyjaśniam - Karolina nie jest MACOCHĄ, bo matka córki męża
              Karoliny
              > ŻYJE i ma się dobrze.

              Zastanawiam się po co osoby z uregulowanym życiem rodzinnym
              udzielają się na tym forum, przecież można założyć dziesiątki
              innych: porady prawne dla kobiet, kobiety po przejściach w nowych
              związkach itd. itd.
            • braktalentu Re: alimenty i niepracująca matka 17.06.09, 17:48
              "Wyjaśniam - Karolina nie jest MACOCHĄ, bo matka córki męża Karoliny
              > ŻYJE i ma się dobrze"

              Wyjaśniam: Karolina JEST MACOCHĄ, o ile jest żoną ojca dziecka z
              innego związku. I stan zdrowia matki tegoż dziecka i jej
              pozostawanie przy życiu nie ma tu nic do rzeczy.
          • kasia111177 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:56
            Po pierwsze - dlaczego mama zrezygnowała z pracy? Skoro dziecko ma
            trzy lata, a nie chodzi do przedszkola śmiem podejrzewać, ze
            dzieckiem zajmował się ktoś z jej rodziny. Może już nie może/nie
            chce, a mama zarabiała zbyt mało, żeby opłacić przedszkole. lub też
            nie dostała miejsca w przedszkolu i najzwyczajniej w świecie nie ma
            co zrobić z dzieckiem.

            Po drugie. jeśli zrezygnowała z pracy pewnie otrzymuje zasiłek dla
            bezrobotnych - najniższy to 408,5 więc nie przesadzajmy, że
            utrzymuje się z alimentów.

            po trzecie. ile tata płaci tych alimentów? Spodziewam się, że nie
            więcej niż 300 złotych. Czy sprawuje osobistą opiekę nad dzieckiem?
            Co drugi dzień po 24 h, co dla mnie byłoby podstawą do zgłaszania
            postulatu, żeby alimenty pokrywały połowę kosztów utrzymania
            dziecka. Jeśli widuje się z dzieckiem rzadko matka ma prawo
            powołując się na fakt sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem i
            spełniania w ten sposób obowiązku alimentacyjnego domagać się od
            ojca dostarczania nawet 100% środków na utrzymanie.

            Najlepiej napisać - rzuciła pracę i mój partner musi ją utrzymywać.
            • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:09
              kasia111177 napisała:

              > Po pierwsze - dlaczego mama zrezygnowała z pracy? Skoro dziecko ma
              > trzy lata, a nie chodzi do przedszkola śmiem podejrzewać, ze
              > dzieckiem zajmował się ktoś z jej rodziny. Może już nie może/nie
              > chce, a mama zarabiała zbyt mało, żeby opłacić przedszkole. lub też
              > nie dostała miejsca w przedszkolu i najzwyczajniej w świecie nie ma
              > co zrobić z dzieckiem.



              Powód dlaczego matka nie pracuje nie jest mi , ani partnerowi znany, ale nie
              wiąże się to z brakiem opieki dla dziecka. dziecko idzie do przedszkola od
              nowego roku szkolnego, ale to nie jest podyktowane brakiem opieki, ale po prostu
              dziecko potrzebuje kontaktu z rówieśnikami (wg mnie bardzo dobrze, ze dziecko do
              przedszkola pójdzie)
              >
              > Po drugie. jeśli zrezygnowała z pracy pewnie otrzymuje zasiłek dla
              > bezrobotnych - najniższy to 408,5 więc nie przesadzajmy, że
              > utrzymuje się z alimentów.

              Takich rzeczy też nie wiemy.
              >
              > po trzecie. ile tata płaci tych alimentów? Spodziewam się, że nie
              > więcej niż 300 złotych.

              Mylisz się. Płaci znacznie więcej. płaci 1/3 tego co zarabia miesięcznie.
              Czy sprawuje osobistą opiekę nad dzieckiem?
              > Co drugi dzień po 24 h, co dla mnie byłoby podstawą do zgłaszania
              > postulatu, żeby alimenty pokrywały połowę kosztów utrzymania
              > dziecka.
              Jeśli widuje się z dzieckiem rzadko matka ma prawo
              > powołując się na fakt sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem i
              > spełniania w ten sposób obowiązku alimentacyjnego domagać się od
              > ojca dostarczania nawet 100% środków na utrzymanie.

              Z uwagi na rzadkie kontakty z dzieckiem sąd zasądził większe alimenty. Więc nie
              wygląda to tak, ze ojciec płaci 50 % miesięcznych kosztów utrzymania dziecka. W
              stosunku do kwoty jaką matka przedstawiła w sądzie jako średnie miesięczne
              koszty utrzymania dziecka - sąd ojcu zasądził około 80 % z przedstawionego
              kosztorysu.

              >
              > Najlepiej napisać - rzuciła pracę i mój partner musi ją utrzymywać.

              Ja tak nie napisałam.
              • kasia111177 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 15:43
                No rozumiem wszystko, ale rok szkolny zaczyna się za dwa miesiące -
                kto więc dzieckiem zajmował się do tej pory, kiedy matka dziecka
                pracowała? no i kto za to płacił? sama piszesz, że mało wiecie o
                życiu eks twojego partnera, więc może to było tak, ze owszem babcia
                siedziała z dzieckiem za darmo, ale teraz się zbuntowała i tej
                darmowej opieki dla dziecka nie ma.

                Dlaczego ma rzadkie kontakty z dzieckiem? Skoro eks poprosiła go o
                pieniądze, a on jej je dał tzn., że relacje między nimi nie są
                najgorsze.

                Nie dziwię się, ze nie chce pomocy rzeczowej. Mój eks raz kupił
                Młodemu bluzkę. Dziecko jej nigdy nie założy, bo jest brzydka i nie
                będę z dziecka robić pajaca.

                Poza tym ona niepracuje już jakiś czas, a dopiero teraz poprosiła o
                pomoc, więc może nie wymyśliła sobie takie scenariusza - niech eks
                zarobi na dziecko i na mnie. A może ją zwolniono?

                Cóż wydaje mi się, że problemem jest tutaj to, że Twój eks w takiej
                samej sytuacji olałby Ciebie i dziecko. Bo przecież nie skarży się
                tutaj Twój partner, a jak sama piszesz finansów nie macie wspólnych,
                więc tak naprawdę to nie Twój problem, co partner zrobi w tej
                sytuacji.
                • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 08:10
                  kasia111177 napisała:

                  > No rozumiem wszystko, ale rok szkolny zaczyna się za dwa miesiące -
                  > kto więc dzieckiem zajmował się do tej pory, kiedy matka dziecka
                  > pracowała? no i kto za to płacił? sama piszesz, że mało wiecie o
                  > życiu eks twojego partnera, więc może to było tak, ze owszem babcia
                  > siedziała z dzieckiem za darmo, ale teraz się zbuntowała i tej
                  > darmowej opieki dla dziecka nie ma.

                  Tak z dzieckiem siedziała babcia. Ale to był jej i matki wybór. Wcześniej
                  dziecko miało pójść do żłobka. Tak zadecydował mój partner ze swoja byłą. Ale
                  babcia nie pozwoliła. Ledwo dała się przekonać, aby dziecko teraz poszło do
                  przedszkola. W chwili obecnej dzieckiem na codzień zajmuje się babcia i matka.
                  >
                  > Dlaczego ma rzadkie kontakty z dzieckiem? Skoro eks poprosiła go o
                  > pieniądze, a on jej je dał tzn., że relacje między nimi nie są
                  > najgorsze.

                  Kontakty są utrudnione przez dużą odległość. Za to był zachowany kontakt
                  telefoniczny jakiś czas po rozstaniu. Nagle była zmieniła numer telefonu i
                  kontakt się urwał na jakieś 2 miesiące.
                  Była zona nie prosiła o pomoc. Po prostu w trakcie rozmowy przyznała się, ze już
                  jakiś czas nie pracuje i że nie ma z czego żyć, bo alimenty nie wystarczaja jej.
                  Wcześniej nic nie mówiła o tym, że nie ma pracy.
                  >
                  > Nie dziwię się, ze nie chce pomocy rzeczowej. Mój eks raz kupił
                  > Młodemu bluzkę. Dziecko jej nigdy nie założy, bo jest brzydka i nie > będę z
                  dziecka robić pajaca.

                  Nie każdy facet to bezguście. Mój partner nie raz wybierał ze mną ubrania dla
                  mojej córki i musze przyznać , ze ma bardzo dobry gust. Zresztą gdyby trzeba
                  było to przeciez zawsze mogę mu pomóc kupić coś sensownego. Mniej więcej
                  widziałam na zdjeciach w czym chodzi to dziecko. A nie sa to super modne rzeczy
                  niestety.
                  >
                  > Poza tym ona niepracuje już jakiś czas, a dopiero teraz poprosiła o
                  > pomoc, więc może nie wymyśliła sobie takie scenariusza - niech eks
                  > zarobi na dziecko i na mnie. A może ją zwolniono?
                  >
                  > Cóż wydaje mi się, że problemem jest tutaj to, że Twój eks w takiej
                  > samej sytuacji olałby Ciebie i dziecko.

                  Mój eks olał juz dawno mnie i dziecko. świetnym dowodem jest odpowiedź jaką
                  napisał na mój pozew o zwiększenie alimentów. Ale tu nie chodzi o mnie.

                  Bo przecież nie skarży się
                  > tutaj Twój partner, a jak sama piszesz finansów nie macie wspólnych,
                  > więc tak naprawdę to nie Twój problem, co partner zrobi w tej
                  > sytuacji.
                  >

                  No to nie jest mój problem, bo niby czemu. Ja mu mogę powiedziec tylko co o tym
                  myślę, ale on i tak zdecyduje sam. Już zdecydował.
        • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 13:56
          kornel-ka123 napisała:

          > Ja to nie rozumiem takich komentarzy, z jednej strony organizujemy
          > zrzutę bo któraś nie może związać końca z końcem, pocieszamy że ta
          > bez pracy, ta opuszczona, narzekamy na sędziny, niskie alimenty i
          > bezsilność wobec prawa, a zaraz tutaj takie rady żeby babie gotówki
          > nie dawać bo nie daj boże sobie szampon kupi, a pewnie z alimentami
          > ponad średnią krajową nie wychodzi – hajda, ugotujmy ją tylko
          > dlatego, że nie jest forumowiczką tego forum. Baby to jednak nie
          > potrafią być solidarne, wystarczy że usłyszą „biedny partner
          > wyskubał parę złotych” i już by się pozagryzały – więc może dobrze
          > nam tak, że tak nam zasądzają, że faceci nas robią w balona i nikt
          > się nad nami nie lituje.

          Wiesz to nie o to chodzi, żeby najeżdżać na matkę, tylko dlatego, że nie
          pracuje. Każdemu może się zdarzyć , ze straci pracę. I nie powiem uważam, że mój
          partner podszedł do tego wporządku. Przesłał dodatkowe pieniądze. Na chleb mu
          wystarczy, więc nie ma o czym mówić. Zdarzają się wypadki losowe. Tylko raz czy
          dwa można sobie pozwolić na dodatkowa pomoc, tylko co zrobić w sytuacji kiedy
          matka nie będzie pracowała??? Ma ciągle przesyłać więcej pieniędzy, bo matka nie
          pracuje.

          Teoretycznie matka powinna dokładać drugie tyle co ma alimentów. I wtedy dziecku
          naprawde nie brakowało by niczego. Ale w takiej sytuacji, co zrobić ma ojciec??
          • kasia111177 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:01
            krolowazla napisała:


            > Teoretycznie matka powinna dokładać drugie tyle co ma alimentów. I
            wtedy dzieck
            > u
            > naprawde nie brakowało by niczego. Ale w takiej sytuacji, co
            zrobić ma ojciec??
            >

            Tu nie masz racji. Obowiązek alimentacyjny spełnia się także przez
            opiekę nad dzieckiem. I ojciec wcale nie musi płacić 50% kosztów
            utrzymania dziecka, sąd może zasądzić nawet 100%.

            >
            • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:13
              kasia111177 napisała:

              > krolowazla napisała:
              >
              >
              > > Teoretycznie matka powinna dokładać drugie tyle co ma alimentów. I
              > wtedy dzieck
              > > u
              > > naprawde nie brakowało by niczego. Ale w takiej sytuacji, co
              > zrobić ma ojciec??
              > >
              >
              > Tu nie masz racji. Obowiązek alimentacyjny spełnia się także przez
              > opiekę nad dzieckiem. I ojciec wcale nie musi płacić 50% kosztów
              > utrzymania dziecka, sąd może zasądzić nawet 100%.
              >
              > >
              >
              >

              Dlatego napisałam teoretycznie, bo np. u mnie sąd nie wziął pod uwagę, tego, że
              ojcie nie sprawuje opieki nad dzieckiem co drugi dzień. I płaci tylko ok 30 %
              wykazanych przezemnie kosztów. Ale Moja historia jest inna i nie jest tematem
              tego wątku.
              • bella_wera Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:39
                Wiesz .. tak sobie mysle jak wygladał by post partnerki ojca Twoich
                dzieci.
                Jak ona widzaila by te procenty .
                jak wiele nam sie zmienia jak zmieniamy punk siedzenie .
                Podobne sprawy widzimy od razu inaczej
                • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 14:53
                  Pewnie widziałaby takie same, gdyby wyliczyła, jaki procent przedstawionych
                  kosztów utrzymania dziecka - pokrywają alimenty.

                  Tak naprawdę nie bardzo wiem o co ci chodzi.
                  • bella_wera Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 15:00
                    Ale może na zawyzone albo stanowia 90 dochodu ojca?
                    O to ze jak sprawa dotyczyc Twoich dzieci=i cCiebie to widzisz ja
                    inaczej , a jak dzieci Twojego partnera i placenia alimentow to
                    inaczej smile
                  • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 15:06
                    Zaraz.
                    Mnie nie wzrusza pan, któremu trzeba (lub nie) kupić buty.

                    Odpowiadam Królowejzła. I tylko jej.
                    Odnoszę się do jej konkretnej sytuacji oraz do tego, jak do tej
                    konkretnej sytacji odniesie się (ewentualnie) sąd.
                    I radzę Królowej obiektywnie, zgodnie z obowiązującym prawem.

                    Nie stoję na straży prawa, bo od tego są policjanci, więc proszę mi
                    nie imputować takich bzdur.

                    Za dobrą poradę prawną trzeba ZAPŁACIĆ 200 zł.
                    Ja udzielam jej ZA DARMO.

                    To sprawa Królowej, czy z niej skorzysta, czy nie.
                    JA Z TEGO NIC NIE MAM.

                    Matka tamtego dziecka mnie nie interesuje, bo to nie ona prosiła na
                    forum o radę. Jak ma za małe alimenty - niech wystąpi o ich
                    podwyższenie. Sąd zdecyduje, cy jej roszczenia są zasadne w świetle
                    jej aktualnej sytuacji.
    • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 15:23
      Odnośnie kupowania partnerowi butów, to wyjaśniam, ze ja nie utrzymuje partnera,
      ani on mnie, a juz tym bardziej mojej córki.

      Kwestie finansowe mamy dogadane. I jeśli robimy zakupy to zliczam ile rzezcy
      było kupionych typowo dla córki i za to płace sama, a pozostałą kwotę dzielimy
      na pół. Rachunki dzielimy na trzy, bo mieszkamy w trójkę. Ja kupuje sobie i
      córce ubrania, partner sobie. I jeśli przez to, że dopłacił jakąś kwotę do
      alimemntów - nie bedzie na coś go stać, to nic mu nie sfinansuję. Majwyżej
      obejdzie się bez nowych butów.
      • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 16:05
        A coś Ty się tych butów tak uczepiła?

        Powiedziałam Ci wyraźnie: nie dawać dodatkowych pieniędzy, tylko
        DOFINANSOWAĆ POTRZEBY DZIECKA W NATURZE. Czyli: kupuj dziecku
        ubranka i buty oraz zapłać przedszkole. I czekaj, czy matka dziecka
        pójdzie do pracy. Jak nie pójdzie - ojciec powinien wystąpić do sądu
        o OBIŻENIE alimentów, jednocześnie przedstawiając paragony na
        ubrania, żywność oraz przedszkole dla dziecka. To powinno matkę
        zmobilizować do podjęcia pracy zarobkowej.
        No i kontrolować wydatki na dziecko, zainteresować się z czego ta
        kobieta SIEBIE utrzymuje.
    • morekac Re: alimenty i niepracująca matka 15.06.09, 17:06
      Sama piszesz, że kwestie rozliczeń macie dogadane. Więc nie
      załatwiaj wszystkiego za faceta - to on będzie bez butów chodził,
      nie ty. To jest jego dziecko i przede wszystkim on powinien
      podejmować decyzje w tej kwestii.
    • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 07:58
      Mój partner zdecydował nie płacić więcej niż ma zasądzone. jednorazowa kwota
      którą przesłał - była jednorazową pomocą. To jego wybór. Zdecydował tak po
      przeanalizowaniu kosztorysu, na podstawie którego zasądzone były alimenty. Jeśli
      matce to nie będzie odpowiadało, to najwyżej wystąpi o większe alimenty.
      • bella_wera Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 08:52
        Pozostaje mieć nadzieje ze tak soamo pozostawi alimenty n tym samym
        poziomie gdy on straci prace
        • krolowazla Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 09:00
          Pracy nie straci, bo sam jest swoim szefem.

          Mogę powiedzieć, że mój partner sam z siebie alimentów nie obniży na pewno.
          • morekac Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 15:05
            Cóż, zawsze mozna stracić dochody...
            • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 16:04
              Ja w kwestii formalnej:
              - matka może wystapić do sądu o podwyższenie alimentów, ale NIE MOŻE
              tego kroku tłumaczyć utratą swoich dochodów, bo alimenty są na
              dziecko, a nie na nią;
              - ojciec MOŻE i POWINIEN wystąpić do sądu o obniżenie alimentów w
              razie utaty pracy lub możliwości zarobkowych.


              Przepisy dotyczące zasad i zakresu obowiązku alimentacyjnego zostały
              określone w ustawie z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks Rodzinny i
              Opiekuńczy (Dz.U. nr 9, poz. 59 ze zm.). Obowiązek alimentacyjny
              zgodnie z przepisami ustawy KR stanowi obowiązek dostarczania
              koniecznych środków utrzymania, obciążający krewnych w linii prostej
              oraz rodzeństwo (art. 128). Obowiązek alimentacyjny spoczywa w
              pierwszej kolejności na rodzicach dziecka, które nie jest w stanie
              samodzielnie się utrzymać, chyba że dochody z majątku dziecka
              wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania (art.
              133 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Zarówno więc ojciec
              ślubny, jak też ojciec nieślubny mimo swych szczupłych dochodów nie
              zostaje zwolniony od obowiązku świadczeń na rzecz każdego swego
              dziecka (zob. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 13 listopada 1934
              r., sygn. akt C II 1610/34, PPiA 1935/4/283).
              Zauważyć jednak trzeba, iż „Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy –
              zgodnie z art. 135 § 1 k.r.o. – od usprawiedliwionych potrzeb
              uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości
              zobowiązanego. Należy przy tym stwierdzić, że pojęcie
              usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz pojęcie możliwości
              zarobkowych i majątkowych zobowiązanego, pozostają we wzajemnej
              zależności i obie te przesłanki wzajemnie na siebie rzutują, w
              szczególności przy ustalaniu wysokości alimentów przez sąd. (...).”
              (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 1985 r., sygn. akt III CRN
              341/84). Przy czym jednak rodzice jako zobowiązani do alimentacji
              dzieci winni dzielić z nimi zawsze nawet niezbędne środki własnego
              utrzymania, jak orzekł Sąd Najwyższy w swym orzeczeniu z dnia 1
              lipca 1954 r., sygn. akt I CR 214/54, BMS 1955/5.
              Faktycznie jest zatem tak, że „Obowiązek alimentacyjny polega na
              dostarczaniu środków utrzymania, a w razie potrzeby także środków
              wychowania.
              O zakresie obowiązku alimentacyjnego decydują w każdym razie
              usprawiedliwione potrzeby uprawnionego (art. 135 Kro). Pojęcia
              usprawiedliwionych potrzeb nie można jednoznacznie zdefiniować,
              ponieważ nie ma jednego stałego kryterium odniesienia. Rodzaj i
              rozmiar tych potrzeb jest uzależniony od cech osoby uprawnionej oraz
              od splotu okoliczności natury społecznej i gospodarczej, w których
              osoba uprawniona się znajduje. Nie jest możliwe ustalenie katalogu
              usprawiedliwionych potrzeb podlegających zaspokojeniu w ramach
              obowiązku alimentacyjnego i odróżnienie ich od tych, które jako
              przejaw zbytku lub z innych przyczyn nie powinny być uwzględnione. W
              każdym razie zakres obowiązku alimentacyjnego wyznaczać będą
              poszczególne sytuacje uprawnionego i zobowiązanego, konkretne
              warunki społeczno-ekonomiczne oraz cele i funkcje obowiązku
              alimentacyjnego. Dopiero na tym tle będzie można określić potrzeby
              życiowe – materialne i intelektualne uprawnionego.
              Zakres potrzeb dziecka, które powinny być przez rodziców
              zaspokajane, wyznacza treść art. 96 Kro, według którego rodzice
              obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i
              przygotować je należycie – odpowiednio do jego uzdolnień – do pracy
              dla dobra społeczeństwa.
              Stosownie do tej dyrektywy rodzice w zależności od swych możliwości
              są obowiązani zapewnić dziecku środki do zaspokojenia zarówno jego
              potrzeb fizycznych (wyżywienia, mieszkania, odzieży, higieny
              osobistej, leczenia w razie choroby), jak i duchowych
              (kulturalnych), a także środki wychowania (kształcenia ogólnego,
              zawodowego), według zdolności, dostarczania rozrywek i wypoczynku.
              Przy ocenie, które z potrzeb uprawnionego powinny być uznane za
              potrzeby usprawiedliwione, należy z jednej strony brać pod uwagę
              możliwości zobowiązanego, z drugiej zaś zakres i rodzaj potrzeb.
              Będzie to mieć wpływ na rozstrzygnięcie, w jakiej mierze możliwości
              zarobkowe i majątkowe zobowiązanego będą wzięte pod uwagę przy
              oznaczaniu zakresu obowiązku alimentacyjnego. Zawsze jednak każde
              dziecko musi mieć zapewnione podstawowe warunki egzystencji w
              postaci wyżywienia zapewniającego jego prawidłowy rozwój fizyczny,
              stosowną do wieku odzież, środki na ochronę zdrowia, kształcenie
              podstawowe i zawodowe oraz na ochronę jego osoby i majątku. Wyjście
              poza wymienione potrzeby zależy już tylko od osobistych cech dziecka
              oraz od zamożności i przyjętego przez zobowiązanego modelu
              konsumpcji.
              Zgodnie z utrwaloną w orzecznictwie zasadą, dzieci mają prawo do
              równej stopy życiowej z rodzicami, i to zarówno wtedy, gdy żyją z
              nimi wspólnie, jak i wtedy, gdy żyją oddzielnie. Oznacza to, że
              rodzice powinni zapewnić dziecku warunki materialne odpowiadające
              tym, w jakich żyją sami. Nie będzie to jednak dotyczyło potrzeb
              będących przejawem zbytku.
              Rodzice nie mogą uchylić się od obowiązku alimentacyjnego na tej
              podstawie, że wykonywanie tego obowiązku stanowiłoby dla nich
              nadmierny ciężar. Są obowiązani podzielić się z dzieckiem nawet
              najmniejszymi dochodami. W szczególnych przypadkach, gdy sytuacja
              dziecka tego wymaga, rodzice mają obowiązek wyzbywania się
              posiadanego majątku bądź jego niektórych składników, aby w ten
              sposób podołać ciążącemu na nich obowiązkowi alimentacyjnemu, np.
              dla ratowania zdrowia dziecka. (...).
              Nie można wymagać od rodziców naruszenia przez zbycie substancji
              majątkowej, takiej jak gospodarstwo rolne, warsztat
              rzemieślniczy, czy też inny zakład usługowy, jeżeli stanowią one
              źródło utrzymania rodziny. Nie byłoby to celowe także ze względów
              gospodarczych. Zachodzi zawsze potrzeba zachowania rozsądnej
              równowagi pomiędzy zaspokajaniem potrzeb uprawnionego a poziomem
              życia zobowiązanego. Uwzględnienie roszczenia dziecka nie może
              doprowadzić do niedostatku rodziców.
              Możliwości świadczenia alimentów nie ma ten, kto nie posiada
              majątku, nie jest – ze względu na stan zdrowia – zdolny do pracy
              zarobkowej.
              • agamagda Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 17:40
                karolina331 napisała:

                > Ja w kwestii formalnej:
                > - matka może wystapić do sądu o podwyższenie alimentów, ale NIE
                MOŻE
                > tego kroku tłumaczyć utratą swoich dochodów, bo alimenty są na
                > dziecko, a nie na nią;


                Matka moze absolutnie wystąpić o podwyższenie alimentów, tłumacząc
                sie utratą pracy z uwagi na konieczność sprawowania osobistej opieki
                nad dzieckiem, co jest prawdą w tym przypadku - dziecko poniżej 3
                lat, i nie chodzi do przedszkola. Babcia nie ma obowiązku
                świadczenia usług jako niania, aby ojciec mógł mniej płacić
                alimentów.



                karolina331 napisała:

                > Ja w kwestii formalnej:

                > - ojciec MOŻE i POWINIEN wystąpić do sądu o obniżenie alimentów w
                > razie utaty pracy lub możliwości zarobkowych


                Móc może, ale sąd ocenia głównie MOŻLIWOŚĆI ZAROBKOWE, ojca a nie
                chwilową utratę pracy. Pewnie obniży alimenty, w przypadku przejscia
                na rentę, lub urodzenia sie nowego dziecka, ale ojciec który utracił
                pracę małe ma szanse na obnizkę.
                • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 17.06.09, 09:47
                  Celowo napisałam, że matka nie może tłumaczyć się utratą pracy i
                  żądać wyższych alimentów z tego powodu, bo to prawda.
                  Wiem, że pokutuje przekonanie, że jest inaczej.
                  Matka dziecka także posiada możliwości zarobkowe.

                  W przypadku, kiedy matka nie pracuje, a jest zdrowa - wystarczy
                  wnioskować o deklarację na piśmie Z CZEGO ŻYJE MATKA, bo ALIMENTY SĄ
                  NA DZIECKO, i ojciec dziecka nie ma obowiązku płacić na matkę
                  dziecka.
                  Matka ma także obowiązek alimentacyjny.
                  Jeśli matka dziecka nie pracuje, należy po prostu zadeklarować
                  opłaty za przedszkole dla dziecka oraz kupowanie ubrań i butów dla
                  dziecka do czasu aż MATKA ZNAJDZIE PRACĘ. Można do sądu przynieść
                  kopie ofert pracy dla kobiet z pracą dla sprzątaczek włącznie.
                  Wówczas sąd alimentów nie podniesie.
                  Takich wyroków mieliśmy kilkadziesiąt.


                  Nie chce mi się tego wałkować, bo sądy także mają w nosie ojców i
                  alimenty często podnoszą. Mnie to nie obchodzi, bo skoro ktoś nie
                  potrafi zadbać o swoje sprawy, to jego rzecz.
              • chalsia Re: alimenty i niepracująca matka 17.06.09, 00:21
                karolina331 napisała:

                > Ja w kwestii formalnej:
                > - matka może wystapić do sądu o podwyższenie alimentów, ale NIE MOŻE
                > tego kroku tłumaczyć utratą swoich dochodów, bo alimenty są na
                > dziecko, a nie na nią;
                > - ojciec MOŻE i POWINIEN wystąpić do sądu o obniżenie alimentów w
                > razie utaty pracy lub możliwości zarobkowych.

                ale żeś totalną bzdurę walnęła - sprzeczną z cytowanym przez Ciebie tekstem.

                Po pierwsze utrata pracy sama w sobie nie jest wystarczającą przesłanką ani do
                podwyższenia alimentów przez matkę, ani do obniżenia - przez ojca. Dopiero
                obniżenie zdolności zarobkowych i majatkowych jest podstawą do zmiany wyroku
                alimentacyjnego.
                Po drugie - obie strony - i matka i ojciec - mają dokładnie takie same (bo
                symetryczne) prawo.
                • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 17.06.09, 09:50
                  Chalsia, nie nudź mnie!
                  Sama piszesz, że "oboje mają symetryczne prawo".
                  Więc każdy paragraf można odwrócić i w ten sposób SKUTECZNIE obronić
                  się przed podwyższeniem alimnetów!

                  To się robi na codzień! Tylko że mądry adwokat kosztuje.
          • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 15:06
            Wybrałaś najlepsze z możliwych rozwiązań.
            Dbaj zawsze o siebie i o swoje dziecko, bo NIKT tego za Ciebie nie
            zrobi, Królowo.
            smile
      • agamagda Re: alimenty i niepracująca matka 16.06.09, 17:31
        No cóż..... To dziecko Twojego partnera, on podejmuje decyzje,
        decyzje które powinny być jak najlepsze dla jego dziecka.
        Czy wiedząc, że matce brakuje środków na życie, nie zdaje sobie
        sprawy, że dziecku będzie gorzej? Pewnie, ze sobie zdaje sprawę, ale
        nie jest to ważne, najważniejsze jest aby nie dać przez parę
        miesiecy dodatkowych pieniedzy EX, no bo przeciez bedzie sobie z
        tego do spa jeździć.....
        ach źiźń...
    • madzienka79 ostroznie 16.06.09, 21:51
      twoj partner ma racje mowiac o swoich obawach co do wysylania
      wiekszej ilosci pieniedzy. zobowiazany dac jest na dziecko tyle ile
      ma zasadzonych alimentow, byla kobieta nie moze zadac od niego
      wiecej bez zgody sadu. oczywiscie moga dojsc do porozumienia, ze
      dodatkowo moze on wesprzec dziecko poprzez zakup ciuszkow, bucikow
      czy tez zabawek. to, ze matka nie pracuje nie znaczy, ze on ma dawac
      jej wiecej pieniedzy bo nie ma na ciuch czy kosmetyk, placi on
      alimenty na dziecko nie na nia a to jest roznica. twoj partner zna
      lepiej te kobiete widocznie nie bez powodu przejmuje sie zaistniala
      sytuacja.
      • chalsia Re: ostroznie 17.06.09, 00:27
        > dodatkowo moze on wesprzec dziecko poprzez zakup ciuszkow, bucikow
        > czy tez zabawek. to, ze matka nie pracuje nie znaczy, ze on ma dawac
        > jej wiecej pieniedzy bo nie ma na ciuch czy kosmetyk, placi on
        > alimenty na dziecko nie na nia a to jest roznica.

        znajomośc matematyki chyba kuleje.

        Przykład dla ilustracji by pomóc w zrozumieniu.
        ojciec płaci 600 zł, koszt utrzymania dziecka jest 1000. Czyli matka (oprócz
        osobistych starań) pracując płaciła na dziecko pozostałe 400.
        Teraz matka straciła pracę i jeśli zwraca się o wyższą wpłątę od ojca, to na te
        brakujące dla dziecka 400 zl, a nie na swoje kosmetyki i ciuchy. Z czego matka
        żyje? - może żywią ją i opłacają jej częśc rachunków jej rodzice.
        • karolina331 Re: ostroznie 17.06.09, 09:59
          Mamusię niech żywi kto chce.
          Matka ma obowiązek SAMA ZARABIAĆ NA SWOJE URZYMANIE jeśli jest
          pełnosprawna. Może iść do pracy, do MOPS-u, może ją (dobrowolnie)
          żywić tatuś, mamusia lub sąsiadka - ALE NIE OJCIEC DZIECKA (chyba,
          że sam tego chce)!
          Tłumaczenie, że jak mamusia nie pracuje, to i dziecku jest gorzej -
          to hucpa. Niech mamusia ruszy d...sko do roboty. Jaki problem?
          Jak ojciec traci pracę, to na tym forum wysyła się go do tłucznia
          kamieni (i słusznie), tak więc mamusia też może te kamienie tłuc, a
          nie dziecko obżerać, albo do cudzej kieszeni zaglądać.

          Zawsze można wystąpić o opiekę nad dzieckiem, skoro matka jest
          niewydolna i woli sobie na kanapie posiedzieć.
          • pelagaa Re: ostroznie 17.06.09, 11:34
            > Zawsze można wystąpić o opiekę nad dzieckiem, skoro matka jest
            > niewydolna i woli sobie na kanapie posiedzieć.

            No mozna tylko ilu z tych ojcow to robi? Ja znam bardzo niewielu
            smialkow, ktorzy i tak z reguly w sadach przegrywaja.
            • babe007 Re: ostroznie 17.06.09, 11:53
              > No mozna tylko ilu z tych ojcow to robi? Ja znam bardzo niewielu
              > smialkow, ktorzy i tak z reguly w sadach przegrywaja.

              Nie należy zapominać o tym, że wielu sie nie decyduje (mam
              przeczucie, że większość) równiez z tego powodu, że zrobić przelew
              raz w miesiącu jest dużo łatwiej niż zapewnic opiekę dziecku na
              codzień (strasznie komplikuje życie towarzyskie ;-P).
              • pelagaa Re: ostroznie 17.06.09, 13:00
                > Nie należy zapominać o tym, że wielu sie nie decyduje

                Dokladnie.

                > strasznie komplikuje życie towarzyskie ;-P

                I to chyba wlasnie z tego powodu wink
            • karolina331 Re: ostroznie 17.06.09, 11:59
              Ojciec, który nie dba o dobro swojego dziecka nie zasługuje na miano
              ojca i niech płaci drań nawet całą swoją pensję, jak mu się nie chce
              własnym dzieckiem zajmować.

              A matka, która tyłka z kanapy do pracy zarobkowej nie ruszy i objada
              swoje dziecko kiedy jest ono jeszcze małe, będzie na tym dziecku
              żerować zawsze, nawet jak dziecko będzie już dorosłe i samodzielne.

              Pomagać trzeba dziecku, a rodziców rozliczać za opiekę i staranie.
              I tyle.
              Kończę temat, bo mnie znudził.
              • pelagaa Re: ostroznie 17.06.09, 13:02
                > a rodziców rozliczać za opiekę i staranie

                Jassssne i jest pelno srodkow prawnych, aby rodzicow olewajacych
                dzieci, ich wychowanie, lub wychowanie i utrzymanie, karac. Cala mas
                prawem przewidzianych kar. Moze wymienisz te kary dla rodzicow za
                zaniedbywanie dziecka?
                Niby sie tak rzeczowo starasz wypowiadac, a czasami jak dowalisz, to
                az zeby bola.
                • karolina331 Re: ostroznie 17.06.09, 14:12
                  Jak Cię bolą zęby, to idź do dentysty.
                  Od rozliczania niewydolnych rodziców jest: opieka społeczna, policja
                  i prokuratura.
                  Masz jeszcze jakieś pytania?
                  • pelagaa Re: ostroznie 17.06.09, 14:40
                    Zyjesz w swiecie fantazji.
                    Pogadaj sobie z rodzicami, ktorzy chcieli rozliczyc drugiego,
                    nieodpowiedzialnego rodzica i co im wyszlo z tych staran. I
                    zapewniam, ze niektorych stac na najlepszych adwokatow.
                    Jeden z przykladow:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,96713685,96713685,ostatnia_deska_ratunku_forum_.html
                    • karolina331 Pelagio, 17.06.09, 16:46
                      Przecztam to dokładnie jutro.
                      Dużo pracuję i dziś jestem już tak zmeczona, że nie zniosę więcej
                      cudzych problemów.
                      Genaralnie takim osobom jak w tym wklejonym przez Ciebie linku
                      pomagają: MOPS oraz instytucje pozarządowe typu fundacje i
                      stowarzyszenia.
                      Sorki, właśnie skończyłam pracę i idę coś zjeść.
                      • pelagaa Re: Pelagio, 18.06.09, 13:19
                        > Genaralnie takim osobom jak w tym wklejonym przez Ciebie linku
                        > pomagają: MOPS oraz instytucje pozarządowe typu fundacje i
                        > stowarzyszenia.

                        Wlasnie jest dokladnie opisane JAK pomagaja.
                  • pelagaa Re: ostroznie 17.06.09, 14:42
                    > Masz jeszcze jakieś pytania?

                    Prosilam, zebys wymienila KARY, a nie instytucje, ktore ja niby
                    wymierzaja.
                    • karolina331 Re: ostroznie 17.06.09, 16:48
                      KARY - no dobrze, z głodu tak od razu nie umrę.
                      Więc.
                      Odbranie dziecka rodzicom, kary więzienia...
                      Wybacz, ale naprawdę jestem zmęczona.
                      • pelagaa Re: ostroznie 18.06.09, 13:18
                        > KARY - no dobrze, z głodu tak od razu nie umrę.
                        > Więc.
                        > Odbranie dziecka rodzicom, kary więzienia...

                        Mowimy o karach za zaniedbywnie dziecka? Czy aby na pewno? Bo zdaje
                        sie o tym byl watek, a nie o molestowaniu seksualnym, czy katowaniu
                        nieletnich.
                        Mowimy o zaniedbaniach typu:
                        - matka zyjaca z alimentow,
                        - ojciec nieinteresujacy sie dzieckiem, lub bezkontaktowy.

                        Nie ma zadnych kar i zadna instytucja nie pomoze, zapewniam.
                        • karolina331 Re: ostroznie 19.06.09, 11:26
                          Zapewne obie mamy rację, Pelagio smile
                          Wszystko zależy od regionu w którym się mieszka i od tego jak sobie
                          samorząd radzi z wieloma problemami i ile pieniędzy przeznacza na
                          pomoc (prawną, psychologiczną, rzeczową, medyczną, finansową)
                          kobietom znajdującym się w trudnej sytuacji.
                          Co do tamtej pani z linku, który byłaś uprzejma wkleić - wiesz, ja
                          tu bym była ostrożna. Jakoś ta pani mnie nie przekonuje.
                          • pelagaa Re: ostroznie 19.06.09, 11:42
                            > Co do tamtej pani z linku, który byłaś uprzejma wkleić - wiesz, ja
                            > tu bym była ostrożna. Jakoś ta pani mnie nie przekonuje.

                            A mnie jakos przekonuje, ale to wiadomo, osobiste odczucia, a zeby
                            cos wiecej wiedziec, trzeba byloby poznac wersje drugiej strony.
                            W necie nie ma to szansy.
                            • mama_anuszy Re: madzieńka 19.06.09, 12:29
                              1.słoma z butów magdaleno...
                              2.wykształcenie... strzelam, niepełne podstawowe ??
                              3.pseudo riposty i posty czy coś tam jeszcze wypluła... prostackie.
                              4. buhahahaha !!!
          • madzienka79 Re: ostroznie 17.06.09, 15:42
            karolina331 napisała:

            > Mamusię niech żywi kto chce.
            > Matka ma obowiązek SAMA ZARABIAĆ NA SWOJE URZYMANIE jeśli jest
            > pełnosprawna. Może iść do pracy, do MOPS-u, może ją (dobrowolnie)
            > żywić tatuś, mamusia lub sąsiadka - ALE NIE OJCIEC DZIECKA
            (chyba,
            > że sam tego chce)!
            > Tłumaczenie, że jak mamusia nie pracuje, to i dziecku jest gorzej -

            > to hucpa. Niech mamusia ruszy d...sko do roboty. Jaki problem?
            > Jak ojciec traci pracę, to na tym forum wysyła się go do tłucznia
            > kamieni (i słusznie), tak więc mamusia też może te kamienie tłuc,
            a
            > nie dziecko obżerać, albo do cudzej kieszeni zaglądać.
            >
            > Zawsze można wystąpić o opiekę nad dzieckiem, skoro matka jest
            > niewydolna i woli sobie na kanapie posiedzieć.
            >


            Dokladnie masz racje. Biologiczny ojciec mojego dziecka nie placi
            mi alimentow ponad 6 lati gdybym miala czekac az mi zacznie placic
            moje dziecko umarloby z glodu a ja razem z nim. Z osrodka opieki
            spolecznej dostalam jeden jedyny raz 150 zl zapomogi. Nie uskarzalam
            sie, jak wiekszosci wygodnych mamusiek tylko podkasalam rekawy i
            wzielam sie do pracy, nie bylo mi latwo bylo momentami tragicznie,
            ale nie chwalac dzieki uporowi przetrwalam. Duzo zalezy od silnej
            psychiki i zaradnosci.
        • madzienka79 Re: ostroznie 17.06.09, 15:36

          Kolejna mamuska co chcialaby, zeby ja utrzymywano. Cos kuleje
          twoja zaradnosc.
          • madzienka79 Re: ostroznie 17.06.09, 15:45
            madzienka79 napisała:

            > Oczywiscie
            sfustrowana "chalsia"

            > Kolejna mamuska co chcialaby, zeby ja utrzymywano. Cos kuleje
            > twoja zaradnosc.
            • chalsia Re: ostroznie 17.06.09, 15:49
              > > Oczywiscie
              > sfustrowana "chalsia"
              >
              > > Kolejna mamuska co chcialaby, zeby ja utrzymywano. Cos kuleje
              > > twoja zaradnosc.


              ROTFL.
          • bella_wera Re: ostroznie 17.06.09, 16:23
            na czym polega problem , dla Ciebie?

            Nikt tu nie napisała , że matka nie pracuje bo nie chce .
            Pokaz mi wpis który jednoznacznie pokazuje ze matak nie pracuje bo
            jej sie nie chce ?

            Co Cie wkurza , że ojciec płaci alimenty - bo ojciec Twojego
            dziecka nie.
            Ja zarabiam i zapewniam dziecku opieke , ale tak samo rzadam o ojca
            mego dzieck aby łozył na nie i nie popuszcze . to co żel?? Powinnma
            sie jak ty unieśc honorem??

            Ale czego kosztem dziecka??


            • madzienka79 Re: ostroznie 17.06.09, 19:02
              bella_wera napisała:

              > na czym polega problem , dla Ciebie?
              >
              > Nikt tu nie napisała , że matka nie pracuje bo nie chce .
              > Pokaz mi wpis który jednoznacznie pokazuje ze matak nie pracuje bo
              > jej sie nie chce ?
              >
              > Co Cie wkurza , że ojciec płaci alimenty - bo ojciec Twojego
              > dziecka nie.
              > Ja zarabiam i zapewniam dziecku opieke , ale tak samo rzadam o
              ojca
              > mego dzieck aby łozył na nie i nie popuszcze . to co żel??
              Powinnma
              > sie jak ty unieśc honorem??
              >
              > Ale czego kosztem dziecka??
              >
              >

              Pilas cos?
            • madzienka79 Re: ostroznie 17.06.09, 19:11
              Slaba jestes. Co cie boli prawda? A prawda jest taka, ze wiekszosc
              matek zyje z alimentow i placze podobnie jak ty zamiast ruszyc tylek
              i poszukac pracy. Poczytaj sobie o kobietach, ktore majac nawet
              placone alimenty pracowaly ciagnac nawet po dwa etaty, jestes
              malutka przy nich. Nikt ci nie kaze nie walczyc o alimenty na
              dziecko. To, ze ojciec mojego syna nie placi to nie znaczy, ze
              zazdroszcze innym co maja, puknij sie w czolo. Tylko nie lubie
              zrzedzacych i sfustrowanych msciwych mamusiek, to ponizej godnosci
              kobiecej. Czasami warto miec swoj honor uwierz mi.
              • bella_wera Re: ostroznie 17.06.09, 23:25
                To ty jestes słaba. I masz problem, bo nie czytasz i nie rozumiesz.
                Cytata :
                A prawda jest taka, ze wiekszosc
                > matek zyje z alimentow i placze podobnie jak ty zamiast ruszyc
                tylek
                > i poszukac pracy.
                Napisalm jasno sama pracuje i utrzymuje dziecko. Wiec skad ten
                tekst. pewnie stad , ze jesli ktos mysli inaczej niz ty to znaczy ze
                jedyna metoda to zbluzgac go.
                Tak honor trzeba miec- i trzeba sie szanowac. Ale reygnacja z
                alimetow naleznych dziecku - nie tobie nie jest honorowym wyjsciem
                ( a jedynie brakiem szerszego spojrzenia i nie myslenia o
                przyszlosci).

                A co do pracy na dwa etaty.
                Tam gdzie mieszkam - praca na dwa etaty sprawilaby , brak mozliwosci
                jakiegokolwiek wychowania dziecka.


                To, ze ojciec mojego syna nie placi to nie znaczy, ze
                > zazdroszcze innym co maja, puknij sie w czolo.

                Zazdroscisz.


                Tylko nie lubie
                > zrzedzacych i sfustrowanych msciwych mamusiek
                czytajac ten watek nie znalazlma takich , no chyba , ze siebie tak
                oceniasz.

                > kobiecej. Czasami warto miec swoj honor uwierz mi.

                Mylisz honor z egoizmem

                Mysle, ze na tym zakoncze wirtualna znajomość z toba
                • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 00:49


                  >
                  > Mysle, ze na tym zakoncze wirtualna znajomość z toba

                  A czy ja wogole z toba zaczynalam jaks wirtualna znajomosc? Nie
                  rozsmieszaj mnie do konca. Czytaj o sobie: jestes zalosna i nie
                  potrafisz przyjac krytyki. Egoizm masz w sobie, honoru zadnego.
                  Potrafisz jedynie wyciagac lape po pieniadze twojego dziecka. Jestes
                  krzykaczka i tyle.
                  Zegnam.
                  • pelagaa Re: ostroznie 18.06.09, 08:36
                    Pocztaj sobie lala netykiete.
                    • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 10:42
                      Poczytaj sobie encyklopedie fustracja ci minie i wiedzy nabedziesz.
                      • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 11:12
                        Zarzucasz innym frustracje. Przeczytaj sobie na spokojnie SWOJE
                        posty. Sa tak agresywne, że juz dawno takich nie czytałam (a jestem
                        na tym forum juz "jakiś czas"). Nie wiem czym spowodowany jest ten
                        wysoki poziom agresji, ale zapewne nie jest to poczucie harmonii i
                        szczęścia. Dobra rada - zanim cos napiszesz - pooddychaj głęboko,
                        policz do dziecięciu. Może wtedy zamiast pluć jadem i wdawać się w
                        pyskówki udzielisz komuś życzliwej, pożytecznej odpowiedzi na
                        nurtujące go pytania...?
                        • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:04
                          babe007 napisała:

                          > Zarzucasz innym frustracje. Przeczytaj sobie na spokojnie SWOJE
                          > posty. Sa tak agresywne, że juz dawno takich nie
                          czytałam. Pilnuj swojego kurnika i pamietaj, ze
                          sprowokowana nigdy nie popuszczam a zyczliwa jestem zawsze dla
                          zyczliwych mi osob. Odpowiadam jedynie na zaczepki w sposob taki jak
                          inni na to zasluguja. Jak ci cos nie podoba to zajmij sie czyms
                          innym, idz pobiegac to ochloniesz zamiat glosic SWOJE glupie
                          kazania. co ty z moherowych beretow jestes czy towarzystwo
                          koscielne. jestes jakas przewrazliwiona i zbyt emocjonalna skoro
                          uwazasz zwykle wypowiedzi za przejaw agresjismile)
                          • pelagaa Re: ostroznie 18.06.09, 14:09
                            > jestes jakas przewrazliwiona i zbyt emocjonalna skoro
                            > uwazasz zwykle wypowiedzi za przejaw agresjismile)

                            ROTFL
                          • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 14:11
                            Zmień leki maleńka.

                            jak dla mnie EOT. Nie zwykłam dyskutować z prostakami!
                            • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:18
                              O to przyklad jak zachowuja starsze porzucone przez mezow zdewociale
                              kobiety, jak stare kwoki. Nie dziwie sie, ze wasi panowie z wami nie
                              wytrzymali i kopneli w tylek a potem placz i uzalanie sie nad soba.
                              • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 14:23
                                Zieeeew....

                                PS. Pudło. Na całym froncie maleńka ;-P
                                • pelagaa Re: ostroznie 18.06.09, 14:33
                                  Zaczelam sie juz zastanawiac, czy imie Madgalena (lub pokrewny jemu
                                  nick) nie obciaza jakos szczegolnie wlascicielek wink)) Ale znam
                                  wyjatki od forumowej reguly, wiec chyba jednak jest to zbieg
                                  okolicznosci wink
                                  • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:39
                                    zeby nie bylo, ze ja zaczelam ale od samego poczatku twoj nick
                                    kojarzy mi sie z taka stara ciota, i zgorzkniala mamuska. sorry za
                                    szczerosc. czysta prowokacja z twojej strony. ps. czyzby twoj maz
                                    porzucil cie dla jakiejs Magdysmile?
                                    • pelagaa Re: ostroznie 18.06.09, 14:47
                                      Jak dla mnie, nie miescisz sie w targecie ludzi, ktorym odpowiadam
                                      na pytania. Ale jak masz IQ troszke powyzej mlotka, to sie sama
                                      dowiesz czy moj maz mnie porzucil i czy jestem stara ciota i
                                      zgorzkniala mamuska.
                                      A jakbys byla bystra to juz z odpowiedzi Babe bys wiedziala wink
                                      No ale Pan Bozia nierowno dzieli, raczej stety, niz niestety wink
                                  • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 14:40
                                    Moja mama ma na imię Magda. Bardzo fajna z niej babka smile. Czyli, że
                                    zbieg okoliczności (chociaz poziom agresji - i jeszcze paru innych
                                    rzeczy wink - rzeczywiście zadziwiająco podobny...)
                                    • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:44
                                      moje to Magdalena a nie Magda, tak dla sprostowania i wiekszej
                                      wiedzy smile ale to tak na marginesie. wspolczucia dla twojej mamy, ze
                                      urodzila taka corke.
                                      • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 14:51
                                        Magdalena, Michalina, Helena zwana przez wszystkich Magdą. To
                                        tak "dla sprostwania i większj wiedzy".

                                        PS. Twoja na pewno jest z ciebie bardzo dumna i kocha cię nad
                                        życie ;-P....
                                        • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:57
                                          babe007 napisała:

                                          > Magdalena, Michalina, Helena zwana przez wszystkich Magdą. To
                                          > tak "dla sprostwania i większj wiedzy".
                                          >
                                          > PS. Twoja na pewno jest z ciebie bardzo dumna i kocha cię nad
                                          > życie ;-P....

                                          A zebys dziecinko wiedziala, zebys wiedziala smile
                                          • kammik Biedna jesteś 18.06.09, 17:01
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,933,96703693,96754332,kiedy_potwor_zostaje.html
                                            Współczuję przeżyć z rodzicami, wiele tłumaczą.
                                            • nzuri Re: Biedna jesteś 18.06.09, 17:27
                                              kammik napisała:

                                              >
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,933,96703693,96754332,kiedy_potwor_zostaje.ht
                                              ml
                                              > Współczuję przeżyć z rodzicami, wiele tłumaczą.

                                              NO - tłumaczą dlaczego madzienka interlokutorom funduje takie same
                                              zachowania, jakie mieli wobec niej jej rodzice. Czym skorupka itd...
                                              Ale to da się zmienić, tylko pracować trzeba nad sobą.
                                            • manheim Re: Biedna jesteś 18.06.09, 17:37
                                              weszlam na te forum z ciekawosci i porazila mnie postawa niektorych
                                              kobiet co nazywaja sie matkami. kammik czy wiesz, ze naruszasz w
                                              pewien sposob czyjas prywatnosc? widocznie nie wiesz, moze i twoje
                                              dziecko za jakis czas bedzie to samo mowilo o tobie, bedzie skarzylo
                                              sie na ciebie, bo jaka jestes matka tego my nie wiemy, moze jestes
                                              tyranka a jedynie w necie mozesz udawac kochajaca matke.
                                              • kammik Re: Biedna jesteś 18.06.09, 17:49
                                                Madziu, piszemy i mówimy "to" forum, nie "te". Warto było się trudzić z
                                                zakładaniem nowego loginu? Idź gdzie indziej odreagowywać.
                                                • madzienka79 Re: Biedna jesteś 18.06.09, 18:45
                                                  kammik napisała:

                                                  > Madziu, piszemy i mówimy "to" forum, nie "te". Warto było się
                                                  trudzić z
                                                  > zakładaniem nowego loginu? Idź gdzie indziej odreagowywać.

                                                  kammik teraz mnie rozsmieszylas smile) no sorry ale cierpisz na jakies
                                                  manie przesladowcze. idz kobieto wylecz sobie glowe bo uwazasz, ze
                                                  ktos tworzy wokol ciebie jakies teorie spiskowe. juz ci napisalam
                                                  mozesz mi buty czyscic, a ze ty masz rozne loginy to wiadomo bo tak
                                                  naprawde jestes jedna a ta sama osoba. ja do takich sposobow nie
                                                  musze sie uciekac, wystarczy mi, ze powiem co o tobie mysle zostajac
                                                  pod swoim nickiem. jestes maniaczka i sfustrowana mamuska. a co to
                                                  co napisala czy napisal "manheim" to jest jego czy tez jej
                                                  indywidualna sprawa a z toba w dyskusje nie bede sie wdawac bo
                                                  jestes dla mnie podludziem w tej chwili. wycieram o ciebie buty.
                                              • babe007 Re: Biedna jesteś 18.06.09, 17:56
                                                Każdy dorosły, rozumny człowiek, który decyduje się opisać swoje
                                                życie (w mniej lub badziej szczegółowy sposób)na JAKIMKOLWIEK
                                                otwartym, publicznym forum jest świadom tego, że informacje te
                                                przestają być prywatnymi (na jego własną prośbę). Także o jakim
                                                naruszeniu prywatności piszesz?
                                    • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 14:45
                                      suka mojego sasiada wabi sie babesmile.
                                      • babe007 Re: ostroznie 18.06.09, 14:55
                                        Super! Psy to bardzo mądre zwierzęta.

                                        W przeciwieństwie do niektórych ludzi ;-P
                                        • madzienka79 Re: ostroznie 18.06.09, 15:00
                                          babe007 napisała:

                                          > Super! Psy to bardzo mądre zwierzęta.
                                          >
                                          > W przeciwieństwie do niektórych ludzi ;-P

                                          Kochana ale to jest suka a nie piessmile, nie widzisz roznicysmile? z
                                          odmiana plci cos na bakier jestesbig_grin
                                          • braktalentu Re: ostroznie 18.06.09, 20:55
                                            Pies mojego sąsiada ma na imię Kuba. Myślisz, że ma to jakiekolwiek
                                            znaczenie dla mężczyzn noszących to imię? I przez co odmienia się
                                            płeć? Przez przypadki?

                                            Madzieńko, możesz wytrzeć o mnie buty, nazwać suką, zerem, a nawet
                                            wredną sfrustrowaną eksiarą wyciągającą łapy po cudze pieniądze.
                                            Śmiało, jeżeli tylko przyniesie Ci to ulgę. A kiedy już się
                                            uspokoisz zastanów się, czy warto tak bardzo emocjonować się
                                            kompletnie obcymi ludźmi, którzy Twój stosunek do ich osoby
                                            (zupełnie Ci zresztą nieznanej) mają tuż przed zwieraczami. Czy
                                            warto prezentować publicznie tę prymitywną część własnej natury i
                                            zrażać do siebie (lub swojego nicka) kolejnych uczestników forum.
                                            Kto będzie chciał czytać posty osoby wulgarnej, prostackiej i
                                            piszącej nieskładnie. Wierz mi, naprawdę KAŻDA z nas może w każdej
                                            chwili iść nalać sobie winka, zrobić meliski, czy zacząć obcinać
                                            paznokcie, a Ty nawet się nie zorientujesz, że wymachujesz łapkami,
                                            pultasz się i skaczesz do gardła w zupełnie pustym pokoju. I tak
                                            żałośnie zapamiętają Twojego nicka...
                                            • madzienka79 Re: ostroznie 19.06.09, 00:28
                                              I vice versa. Ciesze sie, ze zdobylam popularnosc na forum. I powiem
                                              ci szczerze, ze splywaja po mnie kolejne teksty na temat mojej
                                              osoby.
                                              • madzienka79 [...] 19.06.09, 00:32
                                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                • pelagaa Re: ostroznie 19.06.09, 08:15
                                                  Zmien lalka psychoanalityka, bo ten cie oklamuje i calkiem
                                                  nieskuteczny jest. Z problemami z przeszloscia trzeba sie uporac a
                                                  nie zamiatac pod dywan, lub wypisujac sie na forach.
                                                  • nzuri Re: ostroznie 19.06.09, 09:46
                                                    Pela, a to przypadkiem nie jest jakieś mangoldopodobne stworzenie?
                                                    Trudno mi uwierzyć by, ktoś mógł być w realu taki, jak tu prezentuje
                                                    madzienka. Nawet kwiatek i kini, nie mówiąc już o mangoldzie, byli
                                                    wyższego lotu.
                                                  • pelagaa Re: ostroznie 19.06.09, 10:22
                                                    Ja mysle, ze to biedna osoba, ktora miala bardzo trudne dziecinstwo
                                                    i nie przerobila swoich probemow z dobrym psychoanalitykiem.
                                                    Nie tlumaczy to ochywiscie chamstwa, ale jednak rzuca inne swiatlo
                                                    na caloksztalt zachowan.
                                                    Loty niestety niskie, ale nie jest to niczym nowym przeciez, odkad
                                                    internet pod strzechy dotarl uncertain
                                                  • magdmaz Re: ostroznie 19.06.09, 19:20
                                                    Oj, dziewczęta, jaki tu piękny wątek znalazłam! Zachwycająca dyskusja. Szczerze
                                                    powiedziawszy - gdyby nie wcześniejsza obrona Magd to bałabym się tu wejść z
                                                    moim nickiem. Albo w ogóle na to forum.
                                                  • virtual_moth Re: ostroznie 19.06.09, 22:49
                                                    Dyskusja przewidywalna, odkąd, znaczy od jakichś 4 lat, SM stała się filią remizy w Koziej Wólce, gdzie nie wiadomo kto z kim i czyje nazwisko powinno nosić dziecko. Internet jest teraz powszechnie dostępny, a na forach może pisać dowolna szumowina, póki Netykieta pozwala na nieskrępowane epatowanie głupotą. Nie wiadomo jednak czy ważniejsza jest wolność wypowiedzi, czy jej wartość, nawet jeśli zdecydowana większość widzi, że tej wartości nie mawink
    • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 19.06.09, 11:35
      Mam nadzieję, że to jednak nie ja wywołałam tę awanturę na forum.
      Byłoby mi głupio, bo wcale nie miałam takiego zamiaru.
      Jeśli kogoś niechcący uraziłam, to bardzo przepraszam.
      • kornel-ka123 Re: alimenty i niepracująca matka 19.06.09, 13:19
        Dlatego uważam, że takie rady na forum to bardzo delikatna materia,
        nigdy nie wiadomo jaki przyniesie skutek nie tylko na tym forum ale
        w rzeczywistym życiu. Nie zawsze moim zdaniem rady zgodne z prawem
        są dobrymi radami i nie odnoszę tego bezpośrednio do Karoliny bo
        tylko przypadkowo wcześniej podpisałam się pod Twoim postem, a
        przecież większość wpisanych tu osób podziela Twoje zdanie. Nie dbam
        też o to, że wyłamując się nie mam poparcia w narodzie bo nie o nie
        mi chodzi, ja widzę tę sprawę po prostu wielowymiarowo, widzę tę
        kobietę bez pracy i widzę te jej niskie alimenty, widzę sprawę od
        strony praktycznej a nie czysto teoretycznej - prawniczej. Osobiście
        nie odważyłabym się czegokolwiek doradzać autorce wątku. Zachowanie
        pewnych tu osób wcale mnie nie śmieszy, jest to dla mnie wyraz tego
        co życie może z człowiekiem zrobić, sama jestem tu w miarę nowa a
        zakładając pierwszy wątek przecież myślałam że jestem bliska obłędu,
        wystarczył być może jakiś głupi post i nie wiadomo jak to wszystko
        by się skończyło. Jak to się mówi ‘syty głodnego nie zrozumie’, a
        są tu takie osoby, które wcale nie są samotnymi matkami i pomimo
        całej wiedzy prawniczej nigdy nie zrozumieją, albo już o tym
        zapomniały, czym jest samotne macierzyństwo. Warto pamiętać, że to
        nie jest forum prawnicze, a dla osób z określonymi problemami,
        również z samym sobą, że to co dla jednych wirtualne, dla innych
        może być bardzo realne, że być może jakieś dziecko dostało wczoraj
        baty za to że rozdygotanej matce dodatkowo nie poszło na forum.
        • chalsia Re: alimenty i niepracująca matka 19.06.09, 13:56
          > może być bardzo realne, że być może jakieś dziecko dostało
          wczoraj
          > baty za to że rozdygotanej matce dodatkowo nie poszło na forum.

          patrząc z tej perspektywy to należałoby się zamknąć w domu na
          cztery spusty i do nikogo nie odzywać, nie pisać, itp, itd.
          NIGDY nie wiesz czym, kiedy i kogo mozesz urazić, więc nie zwalaj
          problemów/stanu emocjonalnego matki (skrupiających się na dziecku)
          na otoczenie.
        • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 19.06.09, 14:14
          Kornelko, świetnie podsumowaś temat.

          Zazwyczaj odnoszę się w miarę bezstronnie TYLKO do SYTUACJI pani,
          która zakłada wątek (bo z obcymi i anonimowymi panami nie rozmawiam).
          Nie znam osobiście żadej z pań z tego forum, sama także zachowuję
          anonimowość, więc nie może tu być mowy (z mojej strony) o emocjach.

          Jestem jak najbardziej dojrzałą kobietą i nie kieruję się w życiu
          emocjami, a jedynie chłodną kalkulacją. Istotnie, czasem zirytuje
          mnie ktoś na forum, ale moja irytacja wypływa z frustracji, że jakaś
          pani nie rozumie paragrafów lub orzeczeń - moja wina, nie każdy ma
          możliwość rozumienia słowa pisanego (bez złośliwości - i - to
          stwierdznie NIE obejmuje nikogo konkretnego z tego forum).

          Zdaję sobie sprawę, że bywam oschła, ale jednocześnie jestem
          uczciwia i naprawdę staram się w miarę możliwości oraz posiadanej
          wiedzy i doświadczenia pomóc lub zapobiec błędom, które zamierzają
          popełnić kobiety poszukujace tu porady.

          Trochę też czasem złości mnie podobieństwo sytuacji tu opisywanych,
          do tych, z którymi zetknęłam się podczas mojej pracy w fundacji.
          No i przyznaję: ta praca okaleczyła mnie w jakiś sposób i była
          NAJGORSZYM okresem w moim życiu.

          I choć nie odczuwam potrzeby dalszej pracy na niczyją rzecz - jeśli
          tak się składa, że mam akurat czas, odpowiednią wiedzę i nastrój, a
          autorka wątku (według mnie) rokuje, że weźmie logiczne argumenty
          oraz obowiązujące paragrafy (i orzeczenia) pod uwagę i je rozpatrzy -
          staram się pomóc.
          Po prostu.
          smile
          • mama_anuszy Re: alimenty i niepracująca matka 19.06.09, 18:59
            karolina331 napisała:
            > Jestem jak najbardziej dojrzałą kobietą i nie kieruję się w życiu
            > emocjami, a jedynie chłodną kalkulacją.

            ta praca okaleczyła mnie w jakiś sposób i była
            > NAJGORSZYM okresem w moim życiu.


            te dwa zdania się chyba wzajemnie wykluczają, czyż nie ??? Znaczy to
            że nie jesteś zbyt wiarygodna...
            • madziulec Alimenty w naturze 19.06.09, 23:27
              Czyli np oplacanie roznych rzeczy i kupowanie.

              Z moim Miskiem do przedszkola chodzi jeden chlopiec, tez wychowuje go samotna
              mama. Jego ojciec mial wlasnie oplacic przedszkole w grudniu. Mama spokojnie
              oplacila stycznien, luty.. Po czym oplacajac marzec uslyszalam, ze... wisi za
              grudzien!!!
              A osoba oplacajaca jest ona. Nie jakis pan X. I musiala znalezc pieniadze, by
              zaplacic za marzec i za grudzien, co przy kwocie okolo 400 PLN za miesiac (takie
              sa wydatki u nas za przedszkole) to 800 PLN na raz jest naprawde sporym kosztem.


              Co do ubran moge z kolei powiedziec ze swojego doswiadczenia. Przyznam, ze moj
              eks ma bardzo dobry gust i jest naprawde eleganckim facetem, potrafi dobrac
              kolorystycznie rzeczy. Problem jest jednak taki, ze widujac dziecko 3 razy w
              tygodniu on nie ma pojecia jakie dziecko ma wymiary (nigdy zreszt anie mial,
              nigdy nie pytal), stad gdy od wielkiego dzwonu cos kupi to te rzecy sa z reguly
              zbyt duze i np. kiedys kupil sliczne spodnie na lato. Spodnie byly za duze, a
              rok pozniej juz za male.
              Wiec oczywiscie gdyby ktos zapytal to musze odpowiedziec zgodnei z prawda, ze
              tak, eks kupuje. Ale ... Kiedys z kolei mial ciekawy sposob kupowania na lato
              koszulek z dlugim rekawem i mimo moich prosb by kupil spodnie (bo tych maly
              strasznie potrzebowal) to przy nastepnej okazji maly zjawial sie z nastepnymi 2
              koszulkami z ... dlugim rekawem wink
              I naprawde byly to sliczne rzeczy, markowe, wcale nie kupione na wyprzedazach. I
              moj eks wydal na to kupe kasy, a mogl zapytac mnie co maly potrzebuje lub
              powiedziec, ze da mi np 100 PLN, mam mu dac rachunek czy ze odda mi za zakupy
              (choc tu byl problem, bo zwykle oddawal mniej niz koszt zakupow albo oddawal po
              3-4 miesiacach).

              Dlaczego o tym pisze? Bo wlasnie bylam wtedy w sytuacji takiej, ze nie mialam
              pracy. Nie stracilam jej na wlasna prosbe.
              Nastapila likwidacja stanowiska pracy, przyczyny ekonomiczne. Mnie zywili moi
              rodzice.
              Ale czy musieli tez i wnuka?
              Nie.
              Nie chcialam pieniedzy na siebie od eksa i zupelnie nie o to chodzilo.
              Ale np. zakup kurtki kiedys i zwracanie tej kwoty przez eksa przez 2 miesiace
              skutecznie mnie udupilo, a bylo to tylko 100 PLN.
            • karolina331 Re: alimenty i niepracująca matka 20.06.09, 11:25
              Mamoanuszy, czy kiedyś zajmowałaś się bezpłatnie 20-30
              sprawami z pogranicza kryminału na raz?
              Czy masz pojęcie, jak to okalecza i jaką traumę po sobie zostawia?

              Nie muszę być dla Ciebie wiarygodna.
              Nie zależy mi.
              • mama_anuszy Re: alimenty i niepracująca matka 21.06.09, 11:41
                karolina331 napisała:

                > Mamoanuszy, czy kiedyś zajmowałaś się bezpłatnie 20-30
                > sprawami z pogranicza kryminału na raz?
                > Czy masz pojęcie, jak to okalecza i jaką traumę po sobie zostawia?
                >

                jeśli nie kierujesz się w życiu emocjami (jak wcześniej napisałaś)
                to jak cię te sprawy okaleczyły? Nie masz oka, palca .... ???

                Wiem że to już nie na temat wątku, ale czasem czytam mądro-
                filozoficzno-moralizatorsko-pouczające posty i nie mogę się oprzeć
                skomentowaniu,to tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka