Dodaj do ulubionych

czy sa tu bezwozkowe mamy?

04.10.09, 20:01
tak tylko z ciekawosci pytam...
sam nei uzywalem wozka poza pierwszymi 6 tygodniami. Potem byla przesiadka na
chuste i tak do teraz...
misiek ma 11 miesiecy, chodzi jz od 9 miesiaca..wiec wszytskie sprawy i wypady
odbywamy albo na wlasnych nogach, albo w nosidelku ergobaby..na plecach.
Obserwuj wątek
    • zagolska Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 04.10.09, 22:05
      tak jestem bezwozkowa mama smile niestety nie do konca z wlasnego wyboru .....smile))
      troche dluzej moja buba pojezdzila w wozku bo do 3 miesiecy, potem na rekach bo
      lezec nie chciala a swiat ja ciekawil, wiec kupilam nosidelko i tak do teraz.
      ale ciazy mi moje dziecko baaardzo bo mi kregoslup wysiada.modle sie zeby
      zaczelo chodzic a ma dopiero 6 miesiecy. ale czego nie robi sie dla dziecka.ona
      az wyje z radosci jak widzi nosidelko.a wozek to masakra, ale bede szczera
      chcialabym tak moc pojsc na dluugi spacer z dzieckiem wink))
      • amarantos Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 09:38
        Ale już niedługo możesz ją przesadzić do spacerówki a ta na pewno jej się
        spodoba smile W końcu tu sobie może siedzieć i rozglądać się do woli smile
        • zagolska Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 22:24
          moje dziecko siedzi juz od miesiaca. a do spacerowki za nic nie wsiadze kupilam
          jej nowa (tzn uzywana) bo myslslam ze moze nie lubila wozka, ale to tez nie
          pomoglo. juz nie mam sily z nia.
      • camel_3d a na plecach?? 05.10.09, 11:03
        nie mozesz wsadzic jej na plecy? ja tez mojego 11 kilowca nie nosze z przodusmile
        od 7 mieisaca juz na plecach smile
        • zagolska Re: a na plecach?? 05.10.09, 22:26
          wiesz co myslslam o tym , ale jakos sie boje ze nie bede jej widziala.ze jej cos
          sie stanie a ja nie bede widziala, albo ktos cos jej zrobi crying glupia jestem co
          smile ..........
    • bubcia75 Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 08:10
      A jak się czują Twoje stawy i kręgosłup? Ja nie wyobrażam sobie
      nosić dziecka przez kilka godzin, zwłaszcza, że trafił mi się duży
      synuś. Latem wychodziłam z nim na długie spacery. Wychodziliśmy z
      małym w wózku na 4-5 godzin dziennie. Spacerowaliśmy po mieście,
      parku, siedzieliśmy w kawiarnianych ogródkach. Mały zaliczał na
      spacerze karmienie, przewijanie, ze dwie drzemki. Nie wyobrażam
      sobie tych kilku godzin w upale z dzieckiem przylgniętym do mojego
      ciała. Poza tym w wózku dziecko może się wygodnie wyciągnąć, pofikać
      nóżkami, pobawić się grzechotkami, widzę same zalety wózka. Aha, i
      mogę coś włożyć do kosza pod wózkiem, jakieś drobne, przypadkowe
      zakupy. A mając dziecko w chuście, do tego siaty w rękach...czułabym
      się obładowana jak wielbłąd.
      Rozumiem noszenie noworodka w chuście, jak płacze i ma kolki, ale
      tak krótko, nie na długie wypady na spacery.
      • embeel Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 08:59
        jestem bezwozkowa kiedy tylko moge, ze wzgledu na nierowne chodniki
        i samochody zaparkowane doslownie wszedzie i skutecznie utrudniajace
        przejscie, ale przy ponad 30 stopniowych upalach nie mialam
        sumienia nosic w ergo mojej zaby. Wozek wtedy bardzo sie przydal.
      • camel_3d Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 11:04
        w zasadzie wszytsko ok.
        spacery byly kilkugodzinne, ale nie biegalem z nim kilka godziny tlko
        rozkladalem sie na trwaie smile)) a on sobie raczkowal tam i siam smile
        do sklepu tez nie chodzi sie na kilka godzina..wie cnie bylo problemu.

        teraz nosze go na plecach bo maly ma 11 mis. i 11.5 kg wiec z przody nie da
        rady..a wczoraj bylismy 3 godziny na spacerze..caly czas byl w nosidle.
        • zagolska Do Camela 16.10.09, 09:41
          Camel mam pytanie. czytalam o nosidlach nieergonomicznych ktore ze wplywaja na
          krocze dziecka jesli sie nosi je przodem do swiata. ja mam mothercare ktore jest
          wielofunkcyjne. niestety nie da sie nosic go na plecach bo misie paski krzyzuja
          na klacie i niestety piersi bola niesamowicie, zrezta wyglada to okropnie.
          chce kupic ergo baby, ale zastanawiam sie czy jak dziecko jest taaak rozkraczone
          na plecach rodzica czy to dobrze tez????? wiesz zalezy tez jaki rodzic nie?? ja
          jestem mocnej budowy i mysle ze moze moja buba bedzie za bardzo rozkraczona?? co
          o tym myslisz.
          • camel_3d zagolska 20.10.09, 17:05
            dziecko na plechach "siedzi" w nosidelk i nogi ma rozkraczone. To jest wlasciwa
            pozycja.
            Usiadz na krzesle przed lustrem i zobacz jak siedzisz. Nogi wisza ci do dolu?
            Nie. A jak masz krzeslo za wysokie? to jak siadasz? Tak zeby nogi po bokach do
            dolu wisialy? Tez nie. Najczesciej tak sie wsuwasz, ze posladkami siedzisz
            gleboko na krzesle. Nogi najczesciej mamy lekko rozchylone. To samo dotyczy
            dobrego nosidelka. Dziecko nie ma podpory pod stopami wiec musi si e"opierac" na
            pupie czyli siedziec. Rozkraczone nogi pomagaja prawidlowemu rozwojowi bioder.

            tak to wyglada i taka pozycja jest prawidlowa.

            site.theslingstation.com/Images/back_carrier_lg.jpg
            a wyobraz sobie ze tak musisz siedziec:
            my1.bizshop.com.au/betterbabydeals/images/Baby-Bjorn-Active.jpg
    • ophelia78 Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 11:18
      Wózek mam i korzystam, ale jesteśmy też chustowi. Tyle, że będę musiała nauczyć
      się nosić na plecach, bo Młody waży już ponad 8 kg i czuję to w... hmmm spojeniu
      łonowym, które też boleśnie czułam w czasie ciąży.
    • korridda Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 15:01
      Camel, a od kiedy nosisz w ergo? Planuję kupić to nosidło ale mójh
      synek ma dopiero 3,5 miesiąca. Niestey ma też już 8 kg... Czy w
      ogóle da się nosić takie dziecko???
    • eadamska Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 15:47
      Z pierwszą córą byłam mamą wózkową. Obecnie na stanie mam dwie córki a wózka nie
      posiadamsmile Dwulatka świetnie radzi sobie na własnych nóżkach a pannę półroczną
      chustuję. Przymierzam się również do zakupu nosidła ergonomicznego.
    • zoe7 Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 05.10.09, 17:56
      Eh, jak ja bym chciała być wózkowa.... sad
      • b.bujak zoe7 - przeczytaj, proszę - w sprawie sygnaturki 05.10.09, 20:13
        forum.gazeta.pl/forum/w,572,91329205,91329205,Sygnaturki_.html
    • 18_lipcowa1 mnie zastanawia jedno 05.10.09, 20:18
      jak bardzo trzeba nieszanowac wlasnego kregoslupa
      zeby tak non stop nosic dziecko...?

      moze mi to powiedza chusto/nosidelko-maniaczki?
      • bubcia75 Re: mnie zastanawia jedno 05.10.09, 20:27
        A mnie zastanawia też, jak się czuje dziecko po 2-3 godzinnym
        spacerze owinięte chustą, w wymuszonej pozycji. Nie może się
        wygodnie rozłożyć, powierzgać nogami, pobawić grzechotką...
        Każde dziecko lubi się przytulać i być noszone, ale we wszystkim
        według mnie powinien być umiar, czyli troszkę noszenia i troszkę w
        wózku.
        • amarantos Re: mnie zastanawia jedno 05.10.09, 22:31
          No właśnie -nie wyobrażam sobie siedzenia okrakiem w jednej pozycji przez trzy
          godziny. Bez względu na to jak interesujący byłby to spacer sad
        • pistacjowe Re: mnie zastanawia jedno 22.10.09, 12:30
          bubcia75 napisała:

          > A mnie zastanawia też, jak się czuje dziecko po 2-3 godzinnym
          > spacerze owinięte chustą, w wymuszonej pozycji. Nie może się
          > wygodnie rozłożyć, powierzgać nogami, pobawić grzechotką...

          moje czuje się bardzo dobrze! mała po spacerach w chuście jest zawsze bardziej
          zadowolona, niż po wózkowych. poza tym dziecko, któremu jest niewygodnie w
          chuście, da rodzicowi o tym znać. i to w taki sposób, którego nie da się
          zignorować.
          > Każde dziecko lubi się przytulać i być noszone, ale we wszystkim
          > według mnie powinien być umiar, czyli troszkę noszenia i troszkę w
          > wózku.
      • marta-zs Re: mnie zastanawia jedno 16.10.09, 09:55
        Mój kręgosłup jest bardzo uszanowany przeze mnie ;P Noszę, bo lubię.
        w Dobrze zawiązanej chuście nie czuć tak ciężaru jak przy noszeniu
        na rękach, a przy okazji mogę być bliżej swojego dziecka, pocałować,
        objąc rękami, a jak jest w wózku to co mam sie tylko na nią patrzeć?
        Wózek też mam i czasem się nim lansuje na spacerach, haha
      • a_weasley Odpowiada tata ćwierćwózkowy 20.10.09, 13:11
        Ćwierćwózkowość polega na tym, że żona woli wózek (ale nie upiera się przy jego
        zabieraniu dalej niż na spacer do parku), a ja nosidełko (ale nie upieram się,
        żeby dziecko na spacer nosić, skoro ona woli wozić).

        Porównywanie jest bogatym źródłem poznania. Zanim się jednak coś porówna (np.
        wózek z nosidełkiem), warto sprecyzować, co się porównuje.
        Wózek wózkowi nierówny. Parasolkę można złożyć, wziąć na jedno ramię, na drugie
        dziecko, ale z tzw. porządnym wózkiem, jakom napisał w innym wątku, ten numer
        nie przechodzi.
        Nosidełko nosidełku nierówne. Wyrób nosidełkopodobny, którym posługiwaliśmy się
        przez parę dni, z nosidełkiem BabyBjörn, które mamy teraz, łączy niewiele poza
        nazwą i ogólnym pomysłem. W szczególności tamto coś było morderstwem dla
        kręgosłupa, a to wręcz poprawia postawę.
        Kręgosłup kręgosłupowi nierówny. Jeden dobrze znosi pracę w pozycji schylonej, a
        źle duże obciążenie w marszu, a drugi wręcz przeciwnie. Mój jest akurat ten drugi.

        18_lipcowa1 napisała:

        > jak bardzo trzeba nie szanowac wlasnego kregoslupa
        > zeby tak non stop nosic dziecko...?

        Pierwsze słyszę o non-stop, ale przyznajmy autorce prawo do przerysowań...

        > moze mi to powiedza chusto/nosidelko-maniaczki?

        Maniaczką nie jestem na pewno, a czy maniakiem, to rzecz względna, niemniej
        odpowiem. Mniej więcej tak, jak żeby chodzić po górach z plecakiem (skoro już
        jesteśmy przy plecaku, nie wiem jak inni, ale ja wolę nosić kilka czy tym
        bardziej kilkanaście kilo na sobie niż w ręce, i to odsuniętej od tułowia, co
        jest udziałem ludzi noszących dziecko w gondolkofoteliku – tak samo jak plecak
        jest wygodniejszy od walizki).
        Mniej niż żeby nosić dziecko na rękach, której to konieczności nie sposób czasem
        uniknąć.
        I wcale nie wiem, czy nie mniej, niż żeby taszczyċ się z dzieckiem i wózkiem na
        skarpę wiślaną, na Most Poniatowskiego, ulicą Kamienne Schodki (w Krakowie pewne
        pojęcie o istocie zjawiska daje Tatrzańska), na trzecie piętro bez windy w
        starym budownictwie itp.
        To dla przypadku ogólnego. W moim konkretnym przypadku, jakom rzekł, mój
        kręgosłup woli dźwigać niż się ciągle schylać.
        Poza tym o ile jako sprzęt do pieszego spaceru do pobliskiego parku wózek może
        konkurować z wymienionymi wynalazkami, a pod pewnymi względami nawet je
        przewyższa, o tyle chusta czy nosidełko leje go jak chce w obliczu takich
        zjawisk jak tramwaj (zwłaszcza zatłoczony i/lub wysokopodłogowy), kościół, mały
        sklep (dziecka w wózku przecież nie można zostawić ani na chwilę, bo wszędzie
        zboczeńcy jako lwy ryczące krążą a patrzą, kogo by porwali) itp.itd.
        To znowu było dla przypadku ogólnego, a w moim szczególnym przypadku Marysia
        dużo łatwiej się uspokaja noszona niż w wózku. Tak ma.
        • rilla_ma_rilla Re: Odpowiada tata ćwierćwózkowy 20.10.09, 13:53
          > Nosidełko nosidełku nierówne. Wyrób nosidełkopodobny, którym posługiwaliśmy się
          > przez parę dni, z nosidełkiem BabyBjörn, które mamy teraz, łączy niewiele poza
          > nazwą i ogólnym pomysłem.

          Babybjorn jest gó...anym wisiadłem, który może i poprawia postawę, ale na pewno
          nie dziecku. Super, że nosisz swoje dziecko, ale rób to w czymś, co mu nie
          zaszkodzi - jeśli nie chusta, to nosidło ergonomiczne (Manduca, Bondolino, Ono i
          kilka innych). Tu możesz sobie zerknąć na ulotkę o nosidłach:
          klubkangura.com.pl/kangur/wolisznosidlo.pdf
          • a_weasley Lepsze jest wrogiem dobrego 20.10.09, 16:07
            Nie wątpię, że są nosidła nowszej generacji, które za parę lat okażą się
            kompletnie do rzyci w porównaniu z nosidełkami samodopasowującymi, a te z kolei
            za następne pięć lat będą szmelcem nie nadającym się do użytku i tylko skończony
            skąpiec i olewus nie szarpnie się na nosidełko inteligentne. Każda inwestycja w
            badania naukowe zmierzające do skonstruowania nowej generacji sprzętu dla
            rodziców idealnych zwróci się z nawiązką.
            Ale ja nie mam ambicji być ojcem idealnym. Ani moja żona matką idealną. My
            jesteśmy rodzice wystarczająco dobrzy. A przynajmniej się staramy.
            • camel_3d Re: Lepsze jest wrogiem dobrego 20.10.09, 16:58
              to nie chodzi o to, zeby byc idealnym, tylko jezeli juz cos sie robi to trzeba
              to robic z glowa. Baby björn jest "sexy" i trendy,.. fajnei sie promuje. ma
              fajne opakowanie i zdjecia na mim smile i to wszytsko.

              • a_weasley Kto by pomyślał... 20.10.09, 17:07
                camel_3d napisał:

                > Baby björn jest "sexy" i trendy,..

                Czyżby? Nie przypuszczałem i, szczerze mówiąc, mam to w rzyci. A z wypowiedzi
                tutaj i na Kawałku Szmaty rozumiem, że to wręcz obciach. I mam to tamże.

                > fajnei sie promuje.

                Aha.

                > fajne opakowanie i zdjecia na mim smile

                A co to takiego, ten mim?
                • camel_3d Re: Kto by pomyślał... 20.10.09, 20:23
                  ujme too tak, twoje dziecko, twoje nosidlo.
                  a na kawalk szmaty maja racje...
                  zreszta nie obraz sie.. mam nadzieje, ze w waszym przypadku to nie koniecznie si
                  esprawdzi, ale tu (Niemcy) Babybjörn nosza glownie Tlenione blondynki w
                  kozaczkach, zeby nawet z dzidzia wygladac trendy..
                  POtem nosze te dzieci buzia do swiata.

                  no ale jak napisalem..ty wiesz lepiej i skoro cie nic nie jest w stanie
                  przekonac, ze robisz cos nei tak, to twoja sprawa.
                  • a_weasley Re: Kto by pomyślał... 21.10.09, 11:53
                    Camel_3d napisał, a ja przetarłem oczy, bo z pozostałych notek wyłania się obraz
                    człowieka trzeźwo myślącego:

                    > mam nadzieje, ze w waszym przypadku to
                    > niekoniecznie sie sprawdzi, ale tu (Niemcy)

                    Po pierwsze Bogu dzięki mieszkam w Polsce i nie zamierzam się stąd ruszać, więc
                    co mnie obchodzi, co się dzieje w Niemczech? Równie mało co to, że być może na
                    wschodniej Ukrainie jest to szczyt szpanu...

                    > Babybjörn nosza glownie Tlenione blondynki

                    Nie jestem blondynką i nie mam szans się nią stać bez bardzo poważnej operacji,
                    na którą nie mam najmniejszej ochoty.
                    A za informację etnograficzną dostarczę Ci innej: w Polsce tlenione blondynki
                    wożą dzieci w wózkach. Często bardzo wymyślnych.

                    > kozaczkach, zeby nawet z dzidzia wygladac trendy..

                    Zdradź mi, proszę, tę tajemnicę, co to ma za znaczenie? One noszą dzieci w BB,
                    bo uważają, że to wygląda trendy. Jeśli rzeczywiście z tego powodu, jest to
                    oczywiście głupota. Ale argument "nie rób tego, bo tak robią tlenione blondynki"
                    (gdyby nawet chodziło o tlenione blondynki tu, gdzie mieszkam, a nie np. na
                    Wyspach Hula-Gula) nie jest nic mądrzejszy. W obu przypadkach chodzi o to, czy
                    coś jest trendy czy passe. Co w tym przypadku jest, a przynajmniej być powinno,
                    sprawą piątorzędną.
            • rilla_ma_rilla Re: Lepsze jest wrogiem dobrego 20.10.09, 19:09
              Nosidła ergonomiczne nie są nosidłami "nowej generacji". Powstały na bazie
              tradycyjnych etnicznych nosideł, np. azjatyckich mei taiów.
              Rozumiem, że jesteś człowiekiem pozbawionym ambicji, ale skoro się starasz, to
              postaraj się również nosić w czymś, co dla dziecka będzie zdrowe, a nie w czymś,
              co ładnie wygląda i rozpirza dziecku kręgosłup i stawy biodrowe.
              Nie jest bardzo istotne, co kto pisze na forach, ważna jest odrobina troski o
              dziecko i to, co o wisiadłach sądzą ortopedzi i fizjoterapeuci (jutro w DD TVN
              ok. 10 będzie rozmowa nt. nosideł, polecam).
              Zresztą, camel ci ładnie napisał, zrobisz z tym, co zechcesz.
              • a_weasley Re: Lepsze jest wrogiem dobrego 21.10.09, 12:03
                Rilla_Ma_Rilla napisała:

                > jesteś człowiekiem pozbawionym ambicji,

                Ja nie piszę, jakim człowiekiem Ty jesteś, więc i Ty na zasadzie wzajemności
                bądź uprzejma zachować takie przemyślenia dla siebie.

                > ale skoro się starasz, to
                > postaraj się również nosić w czymś,
                > co dla dziecka będzie zdrowe,

                Jakom rzekł, lekarz zastrzeżeń nie zgłasza. Aczkolwiek nie wątpię, że istnieją
                prace naukowe udowadniające nie tylko niezrównaną wyższość nosideł
                ergonomicznych, lecz także zabójczą szkodliwość innych.
                Podobnie jak istnieją profesorowie, którzy udowadniają, że trening czystości u
                dwulatka to morderstwo dla pęcherza i w ogóle do trzech lat to absolutnie i
                wyłącznie pielucha.

                > co ładnie wygląda i rozpirza
                > dziecku kręgosłup i stawy biodrowe.

                Znam dzieci, które w takowych urządzeniach (a i w prymitywniejszych, choćby w
                tym, o którym pisałem na początku) noszono, i rozpirzonych nie mają.

                > TVN ok. 10 będzie rozmowa nt. nosideł,

                Dziękuję, nie mam telewizora.

                > Zresztą, camel ci ładnie napisał,
                > zrobisz z tym, co zechcesz

                I na pewno nie będę się kierował takimi motywami, na jakie mi w owej notce
                zwrócił uwagę.
        • camel_3d oj tato ćwierćwózkowy :) 20.10.09, 16:56
          no to zes sie popisal tym baby björnsmile))
          toz to chyba najgorsze co mozna dziecku zafundowac. Dziecku nozki majtaja na
          dole...i ze zdrowym siedzeniem to nie ma nic wspolnego. Wyobraz sobie siebie
          wiszacego tak na kroku smile)) Dobre nosidelko to takie, w ktorym dziecko ma tak
          nozki ulozone, zeby bez mala obejmowalo cie nimi. Wyobraz sobie siebie na
          krzesle. Jak wyglada twoja pozycja? Nogo ci wisza pionowo do dolu, a twoj ciezar
          obiera sie wylaczneo na "jajkach"? smile czy tez siedzicz na posladkach a nogi
          masz niesione do gory? tak, ze kolana nie sa w dole a na wysokosci bioder (plus
          minus)... no. to tak ogolnie.

          U mnei w wozku malego niania wozila, bo nie opanowala sztuki wiazania chustysmile a
          moze nie chciala.
          Ja za to wolalem chste, a teraz mam nosidelko (bo nie umiem zawiazach chsty na
          plechach). Choc i nosidelko od miesiaca tylko w szafie lezy.

          Niewatpliwa zaleta wozka, jest to z emozna go odstawic i dzeic spi. mozna sobie
          poczytac jkasizek itd. Natomiast wad...no wejdz z takim czyms do sklepu..albo
          nie daj boze tam gdzie sa schody.
          Zaleta chusty czy nosidelka, jest to, ze mozesz wszedzie wejsc, przejsc i nic
          nie nie przeszkadza.
          Wada, ze si epocisz smile))
          • a_weasley Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 20.10.09, 17:13
            Camel_3d napisał:

            > no to zes sie popisal tym baby björnsmile))

            Za stary jestem, żeby się w tej dziedzinie popisywać. Mam takie urządzenie,
            uważam je za dobre i nie robi na mnie wrażenia ani to, czy jest trendy i sexy
            czy obciachowe i wieśniackie, ani to, że skonstruowano coś lepszego.

            > Niewatpliwa zaleta wozka, jest to z emozna go odstawic
            > i dzeic spi. mozna sobie poczytac jkasizek itd. Natomiast
            > wad...no wejdz z takim czyms do sklepu..albo
            > nie daj Boze tam gdzie sa schody.
            > Zaleta chusty czy nosidelka, jest to, ze mozesz wszedzie
            > wejsc, przejsc i nic
            > nie nie przeszkadza.
            > Wada, ze si epocisz smile))

            Bardzo trafne podsumowanie wad i zalet obu urządzeń. Z którego jawnie wynika
            zakres stosowania.
            • camel_3d Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 20.10.09, 20:26
              > Za stary jestem, żeby się w tej dziedzinie popisywać. Mam takie urządzenie,
              > uważam je za dobre


              no tak, a co cie w takim razie przekonalo do BB? cos konkretnego?
              • a_weasley Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 21.10.09, 11:40
                camel_3d napisał:

                > no tak, a co cie w takim razie przekonalo
                > do BB? cos konkretnego?

                Ma wszystko, czego mi brakowało w poprzednim. Uprząż dobrze rozkładającą ciężar,
                wygodną regulację, możliwość odłożenia dziecka bez jego pionowego wyciągania
                (czyli mniejsze ryzyko, że się obudzi), wysoki stabilnie trzymający na boki
                dzieciochwyt, z kołnierzem podpierającym główkę przy noszeniu twarzą do siebie,
                a odchylany przy noszeniu twarzą do przodu, dostatecznie (w naszej ocenie)
                szerokie siedzenie
                Potem ujawniła się jeszcze jedna zaleta: dziecko to lubi.
                • camel_3d Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 21.10.09, 13:00

                  > a odchylany przy noszeniu twarzą do przodu,

                  no to gratuluje jak wedlug ciebie to jest zaleta..

                  > Potem ujawniła się jeszcze jedna zaleta: dziecko to lubi.

                  dziecko lubi tez cukierki i czekolade..ale czy to zdrowe daa niego?


                  A wziales pod uwage tez wady?
                  Zagrozenie zdeformowania bioder i kregoslupa?
          • budzik11 Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 21.10.09, 09:14
            camel_3d napisał:

            > toz to chyba najgorsze co mozna dziecku zafundowac. Dziecku nozki majtaja na
            > dole...i ze zdrowym siedzeniem to nie ma nic wspolnego. Wyobraz sobie siebie
            > wiszacego tak na kroku smile)) Dobre nosidelko to takie, w ktorym dziecko ma tak
            > nozki ulozone, zeby bez mala obejmowalo cie nimi.

            Moje ulubione zdjęcie poglądowe w tym temacie - który z panów chciałby wisieć na
            swoich genitaliach tak jak to dziecko w dżinsach?
            www.flickr.com/photos/finadrea/2311123872/
            Nie chodzi o to, by być ojcem/rodzicem idealnym, ale trzeba mieć odrobinę
            wyobraźni i zapewnić sobie i dziecku wygodę.
            • a_weasley Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 21.10.09, 12:06
              Budzik11 napisała:

              > który z panów chciałby wisieć na
              > swoich genitaliach tak jak to dziecko
              > w dżinsach?
              > www.flickr.com/photos/finadrea/2311123872/

              A siedziałaś kiedyś na rowerze?
              • rilla_ma_rilla Re: oj tato ćwierćwózkowy :) 21.10.09, 12:16
                A to na rowerze siedzi się z nogami zwisającymi w dół? Dawno nie jeździłam, możliwe.
                Twoje dziecko, twoja sprawa, nie da się ukryć. Dalej możesz się głupio upierać,
                podobnie jak jakiś czas temu robiła to w podobny sposób leneczkaz, też
                Wielbicielka Wisiadeł, która się w końcu na meitaja przerzuciła.
                A argument "znam takie dzieci i nic im nie jest" jest podobny do "babcia paliła
                i dożyła setki", z czego jako żywo najtwardszy beton nie wysnuje wniosku, że
                palenie to sposób na długowieczność.
                Pozdrawiam i pamiętaj - nie zawsze przyznanie, że robi się coś źle, stanowi ujmę
                na honorze.
              • camel_3d oj tato prosze--- 21.10.09, 13:04

                > A siedziałaś kiedyś na rowerze?


                a siedziales dluzej na rowerze..bez podparcie pod nogami??
                posiedz 2 godzinki na siodelku z nogami zwisajacymi do dolusmile))
                • a_weasley Wspólne posiedzenie? 22.10.09, 13:04
                  camel_3d napisał:

                  > a siedziales dluzej na rowerze..bez podparcie pod nogami??
                  > posiedz 2 godzinki na siodelku z nogami zwisajacymi do dolusmile))

                  Kein Problem, jeśli Ty będziesz siedział obok z nogami rozstawionymi w szpagat.
      • a_weasley Z życia wzięte 20.10.09, 13:13
        Załapałem się na końcówkę, nad czym ubolewam, ale przebieg całej operacji musiał
        wyglądać tak:
        1. Otwarcie drzwi (domofon), ich sforsowanie wózkiem mieszczącym się na styk.
        2. Zdjęcie gondolki u dołu schodów (Bogu dzięki to jest tylko sześć stopni,
        dalej jest winda. Pochylni brak).
        3. Wniesienie podwozia (kręgosłup piszczy z uciechy).
        4. Zejście z powrotem.
        5. Podniesienie gondolki z dzieckiem z ziemi (kręgosłup dostaje orgazmu),
        wniesienie po schodach.
        6. Montaż konstrukcji.
        Akurat tym razem znalazł się ktoś do pomocy, gdy pani brała się do pkt. 5, ale
        czyż można zawsze na to liczyć? I co zrobić, jeśli to nie jest sześć stopni,
        tylko sześć biegów – powtarzać wszystkie czynności na każdym piętrze i półpiętrze?

        Kolega mieszka w bloku zbudowanym kiedyś oszczędnościowo, bez windy. Windę potem
        dobudowano, ale małą, bo pełnowymiarowej nie było gdzie wcisnąć. On jest w
        stanie z niej korzystać z wózkiem, bo specjalnie dobierał wózek pod kątem
        wymiarów windy. Mniej przezorni sąsiedzi taszczą wózki po schodach.
        • iwoniaw Chusta fajna jest, ale porządny wózek 20.10.09, 13:47
          da się wciągać po schodach bez problemu. Oczywiście musi mieć duże koła, ale one
          się przydają i na naszych dziurawych ulicach i chodnikach. No i nie mów jako o
          alternatywie tachania wózka z gondolą o dającej się złożyć parasolce, bo o tego
          typu wózku to można myśleć, gdy już dziecko co najmniej pewnie siedzi, a
          i to na krótkich dystansach.
          Niemowlaki nosiłam w chuście często i dużo, w domu i poza, ale na długie wyjścia
          wygodny wózek jest jednak niezastąpiony, zwłaszcza że wówczas można do kosza
          załadować ekwipunek dziecka i ew. drobne zakupy.
          • di_lady Re: Chusta fajna jest, ale porządny wózek 20.10.09, 14:09
            iwoniaw napisała:

            > da się wciągać po schodach bez problemu. Oczywiście musi mieć duże koła, ale on
            > e
            > się przydają i na naszych dziurawych ulicach i chodnikach.
            Tak! Zgadzam się z przedmówczynią.
            Koniecznie duże koła ! Parasolka dla niemowlaka nie jest dobrym pomysłem,
            Pierwsze dziecko było najczęściej noszone - było bezwózkowe samo z siebie - mamy
            po nim 4 wózki. Drugie jest wózkowiczem i wybór wózka teraz a 5 lat temu to
            moim zdaniem bajka. Teraz jeżdżę Jane Slalom i nie spotkałam się z opisanymi
            powyżej problemami. BTW fotelik Jane Matrix to po prostu cudo w ogóle.
          • a_weasley Re: Chusta fajna jest, ale porządny wózek 20.10.09, 15:06
            Iwoniaw napisała:

            iwoniaw napisała:

            > da się wciągać po schodach bez problemu.

            Mogę tylko pogratulować warunków fizycznych. Ja się nie podejmuję wciągnąć
            solidnego wózka trasami wymienionymi wcześniej, z dzieckiem w środku i żeby z
            tego dziecka nie wytrząść trzewi.

            > No i nie mów jako o alternatywie
            > tachania wózka z gondolą o dającej się
            > złożyć parasolce, bo o tego typu wózku
            > to można myśleć, gdy już dziecko co
            > najmniej
            pewnie siedzi, a
            > i to na krótkich dystansach.

            Parasolka parasolce takoż nierówna. Są na przykład takie, które dają się
            rozłożyć na płasko, i taką właśnie mamy (zresztą inna nie wchodziła w rachubę,
            biorąc pod uwagę, że dziecię miało w chwili zakupu trzy miesiące, obecnie zaś ma
            niecałe sześć).
            Pediatrzy widzieli i mówili, że w porządku, a ja im wierzę.
            • iwoniaw Ile?! 20.10.09, 16:03
              Cytat Parasolka parasolce takoż nierówna. Są na przykład takie, które dają się
              rozłożyć na płasko, i taką właśnie mamy (zresztą inna nie wchodziła w rachubę,
              biorąc pod uwagę, że dziecię miało w chwili zakupu trzy miesiące, obecnie zaś ma
              niecałe sześć).


              Wozisz w parasolce niespełna półroczne dziecko?! Rozkładanie na płasko to jedno,
              ale rozumiem, że nie chodzisz na spacer nigdzie poza równomiernie wyasfaltowane
              własne podwórko, względnie jeździsz tym wózkiem po gładkich podłogach
              sklepowych? Bo kółka w parasolkach to wiadomo, jakie są i jak się to ma do
              nawierzchni typowego chodnika czy kostki brukowej, o bardziej "terenowych"
              trasach nie mówiąc...
              Zdecydowanie w takim razie lepsza chusta, przynajmniej kręgosłup dziecka jest
              chroniony.

              Co do "wytrząsania trzewi" z dziecka w porządnym wózku z dużymi i
              amortyzowanymi
              kołami, to jednak bardziej bym się tego obawiała przy wożeniu
              niemowlaka w parasolce. Której komfort jazdy wobec jazdy w normalnej,
              amortyzowanej gondoli jest jak komfort na wozie drabiniastym wobec samochodu
              terenowego. I "warunki fizyczne" rodzica nie mają tu nic do rzeczy.
              Swoją drogą dziwne, że miałbys prblem z wózkiem, z którym radzi sobie drobna i
              raczej niekulturystyczna kkobieta, a dasz radę nosić "dziecko na jednym
              ramieniu, parasolkę na drugim"...
              • a_weasley Re: Ile?! 20.10.09, 16:14
                IwoniaW napisała:

                > Co do "wytrząsania trzewi" z dziecka
                > w porządnym wózku z dużymi i
                > amortyzowanymi
                kołami, to jednak
                > bardziej bym się tego obawiała przy
                > wożeniu niemowlaka w parasolce.

                Trochę się nie zrozumieliśmy. Mówiłem o wytrząsaniu w kontekście forsowania
                schodów, np. na trzecie piętro.

                > kółka w parasolkach to wiadomo, jakie są
                > i jak się to ma do nawierzchni typowego
                > chodnika

                Widocznie koło mnie są nietypowe chodniki.

                > Swoją drogą dziwne, że miałbys prblem

                Może i dziwne, grunt, że tak jest. Wiem, co mi przychodzi łatwo, a co z trudem,
                i to mi wystarcza. Jeżeli komuś wciągnięcie wózka, i to porządnego, z
                dzieckiem po schodach przychodzi z łatwością, to oczywiście bardzo dobrze. Mnie
                nie przychodzi. Mojej też nie przychodzi.
                • iwoniaw Re: Ile?! 20.10.09, 16:23
                  Cytat Trochę się nie zrozumieliśmy. Mówiłem o wytrząsaniu w kontekście
                  forsowania schodów, np. na trzecie piętro.


                  Zrozumiałam, że o to ci chodziło. Przecież nie piszę, że biegiem po tych
                  schodach się poruszam. Nic nie trzęsie, ponieważ koła są duże.

                  CytatWidocznie koło mnie są nietypowe chodniki.

                  Najwyraźniej. Typowe zrobione są z płytek lub kostki, na których parasolka,
                  obojętnie jak rozkładana, trzęsie, z uwagi na rozmiar kół. I nie jest to
                  obojętne dla małego niemowlęcia, niestety.

                  Swoją drogą, chyba inaczej rozumiemy słowo "porządny", bo dla ciebie
                  najwyraźniej jest to synonim "ważący co najmniej 20 kg".
      • camel_3d oej.. 20.10.09, 16:50
        widac, ze kolazanka nigdy z plecakiem nie chodzila smile))
        10 kg na plecach nie czuje sie kompletnie.
    • mloda_mama_blue Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 17.10.09, 12:12
      my też jesteśmy bezwózkowi. mamy wózek głęboki i spacerówkę, mała ma
      7 miesięcy, ale jakoś nie mieliśmy potrzeby korzystać z wózka. za
      zakupy chodziliśmy albo na zmianę, albo we trójkę więc jedno z nas
      robiło zakupy, drugie chodziło z małą na rękach. w ogrodzie chwilę
      jeździła w wózku, ale jak tylko przesiadła się na leżaczek i chustę
      wózek stał się właściwie zbędny.
    • kaskahh Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 20.10.09, 15:37
      camel, jak go wiazesz?
      na chustach mi za bardzo nie pomogli

      wynalazlam znowu moja chuste, ale mala wyciaga rece i sie boje, ze mi wypadnie wink
      plecaka nie umiem zamotac...
      • camel_3d Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 20.10.09, 17:07
        wietaj, teraz jz nie wiaze.
        ale jak byl maly to podwojnym krzyzem, pozem jednokrzyzowo..a potem kupilem
        nosidelko ergobaby.
        Od miesaca chodzimy o wlasnych silach, maly ma 12 miesiecy i jz czas najwyzszysmile
        • kaskahh Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 20.10.09, 18:43
          ah on juz sam...

          wiec te krzyzen to umiem, ale ona rece chce na zewnatrz...
          • camel_3d Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 20.10.09, 20:28

            > wiec te krzyzen to umiem, ale ona rece chce na zewnatrz...

            no to przeciez takie zwykla wiazanie umozliwia jej trzymanie raczek na zewnatrz.
            Taki pojedynczy krzyz. A ile mala ma miesiecy?
            • mni_ch Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 20.10.09, 21:32
              Ja również noszę w chuście, ale zastanawiam się jak sobie radzicie ze spacerami
              w chuście w chłodne dni, kiedy wicher dmie.Czy okrywacie czymś plecki dziecka,
              jeśli jest w pozycji przodem do was?
              • camel_3d Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 21.10.09, 10:46
                hmm... no ja chodzilem z malym w chuscie takze zima.. po prostu mial cieply
                kombinezon i poly chusty tak zalozone, zeby tylko glowa wystawala...choc czasem
                nawet glowe mial schowanasmile
    • budzik11 Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 21.10.09, 10:35
      Właśnie w Dzień Dobry TVN jest materiał o wyższości chust nad nosidełkami - p.
      Paweł Zawitkowski powiedział, że nosidełko (a mowa o wisiadełkach typu
      BabyBjorn, Infant itp, pokazywał takowe) - najwyżej raz na miesiąc, jak się musi
      wyskoczyć szybko do warzywniaka. Za kilka dni będzie pewnie można zobaczyć
      materiał na stronie DDTVN.
    • rulsanka Re: czy sa tu bezwozkowe mamy? 21.10.09, 11:28
      Moje dziecko praktycznie bezwózkowe. Mieszkamy w pobliżu lasu i targanie wózka
      po lesie to dla mnie makabra. A w chuście, czy manduce mogę spokojnie zejść ze
      ścieżki i szukać grzybów. Zimą nie było problemu, dziecko było schowane pod moją
      kurtką (ale ten patent sprawdza się tylko, gdy dziecko jest na brzuchu).
      Ostatnio byliśmy na wakacjach i spacer po górach z dzieckiem w manduce to czysta
      przyjemność. Kręgosłup tego nie odczuwa, natomiast dziecko trzeba co jakąś
      godzinę wypuszczać, żeby rozprostowało kości.
    • olifra a kręgosłup!? 21.10.09, 12:05
      i tak jest bardzo obciążany codziennie, jeszcze miałabym nosić dziecko zamiast z
      wózka korzystac? sorry ale nie wyobrażam sobie dwugodzinnego spaceru z dzieckiem
      na ręku, w chuście, w nosidełku czy tym podobnym dziwactwem?
      • budzik11 Re: a kręgosłup!? 21.10.09, 12:50
        Po pierwsze - też nie wyobrażam sobie 2-godzinnego spaceru z dzieckiem na ręku
        czy w popularnym nosidełku. Za to niejeden 3-godzinny spacer w chuście mam za
        sobą i ani mój kręgosłup, ani ręce, ani żadna inna część ciała tego nie odczuła.
        Nosze syna od urodzenia, więc mój kręgosłup jest do noszeni przyzwyczajony, a że
        syn stopniowo rósł i ważył coraz więcej, to i kręgosłup stopniowo stawał się
        silniejszy. To jak z ćwiczeniami na siłowni - za pierwszym razem nie dźwigniesz
        50kg, ale jak zaczniesz od niewielkiej wagi i stopniowo, regularnie będziesz
        ćwiczyć zwiększając powolutku ciężar, to nawet nie zauważysz obciążenia. Po roku
        czy 2 latach noszenia mam prawdopodobnie plecy silniejsze i zdrowsze niż
        niejedna, garbiąca się codziennie nad wózkiem mama.
        • camel_3d Re: a kręgosłup!? 21.10.09, 13:03
          >to i kręgosłup stopniowo stawał się
          > silniejszy.


          miesnie plecow, a nei kregoslup smile

          • budzik11 Re: a kręgosłup!? 21.10.09, 13:25
            No oczywiście, to skrót myślowy smile
      • camel_3d kregoslup?? 21.10.09, 13:02
        to jak dlugo wytrzymasz to kwestia miesni, a nie kregoslupa.
        Jezelie masz silne miesnie plecow to tych 12 kg kompletnei nei czujesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka