Dodaj do ulubionych

problem z ciągłym noszeniem

25.06.11, 22:00
Witamsmile od dwóch miesięcy jestem mamą. To moje pierwsze dziecko i jak to bywa, wszystko jest dla mnie nowe. Duzo nosze swoja córcię na rekach, szczególnie wtedy, gdy płacze. I tu jest problem. Czy Mała już teraz może "szantazować" nas płaczem zawsze wtedy, gdy chce na raczki? Czasmi zaczyna wrzeszcześ i tylko ręce ja uspokajają. Po pięciu minutach staram sie ją połozyc do łóżeczka, a ona, gdy tylko dotknie pleckami materacyka, od razu krzyczy. I tak ciągle. Inaczej nie zasnie, nie uspokoi się. Wazy już 5 kg. i takie noszenie jest baardzo uciążliwe. Czaaasami sama zasnie gdy słyszy włączoną suszarkę, ale zazwyczaj tylko ręce i ręce- w innym przypadku jest wrzask.
Jest jeszcze szansa, że nauczę ja samodzielnego zasypiania? Dodam, że gdybym zostawiła ja taką krzycząca w łóżeczku, potarfiłaby tak płakać i z pół godziny (albo i dłużej). Kolki w tym wypadku wykluczam, bo na kolkę nawet noszenie nie pomaga.
Obserwuj wątek
    • lidek0 Re: problem z ciągłym noszeniem 25.06.11, 23:05
      Pomimo, że to taki maluszek dość szybko przyzwyczaja się do noszenia na rękach i coraz bardziej będzie się tego domagała. A dziecko jest coraz większe i cięższe.
    • aleksandra1357 Re: problem z ciągłym noszeniem 25.06.11, 23:14
      Mój syn waży 8 kg, noszę go, ile mogę i uważam, że jest leciutki, bo ma już prawie rok.
      Dziecko potrzebuje noszenia i NIE SZANTAŻUJE. To jest jego potrzeba, po prostu. Potrzeba bliskości.
      Samodzielnego zasypiania proponuję uczyć dziecko 2-3 letnie.
    • aleksandra1357 Re: problem z ciągłym noszeniem 25.06.11, 23:30
      Bardzo polecam ten artykuł i wszystkie inne z tej strony, prostuje myślenie o spaniu:
      dzikiedzieci.pl/index.php?strona=133
      A jak dziecko chce być noszone, to pomaga chusta albo później inne gadżety typu siodełko biodrowe itd.
      Mój syn do 4 miesiąca życia egzystował u mnie na ręku przez większość doby (a miałam na stanie jeszcze 3-latka), wszystko robiłam jedną ręką. Teraz zaczyna chodzić i spędza u mnie na ręku tylko ok. 2 godzin dziennie. Dziecko z tego naturalnie wyrasta.

      I jeszcze jeden ważny paradoks: zaspokajając maksymalnie potrzebę bycia noszonym wcale NIE UCZYMY dziecka bycia na rękach, wręcz przeciwnie, dziecko się nasyca byciem noszonym i szybciej z tego wyrasta, jest spokojniejsze, łatwiejsze we współżyciu. Nie przyzwyczaja się, naprawdę. Jeśli się domaga coraz częstszego noszenia, to nie dlatego, że się nauczyło, rozbestwiło, rozpuściło i wymusza, tylko dlatego, że ma coraz większą potrzebę bycia noszonym i wie, że ta potrzeba będzie zaspokojona, więc się domaga.
      Dziecko, które potrzebuje noszenia, ale jest nauczone nienoszenia może później np. wisieć na mamie i nie dawać jej się wysikać albo się budzić często albo mieć inny objaw niezaspokojenia tej potrzeby. Nosząc dziecko pracujemy na to, żeby je krócej nosić. Nie nosząc paradoksalnie zapewniamy sobie wymuszanie noszenia albo inne problemy.
      • mat799 Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 00:00
        A ja sie nie zgodze z Toba. Moja kolezanka NIGDy nie nosila swojej coreczki, a teraz ona ma 7 miesiecy i sama potrafi sie zabawic nawet do godziny czasu. A moja kolezanka ma blizniaki i tez mowila, ze ich nie nosila, tylko sadzala na podlodze i dawala zabawki itp. Jak dziecko nauczy sie troche samodzielnosci, to tylko z korzyscia dla mamy i jej kregoslupa
        • loki-an Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 15:04
          a moja koleazanka to...
          (wpisz co chcesz)...... ile matek tyle opinii , moje noszone od urodzeni ile tylko chce i tak jest do tej pory, aczkolwiek coraz mniej bo maly ma prawie 8mscy i duzo sie juz sam bawi. mnie to nie przeszkadzalo, dawalam rade i wszyscy bylismy zadowoleni. nie uwazam ze jednak tak male dziecko potrafilo juz wymuszac. a o te nasze kregoslupy to juz tak sienie martwy... dzieci tak szybko rosna ze za chwile noszenie pojdzie w zapomnienie.
        • aniaurszula Re: problem z ciągłym noszeniem 29.06.11, 15:45
          tak i wychowała jej bez okazywania czułości, jesli chce sie miec spokuj i zdrowy kregosłuo to nie decyduje sie na dziecko
        • agahk Re: problem z ciągłym noszeniem 30.06.11, 21:11
          mat799 napisała:

          > A ja sie nie zgodze z Toba. Moja kolezanka NIGDy nie nosila swojej coreczki, a
          > teraz ona ma 7 miesiecy i sama potrafi sie zabawic nawet do godziny czasu. A mo
          > ja kolezanka ma blizniaki i tez mowila, ze ich nie nosila, tylko sadzala na pod
          > lodze i dawala zabawki itp. Jak dziecko nauczy sie troche samodzielnosci, to ty
          > lko z korzyscia dla mamy i jej kregoslupa

          Nie wyobrażam sobie matki, która NIGDY nie nosi swojego dziecka, to chyba niemozliwe ???
    • silje78 Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 12:39
      moja córka nie schodziła z rąk do ok 2-2,5 miesiaca, chyba, ze spała, ale usypiana była na rękach. polecam chustę. później zacząły ja interesować inne rzeczy, dawała się odłozyć, ale jak tylko chciala na ręce to znów ją brała. nie przyzywczaiła się za bardzo.szybko zaczęła się przerwcać z boku na bok (jak miała prawie trzy miesiace wykulała się męzowi z pokoju do przedpokoju wink ), szybko raczkować i chodzić.
    • katriel Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 16:37
      Wiesz... Jeszcze dwa miesiące temu nosiłaś ją non-stop 24 godziny na dobę. Teraz pewnie
      nie nosisz więcej niż kilka, góra kilkanaście. Ona się naprawdę błyskawicznie odzwyczaja
      od noszenia. Korzystaj, póki możesz. Nigdy później nie będziesz miała dziecka tak lekkiego
      i tak chętnego do bycia noszonym.

      A jak cię bolą ręce czy kręgosłup, to kup chustę.
    • mag1982 Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 17:08
      Moja córka skończyła 3-mce, waży ponad 7 kg i też większość czasu spędza u mnie na rękach, czasem tylko na macie poleży, ale muszę ją intensywnie zabawiać. Przyzwyczajaniem się nie martwię, bo skoro tego potrzebuje to dlaczego mam jej odmawiać, tylko plecy boląsad W moim przypadku chusta się raczej nie sprawdzi bo ja jestem niska a córka duża i chybaby mi się nie zmieściła;P Najgorzej, że jest na takim etapie, że jak jest zmęczona to nawet na rękach potrafi marudzić i wrzeszczeć i tak czasami z 30 min. zanim zaśnie. W dzień ostatnio próbuję odkładać ją do wózka, pobujam i trochę pośpi, ale jeszcze do niedawna drzemki były tylko na mnie. Po prostu musimy przeczekać. Jak mi ktoś mówi, że ją za dużo noszę to odpowiadam, że gdy zacznie raczkować i chodzić to się w ogóle na ręce nie da wziąć.
      • panipomidor Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 21:17
        Chusta spokojnie zadziała, tylko umów się z dobrym doradcą. To naprawdę pomaga w takich przypadkach.
    • ug-l Re: problem z ciągłym noszeniem 26.06.11, 20:56
      Noś, noś, noś! Ja tuliłam, nosiłam i nie żałuje a jak dziecko skończyło 3 miesiące samo zrezygnowało z rąk i postanowiło zasypiać wszędzie tylko nie na rękach. Patrząc z perspektywy czasu gdy mały własnie kończy 9 miesięcy tęsknie za tymi czasami kiedy spał tylko i wyłącznie na moich rękach bądź na brzuchu. Teraz jak się go bierze to tylko kombinuje jak się wywinąć i zejść na podłogę trochę poraczkować. smile Więc moja rada: Noś i tul jak najwięcej takie maleństwo widocznie tego potrzebuje.
    • calineczkazbajkii Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 13:00
      dziecko przy Tobie czuje sie bezpieczne - ot cała tajemnica
      jakie masz łóżeczko ? Takie małe dzieci źle się czuja jak mają za dużo przestrzeni. Można długi recznik zwinąc i zrobić taką ochronke wokół dziecka - to pomaga
    • matka_karmiaca Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 13:05
      Babcie ciągle mi truły "nie noś, bo nauczysz, bo się przyzwyczai". Nie słuchałam, nosiłam, jak dorosła do raczkowania i biegania, to sama mi się z rąk wyrwała. Teraz muszę tłumaczyć babciom "no puśćcie ją, dajcie pobiegać"...

      Acz pamiętam ten horror ciągłego noszenia w pierwszych miesiącach, mój w trosce o mój kręgosłup zaproponował zasadę: jak bierzesz na ręce i się uspokaja, to lulaj, ale jak wrzeszczy i na rękach, i w łóżeczku, to odłóż, szkoda pleców. I tak, możesz odłożyć na chwilę dziecko, żeby zjeść kanapkę i się wysikać. Nic mu się przez te 5 minut nie stanie smile
      • malutkam1 Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 14:42
        Jak wyczekuje tej chwili, kiedy moj syn zacznie raczkowac i nie bedzie chcial na rece!!! To beda najszeczesliwsze chwile w moim zyciu, bo juz mam dosc noszenia.
      • romasubrosa wypowiedz lipcowej 27.06.11, 21:19
        forum.gazeta.pl/forum/w,572,126499567,126499567,No_musze_po_prostu_musze_.html
    • newone.1 Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 16:01
      moją córkę nosiłam non stop - była dzieckiem "nieodkładalnym". Nosiłam na rękach, w chuście itp. Spała ze mną do 2 lat. Jak skończyła rok już nie chciała być noszona wcale. Teraz - 2,5 roku - nie noszę jej nigdy (ona nie chce), zasypia sama w swoim pokoju (to też jej decyzja). Jest pogodna, samodzielna, umie się sama bawić i zająć się sobą w granicach normy dla swojego wieku. Karmiłam piersią na żądanie 11 miesięcy, Zasypiała jako niemowle bujana na rękach, a ja skakałam na piłce (takiej dużej) smile wszystko mija, przechodzi, zmienia się. Dzieci same dojrzewają do pewnych rzeczy. Teraz mam w domu drugiego malca i ten model potrafi nawet sam zasnąć wink
    • czekolada_z_orzechami Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 16:32
      Dzieki za odpowiedzi!
      Ja już teraz spotykam sie z opiniami, że "przyzwyczaiłam dziecko, rozbestwiłam je, że sobie później nie dam rady". Mimo tego noszę Małą (chyba ręce przyzwyczajaja się do coraz wiekszego ciężaru) i sugestie, coby "położyć, niech się wypłacze" puszczam mimo uszu.
      Wyznaję zasadę, że matka jak nikt inny wie, co jest najlepsze dla jej dziecka.
      sama zresztą zauważam, że Mała leżąc nie płacze bo nas terroryzuje, ale dlatego, że się zwyczajnie nudzi. Połozona na jej miejscu pewnie tez miałabym dośc wpatrywania się w ten sam sufit. Gdy ją noszę, chętnie się rozgląda, żywo reaguje na wszelki ruch w otoczeniu, smieje się w głos do żyrandoli. I to własnie w tych momentach, kiedy ekploruje świat, jest w niej tyle życia.
      Dziekuję za dodanie otuchy i za opinie, bardzo dla mnie ważne i niejako potwierdzające mój sposób mysleniasmile
      • panna.w.drodze Re: problem z ciągłym noszeniem 27.06.11, 21:39
        czekolada_z_orzechami napisała:

        > Ja już teraz spotykam sie z opiniami, że "przyzwyczaiłam dziecko


        to jest własnie to nieporozumienie wink jak można przyzwyczaić dziecko do czegoś co jest dla niego całym światem? odkładanie noworodka/niemowlaka polega raczej na odzwyczajaniu

        chyba zacznę ćwiczyć ręce wink
      • olcia71 Re: problem z ciągłym noszeniem 30.06.11, 21:48
        czekolada_z_orzechami napisała:

        > Dzieki za odpowiedzi!
        > Ja już teraz spotykam sie z opiniami, że "przyzwyczaiłam dziecko, rozbestwiłam
        > je, że sobie później nie dam rady". Mimo tego noszę Małą (chyba ręce przyzwycza
        > jaja się do coraz wiekszego ciężaru) i sugestie, coby "położyć, niech się wypła
        > cze" puszczam mimo uszu.

        O Jezu, jakie to wkurzające. Wiem, bo też niektóre osoby z mojego otoczenia wygłaszały takie mądrości... Dac się wypłakać to chyba najgorsze co mozna zrobić. Ech, co bede strzępić język. sama dobrze wiesz co najlepsze dla Twojego dziecka.
      • michasia52 Re: problem z ciągłym noszeniem 04.07.11, 21:59
        Jestem zywym przykladem ze ten trudny okres ciaglego noszenia dziecka da sie zniesc.
        Moja corka ma teraz 3 latka. Od urodzenia domagala sie mojej bliskosci. W dzien malo spala wiec prawie non stop ja nosialam, nieraz nawet obiadu nie dalam rady ugotowac a nie mowie juz o innych obowiazkach. Bylo na prawde ciezko. Ale z czasem coraz lepiej kiedy odkryla zabawy, raczkowanie itd.
        Nie zaluje tego trudu. Wyrosla na bardzo towarzyska, otwarta, smiala dziwczyne. Bylo wartosmile
    • alpha.sierra poczytaj o tygrysach :D 28.06.11, 21:43
      Znalazłam u siebie na mailu, bo kopiowałam i wysyłałam małżowi:

      Re: mamy miesiąc, a już powoli wysiadam psychiczn
      mika_p 25.06.10, 23:17 zarchiwizowany
      o.o.ola napisała:
      > Przecież on ma dopiero miesiąc, powinien jeść i spać, a tu takie
      > numery...

      Uhm, tylko on nie czytał tych gazet co ty, nie oglądał tych reklam co ty.
      Ewolucja nie przewidziała kultury słowa pisanego (druk ma ledwo 600 lat) ani
      telewizji (ledwo 60 lat). On funkcjonuje na podstawie przekazanej genetycznie
      informacji: kto pozwolił się odłożyć, tego zeżarły tygrysy i nie przekazał
      genów. Miejsce noworodka i małego niemowlęcia jest przy matce. Ona potrafi
      zagryźć tygrysa

      > Kiedy i czy to się skończy?
      Skończy się.
      Przedszkolaków się nie nosi na rękach, w zasadzie. Uczniów wcale. Nastolatek
      woli chodzić tam, gdzie mamy nie ma.
      Ogólnie rzecz biorąc, dziecko, które się nie boi świata, zaczyna go eksplorować,
      kiedy tylko ma możliwość przemieszczania się. Pełzać zaczynają już
      półroczniaki. Owszem, w okresie lęku separacyjnego nie wolno takiemu zniknąć z
      oczu, bo będzie wrzask, ale jak sam pójdzie gdzieś w cholerę (znaczy, do
      drugiego pokoju), to pójdzie. Mając wbitą w jestestwo świadomość, że jak zawoła,
      to pojawisz się znikąd i go uratujesz. Zagryzając tygrysa, na przykład

      pamiętaj, że teraz budujesz człowiekowi podstawy świata. A dla starszego
      niemowlęcia podstawą świata jest to, że mama jest, a nawet jak mamy nie ma, to
      wystarczy zawołać. Człowiek, który jest tego pewny (a nawet więcej, nie zna
      innej opcji), chce poznawać swiat. A człowiek, który musi matki pilnować, bo
      wystarczy niewiele, żeby zniknęła, nie jest taki odważny.

      Jak chce, to bierz na ręce.
      Możesz stawiać opór w dziedzinie noszenia, ale nie zostawiaj go samego, nie
      pozwalaj, żeby płakał z dala od ciebie.
      Frustracja w ramionach mamy jest inną frustracją od wołania mamy w strachu przed
      tygrysem, który może przyjśc i zeżreć.

      W tej chwili inwestujesz.
      Inwestycje mają to do siebie, że najpierw wymagają nakładów, a potem czerpie sie
      korzyści. Inwestycją jest twój czas i siły. Ale się zwróci.
      Poniekąd.
      Szlag cię trafi nie raz i nie dwa, jak będziesz łapać uciekajace dziecko, a
      wcześniej ratując mienie. Ale to będzie cena za to, że twoje dziecko nie boi się
      świata i chce go poznawać i zdobywać.
      I docenisz to tak naprawdę z perspektywy lat.
      Bo teraz będziesz nosić i inwestować w odwagę i pewność _ciebie_.
      Potem będziesz inwestować w wiedzę o świecie, na bazie tego, że dziecko chce ten
      świat poznawać.
      A otem będziesz dumna z tego, ze masz takie fajne, odważne i inteligentne dziecko.
      • olcia71 Re: poczytaj o tygrysach :D 30.06.11, 21:40
        No i znowu bardzo mi sie podoba wink
    • aniaurszula Re: problem z ciągłym noszeniem 29.06.11, 15:42
      ja swoje nosiłam pierwsze urodzone z waga 4200 , nosiłam tuliłam, uspakajałam, kolysałam w wozku i nie liczyło sie ze cięzka, pprostu tak robiłam jak skaczyła rok sama zaczeła usypaić, mlodsza obecnie 8 mcy tez jest noszona, tulona, kolysana do snu a wazy ok 11 kg wiec tez mam co dzwignać, i wbrew wszelkiej opini uwazam ze dziecko noszone, tulone, kolysane czuje sie bardziej kochane a ze troche rozpuszczone to i tak szybko urosnie ze za 3-4 lata bedziesz tesknic do przytulania a ono nie bedzie miało na to ochoty
      • annie_laurie_starr Re: problem z ciągłym noszeniem 30.06.11, 20:55
        Z czasem dziecko bedzie chcialo coraz mniej noszenia. Jak nauczy sie turlac, przewracac i robic inne fajne reczy to noszenie bedzie zbyt nudne. Na poczatku moje dzieci praktycznie nie schodzily z rak, zwlaszcza mlodsza - a potem potrzebowaly noszenia coraz mniej.
    • olcia71 Re: problem z ciągłym noszeniem 30.06.11, 21:37
      Szantażuje... Wiesz, ja wychodzę z założenia, że dziecko to taka tabula rasa, a większości negatywnych zachowań uczy się od nas, dorosłych, nasiąka nimi jak gąbka. Potrzeba noszenia i bliskości to jedna z jego podstawowych, naturalnych potrzeb.Dziecko nie analizuje świata w taki sposób jak my dorośli, a wszystkie swoje podstawowe potrzeby moze sygnalizować jedynie płaczem. Jedyny wniosek jaki moze wyciagnąć tak małe stworzenie jest takie, ze reagujesz na płacz. Jeżeli zastosuje sie metodę braku reakcji na ten płacz to ono w końcu płakać przestanie (bo nie bedzie efektu), ale boje sie myśleć jaki to odciśnie ślad na jego psychice. Reaguj wiec na jego płacz bo to jedyna forma komunikacji z Tobą. Moja mała też chciała być noszona i chciała spać przy mnie (miała różne fazy, ale ogólnie do dziś jej tak zostało- ma 1,5 roku) Do noszenia polecam chustę, bardzo odciąża, a moja mała genialnie w niej spała i uspokajała się. I duuuużo cierpliwości zyczę, jeszcze sporo przed Toba wink
      Moja miała różne fazy, był okres dość długi nawet, że bez problemu zasypiała sama w łóżeczku, nawet jak ją miałam na rękach to już kładła się i wyrywała do łóżeczka. Ale od ok miesiąca znów chce zasypiać "na mnie",a jak sie obudzi nad ranem to juz nie chce spać dalej w łóżeczku.. I co zrobić wink
    • ann.ika Re: problem z ciągłym noszeniem 02.07.11, 20:01
      Moim zdaniem Twoja córka jest jeszcze za mała, żeby kogokolwiek szantażować. Moja mała ma teraz 4 miesiące. Był okres, kiedy chciała być noszona ciągle, zasypiała wyłącznie u mnie na rękach i nie było możliwości położenia jej nawet obok mnie, w nocy spała tylko u mnie na klacie lub bardzo blisko przytulona. Oduczyła się sama. Po pewnym czasie odkryła, jak fajnie poleżeć i swobodnie pomachać kończynamismile

      Możesz spróbować z chustą - u mnie się sprawdzała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka