pickwick7 03.05.05, 21:30 Omijajcie ten szpital, zobaczcie co dane mi było przeczytać. www.tygrys.karolin.pl/porodmarzeny.doc Tu powinna wkroczyć prokuratura. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
karioka23 Re: Ku przestrodze 03.05.05, 22:41 Jestem po prostu w szoku! Nie wyobrażam sobie, że są tacy "ludzie".... Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze z córcią, a żona szybko wróci do formy. Wszystkiego Najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakrolika Re: Ku przestrodze 03.05.05, 22:43 Po przeczytaniu to nie wiem czy mam ochotę zabić tych ludzi czy płakać. Mi udało sie rodzić przyjaźnie, ale jak sie okazało to tylko dlatego, że mąż był przy mnie. To skandal że dzieja sie takie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliamackowiak Re: Ku przestrodze 04.05.05, 07:37 W głowie się nie mieści. U nas polecaja ten szpital, niektóre dziewczyny tam jeżdżą, ale teraz...jeju... Współczucia serdeczne. Uściski dla żonki i córci. Żyjcie zdrowo!!! Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
mimi44 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 08:47 Coś potwornego,podziwiam tą kobiete.Nie narzekam na wytrzymałośc fizyczną i psychiczną,ale coś takiego nie dałabym rady wytrzymac. próbuje to przesłac dalej,ale nie zapisuje mi sie link,wiec sorki ale tu troszke pocwicze.www.tygrys.karolin.pl/porodmarzeny.doc Odpowiedz Link Zgłoś
moniaweg Re: Ku przestrodze 04.05.05, 09:02 Noz otwiera sie w kieszeni po przeczytaniu tej historii!!!!!!!!!!!!! Mam nadzieje, ze sprawa ujrzy swiatlo dzienne, a sprawa trafi do prokuratury. Mysle, ze warto ta sprawa zainteresowac media, np TVN Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 09:29 Jeszcze płaczę po przeczytaniu tej historii. W życiu nie słyszałam podobnego koszmaru. Podziwiam was szczerze i mam nadzieję, że sprawa w końcu wyjdzie na światło dzienne. Postaram się przesłać ten tekst ku przestrodze wszystkim znajomym. Pozdrawiam was serdecznie i życzę dużo radości z maluszka. Odpowiedz Link Zgłoś
polka1 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 09:38 Koszmar! Aż trudno uwierzyć, że takie rzeczy w ogóle się dzieją! Mam nadzieję, że z dzieckiem i jego rodzicami wszystko w porzadku!! Tylko nie rozumiem pewnej sprawy. Jeżeli lekarze w tej klinice wykonywali cesarkę za pieniądze, to dlaczego się nie zgodzili, w momencie gdy mąż pacjentki zaoferował za ten zabieg pieniądze? I druga sprawa. Czy ona leżała sama na tej sali przez tyle godzin? Skoro większość pacjentek wiedziała ile i komu trzeba dać pieniędzy, to dlaczego przez tyle godzin małżeństwo to, nie dowiedziało się dokładnie do kogo mają się zwrócić w tej sprawie? Odpowiedz Link Zgłoś
lukka Re: Ku przestrodze 04.05.05, 10:23 Dziękuję Bogu, że mnie coś takiego nie spotkało. Też miałam cc - córeczka też miała odgiętą główkę tak jak u bohaterki opowieści i nie było szans na poród naturalny. Ale ja miałam wykonane cc po 6 godzinach skurczów. Po 3 godzinach od rozpoczęcia akcji porodowej (z powodu braku rozwarcia) podłączono mnie do KTG i gdy tylko coś zaczęło złego się dziać z dzidziusiem (spadło tętno) od razu pojechałam na stół operacyjny. Jest tylko jedna zdecydowana różnica pomiędzy mną a Marzeną - ja rodziłam w klinice prywatnej, gdzie jest ustalony cennik i gdzie płaci się oficjalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga3 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 23:41 Ja też rodziłam na Polnej 18/19 lutego 2005, przyjechałam około 14.00 bo było już 11 dni po terminie, a mnie zaniepokoiło wysokie (jak na mnie) ciśnienie. O 16.00 byłam już na oddziale porodowym, jakieś 40 minut później wylądowałam na pojedynczej sali porodowej, podłączona do KTG. Skurcze były, dość silne, koło 80%, ale nic nie bolało, tylko brzuch się spinał mocno. Ból przyszedł o 23.00. Było rzeczywiście nieciekawie, pierwsze kilka godzin skurcze pojawiały się co 5 minut, kolejne- co 2 minuty. Długie, 100%, prawie 40 sekund, potem półtorej minuty ciszy, i znowu. W 15 godzinie zdecydowali o cesarce, bo rozwarcie nie postępowało (1,5 cm). Trafiałam na różnych lekarzy (kilka zmian mnie oglądało), niektórzy nie byli zbyt mili, ale co się dziwić, to taki kombinat. Ogólnie byli troskliwi, tylko decyzji bali się podjąć. Z reguły zawzięcie walczę o swoje prawa, tam się jednak podporządkowałam, po części dlatego, że ostatnie 8 godzin (o dziwo) przespałam pomiędzy skurczami. Jak to się stało, do dziś nie wiem, ale skoro niewiele z tego okresu pamiętam, i byłam zdziwiona gdy mi powiedzieli, że już 13.00 i zaraz pojadę na cesarkę, to chyba trochę przekimałam. Za cesarkę nie płaciłam, ani o nią nie prosiłam. Od wielu otrzymałam dobre słowo, wielu też mnie lekko zbyło stwierdzeniem, że "tak to już bywa". Może gdybym miała niższy próg tolerancji bólu, to bym gorzej wspominała mój poród. Wytłumaczyłam sobie jednak, że muszę dać z siebie wszystko, a oni muszą być pewni, że inaczej się nie da, oksytocyna różnie działa, często dopiero w ostatniej godzinie szyjka się rozwiera, a cesarka niesie ze sobą jednak większe ryzyko powikłań pooperacyjnych. Moja ocena jest "ogólnie dobra" tylko ze względu na to, że decyzję o cesarce można było podjąć kilka godzin wcześniej. Już o 4.00 wspominano, że niezbyt dobrze "to" wygląda, potem, pamiętam jak przez mgłę, o 8.00 wizyta profesora ze świtą finiszowała zaleceniem cesarki, zajrzał jeszcze koło 11.00, tłumaczył co i jak, dlaczego czekają, jak wygląda operacja, co zrobią w moim przypadku. Ostatecznie Antoś urodził się o 13.34, a ja wszystkim opowiadam, że nie było tak źle, a nawet zdarzył się moment, że było cudownie! Pozdrawiam, K. Odpowiedz Link Zgłoś
agus8 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 10:28 podziwiam te kobiete i musze stwierdzic - niestety tak jest....tym powinna zainteresowac sie prokuratura, ale u nich chyba tez "biora", wiec czy to cos da? Odpowiedz Link Zgłoś
syla27 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 10:42 Okropne, dziekuję Bogu, że u mnie wszystko potoczyło się ok, a przecież mogło być inaczej. Dobry poród to też trochę szczęścia, w Waszym przypadku zdecydowanie go zabrakło, no i ten głupi upór ginekologów...Trodno wyrazić to słowami, no ten tekst: "...kobiety są bardziej wytrzymałe" Czy taki jeden z drugim kiedyś rodzili??!!!! (o ile nie była to kobieta, a nawet jeżeli to każda inaczej to przeżywa) Płakałam czytając tą opowieść, aż w głowie się nie mieści, że w XXI wieku tak pozwala się cerpieć i być takim upartym na wszelkie fakty Odpowiedz Link Zgłoś
agus8 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 10:37 wyslalam ten tekst do fundacji -"rodzic po ludzku"- niby dzialaja na rzecz kobiet, zobaczymy.... Odpowiedz Link Zgłoś
justa78 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 11:04 To skandal! banda skorumpowanych hochsztaplerów! To przykre, że w takim kraju przyszło nam żyć i rodzić.Takie uwłacznie godności kobiety nie powinno przejśc bez prokuratury. Może w końcu dobiorą im się do tyłków - szkoda tylko, że kosztem tak ogromnego ludzkiego cierpienia. A Was podziwiam ze odwagę i męstwo - szczególnie żonę, ja też miałam ciężki poród, ale nie aż tak tragiczny. Gdyby nie fakt, że był w 100% opałcony - położna, lekarz, sala było by o wiele gorzej. Zdawałam sobie sprawę z realiów i wolałam z góry zapłacić. A tyle kasy na SZ płacimy. Skandal i hańba dla lekrzy! puszczam linka w świat, mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Pozdr i życze dużo zdrowia i radości z córeczki, Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
karina45 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 11:25 Koszmar, strsznie wspolczuje obydwojgu rodzicom i Karolince, bo sama wiem co to znaczy 35 godzinny porod!!Ja urodzilam moja Nike wlasnie po 35 godzinach porodu "drogami natury". Moja historia jest w pewnym stopniu podobna, choc ja nie rodzilam w Polsce i nie mialam mozliwosci zmiany szpitala (w naszym miescie jest tylko jeden publiczny a na prywatny nas nie bylo stac). Zaczelo sie o 2.30 w nocy odejsciem wod, o 5 bylismy w szpitalu. Zbadano mnie po raz pierwszy i prawie ostatni(nastepnym razem badano mnie po 24 godz. od odejscia wod!!) Zrobiono KTG i swierdzono ze mam jeszcze mase czasu, odwiezli na porodowke i zakazali wstawac z lozka. Po ok. godzinie zaczely sie skurcze. Byly dosc slabe wiec teoretycznie moglam sie nawet przespac, ale bylam tak podekscytowana ze nie zmrozylam oka przez caly dzien, mimo ze nie spalam od 2.30. O godz 21.00 wyslalam meza do domu bo nic nie zapowiadalo rychlego porodu. Skorcze byly coraz silniejsze ale umialam jeszce nad nimi w miare zapanowac. Od 22.00 wilam sie w lozku. Nie moglam wstac, bo po odejsciu wod trzeba lezec, bylam sama w pokoju (co za luksus) wiec nie mialam sie nawet do kogo odezwac. Zasnac nie moglam bo bole byly zbyt silne i zbyt czeste (co 5 min.) O 2.00 nie wytrzymalam i zawolalam pielegniarke, zawiezli mnie na KTG i nareszcie zbadal mnie lekarz (od przyjecia do szpitala nikt nie pytal mnie jak sie czuje, nikt nie badal - jakby o mnie zupelnie zapomnieli). Lekarz stwierdzil ze rozwarcie ma 1cm (po 24 godzinach porodu!!!). polozna dala mi zastrzyk ze srodkiem znieczulajacym - cos w rodzaju pyralginy, ktory mial mi umozliwic przespanie pozostalej czesci nocy. Nie zadzialalo!!! Bole zamiast co 5 min. mialam co 15 ale dalej tak samo bolesne. Bylam tak wyczerpana ze zasypialam miedzy skorczami i budzil mnie straszny bol. Po 2 godz. srodek przestal dzialac zupelnie, wrocily skorcze co 3-5 min. O godz. 6.00 zadzwonilam po meza z placzem, zeby przyszedl chocaz dotrzymac mi towarzystwa, bo ja juz nie wytrzymuje. O 7.00 zadzwonilam po raz kolejny po pielegniarke. Zawiezli mnie na KTG. Skorcze byly tak mocne ze nie umialam wylezec na kozetce. zawolali mojego meza, zeby dotrzymywal mi towarzystwa. Nikt mnie nie zbadal. Polozna zaczela zbierac ode mnie wywiad i starala sie jak mogla zeby odwrocic moja uwage od koszmarnego bolu. O 9.00, skrajnie wyczerpana (mdlalam miedzy skorczami), poprosilam o znieczulenie. Probowali mnie przekonac ze to jeszcze za wczesnie, ze nie ma rozwarcia. Uparlam sie. Zbadal mnie lekarz, bylo rozwarcie na 5 cm. Zawolali anestezjiloga. Przyszla pani doktor z praktykantka. Kazali mi siedziec pochylona do przodu i absolutnie nie ruszac sie nawet podczas skurczu. Praktykantka probowala trzy razy wbic sie w odpowiednie miejsce, nie dala rady. Paleczke przejela anestezjolog. Udalo sie po 20 minutach prob! Dostalam pierwsza dawke znieczulenia - nie ma poprawy. Po godzinie kolejna dawka - dalej nic, boli jak bolalo. Maz stara sie jak moze podtrzymac mnie na duch - zaruje, pociesza. Polozna tez robi co moze - probujemy roznych pozycji zeby zmniejszyc bol - na stojaco, na siedzaco, w kucki - nic, dalej boli jak nie wiem co. Najlepiej czuje sie w pozycji pollezacej, bo moge zasnac na kilka minut miedzy skorczami. O godz.11.50 czuje skurcze parte. nikt nie chce uwierzyc ze to juz!!(przeciez minelo tylko 33 i pol godziny). przychodzi lekarz i po zbadaniu mnie pozwala mi przec. We mnie wstepuja nowe sily! Chce zeby sie to juz skonczylo! Pre jak najmocniej. Lekarz, pielegniarki i polozne zakladaja sie ile to potrwa. O 12.20 rodzi sie Nikunia (po 35 godz. porodu). Jestem kompletnie wyczerpana i odwodniona(choc nikt nie zabranial mi picia wody). Nie mam sil cieszyc sie coreczka. Zabieraja ja do wazenia, potem przynosza jeszce raz. ja jestem szczesliwa ale chyba bardziej tym ze ten koszmar sie juz skonczyl. Niestety, to nie byl jeszce koniec. Nie zrobili mi naciecia i poszarpalo mnie (nikt mi nie powiedzial zeby w ostatniej fazie nie przec tak mocno). Trzeba zalozyc szwy. Daja znieczulenie - nie dziala po raz kolejny, daja mi miejscowe - nie dziala i to. Szyja na zywca! Okropny bol! Szwow chyba ze trzydziesci albo i wiecej (po 20 przestalam liczyc) - ja wyczerpana placze zeby dali mi spokoj, maz trzyma mnie za reke i pociesza ze juz prawie skonczyli, lekarz b. niemily mowi zebym nie histeryzowala. w koncu konczy swoja robote i wychodzi bez pozegnania. Przenosze sie na kozetke w korytarzu, czekam na dzidzie. Jest sliczna i przysysa sie do piersi od razu. ja strasznie obolala ale szczesliwa. Nareszcie po wszystkim!! Na szczesie Nikunia jest zdrowa, ja tez juz prawie doszlam do siebie( po prawie roku) - fizycznie, bo psychicznie jeszcze lecze rany. Nie wiem czy bede miala jeszcze kiedykolwiek odwage zeby ponownie urodzic (bo ciazy sie nie boje - bardzo dobrze ja znioslam). Teraz ciesze sie w koncu Nika i nie mysle o tym co bylo, no chyba ze czytam takie teksty jak te koszmarne wspomnienia! Pozdrawiam Karina Odpowiedz Link Zgłoś
pickwick7 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 11:37 Bohaterką tego tekstu na szczęście nie jestem ja. Zamieściłam go ku przestrodze kobiet mogących tam rodzić. Nie wyobrażam sobie jakie potwory tam pracują. Być moża jak przeczyta to więcej kobiet to jak nikt tam nie będzie rodził to może przestaną bawić się w Panów życia i śmierci. Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
moniaweg Re: Ku przestrodze 04.05.05, 11:53 Moze warto umiescic ten list na forach: dziecko, mama, oczekiwanie, karmienie butelka, piersia itp? A przede wszystkim na forum warszawskim. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaczarusia Re: Ku przestrodze 04.05.05, 14:59 Brak mi słów...Nie potrafie tego, co przeszliście skomentować.Ja zaczęłam rodzić naturalnie i po 5 godzinach od momentu pojawienia sie w szpitalu ,kiedy akcja porodowa sie nie posuwała, gdy dostałam gorączki i podskoczylo tętno dzidzi,zaproponowano mi cięcie.Chyba nie przeszłabym i nie wytrzymała tego co Wy.Współczuję Wam a Karolince życzę aby ten świat jawił jej się jednak jako piękny, mimo ze chodzą po nim takie gadziny jak ci ginekolodzy.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
patyczako Re: Ku przestrodze 04.05.05, 16:09 no wlasnie po raz kolejny na tym forum i nie tylko przekonuje sie ze polna to bardzo skorumpowany szpital i jak nieraz odradzalam tu rodzenie tam to nieraz nakrzyczano na mnie ze to najlepsza klinika i takie tam... dlatego wszystkim kolejny raz goraco polecam klinike sw.rodziny na przyszlosc ...rodzilam tam 2x nie dalam nikomu zlamanego grosza zadnej bombonierki czy kwiatka i tylko za zwykle dziekuje bylam traktowana bardzo dobrze i gdyby przyszlo mi jeszcze kiedykolwiek choc juz nie planuje to tylko tam... wspolczuc tylko tobie i twojej marzenie ze te piekne chwile zodtaly wam w okrutny sposob odebrane...chwala Bogu ze dzidzius przezyl ten caly horror i nie doszlo do tragedii... Odpowiedz Link Zgłoś
sisters Re: Ku przestrodze 04.05.05, 16:21 Boże, dziękuję że mnie to nie spotkało. Bardzo współczuję bohaterom tej opowieści, bo nie wyobrażam sobie takiego cierpienia, bezradności i braku poczucia godności. Z drugiej strony nie wiem, jak można być tak obojętnym na los drugiego człowieka. Liczyć można tylko, że powiedzenie "los nierychliwy, ale sprawiedliwy", szybko się sprawdzi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agus8 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 17:21 wyslalam dzisiaj ten opis do fundacji "rodzic po ludzku", chwala sie ze tyle robia na rzcz kobiet.... zobaczymy - taka dostalam odpowiedz:-no i mam nadzieje ze cos zroia w tej sprawie- nic zyczyc im powodzenia... "Szanowna Pani, otrzymaliśmy opis tego porodu od tego Pana i skontaktujemy się z nim. Pozdrawiam Urszula Kubicka-Kraszyńska Biuro Informacji i Interwencji Fundacja Rodzić po Ludzku tel. 0-22 635 30 92 fax: 0-22 887-78-76,7,8 w. 69 00-150 W-wa, ul. Nowolipie 13/15 Odpowiedz Link Zgłoś
kate33 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 17:23 Po przeczytaniu tego byłam w szoku. Poprostu brakuje słów w takiej sytuacji. Mogę tylko dziękować Bogu, że u mnie poród wyglądał inaczej i współczuć tym wszystkim, którzy trafią do szpitala lub kliniki w Poznaniu. Ja na ich miejscu poważnie zastanowiłabym się zanim bym tam pojechała rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotakotarba Re: Ku przestrodze 06.05.05, 21:16 Gratulacje panu i panskiej zonie! Mieszkam w Belgii i moja ciaza przbiegla bezproblemowo z wyjatkiem porodu. Pod koniec ciazy dowiedzialam sie, ze mam zatrucie ciazowe i ze trzeba wywolac porod. Akckja porodowa zaczela sie w piatek o 6 tej nad ranem a zakonczyla sie w sobote o 22.55 cesarskim cieciem. Rodzilam ponad 40 godz. Bylam u skraju wytrzymalosci, nafaszerowana kroplowkami prowokujacymi skorcze i srodkami przciwbolowymi do tego stopnia, ze dostalam goraczki i drgawek. Do ostatniej chwili chciano bym urodzila naturalnie, probowano malego wyciagnac szczypcami, nic nie pomoglo. w koncu zdecydowano sie na cesarke. Bylo mi juz wszystko jedno... Przy porodzie bylam tak zmeczona, ze zasnelam gdy mnie zszywano i nawet nie zobaczylem mojego malego synka. Mialam zaufanie do lekarzy, do mojego ginekologa. Moj trudny porod wytlumaczono mi faktem, ze bobas byl duzy, 4kg. Moja mama urodzila 4 dzeci ikazde wazylo ponad 4 kg i nie byla takich komplikacji... Czytajac panska historie zdalam sobie sprawe jak bylam naiwna. Wspomnienie tego porodu dlugo mnie przesladowalo. Teraz po 5 miesiacach, patrze na mojego synka i tylko jego usmiech sie liczy i to ze jest zdrowy. Zycze wszystkim przyszlym mama duzo odwagi. nawet jesli porod nie przbiega zgodnie z oczekiwaniemi, dziecko pozwala o tym zapomniec i cieszuc sie chwila terazniejsza. Pozdrowienia dla Karolinki. Dorota, mama 5 miesiecznego Williamka. Odpowiedz Link Zgłoś
berecik7 Re: Ku przestrodze 04.05.05, 18:16 a ja myslałam , że to w św. Zofii w Warszawie są oporni, bo zrobili mi cesarkę "dopiero" po 10 godzinach (też miałam odchylenie główki). Odpowiedz Link Zgłoś
agulek11 Re: Ku przestrodze 06.05.05, 16:03 JESTEM WSTRZĄŚNIĘTA!!!!!!!!!! P.S. Rodziłam na Polnej w grudniu i jestem bardzo zadowolona. Mieszkam ponad 200 km od Poznania i specjalnie wybrałam ten szpital zw zwględu na dobrą opinię. Teraz nie wiem co o tym myśleć:::::: Odpowiedz Link Zgłoś
agulek11 Re: Ku przestrodze 06.05.05, 16:41 Przeczytałam raz jeszcze...i wiecie co. Jak ja rodziłam w grudniu, obok mnie leżała dziewczyna , której tak samo odmówiono cesarki po 25 godzinach bezskutecznego porodu. Potem nagle dostała wysokiej gorączki i cc musiano zrobić. Rezultat - dziecko urodziło się w zmartwicy, bez oddechu. ja wyszłam ze szpitala po tygodniu, mama tego dziecka też...ale dziecko nadal zostało na intensywnej terapi pod respiratorem Więc chyba o czymś to świadczy Odpowiedz Link Zgłoś
anka282 Re: Ku przestrodze 07.05.05, 20:40 hm.. nie tak latwo jest mowic o takich sprawzch i jesli komus sie wydaje ze to jedyni tacy lekarze to jest w bledzie i podpisalo by sie tu wiecej kobiet .ja sie wciaz dopytuje kto opowiada bzdury o ludzkim rodzeniu bez kasy.wierze ze taka sytuacja mogla zaistniec to dzis prawie normalka krew sie gotuje . Odpowiedz Link Zgłoś
polka1 Re: Ku przestrodze 06.05.05, 16:48 Czy żadną z Was nie zastanowiło to co napisałam gdzieś na początku tego wątku? Przekopiuję to tutaj: "Tylko nie rozumiem pewnej sprawy. Jeżeli lekarze w tej klinice wykonywali cesarkę za pieniądze, to dlaczego się nie zgodzili, w momencie gdy mąż pacjentki zaoferował za ten zabieg pieniądze? I druga sprawa. Czy ona leżała sama na tej sali przez tyle godzin? Skoro większość pacjentek wiedziała ile i komu trzeba dać pieniędzy, to dlaczego przez tyle godzin małżeństwo to, nie dowiedziało się dokładnie do kogo mają się zwrócić w tej sprawie?" Dla Was to nie jest dziwne? Jeżeli nie, to wyjaśnijcie mi proszę moje wątpliwości, bo może coś przeoczyłam w tej opowieści! Odpowiedz Link Zgłoś
lilalach Re: Ku przestrodze 06.05.05, 17:15 piekna choc tragiczna historia, choc nie do konca trzyma sie kupy i ciezko mi w to uwierzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta_mil Re: Ku przestrodze 08.05.05, 12:03 To sk...y!!! Pozdrawiam Was bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
agabartus Re: Ku przestrodze 08.05.05, 23:42 Łzy ,podziw dla Was i ...i brak słów. Pozdrawiam Was gorąco. Cokolwiek bym napisała to i tak za mało..... ----------------------------------------------------- Nasz Bartuś (03.09.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
magdek2 Re: Ku przestrodze 08.05.05, 23:06 koszmarne i smutne współczuję i widzę ile miałam szczęścia przy swoim porodzie Odpowiedz Link Zgłoś
polka3 Re: Ku przestrodze 08.05.05, 23:12 Bardzo wspólczuje.I dlatego polecam kliniki prywatne,nawet jezeli czeka wyprawa do warszawy- na poród zaplanowany,umówiony, zaopiekowany.Dwa razy rodziBam panstwowo,raz prywatnie- jedno jest pewne,to sa calkiem rózne swiaty Odpowiedz Link Zgłoś
marjotka Re: Ku przestrodze 09.05.05, 10:28 Wstrząsające, choć naprawde trudno mi w to uwierzyć. Ja tez tam rodziłam-bez opłacania kogokolwiek. Wszysko odbywało sie sprawnie i profesjonalnie. Byłam bardzo zadowolona i dzieki połoznym i lekarzom wspominam to wydarzenie bardzo pozytywnie. Prawie wszytkie moje koleżanki rodziły na Polnej i nigdy nic takiego nie słyszałam... Odpowiedz Link Zgłoś
niusia1803 Apel o cc 09.05.05, 12:24 Koszmar !!! Cieszę się, że nie trafiłam na takich rzeźników! Może napiszemy do Ministerstwa Zdrowia o wprowadzenie cc na listę zabiegów, o które można normalnie poprosić. Niech będą za normanlą opłatą, a nie za łapówki dane lekarzom. Wtedy przynajmniej szpital będzie miał pieniądze, a nie prywata! Odpowiedz Link Zgłoś