20.07.05, 23:49
Krzys ma 3,5 miesiąca. dziś cały dzień marudził, nie miał apetytu, ślinił się
ak, że musiałąm przebierac go kilka razy bo był cały mokry i wkładał rączki do
buzi. ponieważ to nie pierwszy raz zbadałam dziąsełka i zobaczyłam dwie białe
kropeczki - jakby wyłażące ząbki. tylko że wieczorem zaczęły się wymioty a
ttemperatura podniosła do 38.8. zadzwoniłam do Lux medu gdzie mamy abonament,
ale nawet nie chciali mnie połączys z pediatrą, `ze bym mogła zpytać czy to
możliwe, żeby 3,5 miesięczny dzieciak ząbkował i czy takie objawy (a przede
wszystkim tak wysoka temperatura) są oznaką ząbkowania czy czegos innego.
podałam mu na razie czopek z paracetamolem i czekam na rakcja, ale bardzo
prosze mamy, które przeszły ząbkowanie o informacje czy to co opisałam jest
typowe czy mam raczej pakować małego i lecieć do lekarza. jestem sama w domu.
dodam tylko, że paracetamol kupił mi właśnie pan taksówkarz i kosztowało mnie
to 100 zł. dlatego tak tanio, że to dla dziecka. w głowie sie nie mieści!!!!!
Obserwuj wątek
    • kangur4 Re: ratunku! 20.07.05, 23:57
      Muuunia,
      piszę, żeby Cię podnieść na duchu. Moja Matylda jeszcze nie ma zębów, więc nie
      moge Ci pomóc doswiadczeniem, ale:
      1. mozliwe jest ząbkowanie u 3,5 miesięcznego malucha
      2. zdarza się przy tym gorączka (nikt nie wie dlaczego)
      3. paracetamol powinien pomóc, daj mu czas.
      4. co do wymiotów - cholera, tu nie wiem o co chodzi.

      Jeszcze troche posiedzę na necie. Dawaj znac jak maja się sprawy.
      • muuunia Re: ratunku! 21.07.05, 00:04
        wielkie dzięki za odpowiedź.
        gorączka jeszcze nie spadła ale przynajmniej nie wymiotuje jjuż od od 3 godzin,
        zawsze to coś! śpi bardzo niespokojnie i przebudza się co kilkanaście minut,
        popłakuje i zasypia. mam nadzieję przetrwać jakoś tę noc
        • kangur4 Re: ratunku! 21.07.05, 00:07
          doczytałam, że moga pojawić się wymioty. Zdaje się, że cięzka noc przed Tobą.
          Może jutro z samego rana pojedź do pediatry? Tak na wszelki wypadek.
          pozdrawiam i trzymam kciuki
          • muuunia Re: ratunku! 21.07.05, 00:10
            w międzyczasie dodzwoniłam się do Medicoveru i pogadałam z pediatrą. nie
            wylkucza infekcji przewodu pokarmowego.

            chyba się położe i postaram się trochę pospać (jeśli zasnę) może rzeba będzie
            działać w nocy.

            jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam, odezwę się rano
    • renata28 Re: ratunku! 21.07.05, 00:17
      Zawsze możesz wezwać pogotowie. Nie wiem skąd jesteś, jeśli z Warszawy, to jest
      nocna pediatryczna pomoc lekarska. Taka gorączka u małego dziecka to nie żarty
      i zawsze lepiej wezwać lekarza (wszędzie czytałam, że nawet trzeba)). I nie
      można tego zwalać na ząbki (owszem wtedy może być temperatura, ale nie taka).
      Postaraj się dawać dużo wody przegotoeanej do picia - małe dzieci bardzo szybko
      się odwadniają.
      Ja kiedyś wzywałam w nocy lekarza przy podobnej temperaturze, bo wolałam, żeby
      mała zbadał i osłuchał niż miałabym czekać do rana. Wtedy okazało się, że była
      to trzydniówka.
      • kangur4 Re: ratunku! 21.07.05, 00:20
        Muuunia, Renata moze miec rację, że zwalanie wszystkiego na ząbki to błąd. Bądź
        czujna i w razie czego dzwoń po pogotowie.
        pozdrawiam
        • letica Re: ratunku! 21.07.05, 00:24
          Ja bym też wezwała lekarza.Zawsze to lepsza profilaktyka niż konsekwencje.A
          gorączka duża-to fakt.Jak nie ustępuje- lepiej dmuchaj na zimne
      • jagoda051 Re: ratunku! 22.07.05, 19:54
        Co to jestta pediatryczna pomoc lekarska? Pod jaki numer w Warszawie do nich
        dzwonić?
        • muuunia Re: ratunku! 25.07.05, 15:43
          niestety nie znam tam numeru ale mają całonocny dyżur i w każdej chwili można
          tam pojechać z dzieckiem. tamtejsza lekarka uratowała Krzysia
        • muuunia Re: ratunku! 25.07.05, 15:44
          przepraszam, zapomniałam dopisać, że mieszczą się w Warszawie przy ul. Czumy.
          wjazd od powstańców śląskich
    • kangur4 Re: ratunku! 21.07.05, 10:44
      Muuunia, daj znać, jak potoczyły się sprawy.
    • renata28 Re: ratunku! 21.07.05, 16:19
      Napisz jak czuje się Krzysio.
    • muuunia Re: ratunku! 21.07.05, 21:42
      witajcie.
      nie odzywałam się, bo rano temperatura wynosiła znów powyżej 38 wiec po
      kolejnych wymiotach po prostu spakowałam dziecko i pojechałam do lekarza do
      Luxmedu gdzie mamy wykupiony abonament. jeszcze kipię i właśnie zabieram się do
      napisania oficjalnej skargi do zarządu, który i tak już elefonicznie umył ręce
      twoerdząc, że nie ma nic do zarzucenia lekarce, która mnie przyjęła, ale nie
      odpuszczę. wyjechaliśmy tuż po 9. na miejscu byłam o 9.30. pani w recepcji będąc
      dopiero na przeszkoleniu oczywiście się pomyliła, nie wiedziała co wydrukować,
      etc. miała prawo. przeprosiła, że to tyle trwało i na ttym koniec miłej
      opowiastki o obsłudze w Lux medzie.
      na wizytę czekałam 1,5 godziny bo było przed nami aż dwoje pacjentów. z
      marudzącym, gorączkującym dzieckiem, okręconym w kocyk bo były pootwierane okna
      w poczekalni) wydeptywałąm ścieżki pod gabinetem. ale panie doktor miała czas. a
      to na uzupełnienie kart, a to na ploteczki z pielęgniarkami, a to na spacerki po
      korytarzu. kiedy w końcu zaprosiła nas do środka kazała rozebrac dziecko.
      poprosiłam, żeby zamknęła w gabinecie okno bo dziecko jes spocone i ma gorączkę.
      powiedziała mi, że okno jest zamknięte i nic mu nie będzie!!! było otwarte. po
      osłuchaniu i wysłuchaniu moich opowieści o wymiotach, gorączce, niespokojnej
      nocy zaopinwała,że dziecko jest blade i trzeba pobrać krew. nie jestem lekarzem,
      ale nie wydaje mi się, aby bladość była bezpośrednią lub pośrednią przyczyną
      wysokiej gorączki i wymiotów u niemowlaka. stwierdziała też (po nieudanej próbie
      zbadania uszu), że ona uszu nie umie zbadać, więc trzeba nam jechać do
      laryngologa w szpitalu na Litewskiej. Zadzwoniła do laryngologa dyżurującego ale
      ten stwierdził, że na dzieciach się nie zna i do uszu zaglądał nie będzie. no
      więc biegiem na pobranie krwi. biegiem oznacza kolejne spacery jak nie pani
      doktor to pań pielęgniarek. a to trzeba znaleźć woreczki na mocz żeby pobracv do
      badania, a to Uleńka (cholera wie ko to jest) gdzieś poszła, itd. itp.
      pobieranie krwi wyglądało tak, że nie będę tego opisywać bo znów się rozpłaczę.
      pani była na tyle spostrzegawcza, że spytała czy płaczę czy mam katar (półtorej
      godziny w poczekalni nie wystarczyło, żebu zauważyć, że kataru nie mam).
      rozorała biedną, małą rączkę gruba igłą a że krew nie chciała sama wypływać
      stwierdziła ze znawstwem - może jest odwodniony - czy ma gorączkę? NIE!
      przyjechałam z dzieckiem dla rozrywki! rączkę ratowałam okładami przez kolejne
      dwie godziny. mały nie dał się do niej dotknąć, cały cza popłakiwał. uciakłam
      jak mogłam najszybiej żałująć, że naraziłam moje dziecko na dodatkowy, zupełnie
      niepotrzebny w tej chwili stres. pani próbowała zmierzyć nawe temperatturę ale
      po 3 minutach zniecierpliwiona wyjęła termometr twierdząc, że gdyby temperatura
      była to by była od razu (wydawało mi się, że nawet u dorosłych trzeba czekać ok
      10 minut) a 39.1 które pokazywał termometr to nie emperatura na stan
      podgorączkowy. ja przyjechałam z gorączką i wymiotami a nie z bladością
      dziecka! nie postawiono żadnej diagnozy, nie poinformowano mnie jak postępować w
      przypadku tak wysokiej temperatury. rozpłakane dziecko zostawiono mnie do
      uspokojenia i panie zwolnione z obowiązków poszły plotkowac dalej. zrobiła się
      12 więc musiałam wracać do domu, żeby nakarmić dziecko bo wyjeżdzając do lekarza
      prywatnego nie przypuszczałam, że w poczekalni spędzę tyle godzin.
      skontaktowałam się z inną, państwową placówka gdzie mamy pediatrę (pech chciał,
      że jest na urlopie dlatego cen cholerny lux med). tam lekarz zadzwonił na
      Litewską gdzie okazało się, że nie mamay szans bo o 12.30 jeszcze czekali
      pacjenci, ktorzy zarekjestrowali się o 9. zadzwoniła do inne go szpitala, gdzie
      powiedzieli mu, że gdymym przyjechała rano to z chorym niemowlakiem przyjmowana
      jestem poza kolejnością, ale traz juz nie ma lekarza. kazali mi i tak przyjechać
      do laryngologa, ktróry jak ten w Lux medzie na dzieciach się nie znał ale przez
      ten czas skonsulował się telefonicznie z innym specjalista i zbadał mi dzieko
      zapisawszy stosowne leki. Była godzina 15. zanim pojechałam do apteki wykupując
      leki, a wresxcie do domu było późne popołudnie a stan podgorączkowy znów był
      temperaturą 38.8. podałam leki, nakarmiłam, napoiłam, utuliłam i zasnął. może
      będzie trochę lepiej. oczywiście to zapalenie uch i ząbki jednocześnie. nie
      obyło się bez antybiotyku. mocz oddałm gdzie indziej do badania. ale to nie
      wszystko. podobna historia przytrafiła się nam z inna lekarką w tej samej
      instytucji (dlatego znaleźliśmy innego pediatrę). na wysłaną przez nas skargę 3
      miesiące temu nie otrzymaliśmy do dziś odpowiedzi. mąż dziś nie wytrzymał i
      zadzwonił (chyba dobrze, że go w Warszawie nie było). Lux med nie uważa aby w
      jakikolwiek sposób zrobił źle, ja czekalam przeciez tylko pół godziny a pani
      doktor mi wszystko wyjaśniła. nie będą więc nas nawet przepraszać bo nie ma za
      co a ja jestem zwyczajną kłamczuchą. wydaje mi się, że poruszeie naszą
      bezpodstawną oczywiście interwencją było duże, bo kiedy wracając od normalnego
      lekarza pojechałam po wyniki badanie krwi wszystkie stały i żywo dyskutowały
      przy recepcji. jak weszłam od razu wiedziały kto ja jesem i po co przyjechałam.
      jutro jadę z wynikami do innego pediatry, bo nawet nie powiedziały mi czy
      cokolwiek tam znaleziono, choć mój mąż został poinformowany o tym jakobym
      została pouczona przez panią doktor o wynikach badań i dalszym sposobie leczenia.
      wiecie co jest najgorsze: my za to płacimy dodatkowo, nie jalkiś tam zus czy
      nfz.my. zamist kupić coś dziecku napychamy kieszenie jakimś niekompetentnym
      krowom. mam tylko nadzieję, że kiedyś dziecko albo wnuk którejs z nich zosanie
      potraktowany tak samo.
      strzeżcie się lux medu
      pozdrawiam i dziękuję za pomoc.
      • kangur4 Re: ratunku! 21.07.05, 22:11
        Muuunia, jestem wsciekła! Po prostu ręce i gacie opadają, jak się czyta takie
        rzeczy. Całe szczęście, że jestescie juz w domu. Mam nadzieję, ze antybiotyk
        pomoże i Twojemu synkowi niebawem się polepszy.
        Jedna sugestia: ponieważ i tak zdecydowaliście się płacić abonament za prywatną
        opiekę medyczną, może zmienicie na Centrum Medyczne LIM? Ja tam chodzę sama ze
        sobą od 6 lat (cóż, firma mi płaci), z dzieckiem również. Oczywiście nie jestem
        alfą i omegą, ale jestem prawie pewna że w Limie taka rzecz nie miałaby prawa
        się zdarzyć.
        pozdrawiam
        Acha, skargi broń boze nie odpuszczaj.
    • asia9946 Re: ratunku! 21.07.05, 21:48
      czy pan taksowkarz nie zdarl z Ciebie troszke? 100 zl?
      J.
      • mamaemmy Re: ratunku! 21.07.05, 22:01

      • muuunia Re: ratunku! 22.07.05, 00:39
        pewnie zdarł, ale jak się ma chore dziecko w domu i znikąd pomocy o zapłacisz
        każde pieniądze
    • muuunia jestem załamana! 22.07.05, 14:37
      dzisiejsza noc była koszmarem, ale rano okazało się, że to dopiero oczątek.
      wyniki badań, które wczoraj odebrałam z Luxmedu, a których lekarz pediatra nie
      opatrzył żadnym komentarzem tylko wręczył mi je z mina obrazonej matrony (mąż
      wczęsniej zrobił awantutrę w luxmedzie) okazały się straszne! dziecko ma
      zainfekowany cały organizm. dzis temperatura wzrosła do 39.1, zaraz jedziemy do
      lekarza. jestem wściekła! jak tak można! znów narazili dziecko na cierpienia.
      dlaczego?! bo ktoś dopominał się życzliwości i kompetencji? jak lekarz mógł nie
      poinformować mnie o wynikach???? jak mogli wypuścić mnie i dziecko w takim
      stanie???? w nocy wysłalismy 4 stronnicową skargę do zarządu luxmedu, ale czy to
      coś da? kto to wszystko wynagrodzi mojemu dziecku? czy taka sytuacja nie będzie
      miała dla niego fatalnych skuków w przyszłości. jestem załamana
      • renata28 Re: jestem załamana! 22.07.05, 16:52
        Głowa do góry. Będzie dobrze. Szkoda, że to jednak nie ząbki.
        Trzymajcie się i pisz co słychać, a przede wszystkim do szpitala i powtórka
        badań, bo z tym też różnie bywa.
        Zdróóóóóóóóóówka
        • weris3 Re: jestem załamana! 22.07.05, 20:38
          rowniez kciuki trzymam. to straszne,ze takie maluchy musza doznawac takich
          cierpein i to z rak- SPECJALISTOW! mam nadzieje, ze dacie sobie rade,
          powodzenia!
    • zbrojwskas Re: ratunku! 22.07.05, 23:43
      No zeby ich POSKRECALO PRZY SRANIU !!!
      co za chamstwo !!!
      ludzie nie szanuja kasy !!!
      to gowno prawda ,ze gdyby zarabiali wiecej to opieka bylaby lepsza !!!
      niektorzy sa tak chciwi !!!malo im i malo
      zawod lekarza powinno sie wykonywac z pasja a nie dla zarobkow!!!
    • zbrojwskas Re: ratunku! 22.07.05, 23:44
      przykro mi bardzo ! jestes dzielna !!!
      wysylam pozytywne mysli
      informuj co dalej
    • zbrojwskas Re: ratunku! 22.07.05, 23:46
      ale sie zdenerwowalam !!!
    • zbrojwskas Re: ratunku! 23.07.05, 19:30
      i co dalej...
    • berecik7 Re: ratunku! 24.07.05, 14:23
      a sami wykupiliście abonament w Lux Medzie czy macie z zakładu pracy? Jesli z
      pracy to warto się przejść do kogoś, kto tym zawiaduje i poprosić, by to zaklad
      pracy wystosował oficjalną skargę, z podaniem nazwisk lekarzy i konkretnym
      opisem niekomeptentnego zachowania. U mnie było to samo, kadrowa postraszyła
      przychodnię, w której robimy badania pracownicze, że moja firma zrezygnuje z
      ich usług i od razu zmiekli. W końcu oni czasem biorą niezłą kasę z tych
      abonamentów, zwlaszcza jesli są to ubezpieczenia pracowników.
    • muuunia Re: ratunku! 25.07.05, 15:54
      dziewczyny,

      wszystkim dziękuję za wsparcie. jesteśmy z Krzysiem w szpitalu i pozostaniemy
      tam co najmniej do końca tygodnia. niestety ma groźną infekcję dróg moczowych
      prawdopodobnie z nerek. teraz jes pod dobrą opieką. śpię na polówce przy jego
      łóżeczu, ale gdybym miała i spać na podłodze to bym spała. wpadłam do domu się
      wykąpać (Krzyś jest teraz z moją mamą) i za chwile wracam. LUXMED umywa od
      wszystkiego ręce, twierdzą, że pani dr. Kurowska zrobiła wszystko co mogła i
      najlepiej jak mogła. zarzudzają mi kłamstwo i robią ze mnie histeryczkę.
      posunęli się nawet do tego, że stwierdzili, że lekarz poinformował mnie jak złe
      są wyniki krwi i kazał jak najszybciej zrobić mocz i udac się do szpitala. gó..
      prawda. czy matka, która robi aferę o o, że jej dziecko płakało jak jakaś krowa
      pobierała mu krew lekceważy takie słowa? zmarnowałam dwie doby latając po
      warszawie z ciężko chorym dzieckiem. mogło dojść do uszkodzenia nerek. twierdzą
      nawet, że w gabinecie zabiegowym podano dziecku leki zbijające gorączkę.
      oczywiście twierdzi tak pani doktor i pielęgniarki a ja jestem sama i
      zdenerwowana. dziecko jeszcze nie mówi a nawet gdyby o i tak mialo za dużą
      gorączkę żeby cokolwiek pamięać. gdyby nie lekarze (dla dorosłych) z lecznicy
      przy Emilii Plater no i cudowna pani doktor z ul. Czumy to nie wiem co by było i
      co dziś działoby sie z Krzysiem. Gdyby panie z LUXMEDU miały jakąś moralność
      albo sumienie to pewnie nie kłamałyby w obronie własnych tyłków, ale skoro
      zrobiły wszystko co mogły to życzę im z całego serca, żeby kiedyś kogoś im
      najbliższego jakiś żetelny doktorek potraktował tak samo profesjonalnie jak one
      mnie i Krzysia. nawet próbki do badania były źle pobrane i lekarz z izby przyjęć
      na mnie nakrzyczał, że ak się nie robi. ręce mi opadają.
      kończę już, myję się i pędzę do szpitala.
    • zbrojwskas Re: ratunku! 25.07.05, 16:11
      trzymaj sie , tak mi przykro
    • mamaczarusia Re: ratunku! 25.07.05, 22:07
      Istny horror! Dodatkowo zdenerwowało mnie to, ze korzystam z usług luxmedu i
      przed szczepieniem ogląda moją Olę dr Kurowska. Brrrr. No ale to nie jedyna
      wpadka pracowników tej placówki. Odbyłam kiedys wizyte z moim starszym synkiem,
      kiedy miał 3 miesiące. Było już słonecznie, ja podawałam mu zgodnie z
      zaleceniem lekarskim 2 krople wit. D3, ale wyczuwałam na potylicy dziwnie
      miękkie kości, które wręcz sie uginały. Pani dr ,która nas przyjęła
      stwierdziła , ze to początek krzywicy i należy zwiększyć liczbe kropelek do 5
      robiąc to stopniowo przez kilka dni i obserwując dziecko, czy nic sie nie
      dzieje. Całe szczęście, ze coś kazało mi byc ostrożną i skonsultowac to z innym
      lekarzem. On słysząc naszą opowieść, natychmiast przerwał i powiedział, ze
      absolutnie nic nie zwiększac, tak to sie leczyło za króla Ćwieczka, trzeba
      najpierw zrobić badania. Załatwił nam te badania i okazało się, ze synek już ma
      3 krotnie przekroczony poziom wit D3 w organizmie, rozregulowana całą
      gospodarkę wapniowo-fosforanową. To rozmiękczenie kości potylicy to typowy
      objaw nadmiaru wit D3. Byliśmy przez rok pod opieką poradni metabolicznej w
      CZDz.
      Aż boję sie pomyśleć, co by sie stało, gdybyśmy posłuchali sie pani dr z
      luxmedu (lekarz z tytułem dr n.med.). To doświadczenie nauczyło nas konsultować
      wszystko przynajmniej z 2 lekarzama i tak nie ufac im do końca. Pozdr.
      • zbrojwskas Re: ratunku! 26.07.05, 08:55
        ale glupie babsko z tej lekarki czemu ona tam jeszcze siedzi ? bo ma studia ?
        zenada
        • mamakasienki1 Re: ratunku! 26.07.05, 09:20
          Aż się płakać chce, co oni z nami wyprawiają. Co może biedna matka, która chce
          ratować dziecko. A one głupie krowy tylko o własnych tyłkach myślą, a nie o
          innych ludziach.
          Rany co za kraj? Dziewczyno trzymaj się dzielnie.
          Trzymamy za was kciuki i życzymy szybkiegop owrotu do zdrówka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka