Hej!
Chce podyielic sie y WAmi doswiadcyeniem.. Nasza malenka ma 9,5 miesiaca i z
radoscia nadal karmie piersia, radoscia obopólną

(Przepraszam za brak
polskiej czcionki chwilami w wiekszosci tekstu)..
Na ogol sa to cztery porcje mleczka (rano, w poludnie, po obiadku i po
kolacji do snu), a dotychczas rowniez nocne. Z tym, ze te nocne staly sie
powoli "koszmarem nocnym", gdyz malenka budzila sie dosc czesto i czasem
ledwie ssala, a my juz padalismy, bo to spora ilosc czasu bez jednej nocy
przespanej porzadnie (i nie mowie calej o nieeee, ale choc 4 h ciagiem).
Jak dotad dawalismy z siebie wszystko, ale mamy te cudowna sytuacje, iz
jestem 24h z mala, a Jej tatus ostatnio tez czesciej, wiec naprawde
jest "dokochana" panienka

)
Maz pomogl mi wreszcie w postanowieniu i..od wczorajszej nocy
zaczeslimy "stop cycusiowi".
Po prostu, z arada kolezanki, przestaje dawac piers noca malenkiej, poniewaz
je kolacje, popija soliiiidnie cycusiem i moze wytrzymac

, a my nie..
Powiem Wam, ze spalam w ostatnim pokoju, aby Jej nie slyszec w razie placzu
(maz sam z mala spal), bo wiem ze bym pekla, a juz moje zdrowie i nerwy nie
pozwalaja na niespanie chroniczne.. Wiec i tak prawie nie spalam...ale NIC
nie slyszalam.
Po prostu malenka obudzila sie jak zwykle po raz pierwszy i maz zajal sie
NIa, bujal, nosil, tulil, przeawial itp...a Ona nie plakala(!!!) tylko troche
popiszczala i zasnela po 1,5 h, bo wczesniej rowniez dosc sie rozbudzila i
zaczela raczkowac po lozku, ale maz cierpliwie usypial, az...zasnela snem
sprawiedliwych, bo spala juz do...ranaaaa!!!!!!! Do godziny 8!!!!!!!!!, a
normalnie budzila sie czesto i wreszcie wstawala nawet ok.6 rano albo kolo 7
ostatecznie

Co za tym idzie byla rano marudna (niewyspana),zmeczona, odsypiala potem
rano, ale ogolnie rzecz biorac na dobre tylko chyba nam wszystkim to wyjdzie,
gdyz...teraz miejmy nadzieje nauczy sie spac cala noc lub choc wieksza jej
czesc, zaczela tez lepiej jesc, nie wiem czy to przypadek, ale nie sadze choc
wciaz ma w dzien cycusia na zawolanie (byc moze dzis troche czesciej, ale
powolutku..), za to noce niech beda spokojniejsze..
Zobaczymy dzis..opowiem Wam po dzisiejszej nocce.
Dlaczego opowiadam to wszystko? Dla mam, ktore nerwami i zdrowiem przyplacaja
wieczne nocne wstawanie i boja sie przestac karmic nocami, a nie chca
przestac karmic w ogole.. Mozna.
Ja bardzo sie tego balam, plakalam sobie nawet troszke, ale jak rano
zobaczylam usmiechnieta buzke malej, do tego zmeczona, ale tez usmiechnieta
meza i apetyt na sniadanko coreczki i radosc jak sie najadla i potem i tak
piers dostala jak zechciala i zobaczyla, ze wszystko gra, to....ach, mowie
Wam, wzruszylam sie.
JAsne, ze nigdy nie zrobimy tak, by wszyscy byli szczesliwi. Wiem,
ale..mysle, ze nie zrobilam dzicku krzywdy, a na zdrowie nam wszystkim to
wyjdzie, bo dzis nasza mala byla rozpogodzona, (w koncu spala tylko z 1
pobudka)wesolutka, z apetytem i radoscia podchodzaca do zycia!
Ciesze sie, choc wciaz zastanawiam sie jaka bedzie druga noc...ale czuje, ze
juz czas i dobry to ruch.
Chce Was mamusie podeprzec na duchu, karmcie piersia ile chcecie i mozecie, a
jak juz naprawde trudno i trzeba zadbac o sen, zdrowie to dacie rade, kochane!
Powodzenia i madrych decyzji, Moni