miłość do dziecka, a praca

25.06.08, 11:49
Chciałabym was się poradzić, zapytać o wasze doświadczenia..
Moja córcia ma 5,5 miesiąca, dwa i pół tygodnia temu wróciłam do
pracy. Z małą w domu został Tata i jest wspaniałym opiekunem.
Wszytsko niby perfekt,odciągam mleko w pracy, pracuje 7 godz.
dziennie (ze względu na karmienie) wracam do domu, a tam oczekuje
mnie moje słoneczko, które na mój widok się szeroko uśmiecha.ja
jednak jestem nieszczęśliwa z powodu swojej decyzji powrotu do
pracy. Widzę, że zmniejszyła się mi cierpliwość do mojego
maleństwa, próbuje się z nią bawić i zajmować na full
wieczorami,ale już o 7 marzę żeby poszła spać (ona jak na złość ma
teraz problemy z usypianiem trwa to po 2-3 godz, dodatkowo też z
ssaniem piersi).Poza tym (kompletnie irracjonalnie) jestem
zazdrosna o to, że mój mąż może z córcią tyle przebywać,że ona
teraz cały czas odwraca głowę w jego stronę i nawet jak jest u mnie
na rękach sprawdza co Tata robi. Jestem nieszczęśliwa, że już nie
mogę tak dobrze wyczuć dlaczego teraz właśnie marudzi (bo nie wiem
co robiła w ciągu dnia, ile zjadła etc.), że nawet nie zauważyłam
kiedy zaczęła się przewracać sama na brzuszek, czy co raz dłużej
siedzieć sama. Dodatkowo swoją frustrację wylewam na Bogu Ducha
winnego męża.A w weekendy zamiast się cieszyć czasem z rodziną, już
myślę o poniedziałku i jestem załamana.
Czy miałyście podobne problemy? zastanawiam się czy nie wrócić do
domu na urlop wychowaczy.Wszyscy mi mówili, że jakoś się ułoży po
powrocie do pracy, a ja mam wrażenie, że ze mną jest co raz gorzej.
    • tututka Re: miłość do dziecka, a praca 25.06.08, 13:37
      Ja mam podobnie, z tym, że chyba sądząc po twoim poście, jednak
      trochę mniej to przeżywam.
      Wróciłam do pracy po macierzyńskim i zaległym urlopie i od tamtej
      pory moją córką zajmuje się moja mama. Jeste super, ma doskonałe
      podejście do dzieci, także bardzo się cieszę, że mogę małą z nią
      zostawić.
      Ale przykro mi, jak widzę, że córcia wyciąga do niej ręce, mama wie
      co ją smieszy, jak się bawią całymi dniami. Muszę mamę pytać co mała
      jadła, co jej teraz dać itp. sad
      I właśnie najgorsze jest to, że jak wróce do domu (16-17) to myśle,
      że muszę posprzątać, zrobic pranie, ugotować cos itp. i marze o tym,
      żeby mała szybko usnęła, bo nie chce mi sie tego wszystkiego robić
      nocą. Mam wrażenie, że wiecznie brakuje mi czasu. A najgorsze jest
      to, że brakuje mi czasu dla własnego dziecka...
      A z pracy zrezygnoać nie mogę...
    • marcelina4 Re: miłość do dziecka, a praca 25.06.08, 13:45
      rany Dziewczyny, mnie to czeka za dwa miesiace, wracam do pracy i już teraz mam
      takie mysli jak piszecie i nie mam pojęcia jak ja wytrzymam te osiem godzin bez
      córeczki sad a najbardziej własnie boję się tego, że dziecko bardziej będzie
      związane z babcią niż ze mną, bo mnie większość czasu nie będzie w domu,
      stresuję się tym już teraz, myślę że będę zazdrosna o uczucia małej, ale
      niestety ja również nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny urlop wychowawczy, a
      najchętniej własnie posiedzialabym z dzidzią chociaż z rok, ale ekonomia na to
      nie pozwala, strasznie się z tym czuję sad
    • mynia0 Re: miłość do dziecka, a praca 25.06.08, 13:47
      daj sobie troche czasu na przystosowanie. powrót do pracy po
      macierzyńskim to ciezki kaliber sad przechodziłam to 2 razy, to wiem.
      ale naprawdę , z czasem jakos sie wszystko układa. ja
      przewartosciowałam swój świat - i nie mam na glanc posprzątanego
      mieszkania, nie mam codziennego odkurzania, a pranie czasem mi
      zalega w kupie do prasowania wink ale dzieci są najważniejsze wink jak
      wracam, poświecam im tyle, ile mogę. a jak nie mogę, muszą sie umieć
      zając sobą.

      w pracy odpoczywam od dzieci i domu i dzięki temu mam wiecej energii
      do działania w domu. poczekaj jeszcze z decyzjami, a jak dalej
      będziesz miała z tym problem, to rzeczywiście pomyśl o wychowawczym.
      choć sądzę, że jak sobie wszystko poukładasz, to będzie ok wink
    • kachuzdachu Re: miłość do dziecka, a praca 25.06.08, 23:35
      Ja wróciłam do pracy niedawno,synuś miał 5,5 m-ca.Tydzień przed
      powrotem "wymiękłam"-dopadła mnie straszna rozpacz-że nie wytrzymam
      bez synka itp.Zadzwoniłam do szefa i poprosiłam o zgodę na to abym
      mogła wrócić na pół etatu.Także chodzę do pracy na 4h i jest
      ok.Tatuś zobowiązał się zarobić gdzieś dodatkowe pieniążki, które są
      potrzebne a, które ja "utraciłam".Nie wyobrażam sobie póki co
      pracować na cały etat.Byłoby to na pewno możliwe,ale zarazem byłoby
      mi naprawdę ciężko-biorąc pod uwagę nie tylko tęsknotę za
      synkiem,ale właśnie np.obowiązki domowe.Synek jest jeszcze taki
      malutki, bardzo mnie potrzebuje i uważam że w takiej sytuzacji jedna
      osoba musi wziąć na siebie obowiązek utrzymanie rodziny,żeby druga
      mogła zająć się dzieckiem.A ja pracy nie straciłam,wrócę za jakiś
      czas jak synuś podrośnie na cały etat.
      • a.g.g.a Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 12:15
        Tututka i inne dziewczyny w takiej sytuacji JAK JA WAS ROZUMIEM...Po
        macierzyńskim wróciłam na 3/4 etatu na 5 godzin,ale za 2 miesiące
        czeka mnie powrót na cały etat i beczę za każdym razem jak o tym
        pomyślę..Jestem takim przypadkiem,któremu wcale nie ułożyło się z
        biegiem czasu,przeciwnie,jest coraz gorzej(a pracuję już 7
        miesięcy)..Brakuje mi czasu,choć jestem dość zorganizowana.Strasznie
        żal zostawiać mi małego,tym bardziej że teściową,która się nim
        opiekuje nie dażę szczególną sympatią(i tu chyba pies pogrzebany)a
        opiekunka odpada.Serce mi pęka,że ta kobieta ze swoimi
        prehistorycznymi metodami wychowawczymi będzie z moim dzieckiem
        spędzać tyle czasu..Nie mogę się z tym pogodzić..I co tu robić?
        Zrezygnować z pracy?
        • kra123snal Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 14:49
          Ja nie poszłam do pracy chociaż się zarzekałam w ciąży smile Miałam do
          wyboru nianię, tylko i wyłącznie. Po tesciowej wiesz czego się
          spodziewać, ja mam ogląd na nianie i wolę sama być z córką (tym
          bardziej, że nie jest uciążliwa smile ). Zawsze dziwiłam się, ze ktoś
          zostaje na wychowawczym. Przecież można na łeb dostać smile Ja mam
          nadzieję, że nie dostałam (chociaż na punkcie dziecka mam fioła
          nieprzeciętnego - tez dla mnie coś niespodziewanego). Nianie robią
          co chcą a najgorsze, to te starsze... Co Ty młoda sikso możesz
          wiedzieć... (pewnie rodzicom przytakują a później robią co chcą)
    • beata7305 Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 13:17
      Miałam tak samo z pierwszym dzieckiem, chociaż pracowałam ok. 4 godziny dziennie. Płakać mi sie chciało jak widziałam spokojne dzieci moich koleżanek, które siedziały z dziećmi w domu. Moim synkiem opiekowała się mama męża i mąż. U babci rygorystyczne zasady, u męża całkowity brak zasad. I wtym moje dziecko, które musiało się dostosować. Jednak do pracy musiałam wrócić, bo nikt by na mnie nie czekał. Teraz po siedmiu latach moja sytuacja w pracy wygląda inaczej, wiem, że na mnie zaczekają i siedzę sobie w domu z półrocznym bobasem. Do pracy wrócę gdy synek będzie miał prawie 2 lata. I nie przeszkadza mi to, że dzień jest do dnia podobny, jestem szczęśliwa. Doskonale rozumię cię co czujesz. Sama musisz wybrać to co dla was będzie dobre. Powodzenia.
    • hanah.vic Może pół etatu ? 26.06.08, 13:26
      A może spróbuj przejść w pracy na pół etatu ? zawsze to tylko 4 godzinki i juz
      będziesz z dzieciątkiemsmile
      Mnie się sprawa sama rozwiązała- niestety nie miałam z kim zostawić dziecka (o
      żłobku dla 4 m-cznej córy nawet nie chce słyszeć) a zarobki nie pozwalają mi na
      zatrudnienie niani. Złożyłam wniosek o urlop wychowawczy, w że moja umowa z
      pracodawcą niedługo się kończy, pozostanę bez pracy w ogóle. Kalkulując,
      stwierdziłam że wolę szukać nowej pracy jak mała skończy rok, niż się martwić co
      będzie z moim dzieckiem..
      pozdrawiam
      • hanilein Re: Może pół etatu ? 26.06.08, 14:08
        Dziewczyny, dzięki za wsparcie. Niestety w moim przypadku pół etatu
        odpada, tak naprawdę urlop wychowawczy wiąże się także z tym, że po
        jego zakończeniu pewnie będę musiała szukać nowej pracy, ale i tak
        co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że na tym etapie
        życia dziecko jest najważniejsze. Przecież już nigdy nie będzie
        taka mała, pewne chwile już nie wrócą. Choć daję sobie jeszcze
        trochę czasu na podjęcie ostatecznej decyzji.
        Równocześnie, przykro mi, że tyle nas jest męczących się z
        podobnymi problemami,a wręcz barkiem wyboru, bo jakoś trzeba
        zarabiać na życie, że system opieki nad dzieckiem i matką jest u
        nas taki kulawy. W Niemczech (gdzie mieszkam, choć niestety pracuję
        dla polskiego pracodawcy i obowiązuje mnie prawo polskie) większość
        kobiet zostaje w domu przez cały pierwszy rok życia dziecka, bo
        przez cały ten okres dostają 67% pensji - u nas
        pomarzyć..Pozdrawiam serdecznie
        • hanah.vic Re: Może pół etatu ? 26.06.08, 19:23
          No własnie, to jest niestety Polska rzeczywistośćsmileTyle sie mówi o
          tym że młode mamy są świetnymi pracownikami a z drugiej odprawia się
          je z kwitkiem.
          Mnie ta cała sytuacja rozbawiła chyba bardziej niz zmartwiła, i
          podzielam Twoje zdanie; nikt mi nie odda tego okresu z życia
          dziecka. Co najwyżej będę jadła codziennie na obiad ziemniaki, żyjąc
          z jednej pensji. A co do Niemiec; wcale sie nie dziwię że moja
          koleżanka, która kilka miesięcy temu urodziła tam syna wcale nie
          myśli o powrocie do kraju.No bo niby po co ???
          Pozdrawiamsmile)
    • speedymika Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 13:27
      chociaz Mama jestem dopiero 6 tygodni to chyba Cie rozumiem.. przed porodem
      zakładalam ze szybko wroce do pracy - lubie ja i nie wyobrazalam sobie
      'zamkniecia' z dzieckiem na xxx czasu.
      teraz jednak moje uczucia sa dwojakie - z jednej strony JUZ mi brakuje mojej
      pracy i "mojego zycia" - z drugiej po prostu sobie nie wyobrazam zostawienia Oli
      z kims obcym (bo tylko taka opcje mam dostepna). nawet na dwie godzinki z mezem
      niechetnie ja zostawiam, a tyle gadalam wczesniej ze bede go od poczatku
      zostawiac duzo z dzieckiem.
      wiem jedno - jesli bede sie zle czuc w jednej z tych 'rol' - nie bede sie
      upierac na sile. najwazniejsze jest dobro Oli a moja kondycja psychiczna ma
      przeciez duzy wplyw na nia, Matka z nieustajacym dolem i poczuciem winy to nie
      jest to co jest najlepsze dla malucha.
    • marina79 Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 14:07

      ja własnie z tych powodow zdecydowałam ,ze ide na wychowawczy! Teraz
      moja coreczka ma roczek,i nie wyobrazam sobie ,ze ktos inny moglby
      sie nia zajmowac i wszystko co najpiekniejsze by mnie ominelo!Nie
      jestem w super sytuacji finansowej,bo wiadomo,ze pracuje tylko
      maz,ale nie jest zle ,a dziecko jest dla mnie
      najwazniejsze.Oczywiscie dla tych mam co wrocily do pracy dzieci
      tez sa najwazniejsze ,nie podwazam tego!Ale to byla moja decyzja,ze
      zostaje w domu i nie zaluje jej !
    • marsupilami25 Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 15:15
      To normalne, ze wieczorem chcesz by Twoja corka poszla szybko spac,
      ze szukasz u siebie poczucia winy, i ze najchetniej zostalabys z nia
      w domu, ALE ... Ja wlasnie znalazlam jedno ALE, i wrocilam spokojnie
      do pracy. Chodzi o to, ze jeszcze 2 miesiace w domu i zrobilaby mi
      sie z mozgu pielucha. Syn zostaje u niani tylko od 7:30 do 12, z
      czego 2 godziny spi, a ja mam kontakt z ludzmi, ktorego przez
      ostatnie 4 miesiace naprawde mi brakowalo. Przejdz na pol etatu
      skoro masz watpliwosci, i glowa do gory, jakos sie to ulozy.
    • osa551 Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 16:43
      Daj sobie jeszcze trochę czasu. Ja już to przechodziłam raz i po jakimś miesiącu
      zaczęło mi się wydawać, że może nie jest tak beznadziejnie. Wykorzystaj to, że
      pobyt z dzieckiem w domu przewartościował Twój świat , bo to się przydaje w
      pracy. Wszystko się na pewno ułoży ale 2 tygodnie to trochę za krótko jak na
      "układanie".
    • alpepe Re: miłość do dziecka, a praca 26.06.08, 17:09
      nie, nie miałam smile, ale ja mam ten luksus, że pracuję dorywczo na zlecenia, no
      i uważam, że rodzice sami muszą sobie chować dzieci.
      • wilma11_6 Re: miłość do dziecka, a praca 27.06.08, 07:09
        no wlaśnie alpepe masz ten luksus, że jesteś sobie sama szefem, ale nie każdy ma
        tak dobrze, więc nie zawsze rodzice sami mogą sobie chować dzieci, bo trzeba
        zarobić na ich utrzymanie
Pełna wersja