Piszę ponieważ moją dzisiejsza wizytę w poradni dla wcześniaków traktuję jako
osobistą porażkę jako matki

Jestem mamą wcześniaczka urodzonego w 35 tygodniu ciąży. Synkowi leci w tej
chwili dziewiąty tydzień. Waga urodzeniowa 2420, waga dzisiejsza 5400 :~(
Po pierwszych 3 tygodniach wybudzania ze snu i walki o każdą kropelkę pokarmu
obudził się w nim mały głodomór - ciągle było mu mało! A że nie mogę karmić
piersią, zaczęłam poszukiwać mleka, które pozwoliłoby mu (i nam!) spać dłużej
niż te dwie godziny... Ostatecznie w dzień je mleko Nan1 a w nocy Humanę Plus.
Regularnie domaga się coraz większych dawek, na chwilę obecną wciąga na raz
150 ml. Rzadziej mniej jednak nie mniej niż 120 ml.
Pani doktor na dzisiejszej kontrolnej wizycie w poradni patologii noworodka
bez ogródek opiep.... mnie za to, że tuczę moje dziecko...
Jednakże poprzednim razem na moje pytania czy aby nie za dużo je i czy nie
przybiera za szybko pani doktor roześmiała się i stwierdziła, że jestem chyba
pierwszą matką, która chciałaby odchudzić swoje dziecko! Tyle, że wtedy była
inna na dyrzurze...
Co robić??? Szukam w internecie wiadomości dotyczących żywienia odkąd urodził
się mój syn, wszędzie otrzymuje sprzeczne informacje. Jeden lekarz każe karmić
na żądanie, inny twierdzi że dziecko karmione sztucznie nie powinno jeść
częściej niż co 3 godziny... Jeden mówi, że można podawać dwie różne
mieszanki, inny się wścieka że tylko jedna firma itd. itp.! A ja świra już
dostaję od tego!
W/g siatek centylowych mój syn jest idealnie na 90 ale dla dzieci urodzonych o
czasie. Dla wcześniaków jest sporo ponad ostatnią kreską

