no i musze jeszcze o moim synku, aby bylo sprawiedliwie. Damianek
(09.12.2000) to nicpon. Doslownie i w przenosni. Jak cos go zdenerwuje, to
rzuca czym popadnie, placze, krzyczy, szczypie, gryzie. Rece opadaja, ale
trzymam sie dzielnie. Ostatnio poprawil mu sie apetyt, sam mnie ciagnie do
lodowki jak ma na cos ochote. Wyszly mu juz wszystkie mleczaki, na szczescie
bezbolesnie.
Najgorsze jest to, ze nic nie mowi. Jego slownictwo ogranicza sie do: mama,
tata, baba, Ania, dziadzia, hau-hau, mniam-mniam, szek (shrek), kici-kici,
ko-ko (kazdy ptaszek), bam-bam(mlotek), pa (chleb z pasztetem albo kapiel),
danio (Danio). I to wszystko. Reszty domyslam sie na migi, np. pokazuje
glowke, to albo go glowka boli albo chce na spacer i trzeba wlozyc czapeczke.
Czy ktos zna to z autopsji?
Damianek nie poddaje sie zadnym autorytetom. 50 razy mowie: nie wchodz na
szafke kuchenna, wchodze do kuchni i co widze? Damian siedzi na szafce i
wylizuje miod ze sloika. Ostatnio probowal zjechac rowerkiem po schodach. Na
szczescie obylo sie bez powazniejszych obrazen, tylko guz na glowie.
Siostre kocha, ale na odleglosc, a najlepiej jak spi, wtedy cudownie sie gra
na trabce
kto jeszcze ma taka pocieche?
BEATAS