Dodaj do ulubionych

Jak reagujecie na "nieproszone" rady?

18.10.09, 19:38
Sytuacja jest nastepujaca - odprowadzam dzis "duzego" do zlobka i
jak od zawsze (czyli od ponad miesiaca) - parkuje auto przed brama,
biore "mala" na reca, wyjmuje synka z samochodu i idziemy do srodka.
No i dzis on nie chcial tam wejsc (po raz pierwszy) - stoi przed
furtka i bunt dwulatka (nie, nie, nie). Wyszla po niego pani i on
nadal swoje "nie, nie, nie" - skonczylo sie na tym, ze wziela go na
rece i przeniosla przez prog.

No i tu sie nasluchalam od innych matek rad i uwag typu - "no tak,
jak pani wnosi coreczke na rekach to i synek chce", "trzeba mala do
wozka, a synka na rece" itp.

Szlag mnie trafil i plakac mi sie chcialo - bo chyba sie sama sie
wystarczajaco "obwiniam", wiec rozne "dobre rady" nie sa mi
potrzebne. Na dodatek od osob, ktore nie maja pelnego obrazu.

Dziewczyny - jak reagowac? Ja nic nie powiedzialam, ale potem pol
dnia mnie trzeslo.

Troche mam wrazenie, ze odkad w TV pelno programow typu superniania -
to kazdy sie zna na wychowaniu dzieci - najlepiej cudzych wink
Obserwuj wątek
    • mysza_myszynska Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 18.10.09, 21:40
      ja też nie znoszę takich mądralińskich. W takich sytuacjach najczęściej mówię
      głośno i dobitnie ' dziękuję, poradzę sobie' - to dość skutecznie zamyka jadaczki...

      pozdrawiam
    • kasiale73 Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 18.10.09, 23:45
      ostatnio cwiczę asertywnoścwink
      mówię: ranisz mnie takimi słowami a ja potrzebuję wsparcia.
      rozmówca rumieni się i daje nam spokójsmile))
      • kugorki Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 19.10.09, 10:14
        hehe nie wiem czy to asertywność, ale na pewno ciekawy sposób wink

        a co do Twojego problemu to jak przyznam jestem z tych mądralińskich sad zwykle
        staram się jednak nie tyle radzić ile powiedzieć "u nas sprawdza się to i to"
        albo "może pani próbowała to ito"-jak się zapatrujesz na taką formę radzenia?
        pytam, by wiedzieć, czy nie urażę takimi słowami kogoś!

        ja ostatnio muszę obijać piłeczkę mojej rodzinie i mówię wtedy "dziękuję, za
        radę, ale nie zgadzam się" i tyle smile
        • anna_sla kugorki 20.10.09, 10:10
          rady nieproszone to na ogół wszystkie rady. W takiej sytuacji jak powyższa matce
          podnosi się adrenalina i żadna choćby najmilsza rada nie jest pozytywnie
          odbierana. Jeśli chcesz komuś coś doradzać (na ulicy nie proszona) to lepiej
          podejdź i zapytaj miło czy możesz w czymś pomóc tej czy tamtej osobie i jeśli ta
          osoba będzie chciała od Ciebie rad to przyjmie Twoją chęć pomocy. Proste!
          • kugorki Re: kugorki 21.10.09, 13:32
            dzięki smile
            • senseiek to tez byla rada... :D 02.11.09, 10:14

              > dzięki smile

              Wlasnie dostalas rade, wiec wg Twojego wzorca powinnas odpowiedziec "dzieki, poradze sobie" tongue_out

              ps. to tez byla rada... big_grin
              nieproszona
              • anna_sla Re: to tez byla rada... :D 04.11.09, 13:36
                nie do końca, koleżanka zapytała, może nie mnie, ale jednak zapytała:

                kugorki napisała:

                > albo "może pani próbowała to ito"-jak się zapatrujesz na taką formę radzenia?
                > pytam, by wiedzieć, czy nie urażę takimi słowami kogoś!
        • daga_1 Re: Nie chce nikogo obrazić, ale jakie jesteście 02.11.09, 08:32
          dziewczyny mądralinskie. Asertywne, samodzielne ale jakie niesympatyczne.
          Ludziska radzą, ot tak sobie bez ukrytych intencji a Wy się tak rzucacie. Tylko
          tak się zastanawiam, skąd tyle niewychowanych, rozwydrzonych dziecisków dzisiaj.
          • anna_sla Re: Nie chce nikogo obrazić, ale jakie jesteście 04.11.09, 13:38
            no właśnie, ciekawe skąd.. skoro sami rodzice mają problemy ocenić kto jest a
            kto nie jest niesympatyczny.
    • kugorki Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 19.10.09, 10:16
      i wiesz co-dlaczego się obwiniasz?! za co?! jesteś najlepszą mamą jaką mogły
      trafić Twoje dzieci! więc nie masz powodu się obwiniasz!! może stąd Twój brak
      tolerancji dla "rad"? widzisz, tu też radzimy! wink
      pozdrawiam! uwierz w siebie! (to dobra rada!smile
      • joxanna Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 19.10.09, 11:25
        Rozumiem Cię. Ja mówię: 'dziękuję, poradzę sobie' - zwykle jestem już tak
        wściekła, że sam ton odstrasza.
    • mbkow Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 19.10.09, 13:13
      nerw natychmiast mi sie robi w takich sytuacjach wiekszy. ale za to przerzuca sie z dzieci na 'doradce' wink nie umiem nic odpowiadac i wlasciwie nie mam ochoty, ale zdaje sie, ze wzrok s-p-i-e-r-d-a-l-a-j mam opanowany, bo konczy sie na jednej uwadze wink
    • anna_sla Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 20.10.09, 10:05
      "a pytał panią ktoś o zdanie?" w gadce dobra nie jestem, ale jak ktoś za bardzo
      się wtrąca to coś dosunę. Mogłaś zaproponować, że umówicie się na jutro o tej
      samej porze pod bramką, żeby Ci synka poniosła, bo Tobie ciężko z dwójką na
      rękach big_grinbig_grinbig_grin
    • anna_sla Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 20.10.09, 10:14
      o ja nie zapomnę genialnych rad babć aby dzieci nosić. Bartuś mój miał spore
      problemy i wymuszał by brać go na ręce i one brały i mi też "kazały". Jasne! Noś
      jednego niemowlaka, noś drugiego niemowlaka a potem jeszcze noś ich 2 lata
      starszą zazdrosną siostrę i wygraj w totka drugi kręgosłup!!! Jezu co ja się z
      nimi miałam!! One sądziły, że skoro ich nie noszę to nie okazuję im miłości i
      czułości, bo nie wyobrażały sobie, że można tą miłość i czułość okazać
      niemowlęciu inaczej, nie nosząc je na rękach!!
      • poranna_zorza Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 21.10.09, 06:24
        Rzadko ktoś udziela mi rad na ten temat bo wszyscy wiedzą że tego nie znoszę , a
        jak przypadkowo zwrcóci mi uwagę to się gotuję nie robie scen ani nic takiego
        ale czasem wystarczy np. starszej pani powiedzieć że chętnie z nia się zamienię
        na jedną torbę a ona weźmie moją trójeczkę...zresztą chyba mój wzrok skutecznie
        ucina gadki. A najbardziej uwielbiam moja teściową i jej złote rady pt." tak
        wiem jak ci ciężko ble ble ble też miałam dwójke dzieci" Tak tylko różnica
        między jej dziećmi to 9 lat i jak jeden chodził do szkoly to z drugim babcia
        siedziała. A ja sama z trójką w przedziale 6mcy-5,5r to drobna różnica a w
        dodatku nie mam nikogo do pomocy. Łatwo to tak komuś doradzać jak mieszka się
        55km dalej a dzieci widuje raz na 2mce
        • jarek5678 @poranna zorza 01.11.09, 15:27
          A kazał Ci ktoś rodzic w takim krótkim przedziale czasowym?

          Nie to, że jestem niegrzeczny, ale no nie rozumiem kobiet, które narzekają na
          to, że 2 dzieci musi nieść 1 w wózku i jeszcze troje za rękę. Kazał wam ktoś
          rodzić tyle? A skoro same tak chciałyście, to o co chodzi?
          • anna_sla Re: @poranna zorza 01.11.09, 20:29
            a dlaczego Wy narzekacie na swoją pracę? Zawód? Sami wybraliście, to po cholerę
            marudzicie, że ZNOWU musicie rano wstać do roboty, że znowu musicie kolejny
            samochód/komputer naprawiać, bo blondynka obsługiwać się nie umie. Skoro sami
            tak chcieliście to o co chodzi. No nie rozumiem takich facetów.. a o tej stronie
            medalu nie pomyślałeś?? Cokolwiek sobie człowiek w życiu zaplanował zawsze
            będzie na to narzekał, nie ważne czy to praca, rodzina (czyt. partner/ka,
            dzieci), dom, działka, koledzy/koleżanki itd..
    • myshha1 Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 21.10.09, 14:10
      Temat rzeka smile Mi ostatnio pewna mama zwróciła uwagę jak odbierałam syna ze
      żłobka, że taki duży /ma równo dwa lata/ a jeszcze nosi pampersy a jej młodszy i
      nie nosi !!!! Powiedziałam, żeby się czepiła swojego dziecka a nie mojego i jest
      ostatnią osobą mogącą zwracać mi uwagę bądź udzielać rad. I zatkało kakao wink
      • joxanna Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 21.10.09, 15:40
        Jeszcze przypomniała mi się odpowiedź znajomej na rady:
        "I co zamierza Pani z tym zrobić?"
        albo
        "I jak sobie Pani z tym poradzi?"
        • karolinacym Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 22.10.09, 11:37
          NIE ODZYWAM SIE I NIE SLUCHAM,DALEJ MOWIE DO DZIECKA. A JAK PANI JEST STARSZA TO PYTAM CZY SWOJE JUZ WYCHOWALA,WIEC OD OBCYCH NIECH SIE ODCZEPI!!generalnie zaraz wlacza mi sie agresor wink!! bo wszyscy wiedza lepiej!!
    • aagata4 Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 25.10.09, 01:18
      wspaniale pani doradza w sprawie dzieci .. a ja mogę doradzić pani w sprawie
      ubioru i doboru kosmetyków, bo to by się Pani przydało ... szkoda, ze teraz nie
      mam na to czasu ... i bardzo dziękuję za pomoc, jak to dobrze, że pani pomogła
      • aagata4 Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 25.10.09, 10:15
        to było tak złośliwie ...

        a teraz wyobraźcie sobie, że jesteście taką babcią, która chce z kimś pogadać ,
        z nadmiarem wolnego czasu ... i gdy tylko zagadniecie kogoś to odpowiadają wam w
        sposób burkliwy same nadęte młode mamusie .... myślicie sobie ... ja też taka
        byłam ... i pewnie za kilka lat też będą szukały towarzystwa do rozmowy ...

        co o tym sądzicie?

        pozdrawiam

        Agata
        • joxanna Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 25.10.09, 10:40
          No ale to trochę zależy od tego jak ktoś zagaduje. Miałam kiedyś taką sytuację, że dziecko mi się rozwrzeszczało na ulicy i pani podeszła i powiedziała 'proszę się nie denerwować, to minie, dziecko wyrośnie i będzie samą radością' - i aż mi się chciało dalej iść z ryczącym wózkiem i gawędzić z panią (a dziecko widząc, że nic nie wskóra uspokoiło się w końcu). Bardzo miły spacer.

          Tak naprawdę to moje dzieci są dość grzeczne i może ze 3 razy ktoś do mnie zagadywał i komentował, ale na wszelki wypadek się bojęsmile
          • karamel_mel Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 25.10.09, 18:48
            Wlasnie – wszystko zalezy od sposobu dawania rad. Jesli jest sie juz
            w stresujacej sytacji i dzieci daja „czadu” to ostatnia rzecza
            jakiej czlowiek potrzebuje jest, zeby jeszcze obcy cie skrytykowal
            (bo tak sie wtedy odbiera takie „rady”wink. Wywoluje to spora agresje –
            jak widze nie tylko u mnie.
            Sytuacja bylaby diametralnie inna gdyby ktoras z doradzajacych mi
            najpierw sie podniosla i pomogla, a jak juz sie wszyscy uspokoja to
            wtedy mozna spokojnie porozmawiac. Wtedy czlowiek moze byc nawet
            wdzieczny.
            Co do rad „babc” i tesciowych – kiedys przeczytalam, ze najlepiej na
            wychowaniu dzieci znaja sie ci co ich nie maja, albo ci co mieli je
            dawno temu. Czesto przekonuje sie, ze to prawda.
            • poranna_zorza Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 26.10.09, 06:53
              Właśnie bo jak ktoś mi chce pomóc, albo faktycznie życzliwie dję tą rade itp.
              to oczywiście że mu nie odburknę a mogę nawet porozmawiać, ale nóz mi się
              otwiera w kieszeni jak ktoś po prostu chce wtrącić swoje trzy grosze nawet jak
              nie wie co się stało i o co chodzi
    • sapalka1 Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 13:11
      Najwygodniej wychowywać (przez "złote rady") nie swoje dziecko.
      Babcie celują często w radach i porównywaniu do swoich przeżyć i działań z
      analogicznego okresu życia dziecka (przy czym one zajmowały się dzieckiem w
      danym wieku 20-30 lat temu). Cenne są rady babć dla mam karmiących piersią
      (podczas gdy same nie karmiły) bądź rady wychowawcze (podczas gdy ich dzieci
      wychowywały ich mamy i teściowe). Oczywiście są i rozsądne mądre rady
      doświadczonych osób, ale jakoś tak jest, że takie rady zdecydowanie rzadziej
      irytują (czyżby związek: mądra rada - mądry człowiek - taktowne zachowanie?).

      Sama reaguję krytyką tylko gdy ktoś bije dziecko.
    • lavinka Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 13:44
      Babki z natury wredne są i jak mogą dokopać koleżance, to dokopią. A
      jak jeszcze jej czego zazdroszczą, to tym bardziej. Olać. Nie ma
      innej recepty, żal zostanie.... niby można się czymś tam odciąć,ale
      na dłuższą metę ignorowanie złośliwych uwag jest lepszą metodą.

      Nie rozumiem jednak jednej rzeczy. Dlaczego obwiniasz się o normalną
      reakcję dziecka(albo coś źle zrozumiałam)? Dzieci mają to do
      siebie,że czasem płaczą. To normalny sposób wyrażania emocji,
      np.żalu, złości itd. U dorosłych ludzi zresztą też.

      Od "dobrych rad" nie uciekniesz, inna sprawa że niektórzy ludzie mają
      naprawdę dobre intencje. Aże gadają głupoty.... bywa... Czasem warto
      posłuchać, przytaknąć i spróbować wprowadzić w czyn.A nóż mają rację?
      Oczywiście nie wszystkie rady przyjmować bezkrytycznie, ale nie ma
      sensu zamykać się na krytykę. Najgorsze matki to te, co uważają,że
      one wiedzą najlepiej co ich dzieciom potrzeba. A to nie zawsze tak
      jest.

      Pozdrawiam

      lav
      • anna_sla Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 20:18
        w chwili irytacji nawet najlepsza matka może nie przyjąć krytyki.
    • sowanka Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 14:54
      ja zawsze mówie- niezaleznie czego dotyczy- dziękuję za radę, ale
      nie potrzebuję. gdy będę chciała zwrócę się o pomoc.

      Działa! Po prostu. Najgorsze sa rady od czapy., a bo wlasnie "trzbea
      było, a zrób tak, a śmak.." oszaleć można.
    • sun_of_the_beach Też mam nieproszoną radę 01.11.09, 15:53
      a właściwe pytanie: Po co oddajesz starsze dziecko do żłobka, skoro z młodszym i tak siedzisz w domu. Jeśli nie pracujesz, to oboje dzieci powinno byc z tobą w domu. Nie dziwię się, że mały wyje, kiedy się go pozbywasz, a zajmujesz siostrą.
      • karamel_mel Re: Też mam nieproszoną radę 01.11.09, 19:52
        Powodow, dla ktorych "pozbywam" sie 2,5 letniego starszego dziecka
        do zlobka na 4 godziny kazdego ranka jest kilka. I nie chodzi o to,
        zebym sobie mogla spokojnie pomalowac paznokcie u nog. Zastanawiam
        sie jedynie, czy pytasz powaznie, czy tylko dla formalnosci, bo
        decyzja o tym jaka ze mnie koszmarna matka juz jest.
        • daga_1 Re: Też mam nieproszoną radę 02.11.09, 08:39
          Takiego małego szkraba oddawać do żłobka, gdy się siedzi w domu. No muszę
          przyznać, że masz twarde serce. Mnie by było zwyczajnie żal, bo to nie jest
          jeszcze wiek, w którym dziecko ciągnie do rówieśników i wspólnych zabaw. Ale to
          nie moja sprawa i nie daję broń Boże żadnych rad.
      • anna_sla Re: Też mam nieproszoną radę 01.11.09, 20:16
        żeby nie sfiksować psychicznie?? Żeby pomalować sobie paznokcie kiedy młodsze
        śpi a drugie w żłobku? żeby ugotować obiad bez jęków z drugiego pokoju?
        Cokolwiek by to nie było, co CI DO TEGO?? Moje starsze też chodzi do
        przedszkola, a ja z młodszymi w domu siedzę. Wielkie mi coś. Wiele osób jest
        takich wyrodnych. Wolno nam tongue_out
      • mysza_myszynska Re: Też mam nieproszoną radę 01.11.09, 21:56
        ale masz tupet koleżanko... Tylko pozazdrościć taktu...
    • zarafi Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 17:15
      Zawsze mnie zastanawiało jak wielka jest liczba osób, którzy przejmują się
      opinią zupełnie obcych ludzi. Piszesz, że pół dnia Tobą trzęsło - mam nadzieję,
      że podkoloryzowałaś i zwiększyłaś ten okres czasu, bo jeżeli, bez urazy, taka
      pierdoła leżała Ci w mózgu przez pół dnia, to jak sobie radzisz z prawdziwymi
      problemami? To nie jest krytyka, po prostu pytam, bo trudno tak funkcjonować w
      życiu. Z tego typu ocenami siebie spotykamy się chyba wszyscy od czasu do czasu.
      Czymś takim nigdy nie należy się przejmować nawet minuty, ale nie pomimo tego,
      że to niesprawiedliwe, tylko właśnie dlatego, że to niesprawiedliwe! Sama
      napisałas, że ta osoba nie ma pełnego obrazu - skoro nie ma, to jej zdanie jest
      bezwartościowe! Zwrócenie uwagi skutkuje tylko w przypadku osób, z którymi się
      widujesz często, jak jakiejś matki nie znasz, to nic nie da że jej powiesz to i
      tamto, bo jutro możesz spotkać inną matkę, która Ci powie to samo i znowu będzie
      trzeba wałkować to samo z inną osobą. Tego typu sytuacje się gasi w zarodku
      przecież. W swoim zarodku.

      Poza tym widzę, że ludzie mając do wyboru myślenie o rzeczy pozytywnej lub
      negatywnej, bardzo często wybierają negatywną, a przecież sama decydujesz o czym
      myślisz. Możesz myśleć o tych matkach, o możesz sobie pomyśleć o czymś
      przyjemnym. To myślenie potem powoduje emocje, dobre lub złe. Nie wiem jaki jest
      katować się myśleniem o czymś negatywnym co mnie spotkało - przecież to się już
      nie odstanie! Rozumiem mając 15 lat można to trawić w nieskończoność, ale żeby
      dorośli ludzie? Życie Ci niemiłe? wink

      Nie traktuj tego jako atak, po prostu tego typu zamartwianie zawsze mnie
      dziwiło. Ale ja ogólnie ludzi niezbyt rozumiem, więc może o to chodzi.

      Pozdrawiam
      • anna_sla Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 20:13
        no ba, takie życie jest trudne.. hmm, ja też tak żyję. Też przejmuję się i
        wałkuję potem pół dnia co mi kto powiedział. Ale jakoś nie zauważyłam abym była
        z tego powodu niezaradna życiowo. Takie osoby są i już i nic Ci generalnie do tego.
    • karamel_mel Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 19:23
      Widze, ze temat „odzyl”. Dziekuje za wszystkie wpisy i wyjasniam
      kilka spraw poruszonych w ostatnich komentarzach.

      „Lavinka” – jesli chodzi o obwinianie sie to mialam na mysli szerszy
      obraz bycia matka dwojki maluchow. O to, ze czesto mam wyrzuty
      sumienia, ze sie dziecmi „nierozno” zajmuje (a raczej nie wedlug ich
      potrzeb), ze moglabym zrobic wiecej i lepiej, ze mnie tam kiedys
      nerwy poniosa, ze moglam cos zrobic lepiej, ciekawiej, albo
      spokojniej, ze sie staram a cos wyjdzie nie tak – takie chyba
      codzienne rozmyslania. Czasem smutne, zawsze pouczajace i byle dalej
      do przodu. Wiec nie bylo to zadne obwinianie sie o to, ze mi sie
      akurat wtedy Maly zbuntowal. Wiem, ze dzieci sie w ten sposob
      komunikuja.

      Co do zasadnosci rad – zgadzam sie ,ze nie kazda krytyka z gory jest
      glupia i rady obcych "mnie nie dotycza". Przewaznie jest tam gdzies
      ziarnko prawdy. Chodzilo mi raczej o sposob w jaki sie taki rady
      przekazuje. W tym konkretnym przypadku, ktory opisalam – niechby ta
      mamuska mi najpierw pomogla wprowadzic maluchy do przedszkola,
      uspokoic sie, uspokoic cala sytuacje, a dopiero potem moge sobie z
      na usiasc i wysluchac co ma do powiedzenia, zgodzic sie z tym lub
      nie. Natomiast takie „radzenie” z lawki to tylko, zeby dokopac
      raczej, nie pomoc. Fajnie napisala na ten temat „joxanna” opisujac
      co jej sie przydarzylo.

      „Zarafi” – co do przejmowania sie. Coz czasem sie czlowiek przejmuje
      czyms co w innych warunkach by go kompletnie nie obeszlo. A sa dni
      kiedy wisi mu cos co w nastepny dzien doprowadzilo by go do balej
      goraczki. Mimo, ze tez staram sie relatywizowac i na szczescie nie
      mam juz 15 lat wink Myslenie poztywne popieram (ale nie w
      wersji „keep smiling”wink, czasem niestety dopada czlowieka troche
      mniej wesoly humor (lub zdecydowanie nieciekawy).

      Natomiast zauwazam zdecydowanie, ze dwojka maluchow zdecydowanie
      pomaga w wyluzowaniu sie.
    • karamel_mel Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 19:25
      Widze, ze temat „odzyl”. Dziekuje za wszystkie wpisy i wyjasniam
      kilka spraw poruszonych w ostatnich komentarzach.

      „Lavinka” – jesli chodzi o obwinianie sie to mialam na mysli szerszy
      obraz bycia matka dwojki maluchow. O to, ze czesto mam wyrzuty
      sumienia, ze sie dziecmi „nierozno” zajmuje (a raczej nie wedlug ich
      potrzeb), ze moglabym zrobic wiecej i lepiej, ze mnie tam kiedys
      nerwy poniosa, ze moglam cos zrobic lepiej, ciekawiej, albo
      spokojniej, ze chcialam dobrze, a wyszlo „jak zawsze” – takie chyba
      codzienne rozmyslania. Czasem smutne, zawsze pouczajace i byle dalej
      do przodu. Wiec nie bylo to zadne obwinianie sie o to, ze mi sie
      akurat wtedy Maly zbuntowal. Wiem, ze dzieci sie w ten sposob
      komunikuja.

      Co do zasadnosci rad – zgadzam sie ,ze nie kazda krytyka z gory jest
      glupia i rady obcych mnie nie dotycza. Przewaznie jest tam gdzies
      ziarnko prawdy. Chodzilo mi raczej o sposob w jaki sie taki rady
      przekazuje. W tym konkretnym przypadku, ktory opisalam – niechby ta
      mamuska mi najpierw pomogla wprowadzic maluchy do przedszkola,
      uspokoic sie, uspokoic cala sytuacje, a dopiero potem moge sobie z
      na usiasc i wysluchac co ma do powiedzenia, zgodzic sie z tym lub
      nie. Natomiast takie „radzenie” z lawki to tylko, zeby dokopac
      raczej, nie pomoc. Fajnie napisala na ten temat „joxanna” opisujac
      co jej sie przydarzylo.

      „Zarafi” – co do przejmowania sie. Coz czasem sie czlowiek przejmuje
      czyms co w innych warunkach by go kompletnie nie obeszlo. A sa dni
      kiedy wisi mu cos co w nastepny dzien doprowadzilo by go do balej
      goraczki. Mimo, ze tez staram sie relatywizowac i na szczescie nie
      mam juz 15 lat wink Myslenie poztywne popieram (ale nie w
      wersji „keep smiling”wink, czasem niestety dopada czlowieka troche
      mniej wesoly humor (lub zdecydowanie nieciekawy).

      Natomiast zauwazam zdecydowanie, ze dwojka maluchow zdecydowanie
      pomaga w wyluzowaniu sie.
    • chubbba dlaczego masz dzieci w tak małym odstępie czasowym 01.11.09, 20:08
      trzeba było poczekać z drugim jeszcze kilka lat, to jedno prowadzałoby drugie, a
      tak masz babo, problem.
      • anna_sla Re: dlaczego masz dzieci w tak małym odstępie cza 01.11.09, 20:14
        bo chciała mieć takie problemy, a co?? Nie wolno??
        • daga_1 Re: anna_sla jesteś adwokatem autorki postu? 02.11.09, 08:45
          Czy tak zwyczajnie potrzebujesz ulać trochę żółci. Niech nas opatrzność broni
          przed twoimi latoroślami, wychowanymi w tak pogodnym duchu. A co nie wolno nam.
          • anna_sla Re: anna_sla jesteś adwokatem autorki postu? 04.11.09, 13:32
            ja jestem zawsze adwokatem ludzi niesprawiedliwie potraktowanych. Nie posiadam
            żółci, wycięli mi ją wraz z woreczkiem wink dlatego jestem spokojna o charaktery
            swoich dzieci wink Uczmy się tolerancji i taktownego traktowania drugiego
            człowieka a nie atakowania.. A potem społeczeństwo płacze, bo się wszyscy w
            "domach pozamykali", a jak się nie zamykać jak coraz bardziej brak ludzi życzliwych.
      • karamel_mel Re: dlaczego masz dzieci w tak małym odstępie cza 02.11.09, 04:09
        Uwielbiam rady typu "trzeba bylo" wink

        A tak generalnie - jakbym czlowiek chcial miec naprawde wygodnie to
        by dzieci nie mial.
    • ailia Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 01.11.09, 22:30
      A dlaczego dziewczynki jesteście takie agresywne? Pyta się kto o różnicę wieku,
      a tu od razu a co cię to obchodzi, po co się pytasz.
      No i następny będzie mógł złośliwie mówić, że matki z małą przerwą między
      dziećmi są zestresowane, agresywnie reagują i tyle.
    • fakej Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 02.11.09, 00:18
      karamel_mel napisała:

      > Dziewczyny - jak reagowac? Ja nic nie powiedzialam, ale potem pol
      > dnia mnie trzeslo.

      A próbowałaś się rozpędzić tym swoim gratem i przy jakimś znaku drogowym
      wystawić łeb za okno i tak z baranka przyjebać w słup? Na takie durne problemy
      zwykle pomaga.
      • karamel_mel Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 02.11.09, 04:04
        Ze tez o tym nie pomyslalam !!!
    • kugorki Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 02.11.09, 08:53
      sądząc po ilości wypowiedzi-wątek trafił na główną stronę gazeta.pl
    • karamel_mel Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 02.11.09, 11:42
      Tak sobie jeszcze raz wszystko czytam i nigdzie sie nie dopatrzylam,
      zeby ktoraz z nas narzekala, ze ma dzieci z 2 letnia roznica
      wieku !!!

      Widze raczej narzekanie na "dobre" rady otoczenia. Wiec skad te
      komentarze typu: "Po co Ci bylo rodzic tak szybko jedno po drugim?
      Sama tak chcialas a teraz narzekasz" itd.

      Ja na posiadanie 2 wspanialych dzieciakow NIE NARZEKAM !!! Rodzilam
      jak oboje z mezem zdecydowalismy i byla to swiadoma decyzja, ktorej
      nigdy nie zalowalismy.

      A jesli czasem jest ciezko (bo jest) to i sobie pomarudze, ale ide
      dalej do przodu.

      Poza tym to troche mnie ten watek zaczyna draznic - najpierw mam sie
      tlumaczyc czemu synek do przedszkola, teraz znowu czemu mam dzieci
      co 2 lata. Moje pytanie bylo konkretne - jak reagowac na nieproszone
      rady - a nie jak sobie ulozyc zycie.

      Pozdrawiam wszystkich, ktorym wszystko sie wspaniale uklada, maja
      cudowne i kochane dzieci, ktore im zadnych problemow nie sprawiaja,
      nie przejmuja sie niczym, ich problemy sa prawdziwe (w odroznieniu
      od moich), sami nie marudza, od rana do wieczora wielki usmiech i
      kolorowe sny w nocy. Gratuluje wink

      • anna_sla Re: Jak reagujecie na "nieproszone" rady? 04.11.09, 13:42
        wiesz to właśnie Ci wspomnieni przez Ciebie dzielą się swoimi niezastąpionymi i
        zdecydowanie niezbędnymi radami wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka