Dodaj do ulubionych

oglądajcie DDTvn w cztartek

05.01.11, 01:01
"W najbliższy czwartek, 6. stycznia, w programie Dzień Dobry TVN zaprezentowana zostanie książka Jean Liedloff "W głębi kontinnum".

O koncepcji kontinuum rozmawiać będą: Reni Jusis, piosenkarka i ekomama oraz Maria Ryll, jedna z założycielek Klubu Kangura, wiceprezeska polskiej sekcji IBBY i mama trójki dzieci wychowywanych w bliskości. Zapraszamy do oglądania programu!"
Obserwuj wątek
    • agnieszka_z-d Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 05.01.11, 10:04
      Niestety obawiam się, że przez obecność Reni Jusis zostanie to w przeważającej mierze odebrane jako jakieś kolejne eko-oszołomstwo. Bo niestety tak większość osób Ją odbierasad
      • luliluli Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 05.01.11, 11:40
        No właśnie, czy naprawdę Reni Jusis jest jedyną Polką, którą można zapraszać przy okazji jakichkolwiek AP i eko historii?? czy może TVNowi wydaje się, że obecność gwiazdy jakoś szczególnie zachęci widzów do zainteresowania się tematem?
        Trochę to zaczyna się robić żałosnesad już uczciwiej byłoby zrobić jakiś stały cykl "Żyć jak Reni Jusis" (na wzór tego beznadziejstwa gadżeciarskiego, które prowadzi dziennikarz TVN Turbo), który niż każdy możliwy temat podpierać jej obecnością, bo - jak widzę choćby na swoim rówieśniczym forum - ciągła obecność RJ i maglowanie tematów z tego zakresu w taki sam sposób, jedynie zniechęcają i ośmieszają bądź co bądź dobre pomysły na życie z dzieckiem.
        • forumowiczka.to.ja Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 05.01.11, 12:37
          luliluli napisała:

          ciągła obecność RJ i maglowanie tematów z tego zakresu w taki sam sposób, jedynie zniechęcają i ośmieszają bądź co bądź dobre pomysły na życie z dzieckiem.

          Zgadzam się. Nie lubie jej i koniec. I w jakiejkolwiek dyskusji bierze udział - przełączam kanał. Jest mnóstwo innych osób, które stosują zasady AP - np mama z chyba 4 dzieci, chustująca itp, i ją mogliby zapraszać częściej, a nie to dziwadło.
          • m_laczynska Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 05.01.11, 16:20
            Oj tam rj odbierają jak oszołomkę i nie jedną z nas także (nie łudźmy się)! Dobór do grupy nie ma znaczenia. A to że będzie Maria, którą widziałam w akcji w kk, to super, bo ona fajnie o dzieciach opowiada. Nie ma się co łudzić. Szkoda, że na wsi będę tam tvn nie odbiera. Ale i tak mam plan oddać "bachory" rodzicom i spać spać spać!
            • klarci Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 05.01.11, 20:30
              fragmenty DDTvn są zamieszczane na ich stronce

              co do Reni, to tylko mnie utwierdziłyscie w obawie uncertain
              ja tam jej nigdy nie słyszałam, ale jesteście kolejnymi, które irytuje sad
              • luliluli Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 06.01.11, 09:12
                sama w sobie nie jest wcale irytującasmile ale irytujący jest fakt, że TVN postanowił zrobić z niej gwiazdę swojej śniadaniowej telewizji i zamiast zapraszać różnorodnych gości, przyjął formułę zapraszania Reni Jusis i jakiejś osoby towarzyszącej - przy czym osoba towarzysząca mówi zazwyczaj jedno zdanie, a Reni Jusis całą resztę... Ja wiem, że stosując się do tych wszystkich zasad pewnie doskonale zna się na pieluchowaniu wielo, na BLW, chustach i tak dalej, ale ja na przykład wolę jak mówią o tym zwykli ludzie, a przynajmniej, gdy mają szansę mówić RÓŻNI ludzie, a nie tylko wybrana gwiazda...
                • klarci Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 06.01.11, 13:04
                  masz rację
                  podobnie jest z Zawitkowskim. koleś się zna na swojej działce (byliśmy u niego z młodych i chwalę), ale tvn zrobiła z niego boga w każdym temacie, nawet takim nie z jego specjalizacji i teraz autorytet pada, tym bardziej, że ma poważne wpady uncertain
    • joalma Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 06.01.11, 15:27
      oglądałam, bardzo mi się podobało, Reni nie dominowała nad gościem, mam nadzieję, że zachęcą ludzi do zapoznania się z książkami wink

      a'propos, "Luśkę" czytałyście?
      • klarci Re: oglądajcie DDTvn w cztartek 06.01.11, 16:46
        nie znam tej książki

        a co do programu nie obejrzałam i nie mogę tego znaleźć w necie sad
        • misior_biorn Link do programu 06.01.11, 18:16
          dziendobrytvn.plejada.pl/26,42326,wideo,,227967,biblia_dla_eko_mam,aktualnosci_detal.html
          Proszę link.
          Ja właśnie obejrzałam i nie było tak źle z tą Reni nawet wink
          Szkoda, że tak krótko, ale ogólnie wypadło fajnie.
          • luliluli Re: Link do programu 06.01.11, 19:43
            Dobrze, że tym razem RJ pozostała osobą towarzyszącą i nie zdominowała dyskusjismile wyszło całkiem miło i konkretnie.
            Mnie tylko wciąż jakoś bawi zwrot "eko-mama" i "eko-rodzice", bo nie utożsamiam bliskości z dzieckiem z dbaniem o środowisko... No ale to w końcu telewizja - niech żyje skrótowość i zapadanie w pamięćwink

            I nareszcie mowa o jakimś cyklu specjalnie dla Reni Jusis, wyżyje się kobietawink a przy okazji może powstać coś ciekawego.
            • klarci Re 06.01.11, 19:53
              no mi się strasznie nie podoba "biblia sla eko mam". kompletnie bzdurny. raczej biblia świadomych/'normalnych' rodziców. ehhh
              dzięki za linka smile
              • aszantkaa Re: Re 06.01.11, 21:16
                Też się zastanawiam co ma wspólnego bycie eko z rodzicielstwem bliskości, niestety dla niektórych to tylko chwyt marketingowy sad
                • klarci Re: Re 06.01.11, 22:58
                  ja się właśnie bardziej boję w drugą stronę.
                  że wiele osób jest przejedzonych słowem eko i tak jak przejedzonych R.J., może to ich na wstępie sceptycznie nastawić.
                  sama segreguję, staram się dbać o środowisko, ale słowo eko już lekko przebrzmiało i zaczyna kojarzyć się z oszołomami i radykałami
                  • misior_biorn Re: Re 07.01.11, 13:02
                    Dokładnie, Klarci, te przemyślenia też miałam, bo ja też nie widzę związku pomiędzy RB a eko.
                    W "Głębii kontinuum" nie ma słowa o sortowaniu śmieci czy zanieczyszczaniu środowiska czy czym tam jeszcze co się z ekologią kojarzy - a sam pomysł na czerpanie inspiracji w Indianach chyba nie jest od razu eko?

                    Ja sama jestem niespecjalnie eko - pieluchuję pampersami, śmieci nie sortuję, bo najbliższy "tematyczny" śmietnik mam na drugim końcu osiedla, do pracy jeżdżę samochodem, a mogłabym tramwajem, jak mi wygodnie, to wezmę w sklepie reklamówkę, choć z reguły noszę szmacianą torbę. Ale nie widzę w tym kompletnie związku z moim podejściem do dziecka, no, może jedynie, że go sama ekologii i poszanowania przyrody nie uczę, a przynajmniej nie tak bardzo, jak bym mogła.
    • m_laczynska Re: a tu fragmencik 09.01.11, 22:13
      Reni jak reni, ale ten pan prowadzący mnie dobija. Gdzie się podział Wojciech J.?
      A dla tych, co książki nie znają polecam ten fragment - chyba najbardziej znany i doniosły. Tylko uwaga - on jest wpleciony w artykuł, w taki sposób, że odnosi się do nas jako do małych istot. I do naszych uczuć i potrzeb jako niemowląt. Lektura może nieco oderwać od rzeczywistości i zaburzyć równowagę (ja osobiście to głęboko przeżyłam).
      www.kidprotect.pl/forum/viewtopic.php?t=3132
      • m_laczynska Re: ps 09.01.11, 22:14
        Uwaga - wstępik jest przydługi - właściwy art. zaczyna się ok 8 akapitu
      • luliluli Re: a tu fragmencik 10.01.11, 07:38
        Tak się składa, że tę książkę przeczytałam dopiero będąc już matką i okrutnie pogłębiła mój stan permanentnego smutku z powodu odebrania mi dziecka zaraz po porodzie i umieszczenia go piętro wyżej na oddziale - dopiero następnego dnia w południe mogliśmy być razem. Nie wiem, czy na Radzika wywarze to jakikolwiek wpływ, ale ja mam ogromne trudności z tym, żeby o tych chwilach bez niego zapomniećuncertain zwłaszcza o poranku, podczas którego dowożono inne matki po operacji - wszystkie z dziećmi przy piersi - a ja wciąż nie wiedziałam, czy z naszym malcem wszystko jest ok i kiedy nareszcie go przytulę, brrrr, na samo wspomnienie mi źle.

        Przepraszam za odejście od tematu - tak mnie naszło po tym cytacie, który zawsze będzie u mnie wywoływał mokrość oczuwink
        • misior_biorn luliluli 10.01.11, 19:23
          luliluli, ja byłam w podobnej sytuacji (a nawet nieco gorszej, bo dłużej byłam rozdzielona z synkiem, prawie dwa dni. I to w dodatku tylko i wyłącznie ze względu na problemy z miejscem - a więc medycznie wszystko było ok.
          Też długo to przeżywałam, też cierpiałam po przeczytaniu rzeczonego fragmentu książki. Ale przecież nawet w samej książce autorka pisze, jak wiele można nadrobić, skompensować późniejszą bliskością. Wiesz, teraz, po półtorej roku, te kilkadziesiąt godzin potrafię traktować już jako nieistotny epizod. Czego i tobie życzę smile
        • jul-kaa Re: a tu fragmencik 11.01.11, 00:19
          Luliluli, wybacz, ze tak wprost, ale... mało jest matek, które nosiły dziecko tak dużo, długo i często jak Ty. Więc naprawdę nie powinnaś już rozpamiętywać tej pierwszej doby, bo nadrobiłaś to ze stukrotną nawiązką!
        • klarci Re: a tu fragmencik 11.01.11, 00:56
          wiem co czujesz - ja miałam syna przy sobie od razu, ale poród nie był przyjazny dla małego
          sad
          no i stan depresyjny bardzo pogłębiała przeszywająca świadomość co przeżył w szpitalu na niekłańskiej i że pozwalałam zabierać go samego na wenflon crying
          do dzisiaj dnia mam wyrzuty, chociaż z kazdym miesiącem bardziej skupiam się na teraźniejszości, to wyrzuty pozostają sad
        • luliluli Re: a tu fragmencik 11.01.11, 09:09
          Dziewczyny, jeśli chodzi o mój przypadek, to już nie są żadne wyrzuty sumienia, czy cokolwiek podobnego. Po prostu raz na jakiś czas przy różnych okazjach coś przywołuje wspomnienie tamtych strasznie długich godzin, podczas których czekałam aż ktoś w końcu powie, co się dzieje z naszym dzieckiem, widziałam go tylko przez krótką chwilę, na leżąco, otumaniona lekami, więc jak go zabrali, czułam się, jakbym nigdy nie urodziła, a cały mój przedługi poród był jakąś iluzją, operacją wyrostka czy cuśwink gdzieś (może tu?) czytałam, jakie zmiany chemiczne zachodzą w organizmie matki, której po porodzie nie oddaje się dziecka - swoim przypadkiem potwierdzam tę teorię - tamtej nocy i poranka czułam się jak w jakieś dziwacznej żałobie, nie wiem, czy kiedykolwiek było mi bardziej smutno, samotnie, pusto i czarno. To pewnie jakaś hormonalna reakcja.

          Samą mnie dziwi rozmiar moich psychicznych zniszczeń spowodowanych jedynie (no przecież ostatecznie kompletnie NIC się nie stało) nieobecnością dziecka blisko mnie, ale wtedy byłam na nią tak gotowa i wydawać by się mogło, że w tamtym momencie tylko po to stworzonabig_grin a tymczasem zostałam na sali sam na sam ze szpitalną aparaturą i konikiem polnym, którego bałam się okrutnie i którego na moje błagania unicestwiła klapkiem jakaś sympatyczna położnabig_grinbig_grinbig_grin

          Z wyrzutów i chęci rekompensowania czegokolwiek dziecku już się wydostałam, można sobie przecież wszystko racjonalnie wyjaśnić. Ale wspomnienie uczuć, jakie mi wtedy towarzyszyły chyba zostanie ze mną na bardzo długosmile
          • jul-kaa Re: a tu fragmencik 11.01.11, 11:08
            Ja już rozumiem... To są po prostu wyrzuty sumienia z powodu unicestwienia nieszczęsnego konika! wink

            A tak serio: mnie dziecko zabrali w czwartej dobie (a nie tuż po porodzie - to pewnie robi wielką różnicę), dostałam takiej histerii, że położna podała mi lek uspokajający. I moze to też miało wpływ, bo w ogóle nie pamiętam traumy zabrania dziecka, za to doskonale pamiętam, jak mąż dzień później zupełnie niespodziewanie przywiózł synka z patologii.
            • luliluli Re: a tu fragmencik 12.01.11, 10:06
              to zupełnie inaczej niż ja, bo jakby nie mąż, to ja bym nie pamiętała, kiedy i jak synek trafił do mnie z powrotemtongue_out
      • klarci Re: a tu fragmencik 11.01.11, 01:47
        wrzuciłam artykuł na wychowanie bez porażek - mam nadzieję, że mnie nie ochrzanią wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka