Nie wiem, czy 3 miesiace temu byla polroczna; czy teraz jest...
W kazdym badz razie to napinanie sie w opisanych sytuacjach, przypomina mi zachowanie mojej corci, ktora miala problem z kwasami zoladkowymi, ponoc dosc czeste u dzieci i przechodzi samo.
Mala wyginala sie jak struna, nie pozwolila sie polozyc na plecach ani brzuchu, czesto mimo glodu odrzucala piers, a potem butelke i marudzila albo plakala w trakcie i po jedzeniu. Czesto miewala tez czkawki, niektore mialy taki 'mokry' dzwiek, ze naprawde slychac bylo, ze jej te kwasy tam sie przelewaja i sprawiaja bol. Natomiast wcale jej sie nie ulewalo, w sumie dopiero teraz czasem jej sie zdarzy. Lekarz potwierdzil maly problem z kwasami podczas wizyty. Jesli ona miala maly problem, to nie chce wiedziec jak moze wygladac duzy
Pomagal Gaviscan dla niemowlakow (nie wiem jak jest w Polsce, mieszkam za granica), dawany wedle zalecen lekarza. Problem dalej sie pojawial, ale widac bylo, we lekarstwo dawalo malej ulge i np mogla kontynuowac jedzenie (chociaz pisza, zeby lek podawac po, a nie w trakcie, ale czasem nie mielismy innego wyjscia).
Taki problem mielismy od jej narodzin, teraz ma 4ry miesiace i juz przechodzi, choc czasem jeszcze sie zdarzy i zawsze mamy butelke gaviscan na zapas.
Nie wiem czy to moze byc ten problem, ale z opisu tak mi sie skojarzylo. Zawsze warto sprawdzic rozne opcje, szczegolnie jak czlowiek nie ma pojecia co sie dzieje. Najlepiej spytac dobrego pediatre.