Dodaj do ulubionych

chwile zwatpienia

22.10.12, 19:09
Córa - za 2 tygodnie kończy roczek - na BLW jest odkąd skończyła 6 miesięcy. Je już praktycznie wszystko, najczęściej to samo co reszta rodziny. Porcje, które zjada nie imponują wielkością... Na początku rozszerzania diety jadła dużo więcej, czasami aż byłam zdziwiona ile potrafi wciągnąć... od jakichś 2-3 miesięcy jest znacznie gorzej. Zjada troszkę i rozrzuca, nawi się jedzeniem, rozsmarowuje na blacie itp. Staram się nie zwracać na to uwagi, jeść swoje i nie komentować jej zachowań, ale często mnie to frustruje i wkurza.
Młoda wygląda zdrowo, ważona była miesiąc temu i ważyła wtedy prawie 9 kg, była gdzieś miedzy 40 a 50 centylem na siatce dla piersiowców (jest nadal na piersi), na siatkach wzrostu jest ok. 80 centyla, chcę jej zrobić badania krwi w najbliższym czasie dla własnego spokoju, ale wydaje mi się że powinno być ok. Nie ma więc argumentów na rzecz wciskania jej jedzenia na siłę.
Tym niemniej, dzisiaj jak zaczęła przy kolacji znowu wywalać kubek z zupą (robię jej czasem zupę-krem, którą je tak, że ja nabieram na łyżeczkę, a ona ją prowadzi do buzi i zlizuje), moja irytacja wzięła górę - przejęłam łyżeczkę i zaczęłam ją karmić, recytując przy tym jej ulubiony wierszyk. W ten oto sposób udało mi się zapakować w Dzidziulca prawie 200 ml zupy. Uczucia mi przy tym towarzyszyły mieszane, dopóki obecna przy wszystkim moja mama (która do BLW podchodzi sceptycznie, właśnie dlatego, że Młoda niedużo je) nie powiedziała "no właśnie, i tak trzeba karmić dziecko... samemu, i troszkę zająć..."
Wtedy jakoś zobaczyłam z boku co zrobiłam i pożałowałam.
I potrzebuję, żeby mi ktoś przypomniał, po co i do czego jest BLW... Dlaczego warto pozwalać dziecku żeby jadło samo, co się na tym zyskuje. Żebym już takiego numeru z łyżeczką nie wycięła i żebym umiała mamie odpowiedzieć na takie uwagi. Pomożecie?smile
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: chwile zwatpienia 22.10.12, 20:31
      z tego,co pamiętam,koło roku jest takie spowolnienie w konsumpcji,dla mnie akurat najgorszy czas u dzieciwinkjeszcze dobrze nie chodzi,a już się wkurza,że nie biega.i tak ze wszystkimwinkniby duże dziecko,a takie jeszcze małe.niby je,a tak naprawdę to je mniej,niż jadło.
      na przykładzie już mojej odchowanej(z tego etapu) trójki,mogę Ci napisac,że przejdzie.mi w tym czasie pomagało wychodzenie na dłuuuuuugi spacer,po którym dziecko(śnięte w czasie spaceru lub nie),jadło obiad.generalnie w tym wieku wprowadzałam już około pięciu stałych posiłków,w mniej więcej stałych porach.przeżyłam,czego i Tobie życzęsmile
      a błędów jeszcze popełnisz milion,dobrze tylko je znac,żeby nie wracały
      p.s.a zabawiania przez babcie nienawidzę,u mnie tak obie robią albo szantażują-kochasz,to zjedz.brrrr.
      powodzeniawink
    • bloodbrothers Re: chwile zwatpienia 22.10.12, 21:27
      Chwile zwątpienia, wkurzenia, czy zwykłego zmęczenia materiału są i będą podejrzewam jeszcze długo. U nas to czasem bywa tak, że im więcej ja wysiłku włożę w przygotowanie posiłku, tym mniej (lub wcale) młoda zje. A kiedy np. sama siadam z czymś i wcale nawet nie zamierzam się z nią dzielić, to ona wtedy właśnie staje się największym smakoszem. Uważam, że dzieci z natury są złośliwewink I właśnie na maksa frustruje mnie to, kiedy coś przygotowuję, zamiast np. posiedzieć z kawką, to ona wtedy nie ma apetytu. Albo muszę sprzątać żarcie z podłogi - maks wkurzenia! Albo podaję jej coś super hiper zdrowego i mi zależy żeby zjadła a tu lipa.
      Z tą łyżeczką to nie robiłabym aż takiej afery, że łyżeczka to zło i popełniłaś błąd. Jakby nie chciała zjeść to i tak by nie zjadła odwracając buzię. Ja w pewnym momencie się wyluzowałam i stwierdziłam, że owszem, dziecko powinno jeść samo ale nie ma co udawać, że wszystkie pokarmy na świecie mają postać stałą. Sama mówisz, że dajesz kremy. Daję drugą łyżeczkę dziecku, samo się uczy też w ten sposób, albo karmi mnie, a np. rzadki kefir jemy w ten sposób, albo pijemy, albo coś w nim moczymy itd.
      Błąd to osławione zabawianie, ehh. Mam ten sam problem z teściami. Ciężko to komuś wytłumaczyć - ja wychodzę z założenia, że szkoda się wysilać - bo jak ktoś tak uważa i nie przyjmuje logicznych argumentów, no to nie uleczysz, tak samo jak z przegrzewania dzieci, zbyt wczesnego sadzania itd.
      Apetyt u dziecka zmienia się tak często i diametralnie, że najlepiej to po prostu zaakceptować. Raz jest taki smak, raz inny, raz zje, raz nie zje.
      Mamie możesz powiedzieć, że jak karmisz piersią, to nie musisz robić pajacyków i stawać na głowie, dziecko samo wie kiedy chce i ile chce. To myślę dobre przełożenie na pozostałe jedzenie...Z piersi przecież też różnie je, raz więcej, raz mniej, raz się skupia tylko na tym, czasem odrywa, przystawia, patrzy, uśmiecha się. Raz częściej, raz rzadziej.
      Pierś zna od maleńkości więc już ma wszystko opanowane, a z jedzeniem dopiero początki, uczy się. Będzie dobrze.
      • dzidz_dzidziulec Re: chwile zwatpienia 22.10.12, 22:53
        dzięki dziewczynysmile bo naprawdę już myślałam że tylko ja przy tym BLW tak się frustruję i wściekam...

        > Chwile zwątpienia, wkurzenia, czy zwykłego zmęczenia materiału są i będą podejr
        > zewam jeszcze długo. U nas to czasem bywa tak, że im więcej ja wysiłku włożę w
        > przygotowanie posiłku, tym mniej (lub wcale) młoda zje. A kiedy np. sama siadam
        > z czymś i wcale nawet nie zamierzam się z nią dzielić, to ona wtedy właśnie st
        > aje się największym smakoszem. Uważam, że dzieci z natury są złośliwewink I właś
        > nie na maksa frustruje mnie to, kiedy coś przygotowuję, zamiast np. posiedzieć
        > z kawką, to ona wtedy nie ma apetytu. Albo muszę sprzątać żarcie z podłogi - ma
        > ks wkurzenia! Albo podaję jej coś super hiper zdrowego i mi zależy żeby zjadła
        > a tu lipa.

        No właśnie mam identyczniesmile

        Z tą łyżeczką to nie robiłabym aż takiej afery, że łyżeczka to zło i popełniłaś
        > błąd. Jakby nie chciała zjeść to i tak by nie zjadła odwracając buzię.

        Zgadzam się. Bardziej o to zabawianie wierszykiem jestem na siebie zła...
        • mama.rozy Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 09:01
          bo widzisz,zabawianie to takie złamanie dziecka-jestem silniejsza,dorosła,mam siłę to ci wcisnę.ja się tego bardzo długo uczyłamwinkzawsze powtarzam,że pierwsze dziecko to egzemplarz testowysmile
          a z przyrządzaniem jedzenia-hm..z tego też trzeba się wyleczycsmiletym bardziej,że jeszcze karmisz.spokojnie.
        • jehanette Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 09:32
          > Z tą łyżeczką to nie robiłabym aż takiej afery, że łyżeczka to zło i popełniłaś
          > > błąd. Jakby nie chciała zjeść to i tak by nie zjadła odwracając buzię.
          >
          > Zgadzam się. Bardziej o to zabawianie wierszykiem jestem na siebie zła...

          Swoją drogą ostatnio miałam okazję czarno na białym zobaczyć, jak różni się moje i męża "karmienie łyżeczką" od tego samego w wykonaniu babci mojej. Otóż odkąd Weronika zaczęła sama pochłaniać spore ilości jedzenia, to gotujemy bardziej normalnie, czyli robimy i zupy krem, i zupy typu pomidorowa której nie da się zjeść rękami, i dajemy jej to łyżką. Jak ktoś napisał, nie ma co udawać, że wszystko da się zjeść rękami wink Ale my podsuwamy małej łyżkę pod dziób tak, żeby ją widziała, i ona sama decyduje czy ją zjeść, w sensie otwiera buzię i sama bierze łyżkę do buzi/zasysa to co na niej jest.

          A babcia zrobiła taki śmieszny manewr: nabrała dyniową na łyżkę, błyskawicznym slalomem podetknęła łyżkę do samych warg i chciała mizianiem dolnej wargi nakłonić dziecko do otworzenia buzi... Dziecko śmiało się do babci i kompletnie nie rozumiało o co cho wink

          Tak więc jest łyżka i łyżka. Dziecko też przecież może mieć ochotę na milusią zupę-krem. Może jej jakieś zęby idą?
    • jehanette Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 09:23
      Rozumiem zwątpienie, ja miałam takie ok 8 mc życia Weroniki, kiedy ta nie wkładała do dzioba prawie nic - a przynajmniej tak mi się zdawało wink Po pieluchach było widać, że jednak coś wkłada wink

      Dla przypomnienia: Dlaczego karmienie jest złe? nie jest złe jako takie podawanie czegoś na łyżce, ale odwracanie uwagi dziecka w trakcie jedzenia skutkuje tym, że rozregulowuje się mechanizm poczucia sytości. BLW to nie jest jedzenie rączkami, tylko pozwalanie dziecku, aby samo decydowało co i ile zje z tego, co rodzic zaproponuje, żeby samo kontrolowało, kiedy jest najedzone. Po roku ponoć wcale dziecko nie je więcej, już nie rośnie tak szybko jak wcześniej, więc nie potrzebuje więcej jeść. To wiesz, tylko trzeba sobie przypomnieć smile

      Wiele razy czytałam radę: połóż na stole to "nic" co wydaje Ci się, że dziecko zjadło i zobacz, jak to objętościowo wygląda smile Okaże się, że nie tak mało smile
      Zastanów się też nad tym, ile i kiedy je z piersi - może jest zbyt najedzona mlekiem, żeby mieć ochotę na coś innego? Może trzeba przesunąć godziny posiłków trochę?

      I jak podajesz coś na łyżce, to lepiej nie przy mamie, wiem że komentarze od mam/babć/cioć potrafią wkurzyć i zasiać niezłe zwątpienie wink
      • dzidz_dzidziulec Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 10:52
        Dla przypomnienia: Dlaczego karmienie jest złe? nie jest złe jako takie podawan
        > ie czegoś na łyżce, ale odwracanie uwagi dziecka w trakcie jedzenia skutkuje ty
        > m, że rozregulowuje się mechanizm poczucia sytości. BLW to nie jest jedzenie rą
        > czkami, tylko pozwalanie dziecku, aby samo decydowało co i ile zje z tego, co r
        > odzic zaproponuje, żeby samo kontrolowało, kiedy jest najedzone.

        O, dziękujęsmile Bardzo mi tego było trzebasmile

        > Zastanów się też nad tym, ile i kiedy je z piersi - może jest zbyt najedzona ml
        > ekiem, żeby mieć ochotę na coś innego? Może trzeba przesunąć godziny posiłków t
        > rochę?

        To bardzo możliwe, ale jako że ona ucina sobie czasem dwie drzemki dziennie, a ja jestem zbyt leniwa żeby wymyślać inne metody usypiania niż pierśwink, plus obowiązkowo ssie rano po obudzeniu i wieczorem do snu, to naprawdę o dłuższe przerwy między posiłkami trudno... Na szczęście właśnie przestawia się na jedno spanie w dzieńsmile
        • jehanette Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 14:23
          > To bardzo możliwe, ale jako że ona ucina sobie czasem dwie drzemki dziennie, a
          > ja jestem zbyt leniwa żeby wymyślać inne metody usypiania niż pierśwink, plus obo
          > wiązkowo ssie rano po obudzeniu i wieczorem do snu, to naprawdę o dłuższe przer
          > wy między posiłkami trudno... Na szczęście właśnie przestawia się na jedno span
          > ie w dzieńsmile

          hehe, u nas to samo, plus mleczko "na rozruch" po drzemce, i dokarmianie w trakcie drzemki (1-2 razy) bo moja panna śpi po 40 minut... na więcej niż trzy posiłki stałe przejdziemy chyba jak nauczy się spać jednym cięgiem tyle ile chce, albo przejdzie na jedną drzemkę w ciągu dnia wink
    • verycherry Re: chwile zwatpienia 23.10.12, 16:38
      Jednorazowe karmienie łyżeczką i zabawianie to nie tragedia smile nie przejmuj się.
      A z zupami przy blw - ja najpierw dawałam do picia w kubku gdzieś od 8 miesiąca, ale rzadko, bo wtedy w ogóle syn nie lubił zup. Na ciągłe pytania teściowej czemu nie daję "zupek" odpowiadałam, że syn nie umie jeszcze sam jeść łyżką, to jak mam mu dawać smile to ucinało dyskusję. Koło 11 miesiąca jadł już sam jogurt łyżeczką, ale zupy takie płynne z kawałkami warzyw, fasolą itd (nie kremy) dopiero od 14-15 miesiąca je sam łyżką. Czyli można z zupami (i łyżką) czekać do czasu aż dziecko samo się obsłuży.
      Co do rozlewania i sprzątania po jedzeniu to jakoś mnie to nigdy nie wkurzało, wręcz przeciwnie rozczulała mnie samodzielność syna i jego dążenie do zaspokojenia głodu, mimo że po pierwszych próbach z zupą był zawsze cały do przebrania smile
      A frustrację, że się nagotowałam wyrafinowanych potraw a on akurat nie chce zwalczyłam szybko mówiąc dziecku: ok, teraz nie chcesz to może na kolację będziesz miał ochotę. I za 3 godziny zawsze zeżre z wielkim apetytem, nie marnuje się ani jedzenie ani moja praca, bo u nas w domu odgrzewanie po kilku godzinach to nie grzech, co więcej czasem coś zostaje w lodówce do śniadania a ja się cieszę, że mam gotowe smile
      Podsumowując, blw jest fajne i tego się trzymaj smile
      • mama.rozy nowe tłumaczenie;) 23.10.12, 18:30
        BLW-babcia lubi wpychacwink
        taka refleksja mnie naszła....
        • dzidz_dzidziulec Re: nowe tłumaczenie;) 23.10.12, 18:52
          buahaha, genialnesmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka