Nadgorliwa mamusia

27.09.05, 15:05
Opowiem pewną historię, która miała miejsce kilka dni temu. Bylam z moim 2,5-
letnim synkiem na placu zabaw, bawimy sie już dobrą godzinę jak przychodzi
małżeństwo ze swoimi dziecmi. Mama wchodzi z córką do piaskownicy ( dziecko
około 2l) i mój synek podchodzi do niej żeby się wspólnie pobawić. Najpierw
popatrzył sobie potem przysiadł sie i cos po swojemu mówil a mamuśka tej
dziewczynki mówi do mojego dziecka : odejdz stąd, stwarzasz zagrożenie ona
(jej córka) się ciebie boi. Ja nie reaguję bo nie ma potrzeby - moje dziecko
tylko stoi i patrzy. Mamuśka wzieła zabawki, swoje dziecko i przeszła na
drugą stronę piaskownicy. Mój synek tez tam poszedł a ona do mnie z
pretensjami zebym zabrala dziecko bo jej córka nie może sie bawic!!!
Chodzę tam kilka miesiecy i nigdy nie spotkałam tak zaborczej matki. Dzieci
zawsze bawily sie razem, zawsze dzieliły sie zabawkami i nigdy nie było o nic
żalu. Mój synek sie rozpłakał - bo jak mam wytłumaczyć 2,5 latkowi że pani
nie życzy sobie aby podchodził do jej dziecka. Wziełam go i poszłam. Ale inne
mamy radziły mi żebym została bo piaskownica jest dla wszystkich.
Wg mnie to dziecko nie poradzi sobie w przyszłości w przedszkolu- jest za
bardzo chronione przez swoją matkę. Napiszcie co o tym myślicie
    • triss_merigold6 Re: Nadgorliwa mamusia 27.09.05, 15:14
      Może pani miała gorszy dzień i wszystko ją wk....?
      Wyrokowanie na podstawie jednego incydentu, że dziecko nie poradzi sobie w
      przedszkolu to przesada IMO.
    • aniask_mama Re: Nadgorliwa mamusia 27.09.05, 15:34
      Powiem Ci, że ja tez kiedyś byłam taką - jak nazywasz - nadgorliwą mamą. Otóż
      mój syn miał taki okres, kiedy panicznie bał się innych ludzi/dzieci. Jeśli
      dziecko zbyt blisko do niego podeszło to był niesamowity płacz. I pojawia się
      na placu taka mama, której dziecko chciało się bawić z moim synem. Tyle, że
      dziecku nie wytłumaczysz, że ma nie być "natarczywe" w swoich poczynaniach (to
      zrozumiałe), wiec po prostu wzięłam zabawki i poszłam z moim małym, bo
      widziałam strach w oczach dziecka - a za chwilę byłby ryk nie do opanowania.
      Oczywiście ten czas u niego już dawno minął wink
      Może w przypadku tej pani też tak było?
      Może miała jakieś nieprzyjemne wspomnienia?
      Nie oceniam... To jej dziecko i wcale nie musi mieć z nim w przyszłości
      problemów wink
      • belletre Re: Nadgorliwa mamusia 27.09.05, 15:46
        Zgadzam się. Są takie dzieci, które panicznie boją się innych. Ale tak jak
        piszesz - nie wytłumaczysz 2 latkowi żeby przestał być natarczywy. On po prostu
        chciał się wspólnie pobawić i zaznaczam, że był bardzo grzeczny. Ale zwracanie
        się do 2 latka "stwarzasz zagrożenie" to przesada. Przeciez on tego nie zrozumie
      • aleksandrynka Re: Nadgorliwa mamusia 28.09.05, 22:52
        wiesz, może u tej pani było tak, jak u Ciebie, ALE ona żądała, żeby zabrać
        synka autorki postu, zamiast samej się gdzieś z dzieckiem przenieść, skoro nie
        odpowiadało jej towarzystwo innych dzieci w piaskownicy (sic!). Ty poszłaś i
        fajnie, ale tamta pani siedziała sobie i nieuprawnienie, bezpodstawnie
        dyrygowała innymi dziećmi w piaskownicy. To nie w porządku i po prostu bardzo
        nieładnie z jej strony. Gdyby ktoś mi kazał "przestawiać" dziecko w inne
        miejsce bo "przeszkadza" (stojąc), z pewnością bym powiedziała, co o tym sądzę
        (oczywiście grzecznie, ale stanowczo, tupeciara z niej, ale ja też nie w ciemię
        bita, prawda?)
    • nie_mowie Re: Nadgorliwa mamusia 27.09.05, 15:44
      dziewczyny moga miec racje chociaz ja znam tez mamusie, ktora tak odgania
      dzieci jak jej ktos "nie lezy", a jak jej dziecko ma ochote pobawic sie
      zabawkami innego lub "innym dzieckiem" probuje zmusic wszystkich do
      uczestniczenia w takich zabawach.
      i wtedy nie interesuje jej czy inne dzieci chca tylko corcia wklada w rece
      jakas zabawke i wrzeszczy, zeby sie z nia bawic (lub wyrywa innemu dziecku z
      reki jego - matka ew. rzuci dziecku - innemu- cos na pocieszenie cieszac sie,
      ze corka sie zamienila).
      od kilku osob juz slyszalam, ze najchetniej wywoza dzieci dalej, zeby nie
      musialy stykac sie z corcia.
      • jogo2 Re: Nadgorliwa mamusia 28.09.05, 10:37
        Dlaczego więc Ty także nie weszłaś do piaskownicy, żeby się pobawić ze swoim
        synkiem? Z treści postu wynika, że być może siedziałaś na ławeczce obok, a on
        miał "iść do piaskownicy i się pobawić". Nie wiem, czy akurat w tym wypadku tak
        było, ale ja znam drugą stronę medalu takiej sytuacji. Jestem z synkiem (3.5
        roku) na placu zabaw. Akurat boli mnie głowa i jestem zmęczona. Przychodzi mama
        z 5-latkiem. Mama siada na ławeczce, 5-latek przychodzi do nas i chce się
        pobawić. Oprócz pilnowania swojego dziecka mimo bólu głowy muszę również
        prowadzić ożywioną konwersację z Mareczkiem. Tymczasem mama Mareczka siedzi
        sobie, rozmyśla, wyciąga komórkę, SMS-a pisze, a ja zajmuję się 2 dzieci,
        zamiast 1 swoim. Dla mnie fakt, że dziecko garnie się do innej pani w
        piaskownicy, niż mama, jest znamienny i świadczy o tym, że w kwestii wspólnej
        zabawy na mamę nie ma co liczyć. A właściwie dlaczego? Moje dziecko nigdy tak
        nie robi. W takim wypadku to jest nie fair obarczanie innej osoby zabawianiem
        twojego dziecka, bo wybacz, zabawa z 2.5 latkiem to nie zawsze jest sama
        przyjemność, a także to chyba za młody wiek, żeby wychodzić z założenia, że
        będzie się w stanie bawić sam przez dłuższy czas. Stąd potem wynikają takie
        sytuacje, jak być może również i ta opisana powyżej.

        Pozdrawiam,

        Jogo
        • mama.ludzika Re: Nadgorliwa mamusia 28.09.05, 11:25
          No właśnie, nie widziałyśmy całego zdarzenia.
          Jeśli mama siedzi na ławeczce, a dziecko chodzi sobie po piaskownicy i zajmuje
          się samo sobą, to wg mnie jest bardzo ok. (nie marudzi, nie miauczy, nie
          zabiera nikomu zabawek itd)
          Niesamowicie wkurzają mnie mamuśki, które cały czas śledzą każdy ruch swojego
          dziecka tak, że zdawałoby się, że zaraz zaczną sikać i oddychać za nie! Bez
          powodu, bez potrzeby interwencji.
          Jeśli jakaś mamusia uważa, że każde obce dziecko jest dla jej potomstwa
          zagrożeniem, może nawet mieć ręce z piasku i miliony bakterii na sobie(!),
          niech się zabiera z piaskownicy i zabawia z pociechą z daleka od ludzi.
          Jak świat światem piaskownica to miejsce publiczne, gdzie dzieci bawią się i
          uczą pierwszych kontaktów z rówieśnikami. Jak ktoś ma na ten temat inne zdanie,
          nie musi tam w ogóle przychodzić.

          PS do Jogo2: Rozumiem, że podczas piaskownicowania z bólem głowy nie byłaś
          zachwycona bawieniem nadprogramowych dzieci. Jedyny wniosek: z bólem głowy nie
          należy przekraczać progu placu zabaw, bo zawsze jak sie ktoś nie przyplącze, to
          się choć coś zdarzy. Wtedy nalepiej wysłać tatę. Albo posiedzieć z daleka od
          wszelkich skupisk dziecięcych, jak powszechnie wiadomo- nieobliczalnych,
          hałaśliwych, nudzących, bijących się, sypiących piachem...itp, itd, etc...
          smile
        • belletre Re: Nadgorliwa mamusia 28.09.05, 11:42
          Z mamusia moje dziecko bawi sie na codzień w domu. Nie ma rodzeństwa ani
          równolatka w bliskiej rodzinie. Po to właśnie wychodzę z dzieckiem na plac
          zabaw,żeby nauczyło sie wspólnej zabawy z rówieśnikami i chodzenie za nim krok
          w krok, kiedy ładnie się bawi, ogranicza jego samodzielnośc. A właśnie bardzo
          chcę żeby był samodzielny i umiał sobie radzić w różnych sytuacjach. Niedługo
          pójdzie do przedszkola i nie chce żeby zetknięcie z dużą grupą dzieci,
          niejednokrotnie bardzo głośnych i agresywnie walczących o swoje, spowodowało u
          mojego dziecka strach. A tak właśnie będzie jeżeli będę go chronić przed innymi
          dziećmi - tak jak ta mama z piaskownicy
        • mruczek35 Re: Nadgorliwa mamusia 28.09.05, 14:04
          Muszę zaprotestować przeciwko uogólnianiu i wyciąganiu złych wniosków:
          "Dla mnie fakt, że dziecko garnie się do innej pani w
          piaskownicy, niż mama, jest znamienny i świadczy o tym, że w kwestii wspólnej
          zabawy na mamę nie ma co liczyć"

          Poświęcam dużo czasu swojemu dziecku, na pewno może na mnie liczyć zarówno w
          piaskownicy jak i w domu, a ono i tak lubi sobie porozmawiać z innymi
          dorosłymi. Po prostu lubi i tyle . Nigdy nie jestem w stanie wyczuć, czy osoba
          z którą nawiązuje kontakt rozmawia choć nie chce tego robić, czy ma na to
          ochotę.Czy za każdym razem mam mówić "nie rozmawiaj z tą Panią/Panem"?
          Jeśli nie mam ochoty rozmawiać to po prostu daję to jasno do zrozumienia.
        • zebra12 Re: Nadgorliwa mamusia 29.09.05, 06:16
          No to juz przesada, żeby chodzić krok w krok za pięciolatkiem! Może jeszcze
          babki powinna mu robić w piaskownicy??? To już duże dziecię i jest całkiem
          normalne, że prowadzi z kimś konwersacje! Sama mam pięciolatkę i uwielbia
          rozmawiać z ludźmi. Robi to w autobusie ze współpasażerami, w ogródku z
          babciami na ławce, w przedszkolu z paniami, w windzie z sąsiadami, w sklepie ze
          sprzedawczyniami itd...I jest to zupełnie naturalne i nie wpdłabym na to, że to
          komuś przeszkadza! A rozmowa, to nie bawienie dziecka! Dziwne podejście do
          życia! Dziecko jest po prostu otwarte i ciekawe życia! A może mama tego chłopca
          powinna zawołać: - Mareczku nie rozmawiaj z ta panią!
          Tak sobie to wyobrażasz?
    • mynia_pynia Re: Nadgorliwa mamusia 27.09.05, 18:19
      Kedyś słyszałam taki "piękny" tekst na temat dzieci które są chowane przez matki
      kwoki.
      "Rośnie, rośnie kolejny klijent dla mafii narkotykowej wink"
      • mamaisynek2 coś w tym jest.... 28.09.05, 12:20
        Oj, faktycznie coś w tym jest, z tą klientelą dla mafii narkotykowej.. Znam
        taką rodzinę, w której mamuśka bardzo pilnowała każdy krok swoich synków,
        zwłaszcza tego młodszego. Był strasznym "mamincyckiem" ale też w okresie
        dorastania zaczął tęsknić za uwolnieniem się spod matczynych skrzydeł. Tęsknił
        bardzo, imponowali mu wszyscy bardziej niezalezni koledzy no i w efekcie tego
        właśnie wpadł w sidła mafii narkotykowej. Teraz jest narkomanem, który w
        ramach "odwyku" śpi razem ze swoją mamą w łożku. Teraz chłopak 20-letni nawet
        do ubikacji sam wyjść nie może....
    • judytak Re: Nadgorliwa mamusia 29.09.05, 08:58
      twoje dziecko ma prawo zaproponować swoje towarzystwo innemu dziecku
      a inne dziecko ma prawo nie chcieć się z nim bawić

      sporo dzieci przechodzi w wieku około 2 lat okres
      "chorobliwej nieśmiałości"; są to dzieci, które później są normalne, i wszędzie
      sobie dobrze radzą :o)

      tekst "dziecko stwarza zagrożenie" jest wyjątkowo niefortunny, najprędzej bym
      powiedziała, że tamta matka wyraziła się w ten sposób specjalnie po to, żebyś
      ty się połapała, że ona/jej dziecko ma problem, i zabrała swoje...
      jeśli widzę, że ktoś z moim dzieckiem do tego stopnia nie chce się bawić,
      że "ucieka" na drugi koniec piaskownicy, to zawołam swoje dziecko (nie ma w tym
      żadnej trudności, nawet nie trzeba nic tłumaczyć, "chodź, Jasiu, pohuśtam cię
      na huśtawce")

      to, czy dziecko lubi rozmawiać z innymi mamusiami w piaskownicy, czy nie lubi,
      jest kwestią charakteru dziecka; dwoje z moich dzieci tego nie robią, jedno -
      jak najbardziej :o) nie ma to nic wspólnego z zaniedbaniem w domu...

      jeśli siadam w piaskownicy, tym daję znać światu całemu, że mam ochotę się
      bawić; z jednym dzieckiem, czy z trzema, mniejsze o to

      jeśli siadam na ławce z książką, tym daję znać całemu światu, w tym moim
      własnym dzieciom, że mają w programie "bawić się beze mnie"
      jakoś nigdy nie miałam z tym żadnych problemów...

      pozdrawiam
      Judyta
    • aniask_mama Re: Nadgorliwa mamusia 29.09.05, 10:34
      Strasznie zaogólniacie. To, ze mama rzuciła stwierdzeniem o zagrożeniu dziecka
      jest od razu wrzucane do wora z klientelą mafijną.

      Stasznie łatwo jest kogoś oceniać, jak widzę.
Pełna wersja