Od trzech miesiecy jestem mama Jagusi, jak narazie problemow wychowawczych nie
mam, zobaczymy co dalej bedzie....

Moim problemem sa babcie, obie
zwariowaly na punkcie malej, co chwile dzwonia co slychac u ich wnuczusi,
musza ja widziec przynajmniej raz w tyg bo ona sie szybko zmienia i niczego
nie chca przeoczyc. Problem sie pojawil w momecie kiedy mala stala sie osobka
bardziej swiadoma i w momencie brania na rece przez babcie zaczyna sie
tragedia, placz i histeria malej. No to babcie stwierdzily ze mala ich nie
poznaje i musza jeszcze czesciej przyjezdzac. A ja zaczynam sie czuc jak
wyrodna matka bo zaczynam ich unikac(mecza mnie wizyty u nich, u nas). Prawda
jest taka ze jakbym pozwolila im na to co one chca to obie siedzialy by u mnie
non stop. Karmie mala jeszcze piersia i tlumacze im ze mala jeszcze nie raz
bedzie u nich na cale dnie, ale do nich to niedociera. Czy macie tez takie
problemy? A moze jestem zbyt egoistyczna matka? pozdrawiam wszystkie emamy