Dodaj do ulubionych

Ach te babcie.....

27.09.05, 16:28
Od trzech miesiecy jestem mama Jagusi, jak narazie problemow wychowawczych nie
mam, zobaczymy co dalej bedzie.... smile Moim problemem sa babcie, obie
zwariowaly na punkcie malej, co chwile dzwonia co slychac u ich wnuczusi,
musza ja widziec przynajmniej raz w tyg bo ona sie szybko zmienia i niczego
nie chca przeoczyc. Problem sie pojawil w momecie kiedy mala stala sie osobka
bardziej swiadoma i w momencie brania na rece przez babcie zaczyna sie
tragedia, placz i histeria malej. No to babcie stwierdzily ze mala ich nie
poznaje i musza jeszcze czesciej przyjezdzac. A ja zaczynam sie czuc jak
wyrodna matka bo zaczynam ich unikac(mecza mnie wizyty u nich, u nas). Prawda
jest taka ze jakbym pozwolila im na to co one chca to obie siedzialy by u mnie
non stop. Karmie mala jeszcze piersia i tlumacze im ze mala jeszcze nie raz
bedzie u nich na cale dnie, ale do nich to niedociera. Czy macie tez takie
problemy? A moze jestem zbyt egoistyczna matka? pozdrawiam wszystkie emamy
Obserwuj wątek
    • basia313 Re: Ach te babcie..... 27.09.05, 16:42
      A popatrz ja mam taka sytuacje. Oboje dziadkowie juz nie zyja. JEdna babcia
      tez. Zostala wiec tylko jedna babcia a mieszka tak daleko od nas, ze widzimy
      sie z nia raz nar rok albo i zadziej. Corki chca do babci, ale nie ma jak.
      Tak zle i tak niedobrze. Pewnie CI nie pomoglam, ale czasem zobaczenie innej
      sytuacji pozwala nabrac dystansu do swojej.
      Powodzeniawink
    • haganna Re: Ach te babcie..... 27.09.05, 19:27
      Moja mała w tym wieku też reagowała płaczem na branie na ręce przez kogoś
      innego niż mama albo tata. Parę miesięcy później pozwalała się wziąć na ręce
      zupełnie obcej osobie. Małej to minie. A częste wizyty babć mogą być dla świeżo
      upieczonej mamy krępujące.
      Powiedz babciom, że Jagusia jest jeszcze mała, potrzebuje mamy, ciszy i
      spokoju. Dłuższe spotkanie z wnuczką raz w tygodniu to moim zdaniem w sam raz.
      Powiedz, że karmisz i musisz mieć spokój, więc max 2 razy w tygodniu możecie
      się spotkać, ale potem to ty jesteś zajęta.
    • mackowy4 Re: Ach te babcie..... 28.09.05, 12:20
      Do tematu babć i dziadków mam dosyć emocjonalny stosunek, a z natury dyplomatką
      niestety nie jestem, więc napiszę wprost co myślę.
      Babcie (i dziadkowie też ) bardzo często szaleją za swoimi wnukami, niektóre
      nawet przyznają, że bardziej kochają wnuki niż własne dzieci (co jest smutne
      IMO). Na przyczynę takiej ślepej miłości mam swoją teorięsmile Według mnie
      NIEKTÓRE babcie nie 'wykorzystały' w pełni czasu będąc matkami i teraz z
      wnukami próbują nadrobić to, co kiedyś bezpowrotnie straciły. A mają sporo
      wolnego czasu, często są na emeryturach, nie mają zajęcia i nudzą się, czują,
      że pewien etap ich życia się kończy, i nagle buch: jest nowy 'obiekt' w postaci
      wnuka/wnuczki, któremu można pomatkować. Odzywają się w nich resztki matczynego
      instynktu, może zaczynają żałować, że nie miały więcej dzieci i wnuki zaczynają
      traktować jak poniekąd własne potomstwo.
      Ja uważam, że nie należy dopuścić do sytuacji, w której matka/teściowa ingerują
      w wychowanie wnuka, nieproszone udzielają rad, nachodzą bez uprzedzenia,
      zabierają dziecko matce z rąk, bo ta według nich sobie nie radzi i one
      zrobiłyby to lepiej. Rozsądna, taktowna i mająca wyczucie matka/teściowa nigdy
      nie będzie nachodziła młodej matki, forsowała własnych metod wychowawczych,
      podkopywała jej pewności siebie niepochlebnie wyrażając się o niewielkich może
      jeszcze umiejętnościach córki/synowej jako matki. Po prostu będzie znała swoje
      miejsce i pogodzi się z tym, że w pewnym sensie jej czas minął, będzie chwaliła
      swoją córkę/synową, że tak dobrze sobie radzi z dzieckiem i utwierdzi ją w
      przekonaniu, że jest dobrą matką i ze wszystkim sobie poradzi.
      Często babcie zwalniamy z konieczności posiadania odrobiny rozsądku wobec
      naszych dzieci. Przyznajemy im prawo do robienia tego, co chcą. Często mamy
      wpojone, że za to, że wychowały nas jesteśmy im winni posłuszeństwo i
      podporządkowanie. Boimy się powiedzieć wprost lub chociaż dyplomatycznie, że
      jakieś ich zachowanie nas rani, że sprawiają nam przykrość, że coś nam nie
      pasuje, że za często przychodzą, że gadają wyczytane chyba w "Chwili dla
      Ciebie" bzdury na temat karmienia piersią, kolek itp. Babcia może bezkarnie
      rozpieszczać wnuki, krytykować matkę dziecka bo jest babcią, jest starsza,
      bardziej doświadczona i to ją ma tłumaczyć. No cóż, ja uważam, że nie tłumaczy.
      Dziadkowie pełnią w pewnością ważną rolę w życiu naszych dzieci, ale jeśli chcą
      wychodzić przed orkiestrę, to należy to szybko ukrócić.
      W przypadku autorki postu, która jest mamą dopiero od trzch miesięcy jest
      jeszcze czas na 'ustawienie' babć na właściwym miejscu. Ja zabrałabym się za to
      natychmiast, mówiąc wprost, że zapraszamy na wizytę w ten dzień, a w tamten nam
      nie pasuje, bo mamy inne plany. Trzeba wytyczyć garnice. Może to trochę
      brutalne, ale czasami w obrobnie przed nachalnością pozbawionych wyczucia babć
      tak trzeba.
      • mama.ludzika Re: Ach te babcie..... 28.09.05, 12:32
        Mackowy, Twój post jest i rozsądny, i wyważony i prawdziwy. Nic dodać, nic
        ująć. Mama jest najważniejsza, babcia ma sie dostosować.
        Ponadto z babcią to czasem jak z dzieckiem: nie określisz jej granicy, to sama
        sobie nie określi. Ona też potrzebuje wiedzieć co wolno, co nie, i znać zasady.
        • lidqa Re: Ach te babcie..... 28.09.05, 12:53
          jakbym miala tak jak ty - tez bym narzekala. Ja mam dokladnie odwrotnie, czyli
          jedna babcia daleko i chcialaby a nie moze, druga nie zyje a dziadek wnuka
          raczej ignoruje. Jak do nich przyjdizemy to ok, moze polaskotac, ale sie nei
          wychyli z pomocą. Akurat kuba zawsze szedl do kazdego na rece wiec nie wiem jak
          to jest ze dziecko placze bo nie chce do kogos isc. Tez mysle ze moze sposob
          brania jest inny, moze dziecku przeszkadza to ciagle ojojojojo i ciciiccici a
          jakby babcia przyszla i spokojnie ją wziela - to byloby ok.

          Akurat ja jestem wygodna wiec jakbym tak miala to bym chodzila na ten czas na
          zakupy albo do kina a dziecko zostawiala babciom big_grin
          • ahaberla Re: Ach te babcie..... 28.09.05, 14:05
            a u nas jest energiczna prabacia.... dzwoni 5 razu dziennie i każe ucałować od
            niej "ta maleńką dupeńkę" - doprowadza mnie to hasło do szału. córka ma 16 m-
            cy, kiedy tam jedziemy jeszcze nie zdejmie butów a już babcia domaga sie
            całusów uścisków, na kolanka a tu masz kaczuszke babcia ci zaśpiewa... Wszystko
            na raz!! mała jest przerażona. ja tłumacze że powoli, niech sie oswoi, jest
            troche nieśmiała. ale babcia już piskliwym głosem śpiewa ta dorotka ta malutka.
            strasznie głośno śpiewa mówi, jakby mała była niedosłysząca. mówie że sie boi,
            my mówimy normalnie, nie krzyczymy ale ona swoje. a potem czemu ona sie boi
            czemu nie na kolanka. a jak zaczyna śpiewać to małą od razu płacze mimo że w
            domu lubi muzyke i uwielbia tańczyć nawet jak ja jej
            śpiewam.Koszmar..nienawidze tam jeździć ale 2 razy w miesiącu musze. chciałąm
            częściej żeby małą sie oswoiła ale nia dało rady, histeria była jak zobaczyła
            blok od babci...nawet ja mam trudności z wysiedzeniem dłużej niż godzine bo
            boli głowa od tych wrzasków. a wiecie jak śpiewają starsze Panie takie co to w
            kościele prym wiodą... to właśnie nasza prababcia... uff
            • haganna Re: Ach te babcie..... 29.09.05, 21:47
              Jak bym widziała moją teściową... wink.
              Mackowy4 - duża buźka!
      • a_pynia Re: Ach te babcie..... 29.09.05, 11:30
        Mackowy - nic dodać nic ująć. Mam taka samą teorię smile. Nie powiem, teściowa
        bardzo mi pomogła opiekując się dzieckiem, bo inaczej musiałabym ja oddac do
        żłobka w wieku pół roku. Ale ile nerwów przez to zjadłam... Teraz córa jest
        duża, ma swój rozum, a skoro dzadki dają się okręcać na palec, to już ich
        sprawa. Ja się cieszę, że Agatka może na wakacje pojechać odetchnąć świeżym
        powietrzem i jest pod dobrą (czasami aż za bardzo smile opieką.
    • blamblam Re: Ach te babcie..... 29.09.05, 10:55
      a dla nas babcie i dziadkowie to wybawienie. Teściowa sie opiekuje synkeim jak
      ja pracuję. Wczesniej też nas odwiedzała, moja mama równiez. Zawse w czymś
      pomogly, przywiozły obiad, poprasowały poszły z małym na spacer a ja mogłam sie
      chwilke zdrzemnąć. Teraz synek ma 2 latka prawie i nie ma problemu aż się rwą
      zeby go wziac na 1-2 dni. Trzeba ich czasem stopować bo dziecko powinno być
      przecież z rodzicami ale dobrze jest mieć świadomość ze jak masz coś waznego
      (wesele, ważny egzamin, wyjazd służbowy, rocznice slubu itp) to dziadkowie z
      radością przyją malucha a Ty mozesz spedzic czas jak chcesz. Też bym nie
      chciała żeby mi siedziały non stop na głowie ale zazwyczaj chętni do pomocy
      dziakowie to skarb. Oczywiście ma to też swoje zle strony (dyskusje na temat
      zywienia, wychowywania, ubierania dziacka itp) Ale cóż nie wszystko jest różowe.
      • dorotafx Re: Ach te babcie..... 29.09.05, 13:02
        Dobrzy dziadkowie to skarb, masz rację. Moja mama dużo mi pomaga mam 17
        miesięczne baaaaaaaaardzo żywe dziecko i bardzo jej za to dziękuję. Problem
        polega w tym że moje dziecko dopóki jest ze mna w domu bawi się ze mna wygupia
        przytula , a jak idziemy do babci (co drugi dzień bo ma wolne i mieszka blisko)
        to w niego wstępuje szatan. Nic się nie liczy tylko babcia. Ja nie mogę go
        dotknąć, przebrać, nakarmić liczy się tylko babcia. Jak ja do niego podchodzę i
        biorę np na ręcę to mnie bije po twarzy. Lubię chodzić do mojej mamy. Razem
        chodzimy na zakupy, gotujemy obiad ale coraz bardziej przeraża mnie zachowanie
        syna. Nie wiem co robić. Mam się obrazi jak do niej nie przyjdziemy a poza tym
        dla mnie to bardzo duża pomoc o co mu może chodzić dllaczego sie tak
        zachowuje??? W domu bez problemu chodzi po południu ze mną spać przytula się i
        śpi, a jak jesteśmyy u mamy to jest cyrk. Nie będzie spał i już. Co mam robić w
        tej sytuacji?
        • blamblam Re: Ach te babcie..... 30.09.05, 10:26
          no coż u nas bywa podobnie choć nie na taką skalę. generalnie jak jesteśmy u
          dziadków to ja moge nie istnieć. Myślę ze jezeli twoja mama to akceptuje to w
          czasie wiyty u niej niech ona sie zajmuje wyłącznie dzieckiem. a Ty to
          potraktuj jako chwilę odsapki, poczytaj książkę, ugotuj obiad albo coś w tym
          stylu. Jeżeli w domu jest ok to nie widziałabym w tym problemu.
    • elioli Re: Ach te babcie..... 30.09.05, 11:37
      A ja mam tak:
      Moja tesciowa sie w ogole dziecmi syna nie interesuje, natomiast moja mama jest
      niedowytrzymania. Niestety jest pielegniarka i wszystko w "tych" sprawach wie
      najlepiej - mimo ze bardzo duzo sie w medycynie zmienilo - to ona zawsze ma
      racje. Skutek tego jest taki, ze gdy okazalo sie ze starsza coreczka nie
      toleruje bialka, babcia stwierdzila ze to glupoty i gdy tylko my nie
      widzielismy dawala dziecku serki, jogurciki, czekolade! (bo dziecko musi miec
      mleko!)efekt - mala wcale nie wyrosla z tej alergii i notorycznie boli ja
      brzuszek (oczywiscie po wizycie dziadkow z dokarmianiem). Nie da sie im nic
      wytlumaczyc, ze lekarz zabronil, ze wyniki badan mowia co innego - babcia ma
      swoje zdanie. Koszmar, jak bardzo kocham moich rodzicow, tak unikam jak ognia
      spotkan z nimi. Wg nich jestem bardzo niedobra matka, moj maz glupim ojcem, nie
      znamy sie na wychowaniu, nie umiemy gotowac bo dzieci sa za chude, a to ze
      poszlam na studia podyplomowe (zaocznie) swiadczy o moim egoizmie! Juz nawet z
      nimi nie dyskutuje bo to i tak nie ma sensu. Przykro mi z tego powodu ale
      jedyne wyjscie to sporadyczny kontakt.
      Zdecydowanie wole kontakty z obojetna tesciowa niz nadgorliwymi rodzicami.
      Przykre ale prawdziwe.
    • alicja1212 Re: Ach te babcie..... 30.09.05, 22:04
      witam, ja mam do pomocy do opieki nad synem ( 3 latka) 2 babcie. teściowa
      siedzi z nim w pn i wt, moja mama w śr, czw. i pt. Co gorsze teściowa wymysliła
      sobie, że lepiej dla dziecka będzie, gdy ona będzie przyjeżdzć do nas, bo ona
      ma za małe mieszkanie. Obydwie babcie rozpieszczają małego, bo to jedyny wnuk w
      rodzinach, ale moim głównym zmartwieniem jest fakt, że obie siedza mi na
      głowie. teście jak przyjadą to wyjeżdzają nieraz dopiero wieczorem. W weekend
      są albo jedni, albo drudzy, albo jedni i drudzy na raz równocześnie. Fakt ze
      duzo nam pomagają, obydwoje z mężęm pracujemy i w razie jakiegoś wyjazdu nie
      mamy problemu z kim zostawić dziecko, ale jet to bardzo męczące. Trudno jest mi
      powiedzieć żeby nie przyjezdzali, bo powinnam być im wdzieczna za pomoc i
      mogliby się obrazić i tak kółko się zamyka. moja rada, nie pozwól sobie wejść
      na głowę. Od początku określ jasne zasady. zyczę powodzenia.
    • rafera Re: Ach te babcie..... 30.09.05, 22:24
      wyłącz telefon albo nie odbieraj jak wiesz że to któraś babcia dzwoni. Albo
      odbieraj co drugi smile Albo po prostu powiedz im , że chciałąbyśchwilę sama, że
      jesteśzmęczona ich częstąobecnością. i oczywiście, że je bardzo kochasz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka