Czytanie książek i sześciolatek

17.02.06, 14:26
Moje dziecko od małego było przyzwyczajone do czytania, chodzimy do
biblioteki, kupujemy sporo książek. Od jakiegoś roku zauważyłam jednak, że
synek nie potrafi zainteresować się lekturą. Nawet nie to, ze się nie domaga
czytania, owszem, szczególnie przed zaśnięciem, albo kiedy je (no wlaśnie, a
Wy czytacie dziecku przy jedzeniu?), ale mam czasem wrażenie, ze mogłabym mu
czyatć dzieła Lenina. Jest mu prawie zawsze obojętne, co bedziemy czytać,
mówi, żebym sama wybrała, a kiedy proszę, zeby wybrał sam, bierze z półki
pierwszą lepszą książkę. Nigdy nie interesuje go specjalnie ciąg dalszy,
żadna książka go nie wciąga jakoś bardziej, a próbujemy naprawdę róznych.
Nieraz nie bardzo pamięta, o czym czytaliśmy wczoraj. Nie cieszy się za
bardzo, jeśli prezentem jest książka, w bibliotece ani w księgarni też nie
widać żadnego zainteresowania. Nie przegląda samodzielnie książek, zeby
pooglądać obrazki, nie mówiąc o samodzielnym czytaniu (a potrafi juz czytać)-
no, chyba że popularnonaukowe dla dzieci, jeśli tematyka go interesuje.

Czy jest możliwe, że on po prostu juz taki jest i nigdy nie będzie za bardzo
lubił książek? Zawsze myśłałam, że nie mozna nie lubić czytania, jeśli ma sie
nawyk. I wydawało mi się, ze robię bardzo duzo, zeby ten nawyk mojemu dziecku
zaszczepić.
    • acorns Re: Czytanie książek i sześciolatek 17.02.06, 14:32
      Ile czasu trwa przeczytanie opisu pościgu samochodowego a ile czasu on trwa
      faktycznie? Może to być to. Moja córka tak ma. Po prostu jak czyta to cała
      akcja jej się rozmywa i równie dobrze mogłaby czytać dzieła Lenina. Książka to
      już przeżytek w erze multimediów i internetu.
      • michmaja Re: Czytanie książek i sześciolatek 17.02.06, 15:03
        A ja i moje sześcioletnie dziecko uwielbiamy te "przeżytki".Ani multimedia, ani
        internet nie sprawiają mi tyle frajdy co czytanie, oglądanie, kupowanie i
        pożyczanie książek. Forum książki dla dzieci pełne jest wielbicieli tego
        przeżytku.
        Strzechwo, moi rodzice są zagorzałymi czytelnikami i zawsze byli, mają troje
        dzieci - ja bez książek nie wyobrażam sobie życia, moja młodsza siostra czyta
        kilka książek rocznie, mój brat odkrył książki w szkole średniej, a wszyscy
        dorastaliśmy wśród rozczytanych rodziców.
        Ważne dawać dzieciom możliwości, a czy one to wykorzystają to widać różnie z
        tym być może.
        Może twój synek ma teraz inne fascynacje?
        Pozdrawiam Agnieszka
    • wieczna-gosia rownie bez sensu jest.... 17.02.06, 15:10
      stwierdzanie "myslalam ze nie mozna nie lubic czytac"

      jak i "ksiazka to przezytek"

      mozna nie lubic czytac.
      mozna czytac oraz uzywac multimediow i komputera smile
      • bulkaz Re: rownie bez sensu jest.... 17.02.06, 21:34
        Może po prostu czytaj mu to co go interesuje, albo jeszcze lepiej opowiadaj
        bajkę zamiast czytać - wtedy jest zdecydowanie ciekawsza. Ale niestety
        wychowanie wsród książek nie sprawia, że się je pokocha. Mój syn /6 lat/ z
        własnej woli ogląda jedynie encyklopedie techniki i gazetki dla dzieci - sam je
        sobie wybiera w kiosku. Ciesz się, że coś go interesuje i to rozwijaj, nie
        można lubić wszystkiego.
        • grzalka Re: rownie bez sensu jest.... 17.02.06, 21:40
          ma męża, który czyta tylko to, co go interesuje- miał tak od dziecka- czyli gdy
          interesował się II wojną światową, to czytał o tym, gdy interesował się
          akwarystyką- o rybach, teraz "siedzi" w medycynie, więc tylko takie książki

          wszelkie inne ksiązki go nudzą, lektur w szkole nigdy nie był w stanie skończyć,
          czyta poza tym tylko gazety i czasopisma- ale tez bardzo wybiórczo

          może Twój synek jest podobny, piszesz, .że lubi przeglądać encyklopedie dla
          dzieci na tematy, które go interesują, to chyba pozytywny objaw?

          aha, byłabym zapomniała, jako dziecko mąż zaczytywał się Nizurskim wink
          • verdana Re: rownie bez sensu jest.... 17.02.06, 21:58
            A moze kupujecie książki wg. własnego gustu, a nie gustu syna. Może są zbyt
            poważne? Nie może śledzić ciągłości akcji (to jeszcze typowe dla tego wieku) i
            szybko sie nudzi.
            A moze zbyt często mu czytacie? Jesli stosuje sie zasadę "dwadziescia minut
            dziennie, codziennie", to dla niektórych dzieci może to stać się kolejną
            rzeczą, którą trzeba odwalić, aby przejść do ciekawszych czynnosci, a nie
            przyjemnością. Czasem rzecz z rzadka dawkowane moga stać się bez porównania
            atrakcyjniejsze niż rutyna - wstarczy porównać telewizję z półjściem do kina.
            A może lubi jeść i koncentruje się na jedzeniu?
            Proponuję krótkie, niewychowawcze teksty z puentą, a nie tasiemcowe
            opisy. "Koszmarny Karolek" byłby chyba w sam raz.
          • strzechwa Re: rownie bez sensu jest.... 18.02.06, 00:39
            > może Twój synek jest podobny, piszesz, .że lubi przeglądać encyklopedie dla
            > dzieci na tematy, które go interesują, to chyba pozytywny objaw?
            Myślę, że tak, ale nie jest to zbyt częste.

            > aha, byłabym zapomniała, jako dziecko mąż zaczytywał się Nizurskim wink

            Mój mąż też smile


            --------------------------------------------------------------------------------
        • strzechwa Re: rownie bez sensu jest.... 18.02.06, 00:37
          > Może po prostu czytaj mu to co go interesuje, albo jeszcze lepiej opowiadaj
          > bajkę zamiast czytać - wtedy jest zdecydowanie ciekawsza

          No właśnie trudno mi znaleźć coś, co by go naprawdę zainteresowało. A w
          opowiadaniu nie jestem najlepsza...
    • mika_p Re: Czytanie książek i sześciolatek 17.02.06, 22:32
      Zaznaczam na początku, że praktycznie nie czytałam dziecku, bo nie lubię
      głosnego czytania i poza wierszykami we wczesnym dzieciństwie Junior nie był
      zapoznawany z literaturą dziecięcą.
      Jak nauczył się czytać, to czytał tylko ksiązki popularnonaukowe, różne
      encyklopedie dla dzieci, ksiazki z ciekawostkami, jedyne z akcją, co czytał, to
      komiksy. Pod koniec zerówki zaczał czytać "Chatkę Puchatka", ale po
      kilkudziesięcius tronach przestał.
      Od sierpnia zaczął czytać ksiązki z akcją. Najpierw opornie, musiałąm go trochę
      przekupić, zeby dokonczył pierwszą, a teraz potrafi w 2 dni wykończyć Doktora
      Dolittle chodząc do skzoły, odrabiając lekcje, bawiac sie z siostrą i bawiac
      sie samemu. Maniak jakiś smile

      Strzechwo, sama piszesz, ze twój syn czyta, jesli cos go interesuje. A że
      interesuje go cos innego niz ty byś chciala... To już insza inszosc.
      • strzechwa Re: Czytanie książek i sześciolatek 18.02.06, 00:35
        Widzisz, ale czytanie książek popularnonaukowych to w zasadzie nie jest to, co
        nazwałabym "czytaniem książek". Może jestem staroświecka, ale uważam, ze
        człowiekowi do wykształcenia konieczna jest znajomość literatury pięknej. Poza
        tym nie napisałam, że mój syn czyta, gdy coś go interesuje: on ogląda na
        przykad jedna mapę przez cały dzień albo raz przejrzy książkę o dinozaurach, by
        potem do niej nie wracać. Trochę mi przykro że oceniłaś mnie chyba zbyt
        pochopnie jako osobę, która stara sie wbrew dziecku realizować własne cele, bo
        wydaje mi się, że to w moim przypadku krzywdzące.
        • bogusia1231 Re: Czytanie książek i sześciolatek 18.02.06, 14:49
          A może spróbujcie Verne'a? NIe wiem czy nie przekręcę ale wydaje mi się
          że "wyprawa w głąb ziemi" czy "20 000 mil podwodnej żeglugi" to będzie coś co
          sądząc po zainteresowaanich go wciągnie. A może idźcie na opowieści z Narni i
          potem spróbujcie przeczytać wszystkie części.
          • strzechwa Re: Czytanie książek i sześciolatek 18.02.06, 16:21
            Verne dla sześciolatka? Nie za poważne? Przecież to grube tomy, akcja powoli
            się toczy. Nie wiem, czy mój synek by to strawił. Słuchac by pewnie słuchał,
            ale nie wiem, czyby skupił się na fabule. W końcu maż pewnie spróbuje, bo sam w
            dzieciństwie lubił Verne'a, ale to chyba za jakieś dwa lata.
            Na Narni byliśmy, nie zrobiła wiekszego wrażenia na moim synku (na mnie
            znacznie większe). Wcześniej próbowalismy czytać pierwszą część, ale
            zniechecilam się i nie doszliśmy do konca, bo było mu na oko zupełni9e
            obojętne, co dzieje sie z bohaterami: czy czarownica ich dopadnie, czy nie, czy
            Aslan umrze, czy nie. Jakieś mało wrażliwe to moje dziecko!
            • karolina_29 Re: Czytanie książek i sześciolatek 18.02.06, 17:19
              Cześć
              poruszany przez Ciebie problem jest mi bliski, bo i dla mnie czytanie jest
              jedną z największych radości i bardzo zależy mi na zarażeniu tą pasją
              dzieciaków w rodzinie.
              I tak się zastanawiam, może Twój synek wyczuwa, że Tobie bardzo zależy, i już
              sam nie umie chcieć? Może spróbuj mu całkiem odpuścić, niech inicjatywa wyjdzie
              od niego, nawet gdybyś musiała na to czekać kilka miesięcy.
              Mam w rodzinie takiego "opornego" czytelnika, najważniejsze, żeby mu się
              czytanie nie zaczęło kojarzyć z obowiązkiem.
              • znowuniedziela Re: Czytanie książek i sześciolatek 05.03.06, 01:11
                hej hej
                Mam 5,5 letniego młodego facecika,który uwielbia książki i od dawna
                czytamy ,ale opiszę od początku,jak zainteresować dziecko aktywne,ciekawe i
                impulsywne lekturą...
                Po pierwsze czytając,dawno temu już,ze 3 latatemu-najpierw wierszyki,potem
                jakies typowe poczytajki odkrylismy,że jesli nas dzieło interesuje,jego
                zainteresuje również,przecieżnie chodzi tu o samo czytanie,ale i o
                rozwiązywanie problemów,rozmowy,bliskość-więc rozmawiamy,dociekamy
                dywagujemy...a nade wszystko pamietaj o intonacji,zmianie głosów(bez
                przesady,ale zeby było ciekawiewink,
                po drugie-łącząc zainteresowania dziecka i własne warto bawic się z nim w
                zabawy takie króre go inspiruja po przeczytanmiu
                po 3 jesli widzi rodziców z książka,sam sięgnie kiedyś(zazwyczaj sięgają,)
                mój synek kocha opowieści z narni(10 razy komplet przeczytany)ale np nie
                przebrnęłismy przez dr dolittle-bo nudnawy jednak,kocha Dahla,kocha lektury z
                akcją,pippi kocha,ale puchatka nie,hm...musimy verne'a zacząć czytac...
                pozdro
Pełna wersja