Zuzia ma prawie dwa latka i po 6 dniowym okresie systematrycznego obcinania
smoczka wczoraj smok przepadł na dobre. Oj ciężko było

zasypiała przez godz
i 10 minut. Początek był ok. Ciagle mówiła "nie ma mońka nie ma" ale po
godzinie zaczęła stasznie płakać. Nie chiciała się przytulić, tylko strasznie
rozpaczała bidulka. No i tak się wymordowała tym płaczem, że zasnęła. W nocy
jeszcz się tylko przebudziła i bałam się że znów się zacznie ale ona tylko
przez sen powtarzała "nie ma, nie ma" i spała dalej. Oj serce się kraje

Myślicie że dziś będzie lepiej???