Dodaj do ulubionych

NIEZNOŚNY BACHOR

IP: *.* 20.04.02, 15:59
co myślicie o bezstresowym wychowaniu.Byłam we czwartek u koleżanki której nie widziałam rok.Gdy zobaczyłam co wyprawia jej sistry syn to myślałam że sama mu dam po dupie.Adrian ma dwa lata jest o rok młodszy od mojego szymona.rzuca wszystkim co popadnie zabawkami,ciastka ugryzie i wyżuci.na stole leżały ciastka, owoce,soczki w kartonikach dzieci,i wszystko zostało ściągnięte razem z obrusem.Na szymonawylał sok z kartoniku.A jego matka siostra mojej koleżankitylko spokojnie do niego mówiła:nie rub tak Adrianku tak nie wolno? i to było wszystko.Ja to bym mojemu dziecku tak przetrzepała dupe żeby sobie nie usiadł.najgorsze jest to że mój syn to zobaczył i robi to samo.no nie całkiem.wczoraj dałam mu soku do kubeczka a on za chwile do mnie przychodzi i mówi że mu się chce pić.No to ja mówie gdzie ma swoje picie a on na to że wylał.Plame na dywanie sam wycierał szmatą jeszcze dostał lanie.A jak się zapytałam po co to wylał to on na to że statek musi pływać hahahahahato jest śmieszne ale co z tym zrobić.Bo po długiej rozmowie myśłałam że się opamięta ale dziś zrobił to samo tyle że na stół.
Obserwuj wątek
    • Gość: mamula Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 20.04.02, 20:53
      bardzo fajny synek- z tym statkiem bylo naprawde smieszne.
    • Gość: akasia Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 20.04.02, 21:54
      Ja nie jestem za biciem dzieci. Dziecko potem nie jest posłuszne dlatego, że tak trzeba, bo tak wymagają tego normy współżycia, tylko ze strachu. Gdy bijesz dziecko ono czuje się gorsze, a rekompensuje sobie te złe uczucia bijąc potem słabszych. Co do zachowania Adriana, to dla mnie ono jest wyrazem chęci zwrócenia na siebie uwagi. Bardzo często tak jest, że gdy dorośli rozmawiają, dzieci czują się odtrącone. I nie sądzę aby klaps, czy jak Ty to dosadniej nazwałaś, poprawiłby sytuację. Ja też bym zachowała się jak siostra Twojej koleżanki. U mojej córci takie zachowanie jest dla mnie sygnałem, że jest coś nie tak. I staram się to wyjaśnić.
      • Gość: Patrynia Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 21.04.02, 20:26
        Eeeee...to ja mam lepszego "bachora" w rodzinie jest to dziecko mojej kuzynki ma nie całe 6 lat i jestem szczęśliwa gdy odwiedza mnie bez niego. Nasze spotkania skupiają się wyłącznie na obserwowaniu tego chłopca co tym razem mi zniszczy a gdy to już zrobi to jego matka kwituje to stwierdzeniem "o zepsuł ci" albo "on ci to zepsuje"(po prostu). Wszystko mu jest wolno, nawet mu kazała wyjmować sobie coś z moich szafek do zabawy(a moje jest świete),nie zainteresowała się też, ale to już dla jego bezpieczeństwa, gdy bawił się kablami antenowymi(pod napięciem).Raz byłam świadkiem jak kopał swoją babcię i przewracał wszystko w jej torebce do góry nogami- nikt nie reagował. Gdy zbił jakąś dziewczynkę w przedszkolu to nie usłyszał nic na temat, że tak nie można, tylko był to hit dnia. Jednak wybuchnęłam pewnego dnia jak wypuścił mi z klatki papugę przy otwartym balkonie mimo, że był uprzedzony, że mu tego nie wolno. Od tamtej pory już nie krępuje mnie zwracanie mu uwagi żeby nie ruszał pewnych rzeczy. Na efekty takiego wychowania nie trzeba było długo czekać: dwa tygodnie temu urodziła mu siostrzyczka, jest niesamowicie zazdrosny i do tego stopnia nieznośny,że nawet już jego właśni rodzice mają go dość i podrzucają go komu się da. Wychowywanie bezstresowe- bezstresowym ale jednak trzeba wpoić dziecku zasady dobrego wychowania, przecież są inne sposoby niż bicie. Moja córeczka urodzi się za kilka tygodni-może nie popełnię aż tak rażących błędów w jej wychowaniu.Patrycja
        • Gość: maminka Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 29.04.02, 21:28
          Dzięki Patyniu za uznanie.Mam dosyć zywiołowe corki, w tym jedną bardzo trudną i wiem ile wysiłku wymaga wychowywanie takich dzieci tak, aby z jednej strony "nie wlazły Ci na głowę", a z drugiej, aby nie zabijać w nich osobowości i szacunku dla samych siebie, nie dolować, nie ujarzmiać. Zycz e Ci, abyś nie miała problemów ze swoją latoroślą. Powodzenia.
    • Gość:  Dorka Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 22.04.02, 07:37
      Krakowianko, wychodzisz ze złego założenia.To nie dziecko trzeba lać (skąd ten pomysł?).Tak łatwo oburzać się na wybryki dzieci. A czy spróbowałaś porozmawiać z mamą dwulatka o sposobach na brojące maluchy?Może przejęłaby od Ciebie kilka wartościowych metod - bez bicia. ;-)Jeśli nie podoba nam się zachowanie dziecka - porozmawiajmy z jego rodzicem. Zapytajmy, co myśli o swoim szkrabie, jak z nim postępuje w "kryzysowych" sytuacjach. Powiedzcie o swoich doświadczeniach.Ja nie postąpiłabym, akasiu, jak mama tego dwulatka - nie zaprzestałabym na ciągłym zwracaniu uwagi. Po pierwszeTak zorganizowałabym poczęstunek, by dzieci nie miały dostępu do wszystkiego narazPo drugieZamiast pytlować, bawiłabym się z dziećmi , a przy okazji zagadywałabym do koleżanek.Po trzecieZdecydowanie reagowałabym na powtarzające się , mimo próśb, niepożądane zachowania. Rzucające ciastkami dziecko nie dostałoby ich więcej, np. bijące byłoby na chwilę odizolowane, a w razie totalnego napadu "histerii", czy "amoku", zakończyłabym wizytę i zabrała dziecko do domu.Czy uważasz to, krakowianko, za bezstresowe wychowanie?Dorkamama Eleonory i Marceliny
      • Gość: Gosia1 Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 23.04.02, 15:12
        Kochana Dorko :hello: Całuski Gosia :-)
      • Gość: AneczkaG Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 23.04.02, 19:43
        Dorka, podpisuję się obiema łapkami :)Aneczka mam na razie jednej dwuletniej "sikorki"
      • Gość: Nonika Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 29.04.02, 21:41
        Dorko zgadzam sie z Toba.Poki co Szymon ma roczek moze Krakowianka poczeka jeszcze z roczek i zobaczy ze dziecko,ktore rozlewa sok by sobie stateczek poplywal jest calkiem normalne.Grzeczne dzieci to nie dzieci szczesliwe ale takie ktore robia to co dorosli chca.(ja mowie o tej specyficznej grzecznosci..nie o spokojnym dziecku!)Pozatym ton wypowiedzi jest dla mnie stanowczo za ostry ....No coz cale szczescie ze nie mam takich kolezanek jak Krakowianka.Brrrrr...Pozdrawiam Monia z Julkiem
    • Gość: GrazynaP Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 22.04.02, 09:21
      Dzieci zachowuja sie tak, ze wlasciwie co 5 minut powinni dostawac klapsa w tylek. Tylko co by to dalo?Najlepsza, mysle ze nie tylo moim zdaniem, metoda wychowania dziecka jest zwyczajna kompetencja. I tylko to przynosi efekty. Z dzieckiem nalezy postepowac stanowczo, aczkolwiek w sposob nie wykluczajacy serdecznosci, milosci.Efekty nie zawsze sa osiagalne za pierwszym razem, trzeba nieraz kilkakrotnie powtarzac. Nie wystarczy powiedziec,,nie wolno,, trzeba to powiedziec tak, aby dziecko to zrozumialo i nie zrobilo tego. Jesli nie skutkuje gadanie, trzeba sie podniesc i odciagnac dziecko od szafy czy tym podobne i postarac sie znalezc mu zajecie. U 2-latka pomalu widac efekty takiego postepowania. Wychowanie bezstresowe, moim zdaniem wynika z lenistwa, braku cierpliwosci matki. Jest szkodliwe dla dziecka a pozniej dla ludzi ktorzy beda musieli z nim zyc, pracowac itd.Moim zdaniem nie wolno bic dzieci, ale koniecznie trzeba im wyznaczyc granice. Takze dla swojego w przyszlosci dobra.Moja mama mi powtarza, kiedy nieraz trace cierpliwosc, bo mi sie to takze zdarza, ze wychowanie dzieci to wielka stawka.Dziecko samo w sobie nie jest zle. To my je ksztaltujemy.
    • Gość: Gosia26 Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 22.04.02, 10:02
      Co to znaczy wychowanie bezstresowe? W definicji wychowanie juz kryje sie stres- pewne zachowania sa pozadane inne nie- a kazdy sprzeciw wywoluje stres- przyjzyjmy sie sobie gdy nasz uparty dwulatek doprowadza nas do histeriii swoim upartym "nie". No szlag czlowieka trafia.To co opisujesz krakowianko, to brak wychowania- mowienie na odczep czy dla swietego spokoju "nie wolno" jest tak samo warte jak trzepane tylko w losowo wybranych momentach- raz mnie ta czynnosc denerwuje innym razem nie, wiec raz cie zbije a innym razem tylko ochrzanie.Moje dzieci tez wylewaly wode- bo to fajna zabawa. W przypadku kapieli konczylo sie to kazdorazowym jej zakonczeniem,i oczywiscie scieraniem podlogi, przy wylewaniu na inne powierzchnie- zyszczeniem i przerwaniem dotychczasowej czynnosci. W przypadku jednej corki wystarczylo mniej powtorek, w przypadku drugiej troche wiecej- efekt byl osiagniety.Moje dzieci sa postrzegane jako halasliwe, troche nieznosne- ale jednoczesnie sa uprzejme,ustepuja miejsca, sa kolezenskie potrafia sie dzielic, potrafia w chwilach tego wymagajacych zachowywac sie spokojnie (np w kosciele czy przy styole u cioci) wiec sa rowniez postrzegane jako dobrze wychowane. Z calego wachlarza zachowan wybralam te ktore zdecydowanie budza moj sprzeciw- to zawsze bylo zachowywanie bezpieczenstwa, nie uciekanie na jezdnie, stop kontaktomelektrycznym,przemocy fizycznej,obelgom... Natomiast nie przeszkadzaja mi glosne spiewy i ganianie po domu, pod warunkiem gdy kiedy poprosze robi sie cicho. I tak jest ;)Z nudnych imprez na ktorych rozrabialy- po prostu wychodzilam. Spacer na ktorym uciekaly tez konczyl sie i konczy szybko. Nie bylam bita czy gryziona- oczywiscie byly takie proby, ale na to sobie nie pozwalam. Obiema nogami i rancyma podpisuje sie pod postem jojo o konsekwencji. Jednoczsnie uwazam ze kara powinna byc krotka,Jesli ktos ma dziecku gadac przez pol dnia to niech lepiej da klapsa a nie przesladuje psychicznie-ja na szczescie w zdenerwowaniu jestem lakoniczna i nie wypominam grzechow do 9 pokolenia wstecz. Nie mialam jeszcze okazji skorzystac z dobrodziejstw kar fizycznych i chetnie bym tego uniknela, ale sie nie zarzekam....byc moze jakis zachowanie sprowokuje mnie to tego.
    • Gość: kasjana Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 22.04.02, 20:56
      Pewnego razu przyjechała do mnie ciotka. Mieszka w innym mieście. Moje dziecko miało akurat jakieś 3 lata.Postawiłam na stole kawę, ciastka, kanapki itp. Dziecko w czasie spało.Po jakiejś godzinie budzi się i przychodzi do nas do pokoju. Ciotka wpada w popłoch i woła, żeby wszystko zabierać ze stolika. Ja się pytam: po co?Ciotka na to: No bo ona wstała. Ja się śmieję i mówię, że ona niczego nie ściągnie. Było wiadomo, że mała podejdzie co najwyżej do stolika, sięgnie po jednego słonego paluszka i odejdzie. Nic nie wyleje, niczego nie przewróci.Dla ciotki to się w głowie nie mieściło. Bo jej wnuczka w tym samym wieku w pięć minut potrafi poprzewracać dom do góry nogami. Raz sama byłam tego świadkiem i byłam zszokowana.I wydaje mi się, że rodzą się i takie dzieci i takie. I żadne bicie nie pomoże. Moja nie jest bita, bo wciąż uważam ją za małą kruszynkę i nie potrafiłabym. A jednak nie mam z nią żadnych problemów. Po prostu nie ma reguły.I nikomu nie potrafię doradzić. Mamy w rodzinie jeszcze jedną taką zdolną sześciolatkę. Jak chcemy się spotkać z jej rodzicami, to potrafimy powiedzieć wprost, żeby przyszli sami, bez Dominiki. A oni tłuką ją ze dwadzieścia razy dziennie. I nic nie pomaga. Bo nie tędy droga.A może prawdą jest, że dziecko wymaga sporo uwagi. Bo najczęściej jest tak, że rodzice zmęczeni po całym dniu pracy chcą odpocząć przed telewizorem, a dziecko ma zająć się same. Ale dziecko potrzebuje rodziców. I nie tylko po to, by zostało nakarmione, ubrane i położone do spania.
    • Gość: rudka Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 23.04.02, 00:18
      No nie wiem, ale zawsze byłam zdania, że jesli dwuletnie dziecko ściągnie obrus, zbije wazon czy rozkręci zegarek to nie tylko jego wina, ale i wina jego rodziców. Niech położą na stole serwetki, wazon na wyższej półce a zegarek do szuflady, wtedy nie będa musieli miec do dziecka pretensji, że broi. Taki ciekawski mały człowieczek po prostu MUSI pewne rzeczy sprawdzić, a jeśli mama nie zajmuje się nim tylko gada z przyjaciółkami, MUSI na siebie zwrócić uwagę. Bo takie są małe dzieci i już. Oczywiście, pozwólmy im eksperymentować, ale w granicach określonej przez nas przyzwoitości. Pozwólmy badać, ale rzeczy przez nas dyskretnie podsunięte, bezpieczne i niecenne dla nas (te cenne też, ale pod ścisłą kontrolą).Krakowianko, jeśli bardziej boli Cię "skrzywdzony" dywan niż pupcia Twojego synka, może połóż na ten cenny dywan folię? Ja, tak jak dziewczyny, które się wypowiadały jestem przeciwniczką bicia, a na pewno bicia z tak błachych ppowodów. Tłumaczenie, zakazy, konsekwencje (piszesz przecież, że synek pracowicie wycierał wylany sok, brawo dla niego!) - to metody z pewnością długofalowe (oj, czasem bardzo!) ale - mam nadzieję - przynoszące jednak efekty.Co do zachowania dzieci przy gościach, to często są to właśnie popisy, wynikające z chęci zwrócenia na siebie uwagi. Ja zwykle przygotowuję coś ekstra dla dzieci, ostatecznie nawet bajke w tv, jeśli bardzo zależy mi na chwili spokojnej rozmowy. Ale najczęściej goście (ci bliscy) schodzą do parteru i gadamy bawiąc się z dziećmi.Poza tym, wiesz, bardzo nie chciałabym, żeby ktoś oceniał mnie i moje dzieci po takim jednorazowym spotkaniu. Każdy miewa złe, a nawet jeszcze gorsze dni. Gdybyś zobaczyła mnie dziś na spacerze z dzieciakami, powiedziałabyś - co za wredna, naburmuszona baba! A ja po prostu miałam naprawdę ciężki dzień i nie mogłam aż do południa znaleźć uśmiechu (gdzieś się zagubił...), choć zwykle jestem pogodną osobą.A moje dzieciaki wczoraj na zlocie babć (tzn obiad u mnie z okazji urodzin męża)... Synek popisywał się nieludzko, córcia wcześniej odmówiła spania, więc tarzała się po dywanie i zawodziła. Jakoś udało nam sie opanować sytuację, ale były momenty niewesołe. I gdyby tak ktoś na podstawie tego spotkania miał nas - całą rodzinę - ocenić, wypadlibyśmy naprawdę fatalnie. Dzieci - rozwydrzone bachory, rodzice - nieudacznicy, którzy nie tylko na wszystko pozwalają, ale nie potrafia wyegzekwować minimum przyzwoitego zachowania od swoich dzieci. A my rzeczywiście, poza spokojnym tłumaczeniem niewiele robiliśmy, bo znamy swoje dzieci i wiemy, że jak sa zmęczone, to nic na siłę się nie uda z nimi zrobić, kończy sie to totalną histerią - a tego w obecności babc po prostu chcieliśmy uniknąć. Co nie znaczy, że na wszystko im pozwalaliśmy, ale tu trzeba wyczucia sytuacji i dziecka.Pozdrawiam mamy nieznośnych bachorów. Rudka
      • Gość: Elik Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 23.04.02, 10:41
        Rudka(Kasia) podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś. Elik mama też czasem nieznośnej, choć na codzienń grzecznej 2 letniej Oli.
    • Gość: Gosia1 Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 23.04.02, 15:07
      Możesz się na mnie obrazić, ale najbardziej zszokowało mnie to, że zbiłaś synka.......... Takie zachowanie u dzieci jest naturalną koleją rzeczy, etapem rozwoju. Wiadomo, że nie wolno popadać w przesadę, ale ani w jedną (ta siostra koleżanki) ani w drugą stronę (Twoje zbicie synka). Potrzebny jest jakiś złoty środek, o którym będzie wiedziała tylko matka dziecka. Na jedno dziecko podziała stanowczo powiedziane "nie wolno", na drugie kara. Ale jeśli będziesz reagować biciem to w końcu w synku wyrobi się przekonanie, że Jego pomysłowość (statki!!! - rewelacja!!), jest za przeproszeniem - o kant d.... rozbić. Nauczy się, że uczucia lepiej schować gdzieś głęboko, bo nie wiadomo, jak zareagujesz. I nie jestem gołosłowna - ja sama byłam dzieckiem bitym. I do tej pory zdarzają mi się chwile, że mam ochotę poużalać się nad sobą, i chciałabym to malutkie dziecko, jakim byłam, po prostu przytulić i pozwolić Mu na odrobinę błędów, od któych nawet i dorośli - do jasnej anielki - nie są wolni. Nie bij synka, i nie krzycz na Niego, ale pokaż Mu, że takie zachowanie do niczego nie prowadzi. I że jest złe. Jeśli ma ochotę na bawienie się w statki, pokaż Mu, że świetnie nadaje się do tego wanna, miska itp, udowodnij Mu, że w przypadku jakiegoś pomysłu, jaki Mu jeszcze nie raz wpadnie do głowy, mama będzie najlepszym doradcą, że potem zabawa będzie naprawdę super.Pozdrawiam GosiaP.S. Dodam jeszcze coś, o czym już kiedyś pisałam - nawet zdemolowane mieszkanie nie byłoby dla mnie pretekstem do podniesienia ręki na moje dzieci. Nigdy nie karciłam Ich za pokruszony dywan, za rozlane picie, za rozwalone jedzonko. Wręcz odwrotnie - to One się martwiły!!! A ja uspakajałam, że nic się nie stało, bo przecież od tego są ścierki czy odkurzacz, aby posprzątać. I możesz mi wierzyć, albo nie, ale naprawdę nie mam kłopotów z dziećmi - a są już duże: 14 lat Ania i 7 lat Krzyś. :-)
      • Gość: 888 Re: NIEZNOŚNY BACHOR-do Gosi1 IP: *.* 29.04.02, 09:51
        Skąd ja znam to użalanie się nad małą selinką..., kiedyś napiszę o tym książkę...wyciskacz łez...
    • Gość: Alka Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 24.04.02, 12:40
      Gosiu - jesteś wielka! Popieram każde Twoje słowo!U mnie w domu też były "lania" - przekładanie przez krzesło i bicie po tyłku pasem, linijką itp. Ja byłam tym "grzeczniejszym" dzieckiem, więc nie dostawałam zbyt często. Ale pamiętam jedno wydarzenie, po którym już więcej ojciec (bo to on bił) mnie nie tknął: uderzył mnie w twarz otwartą dłonią a ja spojrzałam mu w oczy i nawet nie krzywiąc twarzy (a miałam wtedy 7 lat) odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Potem przez pół roku (!) się do niego nie odzywałam i nie wiem jak długo by to jeszcze trwało gdyby mnie nie przeprosił! Cóż - chyba wiedział czym to pachnie bo charakterek odziedziczyłam po nim, a on ze swoim rodzeństwem jak się pokłócił mając trzydzieści parę lat to nie rozmawiał aż do śmierci.
    • Gość: Yavien Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 24.04.02, 23:35
      Gosiu! To jest mniej wiecej to, co chciałam napisać, od czasu, jak zobaczyłam post krakowianki, ale nie potrafiłam zebrać w słowa :kissTrzeba znajdować ten złoty środek, pamietając, że wcale nie leży dokładnie posrodku!:hello:Magdalena mama Jasi
      • Gość: 1999 Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 25.04.02, 11:54
        Rudka!ja tez czasami się zastanawiam jak moje zwykle pogodne dziecko lat 2 i 5 m-cy za to z niespożytą energią jest odbierane przez przypadkowe osoby w przypadkowych sytuacjach. Ostatnio byliśmy u okulisty pokazać "piękne oczka pani doktor żeby tez wiedziała" ale w poczekalni mały się spłoszył (to nowość bo lekarzy mamy wszystkich oblatanych i to często) połozył się na ziemię i.. Po nawiazaniu kontaktu z bestią , zarezerwowaniu kolejki (mimo że wizyta na daną godzinę) poszliśmy na dwie rundki (po jednej jeszcze nie chciał wejść ) dookoła przychodni wrócilismy i zaraz nawiazał przyjźnie, pogaduchy i czytanie. O słodyczy w gabinecie nie wspomnę, czarował panią doktor na całego mozna było się przykleić do tego miodu.
    • Gość: bonia Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 25.04.02, 11:36
      Zgadzam się w pełni z Dorką, Rudką, Gosiami: 1 i 26 i dodam od siebie, że według moich obserwacji w naszym społeczeństwie nadal głęboko zakorzeniony jest mit, że bicie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie bez powodu użyłam słowa mit, bo tak naprawdę bicie szkodzi bardzo, a straty psychiczne wywołane biciem są o wiele większe, niż te fizyczne widoczne gołym okiem. Mnie też w dzieciństwie karano klapsami, więc ten model wychowania znam i wiedzy na jego temat nie chcę rozszerzać ani tym bardziej przekazywać memu dziecku. W księgarniach i bibliotekach jest natomiast dużo pozycji książkowych na temat wychowania dzieci. Nie twierdzę, że należy bezwzględnie przyjąć wszystkie teorie książkowe, ale na pewno warto poznać różne metody wychowacze i zastanowić się nad naszą własną i jej ewentualnymi zmianami.
    • Gość: karolla Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 26.04.02, 10:53
      U mnie było tak.Moja córka (1,5 roku) jest bardzo żywa ,ulubionym jej zajęciem było skakanie po tapczanie bardzo wysokim z którego parę razy spadła.Dostała dwa razy lanie ale to nic nie pomogło. Stwierdziłam że po co ją bić skoro to nic nie daje.Zaczełam jej tłumaczyć dlaczego nie wolno.Zauważyłam że gdzieś po 300 tłumaczeniu zaczeła łapać i teraz jej się to nie zdarza.A zatem cierpliwość cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.Tłumaczyć i za którymś razem zrozumie.
      • Gość: monikaaa Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 10.03.03, 17:15
        Moja córka (1,5 roku) jest bardzo żywa ,ulubionym jej zajęciem było skakanie po tapczanie bardzo wysokim z którego parę razy spadła.Dostała dwa razy lanie ale to nic nie pomogło. Wiesz co karolla? Jak czytam cos takiego to odzywaja sie we mnie najgorsze zwierzece instynkty!!!1,5 roku- dwa razy dostała lanie!!!!!Ktoś tu chyba sam powinien zdrowo oberwac!!!
    • Gość: maminka Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 28.04.02, 14:10
      No, coż bezstresowe wychowanie prowadzi często do ... ogromnego stresu ludzi, ktorzy muszą w towarzytwie takich latorośli przebywać.
      • Gość: Patrynia Re: NIEZNOŚNY BACHOR-do Maminki IP: *.* 29.04.02, 15:36
        Maminka masz świętą rację,nie da się już tego lepiej ująć. Patrycja
    • Gość: RybkaKasia Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 30.04.02, 07:10
      Mój Dominik ma prawie sześć lat, jest bardzo żywiołowy i entuzjastyczny ( odziedziczył to po mamie :) ) , wszędzie Go pełno, ale nie w ten negatywny sposób. Jest bardzo ciekawy świata i musi wszystko " zbadać dogłębnie " :)smile.Nie biję Dominika, jesteśmy ze sobą na pokojowej ścieżce.Staram się być jego przyjacielem, nie katem. Rozmawiamy ze sobą na tematy śmieszne i tematy poważne dla Niego, kiedy pyta ja zawsze odpowiadam.Czasami kiedy mam już dość jego gadulstwa, po prostu mówię " Proszę Cię Dominik, nie mów do mnie przez chwilę, muszę sobie trochę sama posiedzieć i pomyśleć " a On wtedy mówi..." Masz chandrę mamuś......ale Kochasz mnie ...prawda?? "Owszem, zdażają się nam " ciężkie" dni, czasami klepnę Go po pupie, bo np. udaje, że mnie nie słyszy :)smileale za chwilkę już biegnie do mnie, wiesza mi się na szyii i krzyczy, że chce buzi...:)smile Każde dziecko to człowiek :) a ludzie różnią się od siebie, każdy jest inny, nie ma złotego środka na dobrw wychowanie.:)Trzeba postępować w mysl zasady..." Nie rób Komuś,co Tobie nie miłe."No i śmiać się, jak najwięcej, cieszyć się, że jesteśmy razem i że jest np. wiosna i pamiętać zawsze, że my też kiedyś byliśmy dziećmi :)
    • Gość: Behemot Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 10.03.03, 20:48
      Moim zdaniem nie powinno się bić dzieci zwłaszcza za tak błahe przewinienia. Starł plamę więc po co go jeszcze zbiłaś? Przemoc fizyczna to nie metoda wychowawcza. Gina
      • Gość: żona Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 10.03.03, 21:07
        Też mam dwulatka. Jak chce pić to albo dostaje w butelce albo pije z kubka, który pomagam mu przytrzymać. Po to, żeby uniknąć takich sytaucji. Uważam, że 2-latek jest jeszcze dość niezgrabny a poza tym często robi kilka rzeczy naraz więc zostawainie go z pełnym kubkiem musi się tak skończyć. Jedzenie zjada siedząc w jednym miejscu i to takim, które jest łatwe do postprzątania - z powodów jak powyżej. Klapsy dostaje, ale za "przewinienia", które zagrażają jego bezpieczeństwu, a które "popełnia" uparcie wiedząc czym to grozi - jak choćby uciekanie na spacerze.Staram się uprzedzać jego "genialne" pomysły, bo staram się aby nie musieć dawać mu klapsów. Z tego też powodu nie mam w domu długich obrusów, które mogłyby być ściągnięte, tłukących rzeczy w zasięgu jego ręki itd.Zauważyłam też, że pewne "niewłaściwe" rzeczy robi wtedy, gdy mu się po prostu nudzi.A co do zachowania innych dzieci, to nie ja jestem ich rodzicem i nie bardzo mnie to interesuje, chyba że jest to działanie wymierzone w mopje dziecko. uważam, że każdy ma swoje metody wychowawcze i mnie nic do tego.danka
        • Gość: rąbek Re: NIEZNOŚNY BACHOR IP: *.* 15.03.03, 14:57
          Parę słów na temat roli dziadków.Czasami ich poglądy na wychowanie sa zdecydowanie różne od naszych.mamy wyobrażenie ,że babcie są cierpliwe ,ciepłe i wyrozumialsze .Ale jeśli nie są.Moja matka wręcz napada na mnie ,że mam niewychowanego syna.Wg niej powinien siedziec spokojnie i czekać aż dorośli pozwola mu mówić.Wiecznie przestawia go z kąta w inne miejsce.Mam maciupkie mieszkanie i trójkę dziecii kiedy on sie buntuje to jest beee...i zasłuzył na klapsa.Mozna mnożyć.Biję sie w piersi udało sie jej kilka razy przekonac mnie ,że to ona ma rację.Skończyło sie prawie rozwodem.Mój syn płakał w Sylwestra ,że nikt nie ma dla niego czasu ani nie ma w domu miejsca dla siebie.To mi otworzyło oczy.Mój syn jest człowiekiem ,ma prawo do różnych zachowań.nie musze rozwiązywać konfliktów biciem ani krzykiem.Pomyślcie jak reagujecie na bicie żony lub reagowanie krzykiem na konflikty.Tak samo czuje dziecko.Odmawiamy mu prawa do złości,bo ma być grzeczne tzn.takie jak my chcemy.Ma się odzywać kiedy chcemy ,ma się bawić tak jak uważamy za stosowne.Im poprostu potrzeba poświęcić więcej czasu ,czułości , cierpliwosci i mnóstwo akceptacji.2 latek opisany przez krakowiankę potrzebuje zainteresowania rodziców a nie lania w dupę.Ale łatwiejsiedzieć i plotowac niz zająć sie dziećmi.Jeszcze jedno każdy klaps dla mojego syna to była moja osobista porażka-naprawdę.Pozdrawiam
          • sojanka Re: NIEZNOŚNY BACHOR 27.04.03, 21:17
            Krakowianko, a jak malemu podczas wspianania się na meble upadnie wazonik i
            rozsypie się w drobny mak, to co? Rączki mu będziesz związywać?

            Nie zazdroszczę Twojemu synkowi. Moim zdaniem trzeba było mu to po prostu
            wytłumaczyć i razem z nim posprzątać plamę. Ty tymczasem ukarałaś go podwójnie.
            Mało tego - tak naprawdę pokazałaś mu, że nie wylewa się picia, bo można za to
            dostać lanie.

            Mam znajomą która karała dziecko, kiedy tylko się ubrudziło (np. na podwórku).
            Teraz mała jak się wywróci urządza okropny ryk - ze strachu przed laniem.

            Kary tłumią w dzieciach spontaniczność i odwagę. Zastraszone maluszki mają
            problemy z poznawaniem świata.
    • martisz Re: NIEZNOŚNY BACHOR 26.04.03, 22:58
      Wiecie co, dziewczyny, bardzo mnie irytuje moda, jaka nastała teraz na
      sformułowanie "bezstresowe wychowanie",na nadużywanie tego terminu w błędnym
      zresztą rozumieniu. Stoję kiedyś w kolejce po mięso i słyszę jak dyskutują dwie
      starsze kobiety- o polityce, ogólnie mówią, że jest niedobrze, i nagle jedna
      mówi: " a słyszała pani, że dzieci to teraz nawet jakieś prawa mają i ich
      katować nie wolno? Na głowie wszystko stoi stad ta przesępczość. Ja moje dzieci
      lałam ile chciałam, to i na dobrych ludzi wyrosły, a teraz to bezstresowe
      wychowanie to do przestępczości prowadzi. i kto to widział, żeby dzieci miały
      prawa." Przeciez to jakiś kosmiczny absurd! Terminem bezstresowe wychowanie
      określało sie taką metodę, która polega na tym,że nie stawia sie dzieciom
      żadnych ograniczeń ani zakazów, ta metoda zreszta nigdy sie nie sprawdziła, bo
      tez jest absurdalna. Tymczasem chodzi o krótką i prosta zasadę Janusza
      Korczaka, że " dziecko to też człowiek, tyle że mały". I ma swoje prawa- do
      bycia kochanym i szanowanym, a co to ma wspolnego z bezstresowym wychowaniem to
      naprawde nie wiem. A rodzicom nieznośnych dzieciaków polecam książkę - dla
      dzieci co prawda, ale pomaga ona dorosłym zrozumieć dziecko- " Kajtuś
      czarodziej" . Właśnie ją czytamy z moją czasami nieznośną córką.
      • adzia_a Re: NIEZNOŚNY BACHOR 28.04.03, 10:19
        Właśnie - mnie też to wkurza, że tak wiele osób stawia znak równości pomiędzy
        wychowaniem bez bicia a wychowaniem bezstresowym - w dodatku różne mądre gazety
        uprawiają taką demagogię, robiąc sondaże pod tytułem "Czy jesteś za tradycyjnym
        wychowaniem dziecka?" - w domyśle tradycyje=pas.

        W zasadzie świadczy to o strasznej płyciźnie umysłowej, jeśli oceniając czyjeś
        metody wychowawcze, bierzemy pod uwagę tylko stosunek tej osoby do bicia:
        tradycyjne=lanie, bezstresowe=brak lania. A co z rozmową, co z wyciąganiem
        konsekwencji?

        Nie jestem zwolenniczką lansowanego ostatnio poglądu, że dziecku należy się
        tłumaczyć ze wszystkich swoich decyzji - wydaje mi się, że przynajmniej do
        pewnego wieku powinniśmy być postrzegani jako wyrocznia po prostu dlatego, że
        jesteśmy rodzicami. Ale to można sobie wyrobić na wiele sposobów, na pewno nie
        uciekając się do bicia.

        Przepraszam, że zboczyłam z tematu wink
    • dziubelek2 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 27.04.03, 10:28
      przyznam, że zszokował mnie post krakowianki. nie jestem ideałem, czasem aż
      mnie ręce świerzbią, żeby wlać dzieciom, ale zawsze wtedy sobie mówię, że to
      tylko małe dzieci, i że dorosłego przecież w podobnej sytuacji bym nie
      uderzyła, prawda?
      myślę, że dorosłość to także umiejętność panowania nad emocjami.
      a zachowanie dwulatka? jedne dzieci są takie, że wszędzie ich pełno inne są
      spokojne i ciche. mam synka i córeczkę, którzy są jak ogień i woda. i co -
      powinnam bić córcię, bo kilka razy dziennie uda się jej coś strącić, wylać
      czasem zepsuć? dziewczyno, opamiętaj się! a poza tym większośc dzieci w
      towarzystwie osób postronnych stara się przed nimi "popisać" i nie ma to nic
      wspólnego ze złym wychowaniem.
      • amyk Re: NIEZNOŚNY BACHOR 28.04.03, 19:20
        A mnie się wydaje że prawda leży po środku.
        Dzieci są różne.
        Jednemu wytstarczy samo tłumaczenie - drugiemu nie.
        Ale to moje zdanie.
        Moja siostra ma syneczka wychowywanego teoretycznie bezstresowo - efekt taki
        że dzieciak nieznośny choć bardzo inteligentny.
        Podrzucany raz jednej babci, raz drugiej albo komu sę uda. Męczący
        niemiłosiernie. Moja siostra i jej mąż ręki na niego nie podnoszą ale
        wrzeszczą na niego i czasem zaklną.
        Efekty wychowawcze "że włosy dęba stają", dziecko nadpobudliwe a bestia rośnie.
        Jak sie mu zwróci delikatnie uwagę - potrafi odpowiedzieć w stylu - "bo ci
        przy...dolę", obraża się o byle co itd...
        Dobrze że mieszkam daleko. Tylko że nawet te żadkie spotkania z siostrzeńcem
        są dla mnie bardzo przykre. Obchodzę sie z nim jak z jajkiem ale i tak
        wychodzi źle.
        Mój starszy był też żywym dzieckiem. Przyznaję że czasem go przetrzepałam, ale
        kontakt miałam z nim cudowny i uważam że nie wychowałam go źle - ostatni raz
        dostał chyba w 3 lub 4 klasie podstawówki(sama już nie pamiętam dobrze),
        później nie było i nie ma już takiej potrzeby - dziś ma 19 lat.
        Najmłodszego na razie wychowuję. Stawiam na tłumaczenie, rozmowy, miłość.
        Ale też będę leczyć niektóre jego zachowania klapsami - u mnie długo trzeba
        na lanko pracować. Ale jak się nie da inaczej - to z bólem serca bedę
        wymierzać sprawiedliwość.
        Wolę coś takiego niż to pozornie teoretycznie bezstresowe wychowanie, które
        skończyć się może w przyszłości narkotykami, poprawczakiem albo więzieniem w
        najgorszym przypadku. A ja nie o takiej przyszłości dla mojego dziecka marzę.

        Pozdrawiam AniaZ

        • magdalenack Re: NIEZNOŚNY BACHOR 29.04.03, 07:40
          Przyłączę się do dyskusji dopiero teraz, bo pamiętam że gdy przeczytałam post
          Krakowianki to mnie po prostu zatkało.

          Powtórzę za wcześniejszymi postami - wychowanie bez bicia to nie jest
          wychowanie bezstresowe. Skąd w ogóle wzięło się to przekonanie że dzieci
          których sie nie bije sa wychowywane bezstresowo?

          Nie wiem ile razy trzeba to powtarzać - bicie to nie metoda wychowawcza. Ja w
          dzieciństwie też czasem byłam bita, takie czasy to były. I mogę powiedzieć
          jedno - skutek był taki że zakazane rzeczy robiłam tak żeby rodzice nie
          wiedzieli. Bicie nie uczy, że pewnych rzeczy nie wolno robić bo sa złe, ale
          dlatego że dostanie się lanie.
          I wyrosłam na "porządnego człowieka", ale nie dzięki biciu tylko pomimo niego.

          A synek twojej siostry nie jest wychowywany bezstresowo. Z tego co piszesz to
          on wcale nie jest wychowywany. Podrzucanie babciom i krzyki to nie wychowanie.

          Każdy klaps to porażka rodzica. Wykorzystuje tylko przewagę fizyczną. Świadczy
          o jego bezsilności i braku innych metod.
          Tak uważam. Moje dziecko jest jeszcze małe i pewnie wiele rzeczy będe robiła
          źle. Może nie wytrzymam i dam klapsa. Ale nie będę sobie wtedy tłumaczyć, że
          zbiłam bo czasem "tak trzeba".

          Nie bijcie swoich dzieci.
          Pozdrawiam
    • libra.alicja Re: NIEZNOŚNY BACHOR 28.04.03, 21:38
      Zastanawiam się skąd się biorą nieznośne zachowania dziecka.
      Moja 17 miesięczna córka nie jest bita, w domu nie ma awantur, krzyków. Skąd
      więc u licha przyszło jej do głowy żeby walić ręką w stół (jak coś sie nie
      podoba), a jak coś jest nie po jej myśli to kładzie się i wali głową w podłogę
      i marudzi. Jak nie może sobie z czymś poradzić (np. z zamkniętą furtką do
      ogródka), to gryzie (furtkę).Przecież nie była świadkiem takich zachowań,
      telewizji nie ogląda, nie miała też okazji oglądać w akcji "nieznośnego
      bachora".
      Czy to zachowanie instynktowne? A może to zachowania typowe, a tylko dla mnie
      wyglądają nieznośnie (i złowieszczo, bo boję się, że będzie gorzej)?
      • adzia_a Re: NIEZNOŚNY BACHOR - do Alicji 29.04.03, 08:16
        Wydaje mi się, że typowe...dziecko nie potrafi panować nad sowimi uczuciami, a
        złości się często, bo ma powody - mamusia nie pozwala wdrapywać się na
        kaloryfer np wink Nie wiem, jak Ty, ale ja mam coś takiego, że jak się
        zezłoszczę, to lubię coś ugryżć, albo w coś uderzyć - instynkt, panie,
        instynkt...Staram się o tym pamiętać, kiedy moje 2,5-letnie dziecko bije mnie
        po twarzy...ech, nie ma lekko...
      • river7 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 29.04.03, 12:25
        Witam!
        Dzieci w tym wieku tak sie zachowuja -nawet wala glowa w sciane,to taki etap
        rozwoju smile Minie.
        Mnie na szczescie o tym uprzedzila lekarka,bo sama nie pamietalam.
        pozdrawiam, rzeczka
    • river7 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 29.04.03, 12:58
      Hej!
      Wscieklabym sie okropnie na ta matke!!! Na przyszlosc unikalabym kontaktu.
      Ale z Szymonkiem pomowilabym, razem wytarlibysmy kaluze i dalabym miske,nie
      lalabym go jednak. Twoj synek ma fajna wyobraznie i jest inteligentny - skoro
      plama na podlodze jest "be" - to moze stol, z ktorego i tak sie wyciera? Bardzo
      chcial ten statek plywac... : )
      Polecam Ci "Wychowanie bez porażek" -nie pamietam autora,ale to znana pozycja.
      Warto tez pamietac, ze dzieci w okreslonym wieku przechodza naturalne etapy
      rozwojowe "poszerzania granic". Mnie sie to czasem przypomina i troche mi wtedy
      pomaga wytrwac w cierpliwosci. : )
      pozdrawiam, rzeczka
    • river7 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 29.04.03, 16:28
      Znalazlam autora "Wychowanie bez porażek": Thomas Gordon.
      rzeczka
    • ula49 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 30.07.03, 23:55
      KOBIETO, CZEGO TY CHCESZ OD DZIECKA?!

      Powinnaś się wstydzić! Dzieci w wieku twojego synka mają bujną wyobraźnię i
      muszą się bawić! To że twój syn rozlał sok, bo chciał się bawić w statki jest w
      tym wieku rzeczą najnormalniejszą w świecie! Sama mam dziecko w wieku twojego
      synka. On też czasem coś zbroi, ale nie dostaje za to lania! Przecież narobisz
      synkowi szkód w psychice, zabijesz jego naturę, ciekawość świata! Jeśli za
      nawet takie przewinienie ( jak można to tak nazwać! ) jak rozlanie soku, twój
      syn będzie dostawał w skórę, co się stanie jak podrośnie i pójdzie do szkoły,
      co?! Będzie siedział cichutko jak mysz kościelna, a jak na przykład zaplami
      sobie całą koszulkę np. farbą to co? Będzie bał się wrócić do domu w obawie
      przed laniem! A gdy przewini coś większego na przykład pobije się z kolegą, to
      co?! Może nawet uciec z domu! A jak będziesz dalej go biła może nawet wpaść w
      złe towarzystwo! Musisz NATYCHMIAST przestać! Jak mój syn coś rozlał, pomogłam
      mu to wytrzeć i poprostu powiedziałam mu że nie wolno i wytłumaczyłam dlaczego.
      I już nigdy nic nie wylał! Biciem się nic nie załatwi! Bijąc, wzbudzasz lęk,
      wstyd, a czasem nawet chęć odwetu i zadajesz cios dumie i godności dziecka.
      Wiesz do czego to może doprowadzić?! To ja ci powiem: do tego że nauczysz syna,
      że władzę ma ten silniejszy, który może posłuszeństwo wyegzekwować siłą!
      Zacznie wyładowywać agresję na młodszych i słabszych kolegach, a czasem może
      zwrócić agresję na siebie! Może wpaść w depresję, a nawet w skrajnym załamaniu
      psychichnym i nerwowym, może nawet targnąć się na własne życie! I wcale bym się
      nie zdziwiła gdyby zrobił sobie coś złego! Całe szczęście że nie mam takich
      koleżanek jak ty, Krakowianka, naprawdę! Jeszcze raz powtarzam: WSTYDŹ SIĘ!
    • wana Re: NIEZNOŚNY BACHOR 31.07.03, 11:44
      Wiem, że piszę parę miesięcy po głównej dyskusji, ale.... Szanowne mamy,
      jesteście zbulwersowane pomysłem lania dzieci - i słusznie. Ale nie popadajmy w
      przesadę - czasem klaps (klaps, nie lanie na goły tyłek na krzesle, lub inne
      upokarzające zachowanei) jest jedynym sposobem na otrzeźwienie malucha,
      zwłaszcza, gdy trzeba reagować szybko i nie ma miejsna na pedagogiczne zagrania
      typu odesłanie do innego ponmieszczenia, aż się wyciszy, itp. Nie traktuję
      klapsów jako osobistej porażki - nie daję ich często i tylko w sytuacjach
      wyjątkowych. Gdy burza zostanie zażegnana, siadamy z córeczką (teraz 5 lat) i
      omawoiamy sytuację - dlaczego dostała, dlaczego tak, a nie inaczej
      zareagowałam, itp. I nie mam kłopotów z agresją córki - uważam, że jest dobrze
      wychowana, żywa jak srebro, ciekawa świata, bo to nie o to chodzi, by tłumić
      dziecka osobowość, ale aby je przygotować do życia w społeczeństwie. Nie jest
      też argumentem, że wystarczy w gościnie zamiast plotkować zająć się dzieckiem -
      owszem, malichem tak, ale 3 - 4 latek może trochę pobawić się z dziećmi sam.

      Podam przykład dziecka, nie, BACHORA: mam bardzo bliskich znajomych, matka
      lekarka, ojciec psychiatra i główny bohater: synek, teraz lat 7. Nigdy nie był
      bity, rodzice tłumaczyli, zachowywali się wg. najlepszych wzorów
      pedagogicznych, no, poprostu wzór wychowawczy oparty na psychologii małego
      dziecka. Uwagi poświęcali mu dużo, ale też dawali swobodę, tylko...
      TYLKO, że ten dzieciak dużo lepiej niż oni zorientował się w regułach gry i
      doskonale manipulował strategią wychowawczą (dodam jeszcze, żę rodzice byli
      konsekwentni). Jak mu się coś niepodobało, karał ich, np. kupą zrobioną w
      koncie komnaty w Malborku (5 lat). Dlaczego synku tio zrobiłeś? Bo miałem
      ochotę. Są toalety - nie lubię, wolę tutaj. Moją 2,5 letnią córkę namawiał do
      wsadzania głowy do muszli klozetowej i spuszczał wodę (gdy mój mąż po kolejnym
      zwróceniu uwagi przez jego rodziców ostrzegł gnoja, że też mu głowę w muszli
      zmoczy - oczywiście gnojek patrząc bezczelnie w oczy mężowi wsadził Ulce ręce
      do "pełniej" muszli - złapał bachora na ręce i spełnił groźbę - okazało się, że
      to najlepszy sposób na niego. Nabrał respektu i szacunku, przez 2 dni zachowyał
      się, jak normalne (żywe, ciekawe świata , a nie spacyfikowane) dziecko powinno.
      Kiedyś mojej córce (wtedy 3 lata) powiedział, że by wsadziła palce w futrynę i
      patrząc na nas zaczął drzwi zamykać - nie wyobrazicie sobie jego zimnego
      uśmieszku...
      Przykłady można mnożyć.

      Są dzieci i dzieci - nie rzucajcie się od razu na Krakowiankę, że daje lanie
      (sądzę, że to nie jest katowanie) dziecku, które - wiedząc, że czegoś nie
      wolno - robi to. czasem nie da się inaczej. A i zdieci muszą zrozumieć
      (oczywiście te nieco starsze, maluchy maja inne prawa), że rodzice też mają
      swoje prawa, czasem chcą porozmawiać, poczytać książkę, itp. Bo przyzwyczajanie
      dziecka do tego, że jego potrzeby... nie, zachcianki są ZAWSZE na pierwszym
      miejscu do niczego nie prowadzi.

      Nie naskakujcie na mnie - poprostu z autopsji wiem, że czasem lepszy jest lekki
      klaps niz monotonne tłumaczenie, na które dziecko bardzo szybko się uodparnia -
      patrzy ci w oczy, ale myśli o czymś innym, bo wie, że mama/tata zaraz skończą,
      gadanie nie boli, a jak będzie miało ochotę wyskok powtórzyć, to tez nic
      wielkiego się nie stanie, ot, pomarudzą i edzie spokój, a jak będzie chciało
      jeszcze raz, to.....

      Pozdrawiam
      Gosia
      • ula49 [...] 31.07.03, 19:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • wana [...] 01.08.03, 09:00
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • ula49 [...] 01.08.03, 12:06
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • wana [...] 01.08.03, 12:27
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • rrenata [...] 01.08.03, 12:58
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • daga28 [...] 01.08.03, 13:29
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • maga102 [...] 01.08.03, 13:39
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • e-monaliza [...] 02.08.03, 01:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dziubelek2 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 08.08.03, 23:14
        a ja jednak ciągle uważam, że owszem dzieci są rózne, niektóre wymagają
        surowszego traktowania, ale nazywanie dwulatka bachorem jest przesadą. znam
        wiele różnych dzieci, różnie wychowywanych, z różnych środowisk. i wszystkie te
        dzieci mają jedną wspólną cechę - lubią się POPISYWAĆ. w gruncie rzeczy takie
        zachowanie to nic innego tylko prowokacja, sposób, by zwrócic na siebie uwagę.

        a czy stosować kary fizyczne - dla moich dzieci o wiele dotkliwsze od klapsa są
        kary w rodzaju "zakaz gry na komputerze, zakaz jeżdżenia rowerem", czy zakaz
        pójścia do kolegów. o wiele skutniejsze i dłużej zapamiętywane.
        a co do tego dziecka i muszli - podobny wątek był w "byłam na placu zabaw".
        chyba jednak należało najpierw zwrócić uwagę jego rodzicom.
    • maga102 [...] 01.08.03, 17:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mimka21 Re: NIEZNOŚNY BACHOR 08.08.03, 12:21
      Witam. Jeszcze nie mam prawa moze zajmowac stanowiska, bo mama bede za dni
      pare-moze parenascie, ale dochodze do wniosku, ze zachowania dzieci sa odrobine
      krzywym zwierciadlem rodzicow. Pomijam tu kwestie dzikich buntow dwulatkow i
      innych takich >>czasowych<< zalaman osobowosci. Z moich obserwacji kilku
      znajomych par (siostra-dwoje dzieci, brat-dwoje dzieci itd) ich metody
      wychowawcze daja bardzo okreslone rezultaty. Dzieci brata potrafia (a sa juz
      calkiem spore) powiedziec >>ty stara glupia babo<< do swojej babci, a dzieciom
      mojej siostry sie to nie zdarza. Ale tez moj brat, prowadzac samochod komentuje
      innych kierowcow w niewybredny sposob, a moja siostra spiewa z dzieciakami
      piosenki... To tylko taki przyklad, bo w gruncie rzeczy cala czworka jest
      slodka, tyle ze, no wlasnie? Moze warto poddac sie samoobserwacji od czasu do
      czasu. pozdrawiam monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka