edzia.79
30.01.07, 18:45
KIlka dni temu zmarl moj Tata.Chorowal od dawna wiec mozna bylo sie na to przyszykowac ale kazdy i tak byl dobrej mysli.Smierc ta bardzo nas zaskoczyla.Najgorsze ze musialam powiedziec o tym mojemu synkowi [4.5 roku],ktory byl bardzo z dziadkiem zwiazany.Pierwszy powiedzial mu maz w sposob [moim zdaniem] zbyt brutalny.Powiedzial ze Dziadzius umarl,jest u Bozi i nigdy Go nie zobaczymy.Na pytanie malego kiedy znow zobaczy Dziadka ,maz powiedzial ze juz nigdy.Rozmawiali w drodze z przedszkola,gdy zobaczylam synka mial lzy w oczach i smutna minke.Zaczelam mu tlumaczyc ze Dziadzius jest w Niebie u Bozi,ze jest szczesliwy bo juz go nic nie boli,ze w Niebie ma same najlepsze rzeczy jakie lubil[picie,jedzenie,rybki ktore hodowal].Powiedzialam tez ze my placzemy bo Dziadziusia nie ma miedzy nami ale powinnismy sie cieszyc bo On jest szczesliwy,ze bardzo go kocha i patrzy na niego z chmurki.Powiedzialam tez ze kiedys sie zobaczymy wszyscy w Niebie.Byla to bardzo trodna dla mnie rozmowa.Teraz jak to pisze lzy naplywaja mi do oczu.Okropne.Staram sie nie plakac przy malym bo tlumacze mu ze ja taz juz sie nie smuce.Pozniej jeszcze pytal sie o Dziadka ale ogolnie zachowuje sie normalnie,nie jest smutny.Mysle ze jakos poukladal to sobie w glowce bo jest bardzo rozumnym chlopcem.Ja jestem w 16 tyg ciazy,wiem ze nie moge sie denerwowac.Po konsultacji z lekarzem przyjmuje proszki ziolowe uspokajajace.Przede mna jeszcze pogrzeb.Nie wiem jak przez to przejde.Zrobilo mi sie duzo lepiej jak to wszystko opisalam.