Dodaj do ulubionych

Pierwsze kroki w świat wiary

20.03.08, 10:24
To artykuł z GW czy z "Rodziny Radia Maryja"?
A tak nawiasem mówiąc: "Dziecko w kościele ma swoje prawa - musi
czasem biegać, jeść chrupki, pić soczek, wyjść na zewnątrz". A
pozostali wierni w kościele mają prawo w spokoju i ciszy
uczestniczyć w mszy. Przynoszenie do koscioła rozwrzeszczanego
gó..arza, który i tak NIC z tego nie rozumie, jest zwykłym terrorem
egoistycznych mamuś w stosunku do wiernych (w tym nieegoistycznych
mamus, które dziecko zostawiają w domu bądź idą z nim na specjalna
mszę dla małych dzieci, gdzie nikogo nie dziwi nawet malec pełzający
po ołtarzu).
Obserwuj wątek
    • nosmokingorchestra Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 10:41
      czy ten tekst to prowokacja, czy rzeczywiscie ktos tak mysli?
      jakim prawem mozna indoktrynowac religijnie dzieci? rownie dobrze mozna je
      zmuszac do kultu krolewny sniezki albo innego kopciuszka. jak ktos bedzie
      potrzebowal przezyc mistycznych/duchowych, to je sobie znajdzie jak przyjdzie mu
      na to ochota. Nie manipulujmy umyslami maluchow i nie wciskajmy im naszych
      "prawd objawionych". nie tworzmy kolejnego pokolenia rycerzy krzyzowych.
      • pos3gacz Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 18:31
        nosmokingorchestra napisał:

        > czy ten tekst to prowokacja, czy rzeczywiscie ktos tak mysli?
        > jakim prawem mozna indoktrynowac religijnie dzieci? rownie dobrze
        mozna je
        > zmuszac do kultu krolewny sniezki albo innego kopciuszka. jak ktos
        bedzie
        > potrzebowal przezyc mistycznych/duchowych, to je sobie znajdzie
        jak przyjdzie m
        > u
        > na to ochota. Nie manipulujmy umyslami maluchow i nie wciskajmy im
        naszych
        > "prawd objawionych". nie tworzmy kolejnego pokolenia rycerzy
        krzyzowych.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Twój głos, pomimo tego, że masz rację, jest głosem ""wołającego
        na puszczy"".
        Dlatego nawet już w przedszkolach są próby tumanienia dzieci.
        Reszta niech będzie milczeniem.
        • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 20:18
          czy ja wiem? sytuacja nie jest do konca beznadziejna. moze najlepiej zaczac po
          prostu dawac "dobry" przyklad. dzieci naprawde nie musza chodzic na religie w
          przedszkolu i szkole, nie musza tez chodzic regularnie do kosciola. jesli
          rodzice, ktorzy nie sa "przekonani" do ktorejs z religii zaczna wychowywac swoje
          pociechy zgodnie ze swoimi rzeczywistymi przekonaniami to sytuacja zacznie sie
          prostowac (katolicka portugalia, irlandia, hiszpania mocno zmienily sie przez
          ostatnie dziesieciolecia).
          grozny natomiast rzeczywiscie jest fanatyzm. dzieci fanatykow maja bardzo duze
          szanse na mocne skrzywienie swiatopogladu. na to pomyslu nie mam crying
          • shithead Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 21:58
            Co tam panie w Bolandzie? Ano będziemy miały nowego świętego.
            Módlta się.....
            ...Nie ma, jak to katolskie idiotyzmy.
            • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 22:08
              kon jaki jest kazdy widzi (i kazdy widzi go inaczej ;])
              fakt juz zostal zauwazony. ale jak dorosli beda sie wyzywali od zgnilych
              ateistow czy ksenofobicznych katoli, to ich dzieci na tym wiele nie zyskaja.
      • mirrandel Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 13:29
        no dobrze, a przekazywanie wartości np. ekologicznych, przeciwnych okrucieństwu dla zwierząt, pokazywanie właściwych postaw to też indokrynacja? Przeciez na tym polega WYCHOWANIE, że przekazuje sie dziecku WARTOŚCI, które wyznaje rodzic. To tak, jakby mówić, że ekolog indokrynuje swoje dziecko ucząc je segregacji odpadów. to po prostu WYCHOWANIE w duchu pewnych wartości. Jeśli ktoś jest wierzący, przekazuje wartości religijne- miłość bliźniego, poszanowanie dla życia, empatię, afirmację pierwiastka duchowego człowieka, wiarę w Boga. Jeśli ktoś jest niewierzący POWINIEN przekazać dziecku podobne wartości odwołując się do etyki, moralności, intelektu.

        Ergo, uczenie dziecka wiary to element wychowania w duchu wyznawanych przez rodziców wartości. I tylko, jeśli rodzic naprawdę te wartości wyznaje i sie do nich stosuje, wychowanie przyniesie skutek. Bo jeśli ktoś będzie mówił: nie krzywdź innych, a potem kopnie bezdomnego psa, to wszystko jedno, czy będzie chrześcianinem czy ateistą- dziecko zapamięta to samo- fałsz i przekonanie o bezkarności i przyzwolenie na krzywdę.
        • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 18:05
          jest pewna roznica pomiedzy religia a ekologia - jedno opiera sie na wierzeniach
          drugie na faktach.
          poza tym kto powiedzial, ze szacunek do bliznich, poszanowanie dla zycia,
          empatie itp. mozna przekazac skuteczniej za posrednictwem "tlumaczenia"
          religijnego? robiac sobie przekroj przez historie swiata mozna zauwazyc (a
          przynajmniej mi sie to jakos kojarzy)ze krew bliznich byla rozlewana w
          najrozniejszy sposob wlasnie z powodow religijnych. natomias jakos nie
          przypominam sobie wolnomysliciela (najtrudniej przypomniec sobie cos, czego sie
          nigdy nie wiedzialo ;]), ktory by nawolywal do wojen w imie ateizmu ;]
          • sun_of_the_beach Re: Pierwsze kroki w świat wiary 24.03.08, 23:34
            nosmokingorchestra napisał:

            > jest pewna roznica pomiedzy religia a ekologia - jedno opiera sie na wierzeniac
            > h
            > drugie na faktach.

            Hehehe. Nie znam innej w miarę nowej idei, które są tak dogmatyczne, irracionalne, histeryczne i posługujące się indiktrynacją jak ekologia.
            • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 09:54
              chcesz sobie pogadac o ekologii? nie ma sprawy, ale to na forum o ekologii, ok?
              (inna sprawa, ze na bazie ekologii mozna by sobie zbudowac calkiem ciekawy
              system wierzen ;] no ale to tak samo jak na bazie kazdej innej nauki ;])
              • sun_of_the_beach Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 12:19
                nosmokingorchestra napisał:

                > chcesz sobie pogadac o ekologii? nie ma sprawy, ale to na forum o ekologii, ok?
                Nie rozumiem - sama wywołałaś temat. Trzeba było wcześniej się orientować, że będzie dla ciebie niewygodny.
                • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:49
                  temat ekologii byl poruszony przez mojego przedmowce - bez czytania poprzednich
                  postow rzeczywiscie mozna czegos nie zrozumiec ;] i dalej uwazam ze nie jest to
                  temat na to forum (co nie oznacza, ze jest niewygodny;])
      • kasiutka34 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 17:48
        To nie indoktrynacja, lecz wychowanie. Ja tak byłam wychowywana
        przez moich rodziców i sama tak wychowuję nasze dzieci, tj. od
        pierwszych miesięcy ich życia zabieram je do cerkwi, gdzie aktywnie
        uczestniczą w nabożeństwach poprzez uczestnictwo w Eucharystii. Dziś
        moja 5-letnia córka koniecznie chciała iść "na górę" (tj. na chór),
        dokąd je czasami zabieram. Gdy widziała mój opór, zaczęła
        śpiewać "Kirije Eleison" , no i poszłyśmy "na górę". Dzieci lubią
        być z dorosłymi, w świątyni też.
        • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 18:14
          > Dziś moja 5-letnia córka koniecznie chciała iść "na górę" (tj. na chór),
          > dokąd je czasami zabieram. Gdy widziała mój opór, zaczęła
          > śpiewać "Kirije Eleison" , no i poszłyśmy "na górę". Dzieci lubią
          > być z dorosłymi, w świątyni też.

          czym to sie rozni od: dzis moj 5-letni syn koniecznie chcial ogladac film dla
          doroslych (horror po 23), ktory czasami z nami oglada. gdy zobaczyl nasz opor
          zaczal spiewac na cale gardlo "i can't get no satisfaction" stonesow, no i
          posadzilismy go miedzy nami na kanapie. dzieci lubia byc z doroslymi, w pokoju
          telewizyjnym tez.

          cos nie tak z porowaniem? droga krzyzowa nie dosc krwawa? plagi egipskie malo
          drastyczne? hiob zbyt malo tredowaty? krucjaty i inkwizycja zbyt tolerancyjne?
    • blueberry77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 11:06
      A ja czytając ten artykuł w "Dziecku" pomyślałam sobie, że szkoda że nie ma
      nigdzie rad dla NIEwierzących rodziców - jak odpowiadać na pytania dziecka,
      które na pewno prędzej czy później gdzieś usłyszy, że jak ktoś nie chodzi do
      kościoła to będzie się smażył w piekle. Czy posyłać na religię, czy nie? Co
      zrobić, żeby dziecko nie czuło się gorsze, odrzucone w swoim środowisku?
      • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 11:47
        ludzie jawnie nienalezacy do kosciola naleza do mniejszosci. jesli rodzice chca
        dac dzieciom wybor w przyszlosci co do ich wiary, to sila rzeczy te dzieci tez
        beda zyly w miejszosci. no i teraz jest dylemat - czy oszczedzic dziecku
        "przyjemnosci" bycia troche innym, czy starac sie go nauczyc, ze bedac innym tez
        mozna zyc. mysle, ze w obecnych czasach bycie innym nie jest juz takie trudne
        jak kiedys ;] czlowieka nie mozna zmuszac do wierzenia w cokolwiek ani mu tego
        zabraniac. trzeba dac mu wybor, a on sam zacznie szukac, jesli bedzie mial taka
        potrzebe. im bedzie mial wiecej informacji przed podjeciem decyzji, tym lepiej
        dla niego. a co do odrzucenia, to mysle, ze lepiej byc odrzuconym przez czesc
        srodowiska niz docelowo nie akceptowac samego siebie.
        • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:07
          czy ten tekst to prowokacja, czy rzeczywiscie ktos tak mysli?
          jakim prawem mozna indoktrynowac religijnie dzieci? rownie dobrze mozna je
          zmuszac do kultu krolewny sniezki albo innego kopciuszka. jak ktos bedzie
          potrzebowal przezyc mistycznych/duchowych, to je sobie znajdzie jak przyjdzie mu
          na to ochota. Nie manipulujmy umyslami maluchow i nie wciskajmy im naszych
          "prawd objawionych". nie tworzmy kolejnego pokolenia rycerzy krzyzowych.

          nie rozumiem kompletnie powyższej wypowiedzi - jak to nie mam przekazywać wiary
          swojemu dziecku?? Jeśli to dla mnie najważniejsza sprawa na świecie a za swoją
          największą odpowiedzialność uważam właśnie przekazanie wiary i nauczenie o Bogu?
          No więc jednak my dziecku przekazujemy od maleńkiego naszą wiarę i dzisiaj mogę
          z wielką radością powiedzieć że moja córka jest wierząca i jedną z moich
          największych modlitw to modlitwa o to aby to jej zostało na całe życie.

          Modlimy się wspólnie codziennie. Moja córka ma też codziennie cichy czas aby się
          pomodlić i wyznać Bogu grzechy dzisiejszego dnia (pomagam jej w tym tylko kiedy
          mnie prosi bo nie wie jak coś wyrazić ale z reguły robi to sama) Czytamy jej
          Biblię (najpierw dla najmłodszych - Biblia w obrazkach, teraz już NT) oraz
          przerabiamy razem różne chrześcijańskie opracowania dla dzieci.

          Nie, nie jestem "moherem" nie słucham RM, nie jestem katoliczką. Jestem
          protestantką.

          Co do uczestnictwa w nabożeństwie to u nas nie jest problem, dzieci mają szkółkę
          niedzielną, są osoby zajmujące się maluchami za małymi na naukę, jeast nauka dla
          dzieci nieco starszych oraz dla wczesnoszkolnych. Nastolatkowie już siedzą na
          nabożeństwie z dorosłymi.

          Ja wierzę w Boga, w Jezusa i Ducha św. Wierzę też w to co pisze w Biblii. Dla
          mnie jeśli moje dziecko kiedyś odeszłoby od Boga byłby to największy cios. Bo
          wiem że jeśli świadomie odrzuci Ewangelię to nie będzie zbawiona. Na szczęście
          nie znam dziecka które wychowało się w wierzącej rodzinie i koniec końców
          stałoby się niewierzące - dzieciaki przechodzą swoje bunty, nieraz odchodzą na
          jakiś czas ale wracają zawsze. Zresztą wg Biblii jeśli ktoś raz uwierzy szczerze
          i z serca to będzie zbawiony.

          Uważam że mam pełne prawo nauczać swoje dzieci wiary. A z punktu widzenia tej
          wiray mam wręcz obowiązek to robić.

          Mam ogromną nadzieję że dzięki temu jak ją wychowamy i czego ją nauczymy w
          dorosłym zyciu będzie miała mocny fundament w Bogu.
          • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:22
            no fakt, nie rozumiesz kompletnie ;]
            to, ze ktos wierzy, nie zmiena faktu, ze nie powinien narzucac nikomu swojej
            wiary, nawet swojemu dziecku. wiary nie mozna nauczyc. mozna przekazywac
            tradycje, wiadomosci, ale wiara to nie nauka ;]
            pozdrawiam ;]
            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:31
              No wybacz ale to dla mnie niepojęte co piszesz. Jak to nie można przekazywać
              swojemu dziecku. Oczywiście że można - moim obowiązkiem wręcz jest wychować
              dzieci w wierze. Oczywiście że jako dorosłe osoby będą mogły podjąć inną decyzję
              i na to niestety wpływu mieć nie będę. Teraz mam. Zresztą - Jezus zachęcał aby
              przyprowadzać do Niego dzieci i mówił ze właśnie ich wiara jest najpiękniejsza i
              najczystsza. I taką wiarę właśnie widzę u mojego dziecka i to mnie cieszy. To
              chyba ty nie rozumiesz co to znaczy być wierzącym. Jako chrześcijanka mam
              ewangelizować innych a własnych dzieci nie? Może tylko naprawdę wierzący
              człowiek jest w stanie pojąć jak ważne jest wychowanie dziecka w wierze. Dla
              mnie nie ma wyższej wartości jaką chciałabym jej przekazać.
              • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:44
                a czy przyjmujesz, ze istnieja na swiecie inne wyznania? sa nawet ludzie, ktorzy
                twierdza, ze sa bezwyznaniowi ;] czy uwazasz, ze Twoja wiara jest najlepsza?
                najprawdziwsza? dzieci nie naleza do nas. nawet nasze dzieci do nas nie naleza.
                one maja swoj wlasny umysl i mysle, ze powinnismy im pozwolic wierzyc w co chca.
                a jezeli my czujemy sie dobrze w naszych przekonaniach religijnych to mozemy im
                tylko dac jak najlepszy przyklad naszym postepowaniem. jest roznica pomiedzy
                stwierdzeniami "ja wierze ze..." i "masz wierzyc ze.." ;]
                • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:52
                  Czyli Twoim zdaniem jak idę do kościoła to dziecko mam gdzieś zostawiać? Jak się
                  modlę to dziecku mam nie pozwalać?
                  Ty nie rozumiesz - dla mnie wiara = zbawienie. I chociaż uważam ze inni mają
                  prawo wyboru to jednak wierzę że droga do zbawienia jest jedna. Nie wyobrażam
                  sobie sama być wierząca a pozbawiać możliwości zbawienia własne dziecko. Albo
                  żyć z nadzieją że może kiedyś samo się nawróci. Przypuszczam że nie zaczytujesz
                  się w Biblii więc być może stąd Twoje niezrozumienie smile

                  Dzieci nie należą do mnie tylko do Boga. A moim zadaniem jest je wychować i do
                  Boga przyprowadzić. Tak jak ty możesz wierzyć że jego nie ma albo że każda wiara
                  jest dobra tak ja mam prawo wierzyć że Jezus jest jedyną drogą i w związku z tym
                  właśnie tego nauczać moje dzieci.
                  I jeszcze jedno - ja nie mówiłam nigdy dziecku "masz wierzyć że"
                  Córka się wychowała po prostu od maleńkiego w wierzącej rodzienie. Od małego
                  jest w zborze, na szkółce niedzielnej. Dla niej jest to tak oczywiste jak
                  oddychanie czy jedzenie. I mam wielką nadzieję że ta baza pozwoli jej kiedyś
                  zbudować życie na dobrym fundamencie.
                  Biblia mówi jasno na jakich zasadach można być zbawionym a ja wierzę w Biblię. Z
                  tego powodu nie - nie uznajęinnych dróg, choć uznaje prawo ludzi do wyboru.
                  Każdy może wierzyć w co chce ale ja nie muszę wierzyć że to go zaprowadzi do
                  zbawienia. Prawda?
                  • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:01
                    I do wiry nie da się zmusić. Nikt za człowieka nie uwierzy - jeśli moje dziecko
                    teraz czy potem postanowi że nie będzie wierzyć to ja będę się o nią gorąco
                    modlić ale do niczego jej nie zmuszę.
                  • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:03
                    nieporozumienie polega na tym, ze ja nie mowie (a przynajmniej staram sie) przez
                    pryzmat moich przekonan religijnych. po prostu uwazam, ze moje przekonania
                    religijne sa moje i tylko moje i w tym momencie nie dyskutuje o nich. rozmawiamy
                    o tym, czy mozna dzieciom "mieszac" w glowach wierzeniami ich opiekunow.
                    • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:13
                      To co dla Ciebie jest "wierzeniami" dla mnie jest głęboką wiarą i podstawą
                      życia. A jedną z podstawowych cech chrześcijaństwa jest właśnie nie
                      zatrzymywanie wiary dla siebie - to jest wręcz grzechem. Wręcz odwrotnie -
                      obowiązkiem ludzi wierzących jest ewangelizacja. A własnych rodzin i dzieci w
                      pierwszej kolejności.
                      Myślę że nieporozumieniem jest to że nie znasz podstaw wiary chrześcijańskiej,
                      akurat na tym poziomie nie różniącej się w zależności od odłamu - wszyscy
                      chrześcijanie co do Ewangelizacji i nauki dzieci są chyba zgodni. Mówienie ze
                      moja wiara jest moją sprawą jest zaprzeczeniem tejże wiary. Jak pisałam - wg
                      Biblii jest to grzech.
                      • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:30
                        raczej nie sposob zyc na tej szerokosci geograficznej i nie znac podstaw wiary
                        chrzescianskiej ;] wydaje mi sie jednak, ze nie mozna dalej dyskutowac o
                        zasadach, bedac jednoczesnie nimi zwiazanymi. nie kwetionuje Twoich przekonan,
                        ale dlaczego Ty kwestionujesz wlonosc wyboru przekonan innych? czy naprawde
                        uwazasz, ze tylko Twoja religia ma monopol na prawde?
                        • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:45
                          > uwazasz, ze tylko Twoja religia ma monopol na prawde?

                          szczerze mówiąc - Tak smile
                          I jednak odsyłam do Biblii jesli będziesz kiedyś miała czas i ochotę. Bo jest to
                          dla jednych podstawa a dla innych przynajmniej jedna z podstaw wiary
                          chrześcijańskiej i jak byk tam stoi i to w wielu miejscach że droga do zbawiania
                          jest jedna i tylko jedna. Tą drogą jest Jezus. Nie nazwałabym się chrześcijanką
                          uznając że są inne drogi. To jest po protu sprzeczne smile
                          I wiem że niejeden katolik dla "poprawności politycznej" i dla złagodzenia zasad
                          powie że ojej, może nie jest tak, może każdy Bóg to jeden i ten sam Bóg. Dlatego
                          m.in nie jestem już katoliczką bo jest to właśnie jeden z fałszywych elementów w
                          tym wyznaniu. To zaprzecza Biblii. Zaprzecza sensowi śmierci Jezusa. Zaprzecza
                          Słowu Bożemu.

                          Nie kwestionuję wolności wyboru - każdy ma wybór i każdy musi dokonać wyboru.
                          Ale co do konsekwencji innego wyboru mam swoje zdanie ale nie wartościuję ludzi
                          wg ich wyboru. Będę szanować osobą wierzącą na równi z niewierzącą - tylko będę
                          mieć inne zdanie na tema tego co się z taką osobą po śmierci stanie i będę
                          próbowała jednak przynajmniej przekazać Ewangelię - oczywiście nie na siłę bo na
                          siłę sie nie da. Mogę też się za taką osobe modlić i za wieu sięmodlę, M.in za
                          mojego niewierzącego brata. Którego bardzo kocham i szanuję, chociaż w głębi
                          ducha martwię się bardzo i modlę się żeby jednak miał okazję zmienić zdanie
                          zanim umrze.Aczkolwiek jeśli nie zmieni - jego wybór szanuję to i nie mam żadnej
                          mocy aby to zmienić.

                          I o ile co do innych moim obowiązkiem jest przekazać i zostawić o tyle co do
                          moich dzieci jest to szczególna troska aby postarać się zaszczepić i przekazać.
                          Co może być dla mnie ważniejsze od ich zbawienia? Nie mam mocy im dać tego
                          zbawienia one tez kiedyś dokonająwyboru czy żyć w wierze, ja tylko mogę własnym
                          przykładem i nauką je zachęcić, nauczyć, jak pisałam zaszczepić wiarę w nich -
                          jak tylko mogę najlepiej. I za to jestem odpowiedzialna wspólnie z mężem również
                          przed Bogiem - za nasze dzieci. (dla ścisłości na razie jedno bo następne
                          dopiero w moim brzuchu rośnie)
                          • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:56
                            hmm, a ja nie uwazam, ze moje przekonania sa na 100% sluszne ;] podwazam je
                            sobie pogladami innych, a czasami z braku laku sam je sobie na druga strone
                            przekrecam ;] tak dla sportu (a ponoc sport to zdrowie - tak twierdza niektorzy).
                            powodzenia ;]
                            pozdrawiam ;]
                          • mama303 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.03.08, 21:15
                            zonka77 napisała:

                            > Będę szanować osobą wierzącą na równi z niewierzącą - tylko będę
                            > mieć inne zdanie na tema tego co się z taką osobą po śmierci
                            stanie

                            A co sie z taką osobą niewierzącą stanie po śmierci?
                            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 15:23
                              Co się stanie? Jeśli człowiek odrzuca świadomie Boga to po śmierci czeka go
                              wieczność w oddzieleniu od Boga i cierpieniu. Dodam że to nie są moje słowa ani
                              broń Boże moje życzenie - to są słowa Boże. Tak wynika ze słów Jezusa.
                              • armagon Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 17:07
                                Żal mi Cię. Nauki JEzusa mało miały wspolnego z tym, co można oglądać w KRK. Chrzest w dzieciństwie to idiotyzm i wyrazna indoktrynacja pozniej - 1 komunia, bierzmowanie. Chrzest powinien byc po osiągnięciu 18 lat życia.
                                • junk666 Zwykłe pranie mózgu,kiedy jest najbardziej podatny 22.03.08, 19:48
                                  Ten mechanizm leży u podstawy każdej religii, konsekwencje dla dziecka są
                                  poważne, największą jest upośledzenie racjonalnego rozumowanie w latach
                                  szkolnych i dorosłym życiu jeżeli dziecko nie upora się z tym(tzn. z paradoksami
                                  jakie wprowadza religia) w latach dojrzewania.

                                  Pomyślcie o dzieciach z karabinami w afryce, nie krzywdzie młodego umysłu ...
                                • zonka77 armagon 25.03.08, 14:00
                                  Ale kogo Ci żal - mnie?
                                  Chrzest przyjełam w wieku dwudziestu paru lat. Mój mąż trzydziestu paru. A moja
                                  córka przyjmie wtedy kiedy będzie chciała i będzie gotowa.

                                  I zgadzam się w 100% że Nauki Jezusa mało miały wspólnego z tym, co można
                                  oglądać w KRK

                                  nie ma u nas ani pierwszej komunii ani bierzmowania.
                              • mama303 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 07:41
                                Zonka, to ja Ci współczuję. Wierzysz w takiego okrutnego boga?
                                • mama303 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 07:46
                                  mama303 napisała:

                                  > Zonka, to ja Ci współczuję. Wierzysz w takiego okrutnego boga?

                                  Mnie to najbardziej odrzuca od wiary w Boga - ludzie starsznie Was
                                  kocham jak we mnie wierzycie, ale jak nie wierzycie....to juz ja Wam
                                  pokażę!.
                                • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:04
                                  Nie wierzę w okrutnego boga. Wierzę w Boga świętego, potężnego, sprawiedliwego
                                  ale i miłosiernego i kochającego ludzi.

                                  Czego wy mi współczujecie smile
                          • sniyg Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 17:00
                            Twoje dziecko wierzy we wszystko co jej przekazujesz, bo dla dziecka to co mówią rodzice to prawda. Gdybyś modliła się codziennie i zabierała córka do kościoła który wiedzy w krasnoludki, twoja córka wierzyłaby w krasnoludki, i do nich się modliła.

                            Widać, że wiara w twoim życiu jest bardzo ważna, i twoja córka będzie pewnie tak samo jak ty wierząca, bo nasiąknie od małego twoimi poglądami, nie ma wyjścia, na twój obraz i podobieństwo, gdybyś była muzułmanką, nasiąkła by nie biblią tylko koranem.

                            Gdyby urodziła się w jakiś plemionach afrykańskich, wierzyła by w jeszcze co innego. Wszyscy ci wierzący są przekonani, tak jak ty, że ich wiara jest najlepsza, i pewnie wielu modli się również za ciebie, wierząc że po śmierci nie dostąpisz zbawienia. Tak jak ty teraz modlisz się za brata.

                            Zwyczajnie, kwestia przypadku urodzenia się w takiej a nie innej kulturze oraz funkcji jakie pełni wiary, bo wiara wielu ludziom dodaje siły, powoduje że lepiej psychicznie funkcjonują, przeżywają stany połączenia z Bogiem, dodatkowo człowiek potrzebuje mieć poczucie sensu życia, a jak czegoś nie potrafi zrozumieć, to tlumaczy to sobie, że Bóg wie lepiej, a człowiek to proch marny, powinien być pokorny i zaufać Bogu, co często pozwala pogodzić się z wieloma zjawiskami dużo łatwiej niż innym, np. ze śmiercią bliskich, czy z własną śmiertelnością. To zjawisko tzw. ufności w mądrość Boga.
                            To pewnie utrzymuje przy wierze.
                            Plus kościoły, zbory, wspólne śpiewy, modlitwy z tłumem, to działa na emocje i dodaje pewności co do własnej wiary.
                            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 13:57
                              no cóż - dla Ciebie to kwestia przypadku, dla mnie wypęłnieni e planu Bożego dla
                              mnie i mojej rodziny.

                              Tak jak Ty masz prawo wierzyć że to przypadek, ja mam prawo wierzyć ze nie.
                      • pj.pj Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 18:27
                        > obowiązkiem ludzi wierzących jest ewangelizacja.

                        Jak dla mnie to właśnie jest największym nieszczęściem, jakie światu przyniosło
                        chrześcijaństwo - ten nieszczęsny prozelityzm, za którym poszła nietolerancja
                        religijna i wojny religijne.

                        Poza tym, zonko, spróbuj zrozumieć, że na świecie są ludzie, dla których prawda
                        czy wiara wygląda inaczej i ich razi i krzywdzi taka postawa, jak twoja.
                        • aniorek Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 22:41
                          Najpierw dzieciom sie kladzie do glowy wlasne przekonania, a potem sie cierpi,
                          jak dorastaja i zmieniaja poglady na zupelnie przeciwne. Moja matka uwaza fakt,
                          ze nie chodze do kosciola, za porazke wychowawcza i wydaje sie byc dla niej
                          nieistotne, ze jestem uczciwa osoba i zyje w zgodzie z innymi.
                          • monkamaj Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 13:25
                            moja babcia podobnie sad
                            dla niej oznaką jej troszczenia się o nas było, ze nas na pielgrzymki jako
                            dzieci zabierała, a teraz żadne z nas do koscioła nie chodzi
                        • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:08
                          Tzn jaka postawa?

                          Mnie nie krzywdzi to że wielu tutaj nie wierzy. Czemu więc kogoś krzywdzi to że
                          ja wierzę?

                          Mnie nie krzywdzi nawet to że wielu uważa że źle wychowuję swoje dziecko. Ja w
                          przeciwieństwie do nich nie mówię im jak mają swoje dzieci wychowywać a jedynie
                          opisuję jak ja to robię jako osoba wierząca.
                          Jeśli nie jesteś wierząca to jakie dla Ciebie ma znaczenie że ja myślę to co
                          myślę. Przemocy nie znoszę i nie stosuję. Chrześcijaństwo, prawdziwe
                          chrześcijaństwo również nie promuje przemocy a to że było wykorzystywane do
                          wojen i polityli to już wina LUDZI - nie Boga.
                • marajka Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 18:14
                  Równie dobrze można spytac:jakim prawem narzucacie dziecku ateizm?
                  Dorośnie to samo zrezygnuje z religii. Jakim prawem decydujecie za
                  nie?
                  Ja nie uważam, że moja wiara jest najlepsza. Ale prawdziwa-nie ma
                  wiary "najprawdziwszej" i mniej prawdziwej. Jeślo ktoś określa się
                  jako chrześcijanin, wierzy w Trójcę Świętą. Jako muzułmanin- w
                  Allaha. Jako neopoganin- w Światowidawink
                  Wychowywano mnie w katolicyzmie, nie ukrywając istnienia innych
                  religii. Wybrałam ewangelicyzm. Wiem, że ludzie wierzą w różnych
                  bogów, szanuję ich i interesuje mnie ich wiara,ale ja w innych nie
                  wierzę. Wierzę tylko w Jednego Boga. Wiara to nie jest światopogląd-
                  wiesz, że są różne, równe, nie ma jedynego prawdziwego. Dla
                  wierzących ich wiara jest jedyną prawdziwą. Na tym polega.
                  • kocianna Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 20:02
                    Moje dziecko chodzi ze mną do kościoła na specjalną mszę, gdzie maluchy starsze
                    mają swoje kazanie, a maluchy młodsze kładą się na posadzce, wspinają na ławki
                    albo wrzeszczą w swoich wózkach. A na zakrystii jest udostępnione przejście do
                    toalety i przewijak stoi. I to osoby bezdzietne muszą się dostosować do szumu i
                    hałasu, a nie odwrotnie.
                    Czy wychowanie w wierze jest indoktrynacją? Przecież jest to przekazywanie
                    podstawowych dla mnie wartości, równoznacznych dla mnie z miłością, szacunkiem
                    itp., które KAŻDY chyba chce wpoić swoim dzieciom.
                    • arturkosmal Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 17:17
                      > Czy wychowanie w wierze jest indoktrynacją?

                      Tak, jest. Za Wiki:

                      Indoktrynacja - proces korzystający z propagandy w celu wpajania określonych
                      ideologii, poglądów lub przekonań. (...) Istotną cechą indoktrynacji jest
                      świadome pozbawianie wiedzy o kierunkach przeciwnych do promowanych.
                      • brat_oblat Pierwsze kroki w świat klamstwa i schizofrenii 23.03.08, 01:08
                        Widze, ze wszystkie najlepsze metody wzbudzania milosci do wujka
                        Stalina znalazly sie w tym obrzydliwym artykule.
                  • arturkosmal Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 17:10
                    > Równie dobrze można spytac:jakim prawem narzucacie dziecku ateizm?
                    > Dorośnie to samo zrezygnuje z religii. Jakim prawem decydujecie za
                    > nie?

                    Nikt dziecku nie narzuca ateizmu. Dziecko rodzi się niewierzące i jest to dla
                    człowieka naturalny stan. Dopiero w wyniku indoktrynacji w pierwszych latach
                    życia jest mu "narzucana" wiara. Jakim prawem decydujesz za nie, którą wiarę ma
                    przyjąć ?
                  • f00ferror Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 19:03
                    Każde dziecko rodzi się ateistą
                  • nosmokingorchestra Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 20:57
                    hmm, wybacz, ze troche przerysuje sytuacje ale stwierdzenie:
                    > Równie dobrze można spytac:jakim prawem narzucacie dziecku ateizm?
                    > Dorośnie to samo zrezygnuje z religii. Jakim prawem decydujecie za
                    > nie?
                    mozna wg mnie zastapic tym samym, tylko za "religie" podstawic jakiekolwiek inne
                    "przyzwyczajenie" ograniczajace swiatopoglad (uff, nie napisalem nic o
                    narkomanii?? ;])
                    ateizmu sie nie narzuca, ateista czlowiek sie rodzi ;] nie bede tutaj dyskutowal
                    z ludzmi, ktorzy mowia, ze jak ktos swiadomie/nieswiadomie zostal poddany
                    jakiemus obrzadkowi (chrzest np), tudziez urodzil sie w takich, a nie innych
                    okolicznosciach, automatycznie przynalezy do grona "religijnych" i trzeba mu to
                    tylko uzmyslowic. tak wiec czlowiek rodzi sie ateista i wcale nie uwazam, ze
                    ateisci sa szczesliwsi/lepsi od ludzi religijnych. ale dajmy im moze wybor, czy
                    pasuje im zycie w zgodzie z takimi a nie innymi regulami. nie bedzie tak lepiej?
                    (inna sprawa, ze ludzi, ktorzy nie potrzebuja sobie tlumaczyc swiata
                    istota/istotami wyzszymi, jest kilka/kilkanascie procent - tak z moich
                    prywatnych obliczen ;]) moze takiemu zblakanemu katolikowi lepiej spasuje
                    brzuchaty budda?
                  • ateista.polski oj misiu o malym rozumku 23.03.08, 14:08
                    > Równie dobrze można spytac:jakim prawem narzucacie dziecku ateizm?

                    rownie dobrze to ty mozesz spytac: jakim prawem narzucac dziecku oddychanie,
                    poniewaz ateizm jest tak samo pierwotny. jakos nikt nie rodzi sie z prawdami
                    wiary w glowie, dopiero tacy prozelici wkladaja dzieciomna sile do glowy takie
                    glupoty.
              • pos3gacz Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 18:49
                zonka77 napisała:

                > No wybacz ale to dla mnie niepojęte co piszesz. Jak to nie można
                przekazywać
                > swojemu dziecku. Oczywiście że można - moim obowiązkiem wręcz jest
                wychować
                > dzieci w wierze. Oczywiście że jako dorosłe osoby będą mogły
                podjąć inną decyzj
                > ę
                > i na to niestety wpływu mieć nie będę. Teraz mam. Zresztą - Jezus
                zachęcał aby
                > przyprowadzać do Niego dzieci i mówił ze właśnie ich wiara jest
                najpiękniejsza
                > i
                > najczystsza. I taką wiarę właśnie widzę u mojego dziecka i to mnie
                cieszy. To
                > chyba ty nie rozumiesz co to znaczy być wierzącym. Jako
                chrześcijanka mam
                > ewangelizować innych a własnych dzieci nie? Może tylko naprawdę
                wierzący
                > człowiek jest w stanie pojąć jak ważne jest wychowanie dziecka w
                wierze. Dla
                > mnie nie ma wyższej wartości jaką chciałabym jej przekazać.
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                **jak to nie można przekazywać**
                TY nie przekazujesz, TY je po prostu tresujesz.
                Do Ciebie nic nie dociera.
                • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:11
                  O, widzisz, jak ty dobrze wiesz co się u mnie w domu dzieje smile

                  Nazywaj sobie jak chcesz - dla mnie wychowanie dziecka w wierze jest tak samo
                  ważne jak dla innych wychowanie go w niewierze.

                  Nie wiem czy jesteście w stanie to załapać smile Jeśli nie to trudno...
          • ik_ecc Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:38
            zonka77 napisała:


            > Na szczęście
            > nie znam dziecka które wychowało się w wierzącej rodzinie i koniec
            > końców
            > stałoby się niewierzące - dzieciaki przechodzą swoje bunty, nieraz
            > odchodzą na
            > jakiś czas ale wracają zawsze.

            Serio nie znasz??? Nie zartuj...

            Moja babcia - szalenie wierzaca, aktywna w kosciele cale zycie,
            bardzo pilnujaca tego zeby jej dzieci byly wierzace - ani moj
            ojciec ani jego siostry wierzace nie sa. A siostry nawet KUL
            skonczyly. Wszyscy troje sa 100%-wymi ateistami. Dodam, ze po 50-tce
            sa wszyscy, wiec ten ich bunt cos dlugo trwa.

            Moja najblizsza przyjaciolka byla oazowiczka i harcerka koscielna,
            teraz jest tzw. walczaca feministka, pro-aborcyjna, absolutnie (i
            bardzo aktywnie) antykoscielna i niewierzaca.

            Moja dalsza przyjaciolka - tez oazowiczka w ktoryms momencie, teraz
            tez twierdzi ze wierzaca nie jest, dziecka nie ochrzcila, do
            kosciola nie chodzi, itp.

            Znam wiecej. Serio Ty nie znasz? Ciezko uwierzyc...
            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:53
              Sprecyzuję - nie nie znam dorosłego protestanta wychowanego w naprawdę wierzącej
              rodzinie który w wieku dorosłym na stałe odszedł od wiary. Owszem pewnie takich
              jest wielu ale ja akurat nie znam smile

              I proszę zwróć uwagę na to "naprawdę"
              Bo dzieci które się pogubiły z rodzin protestanckich znam ale nie moge
              powiedzieć że ich rodzice swoim życiem pokazują swoją wiarę.
              Wielu też nie przywiązuje wagi do ewangelizacji własnych dzieci i traktuje to
              jako coś co się samo dokona z racji pobytu w kościele.
              I owszem takie dzieci mają chwiejną podstawę chociaż przecież jako dorośmi mogą
              się nawrócić jak każdy. Ja przecież wychowałam się w rodzinie katolickiej w
              której wspólna modlitwa była czymś wstydliwywm . Tata do kościoła owszem ganiał,
              babcia klepała codziennie pół godziny modlitw, ja na religię byłam zaprowadzana
              a mimo to w wieku kilkunastu lat uznałam ze ja wcale wierząca nie jestem i
              nawróciłam się zmieniając wyznanie.

              Przepraszam ale dla mnie skończenie KUL, jeżdżenie na oazy i bieganie do
              kościoła to nie są oznaki wiary.

              Wychowanie w wierzącej rodzinie to niedokładnie napisałam - chodziło mi o
              ewangelizację od małego i wychowanie w rodzinie gdzie rodzice są naprawdę
              wierzącymi ludźmi. Sądzę że w takiej rodzinie jest o wiele większa szansa na to
              że dziecko nie odejdzie kiedyś od Boga.
              • salommea Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 14:22
                > Bo dzieci które się pogubiły z rodzin protestanckich znam ale nie
                moge
                > powiedzieć że ich rodzice swoim życiem pokazują swoją wiarę.

                dlaczego pogubiły się? przecież każdy może znaleźć swoją drogę. To,
                że ktoś stał się ateistą czy agnostykiem wcale nie znaczy, że się
                pogubił. Strasznie mi sie to wydaje nietolerancyjne. Ja przyjmuję,
                że ktoś wierzy i nie twierdzę, że został "wciągnięty", czy coś w tym
                rodzaju, nie wartościuję negatywnie. Dlaczego ludzie wierzący
                uznają, że tylko ten jeden wybór jest słuszny?
                • babcia47 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 17:54
                  sama jestem ateistka, ale jestem w stanie zrozumieć ten punkt
                  widzenia..Dla rodzica, który wierzy w taka a nie inna konstrukcje
                  swiata i takie a nie inne konsekwencje odstępstw od "wiary" odejście
                  od religii przez dziecko może być "pogubieniem"!Może byc kojarzone z
                  robieniem sobie krzywdy..ja problem widze w czymś innym: na ile
                  wierzacy rodzice są w stanie zaakceptować i uszanować "niewierzenie"
                  swoich dzieci jeżeli kiedys okaże sie, że nie została im
                  udzielona "łaska wiary"??? Sama doświadczyłam brutalnych zachowań
                  (fizycznych i psychicznych) zarówno ze strony mamy jak i dalszej
                  rodziny, kiedy w wieku ok 12 lat stwierdziłam, że to w co każe
                  wierzyć KK do mnie nie przemawia..i to paradoksalnie jeszcze
                  bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że ich wiara jest bardzo
                  powierzchowna, a zachowanie niezgodne z wyznawanymi zasadami..czyli
                  że to co mi przekazywano przez poprzednie 12 lat jest "niewiarygodne"
              • ik_ecc Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 22:51
                zonka77 napisała:

                > Sprecyzuję - nie nie znam dorosłego protestanta wychowanego w
                naprawdę wierzące
                > j
                > rodzinie który w wieku dorosłym na stałe odszedł od wiary. Owszem
                pewnie takich
                > jest wielu ale ja akurat nie znam smile

                wink Mieszkasz w Polsce?

                Moj maz jest z protestanckiej rodziny (jest Brytyjczykiem). Jego
                matka byla z silnie wierzacej rodziny (wg niej, ale Ty pewnie bys
                polemizowala - patrz ponizej), ale swoim dzieciom wiary juz nie
                wciskala.

                > I proszę zwróć uwagę na to "naprawdę"

                Bardzo niesprecyzowany wymog, pod ktory mozna wszystko pociagnac.
                Jesli dziecko odeszlo od wiary - znaczy rodzice nie starali sie
                wystarczajaco i nie ewangelizowali "tak naprawde". Czyli, tak w
                zasadzie, wedlug tego co mowisz, miara "naprawdziwosci" wiary
                rodzicow jest to czy ich dzieci pozostaly przy wierze czy nie..?
                Mozna i tak.

                > Przepraszam ale dla mnie skończenie KUL, jeżdżenie na oazy i
                > bieganie do
                > kościoła to nie są oznaki wiary.

                Oczywiscie, ze nie. Dla Ciebie oznaka wiary jest to czy dzieci
                delikwenta sa wierzace czy nie...

                Trzymam kciuki (szczerze), zebys sie na tym nie przejechala.
                • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.03.08, 10:21
                  > Oczywiscie, ze nie. Dla Ciebie oznaka wiary jest to czy dzieci
                  > delikwenta sa wierzace czy nie...

                  nie! Na litość - nie i jeszcze raz nie. Długo by dyskutować. Tak mieszkam w
                  Polsce i obracam się w środowisku ludzi wierzących więc znam ich naprawdę wielu.
                  Nie chcę chyba wchodzić w dyskusję co to znaczy byćwierzącym czy nie - o tym
                  raczej dyskutowałabym z innym wierzącym. Zresztą nie moją sprawą jest oceniać. I
                  nie - nie uważam że jeśli dziecko delikwenta nie jest wierzące to "delikwent"
                  też nie jest. Napisałam tylko o własnych doświadczeniach - uważam że wychowanie
                  w wierze z pewnością zwiększa szanse utrzymania się w wierze w dorosłości. Tylko
                  tyle.
                  Nie jeszcze raz powtarzam nie jest miarą wiary rodziców to czy dziecko jest
                  wierzące czy nie!!
                  Ja po prostu znam akurat takie przykłady gdzie są wielkie problemy z dziećmi i
                  niestety widać wyraźnie że kłopoty te zaczęły się w domu - przez niewłaściwe
                  wychowanie i duży rozdźwięk pomiędzy wyznawanymi zasadami a życiem praktycznym.
                  To chyba za dużo tłumaczenia - znam nawet rodzinę pastora gdzie dzieci są
                  przyczyną poważnych problemów w kościele i znając tą rodzinę od lat wiem ze wina
                  jest po stronie rodziców niestety ewidentnie.
                  Jednak tam gdzie widzę konsekwencję i życie potwierdzające wyznawanąwiarę widzę
                  też fajne dzieciaki i to dorosłe dzieciaki które są wierzącymi ludźmi. To tylko
                  MOJE doświadczenia - tylko tyle. Wiem że nie zawsze tak jest ale uważam że
                  dorastanie w miłości, wierze, w rodzinie gdzie rodzice praktykują, modlą się,
                  sznująsię, kochają i pokazują własnym życiem przykład zdecydowanie pomaga. Co
                  nie znaczy że wierzący = doskonały. No my sami narobiliśmy kupę grzechów w życiu
                  i nadal robimy ale rozmawiamy o tym, nie uznajemy siebie za doskonałych,
                  potrerafimy przyznać przy dziecku że potąpiliśmy źle bo jesteśmy tylko ludźmi a
                  ludzie grzeszą. Musiałabyjm tu całą epopeję wypisać żeby dokłanie opisaćo co mi
                  chodzi - ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ nie o to co ty piszesz!!
                  • zonka77 przepraszam za błędy 21.03.08, 10:25
                    wysłałam za szybko sad (zanim sprawdziłam)
                  • ik_ecc Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.03.08, 21:56
                    OK - ja nie atakowalam, tak mi sie tylko wylogizowalo z tego co
                    napisalas.

                    Z reszta, czekaj - dalej tak piszesz. Ze jesli dzieci odeszly to
                    znaczy ze byl "duży rozdźwięk pomiędzy wyznawanymi zasadami a życiem
                    praktycznym" - czyli wiara jednak ta nieprawdziwa... A tam gdzie
                    dzieci wyrosly na wierzace - "rodzice praktykują, modlą się,
                    sznują się, kochają i pokazują własnym życiem przykład" - czyli,
                    wiara ta "prawidzwa".

                    Co mozna z tego innego wywnioskowac? Wydaje mi sie, ze racje masz,
                    tak przy okazji, tylko sie teraz sama przed soba zapierasz. Dziwne.
                    • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 15:32
                      niczego się nie zapieram, nie chcę pisać "Zawsze" lub "nigdy"
                      Zauważam jakąś regułę, coś co często widzę dookoła siebie ale nie chcę twierdzić
                      że zawsze tak musi być bo uważam że to byłaby głupota z mojej strony.
                      Nie będę też oceniać z góry każdego, napisałam o własnych doświadczeniach i nie
                      chcę aby ktokolwiek uznał że usiłuję oceniać wszystkich i że sądzę że znalazłam
                      "złoty środek" na to jak wychować dziecko aby było wierzące w dorosłym życiu.

                      Raczej chodziło mi o to że uważam że w takiej czy takiej sytuacji są o wiele
                      większe szanse na odejście lub nieodejście. I ze widzę często że brak wiary u
                      dzieci zaczyna się w braku wiary lub słabej wierze rodziców. Podkreślam - wedle
                      moich obserwacji często ale nie napiszę że zawsze tak jest ponieważ tak nie uważam.

                      Ogólnie - generalizuję aby pokazać jakiś schemat.
          • salommea Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 14:13
            Na szczęście
            > nie znam dziecka które wychowało się w wierzącej rodzinie i koniec
            końców
            > stałoby się niewierzące - dzieciaki przechodzą swoje bunty, nieraz
            odchodzą na
            > jakiś czas ale wracają zawsze. Zresztą wg Biblii jeśli ktoś raz
            uwierzy szczerz
            > e
            > i z serca to będzie zbawiony.


            no to właśnie pisze do Ciebie jeden taki egzemplarz. Moja rodzina
            jest bardzo wierząca. Natomiast ja, poprzez naukę, otwarcie sie na
            inne religie (poznawanie i studiowanie zwyczajów religijnych innych
            kultur), wiele, naprawdę wiele przemyśleń na ten temat doszłam do
            wniosku, że jestem jednak agnostykiem. Jednak nie będzie mi to
            przeszkadzało w czytaniu dziecku Bibli dla dzieci na podobnej
            zasadzie jak mitologii greckiej. Wytłumaczę dziecku czym jest
            Religia i jak będzie chciało, to w przyszłości stanie się
            człowiekiem wierzącym.
            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.03.08, 10:36
              jeszcze raz powtarzam - nie piszę że nie ma dzieci wychowanych w wierzącej
              rodzinie które są niewierzące. Napisałam że JA nie znam takiego dziecka - bo nie
              znam. I nie sprecyzowałam - chodzi mi o to że w tych rodzinach w których widać
              życie z Bogiem gołym okiem jak na dłoni dzieci są również związane z Bogiem,
              nawracją się wcześnie itp. To dla mnie osobiście taki pozytywny przykład i sama
              chciałabym tworzyć taką właśnie rodzinę. I nie są to dzieci które żyją tylko w
              rodzinie ale są to dzieci które są NAWRÓCONE. To nie jest gwarancja, co się
              dzieje w sercach i umysłach dzieci i doroslych tego nie wiem ani ja a nikt inny
              tylko Bóg. Ale jest to ułatwienie, dla rodziców zaś jest to spełnienie obowiązku.

              Jednak nie znaczy to że rodzice mają jakąkolwiek moc żeby uczynić swoje dzieci
              wierzącymi. Jest takie powiedzenie - Pan Bóg nie ma wnuków smile Każdy sam
              podejmuje taką decyzję i czy jest szczera i trwała wie tylko on sam. My możemy
              tylko przekazać, skierować, nauczyć, pokazać własnym przykładem i to jako
              rodzice wierzący mamy wręcz obowiązek zrobić.
          • pos3gacz Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 18:46
            zonka77 napisała:

            > czy ten tekst to prowokacja, czy rzeczywiscie ktos tak mysli?
            > jakim prawem mozna indoktrynowac religijnie dzieci? rownie dobrze
            mozna je
            > zmuszac do kultu krolewny sniezki albo innego kopciuszka. jak ktos
            bedzie
            > potrzebowal przezyc mistycznych/duchowych, to je sobie znajdzie
            jak przyjdzie m
            > u
            > na to ochota. Nie manipulujmy umyslami maluchow i nie wciskajmy im
            naszych
            > "prawd objawionych". nie tworzmy kolejnego pokolenia rycerzy
            krzyzowych.
            >
            > nie rozumiem kompletnie powyższej wypowiedzi - jak to nie mam
            przekazywać wiary
            > swojemu dziecku?? Jeśli to dla mnie najważniejsza sprawa na
            świecie a za swoją
            > największą odpowiedzialność uważam właśnie przekazanie wiary i
            nauczenie o Bogu
            > ?
            > No więc jednak my dziecku przekazujemy od maleńkiego naszą wiarę i
            dzisiaj mogę
            > z wielką radością powiedzieć że moja córka jest wierząca i jedną z
            moich
            > największych modlitw to modlitwa o to aby to jej zostało na całe
            życie.
            >
            > Modlimy się wspólnie codziennie. Moja córka ma też codziennie
            cichy czas aby si
            > ę
            > pomodlić i wyznać Bogu grzechy dzisiejszego dnia (pomagam jej w
            tym tylko kiedy
            > mnie prosi bo nie wie jak coś wyrazić ale z reguły robi to sama)
            Czytamy jej
            > Biblię (najpierw dla najmłodszych - Biblia w obrazkach, teraz już
            NT) oraz
            > przerabiamy razem różne chrześcijańskie opracowania dla dzieci.
            >
            > Nie, nie jestem "moherem" nie słucham RM, nie jestem katoliczką.
            Jestem
            > protestantką.
            >
            > Co do uczestnictwa w nabożeństwie to u nas nie jest problem,
            dzieci mają szkółk
            > ę
            > niedzielną, są osoby zajmujące się maluchami za małymi na naukę,
            jeast nauka dl
            > a
            > dzieci nieco starszych oraz dla wczesnoszkolnych. Nastolatkowie
            już siedzą na
            > nabożeństwie z dorosłymi.
            >
            > Ja wierzę w Boga, w Jezusa i Ducha św. Wierzę też w to co pisze w
            Biblii. Dla
            > mnie jeśli moje dziecko kiedyś odeszłoby od Boga byłby to
            największy cios. Bo
            > wiem że jeśli świadomie odrzuci Ewangelię to nie będzie zbawiona.
            Na szczęście
            > nie znam dziecka które wychowało się w wierzącej rodzinie i koniec
            końców
            > stałoby się niewierzące - dzieciaki przechodzą swoje bunty, nieraz
            odchodzą na
            > jakiś czas ale wracają zawsze. Zresztą wg Biblii jeśli ktoś raz
            uwierzy szczerz
            > e
            > i z serca to będzie zbawiony.
            >
            > Uważam że mam pełne prawo nauczać swoje dzieci wiary. A z punktu
            widzenia tej
            > wiray mam wręcz obowiązek to robić.
            >
            > Mam ogromną nadzieję że dzięki temu jak ją wychowamy i czego ją
            nauczymy w
            > dorosłym zyciu będzie miała mocny fundament w Bogu.
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Mówi Ci to coś -=- kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Jednak
            chyba nie. Zmuszając swoje dziecko do czegoś czego ono nie rozumie,
            a nawet nie jest w stanie pojąć o co tak właściwie Tobie chodzi,
            wyrządzasz mu ""wątpliwą przyjemność"".Dziecko dorastając i
            zdobywając coraz to wiekszą wiedzę o życiu może Cię nawet
            znienawidzieć za to, że zmuszałaś go do praktyk dla niego nie
            zrozumiałych.
            Czy Tobie byłoby przyjemnie, gdyby, ktoś tak na siłę zmuszał Cię
            do czegoś. Bardzo wątpię. Dlatego Twoje postępowanie przypomina
            postępowanie tresera dzikich zwierząt w cyrku.
            A jak wiadomo im wczesniej zaczniesz tresurę, tym lepsze wyniki
            osiągniesz.
            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:21
              Moje dziecko nie jest zwierzęciem. Jest bardzo inteligentną dziewczynką smile
              Potrafię zrozumieć że ktoś jest niewierzący ale nie rozumiem skąd taka wrogość.
              Sami uważacie swoją drogę niewychowywania dzieci w wierze za jedyną słuszną - a
              mnie zarzucacie że nie dociera.
              Ja NIKOMU nie mówię jak ma postępować ze swoim życiem i ze swoimi dziećmi.
              Za to ja żyję wg zasad na które się zdecydowałam, jesteśmy wraz z mężem wierzący
              i taką właśnie tworzymy rodzinę.
              Czy to tak trudno pojąć?
              Wyobraź sobie że tak bardzo jak ty wierzysz że nie powinno się wychowywać
              dziecka w wierze tak bardzo ja wierzę że się powinno.
              Ty się martwisz żeby dziecko miało prawo wyboru, ja się martwię żeby było
              zbawione. To jest moje WIARA - jak mam żyć wbrew niej bo komuś się wydaje ze tak
              będzie lepiej? Dla mnie nie ma nic lepszego niż życie z Bogiem. Każdy chce dać
              swoim dzieciom to co najlepsze bo je kocha z całego serca - tak i ja swoją córkę
              kocham i zrobię co mogę aby żyła z Bogiem.

              I mój wpływ na nią się skończy naturalnie - kiedy ona dorośnie i zacznie
              decydować sama. Na razie to ja jestem rodzicem a ona dzieckiem i to ja ją
              wychowuję tak jak uważam za słuszne.

              A może powinnam jej dać wolną rękę we wszystkim? Może niech robi co chce? Jakie
              mam prawo decydować czy ona będzie dobra czy zła? Chce kraść? Niech kradnie.
              Chce bić - niech bije. Ups - nie pozwalam czyli co - tresuję?

              Niektórzy z was nie pojmują że wiara to nie jest tylko coś o czym się mówi. To
              nie jest chodzenie do zboru w niedzielę. To nie jest śpiewanie piosenek. To jest
              coś najważniejszego w życiu i mówienie że nie powinnam tego przekazywać dzieciom
              dla mnie jest wręcz kuriozalne.
              • greyorchid Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.05.08, 22:03
                Jedno co mi się nie podoba w postawie wierzących rodziców to to jak zachowaliby się gdyby ich dziecko przestało wierzyć w boga(nie chodzi mi o kryzys wiary ale o trwałą decyzję dorosłego człowieka). Na swoim przykładzie i wielu moich znajomych - reakcja rodziców jest daleka od okazania tolerancji... Skutek? Oziębienie stosunków, kłótnie, płacze - im dłużej przyglądam się mojej mamie tym bardziej chciałabym żeby religie nigdy nie powstały. Czy znienawidziłabyś swoje dziecko, mimo to że jest dobrym człowiekiem i cię kocha? Tylko za to co wyczytałaś w starych książkach i usłyszałaś od księży? Jedni potrzebują personifikacji dobra i sprawiedliwości by życie miało sens, innym wystarcza że znaleźli się na tym świecie jeden niepowtarzalny raz i chcą to najlepiej jak mogą wykorzystać.
      • greyorchid Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.05.08, 21:40
        Zgadzam się i proszę o artykół dla ateistów/ rodziców świadomych tego że dziecku nie powinno się narzucać wiary.
    • lolinka2 Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:17
      Sam artykuł - dość jednostronny. Autorka w swej ograniczonej
      percepcji rzeczywistości nie dostrzega ludzi wierzących, nie
      będących katolikami, nie używających ikonek lub krzyży do modlitwy,
      nie palących świeczek i nie chodzących do kościoła na msze, ale np
      na zebrania zborowe. Dobra, przywykłam do tego, że w powszechnej
      świadomości ja i moja rodzina nie istniejemy. Niedosyt jednakże
      pozostaje....

      Komentarze dotychczasowe artykułu. The_dzidka, powiedz mi, proszę,
      jak pogodzisz swój komentarz z miłością bliźniego - tak, tak... do
      tego małego bliźniego, który krzyczy, pije soczek, nie usiedzi przez
      godzinę (ba - nawet przez 5 minut) w jednym miejscu... Bo
      zniesmaczona jestem szczerze powiedziawszy takim traktowaniem
      dzieci. Gdzież one się mają religijności w jej najszczersych
      przejawach nauczyć, skoro "czym skorupka za młodu..."? Nauczą się od
      takich the_dzidek - i to takiej formy religijności, że nie życzę
      sobie spotkać tych dzieci za ileś lat na swojej drodze, bo niewiele
      dobrego może z tego wyniknąć, jeśli się dokształcą na omówionym
      przykładzie....
      Przyznam, że cieszę się mocno i doceniam jeszcze bardziej fakt, że w
      moim zborze (ani terytorialnie w żadnym ze zborów do których
      należałam dotychczas) nie miałam problemu z traktowaniem moich
      dzieci przez osoby o nadmiernie rozwiniętym ego. Tu działa właśnie
      miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć,
      wiara, łagodność i panowanie nad sobą - innych wobec moich potomkiń
      i moja (nasza, bośmy z małżem przecież biblijnie jednym ciałem)
      wobec innych, przejawiająca się w tym, że zasady i granice ustalamy,
      konsekwentnie dbamy o ich przestrzeganie, skracamy nadmierną
      ekspansywność dzieciaków i przed a także po zebraniu dbamy, żeby
      wiedziały po co, jak, dlaczego się tam wybierają.
      • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 12:36
        co do artykułu to też nie rozumiem z tymi ikonkami ani tego powiedzenia żeby nie
        pokazywać dziecku Biblii najpierw tylko własną miłość. Nie widzę szczerze mówiąc
        sprzeczności międy pokazywaniem własnej miłości do dziecka rodziny i ludzi a
        nauczaniem Biblijnym...

        No z oczywistych względów ołtarzyki u nas w grę nie wchodzą - ale to chyba
        artykuł napisany przez katoliczkę dla katolików. A żyjąc w katolickim kraju
        przyzwyczaiłam się że chrześcijanin dla wilu = tylko katolik. Trudno smile
        Bardziej mnie zdumiewają osoby uważające że nie mam prawa nauczać wiary i
        przekazywać jej swoim dzieciakom...
      • the_dzidka Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 15:32
        Ode mnie sie niczego nie nauczą, bo ja jestem niewierząca i
        bezwyznaniowa. Co najwyżej nauczą się, że żadna religia nie ma
        monopolu na prawdę. Natomiast zdarza mi sie czasami być w kościele i
        widzieć, co wyrabiają dzieci (nie wszystkie, oczywiście) i jak na to
        reagują współwyznawcy. Przypomniał mi sie teraz taki obrazek - 2
        kwietnia 2005 roku, godzina 19-ta, poznańska katedra wypełniona po
        brzegi klęczącymi ludźmi, zdrowaśki lecą - i w tym wszystkim
        chłopczyk na oko pięcioletni, bawiący się w samolot. Z wszystkimi
        efektami dźwiękowymi. A jego opiekunka nic, tylko wali te zdrowaśki!
        ten chłopiec, jak już powiedziałam, miał około 5 lat. I co - nauczył
        się czegoś, ganiając (zapewne) od maleńkości do kościółka?
        Moja miłość bliźniego polega na tym, żeby dac żyć innym. W tym
        wypadku - nie zadręczać go krzykiem marudzącego, znudzonego w
        kościele dziecka. Moja miłość bliźniego nie dopuszcza również
        mówienia z lekceważeniem/politowaniem/pogardą "uczą się od _takich_
        lolinek2", bo żadna lolinka2, zwłaszcza osobiście mi nieznajoma, na
        coś takiego nie zasługuje. Last but not least, moja miłość bliźniego
        nie dopuszcza myśli, że wierzący sa gorszym gatunkiem człowieka
        ("takiej formy religijności, że nie życzę sobie spotkać tych dzieci
        za ileś lat na swojej drodze, bo niewiele dobrego może z tego
        wyniknąć, jeśli się dokształcą na omówionym przykładzie....") I moja
        miłość bliźniego nakazuje mi w tej chwili, jako że świętujesz ważne
        święto w twojej religii, zyczyć Ci wszystkiego najlepszego.
        • lolinka2 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 22:42
          małe niezrozumienie: nie pisałam że wierzący vel nie są gorszym
          gatunkiem. Fakt, że z precyzją wyrażania myśli mam ostatnio na
          bakier, chodziło mi o to, że osoby ganiające za młodu (i w starości)
          do miejsc kultu, gdzie od maleńkości spijają jad od 'wiernych'
          (notabene czemu dziecko i jego matka to nie wierni...?), którym
          przeszkadza to lub owo, mogą nauczyć się na zasadzie przykładu
          niekoniecznie religijności wynikającej z wiary, a raczej
          upierdliwości do sześcianu i braku wyrozumiałości (taka faryzejska
          stricte litera prawa). I dlatemuż nie byłabym najszczęśliwsza mając
          z takimi ludźmi kontakty, z powodów ... technicznych, tak to
          ujmijmy, funkcjonalnych.
          Za przytyk "takich the_dzidek" przepraszam, bo poniosło mnie
          istotnie.
          A święto w sobotę. Jak sobie zamrożę życzenia, to chyba nadal świeże
          będą...? smile
    • kruk51 Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:08
      Ten artykuł, to miły gest w stronę polskiego katolandu i jego Kościoła!
      Tylko, czy nie lepiej uczyć dziecko samodzielnego myślenia ? I wpajać mu, że
      bardzo wiele zależy w życiu od niego samego, a nie świętości i
      wiary. Jestem ofiarą tej kultury i tej wiary. Przez całe życie liczyłem
      na cud sprawiedliwości, prawdy i rzetelności. Sromotnie się rozczarowa
      łem. Tak właśnie wychowuje się w kulturze fasadowości wiary, bez odnie
      sienia do mózgu. Czyli czysty szamanizm moherowy. Nie byłem zdolny do
      samodzielności. Wpojono mi, że w wierze w Boga znajdę właściwe rozwią
      zania. Nic z tego nie wyszło. Stałem się pomiotem cwaniaków różnego
      autoramentu. Przepraszam tych , którzy wierzą i nie są w stanie mnie
      zrozumieć. To nie ich wina.
      • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:23
        Obawiam się że faktycznie wpojono Ci wiedzę a nie wiarę. Mnie również. Z tą
        różnicą że kiedy miałam kilkanaście lat sama doszłam do tego że coś z tą wpojoną
        wiarą jest nie tak. Niby wiedziałam ze Bóg jest. Ale nie znałam Go naprawdę.
        Dopiero kiedy Go poznałam i naprawdę mu zaufałam i "oddałam" Jemu życie
        zrozumiałam i doświadczyłam co to znaczy żyć z Bogiem i owszem - dzięki niemu
        znajduję rozwiązania. I nie ma to nic wspólnego z niesamodzielnością. Nie
        siedzę i nie czekam aż mi z nieba spłynie. Działam. Żyję. Planuję. Byle z Bogiem
        i z modlitwą. Śmiem twierdzić że całkiem nieźle sobie w życiu radzę smile

        Znam tyle osób które niestety nigdy nie studiowały Biblii, nigdy nie dotknęły
        wiary głębiej. Dla których wiara = praktyki religijne i które są dzisiaj bardzo
        rozczarowane że te praktyki nie przynoszą skutku.
        Ale wiele z takich osób, w tym ja, mój mąż i moi rodzice nawróciło się i
        doświadcza życia z Bogiem naprawdę. Szamanizmu u nas nie ma - nie znajdziesz
        święcenia przedmiotów, wiary w obrazki i figurki, odpustów, odprawiania rytuałów
        - za to znajdziesz ludzi mających żywą relację z Bogiem.
        • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 13:27
          i rozumiem takich ludzi jak ty kruku ponieważ sama byłam kiedys bardzo
          rozczarowana i myliłam obrzędy, dogmaty i inne ludzkie pomysły z wiarą.
          Dzięki Bogu dotarło do mnie że zawiodłam się na praktykach i instytucji a nie na
          Bogu.
          • guderianka Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 16:32
            Nie jestem katoliczką ani protestantką -ani członkinią żadnego
            innego kościoła

            Podoba mi się to co napisała zonka-kobieta jest pewna siebie, swej
            wiary i swej wartości i wie, że dla jej dziecka to najlepsze. Chyba
            nie ma nic gorszego , jeśli chodzi o wychowanie w wierze (duchowości)
            dziecka przez rodzica chwiejnego, zmieniającego wyznania, stale
            poszukującego.
            Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, potrzebuje wiedzieć że rodzic
            wie, co robi
          • mmaupa Re: Pierwsze kroki w świat wiary 20.03.08, 21:22
            Zonko, zastanawiam sie, co sie stanie jesli Twoja coreczka zakocha sie w
            ateiscie dla ktorego ewangelizacja dziecka jest nie do przyjecia. Bedziesz
            interweniowac?
            • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 21.03.08, 11:07
              smile JA sama się zakochałam w człowieku niewierzącym...Najpierw myślałam że nigdy
              nie uwierzy. W Biblii jest napisane że żona może "zbawić" męża a mąż żonę -
              chodzi o wymodlenie nawrócenia. Ale pisze też że nie wiesz mężu czy zbawisz
              swoją żonę ani żono czy zbawisz męża. Podkreślam że nie chodzi tu o zbawienie
              człowieka przez człowieka ale o długotrwałą modlitwę o to aby współmałżonek się
              nawrócił. Ale to raczej dotyczy osoby które się nawróciły będąc już mężem/żoną i
              o nawrócenie ich współmałżonków. Mimo to wzięłam sobie to do serca wink

              Ślub w kościele z osobą deklarującą się jako niewierząca jest chyba niemożliwy -
              nie u nas przynajmniej

              To jest trudna sytuacja. Ja np nawróciłam się jako nastolatka ale to nie było
              takie prawdziwe nawrócenie. Było to fajne - fajni ludzie, fajna muzyka którą
              tworzyłam (liceum muz) fajny zespół - fajna atmosfera. Moi rodzice się nawrócili
              co było dla mnie cudem - hurrra, alleluja.
              Ale nie miałam nikogo kto by mi naprawdę tłumaczył, kto by mnie prowadził. To
              było bardzo powierzchowne. Rozbiło się w drobny mak kiedy wyjechałam do innego
              miasta, nie chodziłam do kościoła. Zakochałam się w rozwodniku, zamieszkałam z
              nim, zaszłam w ciąże...
              I od tego czasu oprzytomniałam. Postanowiłam zrobić wszystko żeby ten bałagan
              doprowadzić do porządku i udało mi się.
              Mój mąż się nawrócił - też postąpiliśmy źle bo kiedy za niego wychodziłam to
              jego nawrócenie było średnio szczere, raczej na potrzeby ślubu. Ale ja miałam
              bardzo małą wiedzę Biblijną, byłam nieświadoma wielu spraw, a niestety pastor z
              nami nie rozmawiał, godził się na wszystko. Ale chyba taka miała być moja droga.

              W każdym razie - ja się bardzo modliłam. I mój mąż się nawrócił. Dzisiaj jest
              wierzący i to bardzo. Ale aby do tego doszło Bóg nas przeprowadził przez ciężkie
              doświadczenia - za co dzisiaj jestem bardzo wdzięczna.

              Więc wiem co to znaczy popełniać błędy. Wiem co to znaczy być bardzo młodym i
              bardzo zakochanym. Moja córka będzie miała o tyle lepiej że ona od małego jest
              wychowana inaczej, będzie miała zupełnie inną podstawę, wiedzę i świadomość.
              Mnie nikt nigy nie tłumaczył na czym powinno polegać małżeństwo, jaka to jest
              odpowiedzialność wielka. Jak od strony Biblijnej wygląda związek z osobą
              niewierzącą. Jeśli mimo swojej wiedzy i świadomości córka kiedyś podejmie
              decyzję o związku z niewierzącym człowiekiem będę z nią szczera - opowiem własne
              doświadczenia, uświadomię czego się podejmuje. Zresztą jeśli będzie z nim żyć
              bez ślubu - będzie żyć w grzechu. Ale to będzie jej odpowiedzialność, nie moja.
              z moim dzisiejszym stanem wiary, wiedzą i świadomością nie zdecydowałabym się na
              związek z niewierzącym - mam nadzieję że moja córka będzie bogatsza o to
              doświadczenie, wiedzę i wiarę.
              Zawsze będzie moją córką i będę ją kochać. Nie będę decydować za nią. Będzie
              znała moje zdanie ale nie odwrócę się od niej za nic. Zresztą również jej
              ewentualnego męża będę traktowała tak jak każdego innego - jak najlepiej.
              Jednocześnie będę się za niego modlić i nie będę kryć moich przekonać ale też
              nie będę ich narzucać. Chociaż będzie mnie to w głębi i martwiło bardzo i
              bolało. Jak wielu innych rodziców modlimy się już od małego o dobrego wierzącego
              męża dla córki - a z własnego doświadczenia wiem że moc wiary jest ogromna. Ufam
              Bogu i wiem że będzie to co ma być. Na zapas się nie martwię smile

              Co do wychowania dziecka - to będzie sprawa mojej córki.
              • jola_z_dywit_2006a [...] 22.03.08, 19:33
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • aniorek Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 22:55
                Ciekawa jestem, czy bedziesz taka wyrozumiala, gdy dziecko za pare lat oznajmi
                Ci, ze nie wierzy w Boga i nie ma zamiaru ochrzcic Twojego wnuka, czy wychowac
                go w tej samej wierze. Nie zaboli Cie to ani troche? Zycze Twojemu dziecku, ze
                nadal bedziesz taka tolerancyjna, ze nie bedzie slyszalo od Ciebie wyrzutow. Ja
                niestety nie mialam tego szczescia. Rowniez bylam indoktrynowana od samego
                poczatku, znam tez bardzo dobrze biblie (fajne bajki, bracia Grimm sie nie
                umywaja). I wlasnie to glebokie poznanie sprawilo, ze przejrzalam na oczy i ani
                do kosciola, ani do pana z broda siedzacego na chmurce juz nie wroce. Swietnie
                sie z tym czuje, a jak umre, no coz, zgodnie z Twoja opinia, bede cierpiec po
                wsze czasy. smile
                • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:31
                  Oczywiście że będzie boleć. Nie dla tego że nie będzie robić czego ja chcę ale
                  dla tego że będę się martwiła o nią.
                  Ale to będzie jej decyzja. Ona nie jest moją własnością. "dostałam" ją na parę
                  lat na wychowanie, ona jest osobnym bytem, człowiekiem o wolnej woli i owszem
                  będzie sama finalnie decydowała jak chce żyć.

                  >I wlasnie to glebokie poznanie sprawilo, ze przejrzalam na oczy i >ani
                  > do kosciola, ani do pana z broda siedzacego na chmurce juz nie >wroce

                  Tak wygląda różnica pomiędzy wiedzą a wiarą. Ja nie indoktrynuję ślepu i sucho
                  mojej córki. Staram się jej przekazać dostosowaną do jej wielu wiedzę ale przede
                  wszystkim wiarę - miłość, nadzieję. Na własnym przykładzie. Staram się jej
                  pokazać jak żyć. Jak dzieła Bóg a naszym życiu. Rozmawiamy, ona ma wiele pytań a
                  ja szukam na nie odpowiedzi w Biblii i we własnej głowie. Jeśli wydaje Ci się że
                  ja codziennie sadzam dziecko naprzeciw siebie i przepytyję ją z historii
                  Biblijnych to się grubo, grubo mylisz.

                  A wiecie że moja córka jest w przedszkolu jedynym dzieckiem które nie boi się
                  śmierci? (Ktoś tam pisał o strachu i straszeniu z powodu wiary)

                  > a jak umre, no coz, zgodnie z Twoja opinia, bede cierpiec po
                  > wsze czasy. smile

                  Właśnie dla tego ciągle piszę że opieram się na Biblii nie na swojej opinii. Wg
                  mojej opinii to życzę Ci wszystkiego naj i jak dla mnie obyś była wiecznie
                  szczęśliwa.
                  Jeśli odrzucasz Boga to nie wg mnie będziesz cierpieć a wg Biblii.

                  Jeśli tak dobrze znasz Biblię to chyba wiesz dokładnie jakie są konsekwencje
                  niewiary więc skąd to pisanie że to moja opinia.
              • ausir Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 00:25
                Słyszałaś kiedyś o czymś takim jak ślub cywilny?
              • pj.pj Do Zonki77 pytania dwa 23.03.08, 10:59
                Zonka, przeczytałam wszystkie Twoje posty (nawet te długie), raz nawet po drodze
                coś odpowiedziałam, ale po całej lekturze mam do ciebie 2 pytania:

                - czy Ty w ogóle potrafisz rozmawiać z ludźmi o innych poglądach? Bo te
                argumenty w stylu (to nie cytat, ale raczej streszczenie) "tak jest nie dlatego,
                że ja tak uważam, ale dlatego, że 1) tak powiedział Jezus, 2) tak jest napisane
                w Biblii" dosyć zamykają możliwość dialogu. Ja na przykład nie jestem
                chrześcijanką i ani Jezus, ani Biblia nie są dla mnie ostatecznymi autorytetami.
                Argument, że Ty tak uważasz byłby dla mnie bardziej przekonujący (w kontekście
                tego, co Ty robisz i uważasz za słuszne, oczywiście, nie w szerszym znaczeniu)
                niż powoływanie się na jednego z wielu żydowskich proroków i księgę uznawaną za
                świętą przez część populacji - bo ja tak to widzę

                2) jakiego protestanckiego wyznania jesteś? "ewangelicy" to nie do końca
                precyzyjne określenie
                • zonka77 Re: Do Zonki77 pytania dwa 25.03.08, 13:53
                  > 1) tak powiedział Jezus, 2) tak jest napisane
                  > w Biblii" dosyć zamykają możliwość dialogu

                  hmm. A co mam pisać. Dla mnie to SĄ ostateczne autorytety więc się do nich
                  odnoszę. Skoro dla Ciebie nie są - twoja sprawa, nie będziesz się ze mną zgadzać
                  i tyle. Nie jest możliwe zgodne zdanie pomiędzy wierzącym i niewierzącym w
                  kwestiach wiary.

                  > Argument, że Ty tak uważasz byłby dla mnie bardziej przekonujący

                  Jest to dosyć normalne że wierząca osoba chce przekazać nie to co ona sama myśli
                  ale to co mówi Biblia i to w co wierzy. To wynika z moich przekonań. Nie chcę
                  głosić własnych pomysłów a Boże - a to że ja się z nimi zgadzam i myślę tak samo
                  jest chyba oczywiste skoro piszę ciągle że jestem wierząca...

                  > niż powoływanie się na jednego z wielu żydowskich proroków i księgę uznawaną za
                  > świętą przez część populacji - bo ja tak to widzę

                  Możesz to widzieć jak chcesz - ja widzę to po swojemu i tak to przedstawiam

                  nie napisałam że jestem ewangelikiem. Jestem baptystką.
        • kruk51 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 16:33
          Miłe Panie ! Znam sens wiary ! Znam historię ! Znam, życie. Rzeczywiście są
          ludzie, którym prowadzenie za rączkę przez życie odpowiada. Jestem pragmatykiem
          i zawsze byłem zbuntowany. To nie dla mnie. Pisał Wieszcz; sam sobie sterem
          żeglarzem okrętem...... I oto mi
          chodziło całe życie. Umieć być wolnym, rozumieć i przeżyć życie w/g
          swoich wartości i rozumienia. Bez fałszu obłudy i w prawdzie. Wiem to
          jest trudne ale mnie satysfakcjonuje.
          • aniorek Re: Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 23:02
            Dokladnie tak jest. Niektorzy musza byc prowadzeni za raczke. Ale jakby przyszlo
            podatek zaplacic koscielny, to nagle by sie okazalo, ze Polska to kraj
            ateistyczny. wink

            A tak w ogole to na okolicznosc swiat przypomina mi sie cytat z South Park:

            "Look, I'm just saying that somewhere between Jesus dying on the cross, and a
            giant bunny hiding eggs there seems to be a gap of information." smile
            • ready4freddy Re: Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 16:01
              cytat dobry, ale mam lepszy:

              "When the bug-eyed monsters land, and we're both pinned down in a foxhole by
              alien laser fire, you'll be whimpering to your non-existent God and I'll go out
              in blaze of glory knowing I'd lived a good life and had a good death."

              najwyrazniej GW przypomniala sobie o bliskiej sobie ongis tzw. inteligencji
              katolickiej (cokolwiek to jest, poza tym, ze oksymoron).
              poradnik indoktrynacji, ale chyba potrzebny: wiekszosc chodzacych do kosciola,
              podejrzewam, mialaby spore problemy z odpowiedzeniem dziecku, po co o robia. i
              dlaczego ciagna je ze soba. na cale szczescie nikt mnie nigdy do kosciola nie
              ciagal, co uczynilo mnie odpornym na natarczywy prozelityzm i rozmaite
              sekciarskie indoktrynacje smile
    • 0golone_jajka Autorka nie rozróżnia wiary od indoktrynacji 22.03.08, 18:23
      Naiwnie sądzi, że rytualne uprawianie wspólnej modlitwy ma coś wspólnego z prawdziwą wiarą. Chce by wmawiać dziecku "prawdy objawione" już od niemowlęctwa. Takie dziecko będzie miało skrzywiony pogląd na świat i trudno mu będzie zerwać z wpojonmi za młodu zwyczajami i poglądami. To jest krzywdzenie dziecka, pozbawienie go wyboru, wmawianie jedynie słusznej prawdy... zalosne
    • 7eki Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 18:26
      Dlaczego zmusza się dzieci do wiary ? Robi się im pranie mózgu i oszukuje ?
      Dajcie im wolną wolę ! Dajcie im możliwość samodzielnego poznawania, logicznego
      myślenia, uczenia się rzeczywistości, matematyki, zachowań ludzi, uczenia się
      reakcji na wszystko co je otacza. Kiedyś same zaczną zastanawiać się nad tym czy
      jest coś więcej niż ten świat, w którym mają przyjemność żyć. Nie masz czasu na
      to żeby wytłumaczyć swojemu dziecku każdego szczegółu osobno i dlatego
      wykorzystujesz do tego religię ? Przeczytałeś chociaż raz Stary i Nowy Testament
      ? Założę się, że tego nie zrobiłeś i nawet nie wiesz na co skazujesz swoje
      dziecko! Przemyśl to ! Ateizm i Transcendentalizm są przyszłością i jedyną drogą
      do odkrycia prawdy.
      • brat_oblat Molestowanie umyslowe 22.03.08, 22:00
        Takie molestowanie umyslowe dzieci jest przestepstwem i powinno byc
        scigane.
    • agami18 [...] 22.03.08, 19:50
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • kkkamlot Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 22:39
      Czy pan bog lubi lody?...o to to lepiej pana ksiedza nie pytac.


      Pani Zonk77napisala:
      "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i
      sięgnąć po
      niemożliwe"
      Czy to jest Pani motto?Jezeli tak to moze by Pani kiedys
      zastanowila sie nad tym zdaniem ,nie przez pryzmat wiary ale tak
      naprawde gleboko, czystym umyslem.Bo jak narazie(na razie?)to jak
      pisal wielki poeta z K44 Pani umysl jest zamkniety jak kupa w
      klozecie.Bez obrazy oczywisciesmilePozdrawiam
      • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat wiary 25.03.08, 14:33
        no nie wierzę że bez obrazy.
        Widzisz jak dla mnie to Twój umysł jest zamknięty smile
        mimo wszystko - pozdrawiam i życzę więcej tolerancji dla wierzących smile
    • aniorek Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 22:57
      A w ogole to artykul pachnie mi prowokacja GW, zeby wiekszy ruch wygenerowac na
      stronie. No to zesmy sie podlozyli, nice try, gazeto. smile
    • kgsz Pierwsze kroki w świat wiary 22.03.08, 23:01
      Brrrr, to obrzydliwe.

      Psuć takie małe, śliczne dziecko sączeniem mu do ucha tych trucizn i kłamstw.....

      brrrrr...
    • kain_brat_abla A przede mną 66 postów na forum 22.03.08, 23:35
      Jak ja lubię taką liczbę.
      • arturkosmal Re: A przede mną 66 postów na forum 23.03.08, 00:20
        Nie uwazasz, ze 69 jest ciekawsza ? ;D
    • kain_brat_abla 69 komentarz 23.03.08, 00:26
      To zdumiewające, że bogactwo ludzi Kościoła wzięło swój początek od zasady ubóstwa.
    • lakuza Pierwsze kroki w świat urojeń 23.03.08, 02:15
      tylko 1 na 12 dzieci nie przejmuje wiary swoich rodziców, tak została skonstuowana religia, wiec nie sadze by jakos szczegolnie trzebaby było przygotowywac dziecko,
      religia robi to za Nas,
      najpierw straszy maluchy ze bog widzi wszystkie złe uczynki i jeśli się nie poprawią, będa smażyć się w piekle, [to doprawdy wspaniały chwyt, którego skutecznośc wynosi 99,9%, wyobraź sobie młody umysł, który nie wyrobił sobie jeszcze systemów obronnych, który nie wie nic o świecie i na dziendobry ŁUP! albo na kolana albo męki po wsze czasy], potem pokazuje się szansa -Bóg, który Cię ochroni jeśli tylko z nim pójdziesz I... będziesz głosił słowo boże...np. swoim przyszłym dzieciom...koło się zamyka.
      i czy to bedzie chrześcijaństwo czy kult boga RA [a to w zasadzie to samo] czy islam czy buddyzm, nie ma znaczenia,
      wiec bez leku, twoje dziecko uwierzy,
      aha jeszcze trzeba postarac się o mniejsze pieniądze na edukację, wycofać nauki darwinowskie ze szkół, a średniowiecze przyjdzie samo
      • piotrek410 Re: Pierwsze kroki w świat urojeń 23.03.08, 06:04
        tylko 1 na 12 dzieci nie przejmuje wiary swoich rodziców, bo tak
        została skonstruowana psychika dziecka.

        Wrazliwe dzieci wpedza sie przy pomocy opisanej tu indokrynacji w
        schizofrenie. Krzywda wyrzadzana dziecku jest tym wieksza, ze swiat
        jest dzisiaj laicki i konfrontacja z rzeczywistoscia latwo prowadzi
        mlodych ludzi do zaburzen psychicznych.
      • dog_in_the_fog Re: Pierwsze kroki w świat urojeń 23.03.08, 09:59
        Cieszę się żę jestem jednym z tych dwunastu. I to nie apostołem.
      • 0golone_jajka Re: Pierwsze kroki w świat urojeń 23.03.08, 11:46
        Skąd masz te dane o 1 z 12?
      • zonka77 Re: Pierwsze kroki w świat urojeń 25.03.08, 14:38
        Nigdy nie straszyłam dziecka że za złe uczynki będzie się smażyć w piekle bo to
        zwyczajnie nieprawda. Zbawienie nie jest z uczynków a z wiary.
        A dla nas wiara to nadzieja i radość że za nasze złe uczynki umarł Jezus. I
        właśnie to wie moje dziecko - że wystarczy wyznać Bogu swoje uczynki a on je
        wybacza.

        W szkole będzie się uczyła wszystkiego czego będzie trzeba. Będzie też pracowała
        jak my, płaciła podatki jak my, generalnie będzie żyła w naszym społeczeństwie
        jak każdy inny człowiek. Tyle tylko że o ile Bóg da i ja mam nadzieję - z Bogiem
        w sercu.
    • lakuza Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 02:21
      tak jak prawo do głosowania [decydowania w polityce] nabywasz w wieku 18 lat, tak prawo do opowiedzenia się w sprawach religii[czy wierzyć czy nie i w co] powino być dojrzałą decyzją, nie efektem paroletniego prania mózgu
    • boulihacker Pierwsze kroki w świat wiary 23.03.08, 15:30
      > Tymczasem w świat wiary można (a nawet trzeba!) wprowadzać nawet niemowlęta.

      Autorce takich pomysłów należałoby pozwolić oglądać dzieci tylko na obrazkach, a
      nie publikować jej bełkot na łamach było nie było poczytnego portalu.

      > Nie powtarzaj przy każdym kwiatku, że stworzył go Bóg, bo po
      > pierwsze, strywializujesz temat, a po drugie, znudzisz małego
      > słuchacza.

      A po trzecie, po co kłamać przy każdym kwiatku?

      > Pamiętaj jednak, by nie wprowadzać do jego modlitwy pełnych patosu
      > błagań, na przykład o pokój na całym świecie.

      Lepiej błagać o rzeczy, które się niechcący mogą spełnić. Na "pokój na świecie"
      trzeba czegoś więcej niż wyimaginowanej istoty.


      Ludzie, dbajcie o zdrowie psychiczne swoich dzieci. To w końcu przyszłość narodu. wink
    • sun_of_the_beach Re: the_dzidka 24.03.08, 23:30
      Dzidka przecież ty do kościoła nie chodzisz, to co się tak o wiernych martwisz???
    • zonka77 Na koniec 25.03.08, 15:00
      Chciałabym napisać że nigdzie nie spotykam się z taką nietolerancją jak wsród
      niewierzących. To wam się wydaje że macie jedyny słuszny sposób na wychowanie
      dzieci, na życie.
      Wyśmiewacie się z wierzących, ubliżacie im. Piszecie tutaj że wychowanie w
      wierze jest tresurą, że może grozić chorobą psychiczną.

      Czytając niektóre posty zastanawiam się co wam do głów kładziono kiedy byliście
      mali. Uważacie często Boga za samo zło, uważacie że Bogiem się straszy dzieci.
      Nie wiem - może wam wmawiano że jak uderzycie kolegę to pójdziecie do piekła.
      Wielu z was łączy wychowanie w wierze ze zmuszaniem do pielgrzymek, rytuałów,
      straszeniem, zmuszaniem do siedzenia na nudnych niezrozumiałych mszach itp. Dla
      mnie to jakieś nieporozumienie. To wychowanie w strachu i faktycznie tresura -
      moim zdaniem nie na tym powinno polegać przyprowadzanie dzieci do Boga. Uważam
      ze straszenie i zmuszanie na siłę niszczy wiarę i powoduje dużo goryczy i
      niechęci. I u dzieci i u dorosłych. Czasami tej goryczy i niechęci jest tyle ze
      umysł się zamyka, serce twardnieje i człowiek odchodzi od Boga zanim go w ogóle
      poznał. A poznał wcale nie Boga a fałszywe wyobrażenie o Nim.
      Oczywiście się nie zgodzicie - dla was to zdrowy rozsądek zwycięża, nauka,
      poznanie świata itp. I takie wasze prawo - nie wierzyć jeśli nie chcecie. A moim
      prawem jest wierzyć smile
      Dla mojej córki wychowanie w wierze to nadzieja i radość. Świadomość że nie musi
      się bać. Świadomość że Bóg ją kocha.
      Ona nie "wie" ona "wierzy" - i tu jest ta różnica. Kładzie się i opowiada o Bogu
      na dobranoc, pyta, modli się, lubi to. W przedszkolu zapytana o śmierć dziwi się
      że dzieci się jej boją. My się nie boimy bo wierzymy że po drugiej stronie czeka
      nas szczęście.
      Od razu napiszę że nie zawężamy jej poznania świata tylko do Biblii i rozmów o
      wierze!!
      Np codziennie wieczorem mamy czas rodzinny - czytamy w dwóch częściach. Jedna
      część to modlitwa i czytanie chrześcijańskie, drugie to czytanie zwykłych
      książek. Obecnie czytamy 4 część Narnii. Za nami cała masa dziecięcych tytułów smile

      Mam w życiu coś co jest wspaniałe.Wg mnie - najlepsze. Mam wiarę. Dla jednych
      największym darem dla dziecka będzie mieszkanie, duża ilość pieniędzy. Dla
      innych niedawanie niczego jest najlepsze.

      A dla nas największym dobrem będzie wychowanie jej w wierze i pokazanie na
      własnym przykładzie jak działa Bóg w życiu człowieka który ma otwarte na niego
      serce i umysł.
      Nie straszymy, nie tresujemy - pokazujemy Boga kochającego. Uczymy o Nim,
      opowiadamy o własnym życiu. Pokazujemy że człowiek jest grzeszny, my jesteśmy
      niedoskonali jako ludzie i rodzice a mimo to Bóg nas kocha i prowadzi nasze
      życie. To nie jest ślepa nauka i ślepa wiara - to codzienne życie, codzienne
      przykłady.

      Co w tym takiego dziwnego? Jeśli dla kogoś wiara jest równie ważna jak
      pożywienie, oddychanie - cóż w tym takiego dziwnego że przekazuje to swoim
      dzieciom?

      Dla czego nie dajecie prawa wierzącym do wiary? Wg mnie to wy macie umysły
      zamknięte - na waszą jedynie słuszną opcję - bycia niewierzącym. Wiecie co,
      mogłabym napisać że dla mnie brak wiary to głupota. Ze wyrządzacie krzywdę swoim
      dzieciom nie dając im poznać Boga. Ale nie takich argumentów chcę używać - bo wg
      mnie macie prawo do wychowania swoich dzieci jak chcecie. Ja też mam takie prawo
      i taki obowiązek.

      To chyba wszystko co chciałam napisać.
      pozdrawiam z uśmiechem smile
      Aga
      • sun_of_the_beach Re: Na koniec 26.03.08, 00:12
        zonka77 napisała:

        > Chciałabym napisać że nigdzie nie spotykam się z taką nietolerancją jak wsród
        > niewierzących.

        Święte słowa, święte słowa. I nie jest to jeszcze wszystko ,co nas czeka. Może nie będą to prześladowania jak w pierwszych wiekach (choć jeśli zdominują nas bracia Muzułmanie to kto wie?) ale ostracyzm ze strony "wolnomyślicieli" i "racjonalistów" napewno. I w sumie mnie to cieszy, bo może to nas chrześcijan - niezależnie od konfesji w końcu zbliży. Przestaniemy skupiać się na tym, co nas dzieli, ale na tym co najważniejsze, co nas łączy.
        Jakaś osóbka była łaskawa napisać tu, że nie słyszała o wojnach wszczynanych przez ateistów, a największe wojny to były wojny religijne. Oczywiście nie słyszała o Rosji sowieckiej, ani o Hiszpanii w latach 30.
        Tobie dziękuję za wszystkie krzepiące słowa i pozdrawiam.
    • zrb77 Pierwsze kroki w świat wiary 28.03.08, 11:41
      czytam i czytam wypowiedzi i czasami ręce opadają. Mnie osobiście artykuł sie
      bardzo podobał. Co więcej uważam, że był za krótki. Nie da się często w paru
      zdaniach opisać istoty wiary i wprowadzania dziecka w świat wiary. Ale jestem
      wdzięczna, że taki temat się pojawił. Można oczywiście negować wiarę innych,
      wyśmiewać sie z nich (co jest widać bardzo popularne na forach internetowych)-
      to dużo łatwiejsze niż prawdziwie uwierzyć. A z wiarą niestety (a może na
      szczęście) jest tak że tu nie ma walki na argumenty: albo wierzę albo nie.
      I taka smutna refleksja: pamiętam jak wielkie tłumy żegnały naszego papieża, jak
      pięknie o nim się wspomina, te ilości zniczy na ulicach, marsze itp.- i po co
      to wszystko, jeśli teraz czyta się takie posty...? On właśnie najprawdziwiej
      pokazał, czym jest wiara w Boga.

      Jeśli "autorze" chcesz pisać jak to wiara jest dla ciemnoty, itp to oszczędź
      pisania; znajdź temat gdzie nie będziesz krytykował ale pomożesz komuś swoją
      wiedzą w dziedzinach, których jesteś dobry (murator, dom i ogród, czy inne tematy).

      Jeśli chodzi o bieganie dzieci na mszach świętych, jedzenie itp.- no
      przepraszam, ale kościół jest dla wszystkich wierzących. I tak jak komuś może
      przeszkadzać moje biegające czy jedzące dziecko tak i mnie czasem bardziej może
      przeszkadzać i rozpraszać fryzura osoby siedzącej przede mną, kręcący się pan i
      tysiące innych rzeczy jeśli jestem w kościele nie dlatego że chcę i jest to dla
      mnie ważne, ale dlatego że tak wypada. Często bywa tak że łatwiej narzekać na
      biegające dzieci bo rozpraszają niż skupić sie na istocie mszy świętej.

      Tekst artykułu uważam za bardzo dobry i z chęcią go przeczytałam. Jeśli ktoś
      jest niewierzący lub temat go nie dotyczy to naprawdę nikt go nie zmusza aby go
      czytał.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka