Moja mała jest strasznie płaczliwa dziewczynką.Potrafi płakać z 10
razy dziennie a mnie juz zaczyna to wykanczac.Nie wiem co robic!!
Płacze bo:
-ubieramy sie rano-oczywiscie pomagam jej ale staram sie ja nauczyc
samodzielnosci, mówię zeby załozyla sweterek na co mala jeczy(nie
mówi tylko jęczy),że ona nie umie(a wiem ze umie bo ubierala sie juz
nieraz sama).to podchodze tłumacze jak ma to zrobic,pokazuje,pomagam
nałożyc na glówke i reszte powiedzialam zeby juz sama zrobila-ryk,bo
jedna reka nie mogla znalezc rekawa,pokazuje jej gdzie jest ten
rekaw i zeby poszukala raczka-histeria ze ona nie umie i nie wie.
-wychodzimy juz do przedszkola i mowie zeby zalozyla buciki.Przynosi
buciki i zakłada,miala problem z zapieciem ich wiec chce jej pomoc
na co mala wydziera sie ze ona sama.....i robi zle.Spieszymy sie z
wyjsciem wiec podchodze jeszcze raz i mowie ze pomoge jej na co jest
wyszarpywanie sie i krzyczenie"ja sama" i znowu
histeria......probuje ja przytrzymac by sie uspokoila,mowie ze nie
ma plakac bo to nie polepsza sprawy i takie tam to zaraz jest
kolejna histeria bo ja ją szarpie na co ja mowie ze nie szarpie
tylko chce jej cos wytlumaczyc.Jeszcze histeria o to ze ja niby
szarpie sie nie skonczyla to juz jest kolejna bo nie ma husteczki a
ma mokre oczka.....ja juz zaczynam wariowac

Co mam zrobic,jak nauczyc mala ze jak czegos potrzebuje to nie ma
jęczec odrazu tylko normalnie powiedziec?Jak ja oduczyc ciągłego
wpadania w histerie?
Proszę nie pisać zadnych złośliwości tutaj na mój temat tylko
naprawde licze na jakies porady.Od dłuższego czasu nie moge juz
sobie poradzic z tym jej zachowaniem,które jest naprawde męczące,a
staram sie byc cierpliwa i tłumaczyc jej to czego nie umie i pomagac.
Poza ta jedna wada(histeria) jest naprawde wspaniałym dzieckiem