Drogie emamy,
czy Wasze dzieci też tak egoistycznie podchodzą do swoich zabawek?
Moja dwuletnia córeczka wczoraj wprawila mnie w oslupienie swoim zachowaniem.
Przyszla do nas koleżanka z dzieckiem w podobnym wieku, a moje dziecko nie
pozwolilo dotknąć żadnej z "miliona" swoich zabawek, biegala krzycząc "oddaj
to moje!" doprowadzając się do takiego stanu emocji że gdyby nie zdrowe
serduszko to chyba zeszlaby na zawal

Bronila doslownie wszystkiego, wspomnianych zabawek, książeczek, kubeczków,
soku w butelkach, a nawet jablek w koszyku. Byloby to nawet calkiem zabawne
gdyby nie to, że moje dziecko bylo zdenerwowane nie na żarty, a po wyjściu
gości domagalo się przytulania i uspokajania. Dodam jeszcze, że to bylo
znajome dziecko, z którym wcześniej "wspólpraca" ukladala się w miarę dobrze.
Czy moja córuś ma naturę psa ogrodnika czy może raczej lwa broniącego
swojego terytorium? Czy Waszym zdaniem to naturalny etap rozwojowy czy
paskudny charakter? Czy traktować calą sprawę z uśmiechem czy już szukać
psychologa?
Poradźcie.
Pa,
Goha mama Soni