Dodaj do ulubionych

Pies kontra mały Maczo

16.07.08, 14:46
Mieliśmy psa który wszedł w mój "majątek małżeński" razem z mężem.
Pies został uśpiony 4 lata temu ze względu na nieuleczalną chorobę.
Mój mąż bardzo to przeżył bo wychowywał się z tym psiakiem.
5 lat temu urodził się nam synek. Po śmierci tamtego psa chcieliśmy
odczekać trochę aż nasz maluch podrośnie. Kupiliśmy labladorkę 3 m-
ce temu. Zakup miał być super sprawą a okazało się że od tego
momentu jest tzw. "jazda bez trzymanki" w naszej chłupie. Mój mały
siłacz wiecznie bije psa, gonitwy itd. Ciągle ma kary przez psa.
Szkoda mi bardzo i synka i psiaka. Już nie wiem co mamy robić.
Przeprowadziliśmy z nim rozmowy czy chce tego pieska i dlaczego tak
się zachowuje. Mówi że kocha pieska chce go, ale nie wie dlaczego go
bije.
Często nas pyta czy kochamy bardziej psa czy jego, choć nigdy nie
dawaliśmy mu - naszym zdaniem - powodów do zazdrości. Już nie wiem
co robić. Dojdzie do tego że będziemy musieli psa oddać w dobre ręce.

Obserwuj wątek
    • 35lat Re: Pies kontra mały Maczo 16.07.08, 14:54
      Nie ma inne rady jak oddać pieska sad
    • sun_of_the_beach Re: Pies kontra mały Maczo 16.07.08, 15:26
      monkastonka napisała:



      > Ciągle ma kary przez psa.

      > Często nas pyta czy kochamy bardziej psa czy jego,

      W tych dwóch zdaniach chyba sobie odpowiedziałaś już, jaka jest przyczyna takiego zachowania syna. Prawdopodobnie zbytnio skupiliście się, na "chronieniu" psa przed synem, za bardzo przejęliście się, że dziecko może "skrzywdzić" psa. A syn poczuł się odsunięty na boczny tor. Może musicie przemyśleć, co jest dla was ważniejsze i da radę jeszcze przywrócić dziecku właściwe miejsce, a psa pozostawić na miejscu właściwym dla niego. Może nie jesteście w stanieie (na razie?) wychowywać dziecka i psa jednoczesnie i trzeba psa oddać. Tylko wtedy tragedią by było, gdyby syn odczuł, że "to jego wina".
      • monkastonka Re: Pies kontra mały Maczo 16.07.08, 15:39
        Niestety nie da rady nie chronić psa bo to żywa istota. Od początku
        pies ma swoje miejsce. Generalnie martwi mnie zachowanie synka w
        stosunku do psa, a co będzie gdy w przyszłości przyjdzie na świat
        rodzeństwo, jeżeli nie możemy sobie dać rady gdy to jest pies kontra
        dziecko, to co będzie dziecko kontra młodsze rodzeństwo??
        Chciałabym, jednak zostawić tego psa bo mimo "maltretacji" ona jest
        najbardziej za synkiem i mimo wszystko chodzi za nim "krok w krok".
        Może miał ktoś podobny problem i jakoś sobie z tym poradził,


        • sun_of_the_beach Re: Pies kontra mały Maczo 16.07.08, 18:24
          Wiesz - ja bym wyluzował. Zrobić prawdziwą krzywdę psu wcale nie tak łatwo. Poza tym pies jest się w stanie naprawdę skutecznie sam obronić i lepiej żeby syn sam się dowiedział, jak daleko może się posunąć w zabawie, niż żebyście to wy - rodzice - stale karcili syna, że "krzywdzi" pieska. Poza tym (uwaga! truizm!) lepiej jest pokazywać jak _należy_ się zachowywać, niż ciągle mówić, czego robić nie wolno: wymyślcie jakieś fajne sytuacje do bycia syna z psem; spacery, zabawy z piłką, patykiem, frisbee... no nie wim co tam jeszcze. Przydziel synowi jakieś zadanie przy psie: mycie miski, nalewanie wody... i koniecznie chwal go, że tak ładnie się nim opiekuje (marudzenie, że nie zawsze mu wychodzi sobie odpuść - przynajmniej na razie... ;P)
      • monkastonka Re: Pies kontra mały Maczo 16.07.08, 15:47
        sun_of_the_beach napisał:

        > monkastonka napisała:
        >
        >
        >
        > > Ciągle ma kary przez psa.
        >
        > > Często nas pyta czy kochamy bardziej psa czy jego,
        >
        > W tych dwóch zdaniach chyba sobie odpowiedziałaś już, jaka jest
        przyczyna takie
        > go zachowania syna.

        Bardzo ci dziękuję za uświadomienie mnie bo faktycznie
        dla niego pies = kara
        nie wpadłam wcześniej na to
        może uda mi się to jeszcze naprawić
        pozdr
        • maadzik3 Re: Pies kontra mały Maczo 17.07.08, 16:36
          Na pewno warto angażować dziecko w opiekę nad psem i... chwalić za każdy
          drobiazg, żeby pies się miło kojarzył. Szczeniaka trzeba chronić, ale jak trochę
          podrośnie już niełatwo będzie mu zrobić krzywdę. Natomiast rozmowy o empatii w
          stosunku do zwierzaków myślę że wskazane. Syn miał 4 lata gdy wzięliśmy ze
          schroniska mała, bardzo przestraszoną złymi przeżyciami sunię. Nigdy jej nie
          uderzył, ona jego zaakceptowała błyskawicznie (a piesek naprawdę boi się i ma
          powody) i ułożyło się super, ale delikatność wobec zwierzaków ćwiczyłam z nim od
          początku.
    • nangaparbat3 Re: Pies kontra mały Maczo 17.07.08, 17:53
      a ja mysle, że przekazujesz synkowi podswiadomie komunikat, ze jestes dumna z
      jego "meskosci".
      To widac w jezyku, jakim opisujesz co sie dzieje - "mały Macho" (nie mam pojęcia
      czemu niby wielka literą?, a zwłaszcza "mój mały siłacz" mowia same za siebie.
      po prostu tak go programujesz - bezwiednie, nie watpie w Twoja dobra wole, ale
      czasem tak wychodzi.
      • majenkir Re: Pies kontra mały Maczo 17.07.08, 19:23
        Ani "maczo", ani "silacz" tylko zwykly maly chuligan!
        • monkastonka Re: Pies kontra mały Maczo 21.07.08, 10:41

          Troszkę chyba przesadziłaś koleżanko z tym określeniem
          pozdr
          Monika
      • monkastonka Re: Pies kontra mały Maczo 21.07.08, 10:54
        Nie mówię do niego maczo tylko po imieniu czyli Maciek.
        Koncepcja dotyczyła tylko podkreślenie "siłowego" traktowania psiaka.
    • wieczna-gosia Re: Pies kontra mały Maczo 17.07.08, 22:05
      Laby to psy spore i masywne. W dodatku bawic sie uwielbiaja, a bojki i dla
      ludzkich i psich dzieci to zabawa. Przy dziecku i psie jednak bym zastosowala
      ludzki zdrowy rozsadek. Pewne zachowania tepic trzeba, ale trzeba tez obserwowac
      psa. Pisze to dlatego ze sama o moj Boze co ja z psem wyprawialam.... a ten jak
      mial juz raka z przezutami i na siusiu nie wstawal- wstawal gdy przyjezdzalam do
      rodzicow do domu- wywlekal sie z poslania bo jego milosc najwieksza przyjechala smile
      Moje dzieci tez dokuczaly psu straszliwie (pies byl meza ale zostal u jego
      rodzicow, my bywalismy tam czasami 3-4 razy w tygodniu)- czasami go chrolinismy
      przed ewidentnymi atakami agresji, ale przepychanki, ciaganie itd puszczalismy
      mimo uszu- pies pare razy postraszyl zebem smile i sie skonczylo smile dzieci mu
      wkladaly lapy do pyska, pokladaly sie na nim (duzy byl owczarek niemiecki) itd.
      A kiedy juz byl starutki i tylne nogi odmowily mu posluszenstwa- tak jakmoj
      pies- wstawal TYLKO na dzwiek glosu dzieci. Bardzo je kochal smile

      Zdecydowanie nie oddawalabym psa, skoro on sie dobrze u was czuje. Inaczej
      trzeba chronic laba, a inaczej pinczerka smile Dziecko bym temperowala, ale
      wprowadzajac gradacje- tluc,kopac itd psa nie wolno, bo nikogo nie wolno kopac
      ani tluc. Ale ganiac i przepychac sie-a niech sia ganiaja i przepychaja.
      • monkastonka Re: Pies kontra mały Maczo 21.07.08, 10:51
        Nasza Pyśka rośnie jak na drożdżach i biegając za Maćkiem poprostu
        go tratuje. Jest troszku lepiej. Wymyśliłam sposób, nie wiem czy
        dobry ale to działa. Maciuś występuje w pseudo "cyrku" pokaz tego co
        nauczy pieska. I faktycznie dużo naszą sunię już nauczył podawania
        łapki, siadania itp. i do tego bez awantur, potem daje mu smakołyk.
        Pies jest happy bo dostaje łakoć a Maciej dumny że czegoś nauczył
        swojego pieska.
        Maciuś jest niepełnosprawny czego nie napisałam na początku. Nie
        jest to duża wada ale ma troszkę problemów z poruszaniem, pies miał
        być też dla niego formą rehabilitacji takiej dogoterapii, którą też
        zresztą polecała nam pani psycholog. Myślę, że to okres przejściowy
        i moje obawy o życie z psem pod jednym dachem będą bezpodstawne.
        Dzięki za wszystkie dobre słowa.
    • stypkaa Re: Pies kontra mały Maczo 18.07.08, 14:53
      Kurcze, właśnie mamy bardzo podobny problem, tylko u nas jest kot, a
      w zasadzie kotka i to mała w dodatku, i urwisów mam dwóch (1,5 roku
      i 3,5 roku).
      Kot był nieplanowany (jak to brzmi wink), znajda, przybłąkała się do
      nas na wakacjach, maleństwo i do tego przerażone, nie mieliśmy serca
      jej tam zostawić, więc chcąc nie chcąc staliśmy się posiadaczami
      kociaka.
      No i generalnie to chłopaki ją uwielbiają, ale niestety czasami
      okazują to, w niezbyt miły dla niej sposób. Uczę ich, że głaszczemy
      delikatnie, że nie ciągniemy za nic, że nie rzucamy, że podnosimy
      trzymając pod brzuszkiem, a nie za głowę np. Ale mimo wszystko
      czasem zdarza się np. podniesienie kota za ogon i przebiegnięcie z
      nim kilku metrów zanim dogonię i uratuje biednego kociaka.
      Generalnie kot nie pozostaje dłużny, bo gryzie, potrafi też udrapać,
      ale mimo wszytko jednak widocznie broni się za słabo.
      I co tu począć??
    • hankam Re: Pies kontra mały Maczo 19.07.08, 23:59
      Niektóre dzieci późno dojrzewają do psa.
      Moja córka (też jedynaczka) miała 4 lata, kiedy wzięłam do domu psa
      (marzyła o psie). I zareagowała ogromną zazdrościa, nie lubiła go
      przez co najmniej dwa, czy trzy lata. Nie biła, ale nie lubiła, no,
      może czasami.
      W końcu się dogadali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka