ciaraciara
19.11.08, 12:10
Wczoraj wybrałam sie na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam
mojemu mężowi, ze wroce o północy.
Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później
- powiedziałam i wybyłam. Ale. impreza była cudowna! Drinki,
balety,znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak
fajnie, ze zapomniałam o godzinie.
Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po
cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze
jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi
przy tym kukaniu,dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy...
Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery
dupy, agle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu
uniknęłam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łózka, myśląc jaka to ja jestem
inteligenta! Ha
Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy,
więc mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam.
On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego.
Oh, jak dobrze, jestem uratowana....- pomyślałam i prawie otarłam
pot z czoła.
Mój maż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc:
Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką.
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem:
Taaaak A dlaczego, kochanie?
A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem -
nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła kur***! znów zakukała 4 razy,
zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę
ze śmiechu.
Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w
salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz -
puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać........