daggga
13.01.09, 14:23
Dziewczynka 3 latka.
Od jakiegoś czasu ok. 3 razy dziennie wystawia nas na próbę. Zaczyna
się np. tak: przewraca się, żartujemy o zajączku, który uciekł, ona
mi mówi żebym przyszła jej pomasować rączkę, ja gotuję w kuchni
mówię, że nie mogę podejsć, żeby ona przyszła.
Ona: NIE! Ty pryzjdź!
Zaczyna sie wycie, wierzganie, histeria. Chodzi o sytuacje, gdy
ewentuanie moglabym jej ustąpić, ale jest to dla mnei kłopotliwe,
męczące i ja jej to mówię - czy 3-latka nie rozumie, czy tylko chce
postawić na swoim? Inna sytuacja - wracamy ze spaceru, jesteśmy już
przy klatce, jest b. zimno i wieje, synek (4,5)uczepiony nogi, ja
dźwigam siaty, ona staje i mówi że MAM PO NIĄ PRZYJŚĆ I DAĆ JEJ
RĄCZKĘ. Wszystko sie we mnei gotuje - ustąpienie jej wiąże się z
wielkim trudem dla mnie, i mówię jej to. NIe dociera - zaczyna się
wycie, podczas którego ona traci kontakt z rzeczywistością, nie
pomaga straszenie, że zaraz tata ją weźmie i zaniesie do domu, ale
nie będzie bajki etc,. nic do niej wtedy nie dociera, w domu rzuca
się, by uciec z domu w rajstopach, konwulsje i wrzaski trwają bez
końca. Kiedyś pryzchodziła po godzienie wrzasków z rozkazem: przytul
mnie! nie mów nic do mnie! i siedziała na kolanach , wreszczie
zasypiaala. Teraz nic i nikt nie jest jej w stanie skłonic, by
przestała wyć - trzeba jej ustąpić. Ja próbuję negocjacji, np: ja
zrobię krok i ty zrób krok, ale ona ani drgnie, to ja mam do niej
pryzjść, wtedy się uspokaja. Co robić? Ktoś miał taki pryzpadek? MI
się słabo robi gdy tak ustępuję, bo widzę że jest coraz gorzej i
częścije. Znajoma starsza Pani radzi ustępowac,że ona z tego
wyrośnie.
???
daga