Dodaj do ulubionych

dałam mu klapsa :-(((((((((((((

21.12.03, 21:27
i teraz czuje sie okropniesad(((((((((((((,caly czas o tym mysle i
chcialabym cofnac czas,buuuuu.Kilka godzin temu dlalam Kubeczkowi pierszego
w jego zyciu klapsa.Kubus ma 25 mcy obenie i jak juz stalo sie to co sie
stalo popatrzyl na mnie tymi swoimi czarnymi oczkami,zaczal baaaardzo plakac
i od razu sie do mnie przytulil....jesoooo,od razu poczulam sie taka
winna.On byl przerazony a ja chcialam uciekac.Wiem,ze sa tutaj mamy,ktor
stosuja klapsy ale ja nie chcialam a stalo sie.....Boje sie zeby Kubus teraz
tego nie zapamietal,zeby pozniej nie czul urazy do mnie,zeby nie uderzyl
innego maluszkasad((((((((.Czy wy tez tak macie?ehhhh
iza....z wyrzutami sumienia ogromnymi
Obserwuj wątek
    • kramla Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 22.12.03, 00:09
      Och Iza! Stało sie ale dlaczego odbierasz sobie prawo do błędów, do skrajnych
      emocji do zwykłego wkurzenia.Ja wiem,że wgrę wchodzi maluszek że większość z
      nas obiecuje sobie, że nigdy...Ale jesteśmy ludżmi anie maszynami,Które można
      zaprogramować .Zapewniam cię,że twój synuś prędzej to zapomni niż ty.Dlatego
      zamiast popłakiwać wybaczyć sobie, postanowic poprawe(sobie anie dziecku) i
      uśmiechnąć się do synka.A potem do swego odbicia w lustrze.Wnerwiłaś się więc
      jesteś zdolna do wieeelkich uniesien.A jednym z największych jest przecież
      miłość do synka.On to wie i żaden wypadek przy pracy(może bolesny ale
      odosobniony i póki co nie grożny)tego poczucia w nim nie zmieni.
    • grazynka13 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 22.12.03, 09:57
      Iberko, nic się nie martw!
      Ja jestem zagorzałą przeciwniczką klapsów i... sama też nie mam czystego
      sumienia. Pisałam już tu kiedyś o tym, jak moja córeczka wybiegła mi na ulicę,
      krzycząc radośnie: "Goń! Łap!" Dałam klapa. To była moja słabość, tak
      zareagowałam, bo się przeraziłam po prostu.
      Ale najważniejsze, że wiemy: nie tędy droga!
      Naprawdę, nie jesteś złą mamą. Doskonale wiem, jak taki mały łobuziak może
      rozwścieczyć. Mam nadzieję, ża ani mnie ani Tobie już nigdy klaps się nie
      zdarzy, ale jeśli... myślę, ża dziecko trzeba przeprosić. Tak, jak dorosłago. I
      wyjaśnić. I obiecać. I dotrzymać obietnicy wink))
      Czego Tobie i sobie zyczę,
      Grażka
    • edytka73 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 29.12.03, 16:00
      Jak ja Cię dobrze rozumiem... Kuba ma dwa latka i do tej pory dostał klapa
      jakieś 5-6 razy. Pierwszy raz gdzieś około roku, w łazience, po kąpieli kiedy
      pzrez pół godziny nie dawał się ubrać a potem zaczął mnie drapać po twarzy.
      Czułam się koszmarnie, też pisałam tu na forum jak mi źle. I nadal za każdym
      kalpem czuje sie strasznie, widzę siebie jego przerażonymi oczami, jak
      jakiegos potwora. Obiecywałam sobie, że bicia nie będzie, ale czasem puszczają
      mi nerwy, nie mam pomysłu na zakończenie sprawy i wiem, ze to moja bezradność
      wychodzi. Żałuję już w chwili, gdy dostaje. Uważaj - kolejnego klapa wbrew
      pozorom jest dać łatwiej. Nigdy nie uderzyłabym dziecka 'na zimno', z
      premedytacją - to wiem. Ale tak sobie myślę, że odruchowy klaps w chwili,
      kiedy zachowanie potomstwa wyprowadzi nas z równowagi jest jakąś informacją,
      może niezbyt cenną, ale jest. W świecie zwierząt młode obrywają od dorosłych
      żeby poznać pewne granice i ja tez tak traktuję. Co wcale nie powoduje, ze
      czuję się dobrze, kiedy to robię. Kuba wtedy płącze 'boje sie mamusi...
      mamusia udeziła!...'
      No to sie rozpisałam.
      Trzymaj sie. A Mały i tak Cie kocha.
      Ed.
    • justyna_dabrowska Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 30.12.03, 15:48
      Cóż, każdemu może się zdarzyćsmile jeden klaps dany z bezsilności nie spustoszy
      psychiki dziecka. Ważne jest by - kiedy emocje opadną - zastanowić się "co mnie
      tak wyprowadziło z równowagi?" odpowiedź na to pytanie może pomóc w tym, by nie
      zdarzył sie kolejny klaps.
      Trzymam kciuki

      Pozdrawiam

      Justyna Dąbrowska, psycholog
    • fiola1 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 30.12.03, 16:53
      wiecie co nie moge tego sluchac!jak mozna az tak przezywac zwyklego klapsa!
      rozumiem ze jest ci przykro ,tez tak czasami sie czuje, ale bez przesady, lekki
      klaps napewno nie zaszkodzi zadnemu dziecku, staram sie bardzo rzadko uderzyc
      moje dziecko ale czasami puszczaja nerwy i uwazam ze nie ma sensu zadtreczac
      sie z tego powodu
      • w190998 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 31.12.03, 22:03
        witaj fiolu ,myslę że nie chodzi tu o lekki czy mocny klaps. Każdy boli tak
        samo.Rozumiem rozterki dających klapsy,bo to sygnał,że puszczają nerwy i że
        tak naprawdę to nie tędy droga.Jeśli nie będziemy już na początku drogi się
        nad tym zastanawiać to możemy zajść za daleko i nie tam gdzie chcemy. Zdarzyło
        mi się przylożyć klapsa córci,ale potem wyłam mężowi w rękaw z poczucia winy i
        wstydu. On nigdy nawet nie podniósł głosu na córkę i tego mu zazdroszczę.
        Wiele z nas ma wizję wychowania bez kar cielesnych i kiedy to nie udaje się to
        czujemy się rozczarowane i winne. Tu nawet nie chodzi o uderzenie ale o sam
        fakt, że wystąpiło się z pozycji siły. Tak ja to odbieram.
        Pozdrawiam
        Beata
        • marian851 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 02.03.04, 15:22
          Rozumiem co czujesz.... ja dalem pierwszego klapa mojemu synowi przy wyjsciu z
          marketu w weimku 4 lat sad((( po calym dniu zmeczony robilem z nim zakupy. W
          pewnym momencie zaczal wszystko zrzucac z polek i wrzeszczec ze chce lizaka.
          poszedlem do kasy lekko zdenerwowany. przy pakowaniu zaczal znowu wrzeszczec ze
          chce lizaka a ja powiedzialem ze nie mam juz pieniedzy i jutro mu go kupie.
          Przy wyjsciu zaczal sie naprezac i poiedzial ze na zlosc mi zrobil siku. Ja
          wtedy maksymalnie wkurzony zdjalem mu majtki i dalem 2 porzadne klapsy na ten
          jego mokry tylek.... teraz ma 12 lat i w swoim zyciu dostal 5-7 klapsow i ze 4
          prawdziwe lania. klapsy dostal z powodu mojej bezsilnosci i za kazdym razem
          byla to porazka ale lanie pasem dostal 1 za kradziez 2 razy za pobibie kolegi
          i raz za oceny na polrocze -z lenistwa mial 4 dwoje. klapsow zaluje to fakt ale
          wiem ze lania dostal na zimno i bez nich nie byl by tak grzecznym chlopcem...
          • malgosia87 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 03.03.04, 10:16
            Oj, marian851 znowu bredzisz
      • moler1 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 03.03.04, 11:31
        Litości, dziewczyny!!!! Zastanówcie się nad tym o czym piszecie!!! Świetnie
        rozumiem, że może być przykro rodzicowi, gdy musi dać klapsa ukochanemu
        dziecku, ale nie robi się tego dla przyjemności (mam nadzieję). Nie wierzę w
        bezstresowe wychowanie (już takie bezstresowe pokolenie zaczyna nam wychodzić
        na ulice). Uważam, że nie da się wychować (szczególnie chłopca) bez klapsa.
        Właśnie taki klaps często pozwala doprowadzić do porządku dziecko, które ma
        skłonności ku temu, aby nie słyszeć próśb i próby rozmowy, wytłumaczenia. Klaps
        jest dobrą karą za nieposłuszeństwo wobec rodzica. Dziecko, gdy dostanie klapsa
        najczęściej nie obraża się, a raczej szuka potwierdzenia, że rodzić nadal je
        kocha mimo, że wymierzył karę (przytula się). Łatwo przychodzi chwalenie
        naszych dzieci za dobre uczynki, a trudno przychodzi nam karanie. Mam wrażenie,
        że nawet Pani psycholog o tym zapomniała.
        • andula5 Do molera 03.03.04, 19:57
          Nie wierzę w
          > bezstresowe wychowanie


          bicie dziecka to nie jest stresowe wychowanie - rodzic zawsze ma przewage -
          rozmowa ai dyplomacja a nie bicie a kary tewz mozna stosowac tyle ze inne na
          maire wieku i przewinienia

          Uważam, że nie da się wychować (szczególnie chłopca) bez klapsa.

          Da sie da trzeba tylko chciec, i co potem taki "klapsowany" chlopiec wychodzi
          na ulice i tez bije boi mial taki przyklad w domu co?


          > Właśnie taki klaps często pozwala doprowadzić do porządku dziecko,

          nie prawda agresja rodzi agresje a dlaczego nie rozmowa i nie tlumaczenie
          przede wszystkim rodzice sa wzorem do nasladaownai jezeli d\rozdic bije to
          dziecko uwaza ze tak trzeba....


          Klaps
          >
          > jest dobrą karą za nieposłuszeństwo wobec rodzica.


          Chyba Ciebie bili skoro tak sadzisz, dziecko nie jest nieposluszne ono po
          prostu jest dzieckime i testuje rodzicow ( mam dwojke 3 lata i 1,5 roku) jakos
          mi sie udaje je przekonac czego nie wolno a co wolno - jak nie sluchaja to np.
          kaze im stac w konce albo nie obejrza dobranocki ale kara musi byc w momencie
          przewinienia i adekwatna do winy.
          Dziecko z reguly juz po paru sekundach nie pamieta co zrobilo (dot. malych
          dzieci)


          A zadne dzieckonie powinno byc bite przez kogos kogo kocha czy TY
          chcialbys/chcialabys byc bity/bita przez kogos kogo kochasz a potem sie
          doniego / ew. do niej przytulic?


          • roman.gawron Re: Do molera 03.03.04, 20:25
            andula5 napisała:

            > potem taki "klapsowany" chlopiec wychodzi
            > na ulice i tez bije boi mial taki przyklad w domu co?

            Dałaś choć raz w życiu klapsa? Obserwowałaś potem uważnie swoje dziecko?

            > nie prawda agresja rodzi agresje a dlaczego nie rozmowa i nie tlumaczenie
            > przede wszystkim rodzice sa wzorem do nasladaownai jezeli d\rozdic bije to
            > dziecko uwaza ze tak trzeba....

            A kiedy klaps nie jest agresją? Co wtedy?
            Widziałaś kiedyś dziecko przeświadczone o głębokiej miłości, jaką żywią do
            niego rodzice, kiedy ci raz na rok (a może raz w życiu) wymierzą mu klapsa?
            Przyglądałaś się uważnie jego reakcjom?
            • andula5 Re: Do molera 03.03.04, 20:32

              >
              > Dałaś choć raz w życiu klapsa? Obserwowałaś potem uważnie swoje dziecko?

              Tak dalam raz i uslyszalam boli tak roZdzerajacy placz ze nigy wiecej tego nie
              zrobilam i nie zrobie - rozmowa wiecej zdzialam
              >
              > >
              >
              >
              > A kiedy klaps nie jest agresją? Co wtedy?

              Zawsze bicie, klaps czy poszturchiwanie to agresja - toz naczy ze rodzic nie
              radzi sobie ze swoimi emocjami ja jak nie moge juz wytzymac np. wrzaskow moich
              pociech to znaim zareaguje lkicze do dziesieciu i wtedy sie uspokajam i
              wyjasniam cala spraw - przyznaje nei jest mi latwo i zdarza mi sie wyjas z
              pokoju zeby ochlonac i nie zrobic czegos glupiego..

              > Widziałaś kiedyś dziecko przeświadczone o głębokiej miłości, jaką żywią do
              > niego rodzice, kiedy ci raz na rok (a może raz w życiu) wymierzą mu klapsa?
              > Przyglądałaś się uważnie jego reakcjom?

              No wiesz moje dzieciaki sa za male zeby za pamietac tego jednego klapsa -
              ptrzynajmiej tak mi sie wydaje, co do milosci to synek (3 lata) jak cos zbroi
              to potrafi sie zapytac czy ko gocham czy kocham siostrzyczke itd. z tajkim 3
              latkiem to juz mozna sobie pogadac ...
              >
              >
              • roman.gawron Re: Do molera 03.03.04, 20:44
                andula5 napisała:

                > rozmową wiecej zdzialam

                Są różne dzieci, w tym także te zwane w literaturze dziećmi o silnej woli.
                Metody wychowawcze trzeba dostosować do dziecka i patrzeć na ich skuteczność.
                Nie na każde działa rozmowa, a okrętem steruje kapitan - jak mu się majtek
                wiesza na kole sterowym, to daleko nie dopłyną.

                > Zawsze bicie, klaps czy poszturchiwanie to agresja - to znaczy ze rodzic nie
                > radzi sobie ze swoimi emocjami

                Co do bicia i poszturchiwania pełna zgoda.
                Wymierzanie klapsa jednak nie musi odbywać się w sytuacji, gdy rodzic stracił
                panowanie nad swoimi emocjami i nie musi być wyrazem jego bezsilnej agresji.
                • majewskaania5 Re: Do molera 03.03.04, 20:46
                  zgadzam sie z Toba ze kazde dziecko jest inne
                  ale wiesz klaps to klaps i lepiej aby bylo ich jak najmniej
                  Pozdrawiam
                  • moler1 Re: Do molera 04.03.04, 09:01
                    majewskaania5 napisała:

                    > zgadzam sie z Toba ze kazde dziecko jest inne
                    > ale wiesz klaps to klaps i lepiej aby bylo ich jak najmniej
                    > Pozdrawiam


                    Oczywiście, że najlepiej, aby klapsów było jak najmniej. Niestety są w życiu
                    chwile, gdy mają one bardzo dobry skutek wychowawczy. Martwi mnie tylko to, że
                    niektórzy na tym forum (np: andula5) myli klapsa z biciem (może nawet z
                    maltretowaniem) dziecka. Nie o to przecież chodzi! Najbardziej zastanawia mnie
                    zupełnie niezrozumiała (chcę uniknąć słowa nieodpowiedzialna lub głupia) metoda
                    liczenia do dziesięciu smile)) Z całą pewnością "sprawdza" się ona w chwilach
                    kiedy należy zareagować w ułamkach sekundy smile))

                    Pozdrawiam
                • mamongabrysi Re: Do Romana 03.03.04, 22:05
                  Myślę że czytamy różną literaturę. Uważam ze bicie dziecka na zimno jest bardzo
                  złe. Uczy tylko i wyłącznie przemocy i nic dobrego z tego nie wypływa. Jeżeli
                  dziecko jest w stanie "pojąć naukę" to dzieje sie tak pomimo bicia, bo itak wie
                  że zrobiło źle, a nie dzięki biciu. Jeżeli zbijemy dziecko i ono nie pojmie
                  nauki, czy nalezy następnym razem bić mocniej czy dłużej?
                  Pozdrawiam
                  Ania
                  • pawelekmar Re: Do Romana 04.03.04, 16:39
                    mamongabrysi napisała:

                    > Myślę że czytamy różną literaturę. Uważam ze bicie dziecka na zimno jest
                    bardzo
                    >
                    > złe. Uczy tylko i wyłącznie przemocy i nic dobrego z tego nie wypływa. Jeżeli
                    > dziecko jest w stanie "pojąć naukę" to dzieje sie tak pomimo bicia, bo itak
                    wie
                    >
                    > że zrobiło źle, a nie dzięki biciu. Jeżeli zbijemy dziecko i ono nie pojmie
                    > nauki, czy nalezy następnym razem bić mocniej czy dłużej?
                    > Pozdrawiam
                    > Ania



                    Ja od taty dostałem dwa razy (nie klapsa, ale porządne manto). Raz przed
                    wyjściem gdzieś z rodzicami (nie pamiętam dokładnie dokąd) zostałem odświętnie
                    ubrany. Uparłem się, mimo rozmów i wyjaśnień, że wyjdę na dwór i tam poczekam
                    na rodziców. Koledzy w tym czasie rozgrywali "ważny" mecz, a ja z chęcią
                    zagrałem w polu w lakierkach i białych spodniach. Rodzice szukali mnie
                    chyba z godzinę...smile jak mnie zobaczyli (podczas meczu dwałem z siebie
                    wszystko)...też nie do końca się ucieszyli...smile - miałem wtedy 8-9 lat...
                    drugi raz w siódmej lub ósmej klasie wybrałem się na wagary. Wychowawczyni
                    (nasza znajoma) zadzwoniła do mamy, więc się wydało. Tata był zły, mama zaczęła
                    wykładać mi jak ważna jest edukacja w życiu człowieka, a ja przytakiwałem, że
                    tak, wszystko jasne i na następne wagary się nie wybieramsmile Jeszcze w tym
                    samym półroczu słowa nie dotrzymałem, ponowny tel. od wychowawczyni do mamy,
                    mama zaczyna powtórkę z rozrywki, przychodzi tata, dowiaduje się o sytuacji i
                    bez słowa, zdecydowanie kładzie mnie na fotelu z wypiętym tyłkiem i ładuje trzy
                    porządne pasy...smile
                    Drodzy Państwo, natępne zajęcia opuściłem dopiero na studiach, a i tak robiłem
                    to bardzo sporadycznie i z wielkimi wyrzutami sumienia po
                    opuszczeniu wykładu smile
                    Jestem niemal ortodoksyjnym pacyfistą. Jestem przeciwnikiem wojen, agresji i
                    bójek (raz w życiu miałem tzw. solo, jeszce w podstawówce, spotkałem się z
                    kumplem po szkole w celu walenia się po twarzy, skończyło się na pyskówce smile )
                    Nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że tata, mimo, że był na mnie
                    wściekły i spóścił mi lanie, choćby przez chwilę przestał mnie kochać. Nawet w
                    najmniejszym stopniu moje lanie nie wpłynęło na moją agresję smile (tak
                    przynajmniej sądzę).
                    Klapsów z wcześniejszego okresu mojego życia nie pamiętam, ale podejrzewam, że
                    były smile Przed czterema miesiącami urodził się mój ukochany Tobiaszek smile Nie
                    mam wątpliwości, że będę go wychowywał tak jak wychowywali mnie rodzice.
                    Chłopak zawsze ma takie pomysły, że już tylko trzepanie futerka pomaga wink

                    pozdrawiam serdecznie
                    • mamongabrysi Re: Do Romana 04.03.04, 17:16
                      No dobra , w Twoim przypadku podziałałowink A gdyby nie podziałało? Czy potrzebne
                      byłoby lanie nr2? Mocniejsze? dłuższe? Nie uważam że dzieje sie tragedia gdy
                      damy dziecku klapsa, ale nadal uważam że nie jest to metoda wychowawczą.
                      Ania
                    • gol102 Re: Do Romana 04.03.04, 19:41
                      gościu, w 8 klasie ojczulo sie przyp.. i ty jesteś szczęśliwy ?

                      życzę zdrowia, współczuję kolejnemu pokoleniu

                      • pawelekmar Re: Do Romana 05.03.04, 09:00
                        gol102 napisał:

                        > gościu, w 8 klasie ojczulo sie przyp.. i ty jesteś szczęśliwy ?
                        >
                        > życzę zdrowia, współczuję kolejnemu pokoleniu
                        >

                        Zadziwiające jest tak niskie rozumienie słowa pisanego w narodzie smile
                    • chalsia Re: Do Pawelekmar 06.03.04, 12:07
                      A wiesz, mnie sie parę razy dostało od ojca pasem (pierwszy raz chyba gdzieś w
                      pierwszej połowie podstawówki, z resztą tak naprawdę to nie pamiętam). Efekt -
                      zerowy. Niektóre razy były "na gorąco" (apogeum zażartej kłótni), niektóre "na
                      zimno". Sama czasami potrafiłam sprowokować, bo wiedziałam, że
                      to "najmocniejszy" sposób pokazania rodzicom, że nie mają nade mną ŻADNEJ
                      władzy, bo i tak zdania czy postępowania nie zmienię, albo nie
                      uznaję "przewinienia" za przewinienie, czy tez że źle coś zrobiłam.

                      Czy mam do rodziców żal? Może. Nie wiem. Najbardziej bolesne było to, że takim
                      zachowaniem pokazywali, że NIE SZANUJĄ mnie jako osoby i moich poglądów (i nie
                      ważne jest ile się ma lat).
                      Jestem dorosła, rozumiem DLACZEGO tak postepowali ale absolutnie tego nie
                      akceptuję i NIE BĘDĘ tak postępowała wobec własnego dziecka.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
    • alicjagrabowska Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 04.03.04, 00:27
      Bardzo dobrze Cię rozumiem.Niestety mi się też kiedyś zdarzyło i czułam się jak
      potwór.To że jastem większa i silniejsza nie znaczy że mogę to zrobić!!!Ludzie
      RATUNKU dlaczego myślicie że klaps to dobre wujście(to do pana Molera)To droga
      na niby skróty,wychowuje się wtedy dziecko zewnątrzsterowne,szefa to z niego
      nie będzie.Jak dałam kiedyą klapa bo miałam totalnego doła,co zresztą nie jest
      wytłumaczeniem,to długa była droga do odkręcenia tego,bo mały się mnie
      przestraszył,gdybym tak dalej robiła to przestałby mi ufać i np.zacząłby kłamać
      gdyby coś zbroił.Iberka nie martw się na pewno zapomni,Wiluś też
      zapomniał,tylko musisz pilnować żeby się nie powtórzyło,obraż się na dziecko
      wyjdż z pokoju,powiedz że nie masz siły,powiedz dziecku co czujesz,tłumacz ile
      tylko masz siłmalbo nawet w ostateczności zabierz,schowaj coś na siłę,potem
      wytłumacz dlaczego tak zrobiłaś(bo by się zepsuło..itd)dziecko Cię w końcu
      zrozumie.Zawsze pytaj co czuje i mów co Ty czujesz,taki mały to zrozumie i może
      nie od razu ustąpi mamie bo dzieci są nie dojrzałe emocjonalnie,ale na pewno
      zapamięta i gdy dojrzeje będzie się bardzo z mamy uczuciami liczył.Dziecko bite
      nie jest grzeczne tylko zamknięte w sobie.Pozdrawiam,ala mama Wiliama
      • roman.gawron Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 04.03.04, 09:42
        alicjagrabowska napisała:

        > wychowuje się wtedy dziecko zewnątrzsterowne,szefa to z niego nie będzie.

        "Należy rozróżnić dyscyplinę narzuconą dziecku z zewnątrz od samodyscypliny.
        Celem, który pragną osiągnąć rodzice, jest oczywiście ta druga, ponieważ nie
        chodzi nam o to, by dzieci były grzeczne wyłącznie wtedy, kiedy je pilnujemy.
        Nie wpoimy dziecku samodyscypliny, jeśli stale będziemy je kontrolowali.
        Komenderując, rzucając rozkazy, karząc lub grożąc karą, nie wpływamy na dzieci,
        lecz zmuszamy je do określonego zachowania.
        Nie oznacza to, że rodzice powinni pozostawić dzieci samym sobie i tylko z boku
        przyglądać się temu, co robią. Kiedy dziecko jest małe, rodzice muszą wziąć na
        siebie obowiązek nadzoru, jako że ono samo nie posiada jeszcze dostatecznej
        samodyscypliny. Dzieciom potrzebne jest wasze przewodnictwo jako osób znacznie
        mądrzejszych, nawet jeśli w danym momencie jest to niezgodne z ich pragnieniami.

        Musicie kontrolować postępowanie swoich dzieci, dopóki nie przekonacie się, że
        same w każdej sytuacji potrafią zachować się właściwie, a skuteczna kontrola
        polega na ostrożnym balansowaniu między surowością a nadmierną pobłażliwością.
        Nic się nie stanie, jeśli czasem okażemy odrobinę despotyzmu, zwłaszcza w
        przypadku jakiejś szczególnie ważnej kwestii lub jeśli dziecko okaże celowe
        nieposłuszeństwo. Prawdę mówiąc, jeżeli zwykle ograniczasz się do spokojnego
        przekonywania, to okazanie od czasu do czasu większej stanowczości może wpłynąć
        na dziecko pozytywnie.
        Doświadczenie uczy, że zbyt despotyczne postępowanie może jednak przynieść
        efekty odwrotne od zamierzonych.

        Jeżeli rodzice zwykle wspierają dziecko i otaczają je miłością, wyznaczają
        wysokie normy moralne i wyjaśniają mu, dlaczego proszą je o wykonanie danej
        czynności, to umiarkowane wykorzystanie przez nich swojej władzy pomaga
        dzieciom wyrosnąć na osoby postępujące we właściwy sposób.
        Częste użycie siły, szczególnie przez wrogo nastawionych i oziębłych uczuciowo
        rodziców, nie przynosi dobrych efektów.

        W dzisiejszych czasach wielu dorosłych boi się egzekwować swoją władzę. Co
        innego zachęcać dzieci, nakłaniać pochlebstwami, a nawet przekupywać, żeby nas
        posłuchały, a zupełnie co innego powiedzieć: Słuchaj, masz to zrobić i nic mnie
        nie obchodzi, czy mnie lubisz lub szanujesz. Mam zamiar na tyle zatruć ci
        życie, żebyś to zrobił! Potrzeba sporo odwagi i pewności siebie, żeby przyjąć
        taką linię postępowania, a w dzisiejszym liberalnym i pluralistycznym
        społeczeństwie niewiele już pozostało osób, które na to stać, szczególnie w
        szkołach. Nie ulega wątpliwości, że jest to nieprzyjemne zadanie, lecz każdy
        rodzic, który chce powstrzymać syna przed dręczeniem młodszej siostry, oraz
        każdy nauczyciel, który chce mieć pewność, że słabsze dzieci nie staną się w
        szkole celem ataków silniejszych uczniów, wie doskonale, iż czasem takie
        podejście jest konieczne. Jednak wielu nie potrafi się na nie zdobyć.
        Wywoływanie strachu przed karą i stosowanie tego zabiegu jako motywacji do
        właściwego postępowania uważają oni za niedopuszczalne moralnie, a w ich
        przypadku właściwie niemożliwe ze względu na ich konstrukcję psychiczną. Ta
        obawa przed wystąpieniem z pozycji siły może mieć zgubne skutki, jeśli zbyt
        mocno wpłynie na wzajemne stosunki między dziećmi a dorosłymi, którzy mają nimi
        kierować." (Brenda Houghton "Dobre dziecko. Jak sprawić, by nasze dzieci
        odróżniały dobro od zła” Poznań 1999)

        > obraż się na dziecko

        W takim postępowaniu widzę większe zagrożenie dla psychiki dziecka niż w
        przypadku sporadycznego zasłuzonego rodzicielskiego klapsa. Wyczuwam w tym
        czasowe odebranie miłości, dziecko przynajmniej najprawdopodobniej tak to
        odczuje. Jego delikatna psychika nie jest jeszcze przygotowana na poradzenie
        sobie z taką sytuacją - kiedy rodzice nagle "przestają kochać", dziecko będzie
        zagubione, głęboko nieszczęśliwe i - co najważniejsze - nie będzie miało
        poczucia, że od niego samego, od jego postępowania, nie od czynników
        zewnętrznych, nie od humoru i decyzji mamusi zależy, kiedy i czy zacznie ona
        znów je kochać.
        • moler1 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 04.03.04, 11:57
          roman.gawron napisał:

          > alicjagrabowska napisała:
          >
          > > wychowuje się wtedy dziecko zewnątrzsterowne,szefa to z niego nie będzie.
          >
          > "Należy rozróżnić dyscyplinę narzuconą dziecku z zewnątrz od samodyscypliny.
          > Celem, który pragną osiągnąć rodzice, jest oczywiście ta druga, ponieważ nie
          > chodzi nam o to, by dzieci były grzeczne wyłącznie wtedy, kiedy je pilnujemy.
          > Nie wpoimy dziecku samodyscypliny, jeśli stale będziemy je kontrolowali.
          > Komenderując, rzucając rozkazy, karząc lub grożąc karą, nie wpływamy na
          dzieci,
          >
          > lecz zmuszamy je do określonego zachowania.
          > Nie oznacza to, że rodzice powinni pozostawić dzieci samym sobie i tylko z
          boku
          >
          > przyglądać się temu, co robią. Kiedy dziecko jest małe, rodzice muszą wziąć
          na
          > siebie obowiązek nadzoru, jako że ono samo nie posiada jeszcze dostatecznej
          > samodyscypliny. Dzieciom potrzebne jest wasze przewodnictwo jako osób
          znacznie
          > mądrzejszych, nawet jeśli w danym momencie jest to niezgodne z ich
          pragnieniami
          > .
          >
          > Musicie kontrolować postępowanie swoich dzieci, dopóki nie przekonacie się,
          że
          > same w każdej sytuacji potrafią zachować się właściwie, a skuteczna kontrola
          > polega na ostrożnym balansowaniu między surowością a nadmierną pobłażliwością.
          > Nic się nie stanie, jeśli czasem okażemy odrobinę despotyzmu, zwłaszcza w
          > przypadku jakiejś szczególnie ważnej kwestii lub jeśli dziecko okaże celowe
          > nieposłuszeństwo. Prawdę mówiąc, jeżeli zwykle ograniczasz się do spokojnego
          > przekonywania, to okazanie od czasu do czasu większej stanowczości może
          wpłynąć
          >
          > na dziecko pozytywnie.
          > Doświadczenie uczy, że zbyt despotyczne postępowanie może jednak przynieść
          > efekty odwrotne od zamierzonych.
          >
          > Jeżeli rodzice zwykle wspierają dziecko i otaczają je miłością, wyznaczają
          > wysokie normy moralne i wyjaśniają mu, dlaczego proszą je o wykonanie danej
          > czynności, to umiarkowane wykorzystanie przez nich swojej władzy pomaga
          > dzieciom wyrosnąć na osoby postępujące we właściwy sposób.
          > Częste użycie siły, szczególnie przez wrogo nastawionych i oziębłych
          uczuciowo
          > rodziców, nie przynosi dobrych efektów.
          >
          > W dzisiejszych czasach wielu dorosłych boi się egzekwować swoją władzę. Co
          > innego zachęcać dzieci, nakłaniać pochlebstwami, a nawet przekupywać, żeby
          nas
          > posłuchały, a zupełnie co innego powiedzieć: Słuchaj, masz to zrobić i nic
          mnie
          >
          > nie obchodzi, czy mnie lubisz lub szanujesz. Mam zamiar na tyle zatruć ci
          > życie, żebyś to zrobił! Potrzeba sporo odwagi i pewności siebie, żeby przyjąć
          > taką linię postępowania, a w dzisiejszym liberalnym i pluralistycznym
          > społeczeństwie niewiele już pozostało osób, które na to stać, szczególnie w
          > szkołach. Nie ulega wątpliwości, że jest to nieprzyjemne zadanie, lecz każdy
          > rodzic, który chce powstrzymać syna przed dręczeniem młodszej siostry, oraz
          > każdy nauczyciel, który chce mieć pewność, że słabsze dzieci nie staną się w
          > szkole celem ataków silniejszych uczniów, wie doskonale, iż czasem takie
          > podejście jest konieczne. Jednak wielu nie potrafi się na nie zdobyć.
          > Wywoływanie strachu przed karą i stosowanie tego zabiegu jako motywacji do
          > właściwego postępowania uważają oni za niedopuszczalne moralnie, a w ich
          > przypadku właściwie niemożliwe ze względu na ich konstrukcję psychiczną. Ta
          > obawa przed wystąpieniem z pozycji siły może mieć zgubne skutki, jeśli zbyt
          > mocno wpłynie na wzajemne stosunki między dziećmi a dorosłymi, którzy mają
          nimi
          >
          > kierować." (Brenda Houghton "Dobre dziecko. Jak sprawić, by nasze dzieci
          > odróżniały dobro od zła” Poznań 1999)
          >
          > > obraż się na dziecko
          >
          > W takim postępowaniu widzę większe zagrożenie dla psychiki dziecka niż w
          > przypadku sporadycznego zasłuzonego rodzicielskiego klapsa. Wyczuwam w tym
          > czasowe odebranie miłości, dziecko przynajmniej najprawdopodobniej tak to
          > odczuje. Jego delikatna psychika nie jest jeszcze przygotowana na poradzenie
          > sobie z taką sytuacją - kiedy rodzice nagle "przestają kochać", dziecko
          będzie
          > zagubione, głęboko nieszczęśliwe i - co najważniejsze - nie będzie miało
          > poczucia, że od niego samego, od jego postępowania, nie od czynników
          > zewnętrznych, nie od humoru i decyzji mamusi zależy, kiedy i czy zacznie ona
          > znów je kochać.


          Mam dokładnie takie samo zdanie.smile Mam nadzieję, że szanowne e-koleżanki
          przestaną się tak roztkliwiać nad wychowawczym klapsem smile
          • majewskaania5 do molera i gawrona 04.03.04, 13:39
            moim zdaniem to chyba nie macie dzieci a po drugie takie ble ble ble z kasiazek
            topodzielcie na pol, klap sto klaps (to bicie) i ja uwazam ze nie powinno sie
            nikogo bic zwlaszcza dzieci a i tak kazdy chowa dzieci po swojemu, szacunek i
            dyscypline nie tylko klapsami mozna wyegzekwowac.
            Klaps wedlug mnei to bicie i koniec. Co do maltretowania to roznie mozna
            spojrzec na te wychowawcze klapsy- czyz to nie jet maltretowanie?
            Drodzy koledzy - oczywiscie jetescie silenijsi od bezbronnego dziecka i jak juz
            nioe mozecie sobie poradzic to KLAPS - bo dziecko i tak wam nie odac - ale za
            was bohaterzy silniejszy na slabszego- i mowicie ze to wychowawcze? JA wypadam
            nie chce mi sie z wami gadac.
            • moler1 Re: do molera i gawrona 04.03.04, 14:15
              majewskaania5 napisała:

              > moim zdaniem to chyba nie macie dzieci a po drugie takie ble ble ble z
              kasiazek

              Mój synek ma 2 latka. Wspaniały, grzeczny (czasami urwisowaty) chłopiec, który
              ma swoje lepsze i gorsze dni. Ja mówię wyłącznie o praktyce. Zabawne jest to,
              że miałem dokładnie taka samą myśl czytając wypowiedzi szanownych koleżanek.
              Wasze opinię sprawiają wrażenie jakby były cytatami z książek o bezstresowym
              wychowaniu, które więcej krzywdy niż pożytku robi smile

              >
              > topodzielcie na pol, klap sto klaps (to bicie) i ja uwazam ze nie powinno sie
              > nikogo bic zwlaszcza dzieci a i tak kazdy chowa dzieci po swojemu, szacunek i
              > dyscypline nie tylko klapsami mozna wyegzekwowac.

              Należy starać się, aby tak było smile

              > Klaps wedlug mnei to bicie i koniec. Co do maltretowania to roznie mozna
              > spojrzec na te wychowawcze klapsy- czyz to nie jet maltretowanie?

              Moim zdaniem większym maltretowaniem jest stawianie w kącie, odizolowanie
              dziecka od siebie. Większe można tym zrobić spustoszenie w głowie niż klapsem
              na tyłku.


              > Drodzy koledzy - oczywiscie jetescie silenijsi od bezbronnego dziecka i jak
              juz
              >
              > nioe mozecie sobie poradzic to KLAPS - bo dziecko i tak wam nie odac - ale za
              > was bohaterzy silniejszy na slabszego- i mowicie ze to wychowawcze? JA
              wypadam
              > nie chce mi sie z wami gadac.

              przecież nie o to chodzi...
              • majewskaania5 Re: do molera i gawrona 04.03.04, 14:25
              • majewskaania5 Re: do molera i gawrona 04.03.04, 14:31
                Dobra dobra , po czesci macie racje Ja tez mam dwoje urwisow (zresta juz
                pisalam) problemow z nimi wiekszych nie mam, przyznaje ze ze stasrszym latwiej
                mi sie dogadac ale z coreczka (1,5) roku jest ciezko - nie slucha sie prawie w
                cale i przyznaje ze dalam jej klapsa i tez nie zadzialalo chyba na razie to
                tylko forma zabawy ja przekonuje np. jak niechce sprzatac zabawek to biore ja
                za roczke i razem sprzatamy jak próbujue mnie uderzyc (niestety ciezko
                wytlumaczyc ze boli a jak powiedzialam ze dam klapsa to krzyczy daj daj -) wiec
                udaje ze przelacze i wtedy mnie przeprasza.
                Faktem jest ze rodzenstwo a tak rozne od siebie - starszy jest zamkniety w
                sobie i powsciagliwy za to lubi rozmawiac a mala (to chyba porzywilej
                dzieczynek) placze, przytula sie i okazuje emocje tak jak sie w danej chwili
                czuje. Ale uwazam ze klapsyniczemu dobremu nie sluza przynajmniej mnie sie nie
                sprawdzila ta mettoda mzoe kiedys znajde inna
                Pozdrawiam
                ANia
                • praktycznyprzewodnik Re: do molera i gawrona 04.03.04, 15:01
                  A ja dawałam klapsy a nawet lanie. Wtedy gdy zachodził przypadek swiadomego
                  nieposłuszeństwa, aroganckiego wystawiania na próbę tego co zostało nakazane
                  czy zakazane.Musiałam miec ( w przypadku małego dziecka) pewność, ze polecenie
                  jest dobrze zrozumiane i nie jest ponad mozliwości. Przykłady:pójscie mimo
                  zakazu na plażę i kapanie sie. Zabawa w miejscu zakazanym, lubianym przez
                  dzieci, ale n niebezpiecznym (nad kanałem). Upieranie się, ze nie będzie
                  prowadzone za rekę w miejscu ruchliwym.
                  Kary fizyczne stosować musieliśmy bardzo rzadko. Wystarczała wiedza dziecka,
                  ze taka kara jest realna, ze rodzice nie boją się jej wymierzyc.
              • chalsia Re: do molera i gawrona 06.03.04, 11:55
                LUUUDZIEE. Czy Wy nie pojmujecie, że nie ma czegoś takiego jak bezstresowe
                wychowanie????????
                Przecież sam fakt odmówienia dziecku tego, co chce w danym momencie, sam w
                sobie jest stresem dla dziecka. Ponoszenie bezpośrednich konsekwencji swojego
                postepowania np. wlazłem po krześle na stół, choć mama zabraniała, a potem
                zwaliłem sie na łeb, to tez jest fragment wychowania. I nie można nazwać tego
                bezstresowym. A klapsy to tylko jedna z metod. Nie mylcie bezstresowości z
                brakiem klapsów.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
            • roman.gawron Pani Anno! 04.03.04, 15:40
              Podpisuję się tutaj pełnym imieniem i nazwiskiem, bo biorę odpowiedzialność za
              swoje słowa, co nie znaczy, że nie dopuszczam myśli, że nie mógłbym się mylić.

              Nie podaję tutaj nazwiska po to, aby pani nim sobie swobodnie żonglowała,
              przekraczając granicę taktu i dobrego smaku.
          • chalsia Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 06.03.04, 11:50
            To Ty chyba nie zrozumiałeś ani słowa z tekstu przytoczonego przez Gawrona.

            A ze swojej strony mój sposób z pozycji "siły" to tzw. zdarta płyta. Stosuję od
            dłuższego czasu, synka mam 26 miesięcy, w sytuacjach gdy odmawia zrobienia
            czegoś co normalnie robi (np. wrzucenia brudnego ubranka do kosza na brudy czy
            np. wytarcia rozlanej przez siebie wody czy przy wychodzeniu z łóżka już po
            położeniu spać). Jeśli namawianie, przekonywanie, zwykła prośba, etc nie
            skutkują, świetnie sprawdza się zdarta płyta. Ale wymaga, by rodzic potrafił
            zachowac spokój oraz poświęcić na to czas i nie gderał w trakcie ani po. Jak
            dziecko w końcu zrobi o co sie je prosi - dziękujemy i zapominamy o incydencie.

            A liczenie do 10-ciu to równie dobra metoda jak każda inna (np. wyjscie na
            chwilę do innego pokoju by wziąc kilka głębokich wdechów) by uspokoić
            narastajace zniecierpliwienie i rozdrażnienie.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • mamongabrysi Re: Do Chalsi 08.03.04, 20:52
              Chalsia!
              Myślę że ten post jest skierowany do mnie pomimo ze nie jest umieszczony
              bezpośrednio pod moim. Oświeć mnie , ale ja naprawdę nie widze w tym cytacie
              nic o biciu - owszem mozna to tak zinterpretować, ale dla mnie tam jest o
              zdartej płycie i konsekwencji. A może to moja naiwność, bo nie uznaję bicia i
              nie sądziłam że o usankcjonowaniu bicia piszą poważni ludzie poważne książki.
              A tak swoją drogą nie doczekałam sie odpowiedzi od pana Gawrona. Ciekawe ze gdy
              zadam jakieś pytanie zwolennikom bicia nie odpowiadaja na nie - tak też było w
              wątku Mamyizyimoniki parę miesięcy wcześniej
              Pozdrawiam
              Ania (naiwna)
              • chalsia Re: Do Chalsi 09.03.04, 00:28
                Nie. Mój post był do jednego z panów (oprócz Gawrona).

                I zrozumienie mam z Tobą podobne - bo pisałam o zdartej płycie

                Pozdrawiam,
                Chalsia
              • roman.gawron Re: Do Chalsi 09.03.04, 09:05
                Aniu, chciałbym - naprawdę chciałbym - z Tobą podyskutować i może jeszcze się
                kiedyś uda, przy innej okazji. Różnice poglądów nie przeszkadzają nam traktować
                się nawzajem z szacunkiem.
                Teraz niestety się wyłączę, bo - jak widzisz - co powiem do Ciebie lub do
                innych słówko, zaraz czepiają się mojego rękawa majewskieanie albo chalsie,
                które za wszelką cenę usiłują mnie obrazić i sprowadzają dyskusję do poziomu
                magla.
                Ponieważ w maglu nie mam zwyczaju bywać, daruję sobie ten wątek.
                • mamongabrysi Re: Do Chalsi 09.03.04, 13:36
                  No i nie dowiem sie o co chodzi z tymi silnymi charakterami. A dyskusję do
                  poziomu niżej poziomu sprowadzili pawelkomar i moler.
                  Ania
                  • moler1 Re: Do niektórych forumowiczów :-) 09.03.04, 16:03
                    mamongabrysi napisała:

                    > No i nie dowiem sie o co chodzi z tymi silnymi charakterami. A dyskusję do
                    > poziomu niżej poziomu sprowadzili pawelkomar i moler.
                    > Ania

                    ???Moler? Droga mamongabrysiu, czy przypadkiem coś ci się nie pomyliło? Czy ja
                    kogoś obrażam? Czy ja uczestniczę w jakiś niepoważnych dyskusjach między
                    niejakim pawelkiem a golem (nawiasem mówiąc w tym drugim jest niewiarygodnie
                    dużo agresji, jak na przeciwnika klapsów). Najzabawniejsze jest to, że
                    hipokryzja tutaj kwitnie w zadziwiający sposób, objawiając się największą
                    agresją właśnie wśród przeciwników klapsów wink I jak tutaj uwierzyć w dobrą
                    wolę przeciwników klapsów, gdy co druga osoba ma ochotę "walić po twarzy"...smile
                    Zmykam, bo to nie jest miejsce dla mnie smile

                    Pozdrawiam
                    • mamongabrysi Re: Do niektórych forumowiczów :-) 11.03.04, 21:17
                      Oj, przepraszam bardzo, dfaktycznie sie pomyliłam. zwracam honor. Chodziło mi o
                      tamte dwie osoby.
                      Pozdrawiam
                      Ania
                • chalsia Re: Do Gawrona 09.03.04, 14:58
                  To ja bardzo proszę o wskazanie, w którym miejscu i jak Cię niby obraziłam lub
                  sprowadziłam dyskusję do poziomu magla.
                  Nie uważam bym zrobiła jedno czy drugie, widocznie z kimś mnie pomyliłeś albo
                  nieuważnie czytasz.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • roman.gawron Hm... 09.03.04, 16:08
                    chalsia napisała:

                    > To ja bardzo proszę o wskazanie, w którym miejscu i jak Cię niby obraziłam

                    Czemu innemu, jak nie obrazie miało i ma nadal służyć publiczne nazywanie mnie
                    po nazwisku? Jest to normalnie według Ciebie przyjęty i zgodny z zasadami
                    dobrego wychowania sposób zwracania się do kogoś? Do Majewskiej, do
                    Gucwińskiego, do Gzika? To może od razu lepiej per noga?
                    Nie zdajesz sobie z tego sprawy i jest to po prostu gafa? Trudno mi w to
                    uwierzyć.
                    • chalsia Re: Hm... 09.03.04, 17:29
                      Wiesz co, a skąd ja mam niby wiedzieć, że się rzeczywiście nazywasz Roman
                      Gawron? (Po za tym w jednym poście piszesz, że podajesz i że nie podajesz
                      nazwiska - trochę to mylące, nie uważasz). Znam dziewczynę o nicku cz.wrona.
                      Czy to znaczy, że nazywa się Wrona? I ona akurat nie ma za złe, jeśli pisze się
                      do niej Wrona. Czy z tego, że mój nick brzmi Chalsia, znaczy, że nazywam sie
                      Chalsia?
                      Bez przesady. No ale cóż, jeśli poczułeś się obrażony z tego powodu, to
                      przepraszam, nie było to moim zamiarem.

                      Ciągle jednak brak Twojej odpowiedzi, na pytanie w którym to miejscu
                      sprowadziłam wątek do poziomu magla.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
                      • roman.gawron Re: Hm... 09.03.04, 19:51
                        chalsia napisała:

                        > Wiesz co, a skąd ja mam niby wiedzieć, że się rzeczywiście nazywasz Roman
                        > Gawron?

                        Normalnie ręce mi opadają. A skąd wiesz, że ktoś o nicku justyna.dabrowska
                        nazywa się Justyna Dąbrowska? Roman to taki sobie rzeczownik pospolity, do
                        żadnego imienia niepodobny, tak?
                        Jakoś inni poza Tobą i Anną Majewską nie mieli kłopotów ze zrozumieniem.

                        > Po za tym w jednym poście piszesz, że podajesz i że nie podajesz
                        > nazwiska - trochę to mylące, nie uważasz.

                        Uważam, że nie zrozumiałaś tamtego postu.

                        > No ale cóż, jeśli poczułeś się obrażony z tego powodu, to
                        > przepraszam, nie było to moim zamiarem.

                        No i tym miłym akcentem może skończmy tę przykrą wymianę zdań. Wyjaśniliśmy
                        sobie nieporozumienie i jest ok.
                        W odróżnieniu od Ciebie majewskaania5 nawet słowa przeprosin nie raczyła
                        wybąkać.
                        • chalsia Re: Hm... 09.03.04, 22:43
                          Drążyć tematu skąd wiem, że akurat Justyna Dąbrowska to imię i nazwisko a nie
                          nick, ani tego co rozumiem a co nie - nie będę, bo rzeczywiście nie ma po co.
                          Może druga interlokutorka akurat przez ten czas na forum nie była?

                          Spocząłeś na laurach. No cóż. Natomiast ja nadal NIE jestem usatysfakcjonowana.
                          Albo odpowiesz na drugą część zapytania z moich ostatnich dwóch postów, albo
                          mnie się również należą przeprosiny - tym razem z Twojej strony.

                          Pozdrawiam,
                          Chalsia
                          • roman.gawron Re: Hm... 10.03.04, 08:37
                            chalsia napisała:

                            > Natomiast ja nadal NIE jestem usatysfakcjonowana.

                            Skoro nie chciałaś mnie umyślnie obrazić, to znaczy że nie było Twoją intencją
                            sprowadzenie dyskusji do poziomu magla.
                            Przykro mi, że nie zrozumiałem Twoich intencji i użyłem aż tak mocnego wobec
                            Ciebie sformułowania.

                            Bardzo chętnie na tym skończę tę niemiłą wymianę zdań.
                            • chalsia Re: Hm...- EOT (n/txt) :-) 10.03.04, 09:04
                              • mamongabrysi Re: A moje pytanie? 11.03.04, 21:26
                                A na moje pytanie jak nie było odpowiedzi tak nie ma...
                                Ania
        • mamongabrysi Re: Do Romana. Prosze o odpowiedź 04.03.04, 16:01
          Z całym szacunkiem, piękny cytat ale nie ma w nim ani słowa o klapsach
          wychowawczych. Chciałabym wiedziec czy uważasz dawanie klapsów za metodę
          wychowywania dzieci. Poprzednio pisałeś też o dzieciach obdarzonych szczególnie
          silnym charakterem(kilka postów wyżej. wyjasnij co masz na myśli i co maja do
          tego klapsy
          Pozrdawiam
          Ania, tez nauczycielka
        • alicjagrabowska Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 06.03.04, 01:11
          Zależy w jaki sposób okażę że jestem obrażona.jeśli trwa to chwilkę jak w moim
          przypadku,jestem przy nim i mówię mu że jest mi przykro że wyrywa mi słuchawkę
          kiedy rozmawiam.wiem że chce się ze mną bawić nagle wtedy(zazdrość) tłumaczę że
          jak tylko chwilkę porozmawiam to biorę samochodzik i jedziemy a on dalej się
          nie zgadza,próbuje brać nade mną górę,wali w telefon.Wtedy ja z zupełnie
          niewinną miną mówię dokładnie to co on mówi kiedy się obraża:"to ja nic nie
          chcę".Wcale nie jestem wtedy zła ani nie obrażam się na prawdę a tym bardziej
          nie daję mu odczuć że go nie kocham!Efekt naszego nieporozumienia był taki że
          synkowi od razu minęła złość i powiedział"no dobrze mamusiu,zadzwoń sobie"a po
          telefonie od razu spełniłam obietnicę z zabawą.Po prostu wziął mnie za dziecko
          i ustąpił.Żadko stosuję tą metodę dzięki temu działa.Ala
      • do73 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 11.03.04, 14:01
        >Dziecko bite nie jest grzeczne tylko zamknięte w sobie

        Święte słowa!!! Znam to z własnego doświadczenia. Regularne "lania"
        uskuteczniane przez rodziców prowadziły wręcz do skutku odwrotnego do
        zamierzonego. Pamiętam, że do szewskiej pasji doprowadzało ich to, że nie
        płakałam tylko zaciskałam zęby i patrzyłam się na nich ironicznie. Mimo, że ja
        byłam posiniaczona i obolała, to ja byłam górą o oni dawali dowód swojej
        bezsilności. Niestety, z żadnym, nawet poważnym problemem nigdy nie zwróciłam
        się do rodziców. Tak naprawdę nie miałam się do kogo zwrócić.
        Tak jak napisałam wcześniej skutki bicia były odwrotne: na wagary chodziłam
        jeszcze częściej i robiłam inne bardzo głupie rzeczy (teraz o tym wiem).
        Niestety nie miałam kogoś, kogo mogłabym wysłuchać, kto by mnie zrozumiał i z
        kim mogłabym się zgodzić. Rodzice nie byli dla mnie autorytetem.

        Teraz jestem zdeklarowaną przeciwniczką bicia ale i mnie zdarzyły się wpadki.
        Mam dwie córeczki 5lat i 2,5 roku. Jednak zawsze bardzo żałuję własnego braku
        cierpliwości i staram się nigdy więcej do tego nie dopuścić.

        Pozdrawiam
        Do
    • gol102 słusznie 04.03.04, 19:48
      słusznie Twój bład, ale takie małe dziecko to raczej raz to zapomni

      kto bije dzieci, choćby rzadko i "zasadnie", a nie przestanie w odpowiedniej
      momencie, może dostać od nich taką samą odpowiedź, kwestia tylko wieku, myślę
      że 10 lat to spoko już może takim rodzicom przyłozyć smile) a mniejszy to kwestia
      odwagi, chyba że dobrze go zastraszycie, ale wtedy później możecie miec DUŻY
      problem,

      przeciętny człowiek to nic nadzwyczajnego, więc jak chcecie se wychylić ponad
      średnią, to myślcie choć trochę, pzdr
      • pawelekmar Re: słusznie 05.03.04, 09:16
        gol102 napisał:

        > słusznie Twój bład, ale takie małe dziecko to raczej raz to zapomni
        >
        > kto bije dzieci, choćby rzadko i "zasadnie", a nie przestanie w odpowiedniej
        > momencie, może dostać od nich taką samą odpowiedź, kwestia tylko wieku, myślę
        > że 10 lat to spoko już może takim rodzicom przyłozyć smile) a mniejszy to
        kwestia
        > odwagi, chyba że dobrze go zastraszycie, ale wtedy później możecie miec DUŻY
        > problem,

        Już kilkumiesięczne dziecko wali po buzi swoją mamę sprawdzając jej reakcję na
        tę "zabawę". Zgodnie z Twoją "genialną" teorią takie dzieci zbierają się na
        odwagę i odreagowują za klapsy z drugiego tygodnia życia... wink)) Co za
        gooool smile

        >
        > przeciętny człowiek to nic nadzwyczajnego, więc jak chcecie se wychylić ponad
        > średnią, to myślcie choć trochę, pzdr

        Nie mogę doszukać się logiki w powyższym zdaniu...czy możesz mi pomóc? Z góry
        dziękuję i pozdrawiam.
        • gol102 Re: słusznie 05.03.04, 14:10
          Po tym co wcześniej napisałeś, cytat:
          "(...) Tata był zły, mama zaczęła wykładać mi jak ważna jest edukacja w życiu
          człowieka, a ja przytakiwałem, że tak, wszystko jasne i na następne wagary się
          nie wybieramsmile Jeszcze w tym samym półroczu słowa nie dotrzymałem, ponowny
          tel. od wychowawczyni do mamy, mama zaczyna powtórkę z rozrywki, przychodzi
          tata, dowiaduje się o sytuacji i
          bez słowa, zdecydowanie kładzie mnie na fotelu z wypiętym tyłkiem i ładuje trzy
          porządne pasy...smile
          Drodzy Państwo, natępne zajęcia opuściłem dopiero na studiach, a i tak robiłem
          to bardzo sporadycznie i z wielkimi wyrzutami sumienia po
          opuszczeniu wykładu smile (...)"

          ... mogę ci gościu tylko odpowiedzić:
          Zadziwiające jest tak niskie rozumienie słowa pisanego w narodzie.
          A to co piszesz o wypinanu tyłka 15 letniego chlopaka trąci mi zboczeniem smile)

          ps. daj spokój gościu dyskusji jesteśmy z innych światów, poszukaj lekarza

          • pawelekmar Re: słusznie 05.03.04, 16:22
            gol102 napisał:

            >
            > ... mogę ci gościu tylko odpowiedzić:

            > A to co piszesz o wypinanu tyłka 15 letniego chlopaka trąci mi zboczeniem smile)

            Zawsze wypinanie tyłka kojarzy Ci się z seksem analnym..."gościu"? smile Myślę,
            że tyłek przed siniakami oszczędziłeś, za to spustoszenie nastąpiło nieco
            wyżej...."gościu" wink
            W poprzednim wpisie zadałem ci pytanie o wyjaśnienie, jak dla mnie,
            nielogicznego zdania, które napisałeś. Podejrzewam, że skoro nie podjąłeś się
            interpretacji właśnych sformułowań, to już się tego nie doczekam...smile
            >
            > ps. daj spokój gościu dyskusji jesteśmy z innych światów, poszukaj lekarza

            ok..."gościu"smile

            PS. Ten "gość" podoba mi się najbardziej wink
            • gol102 to jest po prostu choroba 05.03.04, 18:22
              Z tej całej opowieści wynika, że jesteś exibicjonistą, i nic nie musi mi się
              kojarzyć - ty piszesz to wprost, wręcz ubarwiasz swoje wynurzenia, a chwalenie
              się, że mając 15 lat, twój ojczulo lał cię w wypiętą dupę, i inne podobne
              emocje, to zostaw może w zacisze gabinetów, tutaj ludzie to czytają,

              ps. skoro tak dałeś się zastraszyć mając 15 lat, to teraz musisz sobie
              odreagować na swoim potomstwie, współczuję.
              • edytka73 Re: do pawelekmar i gol102 07.03.04, 00:14
                Chłopaki, na tym forum panuje troche wyższy poziom niż na innych forach (patrz:
                onet) więc może wynieście się tam z Waszymi pyskówkami i czepaniem się słówek.
                ALbo na priva - tyle, ze wtedy nie byłoby publiczności, co?

                Tu chodzi o to, czy bicie / lanie jest OK. A OK nie jest. Pół biedy trzepnięcie
                ręką w afekcie i potem przeproszenie dziecka za tą sytuację, bo to jest
                ostrzeżenie. Jak młode (w przypadku innych ssaków) wchodzi dorosłym osobnikom
                na głowę - to tez warkną. Ale nie przypisujmy temu zachowaniu ideologii, że w
                niekórych sytuacjach tylko ten sposób może wskazać właściwą drogę.

                Dla mnie - mimo tych kilku klapów, które odruchowo wymierzyłam - uderzenie
                dziecka (o laniu już nie wspominając) jest zafundowaniem mu informacji, że oto
                rodzic, silny, kochający, mający zapewnić poczucie bezpieczeństwa, wpierać itp.
                pokazuje się jako agresor, zagraża dziecku, czyli robi coś, pzred czym powinien
                je bronić. A że za chwilę dziecko się do niego przytula (to niby jest
                wyjasnienie panów roman.gawron czy moler) - bo wciąż szuka bezpieczeństwa i
                odbudowania swojego świata.
                Kiedy Kubę klapsnęłam i nie było nikogo więcej w domu - za chwilę sie
                pzrytulał; ale kiedy był mąż - wołał "tatusiu, ratunku!". Chyba mówi samo za
                siebie.

                A jak ktoś mówi, ze dostawał i wyrósł na porządnego człowieka - to świadczy o
                tym, ze nie skonfrontował się ze swoją przeszłością, że boi się zobaczyć swoich
                rodziców w negatywnym świetle i zaakceptował wszystko, co uczynili, i jeszcze
                nadal temu range dobrego wychowania. No i oczywiście - wzór wyniesiony z domu
                nadal powiela.

                I jeszcze na koniec:
                - lanie za wagary - jak nie idę na lekcje to boli mnie tyłek; i co z tego? za
                chwilę pzrestanie.
                A powinno być raczej: jak nie póje na lekcje - będę powtarzać klasę, będę mieć
                zaległości, w końcu przydzielą mi kuratora (ale wstyd) i być moze nie
                zrealizuję swoich palnów życiowych. Dziecko, które po laniu zaczyna chodzić do
                szkoły musiało być juz wczesniej nieźle zastraszone.
                - pobicie kogoś - rodzic pobije mnie. Z całą pewnością nauczy mnie to, ze
                innych bić nie należy, w końcu sam ojciec daje mi przykład.

                Pozdrowienia dla Chalsi - zgadzam się, zgadzam.
                "Pozdrowienia" dla romana.gawrona, który ciagle czytuje literaturę mającą
                usprawiedliwić jego wychowanie przez bicie.

                Ed.
                • pawelekmar Re: do pawelekmar i gol102 08.03.04, 11:41
                  edytka73 napisała:

                  > Chłopaki, na tym forum panuje troche wyższy poziom niż na innych forach
                  (patrz:
                  >
                  > onet) więc może wynieście się tam z Waszymi pyskówkami i czepaniem się
                  słówek.
                  > ALbo na priva - tyle, ze wtedy nie byłoby publiczności, co?


                  Masz rację, przepraszam, niepotrzebnie wchodzę w idiotyczne pyskówki
                  >
                  > Tu chodzi o to, czy bicie / lanie jest OK. A OK nie jest. Pół biedy
                  trzepnięcie

                  no właśnie chyba nie o to chodzi. Mam wrażneie, że problemem tego forum (lub
                  forumowiczów) jest niewłaściwe zrozumienie zagadnienia. Tematem dyskusji nie
                  było bicie (nie ma wątpliwości, że jest to złe), a klaps (ja dostrzegam między
                  jednym, a drugim różnicę, przy czym klaps również w ostateczności i
                  zdecydowanie jak najrzadziej).

                  >
                  > ręką w afekcie i potem przeproszenie dziecka za tą sytuację, bo to jest
                  > ostrzeżenie.

                  w żadnym afekcie (w afecie nie panujesz nad sobą, w afeckie może zrobić krzywdę
                  i co, wtedy też przeprosisz?). Za klapsa nie można dziecka przepraszać. To
                  dziecko ma przeprosić za złe zachowanie.

                  Jak młode (w przypadku innych ssaków) wchodzi dorosłym osobnikom
                  > na głowę - to tez warkną. Ale nie przypisujmy temu zachowaniu ideologii, że w
                  > niekórych sytuacjach tylko ten sposób może wskazać właściwą drogę.

                  To nie jest ideologia, a wręcz jej zaprzeczenie (realizm)

                  >
                  > Dla mnie - mimo tych kilku klapów, które odruchowo wymierzyłam - uderzenie
                  > dziecka (o laniu już nie wspominając) jest zafundowaniem mu informacji, że
                  oto
                  > rodzic, silny, kochający, mający zapewnić poczucie bezpieczeństwa, wpierać
                  itp.
                  >
                  > pokazuje się jako agresor, zagraża dziecku, czyli robi coś, pzred czym
                  powinien
                  >
                  > je bronić. A że za chwilę dziecko się do niego przytula (to niby jest
                  > wyjasnienie panów roman.gawron czy moler) - bo wciąż szuka bezpieczeństwa i
                  > odbudowania swojego świata.

                  Idealnie (znowu zaprzeczenie realizmu) byłoby, aby w życiu nie było zupełnie
                  agresji, nie było klapsów i wogóle żadnych kar wink

                  > Kiedy Kubę klapsnęłam i nie było nikogo więcej w domu - za chwilę sie
                  > pzrytulał; ale kiedy był mąż - wołał "tatusiu, ratunku!". Chyba mówi samo za
                  > siebie.

                  smile
                  >
                  > A jak ktoś mówi, ze dostawał i wyrósł na porządnego człowieka - to świadczy o
                  > tym, ze nie skonfrontował się ze swoją przeszłością, że boi się zobaczyć
                  swoich
                  >
                  > rodziców w negatywnym świetle i zaakceptował wszystko, co uczynili, i jeszcze
                  > nadal temu range dobrego wychowania. No i oczywiście - wzór wyniesiony z domu
                  > nadal powiela.
                  >
                  > I jeszcze na koniec:
                  > - lanie za wagary - jak nie idę na lekcje to boli mnie tyłek; i co z tego? za
                  > chwilę pzrestanie.
                  > A powinno być raczej: jak nie póje na lekcje - będę powtarzać klasę, będę
                  mieć
                  > zaległości, w końcu przydzielą mi kuratora (ale wstyd) i być moze nie
                  > zrealizuję swoich palnów życiowych.

                  Abstrakcja !!!

                  Dziecko, które po laniu zaczyna chodzić do
                  > szkoły musiało być juz wczesniej nieźle zastraszone.
                  > - pobicie kogoś - rodzic pobije mnie. Z całą pewnością nauczy mnie to, ze
                  > innych bić nie należy, w końcu sam ojciec daje mi przykład.

                  Opowiem za to kolejny przykład z życia. Jeden z moich kuzynów (jest między nami
                  duża różnica wieku - chodzi teraz do 6 klasy). Miał kłopoty z wychowawczynią.
                  Pyskował jej, nawet obrażał, wobec innych nauczycieli był bardzo grzeczny, ale
                  z wychowawczynią się nie dogadywał (kobieta zupełnie sobie z nim nie radziła).
                  Na każdej wywiadówce zgłaszała to jego mamie (mojej ciotce). W domu szereg
                  rozmów, wyjaśnienia, edukacja, on sam sprawia wrażenie jakby wszystko
                  zrozumiał. W rzeczywistości mija kilka tygodni i sprawa powraca. Dziecko trafia
                  do szkolnego psychologa i co słyszy? że przydzielą mu kuratora i trafi do
                  poprawczaka!!!! (słowo daję, że to powiedział wykwalifikowany psycholog
                  szkolny!!!) Dzieciak wrócił roztrzęsiony do domu, ryczał cały dzień zanim
                  powiedział co się stało (jego mama poszła do szkoły, Pani psycholog zaczęła się
                  wypierać, mówić, że on coś źle zrozumiał, ale podobno też trzęsła się ze
                  strachu, bo afera mogła wyjść z tego niezła). Teraz stopniowo wychodzi, że to
                  taki sposób na wychowanie tej pani (afera zapewne jednak i tak będzie).
                  Chłopak się przestraszył i zdaje się, że znowu jest chwila spokoju, ale mam
                  olbrzymie wątpliwości, czy jego strach przed Panią psycholog i
                  jej "nieagresywną" metodą nie zrobił w nim większego spustoszenia, niż lanie
                  (bo przy takim chłopaku o klapsie już się nie mówi). To tak a'propos
                  kuratorów...smile

                  > Pozdrowienia dla Chalsi - zgadzam się, zgadzam.
                  > "Pozdrowienia" dla romana.gawrona, który ciagle czytuje literaturę mającą
                  > usprawiedliwić jego wychowanie przez bicie.
                  >
                  > Ed.
              • pawelekmar Re: to jest po prostu choroba 08.03.04, 10:22
                gol102 napisał:

                > Z tej całej opowieści wynika, że jesteś exibicjonistą,

                chyba ekshibicjonistą smile

                i nic nie musi mi się
                > kojarzyć - ty piszesz to wprost, wręcz ubarwiasz swoje wynurzenia, a
                chwalenie
                > się, że mając 15 lat, twój ojczulo lał cię w wypiętą dupę, i inne podobne
                > emocje, to zostaw może w zacisze gabinetów, tutaj ludzie to czytają,

                myślałem, że to forum, sorry smile

                > ps. skoro tak dałeś się zastraszyć mając 15 lat, to teraz musisz sobie
                > odreagować na swoim potomstwie, współczuję.

                smile Pozdrawiam smile
                • szymanka Re: Z doświadczeń własnych 09.03.04, 00:33
                  1. Nigdy nie zapomnę wzroku mojego dziecka i tonu jego głosu kiedy z wyrzutem i
                  niedowierzaniem po właśnie otrzymanym klapsie wymawiał słowa "nikogo nie wolno
                  bić"
                  Tak. Sama go tego uczyłam, dzieciaki w piaskownicy nawalały sie łopatkami,
                  mojemu tez się zdarzało, długo i cierpliwie tłumaczyłam, że nie wolno, nikomu i
                  nikogo... I co? Puściły mi nerwy, przyłożyłam mu raz, ale wystarczyło by mój
                  autorytet pękł jak bańka mydlana...
                  (nawiasem mówiąc, wypracowałam sobie świetny sposób na pokonanie "nerwowej
                  chwili" - klaszczę z całej siły w dłonie. Później rozcierając bolące ręce,
                  cieszę się, że ten ból czują moje dłonie a nie pupa syna)

                  2. Przez 2 tygodnie wakacji, była u mnie w gościnie koleżanka z dwójką dzieci.
                  No i miałam mozliwość przyjrzenia się bliżej innym metodom wychowawczym niż
                  moje. Krzyk i klapsy nie są koleżance obce. Przeciętnie raz, a czasem dwa razy
                  dziennie któreś dziecko oberwało. Minuta obrażenia, czasem płaczu, zero
                  zapamiętania czego dotyczyło upomnienie. Po jakimś czasie dziecko wracało do
                  zachowania za które już zostało ukarane.

                  3. Moje dziecko jest niegrzeczne. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz smile
                  Proszę o posprzątanie zabawek. Prośby nie skutkują, upomnienia, nakazy też nie.
                  Gadam i gadam, proszę i każę, krzyczę ... nic. Wkurzona, stawiam ultimatum:
                  albo sprzątnie albo.. (i tu jakieś dotkliwe sankcje) ... NIC.
                  Mąż przychodzi z pracy, wchodzi do syna do pokoju, nic nie mówi, ma
                  tylko "odpowiednią" minę. Dziecko sprząta aż miło.
    • silvana_s Nigdy się nie zgodzicie! 10.03.04, 10:59
      Nigdy się nie zgodzicie!!!
      Każde dziecko jest inne - niepodważalnie!
      W ostatnim poscie przeczytałam, że dziecko jest niegrzeczne bo nie chce
      posprzątać swoich zabawek(???) I to ma być niegrzeczne dziecko?
      Jestem mamą prawie trzylatka. I to, że czasem nie chce posprzątać zabawek
      uważam za całkowitą normę. Nie uważasz? To jest tylko dziecko. A tobie zawsze
      chce się sprzątać i nic nie przenosisz na jutro?
      Ok. No właśnie zacząć nalezy od tego co kto uważa za niegrzeczność.
      I wówczas nalezy wywarzyć karę. Niestety po przeczytaniu wszystkich postów
      jestem za - chłopakami. Kochane mamusie, gwarantuje Wam iż piszecie, że klaps
      jest nie wychowawczy, a i tak będziecie je dawać, w sytuacjach kiedy wasz
      impuls nie wytrzyma. A potem znowu ktoś napisze, że ma wielkie wyrzuty
      sumienia - a odgłos: 60 postów tak samo myslących mam, bedacych w błedzie.
      Dałaś klapsa - ponies tego konsekwencje - a nie ubolewaj nad sobą.
      Owszem są dzieci bardzo spokojne, trzymające sie spódnicy mamy, które nie
      wychodzą przed szereg i na klapsa nie zasłużą nigdy, i są dzieci "małe tajfunki-
      bardzo wrażliwe" które doskonale wiedzą co wolno a co nie - i za świadome i
      złośliwe przekroczenie pewnych granic w zależności od wagi sytuacji, muszą być
      ukarane dla własnego dobra, czyt. bezpieczeństwa.
      Każde dziecko ma inny charakter i każde dziecko naciąga swoich rodziców
      inaczej. Mój synek jest cudowny i bardzo mądry. Jego najbardziej wyrazistą
      cechą - jest ogrom energii i pewność siebie. Kocha mnie bardzo mimo może z 3
      klapsów, które dostał za: złośliwe rzucenie w ściane pilotem i telefonem, o
      które prosiłam, zeby mi oddał. Teraz brzmi to sucho- rzucił - klaps. Ale to
      jest sytuacja, której nie da się dokładnie opisać: tzn. najpierw 5 minut
      proszenia, potem 10 minut tłumaczenia, potem 5 minut proszenia (program już sie
      skończył) i w końcu dziecko na Twój nakaz oddania rzuca pilotem o sciane a
      baterie rozlatują sie w 3 kierunkach. Ok. I co? U mnie jest albo kąt, albo
      klaps w zależności od stopnia zdrnerwowania mojego malucha. Na pytanie Dlaczego
      uderzyłas - odpowiedziałam, bo nie wolno rzucac przedmiotami i dobrze o tym
      wiedziałes.
      Zaznaczam, że w takiej sytuacji serce mi pęka na pół, i nie lubię siebie, ale
      wiem że zrobiłam dobrze, bo nie che wychować dziecka, które mi wejdzie na głowe.
      Wychowanie jest trudną sztuką i nikt nie obiecał, że będzie nam łatwo. Ale
      dzieci to nie porcelanowe lalki, pamietajmy o tym.

      • silvana_s Re: Nigdy się nie zgodzicie! 10.03.04, 11:04
        Zaznaczam - nie wolno dać klapsa dziecku małemu - do 2-2,5 latek, takie dziecko
        i tak nic nie zrozumie. Ale dziecko ok. 3 letnie powinno znać już pewne granice
        i powinno ponosić konsekwencje swoich zachowań. Niekoniecznie klaps, każdy
        rodzic czuje najlepiej jaka kara działa najlepiej na jego dziecko. Ale - nie
        dajcie sobie wejść na głowę i uczcie dzieci odpowiedzialności.
    • silvana_s Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 10.03.04, 11:21

      I jeszcze ja - trzeci raz, bo cofnęłam sie pare postów wczesniej i
      przeczytałam, że to temat o biciu a nie o zwykłym cytuję"grzmotnięciu", otóz:

      NIE WOLNO BIĆ!

      Piszemy tutaj o klapsie. A dla mnie to zdecydowana różnica.

      Do forum o biciu sie nie przyłączam - nie dotyczy.
      Do forum o wychowaniu i sposobach karania i owszem.

      PS. Swoją drogą dziwne,i iż nikt iberki nie zapytał za co dała klapsa Kubusiowi?
      Może dałoby nam to troche więcej do myślenia, niż tylko sądzić.
    • silvana_s Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 10.03.04, 11:27
      I jeszcze ja - trzeci raz, bo cofnęłam sie pare postów wczesniej i
      przeczytałam, że to temat o biciu a nie o zwykłym cytuję"grzmotnięciu", otóz:

      NIE WOLNO BIĆ!

      Piszemy tutaj o klapsie. A dla mnie to zdecydowana różnica.

      Do forum o biciu sie nie przyłączam - nie dotyczy.
      Do forum o wychowaniu i sposobach karania i owszem.

      PS. Swoją drogą dziwne,i iż nikt iberki nie zapytał za co dała klapsa Kubusiowi?
      Może dałoby nam to troche więcej do myślenia, niż tylko sądzić.
    • taal Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 12.05.05, 16:32
      Po prostu ręce opadają.
      Ktoś już napisał, że bezstresowe pokolenie wychodzi właśnie na ulicę.
      Moim zdaniem nie jest problemem i wydarzeniem dnia czy dałam mu klapsa czy nie
      dałam. Problemem jest ile czasu rodzice są w stanie poświęcić swoim dzieciom i
      czy potrafią przy użyciu 'swojego' sposobu wpoić im podstawowe wartości i dać
      odczuć że są kochane i zawsze mogą liczyć na swój dom rodzinny.
      Zamiast lać po tyłku można szantażować dzieci "nie obejrzysz bajki jak nie
      umyjesz rączek.." etc ale to zmana środka i to w dodatku chyba nie na najlepszy.
      BTW jak widze krzywe spojrzenia gdy daje klapsa mojej córce to mi sie nóż w
      kieszeni otwiera.

      Tomek
      • betina20 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 15.05.05, 18:51
        Uderzyłam (klaps)małego w nerwach tylko raz - bo wierzgał przy ubieraniu butów.
        Miałam potem potworne wyrzuty sumienia pod tytułem "wykorzystałam fakt, że
        jestem silniejsza i na nim odreagowałam".
        Mały ma teraz 1,5 roku. Od kilku tygodni nie da się odpędzić od kuchenki
        gazowej. I ja się pytam niektórych koleżanek z forum, co z tym zrobić - pewnie
        wyjść z kuchni na chwilę, przeczekać, ewentalnie policzyć do dziesięciu. Niech
        się dziecina nawdycha gazu albo niech sobie zrzuci na łebek wrzątek - a na to
        potrzebuje ułamka sekundy.
        Ja stosuję najpierw kilku lub kilkunastokrotne upominanie, potem klaps. Ale
        młody się z tego śmieje bo ma pampera, a przecież nie uderzę go mocno. Ostatnio
        przy szarpaniu kurków zdjęłam mu pieluchę i przyłożyłam parę razy w goły tyłek
        (parę razy, bo przy pierwszych trzech się śmiał). Poskutkowało!
        I nie zrobiłam tego w nerwach tylko na zimno . Uważam że w tym wypadku to
        jedyny sposób. Dodam jeszcze, że moje dziecko kocha robić na przekór. Wystarczy
        powiedzieć, że czegoś nie wolno, młody już biegnie żeby wykonac zakazaną
        czynność.
        A oprócz zabawy z kuchenką gazową Mały robi dziesiątki rzeczy, które są
        niedozwolone - wspinanie się na wszelkie wysokości, szarpanie gniazdek
        elektrycznych, itp. Ale w tych sytuacjach stosuję (ja i poleciłam tak całej
        rodzinie) tylko upominanie, zabezpieczanie - bo zabranianie ciągle wszystkiego
        i karcenie byłoby zbyt stresujące i zbyt trudne dla takiego małego rozumku.
        Klaps dotyczy tylko gazu!!
        A tak ogólnie jestem przeciwniczką przemocy - ja dostawałam jak mamie nerwy
        puściły.
        Pozdrawim wszystkich
        • lissie Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 29.05.05, 23:06
          betina20 napisała:

          > Uderzyłam (klaps)małego w nerwach tylko raz - bo wierzgał przy ubieraniu
          butów.
          ...
          > Ja stosuję najpierw kilku lub kilkunastokrotne upominanie, potem klaps.
          Ostatnio przy szarpaniu kurków zdjęłam mu pieluchę i przyłożyłam parę razy w
          goły tyłek
          > (parę razy, bo przy pierwszych trzech się śmiał).

          Czegos, droga Betino, nie rozumiem: dalas swemu dziecku tylko jednego klapsa,
          czy juz kilka razy prawdziwe lanie??? Twoj post jest sprzeczny.
    • karolina_244 Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 30.05.05, 08:04
      mnie za napisanie o klapsie zlinczowali wrecz kiedys juz by taki temat i ostro
      sie w tedy wypowiadalismy powodzenia
    • mama_maksa Re: dałam mu klapsa :-((((((((((((( 01.07.05, 13:32
      Zdarza mi się, nawet często. Też później czuję się winna i obiecuję sobie, że
      już nigdy nie będę na niego krzyczeć i dawać klapsików, ale nie potrafię. Jak
      np. widzę, że się przymierza żeby coś wrzucić do muszli klozetowej, mówię kilka
      razy, że nie wolno, a on i tak wrzuca tam swoja pastę do zębów (i po paście, bo
      nie zdąrzyłam jej złapać... poprostu wciągnęło). kilka razy płakałam po tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka