Dodaj do ulubionych

do mam pracujących-gotowanie za zapas i przechowyw

21.07.07, 23:13
pracuję prawie cały dzień i po pracy wolałabym się zająć dzieckiem niż stać
przy garach. mam plan na razie żeby gotować w weekend i potem w tygodniu tylko
podgrzewać. tylko jak to przechowywać? zamrażać? jeśli tak to w czym? no i co
gotować żeby było szybko?

wiem że gdzieś był taki wątek ale za cholerę nie mogę go znaleźć. moja córka
ma niecałe 19 miesięcy.

Dzięki z góry za info (może któraś z Was ma link?. Marta
Obserwuj wątek
    • martyskaa Re: do mam pracujących-gotowanie za zapas i przec 21.07.07, 23:27
      już znalazłamwink jakby co - służę pomocąwink
      • anawu Re: do mam pracujących-gotowanie za zapas i przec 23.07.07, 10:03
        Witaj,

        Czy mogłabyś wkleić tego linka? Mam ten sam problem co Ty smile

        pozdrawiam,
        Ania
    • tat1234 .......................... 23.07.07, 20:48
      Jeżeli ważniejsza dla ciebie zabawa z dzieckiem niż jego zdrowie to "gratuluję"
      pomysłu. Zanim zaczniesz to robić to poczytaj na temat jedzenia: przechowywania,
      wartości starego odgrzewanego jedzenia, wpływu na zdrowie itd. Czytając kiedyś
      "dobre rady mam" w tym temacie zrobiłam zupę, zamroziłam, po jakim czasie
      rozmroziłam i wywaliłam. Bezwartościowe g... Ugotowanie dziecku obiadu to żaden
      problem gdy żywności mamy pod dostatkiem. Kwestia dobrej organizacji.
      • detinka Re: .......................... 23.07.07, 20:51
        ło sad
    • galaktykaxxx Re: do mam pracujących-gotowanie za zapas i przec 24.07.07, 10:13
      Ja też wolę pobawić się z dzieckiem, iść na spacer niż stac przy garach. Sprawę
      gotowanie wiec rozwiązałam tak: my z meżem jemy w pracy, a dla dziecka gotuję
      coś w weekand, je to samo przez 3 dni, a w tygodniu przygotowuję rano niani
      obarne ważywa, na obiadek dla dziecka, poporcjowane mięsko mam w zamrażalniku,
      znowu je to przez 3 dni. Zawsze mam w zanadrzu jakis słoiczek. Juz pół roku tak
      to wyglada, mały ma teraz 1,5.
    • gosiap_01 Re: do mam pracujących-gotowanie za zapas i przec 24.07.07, 11:21
      Pisanie, że zamrożone jedzenie to bezwartościowe g... to (abstarhując od
      kultury wyrażania się) mocne nadużycie. Od zawsze wiadomo, że w zimie czy na
      wiosnę lepiej podawać mrożonki niż chemiczne nowalijki. Mrożone jedzenie nie
      traci swoich wartości odżywczych ani smakowych. Ja też należę do mam, które
      pracują a po pracy wolą pobawić się z dzieckiem niż stać przy garach. A po
      położeniu dziecka spać wolą spędzić miły wieczór z mężem niż stac przy garach.
      Moja metoda jest taka, że raz na jakiś czas kupuję sporą ilość mięsa
      i "przerabiam". Robię pulpety, mięsko duszone itp, dzielę na porcje, wkładam do
      słoików i mrożę. W kazdym tygodniu Ola przez dwa dni je mrożone obiadki
      (rozmrożone oczywiściesmile, raz w tygodniu wieczorem piekę mięso (np. pierś albo
      podudzie z indyka z molrelami / śliwkami itp) i wtedy Ola ma obiadem na dwa
      dni, raz w tygodniu zawsze jest ryba pieczona w foli (to już robi niania) a w
      weekendy różnie - albo gotuję, albo restauracja albo obiad u rodziców/ teściów.
      W ten sposób nie spędzam życia w kuchni (weekend to co innego bo jesteśmy cały
      raz razem i wtedy gotowanie może być frajdą) a Ola nie je tak często mrożonek.
      Generalnie zawsze korzystam z okazji żeby coś zamrozić; jak np. jesteśmy u
      rodziców na obiedzie to zawzse biorę dodatkowe porcje zupy do zamrożenia dla
      Oli. Jak gotuję zupę, to też więcej , tak żeby zamrozić. Pozdrawiam wszystkie
      pracujące i mało gotujące mamy (i te które gotują ale szanują inne zachowania
      też smile
      • kejti_82 Re: do mam pracujących-gotowanie za zapas i przec 24.07.07, 11:59
        Czyli wychodzi (z wypowiedzi jednej z koleżanek), że wszystkie "przetworzone"
        słoiczki, to wielkie g... dla dzieci... Ja gotuję raz w tygodniu coś a'la danie-
        zupkę. Wsadzam to do słoiczków i pasteryzuje. Moja Mała je to przez 5 dni. W
        niedzielę i w poniedziałek je rosół i ma się super!
        • olamazur do kejti_82 24.07.07, 13:55
          kejti_82 napisała:

          > Ja gotuję raz w tygodniu coś a'la danie - zupkę. Wsadzam to do słoiczków
          > i pasteryzuje.

          Pasteryzujesz, czyli gotujesz w wodzie zakręcone słoiczki, tak?
          A przepis jakiś możesz podać? Ja mam taki problem, że nawet jak ugotuję zupkę,
          to synek nie chce jej jeść. Może powinnam poznać cudze przepisy smile
          • sieczunia Re: do kejti_82 24.07.07, 14:05
            Ja takze chetnie poznałabym jakies nowe przepisy na obiadki dla takiego
            maluszka.
            Jesli, któraś z was ma chwilke, to niech napisze jak gotuje dla swojej pociechy.
            smile
          • kejti_82 do olamazur 24.07.07, 14:08
            Aż się boję pisać, jak to robię, bo zaraz mnie tu zlinczująwink Ale co tam. Mam
            zamrożone mięsko (polędwiczki z kurczaka z "hodowli" mojej mamy). Wrzucam to do
            gara, jak już sie trochę pogotuje, to wrzucam wszystkie wrzywa, jakie mam
            dostepne na ogrodzie (mieszkam na wsi): marchewkę (w dużych ilościach, żeby
            zupa byłą smaczna), pietruszkę, ziemniaki, pora, cebulę, seler, cukinię,
            zasypuję to wszystko ryżem, albo kasza jęczmienną. Jak już warzywa są
            mięciutkie, to dodaję parę łyżeczek prawdziwego masła (parę, bo zupki jest na
            kilka słoiczków), natkę pietruszki i koperek. Gotuję jeszcze kilka minut,
            miksuję (odlewam wywar jeśli wydaje mi się, że jest go za dużo, bo Marysia lubi
            bardzo gęstą zupkę, która właściwie ma konsystencję dania) i wlewam do
            wcześniej umytych i wyparzonych słoiczków ok 200 g. Zakręcam wszystko (mąż
            poprawia fachową ręką), wkładam do gara z gorącą wodą i gotuję ok 15-20 minut
            na bardzo małym ogniu. Potem wyjmuję, przewracam zakrętakmi do dołu. Studzi
            się, wkładam do lodówki i mam "papu" na cały tydzieńsmile Smakuje bardzosmile Ps.
            podejrzewam, że taki dobry smak daje właśnie masło. Mała je ze smakiem, ja mam
            dla niej więcej czasu i wszyscy jesteśmy zadowolenismile Dzisiaj właśnie będę
            produkować nową partię, bo poszedł właśnie ostatni słoik. Mam nadzieję, że
            pomogłam. Pozdrawiam~!
            • kejti_82 i jeszcze dodam, 24.07.07, 14:12
              żeby nie było, że Mała dostaje też np.: jajecznicę, gołąbki, kotleciki z
              naszego talerza, albo robione specjalnie dla niej i kosztuje większości rzeczy,
              które my jemy, ale zupa-danie jest podstawowym posiłkiem (obiadem) i zawsze
              opróżnia cały słoik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka