Im więcej czytam tych poradników tym większy mam mętlik w głowie.
Mała ma cztery i pół miesiąca, jest tylko na piersi, ale powoli
zaczynam się przygotowywać do rozszeżania diety. Oczywiście najperw
ugotowana marchewka, dwie łyżeczki i dwa dni odstęp, potem znowy.
później jabłko i to samo. Potem już cała zupka, czyli jakiś
ziemniaczek, marchew oliwa z oliwek. Po kilku dniach do zupki 2-3g
glutenu. Czy coś poplątałam?
No i teraz kilka pytań. Czy ten gluten, to te kaszki przenno-jakieś
tam od 9m-ca? i potem już taka zupka codziennie?
I jak długo taka zupka i jabłuszko? Kiedy coś innego?
No i gdzie w tym wszystkim kaszki? Jak zacząć z kaszkami? Na wieczór
czy na rano? No i skoro trzeba wsystko wprowadzać pojedyńczo, to czy
kaszki wypróbować po eksperymencie z marchewką, a przed zupkami, czy
kiedy? Wiem, że to wszystko jest napisane w tych poradnikach, ale
ja blondynka jestem i nie mogę tego skumać, może ktoś będzie miał
troszkę cierpliwości, żeby mi to wytłumaczyć.
Ale mam mętlik, najchętmiej karmiłabym samą piersią, do czasu aż
mała będzie jadła kanapki