Cześć dziewczyny,
postanowiłam napisać tego posta głównie dlatego, że jestem zła na siebie. Jestem zła, że ponownie, z drugą już ciążą polazłam do tej pani aby prowadziła moją ciążę, jestem zła, że pomimo tego, że w pierwszej ciąży nie byłam zadowolona to jak cielę polazłam do niej znowu... Nie dość, że płacę jak za zboże bo ginka prywatna więc i wszystkie badania prywatne to i czuję, że nie jestem traktowana tak jak powinnam być!
Pomijam już fakt, że badanie u niej to istny koszmar - jest niedelikatna a kiedy proszę o odrobinę więcej wyrafinowania to ona mi mówi, że inni badają gorzej. Pomijam już fakt, że kiedy zdziwiona zapytałam dlaczego boli mnie kość ogonowa skoro się w nią nie uderzyłam to ta mi odpowiedziała tylko : masz pecha. Odpowiedzi musiałam sobie poszukać w internecie.
Jednak wczoraj przegięła.
Zapytałam co sądzi o baloniku Epino ponieważ chciałabym rodzić naturalnie (po cesarce zbierałam się dwa miesiące - wolałabym już nie przechodzić tego bólu), powiedziałam jej, że współżycie jest dla mnie dość bolesne ze względu na nierozciągnięcie tamtych okolic a co dopiero poród dużej główki. Spojrzała tylko na mnie znad okularów i prychnęła w odpowiedzi. Kiedy zaczęłam się tej odpowiedzi domagac to odparła że chyba po jej wzroku widać co o tym sądzi.
Kontynuowałam więc niezrażona rozmowę i powiedziałam jej że się boję, że boję się nacięcia bo się naczytałam o jego negatywnych skutkach, że patrząc na przykładzie kartki papieru - kiedy kartka jest w całości to ciężej ją rozerwać a kiedy jest nacięta to łatwiej pogłębia się ewentualne pęknięcie - przenosząc to na ludzkie ciało - kiedy jest nacięte krocze to łatwiej o pęknięcie do samego odbytu. Zapytałam co o tym sądzi, bo przecież ja jeżdżę konno - tam siedzi się na twardym łęku kroczem właśnie - nie chciałabym już nigdy nie móc wsiąść na własnego konia!
Ona nic tylko się patrzy jak na debilkę! Kiedy ją przycisnęłam to mi powiedziała, że lepiej mieć krechę 7 cm niż sflaczałą cipkę (tu wydaje charakterystyczny dźwięk jakby ktoś spuszczał z balona powietrze) i że mam nie gadać takich bzdur tylko brać znieczulenie, walić się na łóżko i dać się naciąć aż do odbytu. Zatkało mnie, nie tak sobie wyobrażałam rozmowę przerażonej pacjentki z JEJ lekarzem prowadzącym, który POWINIEN przecież wyjaśnić wszelkie możliwości, wszelkie ZA i PRZECIW!
Sama już nie wiem, może ja panikuję, może rzeczywiście lepiej od razu rozciachać waginę i mieć to przynajmniej już z głowy? Potem tylko plastyka i zmiana hobby na takie, gdzie nie używa się tyłka... Kwestie seksu i tak mogę sobie odpuścić - nigdy nie miałam orgazmu więc nie spodziewam się polepszenia jakości mojego pożycia...