Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - po terminie IP: *.* 14.01.03, 19:52 HEj Styczniówki kochane! Bardzo dzielnie się trzymacie, chociaż pewnie każdy kolejny dzień nie jest łatwy. Zastanawiałyście się niedawno nad podróżami. Tak naprawdę to dużo zależy od dziecka. Nasz pierworodny świetnie znosił podróże i do szczęścia wystarczała mu obecność mamy z pełnym cycusiem a to czy ssał w rowie przy szosie, w wiejskim kościółku w kącie za konfesjonałem, na plaży, czy w kajaku na spływie (wszystkie przykłady autentyczne) nie miało znaczenia. Podróżowaliśmy więc dużo. Młodszy był bardziej wybredny. Nie znosił samochodu a jeść życzył sobie tylko na naszym łóżku w pozycji leżącej - więc z musieliśmy zawiesić podróże. Jaka będzie Zosia jeszcze nie wiemy.Sowa -po terminie lekarze boją się starzenia łożyska i gorszego w związku z tym odżywienia i dotlenienia dzidzi -stąd kontrole KTG i jeśli odszedł czop i jest już jakieś rozwarcie możliwości zakażenia wewnątrzmacicznego bakteriami z pochwy. Z drugiej strony 2 tygodnie po terminie to podobno zupełna norma i niektóre maluchy tyle potrzebują i już.Życzę Ci żeby maluch zaczął się rodzić sam.Pozdrowienia dla wzystkich Kasia SkrzynkaPS Zosia ma już miesiąc! Rozgląda się coraz przytomniej, bacznie mnie obserwuje przy karmieniu a zakochany tata przysięga się do niego raz uśmiechnęła! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karollaa Re: mamy styczniowe - klada mnie jutro na PC IP: *.* 17.01.03, 01:36 Hej,bylam dzis u lekarza i usg wykazalo, ze mam juz za malo wod plodowych, lozysko o dojrzalosci 3 stopnia... i chyba trzeba bedzie mojego synka na ten swiat pospieszyc, niestety nie doczekam sie pewnie naturalnych objawow poczatku porodu. Choc termin mialam na 15I a z usg nawet na 25I2003...Mam nadzieje, ze jakos to przetrwam, i szczerze mowiac wolalabym, aby szybko podjeli decyzje o indukcji porodu, bo sama mysl o dluzszym lezeniu na patologii ciazy troche mnie przeraza.... w zyciu nie bylam w szpitalu....Trzymajcie za mnie kciuki, mam juz sporego pietra.Dam znac po wszystkimKarola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - klada mnie jutro na PC IP: *.* 17.01.03, 11:20 Trzymaj sie Karolla. Mam nadzieje, ze wszystko ulozy sie po Twojej mysli.Ja tez jutro mam wizyte w szpitalu umowiona. Zobaczymy czego sie dowiem. Czuje sie coraz gorzej. Chcialabym juz byc po wszystkim.pozdrawiamPatrycja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sowa Re: mamy styczniowe - klada mnie jutro na PC IP: *.* 17.01.03, 12:55 Hej Mamusie !Przede wszystkim gratulacje dla kolejnej szczesliwej Mamusi Moniki74 !Dziekuje Dagusi i skrzynce za slowa otuchy w trudnych momentach i za wyjasnienia. Chyba jednak nie dane mi bedzie poznac tego legendarnego czopu Dzisiaj o 14.00 idziemy do szpitala rodzic i nie wychodzimy bez dzieciaczka. Strasznie sie boje, bo nigdy nie bylam w szpitalu, a poza tym nie znosze zastrzykow, wiec pewnie zdobede zaszczytny tytul najwiekszej histeryczki w szpitalu, ale z drugiej strony ciesze sie, ze to juz, bo na te skurcze chyba bym sie nie doczekala. Caluje Was wszystkie mocno i trzymam kciuki za te, co jeszcze przedSowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: dziwne takie mysli po wczorajszym filmie IP: *.* 15.01.03, 15:58 Czesc Stycznioweczki Ogladalyscie wczoraj film "My dzieci z dworca Zoo"? Film przerazajacy, co prawda ksiazka jest jeszcze bardziej wstrzasajaca. Kiedys zrobila na mnie wrazenie, kiedy bylam malolata, a teraz, chyba ze wzgledu na moj stan, wywolal ten obraz wiele pytan i watpliwosci. Jak ustrzec dziecko przed czychajacymi w swiecie zagrozeniami????? Nie macie czasem takich obaw?? Ja je mialam nawet dlugo zanim zaszlam w ciaze.Czy da sie ustrzec dziecko przed wszechobecnymi narkotykami? Czy nalezy je caly czas kontrolowac? jak to robic aby nie stracic szacunku i zaufania dziecka? Jaka wybrac metode? Czy wystarczy odpowiednie wychowanie aby dziecko powiedzialo rowiesnikom "nie"? Czy ta presja rowiesnikow i ciekawosc jest silniejsza niz wszelkie zasady wpojone w domu?Tysiace pytan, niepokojow.....Coraz lepiej zaczynam rozumiec moich rodzicow. Chociaz musze przyznac, ze oni byli i sa bardzo tolerancyjni (za co ich podziwiam i bardzo szanuje)..nie wiem czy ja taka bede potrafila byc dla mojego dziecka.Napiszcie czy tez Was takie nachodza zmartwienia, czy moze ja jakas dziwna jestem pozdrawiam Was i Brzusie Wasze OkraglutkiePatrycja z niczego jeszcze nieswiadoma Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika74 Małgosia jest już na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 15.01.03, 20:30 Hej!Informuje, że urodziła się Małgosia (3090 gram i 56 cm). 7 stycznia - ale dopiero dziś jesteśmy w domu na stałe - oby... Wróciłyśmy już w piątek, ale w sobotę w nocy wrcałyśmy do szpitala. Małgocha jest zdrowa, natomiast ja absolutnie niestworzona do porodów. Poród zaczął się 10 dni przed terminem, po tym jak wybrałam się do kościoła na Trzech Króli. Bóle zaczęły się w nocy i trwałyby chyba 2 dni, gdyby ok. 11 nie dali mi oksytocyny. Ok. 12 dostałam zewnątrzoponowe (małą dawkę - byłam jedną z 0,5 % kobiet, kt. Się na nie zdecydowali - anastezjolodzy nie spuszczali więc mnie z oka i traktowali jak obiekt eksperymentu), bo po oksytocynie zgryzałam tynk ze ścian. Rodziłam po drugiej przy wspomaganiu kleszczy, bo nie umiałam przeć. Poród ponoć przeszłam nie najgorzej - ale schrzaniłam telemark - podobno przez znieczulenie, ale bez niego porodu w ogóle sobie nie wyobrażam... Małej na szczęście nic nie jest.Dopilnujcie, aby Was dobrze wyłyżeczkowali. Gorąco polecam też pokoje pojedyncze, w kt. można leżeć z mężem, a do domu instytucję babci. W szpitalu położne nie mają czasu, żeby zająć się dziećmi i warto mieć pomoc męża, bo przez pierwsze godziny nie idzie ustać na nogach, a potem nie da się siedzieć, wstawać z łóżka i może się zdarzyć osłabienie z powodu utraty krwi. Przez jeden dzień leżałam po drugim pobycie na sali wieloowocowej i wyłam z rozpaczy. Nikt mi przy małej nie pomagał, ja byłam ledwie żywa, bo z infekcją i złym wyłyżeczkowaniem, rodzina mogła przychodzić w określonych godzinach, peszyło mnie karmienie i chodzenie z gołym tyłkiem przy gościach współlokatorek, bałam się też, że współlokatorki mogą mieć dość małej, bo one były bez dzieci. Inna sprawa, że szpital to wyjątkowo mało delikatna instytucja, bo na salę razem ze mną władowali dziewczynę po poronieniu. Bóg jeden wie, co działo się w jej sercu, gdy musiała patrzeć na moje dziecko. Poza tym - warto komuś dać w łapę... Johnsson rzeczywiście uczula. Mała miała wysypkę i lekarz sam powiedział, że większość dzieci wychodzi ze szpitala z wysypką. Drugi raz jechałam z komplecikiem własnego Bambino. Tym razem była pod opieką oddziału noworodków i tam Johnsson ma zakaz wstępu, bo nie chcą sobie robić kłopotu. Mała dobrze reaguje też na kosmetyki Nivea.Jeśli ktoś boi się kleszczy, nacięć, łyżeczkowania - to nie ma czego. To nie boli. Dokuczają tylko szwy. Mam już zdjęte, a jeszcze nie wiem, jak siadać.Małgosia jest póki co idealnym dzieckiem - mamy kłopoty tylko z ulewaniem pokarmu, bo ja mam nadmiar pokarmu, a ona jest łakoma.Mało to pewnie składnie napisałam, ale lecę do małej. Pozdrawiam serdecznie, gratuluję Mamom, a oczekującym życzę cierpliwości i nie przejmujcie się za bardzo, bo nie jest taki poród straszny jak go malują, a zdecydowana większość kobiet była gotowa do wyjścia do domu już następnego dnia.Szczególne całusy dla MaluszkówMonika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Małgosia jest już na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!GRATULACJE IP: *.* 15.01.03, 21:32 Gratulacje dla Ciebie i malutkiej Malgosi ale takze dla dzielnego taty Niech malutka bedzie zdrowa a i Ty dbaj o siebie, zebyscie nie musialy juz wracac na lono placowek naszej sluzby zdrowia.Dzieki za cenne wskazowki dotyczace porodu i pielegnacji malenstwa.Odpoczywajcie obie dzielniePozdrawiamyPatrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: Małgosia jest już na świecie!!!!!!!!!!! IP: *.* 18.01.03, 14:07 Składamy największe gratulacje i życzymy wiele radości i szczęśliwych chwil z dzidzią Magda+Daniel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: Małgosia jest już na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 17.01.03, 21:55 Gratulacje !!!! Zdrowiej szybko i żebyście już nie musiały wracać do szpitala i mogły do woli cieszyć się sobą w domku.Serdeczne pozdrowienia od Kasi i Zosi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: dziwne takie mysli po wczorajszym filmie-do Paty IP: *.* 17.01.03, 22:31 Hej Paty! Mnie też bardzo często gnębią różne takie strachy. Pewnie czasem można popełnić jakieś ewidentne błędy w wychowaniu i one się mszczą. Ale pewnie czasem można się bardzo starać i też nie wyjdzie. Na razie staram się jak mogę mieć jak najlepszy kontakt z moimi dziećmi, tak żeby mogły mi wszystko powiedzieć, staram się okazywać im szacunek, miłość, przepraszać kiedy mnie poniesie (oj bo czasem ponosi )Często mówię jak są kochani i jak byli oczekiwani z radością -widzę że zwłaszcza teraz po narodzinach Zosi potrzebują takiego upewnienia. I... pozostaje mi mieć cichą pokorną nadzieję że nici które teraz snuje będą na tyle mocne że przetrzymają burze hormonów, kolegów itp. Dodatkowo ten świat nie przypomina już tego z naszego dzieciństwa i nie zawsze można wzorować się na naszych rodzicach. Ja teraz już staję przed dylematami co zrobić gdy chłopcy są zapatrzeni w jakiegoś kolegę z przedszkola, który ma na nich nie najlepszy wpływ. Nasze dzieci będą dorastać w świecie, który mam wrażenie wyobrażamy sobie tylko w przybliżeniu (takiego to nabrało tempa) - klonowanie, wirtualna rzeczywistość, narkotyki, zmiany w modelu rodziny i co jeszcze? Czasem się boję czy nadążę, czy zrozumiem? czy się odnajdę? Na razie po prostu bardzo, bardzo kocham swoje dzieci i staram się żeby to była mądra, ciepła miłość. Najłatwiej jest z Zosią. Kiedy płacze wystarczy przytulić do cycusia i wszystkie kłopoty znikają a na pyzatym pysiu z kropelką mleka cieknącą z kącika ust pojawia się błogi uśmiech. Ale już teraz zastanawiamy się czasem z Kubą kiedy puścić Ją pierwszy raz pod namiot z chłopakiem Pozdrowienia dla Oleńki. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika74 Re: dziwne takie mysli po wczorajszym filmie-do Paty IP: *.* 19.01.03, 20:19 Hej! Przede wszystkim GRATULACJE DLA SZCZESLIWYCH MAM< K|TÓRYCH TYLE JUZ PRZYBYLO NA LISCIE!!! Czytam sobie wlasnie na spokojno wiadomości z listy i przyznam, ze ja tez nie wolna jestem od obaw o moje malenstwo. Dlatego zapisujemy lada dzien Malgosie do szkoly katolickiej... Smiesznie to moze brzmi, ze juz, ale za kilka miesiecy na jej rocznik nie bedzie juz miejsc... Boje sie szkoly na osiedlu, bo roi sie tam od narkomanow. Wole placic, dowozic i miec jako taką pewnosc, ze jest pod dobra opieka. A poki co szaleje ze strachu, ze ulewa i moze sie zakrztusic, ze nie dala sobie sprawdzic jesnogo ucha na maszynie od Owsiaka, ze zrobi jej krzywde Doberman zza plotu, ze zle ją trzymam, ze zwichne rączkę przy przewijaniu, ze zlapie jakiegos wirusa... Az mi sie chce plakac, gdy pomysle, ze moze sie zdarzyc tyle sznych rzeczy. Mam na to jedno lekarstwo - zajac sie praniem pieluszek PozdrawiamMonika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: dziwne takie mysli po wczorajszym filmie-do Paty IP: *.* 20.01.03, 18:40 A matczynych obaw z wiekiem niestety przybywa (nie będę Was zanudzać długą listą tych dręczących mamę 6 i 4 latka). I ciągle muszę walczyć z sobą żeby przez zbytni strach nie ograniczać moich dzieci i nie zrobić z Nich kalek. Bo lęk się udziela a nie chcę żeby świat był dla nich wrogim i nieprzyjaznym miejscem. Hej! Targana wątpliwościami Skrzynka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: mamy styczniowe - urodzilam Angelike!!! IP: *.* 17.01.03, 14:31 Napisze krotko bo siedziec jeszcze nie moge (szwy paskudne). Urodzilam naturalnie, w ekspresowym tempie 2 godz (tylko tyle czasu tez czulam bol), 14.01 o 1.15 w nocy, razem z mezem, coreczke Angelike. 16.01 juz mnie puscili do domu ze szpitala. Walcze z piersiami Jak dojde do siebie napisze wiecej.Pozdrawiam tez wszystkie ktore juz urodzily i ktore czekaja na ten piekny dzien.Dot z Angelika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - urodzilam Angelike!!!-Gratulacje IP: *.* 17.01.03, 21:59 Serdeczne gratulacje i pozdrowienia! Życzę szybkiego dojścia do formy!A Angelice żeby dzielnie pomagała Mamie w walce z piersiami. Pozdrawiamy Kasia i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: mamy styczniowe - urodzilam Angelike!!! IP: *.* 18.01.03, 14:08 Wiele wiele najwspanialszych chwil z dzieciątkiem!!!!życząMagda+Daniel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - urodzilam Angelike!!! GRATULACJE IP: *.* 17.01.03, 23:52 Gratulacje dla Ciebie i meza a dla malenkiej Angeliki buziaczki Dochodz jak najszybciej do siebie i do uslyszenia sie, a raczej przeczytania Patrycja z Olenka co wciaz dupka do swiata odwrocona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: mamy styczniowe - link do opisu porodu IP: *.* 21.01.03, 16:01 Zapraszam do poczytania opisu mojego porodu:http://forum.edziecko.pl/view.php?bn=edziecko_ciaza&key=1043157410PozdrawiamDot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: lista mam styczniowych IP: *.* 18.01.03, 00:05 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003Kamila z niunią - Kamilcia - termin na 25.01.2003Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003ps. coraz nas mniej tutaj.... Kini i Niteczka tez juz pewnie tula swoje malenstwapozdrawiam wszystkie niecierpliwie oczekujace mamusiePatrycja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kingdom Re: Franek jest już z nami!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 19.01.03, 13:40 Witajcie kochane!Dawno mnie tu nie było! Tyle maleństw jest już na świecie! Wszystkim Wam serdecznie gratuluję! Moje najdroższe Maleństwo (już własnie budzi się na „cyca”, przyszło na świat 14.01.2003 o 0.39, poród nie był łatwy : 8,5 godziny co i tak jak się okazało nie wyszło nam najgorzej .Franek ma 55 cm i : uwaga: 4.080 kg!!!!!!!! Wszyscy mocno się zdziwili, mój niewielki brzuch sugerował co innego. No i ten mój kochany klocuszek jest już w domu dopiero od wczoraj bo przechodził żółtaczkę i zostaliśmy 2 doby dłużej w szpitalu. Piszę krótko bo nie bardzo jeszcze mogę siedzieć, synek o takich gabarytach wymagał dużego poświęcenia ze strony mojego organizmu ...O reszcie napisze poźniej, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie!Kini i Franek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: Franek jest już z nami!!!!!!!!!!!!!! :-) IP: *.* 19.01.03, 22:00 Gratulacje i całuski dla Franusia . Cieszę się, że wszystko w porządku i że jesteście już w domku.Magda+Danieluś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: Franek jest już z nami!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 20.01.03, 16:27 Gratuluje, widze ze nasze malenstwa urodzly sie tego samego dnia (moje godzinke pozniej )Zycze Wam duzo radosci i malo zmeczenia krzykiem dzidziusia.Mam nadzieje ze szybko dojdziesz do siebie.PozdrawiamDorota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: Franek jest już z nami!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 20.01.03, 18:30 Hej! Witaj Franku!!!! Kini gratulacje!!! No no całkiem spory ten Twój synuś! Mam nadzieję że szybciutko dojdziesz do w siebie (razem z " organizmem" ). Wielu radosnych chwil życzą Kasia i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Franek jest już z nami!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 21.01.03, 09:46 Serdeczne gratulacje Dzidzius faktycznie jak sie patrzy . Niech dalej rosnie zdrowo i niech bedzie niewyczerpanym zrodlem radosci i dumy dla WaspozdrawiamPatrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: lista mam styczniowych IP: *.* 21.01.03, 09:59 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003 Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 (ur.14.01.2003) Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003Kamila z niunią - Kamilcia - termin na 25.01.2003Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: lista mam styczniowych- niech wciąż wszystko idzie dobrze IP: *.* 21.01.03, 20:27 Dziewczyny,Właśnie przejrzałam listę naszych narodzonych i jeszcze nienarodzonych maleństw. Wyglada na to, że na razie wszystkie porody poszły sprawnie i zaowocowały cudownymi maluszkami. Trzymajmy kciuki za resztę dziewczyn i ich jeszcze drzemiące w brzuszkach pociechy . Oby reszta ciąży poszła jak z płatka, poród odbył się bez komplikacji i wielkich bóli. I by już niebawem lista mam styczniowych była skompletowana i cała wszem machała oto tymi rączkami.Magda+Danieluś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - the final countdown IP: *.* 21.01.03, 11:30 Czeka mnie jeszcze tydzien. Bylismy w sobote w szpitalu. Ogladalismy oddzial, a Pan ordynator obejrzal dzidzie. Jesli do przyszlego wtorku nie zaczne rodzic, to jade do szpitala. Dzidzia caly czas dupka do wyjscia odwrocona i lekarz stwiedzil, ze male szanse ma na to zeby sie obrocic. Wyglada wiec na to, ze bede jedyna styczniowka rodzaca przez cc. malenka sie rozrosla i juz mnie strasznie uciska.pozdrawiam wszystkie jeszcze oczekujace mamusie oraz te, ktore juz w ramionach tula swoje kruszynkiPatrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - the final countdown IP: *.* 21.01.03, 16:53 Hej Paty! Trzymaj się dzielnie do końca.Chyba rzeczywiście nie uciekniesz przed cesarką ale najważniejsze żeby Oleńce nic się nie stało no i Tobie oczywiście. Wszystko będzie dobrze. Na pewno nie zostaniesz też sama tu na forum. Jak tylko mogę będę tu zaglądać i czekać z Tobą. No a potem do zobaczenia na Forum Niemowlaki co ? Zosia ma niestety kolki wieczorami -wtedy kiedy Forum najlepiej chodzi a chłopcy już śpią. W dzień czasem coś mnie trafia kiedy dopadam komputera na szybko w czasie jej drzemki i czekam i czekam i czekam na otwarcie kolejnych stron -nie wspominając potem o rachunkach za telefon!W każdym razie mimo złośliwości internetu jestem z Tobą. Pozdrowienia Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - the final countdown do Skrzynki IP: *.* 22.01.03, 11:21 Dziekuje Ci Kasiu bardzo Podziwiam Twoja cierpliwosc, bo mimo, ze mam stale lacze to tez mnie tutaj cos trafia jak korzystam z forum do poludnia, bo wtedy najlepiej sie czuje. Potem to juz przewaznie leze sobie i juz mi sie nie chce do komputera zasiadac.Z cc juz jestem pogodzona i czekam sobie spokojnie do wtorku. Bardziej mi smutno z powodu pobytu w szpitalu przez tydzien po cieciu. Nigdy wlasciwie nie bylam w szpitalu i troche mnie pobyt tam martwi. Tym bardziej, ze wybralam sobie szpital prawie 60 km od miejsca zamieszkania i odwiedzanie mnie przez rodzine bedzie troche utrudnione, bo nie mamy samochodu. Mam jednak nadzieje, ze mnie tam samej nie zostawia i czasem ktos sie autobusem przytelepie ten kawal drogi.Caluje Ciebie i mala Zosie i zycze jak najwiecej wieczorow bez kolek Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JolaG Re: mamy styczniowe - the final countdown do Skrzynki IP: *.* 22.01.03, 19:33 Witajcie!Jestem z Wami od dawna,ale jakos tak ciezko mi bylo sie odezwac i tylko czytalam Wasze posty, wiec Was znam, czas samej sie przedstawic-Jola z Gdyni 27 lat, 40 tygodniowy brzuszek, termin 26.01.Mam nadzieje,ze jeszcze mnie przyjmiecie do swego grona.Gratuluje Wszystkim mamom,ktore porod maja za soba i trzymam kciuki za te co jeszcze sie niecierpilwia. Do napisania sklonila mnie samotnosc Paty, nie jestes sama moj Szymek tez ciagle glowa do gory i nie bedziesz jedyna stycznioweczka z cc. Ja juz jutro ide do szpitala (blisko termin) i beda decydowac co ze mna dalej.Buziaczki dla dzieciaczkow i szczegolne pozdrowienia dla Paty-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - the final countdown do Joli IP: *.* 23.01.03, 09:34 Witaj Jolu Dobrze, ze sie odezwalas szkoda, ze nie wczesniej w sumie. Zaraz Was dopisze do listy. Pozdrawiam Ciebie i Szymka, ktory jak moja Olenka juz przed narodzinami klopoty wychowacze sprawia Trzymam kciuki, a jesli Cie jeszcze wypuszcza ze szpitala to daj znac co slychac. Mam nadzieje, ze jak urodzisz to tez dasz znac trzymajcie sie dzielniePatrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kingdom Re: mamy styczniowe - the final countdown IP: *.* 22.01.03, 16:52 Hej Dziewczyny!Franek usnął pół godziny temu co oznacza że mam jeszcze trzy kwadranse spokoju. Trochę już siadam chociaż więcej leżę, czyli dochodzę do siebie po tym co narozrabiał ten mój mały rozbójnik. Cieszę się że niektóre z Was tulą już te słodkie, wiecznie nienajedzone kruszynki (lub klocuszki), przed resztą jeszcze trochę zachodu i próby cierpliwości. Ale trud zostaje wynagrodzony, i kiedy tak patrzę jak Franio uśmiecha się bezzębnie ssąc cyca, cały mój ból mija!!Paty trzymaj się dzielnie, cc jest zupełnie znośna - dziewczyny z oddziału chwaliły sobie całkiem całkiem.To kiedy to forum Niemowlaki? Chyba już zajrzę!Pozdrawiam serdecznieKini i Franek-Kluska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - a moze forum z zycia rowiesnikow? IP: *.* 23.01.03, 09:40 A moze dalsze spotkania na "z zycia rowiesnikow"?? Tam chyba latwiej bedzie zalozyc i ciagnac wspolny watek, bo z tego co widze to na "niemowlaku" watki raczej tematycznie odnosza sie do jakiegos konkretnego problemu. Stawiam, ze na niemowlaku i tak sie bedziemy spotykac tak jak teraz sie spotykamy na "ciaza i porod" pozdrawiam wszystkie mamusie styczniowe i styczniowe bobasyPatrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: lista mam styczniowych IP: *.* 23.01.03, 10:00 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003 Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 (ur.14.01.2003) Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003Kamila z niunią - Kamilcia - termin na 25.01.2003Jola z Szymkiem - JolaG - termin na 26.01.2003Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: mamy styczniowe - juz po rejestracji w USC IP: *.* 23.01.03, 12:07 Czesc Styczniowki!Glowa do gory tym co jeszcze czekaja, na pewno lada dzien zobaczycie juz swoje wyczekane malenstwa.Dzis nasza coreczka zostala zarejestrowana w USC. Balam sie czy zarejestruja Angelika przez "g", ale nie bylo problemu, na drugie ma Julia.Czy u Was tez sa takie dlugie terminy oczekiwania na kontrole ortopedyczna? Mialam sie zglosic za 4-5 tyg, a termin mam dopiero za 9 tygodni. Pewnie zostanie mi prywatna wizyta. Faktycznie trzeba sie juz przerzucic na inne forum, to o rowiesnikach nie byloby zle, popieram.PozdrawiamDot z 10-dniowa Angelika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 LISTA MAM STYCZNIOWYCH IP: *.* 23.01.03, 21:35 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003 (ur. 13.01.2003) Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 (ur.14.01.2003) Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003Kamila z niunią - Kamilcia - termin na 25.01.2003Jola z Szymkiem - JolaG - termin na 26.01.2003Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamilcia Re: Mamy córeczkę! IP: *.* 25.01.03, 13:03 Kochane styczniówki!Jesteśmy już w domu, trochę to trwało, bo jednak były komplikacje i miałam cięcie (16.01) chciałabym poczytać te posty od 13go ale mała nie daje mi za dużo wolnego widzę, że coraz więcej dzieci jest już z nami. Majeczka urodziła się 3100, 53cm 10pkt. Jest najcudowniejsza na świecie, ja ciągle nie mogę uwierzyć i przynajmniej parę razy na dzień aż się popłaczę ze szczęścia i ze wzruszenia. Niesamowite! Cięcie miałam w ogólnym, bo nie było czasu na inne, ale Marcin dzięki uprzejmości ordynatora był przy mnie i zajął się małą (razem z położną) później też mu pozwolili zostać ze mną pomimo zaostrzeń co do wizyt na położnictwie. Był bardzo potrzebny szczególnie że ja po cięciu i cieszę się, że mogliśmy te pierwsze chwile z maleństwem przyeżyć razem.Gratuluję wszystkim nowym mamusiom! cieszcie się swoimi kruszynkami! Trzymama kciuki za dziewczyny, które jeszcze mają maleństwa w brzuszku. Pozdrawiam gorąco i postaram się zajrzeć jak tylko niunia pozwoli.Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Mamy córeczkę! GRATULACJE IP: *.* 26.01.03, 12:11 Gratulacje. Ciesze sie, ze wszystko poszlo ok i ze masz juz swoje malenstwo w ramionach.Ucalowania i dochodz do sil Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: Mamy córeczkę - gratulujemy IP: *.* 26.01.03, 14:31 To cudownie!!!! Oboje bardzo się cieszymy i ślemy gorące gratulacje Magda + Danielek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: Mamy córeczkę! - Gratulacje IP: *.* 26.01.03, 17:47 Gratuluje coreczki i zycze Wam duzo zdrowka i wytrwalosci w tych ciezkich pierwszych dniach Dot z Angelika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: Mamy córeczkę!-Hurra! IP: *.* 27.01.03, 18:08 Hej Kamilcia! Gratulacje! Ja też się prawie popłakałam! Udało się!! Wiedziałam że Tobie też sie uda! Cieszę sie ze wszystkich "forumowych " dzieci ale wiem jak to jest kiedy parę miesięcy drży się o malucha przy każdym skurczu i człowiek marzy byle jeszcze dzień, jeszcze tydzień, jeszcze parę gram i w końcu rodzi się zdrowy ,donoszony, cudowny bobas. Przyznam Ci się że ja jeszcze do tej pory czasem sprawdzam czy Zosia oddycha i wpatruję się w Nią nie mogąc uwierzyć że naprawdę wszystko dobrze się skończyło. Trzymajcie się i cieszczie się każdą chwilą razem Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: LISTA MAM STYCZNIOWYCH IP: *.* 26.01.03, 12:08 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003 (ur. 13.01.2003) Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 (ur.14.01.2003) Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003 Kamila z Majka - Kamilcia - termin na 25.01.2003 (ur.16.01.2003)Jola z Szymkiem - JolaG - termin na 26.01.2003Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DAGUSIA Re: JEST JUŻ KINGA IP: *.* 26.01.03, 23:06 Cześć stycznióweczki! Długo się nieodzywałam ale od 20 stycznia leżałam na Patologii Ciąży z podejrzeniem zatrucia ciążowego ale tak naprawdę chodziło chyba o podwyższenie statystyk bo wyniki miałam w porządku tylko byłam popuchnięta. Kinga urodziła się 24.01. o godz. 6.45 waga 4100 długość 56 cm, 10 Apgar.Niezła kluseczka, jest prześliczna i póki co spokojna.Poród trwał od 2.00 i chyba trochę łatwiejszy niż pierwszy.Dzisiaj wróciłyśmy do domku. Problemy z siadaniem są mniejsze niż po pierwszym porodzie. Za to mam piersi pełne pokarmu nabrzmiałe i chyba zaraz ztwardnieją do końca nie wiem czy ściągać pokarm, czy masować czy poczekać aż samo się ureguluje? Proszę o pomoc w tym temacie bo zaraz powyję się z bólu. Pozdrawiam nowe mamusie ze słodkimi maluszkami i życzę szybkiego powrotu do normalności i zdrowych kruszynek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: JEST JUŻ KINGA - GRATULACJE i pare slow o karmieniu IP: *.* 27.01.03, 12:33 Ucalowania dla Was obu dziewczyny. Faktycznie Malenka wcale nie taka malenka Zyczymy Wam duuuzo zdrowka i samych radosci.Co do nadmiaru pokarmu to niestety moge tylko sluzyc przeczytanymi radami. I tak:-miedzy 2 a 6 doba jest poczatek tego okresu (nawal pokarmu),- powinnas karmic dziecko czesto, kierujac sie z jednej strony glodem malenstwa a z drugiej wypelnieniem piersi,- jesli zdarzy sie dluzsza przerwa w wkarmieniu to przykladaj zimne oklady (np. jakas mrozonka zawinieta w sciereczeke, albo schlodzone w lodowce liscie kapusty), te oklady przynajmniej 30 min po karmieniu,- jesli piers sie bolesnie przepelni to niewielka ilosc pokarmu nalezy odciagnac, ale nie do konca tylko do momentu odczucia ulgi,- sciagac tez niewielka ilosc pokarmu tuz przed karmieniem jesli piers jest tak nabrzmiala, ze dziecko nie moze zlapac brodawki,- no i generalnie przystawiac i przystawiac i przystawiac dzieciatko bo to najlepszy "laktator" To sa madre rady z ksiazki pt. "Warto karmic piersia" autorstwa Magdaleny Nehring-Gugulskiej, zycze powodzenia w walce z nawalem mleczka (ciekawe co mnie czeka )pozdrawiamy Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: JEST JUŻ KINGA - gratulacje IP: *.* 27.01.03, 18:02 Daga - gratulacje!!! Magda+Danieluś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sugar Re: JEST JUŻ KINGA - gratulacje IP: *.* 27.01.03, 18:02 Daga - gratulacje!!! Magda+Danieluś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: JEST JUŻ KINGA -gratulacje i o nawale IP: *.* 27.01.03, 18:23 Gratulacje dla dzielnej Mamy i wspaniałej Kinguni! Trzymajcie się zdrowo!Mogę posłużyć garścią rad praktycznych o nawale pokarmu. Sciągać trzeba żeby nie zrobił się zastój i zapalenie piersi.Rzeczywiście nie należy z tym przesadzać żeby nie stymulować nadmiaru produkcji ale śćiągnąć tyle żeby przestało boleć. Jeżeli masz jakiekolwiek twarde guzki w piersiach to przed karmieniem ogrzej pierś np gorącą wodą i bardzo delikatnie rozmasuj te twarde miejsca ruchami w kierunku do brodawki. Ale masować musisz naprawdę delikatnie i ostrożnie. Okłady ze schłodzonej kapusty robi się wtedy po karmieniu (nigdy nie czekałam pól godziny) a liść trzeba dodatkowo potraktować tłuczkiem do mięsa żeby puścił sok. Jak się robi gorący to zmieniasz na nowy. Te okłady hamują laktakcję więc nie można z nimi przesadzić ale np można obkładać nie całą pierś tylko najbardziej bolący kawałek. Za parę dni powinno się wszystko wyrównać ale takie huśtawki zdażają się i później (malec rośnie potrzebuje więcej, częśćiej je, produkcja rusza i często okazuję się że jest znowu za dużo mleczka) Pozdrawiam serdecznie i trzymam za Was kciuki. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DAGUSIA Re: JEST JUŻ KINGA -gratulacje i o nawale-do Skrzynki IP: *.* 29.01.03, 21:05 Cześć! Dziękuje za dobre rady w zakresie karmienia. Na razie sytuacja opanowana, piersi bolą ale nie są twarde, trochę mam popękane brodawki ale jeszcze trochę przeżyję jak co to przejdę na kapturek. Syna karmiłam tylko kapturkiem ale chyba jest to bardziej kłopotliwe. Kasiu odpowiedz mi czy Twojej słodkiej Zosi też wypływała krew z pochwy. Wiem, że to normalne ale i tak panikuję. Z chłopcami jest chyba trochę mniej kłopotów przynajmniej jeśli chodzi o higienę. Dzisiaj trochę już jestem w lepszej kondycji więc mogę to w końcu napisać JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZĄ MAMĄ NA ŚWIECIE. Wiem,że WY też i życzę wam tego szczęścia jak najwięcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: LISTA MAM STYCZNIOWYCH IP: *.* 27.01.03, 12:45 Renata z Gabrysią - Renata27 - termin na 01.01.2003 (ur. 13.01.2003) Kini z Franiem - Kingdom - termin na 02.01.2003 (ur.14.01.2003) Hania z Adą - hania.s - termin na 03.01.2003 (ur.09.01.2003)Niteczka z Rafałkiem - Niteczka - termin na 03.01.2003 Kasia z Zosią - Skrzynka - termin na 05.01.2003 (ur.13.12.2002) Madzia i Kubuś - Maggz21 - termin na 06.01.2003 (ur.10.12.2002) Madzia z Danielkiem - Sugar - termin na 07.01.2003 (ur. 13.01.2003)Rita - RitaCz - termin na 12.01.2003Sowa z Iwo - termin na 12.01.2003 Dorota z Angeliką - kaczucha - termin na 12.01.2003 (ur.14.01.2003) Monika z Małgosią - Monika74 - termin na 15.01.2003 (ur.07.01.2003)Karolina i bąbelek - karollaa - termin na 15.01.2003Ula z Amelką - Kornelia - termin na 19.01.2003Alabama - termin na 23.01.2003 Kamila z Majką - Kamilcia - termin na 25.01.2003 (ur. 16.01.2003)Jola z Szymkiem - JolaG - termin na 26.01.2003 Dagmara z Kingą - Dagusia - termin na 28.01.2003 (ur. 24.01.2003)Patrycja z Oleńką - Paty - termin na 31.01.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sowa Re: LISTA MAM STYCZNIOWYCH IP: *.* 31.01.03, 20:46 Alo Mamy !Gratulacje dla tych które już i trzymam kciuki za te co za chwileczkę.Nareszcie trochę zorganizowaliśmy się i mogę się pochwalić, że Iwo od 18-go stycznia 16.40 jest już z nami. Ważył 3 kg i miał 51 cm długości, ocena 10 pkt. Jestem strasznie szczęśliwa mimo, że poród był ciężki. Zaczęliśmy indukcją od 1-centymetrowego rozwarcia i "już" po 13h tortur miałam 7 cm. Za to skurcze parte trwały 20 min, choć właściwie wtedy byłam już prawie nieprzytomna. Mój mąż cały czas był przy mnie i spisał się na medal. Mam wrażenie, że bez Niego bym sobie nie poradziła. W każdym razie Iwutek jest cudownym dzieckiem z ogromną tolerancją dla swoich "zielonych" rodziców. Rośnie jak na drożdżach, a my powoli zdobywamy kolejne sprawności. Ostatnio nawet laktator zaczął działać jak należy i udało mi się wyrwać na zakupki ciuszków dla Maluszka, bo się okazało, że mamy strasznie mało wszystkiego. Jeny, jaka to przyjemność kupować te ciuszki mając synka przed oczami. A w kaphalu mają takie wspaniałe męskie kompleciki. No zwariowałam i wydałam całą masę pieniążków. Ale przynajmniej na razie będzie spokój z tym codziennym praniem po 2 pajacyki. Acha mam pytanko, czy odciągniętym mleczkiem karmicie z butelki ze smoczkem, czy jakoś inaczej, bo mnie straszą, że po smoczku nie bedzie mu się chciało ssać piersi ?PozdrawiamSowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 mamy styczniowe - do Kingi, Rity, Sowy i innych mamus - co slychac? IP: *.* 31.01.03, 22:32 ja karmie coreczke piersia, ona to uwielbia (ja tez) i odciagam pokarm do zamrozenia , glownie w nocy, bo jest go wowczas najwiecej. zamrazam w malych pojemniczkach. Gabrysia ma 17 dni, jak narazie wyszlam z domu na kilka godzin okolo 4 razy i wtedy miala podane mleczko odciagniete, przelane do butelki aventu ze smoczkiem. bardzo ladnie zjada i nie bylo jak narazie problemu z przystawianiem przez to karmienie smoczkiem.generalnie mala nie lubi cumkac smoczka uspakajajacego 0-6, ale ma bardzo siny odruch ssania, wiec dostaje cyca, ewentualnie wykorzystuje swoje paluszki. w szpitalu w druga dobe odarlam sie o mala depresje, poniewaz nie mialam pokarmu , dopiero od 3 doby i Gabrysia ssala , nic nie lecialo, denerwowala sie i w koncu ja plakalam,polozna dala kieliszkiem mleko sztuczne. troche sie nadenerwowalam bo bardzo chcialam karmic. dopiero w 3 dobie dostalam pokarm, a w 4-5 byl nawal tak ze nie moglam sobie poradzic, bo bylo tak duzo mleka. teraz jest superA na spacerki chodzicie? Ja bylam dwa razy, fakt pogoda nie najlepsza, ale trzeba wreszcie wyjsc. najpierw nie wiedzialam jak ja ubierac... A jak w nocy, spicie cos?? Gabrysia jest zwykle spokojna, raz nawte jan zasnela o 22.00 to obudzila sie dopiero o 5.00, ale zwykle spimy od 22 - 3, potem pobudka co 2 godz i tak polegujemy do 9.00, ale czasami chodze jak w polsnie.Pije duzo wody niegazowanej, no i nie jem juz slodyczy. wogole. Przypominam Wam ze z 57 kg przed ciaza, do 93 kg przy porodzie, teraz mam 76 kg, czyki jeszcze 19 do zbycia. jest nad czym pracowac... no i satysfakcja i przymus wlasciwego odzywiania przy karmieniu piersia. Krocze juz calkiem calkiem, zreszta siadalam juz na drugi dzien po porodzie, choc mialam 6 szwow, oczywiscie delikatnie. Porod wspominam z rozczuleniem, chociaz chcialam umrzec w trakcie, mialam wczesniej 2 doby boli krzyzowych ktore mnie wylonczyly, a tu rozwarcie bylo dopiero 1 palec i jeszcze porod w planie. Od 7 do 12 w mekach bylo wlasciwe rozwarcie i w 10 minut Gabrysia byla na moim brzuchu. Co wtedy czulam - same rozumiecie... Ale te bole krzyzowe to koszmar na ziemi, miala je ktoras z was? Pranie robie codziennie, pralka hula na ful, nawet przestalam prasowac rzeczy. Nie to co wczesniej , prasowalam nawet sznureczki od kaftanikow...Co do zielonych kupek, to sorry ale nie wiem o co chodzi, Gabrysia ma tylko rzadkie zółte, robi ich co nie miara, na pampersy wydam niemalo kaski... ale niech ma dziewczyna! Spi razem ze mna, lozeczka nie uznaje, poki co mebel ten jest zbedny, w lozeczku lubi tylko plakac. Od 3 dni placze lzami biedulka mala. Strasznie tez ULEWA!!! Czasem wszystko co zje, no i ma czkawke, nosze ja do odbicia, ale i tak czasem nic z tego nie wyjdzie i wreszcie uleje, choc sa tez dnie bez ulewania. Na spacerkach zawsze spi twardo. Dziewczyny, ja jeszcze nie bylam w przychodni w poradni dziecka zdrowego, chociaz polde za ok. tydzien, obowiazkowo w 6 tyg. Wy juz bylyscie?Gabusia przy urodzeniu ponoc miala zatkany kanalik lzowy, nie wiem czy antybiotyk w kropli cos pomogl, czy ktores z waszych dzieci tak mialo? Gratuluje wam pomyslnego rozwiazania i trzymam kciuki za dziewczyny przed ktorymi jeszce to wydarzenie. Ustalmy gdzie sie przenosimy na forum.A co z Maggz21? Patrycja juz pewnie po... No, dzis 31.01.2003r - piekna data... Mam nadzieje ze nasze kontakty sie nie urwią!!!Pozdrawiam Renata z Gabrysią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sowa Re: mamy styczniowe - do Kingi, Rity, Sowy i innych mamus - co slychac? IP: *.* 03.02.03, 23:54 Hej !Renata, jak przeczytałam Twój opis porodu, to stwierdziłam,że mój był lekki i szybki Najdziwniejsze jest, że mimo bólu chętnie wracam w myślach do porodu, nawet do najtrudniejszych chwil.Ale najważniejsze, że to już za nami i że możemy tulić nasze maleństwa. Iwo ogólnie był bardzo grzeczny, ale w sobotę zaczął strasznie marudzić i generalnie zamienił mnie na dwa dni w 24-rogodzinną restaurację. Cały czas, kiedy nie ssał płakał. W niedzielę okazało się, że oboje z mężem mieliśmy niezłą biegunkę, więc pewnie mały szybciej na coś zareagował. W każdym razie w poniedizałek bylam już tak wykończona, że reagowałam krzykiem na wszystko. Nawet mój super spokojny mąż nakrzyczał na małego, co oczywiście nic nie dało, oprócz tego, że miał straszne wyrzuty sumienia. Zastanawialiśmy się, czy nie wezwać pediatry, ale postanowilismy poczekać do rana. Na szczęście dzisiaj Iwo wstał w lepszym humorku, zjadł śniadanko i poszedł spać i dał Mamie odpocząć, zadbać o siebie i nawet trochę posprzątać. A wieczorem nawet pogrzebać w Internecie Dziewczynki, życzę Wam, jak najwięcej spokojnych dni i dużo cierpliwości na te trudniejsze.SowaP.S. Dajcie znać, jak ustalicie, gdzie się przenosimy, bo bardzo by mi Was brakowało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sowa Re: LISTA MAM STYCZNIOWYCH IP: *.* 31.01.03, 20:48 Alo Mamy !Gratulacje dla tych które już i trzymam kciuki za te co za chwileczkę.Nareszcie trochę zorganizowaliśmy się i mogę się pochwalić, że Iwo od 18-go stycznia 16.40 jest już z nami. Ważył 3 kg i miał 51 cm długości, ocena 10 pkt. Jestem strasznie szczęśliwa mimo, że poród był ciężki. Zaczęliśmy indukcją od 1-centymetrowego rozwarcia i "już" po 13h tortur miałam 7 cm. Za to skurcze parte trwały 20 min, choć właściwie wtedy byłam już prawie nieprzytomna. Mój mąż cały czas był przy mnie i spisał się na medal. Mam wrażenie, że bez Niego bym sobie nie poradziła. W każdym razie Iwutek jest cudownym dzieckiem z ogromną tolerancją dla swoich "zielonych" rodziców. Rośnie jak na drożdżach, a my powoli zdobywamy kolejne sprawności. Ostatnio nawet laktator zaczął działać jak należy i udało mi się wyrwać na zakupki ciuszków dla Maluszka, bo się okazało, że mamy strasznie mało wszystkiego. Jeny, jaka to przyjemność kupować te ciuszki mając synka przed oczami. A w kaphalu mają takie wspaniałe męskie kompleciki. No zwariowałam i wydałam całą masę pieniążków. Ale przynajmniej na razie będzie spokój z tym codziennym praniem po 2 pajacyki. Acha mam pytanko, czy odciągniętym mleczkiem karmicie z butelki ze smoczkem, czy jakoś inaczej, bo mnie straszą, że po smoczku nie bedzie mu się chciało ssać piersi ?PozdrawiamSowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - no to jade IP: *.* 28.01.03, 11:35 Witajcie Styczniowki Dzis jade do szpitala i niech sie dzieje. Do zobaczenia za jakies 7-10 dni. Trzymajcie za mnie kciuki pozdrawiamyPatrycja z Olenka, ktora juz lada dzien na ten swiat zawita Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 Re: mamy styczniowe - no to jade IP: *.* 28.01.03, 12:27 Czesc Patrycjo!!!Trzymam kciuki!!! bedzie dobrze, daj znać jak wrócisz do domku lub wyślij jakiegoś sms-a , moj tel 0502 112 615echh.... i nie zdążyłam Ci opisac jak bylo u mnie... w kazdym razie narodziny dziecka to piekna chwila o czym wkrótce się przekonasz.CałujęRenata z Gabrysią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JolaG Szymek juz w domu IP: *.* 28.01.03, 13:41 Jak pisalam w czwartek pojechalam do szpitala na kontrole,ale mnie zostawiali na patologi,bylam zalamana,bo myslalam,ze dlugo poleze,ale w piatek rano ordynator zadecydowal o cieciu o 13 ze wzgledu na miednicowe polozenie i duze dziecko.Bylo opoznienie,ale o 15.40 z brzuszka wyciagneli Szymonka 57, 3790 i 10ptk,dalam mu buzi i go zabrali, mialam znieczulenie w kregoslup.Na patologii i przy porodzie caly personel super i ekstra atmosfera. Ale na poporodowym tylko salowe byly w porzadku. Potem 24 h lezenia na plasko z Szymkiem na reku i laska poloznych, bolalo i bylo ciezko,ale po wstaniu swiat okazal sie piekny,a bycie mama cudowne Najwieksze zaskoczenie to,ze w poniedzialek po poludniu wypisali mnie do domu. Teraz mi sie wydaje,ze nie bylo tak zle,ale ciesze sie ,ze mam to juz za soba,szpitale nie sa fajne, przynajmniej Miejski Gdyni.Pozdrowienia dla wszystkich mam, duzo cierpliwosci i sil dla Patrycji-Jola ze spiacym Szymonkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczucha Re: Szymek juz w domu - gratulacje IP: *.* 28.01.03, 17:28 Gratuluje synka, ciesze sie ze tez juz jestes mamusia PozdrawiamDot z Angelika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamilcia Re: mamy styczniowe - no to jade IP: *.* 28.01.03, 19:29 Powodzenia Paty! Ale to minęło, a bałaś się że zostaniesz na tym forum sama. Ciąża to wspaniały stan, ale jak się wreszcie przytuli to noszone tyle maleństwo nie można uwierzyć w tak wielkie szczęście. Mamusie gratulacje i cieszcie się każdą chwilą! Ja pomimo niewyspania, nawału pokarmu jak dla bliźniaków, pogryzionej prawej brodawki (już się nauczyłyśmy ale początki ) uważam się za najszczęśliwszą mamę (jak to dumnie brzmi) Czy już wiadomo gdzie się przenosimy? A co się stanie z naszymi postami?Pozdrawiam Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kingdom Re: gratulacje+nowe forum+ do Skrzynki IP: *.* 29.01.03, 09:23 Witam!Gorąco gratuluję Mamusiom Szymka i Kinguni! Cieszę sie że są już z Wami i życzę wielu przespanych nocy i duzo ciepłego mleczka do wykarmienia małych żarłoków!! Jeżeli chodzi o forum to jest już wątek na "z życia rówieśników" i tam jest już styczeń 2003, myślę, ze grudnióweczki co miały rodzić w styczniu też tam się znajdą!Macie rację na "niemowlaku i tak będziemy się spotykać.Kasia! Pomyślałam, ze zapytam Ciebie o kolki, pewnie masz już z tym niemałe doświadczenie. Jak sobie radzisz i skąd wiadomo ze to właśnie jest kolka? a nie jakaś niestrawność czy temu podobne . Sama już nie wiem co mam jesc żeby ulżyć Franiowi, potem przez pół nocy słysząc jego płacz obwiniam się za to zjadłam. Ale czy tu leży pies pogrzebany? Kini po 3 godzinach snu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - trzymam kciuki za Paty ,kolki,kobietki,trz IP: *.* 29.01.03, 22:48 Hej! Paty wiem że teraz już nie zdążysz tego przeczytać ale trzymam kciuki z całej siły Jola gratulacje gorące dla Ciebie i Szymusia!Kini - zwykle jak dzidzia ma kolkę to zaczyna nagle strasznie krzyczeć, przejmująco i świdrująco, robi się czerwona i podkurcza nogi, zwykle taki atak konczy sie oddaniem gazów. Teotretycznie może je mieć po niektórych rzeczach z diety mamy (cebula, kapusta, czekolada gazowane napoje itp) czasem podobno może to być objaw alergii. Ja nie piję juz mleka i nie jem jajek ale Zosia nadal ma kolki i robi brzydkie kupy (chłopcy są alergikami więc ona też pewnie). Trochę pomaga jej masowanie brzucha ciepłą ręką (koliśćie zgodnie ze wskazówkami zegara), ciepła kąpiel i nagrzewanie suszarką brzuszka. A poza tym nosimy Ją i staramy się przetrwać -kolki zwykle mijają po 3 miesiącu. Daga -Zochnie nie leciała krew z pochwy ale jeszcze w szpitalu położna uprzedzała mnie że tak może być i że to hormony od mamy po porodzie. Miała tylko opuchnięte sutki ale nie leciało mleko -też podobno może! i po paru dniach przeszło. Ja też uważm że z chłopakami prościej i stresuje mnie jak Ona cała ubrudzi się kupka żeby tam jakiegoś zakażenia nie było.Ech chyba pora wynieść się na tych "rówieśników", niech tylko ostatnie styczniowe maluchy opuszczą mamine brzuszki!Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - trzymam kciuki za Paty ,kolki,kobietki,trz IP: *.* 29.01.03, 22:52 Hej! Paty wiem że teraz już nie zdążysz tego przeczytać ale trzymam kciuki z całej siły Jola gratulacje gorące dla Ciebie i Szymusia!Kini - zwykle jak dzidzia ma kolkę to zaczyna nagle strasznie krzyczeć, przejmująco i świdrująco, robi się czerwona i podkurcza nogi, zwykle taki atak konczy sie oddaniem gazów. Teotretycznie może je mieć po niektórych rzeczach z diety mamy (cebula, kapusta, czekolada gazowane napoje itp) czasem podobno może to być objaw alergii. Ja nie piję juz mleka i nie jem jajek ale Zosia nadal ma kolki i robi brzydkie kupy (chłopcy są alergikami więc ona też pewnie). Trochę pomaga jej masowanie brzucha ciepłą ręką (koliśćie zgodnie ze wskazówkami zegara), ciepła kąpiel i nagrzewanie suszarką brzuszka. A poza tym nosimy Ją i staramy się przetrwać -kolki zwykle mijają po 3 miesiącu. Daga -Zochnie nie leciała krew z pochwy ale jeszcze w szpitalu położna uprzedzała mnie że tak może być i że to hormony od mamy po porodzie. Miała tylko opuchnięte sutki ale nie leciało mleko -też podobno może! i po paru dniach przeszło. Ja też uważm że z chłopakami prościej i stresuje mnie jak Ona cała ubrudzi się kupka żeby tam jakiegoś zakażenia nie było.Ech chyba pora wynieść się na tych "rówieśników", niech tylko ostatnie styczniowe maluchy opuszczą mamine brzuszki!Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 Re: mamy styczniowe - pepek IP: *.* 30.01.03, 00:34 Gabrysia ma dzis 15 dni, pepek odpadl po ok 7 dniach, bylo juz chyba sucho , ale od 3 dni cos tam leci krewki jeszcze, czy to tak ma byc? wyglada wprawdzi ladnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kingdom Re: mamy styczniowe - pepek, kolki... IP: *.* 30.01.03, 21:32 Renatko! Tak ma być, byle by się nie paprało, że tak powiem. Krew będzie się lekko sączyć i zrobi się taki strupek który się wykruszy z czasem, trzeba w dalszym ciągu przecierać spirytusem. U Frania po odpadnięciu goi się całkiem dobrze, prawie już się wszystko wykruszło jest za to mała przepuklinka. Kolki też są teraz to już wiem na pewno, lekarka poleciła jakieś kropelki, a ja od wczoraj popijam koperkową herbatkę... Franio za dużo wcina i nie nadąza z trawieniem, pochwalę się że ładnie przybrał na maminym cycu i waży już 4620 kg ! A to raptem 16 dni!Chyba faktycznie musimy się wreszcie przenieść na "rówieśników", czekamy tylko na resztę mam. Ciekawe jak tam Paty?PozdrawiamyKini i Franek Żarłok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RitaCz Re: mamy styczniowe - jestescie IP: *.* 31.01.03, 20:40 Hej,No to i ja się pochwale. Moja Nina urodzila się 5ego stycznia, czyli w niedziele będzie miala 4 tygodnie!!! Jest sliczna i kochana. Nie odzywalam się bo mam internet przez TPSA a przy ostatnim braku czasu nie było latwo czekac, az się sciagnie, ale teraz już powoli ustala się nam rytm dnia, wiec może czasem uda mi się dolaczyc do Was na „Z zycia rowiesnikow”. My tez przechodzimy etap problemow z brzuszkiem, zielonych kup itp. Rozpoczal się nowy etap Gratuluje wszystkim mamom i trzymam kciuki za jeszcze oczekujaceRita z Ninka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika74 pępek, jedzonko, spacerki itd. IP: *.* 01.02.03, 08:58 Hej!Gratulacje dla nowo upieczonych mam. Lista się już prawie zapełniła - wszakże to już luty!!! Podajemy Małgosi smoka do ssania 0-3 i jednocześnie karmię ją piersią. Smoka dostała dzięki uprzejmości Babci już w szpitalu i teraz prawie po 4 tyg. Doskonale rozróżnia, co jest prawdziwym cycem, a co oszustem. Ale to podobno ryzyk fizyk... Jesteśmy skazani na smoka, bo Gosiaczek ma prawdziwie smoczy apetyt. Je i je, i to na dodatek strasznie łapczywie, a potem ulewa. Czasem wręcz wszystko, co zjadła... Sprawiliśmy więc sobie wagę do ważenia niemowląt, bo baliśmy się, że przez te ulewo - wymioty nic nie przytyje. Tymczasem okazało się, że wszystko to przez obżarstwo i łapczywość jedzenia. Mała przybiera jakieś 30 gram na dobę. Może ciut więcej. Apetyt ma taki, że wczoraj o 23 - ej Wojtek przemierzał śnieżne szlaki bydgoskich ulic, aby znaleźć sztuczny pokarm, bo mimo, że Gosia zjadła z 15 dkg i beczka wydawała się pusta, krzyczała w niebogłosy, że jest głodna. Byliśmy więc przerażeni perspektywą nocy i zaczęliśmy się nawet zastanawiać, czy nie tracę pokarmu. Jak wrócił mała oczywiście spała już zadowolona, a na jej okrągłej, ulewającej buzi plebana malował się błogi uśmiech. Pokarmu oczywiście nie straciłam. Ale w takich momentach smoczek jest niezastąpiony, bo Gosia ma oprócz smoczego apetytu, silny odruch ssania.Macie może problem z ulewaniem pokarmu? Jak sobie z tym radzicie???Co oznaczają zielone kupki???Nie byliśmy jeszcze z Gosiaczkiem na dworze. Póki co ją werandujemy.Mała ma od początku właściwy stosune do dnia i nocy i chyba nie możemy zbyt narzekać na wysypianie się, bo budzi nas jakieś 2 razy i dość szybko zasypia. Trochę przy niej potem siedzimy, pilnując czy nie ulewa. Godziny zabawowe, to głównie przedpołudnie i wieczór. Pasjonują ją grzechotki, ale ostatnio z otwartą buzią oglądała wiadomości ekonomiczne na tvn 24 Będzie nałogowym telewidzem, jak reszta rodziny Nasz pępek trzyma się twardo już prawie 4 tygodnie. Ale się nie przejmujemy, bo u znajomych trzymał się 3 miesiącePozdrawiam wszystkie mamusieMonika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JolaG Re: pępek, jedzonko, spacerki itd. IP: *.* 01.02.03, 13:05 Ja jestem mniej doswaidczona mama,bo dopiero 8 dniowa. Odciaganie pokarmu to dla mnie straszna mordega, robilam to raz jak musialam isc do szpitala na zdjecie szwow (po cesarce), poza tym nie mam takie potrzeby, siedze w domu z Szymonem,a po wszystkie potrzbne rzeczy wychodzi moj maz.Dzis zeby nie zapomniec jak wyglada swierze powietrze bylam z psem na spacerze. Szymek jak na razie spi dosyc dobrze, budzi sie co dwie godziny,a w nocy potrafi przespac 3,5 h pod warunkiem,ze karmienie trwa okolo 1,5 h. Smoczek na razie go nie interesuje. Ja jestem i tak calkiem wyspana,a maz nawet sie nie budzi,bo Szymek nie placze tylko tak sobie postekuje.Czesto meczy go czkawka, moze wiecie skad sie bierze?Byly u Was pielegniarki srodowiskowe i lekarz pediatra na patronazu? Slyszalam,ze powinni przyjsc i to oni udzielaja porad kiedy,co i jak (pepek,szczepienia, wizyty u pediatry, spacer)sprawdzaja czy z dzidzia wszystko dobrze. U mojej kumpeli byl nawet policjant sprawdzic czy dzidzia jest, pewnie w zwiazku z porzucaniem dzieci.Wlasnie budzi sie moje szczescie, pozdrowienia-Jola z Szymonem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Niteczka Re: mamy styczniowe - jestescie IP: *.* 01.02.03, 16:13 Czesc dziewczyny!Nie odzywalam sie lata swietlne ale po porodzie mialam same komlikacje konczac od pzredwczoraj na zapaleniu piersi, teraz jetsem na antybiotykach. Opisuje Wam moj porodTermin porodu przypadal na 3 stycznia wedlug OM, wedlug USG na 29 grudnia. Nic jednak sie nie dzialo, nie mialam zadnych skurczy i nawet BH poszlu sobie precz. W sobote 4 stycznia juz po terminie zapragnelam objesc sie co nie miara, bo nie wiedzialam kiedy wybije moja godzina, i skoncza sie beztroskie kalorie I dobrze, ze tak zrobilam....czulam sie swietnie, pracowlaam nawet i wszystko pieknie szlo do 22. O 22 maz poszedl pod prysznic ze stwierdzeniem, ze jak wroci to pewnie odejda mi wody plodowe...hihi, nie wiedzial jak prorocze sa jego slowa! Z zamknieciem drzwi lazienki zaczely sie skurcze dosyc mocne, co 5 minut i cos zaczelo sie saczyc, rozowa woda w ilosci powiedzmy jednego kieliszka wydobywajaca sie ze mnie przy bardziej gwaltownych ruchach. To bylo TO. Maz wyszedl z lazienki, szczerze sie usmial i wlaczyl stoper, zeby mierzyc czestotliwosc skurczy. Nasilaly sie, a mi pomagalo oddychanie rodem ze szkoly rodzenia. Wody plodowe wciaz sie saczyly. Okolo 24 maz zadzwonil do szpitala (Wojewodzki w Gdansku) z pytaniem czy przyjezdzac. kazali czekac az skurcze beda co 2-3 minuty, i tak tez sie stalo z odlozeniem sluchawki przez meza. Zapakowalismy wszystkie uprzednio przygotowane rzeczy i o 1 w nocy bylismy juz w szpitalu. Mila polozna zbadala rozwarcie- bylo niewielkie bo na jeden do poltora palca. Zawolala lekarza (akuerat na dyzurze byl moj lekarz prowadzacy ciaze) a ten ocenil rozwarcie na 2 palce i przyjal na porodowke. Potem byla tylko lewatywka (nie jest zle) i male golenie i juz bylam gotowa by stanac do boju. Maz stal na korytarzu ubrany w szpitalny garnitur koloru blekitnego i wygladal w nim super))W przeciwienstwie do mnie..bo skurcze zaczely juz byc odczuwalne na tyle, zebym zaczela sie krzywic. Przypadla nam sala morelowa. Wywiad z wypelnianiem jakiejs ankiety poszedl szybko, zakladanie weflonu bylo bezbolesne, a ja w miare zrelaksowana. I znowu mila polozna powiedziala co mamy robic. Ja pierwsze rzucilam sie na pilke i skakalam podczas kurczu- bardzo pomagalo. Potem zaproponowano nam prysznic. Skorzystalismy. Woda przynosila ulge. Niestety zapomnialam o siusianiu i nastepne badanie rozwarcia zrobiono mi przy pelnym pecherzu- bolalo, ale rozwarcie pieknie postepowalo do przodu. Znow przesiadlam sie na pilke, maz przytrzymywal mnie od tylu, zebym sie nie przewrocila- tak skakalam- jak zajac. W tym czasie obok na sali rodzila inna kobieta i bardzo krzyczala...troche mnie to przerazilo...skurcze staly sie nie do zniesienia. Poprosilismy o srodek przeciwbolowy- dostalismy niejaki Traumeel - nic nie dalo. Nawet skakanie na pilce nie lagodzilo skurczy, ani prysznic....przyszla pora na kolejne badanie, myslalam , ze wywine orla lezac na lozku, wszystko tylko nie lezenie na lozku. Wtedy przekroczylam swoja granice i poprosilam o znieczulenie zewnatrzoponowe. W szpitalu Wojewodzkim dostaje sie telefon do anastezjologa i sie samemu zalatwia sprawe. niestety jeden z nich nie odbieral telefonu, a drugi mogl byc za 40 minut!!Dobrze, ze maz mi wtedy tego nie powiedzial....Tymczasem polozna powiedziala, ze moge juz rodzic, a ja nie czulam zadnego parcia. Jedynie bardzo ostre bole krzyzowe. To byl blad niestety poloznych, meczylam sie , nie zrobiono mi ktg, ktore by wykazalo, ze nie mam partych. Dopiero potem jedna z poloznych po badaniu recznym to stweirdzila i dali mi konska dawke oksytocyny. Malemu zaczelo zanikac tetno....w koncu otarlo sie prawie o kleszcze gdyby nie to, ze jedna polozna wypchnela malego na swiat. I juz byl z nami..sliczny, wlochaty maluszek! Ciecie krocza czulam- tzn. wiedzialam, kiedy bylo wykonane, ale bol w krzyzu byl wiekszy wiec nie za bardzo sie tym przejelam. Maluszek poszedl z tatusiem na oddzial noworodkow a mnie zszywala bardzo niemila pani, ktora zalozyla o jeden szef za malo i ciagle krytykowala, ze trzesa mi sie nogi. Rafalek wazyl 3480, i mierzyl 57 cm! Fajny z niego chlopak! Zszywanie trwalo 20 minut. Aha, zupelnie nie czulam rodzenia sie lozyska, ale tez i nie czulam rodzenia sie glowki malego. Czulam jedynie obrot cialka Rafalka. Szczesliwy Tatus przecial pepowine, mimo, ze wczesniej zarzekal sie, ze to buee Kolejne dwie godziny spedzilismy na korytarzu szpitalnym. Umyto mnie, przyniesiono sniadanie, a potem mojego maluszka, ktorego od razu przystawilam do piersi. Najgorszy byl moment kiedy kazali mojemu mezowi sie z nami pozegnac A potem zaczal sie juz zupelnie inny etap w naszym zyciu.....Ogolnie porod byl super, i zawsze bede bardzo mile go wspominac, mimo bolu (juz go nie pamietam), najwazniejsza byla dla mnie obecnosc mojego meza....Maly teraz jest juz bardziej kontaktowy ale mecza go kolki biedaka....karmie go an przemian swoim mlekiem (w zaniku) i sztucznym (Nan1 hypoalergiczny). Przybywa pieknie na wadze. Niestety przeszedl juz swoje. Przez blad w laboratorium ( w posiewie moczu wyszly straszne bakterie w duzej ilosci) maly byl cewnikowany, pobierano mu krew z glowki buuu..ale cale szczescie wynik okazal sie pomylka....i maly zdrow jak ryba...Pozdrawiam Was serdecznie,Niteczka z Rafalkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 Re: mamy styczniowe - Tak rodziłam IP: *.* 02.02.03, 12:19 Wreszcie znalazłam chwilkę i mogę się z Wami podzielić moimi wrażeniami z porodu.Termin porodu przypadał na 01.01.2003r. Miałam liczne obawy, kiedy przyszedł ten dzień , głównie w związku z tym – skąd mam wiedzieć, że to już, że zaczynam rodzić. Jednak wszystko było pod kontrola, ponieważ urodziłam dopiero 12 dni po terminie, a do porodu poszłam ze szpitalnego łóżka, bo przyjęli mnie już na obserwację 10 stycznia, a urodziłam 13 stycznia. Od dnia terminu porodu chodziłam jakbym nosiła w sobie bombę z opóźnionym zapłonem, niestety nic się nie działo, nawet ustąpiły Braxtony L , czułam się wprawdzie świetnie, ale zaczęłam się już denerwować ze takie wyczekiwanie może być groźne dla dziecka – różnie to bywa. Więc do szpitala na konsultację (rodziłam w Zeromskim w Krakowie) chodziłam później co dwa dni na ktg, niestety – żadnych oznak porodu, a usg wykazywało, że stare łożysko. Więc Pani doktor ze szpitala na tej konsultacji w czwartek mówi mi: „Albo spokojnie czekasz w domu na rozwinięcie akcji porodowej, albo przychodzisz do nas na oddział i jutro urodzisz?”. Szybko skonsultowałam to z moim dżinem prowadzącym, który powiedział, że po cholerę czekać i w piątek po pracy pojechałam rodzić. No ale już była inna Pani doktor i stwierdziła że rodzić to ja na pewno nie będę dziś, indukować nie będą, bo szyjka w ogóle nie gotowa do porodu, długa i zamknięta – więc CZEKAMY! Trochę wówczas pożałowałam że przyjechałam tam na weekend, ale zaraz mi przeszło, bo byłam przecież pod dobrą opieką. Położyły mnie w pokoju z dziewczynami i tak przyszła sobota. A w sobotę cały dzień nic, ale wieczorem coś się zaczęło... Mianowicie był to początek mojej dwudniowej męki – czyli bóle krzyżowe. Nie życzę nikomu żeby spotkały przy porodzie. Od razu zaczęły się bardzo regularnie, bo co 8 minut od soboty do poniedziałku rano. Wymęczyły mnie kompletnie, a to jeszcze przecież nie poród, tylko zwykłe bóle krzyżowe, nie przynoszące żadnego rozwarcia. Takie uczucie jakby mi rozrywało kręgosłup – koszmar, nie spałam przez dwie doby, nie licząc kilkudziesięciosekundowych drzemek miedzy bólami, które mnie każdorazowo budziły. W niedziele znów badanie i żadnych oznak porodu... długo to trwało, ale wreszcie o 23.00 w niedziele, przy ciągłych bólach krzyżowych – odszedł mi czop śluzowy. Dało mi to trochę energii, no i dowiedziałam się że mam rozwarcie na 1 cm – niedużo, ale to już coś. Nie napisałam, że całą sobotę i niedzielę wszystkie 4 porodówki non stop były zajęte przez rodzące i akurat się zwolniła w niedziele w nocy i położne z tym moim rozwarciem na 1 palec zaledwie mnie w niej ulokowały. Miałam hegar. Zrobiła ktg, no skurcze niby są, ale to na pewno nie skurcze do porodu... I musiałam spędzić noc już na tej sali do rodzenia, która przy ciągle powiększających się bólach urastała w moich oczach do gigantycznych rozmiarów. Znów nie zmrużyłam oka, ale wreszcie przyszło rano.A rano ZACZĘŁO SIĘ!!!O siódmej wchodzi do mnie młoda dziewczyna Joanna i mówi, że jest uczennicą szkoły położnych , ostatni rok, dziś ma mieć egzamin końcowy i pyta czy może prowadzić mój poród. No co miałam zrobić – zgodziłam się, bo akurat pojawił się skurcz i było mi już wszystko jedno...Za 5 minut przyszły jej egzaminatorki i wygoniły mnie pod prysznic, też mi było wszystko jedno, kazały zrobić fryz i manicure, więc też je posłuchałam, choć jakbym miała silę to przegoniłabym je z takimi wymaganiami. Ale przynajmniej zleciała kolejna godzina. Około 9.00 bóle stały się tak duże, Joanna pomagała mi skakać na piłce na skurczu, przynosi niesamowitą ulgę, tylko trzeba zdążyć na tą piłkę przed skurczem! Lub na zmianę masowała mi krzyże jeżykiem – też wielka ulga w bólu. W ogóle dużo się działo, za ścianą krzyczały inne rodzące, a do mnie do sali co chwila wchodziły dwie egzaminatorki Pani Joanny, czasem inne położne, no i wreszcie sam lekarz. Przyszedł po dziewiątej i zabrał się do badania mnie. Zrobił to na skurczu (co go ucieszyło) i to tak niedelikatnie, ze nieświadomie niestety ale pchnęłam go, równocześnie odeszły wody, a on na mnie pokrzyczał jak się zachowuje. Fakt, udało mu się mnie sprowadzić na ziemię, przecież jeszcze mam urodzić dziecko, a ja się tak zachowuje. Zanim wyszedł oburzony, zażądałam „stanowczo” znieczulenia, a on na to, ze oczywiście, że dostanę bo się nie nadaję do rodzenia i że idzie po anestezjologa. Dali oxytocynę. Od tej chwili patrzyłam na drzwi tej sali z taka wielką nadzieją, co kto wchodził to pytałam czy jest anestezjologiem, już nie miałam siły i chciałam żeby już się to skończyło, zmęczenie, niewyspanie, bóle. Oczywiście – na anestezjologa się nie doczekałam, Pan doktor zrobił mnie w konia. I tak przyszło rozwarcie na 8 cm bodajże, zawołali doktorka – kłamczuszka i znów go pytam resztą sił o znieczulenie, a on mi na to, że już przy takim postępie porodu znieczulenia się nie stosuje, bo opóźni ono poród. Dobra, niech ci będzie, tylko mnie tnijcie bo już nie mogę. Pan doktor wtedy poprosił mnie o współpracę, że zaczyna się właśnie poród, rozsunęli łóżko, nogi na te uchwyty, a ja w szoku... Słyszałam już fragmentarycznie, kilka razy nawet przysnęłam między skurczami „Proszę głowę do piersi i na skurczu będzie Pani przeć, tak jakby Pani robiła kupę... i oddychać...”Parłam, nie wiedziałam czy dobrze, ale parłam jak umiałam najmocniej. Była 12.00. Za drzwiami zjawiła się przyjaciółka, zwolniła się z pracy. Ja krzyczałam , a ona za drzwiami płakała. Wciąż parłam, słyszałam rozmowy położnych, że widać włosy... Urodziłam główkę, później nagle całą resztę... I zaskoczenie, co to już ?? tak nagle?? Tak szybko?? Czemu już nic nie boli? Nie wierzyłam, że to już koniec... I córeczka na moim brzuchu, słowa lekarza „No urodziła Pani zdrową córeczkę, no co nie cieszy się Pani?” i nagle moje łzy i ją wtedy pierwszy raz przytuliłam, małą ciepłą kruszynkę. Byłam taka szczęśliwa i nagle wypoczęta. Jeszcze urodziłam łożysko, zszyli mnie (bo trochę pękłam – no cóż nie zdążyli). Za chwilę weszła Agnieszka i zostaliśmy sami na godzinę.Mój poród wspominam dziś z wielkim rozczuleniem, ból pamiętam tylko marginalnie. Najbardziej cieszę się z obecności Pani Joanny, zdała egzamin z porodu na 5, choć wiem że nie miała ze mną lekko, okładała mi twarz lodem, masowała, rozmawiała i t d i w między czasie musiała jeszcze pisemnie na parapecie pisać egzamin. Bez niej było by gorzej – nie zdawałam sobie sprawy jak ważna jest obecność położnej przy porodzie. I lekarza wspominam fantastycznie, ze nie dał mi tego znieczulenia, którego przecież nie chciałam przed porodem.Później dowiedziałam się, że Gabrysia waży 3720, mierzy 56 cm i otrzymała 10 pkt. Jestem bardzo szczęśliwa i kocham ją nad wszystko. W karcie wpisali, że poród trwał 5 godzin i wyjście 10 minut. He he. Ma ciemne długie włoski i pięknie cumka mleczko mamine, chociaż najpierw nie chciała. Początki karmienia były dla mnie trudne, ale udało się. Renata z Gabrysią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alabama Re: mamy styczniowe - jestescie Alabama IP: *.* 04.02.03, 05:12 Hej Dziewczyny tu Alabama ! Ja też już „po”. Fildek urodził się 15 stycznia o 13:10. Niesamowite, termin miałam na 23.01. (wg. OM), czternastego stycznia nasza forumowa koleżanka Margott przekonywała mnie, że najbardziej wiążącym terminem jest ten podany na pierwszym USG, a tam stało jak byk, że to będzie 15 stycznia. Podeszłam do jej rewelacji z rezerwą, bo oznaczało to, że będę rodzić dnia następnego, a tu żadnych symptomów. Margott miała rację, w nocy coś mnie lekko pobolewało, tak że około godz. 10 zasugerowałam ślubnemu, żeby mnie na wszelki wypadek pokazał w szpitalu. Najpierw poczekałam kwadrans w poczekalni, potem poleżałam kwadrans na KTG, potem kolejny kwadrans wypełniania papierków, i kwadrans na przebranie się szpitalne ciuchy i podreptałam na salę przedporodową. Już się zrobiła godzina 11, ślubnego wysłałam z powrotem do domu, żeby mi przywiózł to i owo, przecież poród jak piszą we wszystkich gazetach trwa kilka (naście) godzin! Rozgościłam się w swojej sali, wziełam prysznic, poplotkowałam parę minut, potem położna zgarnęła mnie na standardowe badanie, akurat trafiłam na ordynatora który widząc tak piękne rozwarcie złapał za nożyczki i szybkim ciachnięciem sprawił, że odeszły mi wody ... i wtedy dopiero zaczęły się skurcze! Natychmiast zadzwoniłam po ślubnego, bo wyszło na to, że go może cała zabawa ominąć, przyjechał po 20 minutach – i załapał się już na skurcze parte, przecinanie pępowiny i inne bajery. Cały poród liczony od przyjęcia do szpitala trwał nie całe 3 godziny! NIESAMOWITE! Przez kolejne 2 dni cieszyłam się pewną popularnością na oddziale jako „ta co się tak expresowo uwinęła” J Sheffield jest dorodny, zdrowy i śliczny jak każde niemowlę. Korzystając z okazji zawiadamiam, że również nasza Margott pod koniec stycznia urodziła małego Mikołaja. Niech nam pociechy zdrowo rosną. Pozdrawiam mamy styczniowe Alabama i Sheffield Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: mamy styczniowe - Olenka juz w domku IP: *.* 07.02.03, 15:36 WitajcieOd srodowego popoludnia nareszcie jestesmy w domku .Olenka urodzila sie 28.01.2003 o godz 17:06 (smiejemy sie, ze Teleekspresowa dziewczyna , szczegolnie, ze sie w ekspreesowym tempie rodzila, bo do szpitala sie zameldowalismy ok 15:00 a juz o 17:06 z oczu wycisnal nam lzy pierwszy jej krzyk)Wazyla 3250g wzrost 55 cm i 10 pktMaz byl caly czas przy mnie podczas porodu i teraz twierdzi, ze moze smialo powiedziec, ze zna mnie na wylot Robil zdjecia malej. Olenka ma juz chyba z setke zdjec zrobiona, bo codzienne wizyty meza w szpitalu to byly sesje fotograficzne.Nie musze dodawac, ze jest najpiekniejsza na swiecie Pobyt w szpitalu ...brrr....przezylam dzieki wsparciu meza, bo zdazaly sie dolki, chociaz teraz jak patrze z perspektywy to moze i nie bylo najgorzej. Czesc personelu cudowna ale zdazaly sie koszmarne babsztyle i lekarz pediatra co nie poznal zoltaczki, chociaz siostra mu sugerowala i nastepnego dnia ja. Przez tego konowala spedzilysmy dzien dluzej w szpitalu i Olenka musiala przyjac dwie kroplowki!! Mial facet szczescie, ze go moj maz nie spotkal bo by go chyba zabil.To by bylo na tyle na szybkopozdrawiam wszysstkie mamusie Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata27 Re: mamy styczniowe - Olenka juz w domku IP: *.* 07.02.03, 15:53 PATRYCJO!!!MOJE GRATULACJE!!!RENATA Z GABCIĄ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamilcia Re: mamy styczniowe - Olenka juz w domku IP: *.* 09.02.03, 12:00 Hura! Hura! Gratulacje! Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karollaa Re: mamy styczniowe - Karola wrocila z Damiankiem IP: *.* 07.02.03, 22:32 Hej,glupio mi ze wy moglyscie znalezc czas a ja nie na pisanie do was.... ;-(Ale wciaz sie zbieram bo moja historia jest dosc dluga, mialam termin na 15stycznia, jak pamietacie.16 bylam u lekarza, ktory zrobil usg i stwierdzil, ze mam o wiele za malowod plodowych.... dal mi skerowanie na patologie ciazy w szpitaluwojewodzkim w Gdansku.... czyli tam gdzie bardzo chcialam rodzic w wodzie, agdzie sa problemy z dostaniem sie na porodowke.... wiec sie ucieszylam, zejak juz tam bede to fajnie.Na drugi dzien sie tam zglosilam, przyjeli mni i zaczeli robic badania. Pokolejnym usg okazalo sie, ze wszysko jest absolutnie w porzadku i ze musialbyc blad w tamtych pomiarach....Ale stwierdzili, ze skoro jest juz termin to moze mnie zostawia i zaczna"przygotowywac" do porodu..... czyli witaminka B1 w zastrzykach i tyle.....niby pobudza do wytwarzania naturalnej oksytocyny..... Skorygowalismy teztermin, bo ja od dawno twierdzilam ze powinno byc pozniej, bo moje cyklebyly conajnmiej 32 dni i czasem niereguralne... ale oni przesuneli mi tylkona 17 stycznia....Koniec koncow... trzymali mnie tak dwa tygodnie..... nic sie z dzieckiem niedzialo, wszystko bylo ok, usg doppler co jakies 3 dni.... a ja wkurzonaniezmiernie siedzialam w szpitalu..... po salach biegala co godzine, w dzieni w nocy polozna z taka trabka do brzucha i sprawdzala tentno dziecka....wyobrazcie sobie jaka bylam nieprzytomna zanim do tego przywyklam.... parerazy chcialam sie wypisac...... przeszlam lekka depresje chyba.....Ktoregos dnia stwierdzili ze sprobujemy indukcji porodu..... podlaczyli mioksytocyne, wyladowalam na porodowce z mezem..... skurcze silne mialam co 3minuty.... a rozwarcie jak sie nie zmienialo, tak sie nie zmienialo..... wkoncu lekarz stwierdzil, ze sobie darujemy, bo maly chyba jeszcze nie chceba ten swiat przyjsc.....Ostatecznie 31 stycznia ok. 21 zaczely lapac mnie samoistne skurcze i boleporodowe...... po tych wszystkich milych zabiegach zaczely sie od razu zezdwojona sila bardzo czeste.... co 3 czy 4 minuty...... ale skurcze tobyloby nic...... ja mialam bole krzyzowo-miednicowe..... myslalam ze mniecos rozerwie od srodka..... lekarz stwierdzil rozwarcie na 1,5 palca ipowiedzial poloznej ze jak dojdzie do 2,5 to maja mnie przeniesc naporodowke..... a tu dalej nic..... do 6 rano bez zmian..... ja sie zwijalama moja szyjka nic..... w koncu o 8 stwidzil ze jest lekka roznica i ze mnieprzenosza na porodowke...... przyjechal moj maz..... wzielismy sale zwanna..... a tu sie okazuje ze panie mnie zle zmierzyly i ze mam trocheprzewezona miednice i ze porod do wody odpada.......Zalamalam sie......... poprosilismy o zniczulenie zewnatrzoponowe - i tobyla najlepsza decyzja w moim zyciu..... poskakalam na pilce zanim przybylanestezjolog i juz bylo 2,5 palca. Potem o 9.30 chyba dostalamznieczulenie.......... coz to byla za ulga...... o 11.50 przyszedl na swiatmoj maly Damianek - 1 lutego 2003..... z wloskami czarnymi prawie do ramionJest cudownym ssaczkiem, aniolkiem..... mile mnie zaskoczyl na razie.....duzo spi, duzo je, przesypia nawet 4 godziny.Tak wiec dziewczny, jesli jestescie przekonane ze na wasze dziecko jeszczenie czas , a wszystko z nim ok, nie dajcie sie klasc w szpitalu..... terminyto wymysly lekarzy!!!! Nie bojcie sie protestowac..... oni potrafia nawetzastarszyc, ze jest sie nieodpowiedzialnym jak sie chcesz wypisac.... a jamieszkalam 5 minut od szpitala na piechte.........pozdrawiamKarolai biegne poczytac zaleglosci z forum poki Maly spi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzynka Re: mamy styczniowe - Karola wrocila z Damiankiem IP: *.* 09.02.03, 16:57 Gratulacje! Niech Damianek chowa się zdrowo ! I do usłyszenia na Z życia rówieśników ! Kasia Odpowiedz Link Zgłoś