Dodaj do ulubionych

biurko pani przedszkolanki

18.03.05, 00:18
Mi pytanie nie wydaje się śmieszne, wprost przeciwnie, uważam, że to duży
problem podobnie jak oglądanie telewizji w przedszkolach. Prawie zawsze kiedy
odbieram dziecko panie siedzą przy biurku podpierając się łokciem -
oczywiście są niezadowolone, że zaglądam do sali, bo powinnam odbierać
dziecko przez domofon. Dzieci w tym czasie tłoczą się przed telewizorem lub
komputerem lub rysują zagonione do stolików (to najczęstsze zajęcia dzieci w
tym przedszkolu). Natomiast w czasie leżakowania panie pilnie uzupełniają
dokumentację zamiast poczytać dzieciom o co prosili rodzice. Zresztą
dzieci "nie znoszą słuchania bajek", w związku z tym czyta się sporadycznie.
Natomiast nie wiadomo dlaczego nie wychodzi się na podwórko(w styczniu,
lutym, marcu byli w sumie około 5 razy), myślę, że paniom nie chce się
ubierać dzieci. Niestety, interwencje rodziców na niewiele się zdają-
dyrekcja czuje się pewnie, bo w okolicy nie ma zbyt wielu przedszkoli.
Obserwuj wątek
    • gosiaokruszek Re: biurko pani przedszkolanki 18.03.05, 07:16
      Kochani ... Żadna nauczycielka nie wykonuje pracy fizycznej i ma prawo usiasc (
      na duzym krzesle, przy duzym biurku) kiedy tylko ma na to ochote.Zadna
      nauczycielka przedszkola przez całe 5 godzin nie bawi sie z dziecmi( jest to
      poprostu niemozliwe)...najczesciej po skonczonych zajeciach i zabawach
      kierowanych dzieci bawia sie same...a nauczycielka(obojetnie czy pracuje w
      przedszkolu prywatnym czy państwowoym) właśnie w tym czasie usiadzie przy
      biurku ...(obojetnie czy wypelnia dokumentacje czy wypelnia dziennik ..)
    • herr2 Re: biurko pani przedszkolanki 18.03.05, 11:11
      Luizza, a nie można było podpiąć się do wątku, który już był założony? Po co
      robić chaos?!
      • luizza Re: biurko pani przedszkolanki 18.03.05, 13:01
        To miała być odpowiedż wysłana do istniejącego wątku, niechcący założył mi się
        nowy. Może ktoś (moderator?) potrafi to przenieść?
    • prunio4 Re: po prostu rozmawiać 18.03.05, 12:21
      Trzeba po prodtu rozmawiać, a jeśli nie skutkuje(mozesz usłyszeć, że jesteś
      nadwrażliwa, albo p.dyrektor słyszy po raz pierwszy o problemie) to znależć inne
      przedszkole.

      Ja to zrobiłam po 1,5 roku rozmów i żałuję, że nie uciekłam od razu.Ale człowiek
      czasem myśli, że wszystko da się zrobić.Nie zawsze.

      Teraz moje dziecko wychodzi na spacer co 2 dzień, nie jada co 3 dni makaronu z
      cukrem na obiad(ba, nawet stawka żywieniowa jest mniejsza,ale pomoce nie
      dokarmiają rodziny i psów)zajmują się nim panie o jakichkolwiek kwalifikacjach,
      którym chce się cokolwiek robić.Zajęcia płatne istnieją nie tylko formalnie,no i
      nie słyszę raz w tygodniu o zrzucie na coś.7 zł miesięcznie starcza na większość
      atrakcji.I nie jest ich wcale mniej, niż w poprzednim przedszkolu.

      To tyle. Zyczę odwagi, chęci i powodzenia w walce z bylejakością i olewanctwem.
      Pozdrawiam.
    • prunio4 Re: jeszcze rozmawiać 18.03.05, 12:24
      aha i zapomniałam, że telewizor jest jeszcze popsuty i p. dyr przyznała, że ma
      ważniejsze potrzeby, niż jego naprawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka