Dodaj do ulubionych

kary w przedszkolu

29.11.06, 13:57
Witam! chciałam się was poradzić w pewnej sprawie. Synek ostatnio niechętnie
chodzi do przedszkola, gdy miał wrócić po chorobie zachęcałam go,że wreszcie
pobawi sie z kolegami, a on mi na to,że i tak nie wolno mu ruszać zabawek.
Nie chciał mi powiedzieć dlaczego, długo się męczył mówił tylko, że "zrobił
coś strasznego, coś okropnego i boi mi się powiedzieć". Wreszcie wydusiłam z
niego, że podczas zabawy coś odpadło od autka, którym sie bawił i pani
strasznie na niego nakrzyczała i zabroniła mu dotykać zabawek. Zdębiałam. Już
wcześniej narzekał, że pani często krzyczy, że za karę jadł samotnie przy
stoliku wstawionym do przedsionka pomiędzy dwoma salami, że pani go straszy,
że jak będzie niegrzeczny to go przeniesie do innej grupy .. Sama pani raz
się poskarżyła, że synek rozrabia i "musi go rozdzielać z kolegami".
Dotychczas nie widziałam w tym większego problemu, trochę dziecku nie
wierzyłam (no bo pani krzyczy pewnie już doprowadzona do ostateczności, a z
tym samotnym jedzeniem to pewnie fantazjuje) ale teraz widząc, jak on to
przeżywa (jak był przekonany,że zbrodnię popełnił niechcący psując zabawkę)
mam dylemat, czy porozmawiać o tym z opiekunką i jak taka rozmowę
przeprowadzić. Powiedzcie jak wy to widzicie. Jest problem czy wyolbrzymiam?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • justi54 Re: kary w przedszkolu 29.11.06, 14:14
      Należy reagować ostro i stanowczo a z panią koniecznie porozmawiać. Jak można
      karać dziecko w ten sposób chodzi mi o samotne jedzenie. Psujące się zabawki to
      norma w przedszkolach, a zabawki powinny być nie tylko bezpieczne ale też
      trwałe. Jak ona straszy twojego syna przeniesieniem do innej grupy to tyb ją
      postrasz skargą do organu załozycielskiego przedszkola i do kuratorium.
      • malazuzia Re: kary w przedszkolu 29.11.06, 19:21
        Justi, jestem za Tobą smile
        • agmar3 Re: kary w przedszkolu 30.11.06, 10:19
          Ja bym powiedziała Pani, że dziecko jest wystraszone, zestresowane,
          zaptytałabym co jej zdaniem może być przyczyną. No i co z tego ze popsuł.
          Karać należy, ale nie zastraszać. Jak jej się kawa rozleje to co? Trzeba
          zabronić jej picia kawy i niech idzie do przedsionka. Bezrobociem ją postraszyć!
          Wkurzają mnie takie baby. Krzyk to bezsilność. Jak sobie nie radzi niech zmieni
          pracę. Rozumiem, że są trudne dzieci, ale wtedy można też współpracować z
          rodzicami. Szukać rozwiązań itd. Mój syn też rozrabia. Jak jest nieznośny to
          nie dostaje znaczka czy innej nagrody. Jest mu smutno ale potem się stara i
          dostaje. To go motywuje. Może ta pani nie zna takich prosstych metod.
          Skutecznych zresztą.
          Odwagi Ci życzę i spokoju w tej trudnej rozmowie.
          Trzymaj się.
    • dotima Re: kary w przedszkolu 30.11.06, 11:18
      Dziękuję za rady! Powiedziałam synkowi,że ma się dzisiaj bawić wszystkimi
      zabawkami i ma mi powiedziec czy były jakies zakazy. Jeśli tak - najwyższy czas
      zebrać się w sobie i porozmawiać z panią.
      • misia_mama_ptysia chyba nie warto 30.11.06, 13:03
        Z perspektywy czasu powiem NIE WARTO. Ja tak zrobiłam i okazało się, że wielu
        rodziców ma żal do mnie / o czym bezpośrednio nikt mi nie powie/ ,że zakłócam
        świety spokój pani wychowawczyni. W dodatku okazało się, że ktoś dzwonił do
        kuratorium i pani na zebraniu zasugerowała moja osobę /nie wprost, oj nie ,
        tylko kierując wymowne spojrzenia/, ba chyba wcześniej prowadzono już
        krucjatę , bo zauważyłam dziwne zachowania rodziców / nie kłanianie się,
        unikanie/. Dopiero po zebraniu i wypytaniu sie drugiej pani wychowawczyni /to
        naprawde ta pani nie dzwoniła do kuratorium?/zaczęto mnie ponownie rozpoznawać
        i odpowiadać na dzień dobry.
        Tylko zdumiewa mnie to, że NIKT nie zastanowił się dlaczego ktoś dzwonił/
        zresztą ja uważam ,że to jest prawo każdego rodzica, nie skutkują rozmowy w
        przedszkolu - idę do wyższej instancji/, ale widocznie nie można zbytnio
        interesować się dziecmi.
        Na zakończenie dodam tylko,że panie zrobiły tablice , na której - wzorem super
        nani - zaznacza sie dobre zachowanie - kolorowa kropka, złe zachowanie -
        czarna. Wczoraj były organizowane Andrzejki, rodzice mieli możliwość zobaczenia
        tablicy. W naszej grupie jest zdecydowana przewaga czarnych kropek i chyba
        nikogo to nie zastanawia.... Tematu nie ma..... Tylko potem będzie za późno....

        sad(
        • bubu27 Re: chyba nie warto 30.11.06, 14:03
          dla mnie chore!!! to zachowanie rodziców rodem z PRLu. cicho siedzieć nic nie
          mówić, jest dobrze tak jak jest bo może bć gorzej. a lepiej ? w tych czasach
          powinno być tylko lepiej, przy takiej konkurencji
          • misia_mama_ptysia Re: chyba nie warto 01.12.06, 22:22
            Hmmmm, ostatnio słyszę od dziecka - chyba zwariowałaś? Dziś dowiedziałam się, że
            to pani która się nie uśmiecha /pani przynosząca posiłki/. Wcześniej było ty
            wstręciuchu / bo dziecko pokopało pościel/ też od pani co się nieuśmiecha.


            Moja poprzedniczka ma racje, przedszkola rodem z PRL-u. Tylko dlaczego rodzice
            są ślepi.... Potem budzą się w podstawówce, a te negatywne zachowania /na razie
            to tylko/?!/wyśmiewanie kolegów, nieumiejętnośc wspólnej zabawy, bicie/
            przybierają coraz agresywniejszą formę
            • sir.vimes Re: chyba nie warto 12.12.06, 13:31
              A można wiedzieć jakie to przedszkole? Mi się kojarzy z jedną placówką, jeżeli
              trafiłam to można by pogadać... Czy może Pani napisać mi na priv jakie to ?
              • misia_mama_ptysia sir.vimes napisałam na priv 21.12.06, 08:51
        • ela2222 Re: chyba nie warto 22.12.06, 16:54
          Co do tablic i tego typu sposobów określania zachowania dzieci w grupie to nie
          wymysł niani.Od lat to praktykują naucycielki w przedszkolach
    • madrajola Re: kary w przedszkolu 04.12.06, 13:36
      Ja jak usłyszałam, że pani daje klapsy zadzwoniłam - ale do dyrektorki...,
      która była zszokowana tym, co usłyszała. Wiem, ze dyskrenie wypytała dzieci, o
      to czy pani daje klapsy, czy i jak rozmawiała z personelem nie wiem, ale klapsy
      się skończyły. I o to chodziło.
    • abnet Re: kary w przedszkolu 04.12.06, 20:42
      Wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać z tą Panią, myślę że ta Pani przesadza .
      Ja miałam problem bo syn ciągle mówił, że Pani go bije. Rozmawiałam z tymi
      Paniami i w moim przypadku okazało się, że syn fantazjuje.(jak powiedziałam
      Paniom, że mają go nie bić -na życzenie syna) to się śmiały skąd ma taki pomysł.
      A szczególnie po chorobie i tygodniu z mamą w domu strasznie nie chciał iść do
      przedszkola. Teraz coraz chętnie znowu chodzi. a drugi problemem było rozpoczę
      cie leżakowania. Czę sto próbujemy tego uniknąć ale nie zawsze się da. ostatnio
      się dowiedziałam, że karą za złe zachowanie jest siedzenie przy stoliku (ale w sali)
    • magda474 Re: kary w przedszkolu 06.12.06, 14:01
      Witam, jestem mamą trzylatki. zdecydowanie zaprzeczam poglądowi że dziecko po
      przerwie w przedszkolu nie chce do niego iść bo tam Pani robi mu krzywdę. W
      naszym przedszkolu zdecydowana większość dzieci bardzo chętnie chodziła do
      momentu pierwszej choroby czyli beztroskiego pobytu w domu, gdzie wszyscy
      tańczą jak im dziecko zagra, nie ma "sztywnej" pory spania posiłków i zabawy.
      Fascynacja przedszkolem, jako czymś nowym się skończyła i została "rutyna".
      Pani nas uprzedzała na początku, że bunt zaczyna się po pierwszym chorowaniu w
      domu. To że dziecko wspaniale zadebiutuje na początku, nie znaczy że nie będzie
      problemu po miesiącu lub dwóch.
      Jak czytam niektóre posty i słucham opowiadania mam to mam wrażenie że zawsze
      jest z czego ująć. W grupie mojej córki najbardziej niezadowolone mamy to
      niestety mamy dzieci sprawiających problemy Paniom i druim dzieciom. Mamusia
      bardzo oburzona za karę dziecka, ale nie widzi nic w tym, gdy jej synuś gryzie
      i bije innych pluje do talerza kolegi, zabiera prywatne zabawki, ciągnie za
      włosy. Z przekonaniem mówi "mój synek nigdy by czegoś takiego nie zrobił".
      Uczymy nasze dzieci od małego, że Pani - obca osoba nigdy nie ma prawa ukarać
      dziecka, to samo w szkole, w efekcie wyrasta nam mały zbir, który ma tylko same
      prawa i przywileje, jak coś to zawsze mama Panią nakrzyczy, ja jestem
      nietykalny. Zero szcunku dla innych, potem dla nauczycieli.
      Zanim zareagujemy ostro trzeba wszystko przemyśleć, przecież nie mamy idealnych
      dzieci, jak dziecko dostało karę to napewno była jakaś przyczyna.
      Jak moja córka dostała karę nie miałam pretensji do Pani tylko wstydziłam się
      za dziecko które ja TAK WYCHOWAŁAM. Jestem wdzięczna Paniom że potrafią
      skorygować błędy w wychowaniu mojego dziecka
      • mama_sloneczka Re: kary w przedszkolu 07.12.06, 08:19
        Witam,
        a ja jestem mamą 5,5 latka i z doświadczenia wiem, ze nie można tak
        generalizować sprawy, jak ty to zrobiłaś. Może i jestem nadopiekuńczą mamuśką,
        ale mam też zdrowy rozsądek i moje dziecko nie jest wychowywane bezstresowo.
        Popieram stosowanie kar zarówno w domu jak i w przedszkolu. Wszystko jednak ma
        swój umiar. Moje dziecko dwa lata temu po chorobie również nie chciało wrocić
        do przedszkola - nie podawał konkretnej przyczyny. Myśleliśmy, że histeryzuje,
        ze w domku było fajnie, że mu się nie chce. Dopiero po długim czasie okazało
        się, że pani pedagog specjalny wyszydzała dzieci i stosowała nader "dziwne" kary
        (w tym i mojego synka) - dodam, ze było to przedszkole integracyjne.
        Po interwencji mojej i jeszcze kilku rodziców pani pedagog straciła pracę.
        Rzomawiałam bezpośrednio z dyrektorką przedszkola, która zaczęła obserwować
        pracę tej pani i dyskretnie wypytywać dzieci. I okazało się, że to nasz synek
        inne dzieciaczki miały rację.
        Nie można sprawy zostawiać włanemu tokowi, bo w przeciwnym razie wyrosną nam
        nie "małe zbiry", ale małe zalęknione i sfrustowane popychadła.
        pozdrawiam
      • netha.k Re: kary w przedszkolu 24.12.06, 14:30
        Ja mam problem z tym że kiedy mój sym żle się zachowuje to pani twierdzi żę nie
        może go ukarać bo inne dzieci skarżą rodzicom że pani krzyczy. Znam swojego
        syna i wiem żejeśli nie będzie ponosił konsekwencji swoich czynów to wejdzi im
        na głowę. I stało się tak żę robi co mu się podoba w przedszkolu...bije dzici,
        czochra się po podłodze....a pani mówi żęnie jest w stanie go ukarać bo co na
        to dzieci i inni rodzice.
        • scher Re: kary w przedszkolu 25.12.06, 17:07
          netha.k napisała:

          > Ja mam problem z tym że kiedy mój sym żle się zachowuje to pani twierdzi że
          > nie może go ukarać bo inne dzieci skarżą rodzicom że pani krzyczy. Znam
          > swojego syna i wiem żejeśli nie będzie ponosił konsekwencji swoich czynów to
          > wejdzi im na głowę.

          Dziwne, że pani zna tylko krzyk jako metodę zdyscyplinowania dziecka.

          Sz.
    • zuzka771 Re: kary w przedszkolu 06.12.06, 18:20
      Uważam, że powinnaś spokojnie przygotować się do rozmowy z nauczycielką i
      rozmowę odbyć. Zabawki w przedszkolu to nie wystawa w sklepie, każdy niechcący
      może coś zepsuć. Jeśli pani nie radzi sobie z dziećmi powinna zmienić pracę.
      Porozmawiaj z panią, że syn bardzo przeżywa to co, do niego mówi, że nie chce
      chodzić do przedszkola. Powiedz, że syn skarży się, że pani na niego krzyczy i
      straszy. Zobaczysz jak zareaguje. Wspomnij, że porozmawiasz o stosowanym
      metodach z dyrektorem przedszkola. Powinno zadziałać.

      pani go straszy,
      > że jak będzie niegrzeczny to go przeniesie do innej grupy

      Jeśli w drugiej grupie jest spokojniejsza nauczycielka to lepiej dla dziecka.
      Niech przeniesie.
    • kasiapfk Re: kary w przedszkolu 12.12.06, 19:11
      W naszym przedszkolu, pani, któa krzyczałą na dzieci a nawet zdarzyło jej się
      RAZ szrpnąc dziecko -straciła pracę. Na wniosek pani pomocy. Przez dwa dni była
      obserwowana przez paniadyrektor (myślę,że dyskretnie) i niestety pożegnałą się
      z pracą.
      Dzieci muszą znać granice. Od ich stawiania są dorośli opiekujący się nimi. Ale
      postawić jasno granicę i KONSEKWENTNIE (słowo klucz w wychowaniu dzieci) ich
      stosowania wymagać potrafią wyłącznie nauczyciele z powołania. Tak by nie
      skrzywdzić dziecka, ale jednak wymagać. Myślę, że współpraca rodzicó o
      przedskzolanek/dyrekcji jest najwazniejszą sprawą jaką możemy dziecku dać. Jak
      wszystkie strony będą jednomyślne-dziecko nie będzie zdezorientowane.

      Dotima, ja bym porozmawiała najpierw z przedszkolanką, zaznaczając, że
      zaobserwowaliście, że dziecko nie lubi chodzic do przedskozla, skarży się, że
      pani krzyczy. Potem porozmawiałabym z dyrektorem przedszkola prosząc o opinię
      czy pani nie jest zbyt krzykliwa.
      Jak nie pomoże zmieniłabym przedszkole, choć wiem,że czasem nie da rady.
      Trzymam kciuki za rozwiązane problemu.
    • pszczolka Re: kary w przedszkolu 21.12.06, 15:18
      witam,
      ja nie jestem zwolenniczką wychowania bezstresowego, ale nawet nie
      podejrzewałam, że nadal stosowane są w przedszkolach takie dziwne i drastyczne
      dla psychiki dziecka kary. Moja córcia jest raczej niejadkiem- je ale dosyć
      mało. Któregoś dnia odbierajac ja z przedszkola zauważyłam, ze jest zapłakana
      wiec pytam co sie dzieje, a ona opowiada mi, ze za karę wyprowadzono ja do
      innej sali (do sredników) i Pani ja zostawiła i tam musiała zjeść obiad.
      Córeczka jest zamknięta w sobie i dopiero po czasie odkrywa wszystko i przeżywa-
      wtedy też wciąż powtarzała "nic sie nie stało". Po jakimś czasie zaczęło sie-
      płakała, bo ona nigdy nie chce iść do średniaków. Ja pomyślałam, ze moze myśli,
      że będzie musiała zostawić swoje koleżanki i zmienić sama grupę, wiec jej
      uparcie łumaczyłam, ze wszystkie dzieci pójdą do średniaków- rozpacz sie
      pogłebiała do tego stopnia, ze zaczęła gorączkować. Na domiar złego dzieci
      przygotowywały jasełki i to właśnie w sali średniaków- wiecie co było?! płacz
      przy każdym wyjściu z sali (nawet do łazienki) bo kojarzyła to z przejściem do
      średniaków a to z kolei z karą- 3 tygodnie trwały tłumaczenia, by wszystko
      wyprostować. W sumie wydaje sie, ze takie wyprowadzenie z sali to niewielka
      kara, ale jakie skutki wielkie...echhhh
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka