waldek.usa
19.08.04, 19:00
Polonia może przechylić szalę
Przedstawiciele Polonii amerykańskiej mówią, że nie będą głosować w wyborach
prezydenckich na George'a Busha, bo mało zrobił dla Polski!
Z rozmów, które przeprowadziłem w Stanach Zjednoczonych również wyciągnąłem
wniosek, że Polonia poprze raczej kandydata demokratów Johna Kerry"ego. Ale z
innego powodu. Nie dlatego, że Bush nie chce zgodzić się na zniesienie wiz
dla Polaków.
Nie sądzę, żeby Kerry radykalnie coś zmienił w stosunkach z Polską, które
uważam za bardzo dobre. Może on być jednak bliski Polakom z tego powodu, że
to trzeci w historii kandydat na prezydenta, który jest katolikiem.
Tegoroczne wybory będą wyjątkowo zacięte. Jeszcze nigdy nie było takiej
polaryzacji opinii. 90 proc. społeczeństwa już wie, na kogo zagłosuje. Walka
toczy się o 10 proc. niezdecydowanych. W tej sytuacji, gdyby cała Polonia
blokiem poparła Kerry'ego, mogłoby to mieć znaczenie.
W wyborach w USA Polonia może przeważyć szalę zwycięstwa na rzecz Johna
Kerry'ego. - Bush nic nie zrobił dla nas i dla Polski. Ludzie nie będą na
niego głosować - mówi ŻW Les Kuczyński, dyrektor Kongresu Polonii
Amerykańskiej.
Według amerykańskich socjologów, przeważający wpływ na wygraną kandydata
republikanów George'a
Busha w wyborach prezydenckich w 2000 r. miały głosy obywateli amerykańskich
pochodzenia polskiego. W listopadzie tego roku ci sami wyborcy mogą pogrążyć
urzędującego prezydenta, który nie odwdzięczył się Polsce za jej pomoc w
Iraku.
- Pod względem słownych deklaracji jest to jeden z najbardziej propolskich
prezydentów USA. Ale jeśli chodzi o działania, niczego się nie doczekaliśmy -
mówi nam Maciej Wierzyński, redaktor naczelny polonijnego "Nowego
Dziennika" .
- Nie zostały spełnione nasze oczekiwania w sprawie wiz i nielegalnej
imigracji z Polski. A przecież na tle milionów nielegalnych imigrantów w
Ameryce ten niewielki promil polskich przybyszów jest naprawdę śmieszny -
dodaje.
Kuczyński, dyrektor krajowy najpotężniejszej organizacji polonijnej, wskazuje
na brak finansowego wsparcia USA dla Warszawy. - Co prezydent Bush robi dla
Polski? Dokładnie nic. 30 mln dolarów pomocy wojskowej to bardzo mało. Kiedy
się porównuje to z wielkimi kwotami, którymi ten rząd wspomaga Izrael, to
można się tylko uśmiać - mówi.
Podczas ostatniej wizyty premiera Marka Belki w Waszyngtonie Bush ograniczył
się do pochwały zaangażowania sił polskich w Iraku. Nic też nie powiedział o
zniesieniu upokarzających procedur, którym poddawani są Polacy przy ubieganiu
się o amerykańską wizę. Amerykanie polskiego pochodzenia obserwowali wizytę i
są coraz bardziej rozeźleni na Busha. - Przydałby się chociaż gest, np.
zniesienie opłat wizowych - podsumowuje Wierzyński.
W sondażach przedwyborczych w USA Bush i kandydat demokratów John Kerry idą
łeb w łeb, więc głosy kilkumilionowej Polonii mogą przesądzić o wyniku. W
ostatnich wyborach o rezultacie zadecydowała minimalna liczba głosów, a
podobna sytuacja prawdopodobnie powtórzy się i teraz. - Bardzo ważne będą
wyniki z kilku stanów, gdzie Polonia jest silna - Pensylwanii, Michigan,
Ohio. W każdym z nich jest 800-900 tys. ludzi pochodzenia polskiego. Jeżeli
jedna grupa etniczna, czyli Polacy, zagłosuje blokiem, to może przesądzić o
przegranej Busha - przewiduje dyrektor KPA.
Polonusów dodatkowo rozsierdził fakt, że Bush w ogóle nie zwraca na nich
uwagi w toczącej się kampanii wyborczej. Skupił się na walce o głosy 30
milionów Latynosów, a o polskiej siedmiomilionowej mniejszości zapomniał.
Amerykanie polskiego pochodzenia chcą przypomnieć mu o sobie podczas wyborów.
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1030&news_id=45754