do mam z Anglii

10.05.06, 14:11
Wiem, że takie tu zaglądają, więc chciałabym skorzystać i zapytać o kilka
spraw. Jak wygląda kwestia naturalnego przyswajania sobie przez dzieci
angielskie różnych czasów? Czy niemal intuicyjnie kilkulatek czuje różnicę
pomiędzy Present Perfect a Simple Past? Czy też może w szkole "tłuką" im
regułki, co i jak? Czy w ogóle dzieciaki przedszkolne operują wszystkimi
czasami, w tym ciągłymi w różnych odmianach? Czy mają problemy z czasownikami
nieregularnymi? Jak wygląda sprawa poprawności w czytaniu i pisaniu w
początkowych etapach nauki? Czego uczą się na lekcjach gramatyki? I jeszcze
kwestia codziennego języka, nawet u dorosłych. Na ile przekazywane nam zasady
w szkołach czy podręcznikach gramatyki na co dzień nie mają większego
znaczenia, czy wręcz w domu brzmią sztucznie?

A przy okazji, wiecie, jak jest myszoskoczek? Nie udało mi się znalećć w słowniku.
    • jagienkaa Re: do mam z Anglii 10.05.06, 21:04
      o rany ale nawaliłaś pytańsmile
      na część pytań mogłabym odpowiedzieć ale moje dziecko ma dopiero 3,5r i dopiero
      zaczyna normalnie mówić, a Tobie pewnie chodzi o bardziej 'zaawansowane'
      wiekiem dzieci. Może zapytaj na tym forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229
      albo tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37418
    • niepytana Re: do mam z Anglii 11.05.06, 03:48
      Mam nadzieje ze chodzi Ci o dzieci dla ktorych angielski jest pierwszym
      jezykiem bo wlasnie mam Ci pobieznie odpowiedziec na kilka Twoich pytan. Moje
      dzieci w ogole nie umieja po polsku takze angielski jest nie tylko ich
      pierwszym ale i jedynym jezykiem porozumiewania. Mieszkamy w US ale odpowiedzi
      na pytania chyba tak samo sie licza wink

      Jak wygląda kwestia naturalnego przyswajania sobie przez dzieci
      > angielskie różnych czasów? Czy niemal intuicyjnie kilkulatek czuje różnicę
      > pomiędzy Present Perfect a Simple Past? Czy też może w szkole "tłuką" im
      > regułki, co i jak?

      Male dzieci czesto myla czasy. Najczesciej uzywaja terazniejszego -simple
      present. Ale to tylko takie poczatkujace dwulatki. Naprzyklad na pytanie "Where
      did you go yesterday?" czesto mowia "I go Grandma's house". Czyli nie tylko
      mieszaja czasy ale i pomijaja niektore wyrazy. Prawda jest tez ze wiele
      wychodzi ze zwyklego osluchania sie z jezykiem i jezeli slysza ze naokraglo
      wszyscy wkolo mowia "Yesterday I went..." , "Earlier today I was..." to za
      jakis czas wyrazenie "Yesterday I go..." bedzie poprostu ranic male ucho wink))
      Roznicy miedzy present perfect a simple past nie znaja absolutnie z teorii, ale
      z osluchania. Nie zastanawiaja sie oczywiscie nad uzyciem odpowiedniej formy
      tylko mowia to jak im sie wydaje ze powinno byc, a jak sie pomyla to tez nie ma
      problemu wink Dla mnie angielski to tez ten glowny jezyk ktorym rozmawiam na
      codzien. Powinnam napisac pierwszy, ale nie moge bo wychowalam sie przez
      pierwsze 10 lat w polskim. Tez cos takiego poprostu mam ze nigdy nie powiem "I
      was there before", albo "I've been there on Tuesday". To tak jakby mnie ktos
      czesal pod wlos wink)) O tym sie nie rozmysla, to sie poprostu wie. W szkole nikt
      raczej nie uczy czasow jako czasow. Napewno gdy dzieci pisza jakis essay to jak
      zrobia w nim blad gramatyczny to sie go poprawia, ale nie maja lekcji
      przeznaczonej na analize roznicy miedzy present perfect a simple past.

      Czy w ogóle dzieciaki przedszkolne operują wszystkimi
      > czasami, w tym ciągłymi w różnych odmianach?

      To napewno zalezy od dziecka i od zasobu jego slow, umiejetnosci wyslawiania
      sie itd. Naprzyklad w Polsce sa zapewne dzieci w przedszkolu ktore
      powiedza:"Jezeli bedziesz mogl do mnie przyjsc jutro, to zapytamy sie mojej
      mamy skad wiedziala ze w piatek bedzie padal deszcz." A sa i takie ktore
      powiedza:"Jak przyjdziesz jutro, to spytamy sie mamy skad wie ze jutro bedzie
      deszcz."

      Czy mają problemy z czasownikami
      > nieregularnymi?

      Tak bardzo czesto i to jeszcze nawet jako 5/6latki. No moze nie w czesto
      uzywanych czasownikach jak go/went, is/was; ale naprzyklad begin-beginned, albo
      jeszcze kiedys pamietam break. What happened to it? "It's broken" Did it
      break? "Yeah, it breaked" hehehehe. Co tam jeszcze z moich dzieci pamietam...
      O ... I flied, I growed... smile)))Takie cuda.

      Jak wygląda sprawa poprawności w czytaniu i pisaniu w
      > początkowych etapach nauki?

      Nie wiem jak na to pytanie odpowiedziec bo nie bardzo wiem o co chodzi. Uczenie
      czytania jest w jakims stopniu wzrokowe i reguly same implantuja sie w glowie.
      Podobnie jak z mowa. Poswieca sie coprawda troche czasu na omowienie regul ze
      jak wyrazy typu rake, cake, made koncza sie na silent 'e', a 'a' w
      poprzedzajace jest dlugie, ale tak naprawde to chyba wiecej w tym wzrokowosci i
      zapamietywania. No bo tak naprawde jak sie czyta jakis tekst to kto ma czas
      rozmyslac o regulach wymowy przed kazdym wyrazem.

      Czego uczą się na lekcjach gramatyki?

      Naprzyklad takich rzeczy jak odmiany wyrazow np. baby w plural zmienia sie na
      babies, itd. Ale czy to jeszcze gramatyka czy juz ortografia? Nie wiem smile

      Na ile przekazywane nam zasady
      > w szkołach czy podręcznikach gramatyki na co dzień nie mają większego
      > znaczenia, czy wręcz w domu brzmią sztucznie?

      Napewno istnieje ten regionalism jezykowy gdzie pewne wyrazenia
      brzmia "smiesznie" czy "dziwacznie". Ale to nie ma tyle znaczenia z osoba dla
      ktorej angielski nie jest pierwszym jezykiem co wlasnie z roznymi regionami.
      Jest bardzo wiele wyrazen angielskich w UK ktorych nigdy nie uslyszysz w
      Ameryce, i na odwrot. Nawet dla mnie, a ja sie jezykowo wychowywalam w Kanadzie
      a teraz mieszkam na poludniu US i jest wiele takich zwrotow ktorych nigdy nie
      mowilam w Kanadzie a teraz mowie caly czas, az mi rodzice i kolezanki w
      Kanadzie zwracaja na to uwage przez telefon. Mysle ze nawet jezeli Twoja mowa
      jest typowo ksiazkowa i "sztuczna" sam fakt ze rozumiesz co sie do Ciebie mowi
      i inni pi razy drzwi Ciebie rozumieja to duzy plus a regionalism jezykowy
      dopadnie Cie z pewnoscia po niecalym roku przebywania miedzy "tambylcami". Inna
      zupelnie rzecz to ten drewniany polski akcent ktorego tak wielu ludziom ciezko
      sie pozbyc i... tutaj jest rzecz najgorsza ze im sie wydaje ze oni zadnego
      akcentu nie maja i mowia jak tutejsi. Jak pojdziesz na inne fora to zobaczysz
      ze sie niektorzy spieraja ze przyjezdzali do Anglii i nic nie mogli zrozumiec
      bo to Anglicy zle mowili. No salwa smiechu poprostu. No ale to temat inny. O i
      chcialam jeszcze dodac ze to tylko moje prywatne obserwacje. Moze ktos inny
      dopisze Ci cos jeszcze innego, ciekawszego. Pozdrawiam.

      PS. Mysioskoczek to Gerbil, ale przyznam sie ze myszoskoczka musialam sprawdzic
      na wikipedia polskiej smile
    • shamsa Re: do mam z Anglii 11.05.06, 08:13
      dzieci na calym swiecie maja w glebokim powazaniu czasy i regulki. przyswajaja
      sobie MOWĘ. popelniaja bledy i nic sobie z tego nie robia. czy ty, mowiac "mama
      daj!" wiedzialas, ze uzywasz trybu rozkazujacego?
      dziecko w naturalny sposob chłonie język jako calosc, nie regulki. te sa po to,
      by zgrzybialy starszak latwiej sie uczyl jezyka, ktorym nie mowi na codzien.
    • shamsa Re: do mam z Anglii 11.05.06, 08:14
      odpowiadajac na drugie pytanie: sztucznie brzmi raczej mowa niegramatyczna. tak
      jak ucza tak powinno sie mowic, po ewentualnej "zyciowej" korekcji (np grupy
      spolecznej z ktora sie ma do czynienia)
      • annka12 Re: do mam z Anglii 11.05.06, 10:06
        Na pewno nikt nie uczy regulek ani w jakich sytuacjach jaki czas bo to jest po
        prostu przyswajane z czasem w wyniku osluchania i uzywania jezyka na co dzien.
        moj maz Anglik z urodzenia w ogole nie wiedzial o czym mowie jak go zapytalam
        po co im do chol....tyle czasow heheheh Ich nazw rowniez nie zna Aha a osoba
        wykstalcona na uniwersytecie ( co prawda nauki scislesmile
        • mama-maaa Re: do mam z Anglii 12.05.06, 20:46
          Dziewczyny - dzięki serdecznesmile Właściwie odpowiedziałyście na wszystkie moje
          pytania; zerknęłam również na dyskusje w podanych linkach.
          Niepytana, Twój polski jest rewelacyjny, w ogóle nie widać, że nie mieszkasz u
          nas. Napisz, proszę, w 2 słowach czy obracałaś się na obczyźnie w polskim
          środowisku? Czy biegłość w piśmie to bardziej Twoja praca czy zasługa rodziców?
          No i jak wspominasz początki za Oceanem?
Pełna wersja