Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim?

22.01.02, 15:10
Podajcie swoje spostrzezenia jak sie pozbyc akcentu polskiego w USA.

Jest taka historyjka o Demokrycie ktory nie mogl wymowic 'R' i chodzil nad
rzeczke, wkladal kamyczki do buzi i tak zostal wielkim mowca Grecji...

Sa jakies tasmy, kursy w lokalnych szkolkach, chodzenie do szkoly. Czy komus
sie udalo, zeby byl nierozroznialny od miejscowych? Bo z tego co widze to sa to
wszystko polsrodki.

Nie wierze w to, ze bycie z partnerem tubylcem robi wielka roznice chociaz na
pewno pomaga.

Nie mowie nawet o idiomach, mowie tylko o 'prawidlowym' akcencie typowym dla
danego rejonu. Czy komus sie to udalo, zna takiego i jak do tego doszli?

Niech sie wypowiedza filologowie i dobrzy amatorzy. A moze inne jezyki maja cos
do powiedzenia na ten temat?

Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? 22.01.02, 15:18
      drapieznik napisał(a):

      > Podajcie swoje spostrzezenia jak sie pozbyc akcentu polskiego w USA.
      >
      > Jest taka historyjka o Demokrycie ktory nie mogl wymowic 'R' i chodzil nad
      > rzeczke, wkladal kamyczki do buzi i tak zostal wielkim mowca Grecji...
      >
      > Sa jakies tasmy, kursy w lokalnych szkolkach, chodzenie do szkoly. Czy komus
      > sie udalo, zeby byl nierozroznialny od miejscowych? Bo z tego co widze to sa to
      >
      > wszystko polsrodki.
      >
      > Nie wierze w to, ze bycie z partnerem tubylcem robi wielka roznice chociaz na
      > pewno pomaga.
      >
      > Nie mowie nawet o idiomach, mowie tylko o 'prawidlowym' akcencie typowym dla
      > danego rejonu. Czy komus sie to udalo, zna takiego i jak do tego doszli?
      >
      > Niech sie wypowiedza filologowie i dobrzy amatorzy. A moze inne jezyki maja cos
      >
      > do powiedzenia na ten temat?
      >

      Dla mnie to bariera nie do przeskoczenia, winne sa za glosne koncerty....
      dla mnie beach i bitch to to samo. (wymowa i akcent)
      • maurycy Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? 22.01.02, 15:43
        beach = biicz
        bitch = bycz

        W j. angielskim masz długie i krótkie samogłoski + ruchomy akcent. Z chwilą gdy
        nauczysz się je rozróżniać i akcentować wyrazy poprawnie to już będzie duży
        postęp.

        Inne błędy Polaków:

        Ubezdżwięcznianie dźwięcznych końcówek, np amerykanin wypowie nasz chleb jako
        chleb, a nie chlep.

        Niewymawianie s i z zębowego - słynne "th". Wymawia się ja "s" lub "z" z
        językiem opartym o koniec górnych siekaczy, a nie o dziąsła.

        Niewymawianie wyraźne końcowych spółgłosek - wszystkie "t", "d", "p", "m".....
        muszą być wyraźnie wypowiedziane.

        Wszystkie "s" po dźwięcznej zmieniają się na "z". Np. "was" = "uoz".

        Przestrzeganie tych kilku prostych reguł powinno znacznie poprawić twoją wymowę.

        Miłych ćwiczeń

        Pozdrowienia Maurycy
      • Gość: mik Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.turboline.skynet.be 22.01.02, 15:45
        Mam problem z wypowiedzeniem niektorych wyrazow.Jez. francuzki.Specjalista
        tlumaczyl mi,ze sa to sprawy krtani(pozny wiek)nie do przekroczenia.Miesnia,
        struny, sa tak uksztaltowane,ze nie sposob ich zmienic.Pozostalo tylko
        przygladac sie naszemu potomstwu.Oni z tym radza znakomicie.
        • Gość: A27 Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.proxy.aol.com 22.01.02, 15:58
          Z tego co wiem akcentu jest sie trudno pozbyc. Zreszta po co sie pozbywac?
          Najbardziej mnie smiesza ci rodacy, ktorzy twierdza, ze mowia bez akcentu, a ja
          jakos slysze piekne polskie "r" i zaspiew wschodni..
          • Gość: Don Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.01.02, 16:31
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > Z tego co wiem akcentu jest sie trudno pozbyc. Zreszta po co sie pozbywac?
            > Najbardziej mnie smiesza ci rodacy, ktorzy twierdza, ze mowia bez akcentu, a ja
            >
            > jakos slysze piekne polskie "r" i zaspiew wschodni..


            Mieszkajac w Hiszpanii tez mam problemy z akcentem i to spedza mi sen z powiek !
            Nie moge w zaden sposob wymowic francuskiego "r" sasiadow mam francuzow.I na
            codzien mam problemy z tym wschodnim "zaspiewem" ciagle to brzmi nietak jak
            twierdzi moja zona Rosjanka. Pozdrawiam i pytam :czy ta niemoznosc nasladowania
            akcentu jest decydujaca w zyciu sprawa ?
            • Gość: A27 Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.proxy.aol.com 22.01.02, 16:42
              Don, ja slyszalam, ze akcenty sa "charming".
              No te preocupes. Wazniejsze zeby mowic gramatycznie i z sensem. Mowiac to nie
              jestem pewna czy uzylam wlasciwej formulki w hiszpanskim.
              • Gość: Don Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.01.02, 16:58
                Gość portalu: A27 napisał(a):

                > Don, ja slyszalam, ze akcenty sa "charming".
                > No te preocupes. Wazniejsze zeby mowic gramatycznie i z sensem. Mowiac to nie
                > jestem pewna czy uzylam wlasciwej formulki w hiszpanskim.

                Wiem o co ci chodzi,oczywiscie masz racje !Dla Amerykanca zona z "francuskim"
                akcentem to extra atrakcja.uzylas prawidlowej formy w hiszpanskim-zauwazylem
                Twoje zdolnosci jezykowe w kilku postach.A jak z Twoim "akcentem"? W szukaniu
                pracy ma to znaczenie?
                • Gość: A27 Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.proxy.aol.com 22.01.02, 17:01
                  Mam akcent. W szukaniu pracy to chyba nie przeszkadza, bo zaczyna sie przeciez
                  od pisania listu motywacyjenego i resume. Na tych akcentu nie widac, bo zawsze
                  maz mi to sparwdza pod katem poprawnosci jezykowej. Na interview, podobno
                  akcent nie powinien byc 'handicapem' i mam nadzieje, ze nie jest.
    • drapieznik Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? 22.01.02, 17:53
      Bardzo ciekawe wypowiedzi - pod roznym katem.

      Maurycy skomentowal to pod katem teoretycznym i ma niewatpliwie racje. Tylko
      czy nie ma jakiejs lepszej metody? Ja w zasadzie mowie tym jezykiem od
      dziesiatkow lat, obracam sie tylko w anglojezycznym srodowisku, nie mam nawet
      zony Polki i NIC. CHodzi mi wlasnie o akcent! Nawet idiomy znam, jak rowniez
      slang.

      Tak, kupilem American Accent Training by Cook, from Barrons (kilka tasm i
      lusterko) ale jakos nie mialem sie okazji do tego zabrac od wielu lat. A zeby
      bylo jeszcze gorzej, mam wyjatkowy talent do jezykow (nie chalac sie), i mowie
      duzo lepiej niz wokol mnie czy w pracy. I nawet oni to przyznaja, tylko ten
      cholerny akcent. Musi byc jakas metoda, ktora tego uczy. Internet search podaje
      kilka kursow i metod, jedna z najlepszych to wlasnie 'Cook'.

      Po co zmieniac: latwiej jest sie wmieszac w tlum. Krew mnie zalewa jak
      jakis 'lingwista' amerykanski pyta: czy ty jestes z Rosji? A 100% emigracji
      stamtad to zydowska, wiec odpowiadam: szalom i pare razy mi sie udalo na tym
      skorzystac... Dla zasady - jak juz sie cos robi to lepiej to robic dobrze.

      Chyba jest tak jak Maurycy mowi: ksiazka do wymowy angielskiego, studiowanie z
      lusterkiem i dzienny przydzial czasu na to. Mysle ze pol godziny dziennie przez
      6 miesiecy musi dac zadany wynik.

      A teraz opis sytuacji: zebranie bylo w Georgii. Kazdy musial przygotowac
      raport. Jeden gosc, z typowym spiewnym akcentem rednecka z ostatniego kata
      Georgii platal liczby. Szef powiedzial: Bob, jak jeszcze raz sie nie
      przygotujesz to wysle cie do Nowego Yorku. Pomyslalem: fajnie by bylo gdyby sie
      to mnie przytrafilo. Zapytalem po zebraniu kolege o co chodzilo: a nie
      slyszales jak on mowi? Nadal nie wiedzialem o co chodzi. Czy ty sobie
      wyobrazasz co z nim zrobia w NY jak bedzie mowil swoim akcentem z Georgii?
      Teraz zrozumialem dlaczego facet oblal sie zimnym potem na tym zebraniu.






      • Gość: Martyna Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.MARYWOOD.EDU 22.01.02, 21:31


        Czy kasety, ktore kupiles dotycza akcentu przy wymawianiu pojedynczych slow ?
        Bo przy wymowie bardzo wazna jest prawidlowy akcent w zdaniach. Mam na mysli
        akcentowanie pewnych wyrazow w zdaniu. Moja kolezanka chodzila na kurs redukcji
        akcentu w Nowym Yorku dostala ksiazke i kasety do cwiczen.
        Pozdrawiam
        P.s Gdzie mozna zakupic zestaw do nauki, ktore Ty kupiles.
        Znasz adres internetowy i telefon?
        • drapieznik Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? 23.01.02, 00:09
          To jet taka plastykowa obwoluta z broszura. ISBN jets 0-8120-7763-6. Kupilem to
          chyba w B'Daltons jescze przed rewolucja internetowa. Sprawadz w
          www.amazon.com, Auto: Ann Cook, Wydawnictwo: Barron's Educational
          Services. Poszukaj w www.google.com pod haslami takimi jak american
          accent, american accent training, itp. Jak chcesz wiecej info to daj znac.

          Jestem pewien, ze twoja kolezanka dostala wlasnie taka 'ksiazke' (nie jest to
          ksiazka tylko broszuro-ksiazeczka z lusterkiem i flamastrem (!)). Wszyscy to
          zachwalaja a ja jakos nie wytrwalem dluzej niz jedna lekcje. Czy twoja
          kolezanka miala rezultaty?

          Slyszalem niektorych nie-Polakow, ktorzy mowili naprawde dobrze i zawsze sie
          zastanawialem dlaczego im idzie lepiej. Nie wierze, ze np Niemcy sa urodzeni do
          angielskiego a Polacy nie. Dowodem na to niech bedzie ze wiele lat temu ludzie
          ze znajomoscia angielskiego byli rzadkoscia a teraz prosze! A wiec to sprawa
          upowszechnienia i pewnych 'trickow' jezykowych. Byl w Polsce podrecznik
          Balutowej do nauki akcentu brytyjskiego. Ale tu chodzi o amerykanski...

          Podtrzymajcie watek, bo warto. Wydaje mi sie, ze przy takiej masie ludzi z tym
          samym 'narodowym' problemem, ktos poda najrozsadniejsze rozwiazanie. Ciekawe co
          o tym sadza lingwisci, szczegolnie filologii? Slyszalem niezlych polskich
          wykladowcow i ciekawe jak oni sie tego nauczyli. Jedno jest pewne, sam pobyt za
          granica tego nie zalatwi.

          Dawniej probowano w Zegrzu uczyc metoda przez sen. Anglista to skomentowal ze
          im szybciej sie nauczy tym szybciej zapomni...

          Special forces maja ciekawy program i 'zaganiaja' kandydata w stan skrajnego
          wyczerpania umyslowo/fizycznego. Wtedy mu 'pompuja' wiedze podobno z dobrym
          rezultatem. Ale czy akcent tez? Ta sprawa akcentu coraz bardziej wyglada jak
          instrument muzyczny. Jak chcesz grac na gitarze to instrument musi miec
          okreslony ksztalt, bo inaczej to nie gitara ale np. mandolina. A wiec uklad
          ust, jezyka czyli lusterko. Plus to co Maurycy powiedzial, czyli roznego
          radzaju redundacje.

          • Gość: N Re: do drapieznik IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 04:12
            Jesli rzeczywiscie chcesz popracowac nad jezykiem to jest program komputerowy
            ktory pokaze Ci wykorzystujac animacje jak ustawic jezyk i usta by otrzymac
            dzwiek odpowiadajcy glosce angielskiej.Masz duzo przykladow i kontroler.Otoz
            mowisz do mikrofonu a program oceni zakres znajomosci i jezeli strzlka wychyli
            sie na zielone pole to Twoja wymowa jest traktowana jak urodzony w
            ameryce.Praca zmudna bo by uzyskac rezultaty musisz jedno czy dwugloski
            powtarzac az ta strzalka osiagac bedzie to magiczne zielone pole.Wymowa w
            programie to nie dzwieki generowane ale autentyczni lektorzy,Sa rowniez dwa
            slowniki angielskie z naturalna wymowa.Programy bardzo dobre ale wymagaja
            pracy nad soba.Zapomnij rowniez o podrabianiu dzwiekow jak radza
            niektorzy.Jesli chcesz dobrze mowic to musisz uzyskac angielsko brzmiacy
            dzwiek a nie polski "I" czy "dz".Akcent jest bardzo wazny bo zmienia sens
            wyrazu lub czyni go zupelnie niezrozumialym.Powodzenia.
            • Gość: Apollo Re: Wyzszosc polskiego nad amerykanskim IP: *.enter.net 23.01.02, 04:27
              Duzy zaklad pracy.Zmiana oprogramowania maszyn przemyslowych i cwaniak
              amerykanin idzie do ciezkiej pracy na inna maszyne.Po ustawieniu maszyny
              stawiam peruwianczyka do nowiutkiej maszyny z bardzo lekka praca.Obuzony
              amerykanin pyta dlaczego to nie on pracuje na niej dalej i zlosliwie podkresla
              iz mnie nie rozumie.Na to ja jemu spokojnie,widzisz chlopie twoj problem jest
              w tym iz nie znasz polskiego jak bys znal ten jezyk to bys mi dokladnie
              wytlumaczyl o co ci chodzi i bys mial lekka prace a ze ty nie rozumiesz mojego
              angielskiego z tym moim akcentem,dlatego musisz pracowac tak ciezko!!!
              Od dnia nastepnego bardzo dobrze mnie rozumial!!!
              Nawet ponoc nauczyl sie paru slow po polsku mysle ze niezbyt cenzuralnych lecz
              nie mial nigdy odwagi mi tej znajomosci zademonstrowac,tak to jest z akcentem.
              • Gość: Don Re: Wyzszosc polskiego nad amerykanskim IP: *.uc.nombres.ttd.es 23.01.02, 20:50
                Gość portalu: Apollo napisał(a):

                > Duzy zaklad pracy.Zmiana oprogramowania maszyn przemyslowych i cwaniak
                > amerykanin idzie do ciezkiej pracy na inna maszyne.Po ustawieniu maszyny
                > stawiam peruwianczyka do nowiutkiej maszyny z bardzo lekka praca.Obuzony
                > amerykanin pyta dlaczego to nie on pracuje na niej dalej i zlosliwie podkresla
                > iz mnie nie rozumie.Na to ja jemu spokojnie,widzisz chlopie twoj problem jest
                > w tym iz nie znasz polskiego jak bys znal ten jezyk to bys mi dokladnie
                > wytlumaczyl o co ci chodzi i bys mial lekka prace a ze ty nie rozumiesz mojego
                > angielskiego z tym moim akcentem,dlatego musisz pracowac tak ciezko!!!
                > Od dnia nastepnego bardzo dobrze mnie rozumial!!!
                > Nawet ponoc nauczyl sie paru slow po polsku mysle ze niezbyt cenzuralnych lecz
                > nie mial nigdy odwagi mi tej znajomosci zademonstrowac,tak to jest z akcentem.


                Apollo ale tys to "gosc" gonisz rozstawiasz cwaniakow amerykanow i
                peruwianczykow,decydujesz gdzie kto ma pracowac itd Nawet nie maja odwagi
                powiedziec do ciebie niecenzuralnie.i jeszcze udawadniasz amerykanowi,ze u siebie
                powinien rozumiec po polsku -to by mial lzejszy prace. skad ja to znam ? Tylko
                role byly zmienione !To oczywiscie wrazenie po przeczytaniu twego postu-i nic nie
                ma wspolnego z nauka jezyka obcego . A co bylo jak sie przebudziles ? smile)
            • drapieznik Do N. 23.01.02, 14:25
              Bardzo ciekawie napisalas. Najpierw myslalem, ze to taki superintelektualny
              zart, ale potem zaryzykowalem search i kilka linkow znalazlem.

              1.www.indiastar.com/ameracc.htm $300, dla ludzi z Indii. Jest to o tyle
              ciekawe, ze w Indiach sa telecentra obslugiclienta w USA. Taki facet w Indiach
              za $100 prezentuje sie jako urodzony w Kentucky i to mu wychodzi! Jezeli ktos z
              Indii moze sie tego nauczyc w kilka tygodni, to mam nadzieje, ze Polak tez.
              Tylko potrzeba metody. Narobilas mi apetytu i jestem pewien, ze wiedzialas
              jakie bedzie moje (nasze) nastepne pytanie do ciebie...

              2. www.aln.org/alnweb/magazine/Vol4_issue1/donahue.htm
              ciekawy link teoretyczny, to samo co sugerowala N., ale niestety bez
              praktycznego programu. Ciekawe jest, ze N. uzyla terminu "animation' w tym
              kontekscie co swiadczy o znajomosci tematu.

              3. Zaczalem uzywac "computer" i "accent learning"...
              esl.about.com/cs/software/ Troche za duzo! Teraz po przefiltrowaniu:

              www.accentlab.com Czyzby to bylo to?! $40???? Na papierze wyglada
              fascynujaco.

              4. www.speechcom.com Interesujacy program ale wyglada to na tradycyjna
              wersje tasm w komputerowym wydaniu. Cofanie tasmy nie jest tak latwe jak
              operowanie myszka, zwlaszcza w samochodzie... Maja tez demo i mozna sie pobawic
              z glosnikiem. Wyglada to jak oryginalny kurs Retmanow.

              5. www.inspiredidea.com/colorphonics.htm

              ciekawy link, dla srednio zaawansowanych i doroslych (!). Uzywa CD ROM.
              Poprzednia nazwa firmy: color phonics...
              wzmianka, ze program jest z uwzglednieniem polskiego (!) $40

              6. www.free-toefl.com/ ciekawy program, podobno za darmo, do ESL. Ale
              to raczej nie nasz temat. Podobnie z www.freeenglish.com

              7. www.rosettastone.com selected by USD, NASA...wzmianka o polskim.
              wyglada to na hype, ale chcialbym sie mylic.

              8. www.accentsoft.com/ nie, to nie ma nic wspolnego z akcentem o ktorym
              my mowimy. Wrazliwym odradzam. Niewrazliwym polecam. Ostrzegam: trudno sie od
              nich odczepic.

              I to by bylo na tyle. Dziekuje wszystkim za kontrybucje do tego niezwyklego
              tematu.

              Apollo: twoja metoda jest dobra w pewnych srodowiskach, ale tam gdzie panuje
              paranoja z diversity to za taki numer, a nawet duzo lzejszy wyrzucaja z pracy.
              Chyba, ze jest sie wlascicielem, no ale wtedy tez mozna sie naciac na pieniacza
              sadowego. Sa przypadki, ze takiemu jednemu z drugim nie mozna nawet powiedziec,
              ze sie go nie rozumie bo zarzuca, ze jest sie 'insensitive". Paranoja, ale
              jest. To samo o przypomnieniu, ze szczoteczki do zebow sa i mozna je nawet
              kupic.

              Maria: masz duzo racji, chociaz go nie slyszalem po angielsku, ale ci wierze,
              ze musialo byc to co najmniej dziwne. Tluke tym lbem o biurko, bo przeciez musi
              byc jakies rozsadne rozwiazanie. To wyglada na zmowe tych angoli, zeby wylaczyc
              biednych emigrantow z Polski z obiegu i tym akcentem ich wytatuowac, mowiac im:
              nie martw sie, jestesmy cierpliwi i jutro bedzie lepiej. Moze ta N. odpowie...
              • Gość: N Re: Do drapieznik IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 21:45
                Tego o czym pisalem nie znajdziesz w internecie co najwyzej wskazowki gdzie to
                kupc.Wszystkie trzy pozycje w Kanadzie kosztuja ok $150 Can.
                • drapieznik Do N. 23.01.02, 22:36
                  Czy mozesz sie z nami podzielic sekretem?
                  • Gość: N Re: Do drapieznik IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.01.02, 01:09
                    1.Learn To Speak English v 8.1 informacje znajdziesz pod:
                    www.learningco.com/SubCategory.asp?CID=152&SubTab=57
                    aktualna cena $19.99 Us
                    2.The American Heritage Talking Dictionary.
                    3.Merriam-Webster's Collegiate Dictionary &Thesaurus.Deluxe Audio Edition

                    • drapieznik Do N.- twoj ostatni post jest od rzeczy 24.01.02, 01:50
                      ...niemniej jednak dziekuje za naprowadzenie mnie na wlasciwy trop i rozumiem
                      przyczyny twojej naglej zmiany zachowania.

                      Z kolezenskim pozdrowieniem.

                      • Gość: N Re:Drapieznik to be a rude the polish way,isn't it IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.01.02, 02:03
                        Nie bardzo rozumie co jest od rzeczy moze Twoj problem polega na slabej
                        znajomosci obslugi komputera a glownie skorzystania z pierwszej czesci
                        adresu.Jesli jestes tak biegly w angielskim jak i w obsludze internetu to
                        wcale sie nie dziwie ze masz az tyle problemow.
                        domyslam sie ze skopiowales adres i na tym zabawa sie skonczyla.wpisz sobie
                        wiec www.learningco.com/ a reszta zaprowadzi Cie na strone ktorej
                        szukasz.Good luck and do not annoy me again.
                        • drapieznik Do N. 24.01.02, 05:08

                          Drogi N.

                          Odeslales mnie do jakichs standardowych slownikow, co dowodzi, ze nie zrozumiales
                          pytania. Jezeli chodzi o www.learningco.com/product.asp?
                          OID=4145197&SC=0120056015&CID=152

                          to zajzalem i widze jakis kursik dla dzieci za a$19, a do tego jeszcze podaja, ze
                          nie maja go na stanie.

                          No ale wierze ci teraz, ze miales jak najlepsze intencje i za to dzieki. Po
                          prostu mialem inne oczekiwania po tym co napisales w oryginalnym poscie.
                          Oczywiscie, z ciekawosci, skontaktuje sie z nimi i zapytam czy beda to jeszcze
                          mieli i poeksperymentuje, jezeli bedzie czym, bo nie mam powodu ci nie wierzyc,
                          skoro tak mnie zapewniasz. Z opisu produktu jednak nie wynika to o czym ty
                          pisales powyzej i stad nieporozumienie.

                          Zaskoczylo mnie jednak twoje stwierdzenie: rude in polish way. Jest dosyc
                          niezwykle i jeszcze tego nie slyszalem, a widzialem juz roznych polakozercow. Nic
                          dodac nic ujac. Wyglada mi to na jakas niezwykla sytuacje osobista. Zachecam do
                          dalszego pobytu na tym forum a zobaczysz, ze twoje nastawienie ulegnie po pewnym
                          czasie zmianie. Pamietaj, nikt na tym forum nie chce sie celowo szarpac z drugim,
                          z wyjatkiem jakichs patologii, czasowych odbic lub zwyklych pomylek. Pozdrawiam.
    • Gość: Maria Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.02, 12:06
      Przypuszczam, ze jest to problem nie do pokonania dla kazdego, ktory uczy sie
      nowego jezyka (nowego akcentu) jako dorosly. Same zdolnosci sluchowe tez chyba
      nie wiele znacza (slyszales jak Pavarotti po angielsku spiewa?)
      Wazne, zeby wymawiac poprawnie, tak, zeby cie rozumiano, zeby rozumiano kiedy
      mowisz "hat" a kiedy "head". A tego sie mozna nauczyc. Ale przypuszczam, ze Ty
      ten etap masz juz dawno za soba i teraz chcesz, zeby brali Cie za tubylca.
      Coz, masz wysokie cele, ale nie zadreczaj sie.
      Pozdrowienia
    • drapieznik podbijam watek do samej gory 23.01.02, 16:42
    • Gość: Toto Po co pozbywac sie akcentu? IP: *.proxy.aol.com 23.01.02, 19:57
      Jezeli znasz jezyk i umiesz sie nim poslugiwac to po co pozbywac sie akcentu?
      Po to aby udawac kogos innego? Stosujcie sie do zalecen Maurycego i wszyscy was
      zrozumieja.
      • Gość: Realista Re: Po co pozbywac sie akcentu? IP: *.il.us.prserv.net 23.01.02, 20:11
        Gość portalu: Toto napisał(a):

        > Jezeli znasz jezyk i umiesz sie nim poslugiwac to po co pozbywac sie akcentu?
        > Po to aby udawac kogos innego? Stosujcie sie do zalecen Maurycego i wszyscy was
        > zrozumieja.

        *** Ja uwazam, ze akcent nie jest w ogole problemem.
        Zreszta, o jaki tu akcent chodzi? Czy ma to byc ten lietracki, czy z Bostonu, NY,
        Midwest, Minnesota, Texas, a moze S. Carolina?

        Konkluzja: jesli jestes dobry w tym, czym sie zajmujesz, to akcent nie odgrywa
        zadnej roli.
        • drapieznik Toto i Realista: wishful thinking 23.01.02, 21:44
          • Gość: Realista Re: Toto i Realista: wishful thinking IP: *.il.us.prserv.net 23.01.02, 21:52
            Kolego, a co bys powiedzial na temat akcentu irlandzkiego w Ameryce?
            Tak sie sklada, ze moj kolega, rodowity Irlandczyk z Dublina, ma akcent
            irlandzki (a jakze!) i nie zamierza go zmieniac.

            Co ty na to, kolego?
            Pewnie myslisz, ze on nie musi zmieniac swojej mowy, ale my, Polacy- musimy.
            • Gość: N Re: Toto i Realista: wishful thinking IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 22:17
              Read,try to understand and do not say nonsense:

              ...Accent or Stress (language), in language, special stress emphasis or
              relative force or loudness given to one syllable of a word, thereby making
              that syllable more prominent than the others. The strongest accent is called
              primary stress;...
              • Gość: Realista Re: Toto i Realista: wishful thinking IP: *.il.us.prserv.net 23.01.02, 22:48
                Gość portalu: N napisał(a):

                > Read,try to understand and do not say nonsense:
                >
                > ...Accent or Stress (language), in language, special stress emphasis or
                > relative force or loudness given to one syllable of a word, thereby making
                > that syllable more prominent than the others. The strongest accent is called
                > primary stress;...

                Read, and try to understand the context in which the term "accent" is being
                discussed here.
                Secondly, don't flaunt your skill of knowing how to locate appropriate term in a
                dictionary, kolego.

            • drapieznik Do Realisty 23.01.02, 22:45
              Ja i wielu zainteresowanych, rowniez na tej stronie, NIE MUSIMY zmieniac
              akcentu z pieknego slowianskiego polskiego na paskudny amerykanski. MY CHCEMY
              to osiagnac. Powiedziawszy to, juz nie bede nawet wytaczal armaty o zdobywaniu
              Himalajow (nb. tu bym sie z toba zgodzil, ze nalepiej zeby mnie tam zawiezli
              helikopterem lub pociagiem sypialnym z bateria butelek piwa w sasiednim
              przedziale - niech inni tez maja frajde).

              Jak rowniez nie rozummiem dlaczego twoj kolega-Irlandczyk nie chce sie uczyc.
              Zapytaj go. Pozdrawienia zarowno ciebie jak i rzekomo niekumatego Irlandczyka.
              • Gość: Realista Re: Do Drapieznika oraz innych czatowiczow IP: *.il.us.prserv.net 24.01.02, 16:33
                drapieznik napisał(a):

                > Ja i wielu zainteresowanych, rowniez na tej stronie, NIE MUSIMY zmieniac
                > akcentu z pieknego slowianskiego polskiego na paskudny amerykanski.

                *** Nie o to chodzi. Kolego, akcent jest czyms, co cie wyroznia. Jesli jestes
                w "sales", to przewaznie dziala to na twoja korzysc. Po prostu ludzie cie
                pamietaja. Capish?

                MY CHCEMY to osiagnac. Powiedziawszy to, juz nie bede nawet wytaczal armaty o
                zdobywaniu Himalajow (nb. tu bym sie z toba zgodzil, ze nalepiej zeby mnie tam
                zawiezli helikopterem lub pociagiem sypialnym z bateria butelek piwa w sasiednim
                > przedziale - niech inni tez maja frajde).

                *** My chcemy?

                > Jak rowniez nie rozummiem dlaczego twoj kolega-Irlandczyk nie chce sie uczyc.
                > Zapytaj go. Pozdrawienia zarowno ciebie jak i rzekomo niekumatego Irlandczyka.

                *** On wychodzi z zupelnie innego zalozenia. Jez. angielski, w wersji
                irlandzkiej, jest dla niego "mother tongue". Gdyby on chcial natychmiast pozbyc
                sie swojego ojczystego akcentu, to tak, jak by tracil czesc swojej osobowosci i
                chcial "na sile" zasymilowac sie. Spytaj jakiegokolwiek Irlandczyka, czy chcialby
                przejsc na akcent brytyjski, by nie wyrozniac sie w Angli, to zobaczysz co
                uslyszysz. Aha! I usun sie, bo mozesz zarobic w nochala!

                Poza tym, Amerykanom podobaja sie inne anglojezyczne akcenty, np. szkocki,
                angielski, czy australijski.

                Moj kolega Irlandczyk, nie czuje sie "skrzwdzony" w spoleczenstwie, tylko
                dlatego, iz ma inny akcent. Ma inny akcent i to wszystko. Nikt go nie wyszydza,
                nikt nie napastuje, nikogo to nie obchodzi, oprocz tych, ktorzy mowia jak "cute"
                irlandzki brzmi.

                Przyklad: to tak jakbys mowil literackim jez. polskim i przeprowadzil sie na
                stale, na Bialostoczyzne. Bardzo czesto slychac tam jez. polski "zaciagany",
                niczym Pawlak z Kargulem. Czy chcialbys natychmiast "przestawic sie" na tamtejszy
                akcent?

                Pozdrowienia!

                • drapieznik Moj drogi antagonista Realista 24.01.02, 17:52
                  Drogi Realisto,

                  Wytaczasz bardzo ciekawe argumenty i musze sie nad nimi zastanowic...


                  PS Wydaje mi sie, ze chciales napisac "capisci".
                  • Gość: Realista Re: Moj drogi antagonista Drapieznik IP: *.il.us.prserv.net 24.01.02, 19:06
                    drapieznik napisał(a):

                    > Drogi Realisto,
                    >
                    > Wytaczasz bardzo ciekawe argumenty i musze sie nad nimi zastanowic...
                    >
                    >
                    > PS Wydaje mi sie, ze chciales napisac "capisci".

                    Drogi Drapiezniku,

                    Bardzo dziekuje za uznanie moich argumentow, jednoczesnie prosze o kontrargumenty.

                    U nas mowi i pisze sie tak, jak napisalem, choc jest to slowko bodajze z
                    italianskiego.

                    Pozdrawiam Drogiego Antagoniste!


                    • Gość: Realista Re: Moj drogi antagonista Drapieznik IP: *.il.us.prserv.net 31.01.02, 18:57
                      Gość portalu: Realista napisał(a):

                      > drapieznik napisał(a):
                      >
                      > > Drogi Realisto,
                      > >
                      > > Wytaczasz bardzo ciekawe argumenty i musze sie nad nimi zastanowic...
                      > >
                      > >
                      > > PS Wydaje mi sie, ze chciales napisac "capisci".
                      >
                      > Drogi Drapiezniku,
                      >
                      > Bardzo dziekuje za uznanie moich argumentow, jednoczesnie prosze o kontrargumen
                      > ty.
                      >
                      > U nas mowi i pisze sie tak, jak napisalem, choc jest to slowko bodajze z
                      > italianskiego.
                      >
                      > Pozdrawiam Drogiego Antagoniste!
                      >
                      ***Drapiezniku, chyba nie myslales, ze uda Ci sie wymknac.
                      (chociaz prawie juz zapomnialem o tym watku)
                      Czekam na odpowiedz.


                      • drapieznik Drogi Realisto... 01.02.02, 14:52
                        ...zajrzalem na ten watek przez przypadek zdziwiony, ze jeszcze nie odplynal w
                        niebyt.

                        Piszesz:

                        drapieznik napisał(a):

                        > Ja i wielu zainteresowanych, rowniez na tej stronie, NIE MUSIMY zmieniac
                        > akcentu z pieknego slowianskiego polskiego na paskudny amerykanski.

                        *** Nie o to chodzi. Kolego, akcent jest czyms, co cie wyroznia. Jesli jestes
                        w "sales", to przewaznie dziala to na twoja korzysc. Po prostu ludzie cie
                        pamietaja. Capish?

                        >>> Nie capish w mojej sytuacji. Zdaje sobie sprawe, ze wielu by wylo z radosci
                        gdyby mogli mowic tak jak ja obecnie, ale mnie to nie wystarcza. Nie, nie
                        zostalem rzucony na glowe przez mamusie w dziecinstwie. Nie jetem rowniec
                        psycholem. Natomiast zawsze uwielbialem temperowac dobrze olowki. Ty chyba
                        zreszta tez... Zgodzilem sie natomiast z toba, ze w sprzedazy taki akcent moze
                        byc wspanialym zaczeciem rozmowy. Operacja raka, czy przebyty alkoholizm
                        rowniez dzalaja podobnie. Pomaga rowniez chwilowa "utrata sluchu". (czy moze
                        pan obnizyc cene? CO TAKIEGO?! Czy moze pan obnizyc cene? CO TAKIEGO?! Juz nic,
                        dziekuje...) Jest wiele numerow kttore dzialaja w sprzedazy. Wspolne
                        pochodzenie np. z Warszawy (to ty i ja jestesma z jedna wies?!)

                        MY CHCEMY to osiagnac. Powiedziawszy to, juz nie bede nawet wytaczal armaty o
                        zdobywaniu Himalajow (nb. tu bym sie z toba zgodzil, ze nalepiej zeby mnie tam
                        zawiezli helikopterem lub pociagiem sypialnym z bateria butelek piwa w
                        sasiednim
                        > przedziale - niech inni tez maja frajde).

                        *** My chcemy?

                        >>> No zgoda. Ty nie widzisz potrzeby umyslowej masturbacji zeby pracowac nad
                        akcentem. Mowiac "my" myslalem o tobie i o nas - przedtem mielismy problemy ale
                        teraz juz sie dogadujemy...)


                        > Jak rowniez nie rozummiem dlaczego twoj kolega-Irlandczyk nie chce sie uczyc.
                        > Zapytaj go. Pozdrawienia zarowno ciebie jak i rzekomo niekumatego Irlandczyka.

                        *** On wychodzi z zupelnie innego zalozenia. Jez. angielski, w wersji
                        irlandzkiej, jest dla niego "mother tongue". Gdyby on chcial natychmiast pozbyc
                        sie swojego ojczystego akcentu, to tak, jak by tracil czesc swojej osobowosci i
                        chcial "na sile" zasymilowac sie. Spytaj jakiegokolwiek Irlandczyka, czy
                        chcialby
                        przejsc na akcent brytyjski, by nie wyrozniac sie w Angli, to zobaczysz co
                        uslyszysz. Aha! I usun sie, bo mozesz zarobic w nochala!

                        >>>Chce zarobic w nochala. Przyjde z kamera i kilkoma swiadkami. Bedzie rowniez
                        telewizja i kilku nieznosnych adwokatow. Wtedy zadam pytanie...

                        Irlandzki-brytyjski: ciezka sprawa. Ja tego im nie rozwiaze. Ty tez. I kolega
                        rowniez. Oni maja jakis "defekcik" ktory tylko oni rozumieja. Chodzi pewnie o
                        forse.

                        Poza tym, Amerykanom podobaja sie inne anglojezyczne akcenty, np. szkocki,
                        angielski, czy australijski.

                        >>>Nie wszystkim i nie wszedzie. Na pewno TOLERUJOM bo MUSZOM. A po cichu
                        skurwiele swoje mowia przy hamburgerach wieprzowych (60%/40%).

                        Moj kolega Irlandczyk, nie czuje sie "skrzwdzony" w spoleczenstwie, tylko
                        dlatego, iz ma inny akcent. Ma inny akcent i to wszystko. Nikt go nie wyszydza,
                        nikt nie napastuje, nikogo to nie obchodzi, oprocz tych, ktorzy mowia
                        jak "cute"
                        irlandzki brzmi.

                        >>> Ja tez lubie ich piwko (ciekawe CO NA TO RACZEK???)

                        Przyklad: to tak jakbys mowil literackim jez. polskim i przeprowadzil sie na
                        stale, na Bialostoczyzne. Bardzo czesto slychac tam jez. polski "zaciagany",
                        niczym Pawlak z Kargulem. Czy chcialbys natychmiast "przestawic sie" na
                        tamtejszy
                        akcent?
                        >>>Tutaj dales DOBRY przykalad. Nie wiem skad jestes, ale zaryzykuje:
                        bilostocczyzna to tam gdzie Mazury, tak? Cala Polska od Wisly na prawo zawsze
                        mi wisiala. Lage lozylem na LUBLYN i oni na mnie tez. Bialystok takze chyba, ze
                        to tam gdzie Mikolajki.

                        Podejdz do plota jako i ja podchodze!

                        Mialem kilka zbawnych sytuacji akcentowych ostatnio. Posadzono moj akcent za
                        Niemiecki. Mowily to blondynki. Spedzilem troche lat w Niemczech no i mialem
                        zone w tym jezyku wiec pewnie sie cos moj piekny slowianski akcent zwichrowal.

                        Podczas wiosennego porzadku (mimo, ze do wiosny daleko przez zaspy) znalazlem
                        dodatkowa i zakurzona "walizeczke" z tasmami do poprawy akcentu:

                        American Accent, by Ford Language Institute`, tel 800-445-8043. Osiem kaset,
                        flamaster i lusterko w futerale. Podaje to dla innych - nie dla ciebie...

                        Ciekawia mnie twoje posty. Zaimponowala mi twoja analizu sytuacji paszportowej,
                        punkt po punkcie. Pomyslalem, ze lepiej z tym gosciem uwazac, bo jest
                        pieniaczem jak i ja, tylko bardziej mu sie chce...

                        Jezeli chodzi o mnie, to ja wiele razy wjezdzalem i wyjazdzalem i nikt sie nic
                        nie czepial na granicy. Byli po porstu przemili. Na granicy wygladalo tak, ze
                        polski celnik wygladal jak niemiecki. Zaczalem po niemiecku, a onodpowiedzial
                        po niemiecku bez mrugneiecia okiem. A przeciez widzial i polskie nazwisko i
                        miejsce urodzenia... Nie moge sobie wyobrazic zeby robili komukolwiek jakies
                        problemy na Polskiej granicy. To chyba juz musi byc jakas sprawa natury
                        specjalnej. Pozdrawiam i do zobaczenia na watkach. Nie czytam wszystkich
                        tekstow, ale mam pare renomowanych ludzi ktorych regularnie czytuje. Ty jestes
                        jednym z tych ktorych wybieram na samym poczatku. Dla innych: lista stale sie
                        poszerza...
                        • Gość: Realista Re: Drogi Drapiezniku... IP: *.il.us.prserv.net 01.02.02, 17:08
                          drapieznik napisał(a):

                          ) ...zajrzalem na ten watek przez przypadek zdziwiony, ze jeszcze nie odplynal w
                          ) niebyt.

                          #### Nie odplynal, nie pozwolilem mu odplynac...

                          ) Piszesz:
                          )
                          ) drapieznik napisał(a):
                          )
                          ) ) Ja i wielu zainteresowanych, rowniez na tej stronie, NIE MUSIMY zmieniac
                          ) ) akcentu z pieknego slowianskiego polskiego na paskudny amerykanski.
                          )
                          ) *** Nie o to chodzi. Kolego, akcent jest czyms, co cie wyroznia. Jesli jestes
                          ) w "sales", to przewaznie dziala to na twoja korzysc. Po prostu ludzie cie
                          ) pamietaja. Capish?
                          )
                          ) ))) Nie capish w mojej sytuacji. Zdaje sobie sprawe, ze wielu by wylo
                          ) z radosci gdyby mogli mowic tak jak ja obecnie, ale mnie to nie wystarcza. Nie,
                          nie zostalem rzucony na glowe przez mamusie w dziecinstwie. Nie jetem rowniec
                          ) psycholem. Natomiast zawsze uwielbialem temperowac dobrze olowki. Ty chyba
                          ) zreszta tez...

                          ### Zgadza sie i zgadzam sie z Toba w tej kwestii. Moze mi za bardzo nie udalo
                          sie utemperowac tych olowkow (choc bylem bliski), to jednak podoba mi sie to, iz
                          ty wciaz uparcie dazysz do zrobienia z czubka olowka- czubeczka szpilki.

                          Zgodzilem sie natomiast z toba, ze w sprzedazy taki akcent moze
                          ) byc wspanialym zaczeciem rozmowy. Operacja raka, czy przebyty alkoholizm
                          ) rowniez dzalaja podobnie. Pomaga rowniez chwilowa "utrata sluchu". (czy moze
                          ) pan obnizyc cene? CO TAKIEGO?! Czy moze pan obnizyc cene? CO TAKIEGO?! Juz nic,
                          ) dziekuje...) Jest wiele numerow ktore dzialaja w sprzedazy.

                          ### Tenze akcent moze byc nie tylko wspanialym zaczeciem rozmowy, lecz rowniez
                          jej kontynuacja. Jedna z najtrudniejszych rzeczy w "sales", jest zdobycie
                          zaufania. Wielu ludzi na ziemi amerykanskiej ma nieodlegla przeszlosc emigracyjna
                          i to jest temat, ktory przewija sie w wielu konwersacjach: kto, skad, ktora
                          generacja, jakie strony, jak ciezko to bylo, "jedna walizeczka", itd.
                          Twoj, jakze inny akcent, powoduje to, iz rozmowa, a raczej "small talk", bardzo
                          czesto zaczyna sie od tych kwestii. Twojemu rozmowcy robi sie cieplo, zaczyna
                          wspominac i ... o to chodzi.

                          Wspolne pochodzenie np. z Warszawy (to ty i ja jestesma z jedna wies?!)
                          )
                          ) MY CHCEMY to osiagnac. Powiedziawszy to, juz nie bede nawet wytaczal armaty o
                          ) zdobywaniu Himalajow (nb. tu bym sie z toba zgodzil, ze nalepiej zeby mnie tam
                          ) zawiezli helikopterem lub pociagiem sypialnym z bateria butelek piwa w
                          ) sasiednim przedziale - niech inni tez maja frajde).
                          )
                          ) *** My chcemy?
                          )
                          ) ))) No zgoda. Ty nie widzisz potrzeby umyslowej masturbacji zeby praco
                          ) wac nad akcentem. Mowiac "my" myslalem o tobie i o nas - przedtem mielismy
                          problemy ale teraz juz sie dogadujemy...)

                          ### Ok, widze potrzebe, lecz majac zone z PL, przyjaciol z PL, sklepy polskie,
                          prase, radio, telewizje, lekarzy, adwokatow, itp. jest to niezmiernie trudne. Sam
                          wiesz jak jest w Chicago, jesli nawet tu nie byles, to i tak wiesz jak tu jest.
                          Innymi slowy, twoj akcent nie jest sprawa wazna.
                          Aha! Notka: nie twierdze, ze mowie kiepsko po angielsku (tu skonczony HS,
                          renomowany uniwersytet), tylko ze mam akcent.
                          Choc bylem swego czasu bliski...

                          ) ) Jak rowniez nie rozummiem dlaczego twoj kolega-Irlandczyk nie chce sie ucz
                          ) yc.
                          ) ) Zapytaj go. Pozdrawienia zarowno ciebie jak i rzekomo niekumatego Irlandcz
                          ) yka.
                          )
                          ) *** On wychodzi z zupelnie innego zalozenia. Jez. angielski, w wersji
                          ) irlandzkiej, jest dla niego "mother tongue". Gdyby on chcial natychmiast pozbyc
                          ) sie swojego ojczystego akcentu, to tak, jak by tracil czesc swojej osobowosci i
                          ) chcial "na sile" zasymilowac sie. Spytaj jakiegokolwiek Irlandczyka, czy
                          ) chcialby przejsc na akcent brytyjski, by nie wyrozniac sie w Angli, to
                          zobaczysz co uslyszysz. Aha! I usun sie, bo mozesz zarobic w nochala!
                          )
                          ) )))Chce zarobic w nochala. Przyjde z kamera i kilkoma swiadkami. Bedzie rowniez
                          ) telewizja i kilku nieznosnych adwokatow. Wtedy zadam pytanie...
                          )
                          ) Irlandzki-brytyjski: ciezka sprawa. Ja tego im nie rozwiaze. Ty tez. I kolega
                          ) rowniez. Oni maja jakis "defekcik" ktory tylko oni rozumieja. Chodzi pewnie o
                          ) forse.

                          ### O szmalec i o te 5 powiatow, ktore Angole zrabowali i nie chca oddac.

                          ) Poza tym, Amerykanom podobaja sie inne anglojezyczne akcenty, np. szkocki,
                          ) angielski, czy australijski.

                          ### Bardzo je lubia. Wydaje mi sie, iz czuja kompleks nizszosci slyszac brytyjska
                          wersje. Amerykanska wersja taka poharatana, a brytyjska taka ladna i nawet sama
                          queen of England mowi wersja brytyjska! Ha!

                          ) )))Nie wszystkim i nie wszedzie. Na pewno TOLERUJOM bo MUSZOM. A po ci chu
                          skurwiele swoje mowia przy hamburgerach wieprzowych (60%/40%).
                          )
                          ) Moj kolega Irlandczyk, nie czuje sie "skrzwdzony" w spoleczenstwie, tylko
                          ) dlatego, iz ma inny akcent. Ma inny akcent i to wszystko. Nikt go nie wyszydza,
                          ) nikt nie napastuje, nikogo to nie obchodzi, oprocz tych, ktorzy mowia
                          ) jak "cute" irlandzki brzmi.
                          )
                          ) ))) Ja tez lubie ich piwko (ciekawe CO NA TO RACZEK???)

                          ### Ja ostatnio przezucilem sie na piwo PERLA z PLu, notabene browar Lublyn.
                          Polecam, jest wysmienite.

                          ) Przyklad: to tak jakbys mowil literackim jez. polskim i przeprowadzil sie na
                          ) stale, na Bialostoczyzne. Bardzo czesto slychac tam jez. polski "zaciagany",
                          ) niczym Pawlak z Kargulem. Czy chcialbys natychmiast "przestawic sie" na
                          ) tamtejszy
                          ) akcent?
                          ) )))Tutaj dales DOBRY przykalad. Nie wiem skad jestes, ale zaryzykuje:
                          ) bilostocczyzna to tam gdzie Mazury, tak? Cala Polska od Wisly na prawo zawsze
                          ) mi wisiala. Lage lozylem na LUBLYN i oni na mnie tez. Bialystok takze chyba, ze
                          ) to tam gdzie Mikolajki.
                          )
                          ) Podejdz do plota jako i ja podchodze!

                          ### Ja jestem urodzony i wychowany w Wielkopolsce, a moja rodzina pochodzi z PL
                          centralnej, spod W-wy oraz tak, tak, B-stoku (stad tez i wczesniejszy przyklad).
                          Jednakze, juz moi pradziadkowie emigrowali z PLu do USA, dorabiali sie i wracali.
                          A skad szanowny kolega?

                          ) Mialem kilka zbawnych sytuacji akcentowych ostatnio. Posadzono moj akcent za
                          ) Niemiecki. Mowily to blondynki. Spedzilem troche lat w Niemczech no i mialem
                          ) zone w tym jezyku wiec pewnie sie cos moj piekny slowianski akcent zwichrowal.
                          ) Podczas wiosennego porzadku (mimo, ze do wiosny daleko przez zaspy) znalazlem
                          ) dodatkowa i zakurzona "walizeczke" z tasmami do poprawy akcentu:
                          ) American Accent, by Ford Language Institute`, tel 800-445-8043. Osiem kaset,
                          ) flamaster i lusterko w futerale. Podaje to dla innych - nie dla ciebie...

                          ) Ciekawia mnie twoje posty. Zaimponowala mi twoja analizu sytuacji paszportowej,
                          ) punkt po punkcie. Pomyslalem, ze lepiej z tym gosciem uwazac, bo jest
                          ) pieniaczem jak i ja, tylko bardziej mu sie chce...

                          ### Jesli chodzi o paszporty, to moje zdanie jest takie, iz paszport to nie tylko
                          kawalek papierka w okladce; jest to bardzo waznego. To jest czesc ciebie, twojej
                          historii, przeszlosci, rodziny, Polski. Nigdy nie mialem takich zamiarow by
                          pozbywac sie paszportu, tylko dlatego, iz posiadam "zagraniczny". Dla mnie jest
                          to sprawa o tyle wazna, iz moje pozniejsze lata wiaze z Polska. I jesli moje
                          plany sie powioda, to byc moze, bede musial zrezygnowac z
                          paszportu "zagranicznego". Ciagnie mnie do polityki...
                          Moj paszport polski ma dla mnie wartosc ponad czasowa.

                          ) Jezeli chodzi o mnie, to ja wiele razy wjezdzalem i wyjazdzalem i nikt sie nic
                          ) nie czepial na granicy. Byli po porstu przemili. Na granicy wygladalo tak, ze
                          ) polski celnik wygladal jak niemiecki. Zaczalem po niemiecku, a onodpowiedzial
                          ) po niemiecku bez mrugneiecia okiem. A przeciez widzial i polskie nazwisko i
                          ) miejsce urodzenia... Nie moge sobie wyobrazic zeby robili komukolwiek jakies
                          ) problemy na Polskiej granicy. To chyba juz musi byc jakas sprawa natury
                          ) specjalnej.

                          ### Tez tak uwazam. Cale to "hoopla" jest niepotrzebne.

                          Pozdrawiam i do zobaczenia na watkach. Nie czytam wszystkich
                          ) tekstow, ale mam pare renomowanych ludz
                          • drapieznik Re: Drogi Realisto... 01.02.02, 19:20
                            ...popatrz jak my tu sobie ladnie rozmawiamy. I nawet nikt nas nie pochwalil
                            czy pogrozil, zeby np Drapieznik umyl niektore czesci.

                            Pochodze na lewo od Wisly.

                            Piwo sproboje, zaraz lece do sklepu (50 mil w jedna strone przez zaspy).
                            Sprawdze czy maja sliwowice - Don narobil me smaku.

                            Polakow wokol mnie nie ma. Jestem sam. Raz na pare lat spotakm kogos to mi sie
                            jezyk pieprzy. Tej drugiej osobie tez. Racja co do zafascynowania amerykanow
                            akcentem brytyjskim. Chyba jednak brytyjczycy nadal kieruja USA. Przyklad:
                            wielu facetow dostaje tytul sera, po kupieniu czegos bezwartosciowego za pare
                            miliardow (np Jaguar) i bardzo sie to rozdmuchuje. Potem leca na morde z tym
                            serem a sprawa laduje w telewizji na pare godzin.

                            Chicago bardzo mi sie podoba i przy odrobine checi z mojej strony MOZE nawet
                            uda mi sie tam przeniesc. Ino by mi sie chcialo chciec...

                            Do polityki sie rwiesz??? Chcesz sie pozbyc paszportu zagranicznego??? Co sie z
                            toba dzieje? Azymut ci sie pomylil!!!!! Przeciez to jest nonsens. Popatrz co
                            sie stalo z Narutowiczem. Ty jako skazony, masz tam przegwizdane, czy ci sie to
                            podoba czy nie.

                            Pozdrawiam!



                            • Gość: Realista Re: Drogi Drapiezniku... IP: *.il.us.prserv.net 04.02.02, 16:07
                              drapieznik napisał(a):

                              > ...popatrz jak my tu sobie ladnie rozmawiamy. I nawet nikt nas nie pochwalil
                              > czy pogrozil, zeby np Drapieznik umyl niektore czesci.

                              *** Wiesz jak to jest: inni czuje klase z naszej strony i nie chca wychodzic na
                              glupow...

                              > Pochodze na lewo od Wisly.

                              *** Gdzies z terenow pagorkowatych? To juz wiem. A konkretnie?

                              > Piwo sproboje, zaraz lece do sklepu (50 mil w jedna strone przez zaspy).
                              > Sprawdze czy maja sliwowice - Don narobil me smaku.

                              *** Sprobowales to piwo?

                              > Polakow wokol mnie nie ma. Jestem sam. Raz na pare lat spotakm kogos to mi sie
                              > jezyk pieprzy. Tej drugiej osobie tez.

                              *** Troche smutno, eh? Tutaj mozesz sobie szlifowac swoj jez. polski do woli. Tej
                              drugiej?

                              Racja co do zafascynowania amerykanow
                              > akcentem brytyjskim. Chyba jednak brytyjczycy nadal kieruja USA. Przyklad:
                              > wielu facetow dostaje tytul sera, po kupieniu czegos bezwartosciowego za pare
                              > miliardow (np Jaguar) i bardzo sie to rozdmuchuje. Potem leca na morde z tym
                              > serem a sprawa laduje w telewizji na pare godzin.
                              >
                              > Chicago bardzo mi sie podoba i przy odrobine checi z mojej strony MOZE nawet
                              > uda mi sie tam przeniesc. Ino by mi sie chcialo chciec...

                              *** No to niech Ci sie zachce. Moim zdaniem, Chicago jest superrowe. Kazdy ma tu
                              swoj kat.

                              > Do polityki sie rwiesz??? Chcesz sie pozbyc paszportu zagranicznego??? Co sie z
                              > toba dzieje? Azymut ci sie pomylil!!!!! Przeciez to jest nonsens. Popatrz co
                              > sie stalo z Narutowiczem. Ty jako skazony, masz tam przegwizdane, czy ci sie to
                              > podoba czy nie.
                              >
                              > Pozdrawiam!

                              *** To jest troszke dluzsza perspektywa. Nie na dzis, nie na jutro.
                              Oczywiscie, moze sie to zmienic wraz z narodzinami mojego pierwszego dziecka,
                              ktore tuz, tuz...

                              Pozdrawiam Kolege bardzo serdecznie!

      • Gość: N Re: Po co pozbywac sie akcentu? do Toto IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.01.02, 21:57
        Prosty przyklad,powiedz Canada z akcentem jak w polskim jezyku i masz pewne ze
        English speaking people wytrzeszcza na Ciebie okraglutkie oczka zupelnie nie
        rozumiejac o czym mowisz.Zaakcentuj pierwsza sylaba i Ci sami rozmowcy beda
        wiedziec o czym mowisz.To o czym Ty chcesz powiedziec i co nie jest naganne to
        z polska wymawiane slowa a wiec inaczej brzmiace samogloski (glownie)czy
        dwugloski oraz w przypadku Polakow zmiekczanie i "szeleszczenie" i to nie
        przeszkadza a nawet dodaje uroku.W tm miejscu masz racje.
        • Gość: Toto Re: Po co pozbywac sie akcentu? do Toto IP: *.proxy.aol.com 23.01.02, 22:46
          Zgadza sie.Wiem ze pewne slowa TRZEBA wymawiac prawidlowo bo wychodza potworki
          jezykowe.Chodzilo mi raczej o to ze sam fakt iz mamy akcent nie powinien byc
          czyms dyskwalifikujacym.
          A tak na marginesie,mam szczescie pracowac z ludzmi ze Szkocji,Irlandiii i paru
          innych miejsc.Ich akcent uwazam za cos fajnego. Pamietam jak przyjechal spec z
          Pld. Karoliny,to dopiero bylo co sluchacsmile
          • drapieznik Re: Po co pozbywac sie akcentu? 23.01.02, 23:01
            I tu jest wlasnie jest der Hund begraben. Po niemiecku czy francusku mozna
            mowic ladnie lub nie, ale bedzie sie zrozumianym.

            Ale niestety po angielsku albo sie mowi poprawnie (akcent) albo nie - i wtedy
            nie jest sie zrozumianym. Polacy maja w sobie jakies zachowanie megalomanskie,
            np. prawie kazdy Polak uwaza, ze zna jezyk rosyjski co rzadko sie sprawdza.

            W amerykanskim moze tez dojsc do tego, ze nasze otoczenie przyzwyczaja sie do
            naszych bledow i ich (z grzecznosci lub nieswiadomosci) nie poprawiaja - no bo
            co ich to w koncu obchodzi, ze jakis Polak ma problemy.

            Dla mniej bieglych w jezyku podaje drugi przyklad slowa: Energy, colelge czy
            stock...

            Ale nie o tego typu 'zwalczanie akcentu' mi chodzilo. Chodzilo mi o akcent
            zdaniowy, mam nadzieje.

            Rozumiem tez, ze niektorym nie jest ta zmiana potrzebna i z tym sie w pelni
            zgadzam. Przyjechalem do stanow z bardzo dobra znajomocia jezyka ale jak
            uslyszalem pierwszy dziennik TV to nie moglem skapowac o co im chodzilo. Teraz
            jednak inny etap i spodziewam sie ze technika nauczania poszla do przodu, no i
            podobno poszla... W pracy zauwazylem,z e wprost nie chca (i boja sie) zeby
            czlowiek lepiej nie mowil bo wtedy beda musieli mu wiecej placic bo pojdzie
            gdzie indziej...
            • Gość: Renka Re: Po co pozbywac sie akcentu? IP: *.home.cgocable.net 24.01.02, 05:46
              Wlasnie , uzywajac profesjonalnego programu do edytowania muzyki, moj syn
              zmienia czestotliowsc mojego glosu. Zauwazyalm przy tym, ze problem akcentu,
              ktory niewatpliwie mam, znika(NAPRAWDE) przy czestotliwosci charakterystycznej
              dla glosu dziecka, moze 10 letniego, hehehe. W modulacji glosu "na przystojnego
              trzydziestolatka" rowniez nie ma zadnego akcentu. Pojawia sie(tak mi sie
              wydaje ) wraz z wysokimi tonami.Slyszalam, ze to niemozliwe dokonac jakichs
              korekt po ukonczeniu 12 lat.A tak w ogole, to mam piekny ANGIELSKI akcentsmile))
              Mam znajomych Afro-Americans z Florydy, zebyscie posluchali jak oni "spiewaja",
              zupelnie inaczej niz "Detroit", a "Toronto" jaki ma akcent, zupelnie inny
              niz "Toledo", najbardziej zrozumiale dla mnie mowia chyba w "San Francisco".
              Chociaz poczatkowo nie rozumialam murzynskiego Detroit, teraz nie mam
              problemow.Ale teksanczycy, jak mowia szybko, to musze sie gapic im na usta, bo
              slysze tylko "spiew". Po co wlasciwie sie tego akcentu pozbywac? Dzieki niemu
              mozna dostac SWIETNA PRACE(wybierzmy te Lady z akcentem -autentyczne).
              • drapieznik Re: Po co pozbywac sie akcentu? 24.01.02, 13:37
                Renka,

                Ciekawe spostrzezenie z manipulacja czestotliwosciowa.

                Jezeli chodzi o akcent Detroit to wydaje mi, ze z wyjatkiem murzynskiego, ktory
                mnie nie interesuje (jak rowniez ta cala ich Quanza), to jest on dosyc czysty,
                zalezy tylko kto go uzywa. Porownuje do akcentow poludniowych, gdzie tez zalezy
                kto mowil (zgadzam sie, ze mowienie do rzeczy i do ludzi jest wazniejsze od
                mowienia najwspanialszym akcentem).

                Jezeli chodzi o kobiety, szczegolnie atrakcyjne, to wlasciwie niewiele jest
                wazne jakim akcentem mowia. Nie czepiam sie kobiet w szowinistyczny sposob, ale
                faktem jest, ze jedna jazda winda moze zdzialac wiecej dla kariery niz lata
                nauki i doswiadczenia, w tym rowniez w akcentach. Szczegolnie teraz, gdy
                Detroit dostalo zajoba na punkcie diversity i pakuja (znowu sie nie czepiam
                kobiet - to sa fakty) kobiety na kazde mozliwe stanowisko, zwlaszcza (znowu...)
                gdy sa atrakcyjne. Stanowiska w duzych firmach sa rozdawane z klucza: tyle dla
                czarnych, tyle bialych kobiet, a reszta, jaka reszta? Na pewno widzialas
                ostatnio tytuly w gazetach mowiace o reverse discrimination). Co sie dzieje?
                USA przechodzi transformacje spoleczenstwa. Kobiety od tych dawnych garow
                (znowu sie nie czepiam tylko podaje fakty) przeszly do miejsc pracy. Dawniej
                pan domu wychodzil z wojska po szkole podstawowej, znajdywal prace i mogl
                utrzymac zone z trojgiem dzieci bez problemow. Nawet na jacht wystarczalo i na
                niepracujaca zone. O takich podstawch jak dom i zycie nawet sie nie wspominalo.
                Teraz jego syn nie moze znalezc pracy, a jak znajdzie to jej dlugo nie utrzyma.
                Zona jego musi pracowac, on tez i z jednym dzieckiem - nedza. Dawniej zarabial
                na dwoje a teraz jego pensja zostala podzielona na dwie czesci. Po pierwsze
                pyskata baba (znowu sie nie czepiam...) zostala zmuszona do pracy, dostala
                swoje pieniadze i male czerwone (cholernie szybkie autko, zaleznie jak mocno
                sie nacisnie pedal (nie jest to aluzja seksualna...)) gazu swoja droga ciekawe,
                ile kobiety powoduja wypadkow wg statystyk; obserwujac co sie dzieje na drogach
                to musza byc one zatrwazajace.

                No wiec po co dali kobietom dostep do wszystkiego co podobno jest takie dobre?

                Po to, ze sa doskonalym klientkami. Popatrz w kolejce co kupuja i ile tego
                jest. Popatrz na facetow. Ci zawsze placa gotowka. Albo wejdz do mall. Gdzie
                jest stoisko meskie? Gdzies w podziemiu z daleka od ludzi. A dla kobiet? Przy
                wejsciu tak ze nie mozna nawet przejsc. Kupuja wspaniale samochody, czyli
                rzeczy drogie. Poza tym nie kupuja tylko "lease" co jest jeszcze lepsze dla
                tzw. ekonomii. Albo domy. Nie moze byc skromny domek tylko musi byc taki za
                polowke ("nigdy ci tego nie wybacze jak tego domu nie kupimy" - tez
                autentyczne). Placz sie zaczyna przy kartach kredytowych. Ciekawe jaki jest
                udzial kobiet w bankructwach?

                Do niedawna, Ford mial zespol kobiet projektujacych "samochody dla kobiet".
                Takie wariactwo, zeby kobieta mogla wejsc w szpilakch do SUV. Jak sie patrzalo
                na to zdjecie zespolu tych sexpertek w prasie, to mialem wrazenie, ze widze
                okladke (nieomal) playboya. No ale ktos poszedl po rozum i zespol rozwiazano po
                kilku latach. Tak samo jak skonczyla sie milosc z Polska...

                Dawniej "Mustang" by symbolem testosteronu, tearaz nowy Mustang, zaprojektowany
                przez kobiety jest (wedlug nich) "about romance"... Ciekawe jak sie
                ten "romance" skonczy dla tego Mustanga, bo na razie akcje Forda sa o wlos
                przed "junk bonds"...

                Dobra mialo byc o akcencie. Dlaczego sie uczyc? Po pierwsze, facet ma inna
                budowe biologiczna niz kobieta (UWAGA: JA SIE NAPRAWDE NIE CZEPIAM...)
                Moglybym ci odpowiedziec, ze jak tej potrzeby nie widzisz to pewnie jej nie
                masz. Ale tak nie odpowiem...


                Poczytaj kilka opinii na ten temat. Jak widzisz ciagle poszukuje tego eliksiru:
                thedialectcoach.com/default.htm

                PS Sam zatrudnie fajna blondynke o zgrabnych nogach ok 20 lat, bez dzieci i
                meza a najlepiej i brata, w okolicach Detroit. Znajomosc jezyka (angielskiego!)
                niekonieczna. Praca w godzinach nocnych i w weekendy. Duzo wolnego czasu i
                samochod (bedzie czerwony i szybki, tylko obiecaj, ze sie zakochasz od
                pierwszego wejzenia, a ja ci obiecuje milosc dozgonna!). Malzenstwo
                niewykluczone. Warunek: Musi miec koniecznie akcent polski, bo jest taki fajny!

                Na pewno jak ktos mieszka w Hamtrammck to moze sie obejsc bez
                tego "prawidlowego" akcentu i mnostwo sie obchodzi, nawet niezle sobie radzac.
                Tak od ponad 100 lat. Z tego co obserwuje do dopiero trzecia generacja jako
                tako staje na nogi, wsrod Polakow - o innych nacjach nie wiem. Tym nawet akcent
                niewiele pomogl, bo utracili to co bylo wartsciowe w starym kraju. Tak wbrew
                pozorow, to te 1000 lat polskiego doroku historycznego zawiera wiele skarbow
                tylko trzeba je umiec znalezc.

                Mnie, i wielu innym na tym watku (w tym rowniez kobietom), chodzi o cos innego.

                Renka, pozdrawiam, jeszcze raz mowie, ze sie ciebie nie czepiam i dziekuje za
                komentarz. Oj Renka, Renka, do czegos ty mnie sprowokowala... A mialo byc o
                akcencie i chyba bylo.

                • Gość: stan Re: Po co pozbywac sie akcentu? IP: 192.88.212.* 24.01.02, 14:10
                  A propos wyrazow polskich i ich wymowy w stanach smile

                  Kiedys pytalem znajomego o wodospad Niagara - nazwe wodospadu wymoilem tak jak
                  ja znalem czyli po polsku - rzeczywiscie - slepka mu wyszly na wierzch :-0

                  Po dluzszym tlumaczeniu skumal - NAJAGRA - of course

                  smile

                  pozdrowienia

                  stan
                  • drapieznik Re: Po co pozbywac sie akcentu? 24.01.02, 14:42
                    Dobry przyklad, Stan. Nadal szukam na internecie. Trafil mi sie wierszyk ktory
                    ilustruje CZESC problemu w tym watku:

                    We polish the Polish furniture.
                    He could lead if he would get the lead out.
                    A farm can produce produce.
                    The dump was so full it had to refuse refuse.
                    The soldier decided to desert in the desert.
                    The present is a good time to present the present.
                    At the Army base, a bass was painted on the head of a bass drum.
                    The dove dove into the bushes.
                    I did not object to the object.
                    The insurance for the invalid was invalid.
                    The bandage was wound around the wound.
                    There was a row among the oarsmen about how to row.
                    They were too close to the door to close it.
                    The buck does funny things when the does are present.
                    They sent a sewer down to stitch the tear in the sewer line.
                    To help with planting, the farmer taught his sow to sow.
                    The wind was too strong to wind the sail.
                    After a number of Novocain injections, my jaw got number.
                    I shed a tear when I saw the tear in my clothes.
                    I had to subject the subject to a series of tests.
                    How can I intimate this to my most intimate friend?
                    I spent last evening evening out a pile of dirt.
    • Gość: aleksio Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: 66.122.23.* 24.01.02, 17:41
      Jeszcze jeden ciekawy adres dla spragnionych amerykanskiego akcentu.
      Darmowy software ktory czyta po angielsku z amerykanskim akcentem, 4 glosy do
      wyboru!

      www.ReadPlease.com/

      Co sadzicie o tym software?
      Czy ktos zna podobne software w innych jezykach?

      • drapieznik Aleksio... 24.01.02, 18:24
        ...dziekuje za pomoc w zglebieniu tamatu. Zajrzalem i zaznaczylem, ale tu
        chodzi o dalszy stopien, no wiesz zeby nie zawsze zaczynac od pieca. Pozdrawiam!

        Jak ktos jest wytrwaly to niech proboje poszukiwan z: "accent reduction" z
        dodatkami. Zauwazylem, ze poprawny termin na te nasza (i nie tylko) przypadlosc
        narodowa, to wlasnie ten a nie - "accent learning".

        Wszystko bylo dobrze dopoki ten N. nie rzucil mi patyka i mnie tym zaangazowal
        w poszukiwania: Dzieki jeszcze raz za zwrocenie mojej (naszej, niektorych,
        nikogo - niepotrzebne skreslic) uwagi w niezwyklym (na razie) kierunku.

        Rzeczywiscie jest taka technologia o ktorej N. pisal w pierwszym poscie.

        Np. www.speechcom.com/software.htm

        czy bombastic site: www.kayelemetrics.com i tam trzeba troche pokluc
        myszka dookola.

        To kayelemmtrics bylo kiedys polaczone z jakas firma ktora robila programy
        jezykowe. Jestem przekonany, ze to jest wlasnie ta firma ktora dostarcza
        platforme. Ciekawe czy to wlasnie ich technologia potrafi zrobic z rodowitego
        Hindusa faceta mowiacego dialektem np. Midwestern, czyli nieomal bardzo dobrze,
        taki hochdeutsch w USA. A "hi, you'all" czy "howdy" zawsze mozna podlapac,
        pardner. Podobnie jak w niektorych stanach: 'your honour' zamienia sie
        w 'yorhoner'.

        Powtarzam dla wszystkich: mozna zyc doskonale z polskim akcentem, nie ma prawa
        przeciwko temu, no ale jezeli ktos ma porabane w glowie, czyli ja, i chce te
        sytuacje zmienic, a nie mam na razie mozliwosci drugi raz sie urodzic, wiec
        szukam. Z wasza pomoca i rezultaty mnie naprawde zaskoczyly, choc nie
        przewidywalem, ze tak bedzie. Mam nadzieje, ze niektorzy tez skorzystali,
        jezeli juz nie z uwagi na zmiane naszego pieknego akcentu swiatowcow, to ze
        mogli sie troche wspolnie pobawic.

        PS A co on mi tam bedzie kazal zmieniac akcent! Nie chcem a muszem.
    • Gość: TBA Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? IP: *.hfx.cstone.net 24.01.02, 19:55
      Studiowalam w Polsce filologie angielska, uczylam sie wymowy brytyjskiej. Na
      ostatnim roku studiow poznalam mojego meza - amerykanina, od tego czasu
      swiadomie zaczelam przestawiac sie na wymowe amerykanska. Mam "dobre ucho",
      ale rowniez ogromnie pomogla mi wiedza teoretyczna z fonetyki. Mieszkam w US
      juz od ponad 5-ciu lat. Mowie plynnie po angielsku,jednakze caly czas szlifuje
      jezyk, ucze sie nowych slow, slucham uwaznie jak je wymawiac. Czy pozbylam sie
      Polskiego akcentu??? Nie sadze. Wprawdzie jest duzo osob, ktore udaje mi sie
      zmylic, z drugiej jednak strony zawsze zdarzaja sie osoby, ktore po uslyszeniu
      kilku zdan wypowiedzianych przeze mnie pytaja sie mnie skad jestem. Wiem, ze
      nigdy do konca nie wyeliminuje polskiego akcentu i to jest OK. Mysle, ze fakt
      ze jestem spoza US czyni mnie interesujaca dla tubylcow. Ostatnio ktos w
      rodzinie mojego meza powiedzial mi, ze moj polski akcent juz zupelnie zniknal.
      Powiedzialam "To chyba dobrze, nie?" a on na to: "Well... I don't know."
      Naprawde, obcy akcent nadaje ludziom pewna aure egzotycznosci. Nie dotyczy to
      tylko kobiet. Rowniez mezczyzni mowiacy z obcym akcentem zyskuja na
      atrakcyjnosci.
      Ameryka jest krajem tak zroznicowanym pod wzgledem jezykowym, ze praktycznie
      nie ma czegos takiego jak "standard American English" (nawet prezenterzy w TV
      roznia sie pod wzgledem akcentu i wymowy). Jesli wiec z twoja gramatyka jest
      prawidlowa, i poprawnie wymawiasz wyrazy (patrz wskazowki Maurycego), to
      ABSOLUTNIE nie wierze aby ktokolwiek mial problemy ze zrozumieniem twojego
      angielskiego. Jesli masz takie problemy, to wyglada na to ze twoj problem
      jezykowy jest jednak troche glebszy niz obecnosc polskiego akcentu.
      pozdrowienia
      tba

      • drapieznik Re: Jak sobie radzisz z akcentem amerykanskim? TBA 24.01.02, 20:51
        Bardzo ciekawa odpowiedz od zawodowca, za co dziekuje.

        Moja gramatyka jest bardzo prawidlowa, wymowa tez. A jednak... Niektorych udaje
        mi zmylic, wielu nie - dokladnie jak to zauwazylas. Na pewno jest to dosyc
        niezla gra w ping ponga w rozmowie. Pewnym jest, ze nie mialem nigdy problemow
        z 'th' czy 'r'. Czy to dobrze zgubic akcent czy nie. Niektorzy w srodowisku
        zawodowym mowia potwornie i sie utrzymuja, ale pomaga im tym ilosc dzieci,
        kolor skory, albo jedno i drugie a moze i trzecie.

        Zdaje sobie sprawe, ze akcent w wielu wypadkach pomaga ale jest tez wiele
        przypadkow gdzie hamuje, mimo, ze zyje w metropolii 'akcentowej'.

        Mialem rowniez 'korzysci' z akcentu z kobietami; nie spotkalem jeszcze takiej
        ktorej by sie to nie podobalo, no ale powody moglybyc calkiem inne i
        prawdopodobnie byly.

        Nie wydaje mi sie, ze mam problem "glebszy niz jezykowy". Nawet nie jest to dla
        mnie problem: mam "concern" z amerykanskim akcentem, po prostu cykl nauczania
        jezyka nie zostal zakonczony.

        Nie wiem czy pamietasz taka scenke z Potopu Sienkiewicza (mowie o ksiazce).
        Kmicic podkradl sie pod szwedzkie okopy (w Szwecji) i zaczal majstrowac przy
        wysadzaniu jakiejs grubej Berty (nasci piesku kielbaski). Ktos sposrod Szwedow
        zauwazyl jakis ruch w okopie i zawolal kto tam?
        Na to nasz wspanialy bohater odpowiedzial: to ja, Hans, diabli mi wzieli
        stempel do rowu. No wiec ja uwazam to za szczyt mistrzostwa jezyka szwedzkiego.
        Bo trzeba ci wiedziec, ze Szwedzi mieli haslo do rozpoznawania cudzoziemcow. Na
        zawolanie trzeba bylo odpowiedziec po szwedzku: 77, co jest dosyc niesamowite
        do wypowiedzenia i to poprawnie (mniej wiecej jest to tak jak amer. chute-to-
        chute, tylko trzeba zrobic 'odpowiedni ryjek'). No wiec jezeli panas Kmitas
        mogl to zrobic po mistrzowsku po szwedzku, to przecietny Polak wspolczesny tez
        powinien to opanowac. A dlaczego by nie?

        Wyslalem zapytanie do jakiegos specjalisty ktory obiecuje cuda z akcentami.
        Pierwsze pytanie bylo skad ja mam ten akcent. Wiec mu powiedzialem a on
        przyslal mi odpowiedz ktora cytuje:

        Thanks for the information. The technology I use is the human ear. I've found
        that people who come to English from another language often use the sounds of
        their native language when speaking English, which can lead to confusion on the
        part of the listener. Voice spectrum analysis has limited application for such
        a person, as they haven't learned to form the sounds used in English, and will
        have a difficult time matching the given patterns.

        My approach is physical, teaching the proper placement of the lips and tongue
        for the sounds used in American English, then adding in the appropriate rhythm
        and stress patterns. I've worked with clients from Poland and throughout
        Europe, and am familiar with how those sounds differ from the American sounds,
        and how to address them".


        Jezeli chodzi o mnie to nie jest to zadne nowatorstwo wiec lusterko i pare
        kaset powinno zaoszczedzic sporo forsy. Czytajac jego list "I smell the rat",
        ale to tylko taka moja opinia". Pozdrawiam.
        • Gość: Bini Re: Jak sobie radzisz z akcentem amerykanskim? IP: *.hkcable.com.hk 01.02.02, 17:55
          W jednym z wywiadow Judith Rich-Harris (znana am. psycholog dziecieca)
          powiedziala: “cryingwink puberty generally puts an end to ability to learn a new
          language without an accent”.
          Stwierdzila rowniez, ze dziecko, ktorego rodzice mowia slabo lub wcale po
          angielsku nauczy sie jezyka bez akcentu przebywajac wsrod amerykanskich
          rowiesnikow, natomiast dziecko (tu przyklad Meksykanow) urodzone w US, lecz
          przebywajace wylacznie w tym srodowisku bedzie zawsze mowilo z akcentem,
          poniewaz wszyscy wokol niego tak mowia.
          Pozdrawiam
          Dla zainteresowanych psychologia (nie tylko dziecieca:
          www.edge.org
          • drapieznik Bini... 04.02.02, 01:14
            ...ciekawe to co napisales. Dzieki.
            • Gość: Bini Re: drapieznik IP: *.hkcable.com.hk 04.02.02, 02:03
              drapieznik napisał(a):

              > ...ciekawe to co napisales. Dzieki.

              Prosze bardzosmile
              Poparte przykladem z zycia - moj syn wyjechal, gdy mial 10 lat (dzis 28), po
              dwoch latach pobytu nikt nie wyczuwal obcego akcentu.
              Ja mowie plynnie, ale nigdy nie staralam sie mowic jak autochtoni - lubie byc
              obcokrajowcem w krajach, w ktorych mieszkalam!
              Fakt rowniez, ze nigdy nie chcialam zmienic obywatelstwa (wzgledy b. prozaiczne).
              Pozdrawiam wytrwalych


              • drapieznik Bini- 05.02.02, 16:18
                - Gdzie ty jestes?! Teraz zauwazylem,z e ty siedzisz w Hong Kongu?! Prawda??

    • ya_bolek Re: Jak sobie radzisz z akcentem amyrykanskim? 06.02.02, 00:26
      Jesli wyjechales po 20 roku zycia, to samo nie przyjdzie.
      Musisz czwyczycz, czwyczycz y yeszcze raz czwyczycz.
      Yak bedrzesz wytrwale czwyczycz, to predzey czy pozniey osiagniesz
      upragniony cel.
      Cwiczyc, znaczy sie nie tylko starac sie jak mozesz, prowadzac regularna rozmowe.
      To znaczy czytac teksty na glos, powtarzac za spikerem w radiu, w telewizji
      itp. Postep bedzie stopniowy.

      drapieznik napisał(a):

      > Podajcie swoje spostrzezenia jak sie pozbyc akcentu polskiego w USA.
      >
      > Jest taka historyjka o Demokrycie ktory nie mogl wymowic 'R' i chodzil nad
      > rzeczke, wkladal kamyczki do buzi i tak zostal wielkim mowca Grecji...
      >
      > Sa jakies tasmy, kursy w lokalnych szkolkach, chodzenie do szkoly. Czy komus
      > sie udalo, zeby byl nierozroznialny od miejscowych? Bo z tego co widze to sa to
      >
      > wszystko polsrodki.
      >
      > Nie wierze w to, ze bycie z partnerem tubylcem robi wielka roznice chociaz na
      > pewno pomaga.
      >
      > Nie mowie nawet o idiomach, mowie tylko o 'prawidlowym' akcencie typowym dla
      > danego rejonu. Czy komus sie to udalo, zna takiego i jak do tego doszli?
      >
      > Niech sie wypowiedza filologowie i dobrzy amatorzy. A moze inne jezyki maja cos
      >
      > do powiedzenia na ten temat?
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka