squatt-n-leavitt
14.12.03, 09:38
Pewien szczecinianin kilka dni temu skorzystał z „usług” prostytutki
pracującej przy autostradzie. Umówili się co do zapłaty, pojechali kawałek w
las i tam na polance sfinalizowali transakcję.Klient nie zapłacił za nią i
odjechał. Z samochodu wyrzucił jeszcze torebkę, którą prostytutka tam
zostawiła.
Kilka dni później „opiekunowie” kobiety odnaleźli delikwenta w jego
mieszkaniu i zażądali zapłaty za usługę z odsetkami. Należność wyniosła 210
zł. Dodatkowo wymusili na nim podpisanie umowy sprzedaży jego fiata 126p
oraz ekstra 4000 złotych za to, że nie powiadomią policji o dokonaniu
gwałtu. (...)
(„Kurier Szczeciński” nr 236)
----------------------------