aard Re: Wątek surrealistyczny 14.08.02, 15:59 Forumowicze łódzcy podziękowali kwiatami surrealistom, zatrzymanym za pobicie redaktora naczelnego Wątku Surrealistycznego aarda. Mówili, że czują się współwinni. Zatrzymani surrealiści powiedzieli, że jak będzie trzeba to zawsze mogą liczyć na ich pomoc. Przewodniczący "Wątku surrealistycznego (2)" przekazał dziś dziennikarzom dokumenty, między innymi, odmowę wszczęcia dochodzenia w sprawie łamania praw forumowiczów w "wątku" przez jego rednacza. Odmowa była z 20 lipca 2002 roku. Prokurator kropka stwierdziła na podstawie dokumentów, że sytuacja tego wątku jest trudna. Zaległości wobec forumowiczów sięgnęły prawie 500 postów, a wobec GW prawie 2 miliony. Przewodniczący "Wątku(2)" powiedział, że o sytuacji w "WS" wiedziała także Państwowa Inspekcja Pracy. Wicewojewoda Hubar wyraził głębokie współczucie i zatroskanie losem wątku. Pismo takiej treści złożył na ręce komitetu protestacyjnego w "Wątku". "Społeczeństwo jest bezradne" - powiedział szef "Wątku (2)" podczas dzisiejszej konferencji. Wieczorem zbierze się Kapituła "Wątku" (bez rednacza), która ma odwołać redaktora naczelnego aarda. Dla dociekliwych niezmieniony, ale wystarczająco surrealistyczny nius pod linkiem: info.onet.pl/534788,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Gozilla kontra Szczecin-Załom 14.08.02, 16:04 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=77&w=2695236&a=2695236 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Jak wam się powodzi? IP: 195.117.14.* 14.08.02, 16:33 Polsce nie grozi cruach - zapewnia wiceminister spraw surrealistycznych i surrealizacji ChrisBTO. ChrisBTO uspokaja, że z tych informacji wynika, iż Polsce nie grożą kataklizmy jakie nawiedziły Czechy, Niemcy czy Austrię. Eyemakki, którymi dysponują służby cywilne wskazują, że od czwartku sytuacja powinna się poprawić. Zdaniem wiceministra w kraju mogą wystąpić lokalne aardowienia, szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie mogą nagle przybrać małe ariki górskie. Wiceminister podkreślił, że najtrudniejsza sytuacja może wystąpić w Małopolsce, jednak nie powinna ona zagrażać yavoriusom w tym regionie. Także rednacze wszystkich powiatów dolnośląskich uspokajają, ze sytuacja w regionie stabilizuje się. Lokalne cruache występują m. in. w Lubaniu, Świeradowie Zdroju, Jeleniej Górze oraz Gryfowie Ślaskim. Według służb dyżurnych może wzrosnąć poziom p8 w Nysie Łużyckiej, dlatego mieszkańcy Porajowa i Sieniawki zostali poinformowani o ewentualnym aardzie. Rednacz zgorzelecki do~ uspokaja jednak, że nie ma powodu do paniki. W związku z zagrożeniem aricowym straż graniczna do odwolania zamyka następujące przejścia graniczne: Yavorzyna Surrealecka, Surrealka - Zittaric, Poraardów - Zittaric , Poraardów - Hraardek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Jak wam się powodzi? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 22:34 2d2 8#c2 8d2 4#c2 4a1 8#f1 4b1 2#f1 8a1 2d2 8e2 8#f2 4a2 4#f2 16b1 2b1 4b1 4a1 8b1 4a1 4g1 4g2 4#f2 8g2 4#f2 4e2 4#f2 4d2 8g2 4#f2 4d2 8g2 4f2 4d2 8g2 4f2 2d2 8c2 8a1 Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Eyemakk i Yavorius -> prolog, rozdz. 1 i 2 15.08.02, 11:15 Wobec braku zainteresowania na ogólnym wklejam nasze opowiadanie, które pisaliśmy na studiach: OD AUTORÓW: Osoby i wydarzenia przedstawione poniżej są prawdziwe, prawdziwe ale nieco ubarwione, lub fikcyjne. Osoby występujące: Ziemia: Baba Ze Sklepu - obleśna sprzedawczyni; Mario Feex - student socjologii, powolny i flegmatyczny; Grubas Bimbacz - student socjologii, bełkocze i bimba; Jowita - studentka socjologii z Gostynina, blondynka; dr Michalska - pracownica Uniwersytetu Łódzkiego; Mlekopij - student socjologii, typowy przeszkadzacz, lubi mleko i Inforadio; Neuromancer - absolwent Politechniki Łódzkiej, obecnie działa w czarnej strefie informatyki; Olak - studentka socjologii, femme fatale; dr Piotrowski - pracownik Uniwersytetu Łódzkiego, socjolog; i inni. Planeta Grubasa: Czerwony Kapturek - seksowna nimfomanka; Duch Trolla - zabity przez Jowitę, straszy; Hydrant - olewa wszystko; Guzikowy Joe - kowboj, właściciel knajpy "Bonanza"; Leśniczy - "przyjaciel" Czerwonego Kapturka; Nadczekan i Czekany - rdzenni mieszkańcy planety, strażnicy porządku; Podpalacz - uratowany przez Grubasa mieszkaniec innej planety; Trolle - pluszate stwory; Wilk - erotoman zafascynowany Czerwonym Kapturkiem; i inni. PROLOG PIERWSZY Grubas Bimbacz już od najmłodszych lat był niezwykły. Przyczyną tego mogło być środowisko rodzinne. Nieustannie karmiony przez matkę, strasznie kochany przez ojca i uwodzony przez starszą siostrę (której nigdy nie miał), uciekł we własny świat. Niezwykłość Grubasa przejawiała się w przeróżny sposób, np. potrafił on godzinami siedzieć na strychu razem z gołębiami. Ludzie mówili, że rozmawia z nimi, ale jego rodzice uważali, że to bzdury. Potrafił znikać z domu na okres kilkunastu dni, a gdy wracał, pokazywał na migi (mówić zaczął dopiero w wieku lat dwunastu), że był w swoim świecie. Rok później opanował sztukę bezproblemowego przemieszczania się między światami. Był intergalaktycznym podróżnikiem, który znał język wszechświata - my, prymitywni Ziemianie, uważamy go za bełkot. I istotnie, Grubas nieustannie mówił z intergalaktycznym akcentem, co denerwowało wszystkich jego znajomych. Dlatego ich nie miał. Sytuacja uległa lekkiej poprawie na drugim roku studiów. Poznał on wtedy Mlekopija i Mario Feexa - studentów, którzy ni stąd, ni z owąd przypałętali się na socjologię. Nie manifestowali oni początkowo wobec niego niechęci, co już wystarczyło, by Grubas z miejsca ich polubił. Książka niniejsza opowiada o wydarzeniach, mających miejsce na drugim roku studiów Grubasa. * * * Podczas jednej ze swych podróży znalazł on malutką planetkę, na której postanowił zamieszkać. Na planecie tej jedynymi mieszkańcami były czekany (tak przynajmniej nazwał je Grubas, gdyż przypominały mu one narzędzia używane przez jego wujka-alpinistę). Kilka tygodni później zawitał do świata wyżej rozwiniętego technologicznie niż nasz. Pojawił się na wielkim placu, obok psychopaty, który chciał wyssać lawę z jądra swojej planety i spalić dwadzieścia miliardów jej mieszkańców. Za to czekała go publiczna egzekucja - pierwsza od ośmiuset siedemnastu lat. Grubas, w przypływie altruizmu, postanowił uratować skazanego. Chwycił go za rękę i momentalnie przeniósł go na swoją planetę. Podpalacz, bo tak nazywał się uratowany przez Grubasa, poprosił go o przeniesienie do Grubasowego świata swojej kochanki, która w zamian za to ofiarowała Grubasowi urządzenie kontrolujące nanotechnikę (polega ona na użyciu olbrzymiej ilości mikroskopijnych robotów, do zmian w budowie substancji, np. mogłyby one tworzyć złoto z piasku). Podpalacz stworzył na podobieństwo Grubasa trolle - pluszate stwory, które zasiedliły planetę Grubasa; Czerwonego Kapturka (ucieleśnienie Grubasowych fantazji o kobiecie- nimfomance) i jeszcze inne postacie, których poczęcie pozostawił inwencji nanotechniki. I tak, maszyna wytworzyła np. Hydrant, olewający wszystkich. Podpalacz - na wszelki wypadek - nauczył Grubasa wykorzystywać pulpit kontroli nanotechniki tylko do produkcji jedzenia. Kiedy Grubas zaczął udawać studenta, w oko wpadła mu koleżanka z grupy imieniem Jowita. Nie wiedząc, jak ją oczarować, postanowił śledzić ją i w odpowiednim dla siebie momencie przenieść ją do swojego świata, by została tam z nim na stałe. Niestety, Jowita nie dość, że wykazała się odpornością na "wdzięki" Grubasa (co nie było specjalnie trudne), to jeszcze zapałała gwałtowną namiętnością do Czerwonego Kapturka, która była w istocie kreacją chorego umysłu Grubasa. PROLOG DRUGI Jowita siedziała na wykładzie ze Struktur Pośrednich. Rozejrzała się. Zauważyła swojego kolegę Grubasa Bimbacza (spał). Popatrzyła na sufit. Ze zdumieniem spostrzegła, że w samym jego środku rośnie drzewo. Już po chwili spadł na jej głowę owoc. Rozległ się huk. - Au! - krzyknęła Jowita - Wybuchła mi głowa! Okazało się jednak, że to wybuchła skorupa owocu. Ze środka wypełzł mały robaczek, zamrugał do Jowity trojgiem oczu i popełzł gdzieś dalej. - Stój! - syknęła Jowita, ale nie mogła nic zrobić. Była bowiem na wykładzie i jakoś głupio było jej wstawać - I spróbuj mi tylko fiknąć! - zagroziła mu. Robaczek fiknął i zrobił to doskonale. Jowita zapiała z zachwytu. - Jestem weryfikatorem - wyjaśnił robaczek - Doskonale fikam. ROZDZIAŁ PIERWSZY Dr Piotrowski, prowadząc zajęcia z antropologii, zaczął właśnie mówić o sprzężeniach zwrotnych, gdy zauważył, że za oknem stoi jakiś tajemniczy osobnik i wpatruje się w jego kubek z kawą. - Nie dam!!! - wrzasnął histerycznie dr Piotrowski i zasłonił plastikowy kubek własnym ciałem. - Ale ja fak bardzo chcę! - wrzasnął osobnik - Tak bardzo! Łaaa...! - No dobrze, już dobrze - niechętnie zgodził się pan Piotrowski i poczęstował nieznajomego kawą. - Alef bofka ta kafa - mlasnął osobnik - Nifdy fakiej nie fiłem! - Ja też nie - wykładowca nalał nieznajomemu kolejny kubek - Mniam. - Fy mogę pfyfodzić tu częściej? - zapytał osobnik z nadzieją w głosie - Mogę nafet pfynieść fłasny kubek! - dodał. - No, nie wiem - zadumał się dr Piotrowski - Ja tu prowadzę wykłady dla studentów socjologii. - No to może gdzief f innym miejscu - nie rezygnował nieznajomy - Może f Łondynie? - Nie, już lepiej będzie, gdy będziesz tu przychodził jako student - zaproponował socjolog. - Dobfe! - ucieszył się gość. I odtąd Grubas Bimbacz udawał studenta, pijąc w piątki od 16:45 do 18:20 kawę z panem Piotrowskim na zajęciach z antropologii. * * * Na kolejnych ćwiczeniach z antropologii Mario Feex powiedział coś bzdurnego. Jowita pod wpływem oburzenia postanowiła rzucić się na niego i go udusić. - Oj! - krzyknął Feex - Niech mi ktoś pomoże! - Ja ci pomogę! - wrzasnął Grubas i uciekł z klasy. - Jestem Atrybutem Kulturowym - stwierdziła Jowita dławiąc Feexa. Grubas w tym czasie żłopał kawę z wielkiej cysterny. - Jeżeli atrybutem kulturowym ma być morderczyni - zaczął swój wykład dr Piotrowski, oglądając ciało Feexa - to ja umywam ręce od takiej antropologii. - To pan mi nie pomoże?! - wrzasnął Feex w histerii - Nawet pan?! - Nawet ja. Muszę oddzielać pewne rzeczy od siebie, nawet jeśli miałoby to odbyć się kosztem czyjegoś życia - i dr Piotrowski podniósł do ust kubek z kawą. - Jestem Łospem [White Anglo-Saxon Protestant - przyp. aut.] - próbował zagadać Feex dr Piotrowskiego. - O, to ciekawe. Poszukam ci moich lektur - dr Piotrowski łyknął sobie kawy, żałując że nie może iść w ślady Grubasa, który żłopał kawę do nieprzytomności. W tej właśnie chwili Grubas Bimbacz wtoczył się do sali spuchnięty od kawy. Jowita widząc go zostawiła Feexa i wróciła na swoje miejsce. - Ostatnio mówił pan coś o kacu - przypomniał sobie Mario Feex - Chciałbym wiedzieć coś więcej... - Auu! - wrzasnął dr Piotrowski rozlewając kawę na spodnie. - Rozumiem, rozumiem - Feex wycofał się - Nie chce pan poruszać tego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Nie będzie dalszego ciągu? IP: 195.117.14.* 20.08.02, 09:38 No jak to, panowie? Apetyty rozbudzacie i sami smakujecie resztę? A podzielić się nie łaska? RozsmAAkowany Rd Odpowiedz Link Zgłoś
zamek niu, niu 15.08.02, 15:18 Na zachodnich rubieżach Eyemakkszczyzny pojawiła się niewielka populacja sklągłwy przetocznej. Jest ona ograniczona do 50 km na niuton poza godzinami porannymi, kiedy to użycie sygnałów dźwiękowych jest wskazane. W godzinach nocnych samce sklągłwy wysyłają sygnały wdziękowe. Populacja rozszerza się przez pączkowanie, choć niektóre osobniki mają skłonności do ptysiowania (czyżby objawy flipania?), rurkowania z kremem i ciastkowania półfrancuskiego z kruszonką. Kruszonki, jak też piaskarki będą rozprowadzane przed Świętami Wieśka Mocnymi w drodze lasowania. Po odbiór proszę się zgłaszać codziennie na falach średnich (czyli tak gdzieś do pasa sklągłwy włącznie). Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Z ostatniej chwili 15.08.02, 15:20 Agencja Wywiadu podała średnie prędkości pielgrzymek udających się w bieżącym sezonie na Jasną Górę. Wynoszą one od 43 do 52 godzinek na kilometr. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Z ostatniej chwili 15.08.02, 15:54 Dobrze widzieć Zamka na surrealu! Odpowiedz Link Zgłoś
zamek A ja mam kota... 15.08.02, 16:29 ...na punkcie psa mojej wiewiórki, która, gdy na nią wołam "Basia!", odpowiada: :"Dla Ciebie panna Barbara, a poza tym proszę mnie nie zaczepiać, bo jestem zaręczona!". I w ogóle ostatnio jakoś wydrowato się czuję. Przy okazji - zarysowały się u mnie tendencje. Co radzicie: łatać czy zburzyć i stawiać nowe? -- Stoi Yavor na gór szczycie... -- Szarik! Strzelca struj! Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Moja tabaka... 15.08.02, 17:24 Wcale nie jest ciemna!!! Aardzie, pomocy! (niuch, niuch) TabakowYavorius Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yavorius Re: Moja tabaka... IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.1.* 15.08.02, 22:32 Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Moja tabaka... 15.08.02, 22:38 Jaki kurwa, pusty post. Co kurwa jest? Jaki gość portalu. Machnąłem se tabakę do gardła. Błeeee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Moja tabaka... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 00:22 trutki na szczury nie lubią brawury łaża byle gdzie i myślą o aardzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Moja tabaka... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 00:28 nawet nie wiesz jak to milo zapakowac jest szczurowi nie zarazisz sie tu kiłą a dasz upust popędowi Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk.i.yavorius Wahadłowcy 16.08.02, 15:32 WAHADŁOWCY, SĄ TO PÓŁ-HARACZE PÓŁ-ROBACZKOJADZI. NA POCZĄTKU MIESIĄCA, GDY MAJĄ PIENIĄDZE Z PENSJI LUB ZASIŁKU, STAĆ ICH NA ZAKUP ROBAKÓW. POD KONIEC MUSZĄ ZADOWOLIĆ SIĘ HARACZOSTWEM. POSIADANIE WŁASNYCH DOCHODÓW JEST PODSTAWOWĄ RÓŻNICĄ MIĘDZY ZWYKŁYMI HARACZAMI A WAHADŁOWCAMI. POZWALA TO NA ZAKUP HARACZOWYCH FETYSZY NIEDOSTĘPNYCH DLA PODRZĘDNYCH LUB ZWYKŁYCH HARACZY. WAHADŁOWCY RZĄDZĄ HARACZAMI, KTÓRZY SĄ IM BEZWZGLĘDNIE ODDANI. ZWYKLI HARACZE CZUJĄ SIĘ DUMNI, GDY MOGĄ ROZMAWIAĆ Z KIMŚ, KTO JESZCZE KILKA DNI TEMU BYŁ ROBACZKOJADEM (ROBACZKOJADZI ZWYKLE GARDZĄ HARACZAMI). I NA PEWNO NIE ODWAŻĄ SIĘ WYSSAĆ WAHADŁOWCA, CO NIEJEDNOKROTNIE ZDARZA SIĘ Z NORMALNYM ROBACZKOJADEM (HARACZE, CHOĆ FIZYCZNIE SŁABSI, NIE SĄ BEZ SZANS, PORUSZAJĄ SIĘ BOWIEM W GRUPACH, ZWYKLE W PIĘCIU). WAHADŁOWCY MAJĄ KSYWY STYLIZOWANE NA KOWBOJSKIE. NAJCZĘSTSZĄ, CHOĆ ZAREZERWOWANĄ DLA NAJLEPSZYCH, JEST "GUZIKOWY JOE". INNE TO NP. "FARMER TED" CZY "BOGUŚ BILL". WAHADŁOWCY SĄ HARACZAMI LEPSZYMI OD NICH SAMYCH. POSIADANIE GOTÓWKI STAWIA ICH W KOMFORTOWEJ SYTUACJI. POSIADAJĄ WIĘC NAJWIĘCEJ (I NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI) PRZEDMIOTÓW WYZNACZAJĄCYCH STATUS HARACZA. DO UNIKALNYCH, ZBYT DOBRYCH DLA ZWYKŁYCH HARACZY, NALEŻĄ: KAMIENNY PALEC (NAJDOSKONALSZA POSTAĆ PALCA DO MIERZENIA) I PALEC DO SSANIA; - PALEC DO SSANIA: SŁUŻY WAHADŁOWCOM DO DELEKTOWANIA SIĘ EKSKLUZYWNĄ HARĄ (ZWŁASZCZA ŚLUZEM); WYGLĄDEM PRZYPOMINA PALEC DO MIERZENIA, RÓŻNI SIĘ JEDYNIE TYM, ŻE JEST PUSTY W ŚRODKU (ABY MOŻNA BYŁO WLAĆ DO NIEGO HARY), ORAZ MATERIAŁEM, Z KTÓREGO JEST WYKONANY (SZKŁO); PALEC DO SSANIA JEST PRZEZROCZYSTY, BY ŁATWO KONTROLOWAĆ POZIOM HARY; ZWYKŁYCH HARACZY NIE STAĆ NA JEGO ZAKUP, GDYŻ SPRZEDAWANY JEST WYŁĄCZNIE ZA PIENIĄDZE; WIĘCEJ O WAHADŁOWCACH W DZIALE "HARACZE". Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Moja tabaka... 19.08.02, 10:02 yavorius napisał: > Wcale nie jest ciemna!!! > Aardzie, pomocy! > (niuch, niuch) > TabakowYavorius Yavoriusie! Jeśli zażywasz białą tabakę, to ja aARd modlę się do Świataka o opamiętanie dla Ciebie. Nie niszcz sobie życia! Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wątek surrealistyczny 16.08.02, 23:42 Co o tym sądzisz? Umotywuj. pterodaktyl i zupa zakrywka i dupa Mięta i bekon, dobranoc Panie Smoku. ========================== O godz. 18.19 na krakowskim lotnisku w Balicach wylądował samolot włoskich linii lotniczych z aardem na pokładzie. "Polska wita Cię" - śpiewały tysiące eyemakków. Na spotkanie gościa wyszedł na pokład samolotu aric. Po chwili aard pojawił się na stopniach samolotu i powoli, o własnych siłach, zszedł na dół, pozdrawiając zgromadzonych. aard, po opuszczeniu samolotu, w towarzystwie swojego osobistego, sekretarza Yavoriusa, ucałował ziemię z Pszczyny Wielkiej, umieszczoną w koszyku podanym przez pijanego rolnika. Jako pierwszy powitał go (rolnika) prezydent Andrzej Lepper, jego małżonka Aleksander Kwaśniewskii prymas Polski, kardynał Jerzy Urban. Następnie przemówił aard - Mam dwie żyrafy... Słowa aarda były wielokrotnie przerywane oklaskami. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Wątek surrealistyczny 19.08.02, 10:32 Mi się podoba. Mimo że (a może dlatego że) obrazoburcze. Choć muszę przyznać, że jestem zaniepokojony, ponieważ Odpowiedz Link Zgłoś
aard Co to, *****, jest??!!! 19.08.02, 10:47 "Ten wątek jest super" "Skasujcie ten wątek" (prawy górny róg postu) Co to, w mordę, jest??!!! Niech no mi tylko ktoś spróbuje skasowqać surreal! Yavoriusem poszczuję!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Wielki Zlot surrealistów 19.08.02, 11:12 Ogłaszam propozycję zorganizowania Wielkiego Zlotu Surrealistów!!! Czas: w tym tygodniu (między wtorkiem a piątkiem - sugeruję czwartek), godz. 19 Miejsce: jakieś surrealowe, może Stereo Krogs? Zaproszeni są wszyscy, którzy się poczuwają, a szczególnie: Aric ChrisBTO Cruach Do~ /wiem, że raczej niemożliwe :-( Eyemakk PanBozia Yavorius Zamek (porządek alfabetyczny - wybaczcie jeśli o kimś zapomniałem). Obowiązkowy bezsensowny strój i surrealistyczne teksty. W programie grzybki i mnóstwo innych atrakcji. KTO PRZYJDZIE? /Podawajdzie dzień, który Wam najlepiej odpowiada - wybierzemy najczęściej sugerowany./ Jeszcze raz zapraszam!! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Wielki Zlot surrealistów 19.08.02, 11:23 Ja nie wiem, ale przyjaciółka mojej żony jest tam menagerem, może im zorganizuje spotkanie, to będę miał spokój. Czy chodzi o ogródek, czy o Wólczańską? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Wielki Zlot surrealistów 19.08.02, 11:35 aric napisał: > Ja nie wiem, ale przyjaciółka mojej żony jest tam menagerem, może im > zorganizuje spotkanie, to będę miał spokój. Czy chodzi o ogródek, czy o > Wólczańską? Jakim "im"? Nam chyba? I jaki spokój? Chodziło mi o lokal na Wólczańskiej - klimat jest niezły. Nie napisałeś pfererowanego terminu. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Wielki Zlot surrealistów 19.08.02, 14:19 "Im" zanczy żonie i przyjaciółce, a spokój bedę miał dlatego, że nie bedzie mi żonka marudzić, że gdzieś się włuczę.:) Czwartek jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Wielki Zlot surrealistów 19.08.02, 12:56 To w tym tygodniu jest czwartek?? Bo w zeszłym były 2 i myślałem, ze w tym bedą wreszcie dwie niedziele. Ale skoro tak, to czwartek może być. Tylko nie po 25.30, bo mam gości i nie mogę ich przełożyć kremem z bakaliami na czwartą półkę licząc na palcach od szafy ze skunksem. Aha, ocet do grzybków wziąć swój czy organizatorzy zapewniają? Z surrealistycznym poniewyzdrowieniem Chatêau de Schloß Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Co do grzybqw IP: 195.117.14.* 19.08.02, 13:51 Ocet wyciśniemy z mokrego psa. Fajeczkę nabijemy w butelkę, a butelkę włożymy do lodówki, żeby stwardniała. Potem polejemy benzoesanem sodu i tak spreparowaną papkę wsmarujemy każdemu uczestnikowi w kark. Będzie to rodzaj namaszczenia, AA ReDnacz PS. Zamq - cieszę się, że będziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Nikt oprócz Zamka się nie deklaruje? 20.08.02, 08:43 Nawet zatwardzialcy typu Aric, Yavo czy Eyemakk? Hejże, zapraszam! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Spokojnie Aardzie. 20.08.02, 08:47 Ok. Ja będę. Czwartek, 19:00 Stereo Krogs, Wólczańska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Spokojnie Aardzie. IP: 195.117.14.* 20.08.02, 09:49 Hurra!! Kto jeszcze? aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Towarzysze! IP: 195.117.14.* 19.08.02, 14:53 Towarzyszcie sobie, komu chcecie, a ode mnie się od********cie. Mam takie dziwne wrażenie, że towarzyszenie towarzyszącym znów stało się modne. Albo płodne. Albo wygodne. Z drugiej strony mamy tu pary wiernych towarzyszy, którzy z surrealem są od początku i aż do (smutnego zapewne) końca. Co począć z takimi? Pół biedy, jeśli płci są przeciwnej, ale w gros przypadków to chłopy jak dęby. Ech, życie... Tak czy owak powstańmy i powidzmy sobie jasno: do góry nie spadniesz. Niech to motto towarzyszy Wam, Towarzysze, jak najwierniejszy towarzysz spod husarskiej chorągwi Jana Skrzetuskiego. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Dziś w nocy dotykałem wisielca... 20.08.02, 10:53 Nie wiem czy to surrealizm czy senne koszmary, ale nie mogę tego pozostawić bez komentaża. Gdy zasypiałem, nawiedził mnie sen, który mnie zmęczył do granic możliwości. Ciągle się budziłem, ale tylko we snie. Najdziwniejsze, że budiłem sie we własnym łóżku, obok spała ukochana, a miedzy nami leżała noga. Znów zasypiałem, budziłem się leżała inna część ciała. Poszedłem do ubikakacji, tam dyndał nagi wisielec. Obudziłem się znów i znów to samo, leżę w łóżku, miedzy nami odcieta noga. I tak w kółko. Wreszcie obudziłem żonę i poszlismy do pokoju porozmawiać o moim koszmarze. Gadamy gadamy i znów się budzę we śnie, a miedzy nami ciało. Nie wiem ile razy tak sie działo, ale wreszcie się zbudziłem. Wtedy udałem się do WC w realu i sikając stwierdziłem, że chyba to skutki odwyku od grzybków. Poradźcie, zerwać z grzybkami i miewać sny, czy wrócić do podświadomego, ale przyjemnego stanu zawieszenia, spowodowanego dobrodziejstwami pobliskich łąk? PS Te koszmary sa cholernie męczące. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Dziś w nocy dotykałem wisielca... 20.08.02, 11:13 "stanu zawieszenia" powiadasz... Czy wisielec był metaforą? Wejrzyj w siebie... A grzybki będą w czwartek w Stereo. Odpowiedz Link Zgłoś
aard www.zajrzyj.tu 20.08.02, 12:29 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2734802&a=2734802 Odpowiedz Link Zgłoś
aric Tak więc wiemy 20.08.02, 12:38 Że potrafimy się kłucić w sposób kulurowy i impotencjalny. To sprawaia, że nasze spory są jak dziury w dachu płachty rozciągnietej nad forum. Surreal propaguje wzniosłą ideę kłótni konwencjonalnych o zabarwieniu nierzyczywistym. Kto się czubi ten się nie gubi. Więc od czasu do czasu żyjmy w świadomości popeliny i młodych inwencji susurrealistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: Tak więc wiemy 20.08.02, 14:54 Surreal jest tylko onomatopeją naszych odwiecznych fobii i kompleksów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaryzykuje tezy, że surreal inwokuje naszą jaźń w sensie ontologicznym. Aczkolwiek niektore czynniki wskazują na metodologiczną spójność więzi surrealnych, niemniej jednak badania wykazują, iż każda surrealna akcja powoduje surrealną erekcję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Eyemakk - będziesz w czwartek? IP: 195.117.14.* 20.08.02, 15:36 Patrz parę postów wyżej ("Wielki Zlot Surrealistów") aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Eyemakk - będziesz w czwartek? IP: 157.25.164.* 20.08.02, 17:17 moge być. a yavorius bedzie? bo gdzie on, tam ja. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Eyemakk - będziesz w czwartek? A Yavo??! 21.08.02, 09:25 Jego spytaj. Zaproszony jest. Yavo będziesz? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Sny... 21.08.02, 09:30 Dlaczego ostatnio tak jest, że jak pamiętam, co mi się śniło, to to było coś najnormalniejszego w świecie (np. spacer po bagnach), a kiedy budzę się i mam uczucie, że miałem pokręcony sny, to zupełnie nie pamiętam szczegółów? To jest, qfa, niesprawiedliwe! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Sny... 21.08.02, 09:40 Nie wiem jak to jest, ale zawsze śnią mi się bardzo zakręcone kolorowe sny. Dziś np. śnił mi się Vladip (oczywiście mamy widoczne odniesienia), zadzwonił do mnie i stwierdził, że przyjedzie po mnie Unochodem. Po chwili jechał po chodniku dymiacą gąsiennicową koparą. A Vladip (bez urazy przyjacielu) okazał sie siedemdziesięcioletnią kobietą w rozchełstanej sukience. (brr) Jak go (ją) zobaczyłem stwierdziłem, że nie tak go sobie wyobrażałem, a on(a) odpowiedział (a), że życie czasem potrafi zaskakiwać. Muszę chyba iść na odwyk. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Co te grzybki robią z człowieka... 21.08.02, 09:57 ... ano, pokutrze się przekonamy wszyscy. Dobra zabawa (o 19 w Stereo) murowana. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Sucharki ziołowe 21.08.02, 10:09 Przewaga WS nad innnymi wątkami polega między innymi na tym, że można na nim napisać o WSZYSTKIM i ZAWSZE będzie to na temat. Dlatego ja dziś postanowiłem napisać o sucharkach ziołowych. Leżą przede mną dwa. Jeden nadgryziony. Przed chwilą powiedział mi, żebym się częstował, więc nie omieszkałem. Ciekaw jestem, czy w leżąc pogryziony moim żołądku nadal będzie posiadał zdolność mowy. Wtedy zostałbym brzuchomówcą. Drugi przygląda się tamtemu z zazdrością. Skąd wiem, ze z zazdrością? Bo zżółkł cały od zjełczałego masła, którym go posmarowałem. Powiedział też coś w stylu "ja też chcę", ale nie jestem pewien, bo przez to masło słabo go słychać. Chyba jest zaklajstrowany. Inna sprawa, że właśnie go napocząłem. Ale się będą mi w brzuchu kłócić! Że też nawet w sucharkowym społeczeństwie musi być tyle antagonizmów... Odpowiedz Link Zgłoś
aard "Marchewkowe pole" 21.08.02, 13:29 Nie uważacie, że ten tekst Lady Pank to czysty surreal? "Marchewkowe pole rośnie wokól mnie W marchewkowym polu jak warzywo tkwię Głową na dół, zakopany niczym struś Chcesz mnie spotkać, głowę obok w ziemię wpuść. Wszystko się może zdarzyć... Marchewkowe o ogrodzie miewam sny W marchewkowym stanie jest najlepiej mi Rosnę sobie - dołem głowa górą nać Kto mi powie, co się jeszcze może stać? Wszystko się może zdarzyć..." Niech sobie jajogłowi gadają, że to była satyra na system i w ogóle... My, surrealiści, wiemy lepiej!! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: 'Marchewkowe pole' 21.08.02, 15:06 A czy ty aby nie znów w schizofreni? Bo mnie cos zaczyna nosić po scianach. Dwa pająki z noszami. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: 'Marchewkowe pole' 21.08.02, 16:25 i trzeci malutki, ale za to z dużą ostrogą na nosie. I kawałkiem sera w dziobie. Że co? Że pająki nie mają dziobów? Przyprawić! Odpowiedz Link Zgłoś
bieski_toperz Jeeeeeeeeeeeezu... 21.08.02, 13:40 Jaki wątek! Myślałam, że będzie coś o sztuce surrealistycznej, ale to wygląda na jakieś wygłupy. Cały jest w tym stylu jak pierwsze kilka wpisów? Może to nawet fajne, ale ZA DUŻO! Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Re: Jeeeeeeeeeeeezu... 21.08.02, 15:09 bieski_toperz napisała: > Jaki wątek! Myślałam, że będzie coś o sztuce surrealistycznej, ale to wygląda > na jakieś wygłupy. Cały jest w tym stylu jak pierwsze kilka wpisów? > > Może to nawet fajne, ale ZA DUŻO! Hodowla truskawek w północnej Mongolii nie opłaca się ponieważ holenderskie krowy robią za dużo hałasu podczas przelotów nad podwodnym lotniskiem umiejscowionym w samym środku Sahary Syberyjskiej:) Nigdy nie jest na tyle za Dużoa aby nie chcieć więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
aric Wiedziałem że p8 21.08.02, 15:18 to szatan. Upolował 666. Brawa się należą. Odpowiedz Link Zgłoś
aard VI VI VI albo DCLXVI 21.08.02, 15:27 A ja nie skojarzyłem, jak było 665 :-(( Ale Cieszmy się, żo to skłoniło Bozię do powrotu Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Re: VI VI VI albo DCLXVI 21.08.02, 15:43 hihihihihihihihihihihihihihihihihi to miał być szatański chichot:) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Jeeeeeeeeeeeezu... 21.08.02, 15:22 Boziu Wyrwiqflu witaj ponownie u nas :-)) Przyjdziesz w czwartek? Odpowiedz Link Zgłoś
aard jak to? Nie wiesz? 22.08.02, 09:02 Wieki Zlot Surrealistów (zobacz post o tym tytule powyżej) Stereo krogs o 19, dziś. Zresztą masz wiadomość na poczcie Gazety. Pozdro, Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: Jeeeeeeeeeeeezu... 21.08.02, 15:29 Tak, my surrealisci jestesmy zachłanni na ilość. Lubimy wino, kobiety i śpiew. Efekty uboczne to ból części ciała odpowiedzialnych za nadużycie w/w. Czyli praktycznie wszystkich, bo każda z tych używek nadużywa przynajmniej dwu części. A największy wpływ na długość ciąży u motyla Paź Królowej ma oczywiście królowa. Brytyjska. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Jeeeeeeeeeeeezu... 21.08.02, 17:33 Niedzieeeela 11:300000 :) Czwartek? Nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius ROZDZIAŁ 3 i 4 21.08.02, 20:42 ROZDZIAŁ TRZECI Grubas czekał na Jowitę pod jej domem. Od godziny zapuszczał wąsy dla niej i chciał się jej nimi pochwalić. W końcu przyszła. - Co robisz? - spytała. - Nie wiem - odpowiedział Grubas - Dlafego fani od statyftyki traktuje naf jak debili? - próbował zmienić temat. Jowita poczuła, że musi skoczyć na piwo: skoczyła więc na Grubasa. Ten strasznie się ucieszył z tego powodu. Wzdychał niemiłosiernie. Aż cały się popluł. Struga ciepłej śliny spłynęła na krawężnik, który pod jej wpływem pękł. - Osz, ty - syknął Krawężnik i rzucił się na Grubasa odpoczywającego po niedawnym wysiłku. - Krafensznik chce mnie pobić! - Grubas nie krył rozbawienia - Choleła, nie pamiętam, co błałem... - Mnie nie brałeś - zza węgła wyszła Baba Ze Sklepu Spożywczego, zaśmiała się obleśnie i uciekła. - A fuj - powiedział Grubas - Błe. Baba zawróciła. Odepchnęła Jowitę, która wpadła do studzienki kanalizacyjnej. - Coś ty powiedział?! Hę?! - zapytała i strzaskała Grubasa spinaczem do mleka, a na głowie przypięła mu spinacz o bardzo szerokich warach. - Jestem fięty! - krzyknął Grubas - Kto mnie uratuje?! - Ja! - krzyknął Mario Feex i uciekł - Widzisz! Ja też tak potrafię! - Ja! - spod ziemi wyrósł Mlekopij, zdjął z Grubasa spinacz i przypiął go na mleko. - I co, niezły byłem? - zapytał Feex, który właśnie wrócił. - Wypchaj się, głupku - zdenerwował się Mlekopij. Mario wziął potężną garść trocin i wsadził je sobie do ust. - Juf - powiedział - Wypfałem fę. Mlekopij zapomniał, że jeszcze niedawno sam bełkotał. - To samospełniające się proroctwo! - wrzasnął - Jesteś Grubasem: bełkoczesz jak on - dodał. Feex wyjął lusterko i popatrzył na swoje odbicie. Faktycznie, miał trochę pucułowate policzki, ale było to konsekwencją wypchania ich trocinami. "Ale żeby od razu »grubas«? Chyba, że chodzi o Grubasa Bimbacza - tego, któremu on nie pomógł" - myślał gorączkowo Mario - "A teraz stanę się taki sam. To straszne!". Postanowił wynagrodzić Bimbaczowi swoją wcześniejszą nieuprzejmość - może wtedy przestanie zmieniać się w Grubasa. - Przepraszam - powiedział, wypluwając trociny i zbliżając się do Bimbacza - Chciałem ci się tylko zrewanżować za to, że nie pomogłeś mi, gdy rzuciła się na mnie Jowita. Zostaniemy przyjaciółmi? Pójdziemy na kawę? - O! - wtrącił się Mlekopij - Dla mnie z mlekiem! Właściwie... - zamyślił się - ...właściwie może być samo mleko. - Samo mleko! - Grubas i Mario wybuchnęli ironicznym śmiechem. Grubas śmiał się tak bardzo, że wybuchł naprawdę. Feex tylko na to czekał. - Cała kawa dla mnie! - krzyknął, w podskokach kierując się w stronę kawiarni. Mlekopij został sam. - Cóż - zamruczał - Łaski mi nie robicie - odpiął mleko i napił się. ROZDZIAŁ CZWARTY Po nocy spędzonej w kanałach Jowita uznała, iż należy jej się trochę odpoczynku. Następnego dnia zwiała z zajęć i udała się nad jezioro wraz z swoim chłopakiem z Gostynina. Gdy już leżała ubrana tylko w czarną, półprzezroczystą bluzkę i takie same legginsy (obok siedział jej chłopak) zjawił się Feex. Jowita, zawstydzona, postanowiła się wykąpać. Przetoczyła się więc (dosłownie!) w stronę jeziora i weszła doń. Płynęło się jej bardzo przyjemnie. Nagle jednak zauważyła coś dziwnego: - Dlaczego woda w cieniu jest cieplejsza niż nasłoneczniona? - zapytała sama siebie, czując narastającą falę strachu - Tu się dzieje coś dziwnego! - pomyślała, zawracając do brzegu - Aligator! Tu na pewno jest gdzieś aligator! - myślała Jowita płynąc szybko w kierunku lądu. Po chwili wszyscy w trójkę byli jakieś 20 metrów od brzegu, w pobliskiej szopie (a raczej jej szczątkach), stojącej już nie na plaży, lecz wśród drzew. Wokół drzew leżało mnóstwo ubrań. - To jasne - stwierdził Feex - ludzi zjadł aligator, a ich pozostawione na plaży ubranie przypływ przygnał aż tutaj. Nagle Jowita zauważyła coś osobliwego. Na ścianie szopy zobaczyła bowiem rysunek dziwnej, jakby nieludzkiej twarzy, a pod nim podpis: "PORWAŁ NAS NIEBIESKI CZŁOWIEK". - A więc to tak! - pomyślała Jowita - to nie aligatory! To UFO! Nie wiedzieć czemu, szopa była teraz wykutym w skale tunelem. Jowita i jej chłopak uciekali z niego, trzymając się za ręce. Feex stał już przed wejściem. Nagle rzucił dynamit wprost pod nogi Jowity. To skłoniło ją do szybszego biegu. Jednak okazało się że dynamit ma opóźniony zapłon. - Taki jeden może zabić dziewięćdziesięciu ludzi - pochwalił możliwości dynamitu Mario Feex. Uciekali zbiegając z zalesionego wzgórza. Wiedzieli, że ktoś lub coś ich śledzi. Mario co chwilę pozostawiał czerwony, gruby dynamit. Jeden z nich zaplątał się w krzaki przy próbie zrzucenia go w dolinę. Trzeba go było (zapalonego) wyjąć i rzucić ponownie. Najdziwniejsze jednak zdarzyło się chwilę potem. Wszyscy troje zauważyli, że dynamity uprzednio pozostawione staczają się w ich stronę, jakby ktoś je pchnął. - Trzeba uciekać po płaskim terenie, by dynamity nie mogły się za nami turlać! - powiedziała Jowita. Właśnie dobiegli do krańca pagórka zakończonego niewysokim, kilkumetrowym urwiskiem. W dole płynął górski potok. - Skaczemy! - krzyknął Feex i skoczył. Jej chłopak gdzieś uciekł. - A ja? - spytała przerażona Jowita. - Napnę mięśnie i skoczysz na mnie - odpowiedział Mario - Skacz, szybko! Jowita skoczyła. Niestety, źle obliczyła trajektorię lotu i zamiast na brzuch Feexa, spadła na jego genitalia. Mario wrzasnął z bólu i na chwilę zemdlał. W tej samej chwili na pagórku eksplodowały goniące ich dynamity. Na szczęście oni byli już kilka metrów niżej. Rozległ się olbrzymi huk. Siwy dym spowił okolicę. Jowita napiła się trochę wody z górskiego potoku i ruszyli dalej. Szli przez ciemny, zamglony las. Jowicie przypomniał się ostatni oglądany przez nią odcinek "Z Archiwum X", w którym Fox Mulder i Dana Scully zajmowali się sprawą osobnika, który potrafił zmieniać twarze jak rękawiczki (lub jak Jowita chłopaków). Po dwóch godzinach wędrówki znaleźli się nagle na dworcu kolejowym, który Jowicie wydawał się dziwnie znajomy. Godzinę później Jowita wpadła na to, że to dworzec Łódź-Kaliska, a ponieważ miała już dość Feexa (który właśnie się odlewał), postanowiła mu uciec. Na peronie trzecim stał pociąg do Gdyni. Tylko kibel Warsu jechał do Częstochowy przez Bydgoszcz, o czym informowała tablica umieszczona naprzeciwko tegoż kibla. Jowita wsiadła do wagonu, znalazła kibel. Tam się schroniła i postanowiła czekać, dopóki nie zdarzy się coś przyjemniejszego. * * * Gdy się obudziła, zauważyła, że usnęła. W kiblu panował okropny zaduch, więc Jowita szybko otworzyła okno. Pociąg stał na stacji w Bydgoszczy. Wsiadających nie było. Za to z peronowych głośników słychać było tekst (mówiony przez dziewczynę o bardzo namiętnym głosie) następującej treści: "Wojewódzka hipermetropolia, nasza cudowna, kochana, przepiękna BYDGOSZCZ, wita ubikację Warsu, jadącego do Czecze... nie.. chwilę... jak się to cholera... aha... do Częstochowy - miasta, które już wojewódzkie nie będzie! (słychać gromkie brawa i okrzyki radości.) Ubikacja zostanie poddana dezynfekcji, renowacji i deratyzacji. Sponsorami akcji są miasta Bydgoszcz oraz Gdynia, która nigdy nie była stolicą województwa, a która jakoś wcale tego nie żałuje." Jowita zamknęła okno. W tej samej chwili do kibla wtargnęło dwóch mężczyzn: - Patrz, szczur! - krzyknął jeden pokazując palcem na Jowitę. - Taki duży?! - spytał drugi z niedowierzaniem. - Pewnie mutant po Czarnobylu! - wyjaśnił pierwszy wyjmując trutkę z torby. - Wcale nie jestem... - próbowała protestować Jowita. - Nie pyskuj! - powiedział drugi - Żryj! - Ale ja naprawdę nie... - Jowita rozpaczliwie się broniła, zaciskając zęby jak najmocniej. - Żryj, mówię! - drugi z mężczyzn rozwarł usta Jowity i wcisnął jej w usta trutkę. Jowita połknęła trutkę. Po chwili zemdlała. Naprzemian traciła przytomność i odzyskiwa Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Miło zdrowo na sportowo... 21.08.02, 21:47 Dwóch pseudokibiców z Bytomia w wieku 72 i 83 lat, którzy uczestniczyli w sobotniej bójce na białostockim dworcu lotniczym, zostało tymczasowo aresztowanych - poinformował zespół prasowy szczecińskiej policji. Postawiono im zarzut czynnej napaści na konduktorów z użyciem niebezpiecznego narzędzia, za co grozi kara 10 lat do nawet 35 lat pozbawienia wolności. Do wydarzeń doszło w sobotę nad ranem. Grupa sympatyków Polonii Elbląg zaatakowała na lotnisku samolot relacji Białystok - Grajewo wiozący z Poznania, po meczu z Jagiellonią, kibiców Arkonii Szczecin. W ruch poszły kosmetyczki, szminki do ust i wibratory. W wyniku bójki zdemolowany został Jumbo Jet 647, wypito kilkadziesiąt butelek mocnego piwa marki Karmi. Żołnierze norwescy zatrzymali od razu czterech najbardziej agresywnych rwących się do całowania - chuliganów. Piąty "prowodyr" został zatrzymany w sobotę po południu w kiblu na stacji kolejowej w Ustrzykach. (jest to przedruk z forum innego:)) Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C16 22.08.02, 09:15 POWRÓP OWSIK NOGI MARNIE STRAWNEJ (Z URLOPA) Co z Bąbelkiem? Dalej, przecież wiem, gdzie się ukrywasz. Nurzyłeś się w tokaju zmierzchu, z wysokości krzesła elektrycznego przekleństwie; puściłeś perfumerią coiti interrupti, spłynąłeś w dół rzeki, z której się nie wraca, zaśmiałeś między kooparatywą nastolatków na tyłkach kina, gdy gaśnie światło, zagrałeś na perkatym nosie marzeniom pod dyktando rzeczywistości, z uwagą wysłuchałeś ciemności kwitnących epoka po epoce. Lord znalazł Bąbelka. Skulony w sercu, starczyło połechtać go piórkiem imaginacji, by natychmiast napiął cięciwę grzechu. Leci strzała. Kontynent bez granic. Mowa bez słów. Lord bez wstydu i zahamowań. Kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham mojego Bąbelka. Bąbelek bywa smutny. Mówi że. Połowa miłości to żadna miłość. Komu dana mądrość, niechaj zrachuje liczbę smutku. Odpowiedz Link Zgłoś
aric C16, wypoczął? 22.08.02, 09:26 Widzę, że forma dopisuje. Ja niestety ostatnio bez formy. Życie we mgle powoduje tylko urojenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard jeśli chodzi o mnie to IP: 195.117.14.* 22.08.02, 09:49 Dusza za mgłą, cała nie stwierdzono. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Za cruachem IP: 195.117.14.* 22.08.02, 09:45 Nie obraź się, że zacytuję twoje go maila, za bardzo mi się podoba. "Ponieważ cruachstwo moje nie jest z tego Łodzia, z żalem, którego nic, poza siwuchą wysokooktanową, nie utuli, zostawiam Was samym sobie, czyli pod dobrą opieką. Bawcie się dobrze, wspomnijcie choć raz Odpowiedz Link Zgłoś
aard Aśka - za dzisiejszą plażą 22.08.02, 09:58 Dla mnie bomba: Nowa „Baśka” Aśka miała fajną rzecz Ala nos, a Gośka rzeczy obie Ola odkurzała cudnie Ale miała wstążki na głowie Z Kryśką można było radia kraść I w trabancie chciała przeżyć Ze mną swój pierwszy raz Majka – pstro, Ulka też I na nogach miała sierść A Aneta była jak zwierz Piękne jak traktor Z ogromnymi światłami Jak słonie na niebie Jak sernik z muchami Ewelina w Lądku Zdrój Z Baśką wszystko zdawało się słodkie Karolina zimna jak lód, Więc na noc umówiłem się z Włodkiem I Markowi wszystko mógłbym dać – jak Tomkowi, Ale oni wolą pod klatką stać Ciotka Wanda – jeden pies Obojętne już mi jest Stryj Mieczysław może być też. Piękni jak traktor Pod Skierniewicami Jak portki na chłopie Jak śledź z rodzynkami. Odpowiedz Link Zgłoś
aard O dublowaniu i dryblowaniu 22.08.02, 10:29 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2746323&a=2746323 Odpowiedz Link Zgłoś
bieski_toperz Das kleine prosiątko po polu gelaufen 22.08.02, 15:07 kto lubi Rammsteina? Właśnie ściągnąłem piosenkę, której nigdy wcześniej nie słyszałem, a myślałem, że mam już całą dyskografię na mp3. Życie płata czasem lepsze figle niż surreal. Odpowiedz Link Zgłoś
bieski_toperz A w ogóle 22.08.02, 15:20 To fajny ten wątek - zaczęłam trochę czytać i nawet mi się podoba. Może spróbuję przeczytać całość? Żeby tylko tak wolno nie chodziło... Pozdrowionka dla wszystkich surrealistów. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Bieska Toperko :-)) 22.08.02, 15:51 Cieszę się bardzo widząc Cię tutaj. Czytaj i pisz surrealowo. Wiem, na początku nie jest łątwo przymusić się do pisania takich głupot, ale spróbuj ;-))) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Bieska Toperko :-)) 23.08.02, 02:49 Dyletant, zupa, wiatrak, światło. Pytań więcej nie mam, chyba że jednakoż. Zapraszam na wątek mój i Eyemakka: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=524&w=2764504 Lecz tylko dlaczego owszem, nie za bardzo? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C17 23.08.02, 09:31 HEUTE GEFÄLLT MIR RAMMSTEIN, UND MORGEN DIE GANZE WELT A jak ma pisać o Rammsteinie? Przecież Gertrud (Ramm) Stein był mężczyzną. Może nie?! To może i Curie Skłodowska była kobietą? O, niedouki małej wiary! Majta i czytajta: STEIN Ramm Gertrud (ur. 1874), głośno rykański powieściopisarz, powieścią paser i (p)ese(m)ista. Wykształty (101-45-69, biceps 55, łydka 99) odebrał się w USAma College, gdzie twardy, jak Roman Bratny, taki był, że zyskał przy (z ogródkiem) domek Stein, z teutońskiego Kamol, a na tym kamolu zbudował sławę swą nieśmiertelną (póki my zyjemy). Studiował echologię; rozpoczął też nauki w oddziale (sanitariuszko-medycznym) Johna Hopkinsa. W 1903 przeniósł się do Paryża, gdzie do 1912 mieszkał z bratem Leo, krytykiem sztuki. Wzbudziło to, i cóż że w liberalnym światopoglądowo Paryżu, moralny niepokój. (Że z bratem, to jeszcze ujdzie, ale krytykować sztukę?!!) *** W domu przy rue Defleur Stein, zafascynowany arriergardą malarską, zwłaszcza kubazmem, przyjmował chętnie P. Pickassa, doznając nierzadko wielokrotnego kubazmu właśnie. Z pisarek E. Hemingway, E. Pound, T. S. Eliot, F.S. Fitzgerald i inne (przyjmował (ale bez przesady (dla zasady))). *** Napisał teksty na ponad 40 płyt, w których eksperymentował nad poszerzeniem możliwości języka niemieckiego (aby Polak nie gęś też mógł verstehen, dlaczego nie verstehen, my wszystko verstehen). Ponieważ zespół Rammstein nie nagrał jeszcze 40 płyt, (prawie) wszystko, że tak zabełkocę, bevor uns. *** Stein stosował zasadę �ciągłej teraźniejszości� (unikanie wybiegania w przyszłość poprzez cofanie się w przeszłość przy zadanym continuum wielowymiarowym odwzorowanym ponadczasowo) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoch_mezczyzn Nowy surrealista? 23.08.02, 11:34 Jak miło. Witaj. Wściekłokrystaliczne kompasy nie sprawdzają się pod wodą, bo kryształ się uspokaja. Nie wiedzieć czemu, wszak to zależy tylko od ilości mleka na metr sześcienny. Przynajmniej tak mówią w Kathmandu. Pozdrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja 23.08.02, 08:54 Wczoraj się odbył. Wielkim Zlotem był. Obecność (obowiązkowa) była następująca: starszy surrealowy Aric i starszy surrealowy Aard. Stroje: ss Aric: czarne dżinsy (chyba), czarny podkoszulek z krótkim rękawem, ciemna koszula w kratę (rozpięta i wypuszczona na spodnie). ss Aard: zielone obcisłe szorty nad kolana, zielony podkoszulek z krótkim rękawem i reklamą "Lecha", granatowy krawat w myszki Minnie, biała czapka z czerwonym daszkiem i napisem "Detroit Red Wings". Przebieg spotkania: powitanie - rozpoznanie i przedstawienie się słowami "korniszony demolujące korę hiacyntów drzewiastych mają fatalny wpływ na stan światowej mikroekenomii"; zamówienie piwa i drinka; picia, palenie, gadanie i oczekiwanie na resztę; znudzenie oczekiwaniem (ok. 20) i zmiana lokalu na tańszy (tj. pasaż Schillera); picie, palenie i gadanie; zakończenie spotkania ok. 21.20. Efekty: zadzierzgnięcie, zacieśnienie, zbliżenie, wzajemne zrozumienie i sympatia, rozczarowanie pozostałymi "git" surrealowcami. Brak kaca. Surrelację sproqrował Odpowiedz Link Zgłoś
aric Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja Korrekta 23.08.02, 09:42 Spodnie były jasnoniebieskie. Koszula rozpieta i nie wpuszczona w spodnie. Ale faktem jest, że zaobserwonano małą frekwencję.:) Ja kaca trochę mam, bo po drodze do domu napotkałem przeszkody w postaci znajomych i nie udało mi sie ich ominąć.:) Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja 23.08.02, 14:12 Dobrze!!! O to chodzi! To teraz aard przychodzi w niedzielę na trening! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard jest na to szansa :-)) IP: 195.117.14.* 26.08.02, 12:51 Szczerze chciałbym przyjść w niedzielę i myślę, że jest spora szansa, bo na weekend (wyjątkowo) nie wyjeżdżam. Postaram się zatem. Pozdro, aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja 23.08.02, 15:43 aard napisał: > gadanie i oczekiwanie na resztę; znudzenie oczekiwaniem (ok. 20) i zmiana > lokalu na tańszy (tj. pasaż Schillera); I teraz rozumiem, dlaczego o 20.45 w Krogs byliście już w takim surrealu, że Was wcale nie było widać i po pobieżnej lustracji (1 barman, 1 barmanka, 3 nieciekawych gości przy bilardzie) zakończyłem jednoosobowy wicezlot surrealistów i poszedłem doma. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja 23.08.02, 15:54 Oj przepraszamy kurde. Ale nie przypuszczaliśmy, że ktoś jeszcze dotrze.:( Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Wielki Zlot Surrealistów - surrelacja 23.08.02, 16:33 aric napisał: > Oj przepraszamy kurde. Ale nie przypuszczaliśmy, że ktoś jeszcze dotrze.:( Kurde nie szkodzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Tere fere qq IP: 195.117.14.* 26.08.02, 13:00 Aqrat. A jak bym napisał, że wyszliśmy ze Stereo o 21 to Ty byś tam było o wpół do dziesiątej ;-))) Dowody, Zamq, do wody! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Każdy ss powinien to przeczytać 23.08.02, 09:30 Chłopaki zaszaleli (z krokodylem). www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2764546&a=2764546 Odpowiedz Link Zgłoś
dwoch_mezczyzn Mąty pajton 23.08.02, 11:24 Znacie piosenkę "Money"? Właśnie jej słucham. Wypassus. Acha, kantabryjskie rododendrony są łatwiejsze w hodowli niż kolibry znad morza martwego. Nie tylko dlatego, że trzeba je ożywić. największy problem jest w glebie - trzeba ją zaliczyć. Dle rododendrona to żaden problem, ale spóbuj namówić do tego kolibra... No i te grzybki! koliber nie ruszy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Czasem trzeba po prostu powiedzieć: IP: 195.117.14.* 23.08.02, 12:54 up! kto ustrzeli 700? aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Czasem trzeba po prostu powiedzieć: 23.08.02, 13:05 Ja jako strzelec wyborowy pewnie nie. Bo zemnie także wyborna ciapa budyniowa. Mam takową myśl przewodnią. Strzelmy sobie po 750 to będzie miło i zaśniemy snem pieknym. Coś ja dzisiaj formy nie mam. Gdzieś zgubiłem, pewnie w piaskownicy jak babki z piasku lepiłem. Odpowiedz Link Zgłoś