redundant
20.04.12, 00:13
Jarosław Kaczyński? Interesująca postać, nawet literacko, teraz po stracie brata i władzy. Z ciekawością przypatruję się jego niemej twarzy i temu, mam wrażenie, wyobcowaniu z doczesności. On już nie zabiega o władzę ani żaden rząd dusz, jego do czynu pcha już tylko odwet, nie tylko na Platformie, której nie cierpi, nie tylko na Komorowskim, Tusku i Sikorskim, których obwinia za śmierć brata, ale i na tej części narodu, która się na nim nie poznała, nie doceniła, która go zawiodła. Patrzy na swoje ręce, z których raz na zawsze wymknęła mu się Polska, i już się nawet temu chyba nie dziwi. Jest osamotniony, nierozumiany nawet przez swoich najbliższych współpracowników, do czego się publicznie przyznają, ale przez to niebezpieczny. Nie ma już cierpliwości na parlamentarne ustalenia i niekończące się ucieranie spraw, na żadne względy, kurtuazję, uprzejmości, zresztą kiedy ją miał. On jest teraz głodny czegoś spektakularnego, co przynajmniej na chwilę przywróciłoby mu wiarę w sens jego istnienia, już nie tylko w polityce, ale w życiu.
Mam wrażenie, że Kaczyński jest w tej chwili człowiekiem, który poszedłby na każde rozwiązanie w Polsce, nawet najdrastyczniejsze, i lepiej tego nie rozwijać.
Gdzieś już to kiedyś wklejałem. To fragment wywiadu, który Rylski dał jesienią 2010.
Ale chwila, ta chwila wciąż trwa.
Jesteśmy rasą młodą i dziką