Dodaj do ulubionych

debiut za nami...uffff :)

04.10.06, 14:17
Bałam się jak 150. Tym bardziej że czytałam o różnych przypadkach, no i koleżanki nie zawsze miały dobre doświadczenia... No ale dziś w strugach deszczu tata odwiózł nas samochodem do żłobka gdzie nie wiem jakim cudem się dostałyśmy po zaledwie 6 m-cach oczekiwania na liście rezerwowej. Ja rano zaaplikowałam sobie podwójna dawkę Persenu, bo myślałam że nie dam rady nerwowo. Ubrałam córę w gustowne rajtki, kapcie, dałam do łapy maskotkę i zaprowadziłam na salę. Wyszłam po 5 minutach, jak poradziły opiekunki. 2 minuty była zawstydzona a potem pobiegła sie bawić. Wróciłam po 3 godzinach. Akurat była rytmika. Wchodze a moja córa wygina się przy toaletce i bije brawo. Dopiero po chwili podbiegła do mnie, wyciągnęła sok z torby, zrobiła dzieciom papa, wysłała buziaki i grzecznie poszła do domu. Jest cały czas grzeczna, roześmiana, a teraz ucina sobie drzemkę. Panie powiedziały, że zapłakała tylko chwilkę jak wyszłam, a potem było ok. Miały tylko zastrzeżenie że wspina się na parapety (zapomiałam im powiedzieć) i nie chciała usiąśc na nocnik no i zjadła tylko bana i wypiła sok (tylko??? dla mnie to dużo, zwłaszcza że rano w domu wypiła kubek kakao). Mam nadzieję, że będzie dobrze i jutro będzie wyglądało podobniez wyjątkiem tego deszczusmile.
Trzymam kciuki za innych debiutujących.
Obserwuj wątek
    • siostrakrwi Re: debiut za nami...uffff :) 04.10.06, 15:23
      My też mamy debiut za sobą z tym że byłam z Młodą przez 2 godziny.
      Nie płakała, nie wisiała na mnie, interesowały ją zabawki i inne dzieci.
      Ciekawe jak to bedzie jak zostanie sama w piątek.

      Ale podziwiam te PAnie ze żłobka.
      To jest BARDZO cieżka praca. Doceniam też moją córkę, która jest aniołem
      (przynajmniej w domu) i nie płacze, nie stęka, nie chce 3 rzeczy na raz itd.

      Oprócz tego że mnieprzerażliwie boli głowa - chyba odreagowuje stres i
      nieprzespaną noc to wszystko było w miarę ok.
    • mamakuby77 Re: debiut za nami...uffff :) 04.10.06, 21:49
      Gratuluję.
    • johana19 Re: debiut za nami...uffff :) 05.10.06, 08:31
      Gratuluję udanego debiutu i oby tak dalej smile))

      Asia mama LENY (27-01-2005)

      A Lenka ma już...
    • siostrakrwi Re: debiut za nami...uffff :) 05.10.06, 12:02
      Jesteśmy po koljenym dniu.
      Było fajnie.
      Matuśka bawiła się zabawkami, niezwracała uwagi na mnie, zabierała zabawki.
      I...została sama na 40 minut i wogóle nic jej nie było, nie płakała i nie
      marudziła, panie powiedziałą że nie przeszkadzało jej że mnie nie ma.
      Niesamowicie było patrzeć na nią jak siedzi z dziećmi przy sotle i zajada
      flipsy. Nie chciała co prawda pić z filiżanki koktajlu jogurtowego, ale nie
      jest przyzwyczajona więc spokojnie.
      Jutro zostaje sama od 8.30 do 11.00
      ZObaczymy jak będzie......
    • michalina7 Re: debiut za nami...uffff :) 05.10.06, 13:28
      U nas troche gorzej. Wczoraj Mały płakał prawie cały czas (tzn. od 8 do 11.30).
      Dzisiaj chętnie wszedł do żłobka, grzecznie ubralismy kapciuszki. Pochodzilismy
      po korytarzu i pooglądalismy kaczuszki i nne zwierzatka. Potem w sali byl ryk,
      ale krocej. Wczoraj nie jadl, nie pił. Dzisiaj wypił butelkę soczku - więc jest
      poprawa. Mam nadzieję, że będzie lepiej.
    • b.bujak Re: debiut za nami...uffff :) 05.10.06, 13:37
      Marek dzis zostal w domu, bo przypałętal mu sie katar sad
      rano wstał, jak co dzień i nawet nie myśląc o śniadaniu poszedl do przedpokoju
      ubierać się do wyjscia - po paru minutach był "gotowy" do wyjścia - wygladal
      nastepująco: na pupie pampers, na głowie czapka, na plecach plecaczek ( to
      wszystko smile) - nie przyjmował do wiadomosci, ze dziś zostaje z mama w domu...
      idzie do żłobka i już - choćby z katarem i w samym pampersie smile
    • siostrakrwi KATAR:(:(:( 08.10.06, 20:52
      U nas w sobote w nocy pojawił się katar.
      Cała adaptacja na nic, bo jutro zostajemy w domu.
      Na szcżeście nie ma temperatury tylko w nosie furczy, zielone gile lecą, troche
      jest marudna i czasami pokasłuje.
      Lecze domowymi sposobami i czekam na efekty, mam nadzieję ,że szybko przejdzie.
      • ania_sz77 Re: KATAR:(:(:( 08.10.06, 21:09
        Nie martw się, u nas podobnie. Wszystko przebiegało pomyślnie do piątku, nie płakała (tylko troszkę jak wychodziłam rano), była grzeczna, panie były zachwycone, jedznko podobno pochłaniała (aż mi nawet głupio było, bo w piatek przy odbieraniu podeszła do mnie pani kierownik i powiedziała: ale pani córka to ma apetyt...). Żebym tylko dodatkowych opłat z tego tytułu nie miałasmile Wiedziałam że po tym pierwszym tygodniu nastąpi choróbsko. W piatek wieczorem zaatakowały gile. Od razu dałam leki i nadal lecze po domowemu. Wczoraj spała chyba z 20 godzin. Dziś jest już w miarę oki, ale gile są, więc jutro zostajemy w domu i czekamy aż przejdzie. Te choroby w okresie adaptacyjnym to nic nadzwyczajnego. W sumie wolę kilka takich gilowato-katarowatych niż jedną wielką anginę albo coś w tym stylu.
        • asia710 Re: KATAR:(:(:( 10.10.06, 04:43

          Aniu, a w jakim wieku jest twoja coreczka?
          • ania_sz77 Re: KATAR:(:(:( 10.10.06, 07:36
            Rok i 8 miesięcy. Ale podobno lepiej żeby się teraz wychorowała. Jak nie teraz to czekałoby ją to w przedszkolu, a jak nie tam to w szkole.
            • michalina7 Re: KATAR:(:(:( 10.10.06, 10:34
              Mój ma rok i 9 m-cy. Po 3 dniach w żłobku zaatakował go straszny katar. Do tego
              lekki stan podgorączkowy. Byliśmy u lekarza, ale doktor powiedziała, że albo
              przejdzie albo coś się wykluje i mamy tak czekac na efekty do środy. Na razie
              nie jest ani lepiej ani gorzej (katar od soboty). Wczoraj jak jechaliśmy do
              lekarza przejeżdzaliśmy koło żlobka. Gdy Mały zobaczyl budynek znajomej
              instytucji to zacząl płakać i krzyczeć " nienienie". nie wiem czy sie do tego
              żłoba jakos kiedys przekona sad
              • siostrakrwi Kaszel 11.10.06, 09:11
                U nas pojwił się kaszel! Dziś idziemy do lekarza! Mała się bardzo męczy w nocy.
                To jej pierwsza w życiu choroba. Mam wyrzuty sumienia.
                • ania_sz77 Re: Kaszel 12.10.06, 10:15
                  Nie łam się. Kiedyś musiała być ta pierwsza choroba. My do poniedziałku w domu. Mała też trochę kaszle. Na noc wysmarowałam ją oliwką, potem spirytusem kamforowym, ubrałam na cebulę i dziś już prawie nie ma kataru, a kaszel znacznie mniejszy.
                  • siostrakrwi Re: Kaszel 12.10.06, 11:49
                    My byliśmy wczorja u lekarz i strwierdziła, że nic poważnego sie nie dzieje,
                    ale mamy siedzieć w domu i leczyć kaszel.
                    A w nocy pojawiła się temperatura..
                    Dziś mój mąż wyjeżdza do soboty i zostaje sama, ciekwae jak młoda i jak to się
                    będzie rozwijać.
                    • maja234 Re: Kaszel 12.10.06, 11:53
                      Polecam TRAN!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka