Gość: malenka
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
30.11.04, 19:17
hhmmm zastanawiam się , jak wam opisać miejsce w którym głównie kupuję swoje
ubrania ... my to nazywamy "naszym bazarkiem" ale myśle,ze słowo bazar nie
jest odpowiednie dla tego miejsca, bo pewnie kojarzy wam sie jednoznacznie...
a mianowicie moje "łowy" ( a raczej nasze: mama, ja, moja siostra i nasza
przyjaciółka) zaczynamy w sobote rano (około 10), sa to łowy na powietrzu,
więc zawsze jest ten plusik,ze dzięki temu poprawia się nasze zdrówko.
kupujemy ubrania od prywatnych osób > ktorym się ciuszki znudziły, są dla
nich za małe/za duże i po prostu w ten sposób chca sobie zarobic kase.
rozkładają je najczęściej na kocach połozonych na ziemi. mamy swoich sałych
sprzedawców > takich ulubionych "znajomych", których gust juz znamy i możemy
im zaufac w kwestji trwałosci ubrań, braku defektów. Sa tam ciuszki
najcześciej uzywane, przeróżne: i firmowe i zwyczajne, cz.esto sprowadzane z
zagranicy, otrzymane w paczkach, sprzedawcy też się dzielą na tych lepszych i
gorszych. ktorzy przynosza no niestety.. zwykle szmaty.
nigdy nie wiadomo, kto danego weekendu przyjdzie sprzedawac i jakie ciuszki
się trafią, oczywiście "bicie sie o ubranie" to już standard :)))
a tak naprawde to ten nasz bazarek to głownie starzy zajomi
moja mama chodzi na bazarek od zawsze (okolo 16 lat!!!) to już taka nasza
mala tradycja i uzależnienie. ja na poczatku bylam przeciwna, wstydzilam się
po prostu, ale jak mama kupowala mi śliczne markowe rzeczy, stwierdzilam,że
sama z checia poszperam tam
prawieco weekend przychodzimy z pełnymi torbami
przybywa kupujacych i fajnych sprzedajacych
ja po prostu uwielbiam ta nasza małą weekendowa giełdę :)
władze usiłowały ją juz kilkakrotnie zlikwidować....ale im się nie udało:)
chodzimy tam nawet mimo mrozów :p
co wy na to?
może wy też doświadczyłyscie kiedys zakupów na tego typu bazarkach , na
których dokładnie mozna przyjzec sie osobie , która wcześniej nosiła dany
ciuch, pogadać z nia i sie potargować???
pozdrawiam
i czekam na komentarze