Dodaj do ulubionych

podejście do pacjenta z HCV

27.03.14, 22:47
Witam, czy mieliście kiedyś nieprzyjemne doświadczenia związane z pobytem w szpitalu i potraktowanie przez personel szpitala z związku z posiadanym zakażeniem HCV? Pisze ponieważ spotkała mnie taka sytuacja, powiem nawet szczerze że potem żałowałam iż powiedziałam o zakażeniu, potraktowano mnie dosłownie jak jakąś narkomankę albo prostytutkę a na pewno na taką nie wyglądam:)Chodzi tu o pobyt nie związany ze szpitalem zakaźnym, tylko ginekologia, lekarz usiłował mi wmówić na obchodzie że należy mi zrobić badania na HIV i Hbs bo to też na pewno mam a ja na to że nie mam bo mnie badano w tym kierunku (bank krwi pępowinowej po porodzie, stąd wiem o HCV) a zakażona zostałam prawdopodobnie w dzieciństwie bo miałam dwa razy transfuzję a ten nie dowierzał, chciałam się zabrać z tego szpitala jak najprędzej.I druga sprawa osobny pokój , jak izolatka, a miejsca na wspólnych salach były...
Obserwuj wątek
    • agusiasz99 Re: podejście do pacjenta z HCV 28.03.14, 07:47
      Oj zdarzało się kilka razy. Ale najbardziej przykro było, kiedy pierwszej nocy po cesarskim cięciu w szpitalu Centrum w Łodzi , kiedy nie byłam w stanie zająć się córcią, odmówiono mi zabrania dzieciątka na salę noworodków, ponieważ ja mam hcv. Szkoda gadać. Nie warto się przejmować.
    • kamil1302 Re: podejście do pacjenta z HCV 28.03.14, 09:09
      Ja między czasie byłem w 2 razy w szpitalu na dolegliwości nie związane z hcv i nie odczułem wrogości, kwestia trzymania nas w osobnych salach wynika chyba z jakichś przepisów, wydaje mi się, że bardziej z chęci ochrony nas niż innych, ja tam cieszyłem się że jestem sam w sali.
    • clean1 Re: podejście do pacjenta z HCV 28.03.14, 09:40
      To nie przepisy czy procedury a zwyczajnie ludzie... ludzie i krzesła.
      Ja na szczęście nie miałem żadnych tego typu przykrych sytuacji. No może poza jedną, gdy pielęgniarka u lekarza rodzinnego nie chciała mi zrobić zastrzyku z interferonem, głupio tłumacząc się, że to wymaga jakiś nadzwyczajnych środków.

      Moim skromnym zdanie wszystko wynika wyłącznie z niewiedzy i w konsekwencji ze strachu. Wiedza lekarzy i personelu medycznego na temat HCV zatrzymała się na poziomie wiedzy ze studiów czy szkoły pielęgniarskiej, czyli z przed wielu, wielu lat... Co też nie dziwota. Każdy ma swoja specjalizacje i w jej ramach rozwija soją wiedzę. Niestety ze szkoda dla wielu, wielu pacjentów...

      Kiedyś wszędzie otwarcie mówiłem, że mam HCV, teraz w większości zastanawiam się czy ujawniać fakt że miałem hcv.

      Kilka razy, m.in. tutaj na forum, czytałem o negatywnych reakcjach stomatologów. Potem rozmawiałem o tym z moją znajomą stomatolog. Powiedziała mi coś co daje dużo do myślenia. Powiedziała, mi że niezależnie czy wie o hcv pacjenta czy nie wie, wszystkich traktuje jako potencjalnych nosicieli wszelkiej maści wirusów (nie tylko hcv ale i hbv czy hiv). Potencjalnie każdy może być chory, absolutnie nic o tym nie wiedząc. Skoro stomatolog odmawia leczenia takiego pacjenta, o którym wie że jest nosicielem, tzn. że nie zachowuje odpowiednich środków bezpieczeństwa. To z kolei świadczy, że to on stanowi potencjalne zagrożenie dla swoich pacjentów i lepiej omijać takich lekarzy z daleka bo można u niego coś załapać...
      Tak więc należy napiętnować nie chorych a niedouczonych lekarzy i personel medyczny, który jest bardzo niebezpieczny dla pacjentów...

      Pozdro! :-)
    • em_mirek Re: podejście do pacjenta z HCV 28.03.14, 13:46
      Ja nigdy nie odczułem innego (gorszego) traktowania z powodu zakażenia HCV, a zaliczyłem kilka oddziałów oprócz zakaźnego. A izolatka, to jakaś paranoja. Kogo i przed czym ma chronić?
      U stomatologa mimo wiedzy dentystki o mim zakażeniu, zawsze byłem rejestrowany na pierwszy wolny termin. Nigdy nie byłem ustawiany na koniec kolejki, chociaż o takich przypadkach słyszałem. Zresztą lepiej unikać gabinetów stomatologicznych gdzie osoby z przewlekłymi chorobami zakaźnymi przyjmowane są na końcu. Albo nie wierzą w skuteczność sterylizacji narzędzi, albo ... nie maja do tego odpowiedniego sprzętu.
      • Gość: gadus Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.14, 14:25
        Mialam jedynie nieprzyjemny i dziwny incydent u lekarza pierwszego kontaktu. Wiedzialam juz, ze bede miala zastrzyki z interf. wiec dosc dlugo przed pierwszym podaniem poszlam do swojej przychodni i zapytalam sie pielegniarki czy robi tego rodzaju iniekcje - mowila, ze tak i to aktualnie kilku osobom. Po szpitalu poszlam ponownie-po zlecenie od dr i tu cala akcja: dr zrobil "pokazowke" dla personelu, reprymenda a do mnie: szpital jest obowiazany pacjenta tak dlugo uczyc az sam pacjent sie nauczy a jego pielegniarki nie moga robic tego rodzaju iniekcji bo nieumiejetne zrobienie grozi utrata zycia. Ja do niego: ale ja prawie ledwo zywa:) zestresowana, z omdleniami mam sama sie pozbawic zycia i to bedzie wg przepisow:):)
        • Gość: wiki Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.ptim.net.pl 28.03.14, 18:45
          2 razy rodziłam wiedząc o HCV. Oczywiście personel również był poinformowany. Tydzień leżałam na patologii razem z innymi. Po cesarce leżałam zawsze na sali z pozostałymi dziewczynami i dziećmi.
          Wszystko zależy od ludzi.
          Dermatolog mnie kiedyś zastrzelił swoim stwierdzeniem, że na pewno mój mąż jest chory. Ja mu na to, że nie, bo badał się i nie ma przeciwciał i HCV RNA ma ujemne... A on mi, że i tak on jest chory, nawet jak mu to w badaniach nie wychodzi :-/ Co tu dużo mówić... Wiocha...
          • Gość: gadus Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.14, 22:22
            Juz wiedzac o tym, ze mam co mam, poszlam do ortopedy ze zdjeciem rentgena - rwa kulszowa+zwyrodnienie kregoslupa. Ggy karnie poinformowalam ortopede, ze mam WZW C to on wpisal to do karty i mowi: przyjdzie Pani do mnie jak sie "z tego wyleczy":):) Mnie zatkalo i obolala bo rwa mnie rwala jak diabli:) - wyszlam z gabinetu. Trzeba wyrobic sobie zdrowe podejscie do czesto laickich i durnych wypowiedzi pseudodr - obecnie gdyby mnie spotkaly "glupie" wypowiedzi ze str sluzby zdrowia to pysknelabym i to dosadnie ale ogolnie to trzeba miec skorupe i olac totalnie te glupie opinie - jestesmy gora bo wiemy najlepiej co mamy i jak sie leczy a reszta to glupota ludzka - najbardziej szkodliwa dla ludzi.
            • Gość: Joanna Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.jmdi.pl 29.03.14, 06:58
              To ja chyba mialam do tej pory szczescie,jak poinformowalam dermatologa, to wspolnie zartowalismy,ze w powietrzu wirus nie lata przeciez,a reszta lekarzy ze zrozumieniem albo wspolczuciem,ciekawe czy kazdy z dyskryminujacych lekarzy I pielegniarek ma aktualne badania Swoja droga?
              • Gość: też ona Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.14, 09:24
                Ja nie mówię, przynajmniej u ortopedy. Wystarczy mi stres, który mam z powodu nosicielstwa. Oczywiście, że mam dylemat z tego tytułu. Ale z drugiej strony, jeżeli ktoś nie ma kontaktu z moją krwią to po co mu takie wiadomości? Czy chory personel medyczny, strażak, policjant itd. mówi wam, że jest chory? To jego sprawa. Ma tak postępować, żeby nie narazić nikogo. Ja też. Do niedawna nie wiedziałam, że jestem nosicielką. Nikt nie ma tego wypisanego na czole. Nie pomoże ogłaszanie wszem i wobec, jeżeli nie będzie konkretnych rozwiązań systemowych. Tak mi polecił mój doktor. Mądry, życiowy doktor
                • kiepski476 Re: podejście do pacjenta z HCV 29.03.14, 10:12
                  > Czy chory personel medyczny, strażak, policjant itd.
                  > mówi wam, że jest chory? To jego sprawa.

                  Sprostowanie. Chorzy strażak i policjant nie mogą tego powiedzieć, bo chorzy na WZW C strażak i policjant są zwalniani ze służby, więc nie spotkamy chorych strażaka i policjanta.
              • clean1 Re: podejście do pacjenta z HCV 29.03.14, 09:49
                Joanno...

                The best of the best! :-)
                ZAJEBISTE!!!
                • Gość: też ona Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.14, 10:31
                  > Sprostowanie. Chorzy strażak i policjant nie mogą tego powiedzieć, bo chorzy na WZW C strażak i policjant są zwalniani ze służby, więc nie spotkamy chorych strażaka i policjanta.

                  Wiem.
                  A jaką ja mam pewność, że jak powiem w pracy to nie wylecę? Strażak i policjant chronią przede wszystkim siebie i swoje źródło utrzymania. Ja też.
                  • kiepski476 Re: podejście do pacjenta z HCV 29.03.14, 10:43
                    > Strażak i policjant chronią przede wszystkim
                    > siebie i swoje źródło utrzymania.
                    Strażak i policjant podlegają obowiązkowym badaniom lekarskim, w zakres których wchodzą również testy anty-HCV. Strażak i policjant nie mają jak się ochronić. Są zwalniani ze służby i tyle.
                    Trybunał Konstytucyjny uznał stosowne przepisy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z lipca 1991 r. za niekonstytucyjne, ale niewiele z tego jeszcze wynika. Te przepisy zmienią się najwyżej na tyle, że chorych na WZW C nie będą usuwać ze służby, a przenosić na stanowiska za biurkiem.
              • em_mirek Re: podejście do pacjenta z HCV 29.03.14, 11:05
                Joanno, to jest nas dwoje, którzy nie mieli problemów z lekarzami z powodu zakażenia. Często informacja o HCV wzbudzała ich zainteresowanie i ciekawość. Dostawali wtedy krótki wykład o HCV :))))
                • Gość: Joanna Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.jmdi.pl 29.03.14, 12:22
                  Fajnie, em mirku,tej wersji sie trzymajmy,chociaz podobnie jak tez ona,od Pani hepatolog z Wolskiej dostalam rade,ze nie mam obowiazku wkraczac do przychodni z napisem na czole hcv plus,lekarze I personel med ma obowiazek nas tarktowac jak potencjalnych nosicieli,zycie pokaze I zweryfikuje co mnie czeka pewnie,milego dnia
                  • Gość: gadus Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.14, 14:43
                    Na poczatku mojej choroby bylam przerazona - jest to naturalna reakcja - i mialam sama do siebie obrzydzenie:) ale po analizie dr, ze raczej na 90% dal mi ten prezent szpital - transfuzja przy porodzie przed 90 r - podnoslam sie i ustawilam sie na innej pozycji - nie mam tego z wlasnej winy to sluzba zdrowia dala mi ten prezent - wiec teraz jestem gora i w razie co nie pozwole sobie na zlosliwosci lub inne takie:) ale np stomatolodzy zachowuja sie ok i prawidlowo - teraz mowie o swojej chorobie tylko tam gdzie moze pojawic stycznosc z moja krwia, lub pytam sie dla mojego bezpieczenstwa np mialam mamografie a jestem w trakcie leczenia czy mozna sie przeswietlac - i tu po kosultacjach byly rozne opinie ale ok niby mozna, na czas leczenia nie chodze do fryzjera bo kolor itd zrobilam przed leczeniem, podchodze do naszego nosicielstwa uwaznie, zeby innych nie narazac. Pozdrowionka dla towarzyszy - spokojnie leczyc sie i pie...mi nie zawracac sobie obolalej glowki:):)
          • Gość: bolo Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.14, 14:01
            W którym szpitalu rodziłaś? W jakim mieście?
            • Gość: bolo Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.14, 14:03
              Wiki, w którym szpitalu rodziłaś, w jakim mieście?

              Czytam Twoje wpisy i zarażasz optymizmem dziewczyno.
              • Gość: wiki Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.jaroslaw.net.pl 04.04.14, 14:43
                Rodziłam w Warszawie, na Madalińskiego. Pierwszy poród - 3dni pod oksytocyną, bo sporo po terminie,duże dziecko, zero postępu porodu w ciągu 6h po przebiciu pęcherza, szybka decyzja o cesarce... Dziecko zdrowe :-)
                Drugi poród - planowana cesarka z racji dużej wagi dziecka i pierwszej nieudanej próby porodu.
                Dziecko zdrowe :-)
                Każdego synka karmiłam piersią ponad rok.
                Polecam ten szpital jak najbardziej.

                A teraz i ja mam minusik :-)
                • Gość: bolo Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.14, 14:53
                  i żadnych izolatek ci nie proponowali?
                  a pooperacyjna tez razem z innymi?


                  a wiremii, długości terapii i minusa gratuluję i zazdroszczę.
                  • Gość: wiki Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.jaroslaw.net.pl 07.04.14, 10:42
                    Nie, nie proponowali.
                    Porodówkę miałam oddzielną - ale to akurat standard. Byłam tam ponad 3doby, bo mój synek nie chciał wychodzić :-D Po cesarce razem ze wszystkimi na tej samej pooperacyjnej (nas tam chyba z 10było), po dobie w 3osobowej sali z resztą dziewczyn i dziećmi - w 2009r.
                    W 2011r. na patologii w sali 3 osobowej przez tydzień, po cesarce znów na normalnej pooperacyjnej ze wszystkimi, a potem znów do 3 osobowej.
                    Jedynie co, to musiałam przypominać, że poród nie może trwać dłużej niż 6h po przebiciu pęcherza - dzwonili do zakaźnego, żeby potwierdzić moje słowa.
                    W sumie to nawet ucieszyłabym się, gdyby mi zaproponowali izolatkę :-D
                    Wszystko zależy od lekarza... Ja miałam śmieszną sytuację, bo przez przypadek moją drugą cesarkę robił mi lekarz, którego potem spotkałam w zakaźnym, bo miał terapię interferonową... Lekarze też chorują. Moja ginekolog też wspominała, że jej koleżanka-lekarka strasznie przechodziła terapię...
                • wilcza23 Re: podejście do pacjenta z HCV 06.04.14, 14:18
                  A po jakim czasie robiłaś testy dzieciaczkom?
                  • Gość: wiki Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.jaroslaw.net.pl 07.04.14, 10:50
                    A po jakim czasie robiłaś testy dzieciaczkom?

                    Ja trafiłam na super lekarkę w szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym pod Warszawą. Po 6m.ż. przebadali mi starszego synka wszystko co mogli :-) HCV RNA wyszło ujemne, kazali przyjechać jak dziecko skończy 18mies., żeby sprawdzić, czy wyeliminuje moje przeciwciała - wtedy mozna ostatecznie powiedzieć, że jest zdrowy. Przyjechałam i wynik przeciwciał był na granicy normy... Najadłam się strachu, ale jak powtórzyłam badania po ukończeniu 24mies. wynik przeciwciał już był ujemny.
                    Potem zbadałam przeciwciała przy okazji innych badań, jak młody miał bilans 4latka - oczywiście przeciwciała ujemne :-)
                    Młodszego zbadaliśmy z panią doktor jak miał 2,5mies. HCV RNA ujemne. Potem zbadałam przeciwciała po ukończeniu 24mies., bo znów bałam się, że będą na granicy wykrywalności i będę przeżywać. Wynik ujemny :-)
                    Mąż już ma skierowanie na przeciwciała - jego co roku badamy... Przynajmniej mam powód, żeby do lekarza go wygonić, morfologie i resztę zrobić ;-)
            • Gość: gadus Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.14, 01:16
              Rodzilam w szpitalu w Gdyni - Redłowie, jako ciekawostke podam fakt, ze podczas dlugiej transfuzji z nudow patrzalam na dane osoby od ktorej dostalam krew - to był mezczyzna z jednostki wojskowej, wtedy zartowalam sobie (jestem spod znaku byka) ze dostalam krew od byka. Tylko teraz juz nie jest mi do smiechu przez ta "bycza" krew:(:(
    • Gość: mil Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.internetia.net.pl 30.03.14, 17:12
      no to fajnie miałaś - osobny pokój ... marzenie :D szczególnie na ginekologii ;)
      a może się przejęli, że taka biedna, schorowana, to damy jej osobny pokój? spytałaś czemu jest osobny? czemu od razu zakładać takie a nie inne intencje? ;)
      żartuję oczywiście, ale nie do końca
      porozmawiałaś z nimi? wyraziłaś swoje odczucia? jeśli nie, to polecam, pogadać nie zaszkodzi.. a tobie bardzo by pomogło, a i im najprawdopodobniej także, choć z innego powodu, oczywiście

      ... trzeba było ich naciągnąć na wszystkie badania, które chcieli robić ... może jeszcze by zrobili jakieś wypasione na komplet chorób przenoszonych drogą płciową? wiele z nich jest bardzo drogich, a lepiej wiedzieć, bo niektóre wirusy ginekologiczne są onkogenne

      notabene, jak traktuje się narkomanki i prostytutki?
      • Gość: mil Re: podejście do pacjenta z HCV IP: *.internetia.net.pl 30.03.14, 17:19
        spytałam o traktowanie narkomanek i prostytutek i chyba zbytnio zakamuflowałam chęć zwrócenia uwagi na fakt takowy, że kierujesz się tym samym schematem co najprawdopodobniej oni:
        stereotypowego postrzegania ludzi, oceniania (sic!) ich itd. na podstawie bliżej nieokreślonych kryteriów
        jeśli sądzisz, że ktoś może wyglądać na narkomankę czy też prostytutkę, to czy bierzesz pod uwagę, że możesz kogoś niesłusznie zaklasyfikować do tej grupy osób i że ktoś może czuć się urażony, tak samo jak i ty teraz się czujesz urażona?

        odpowiadając na twoje kluczowe pytanie: nie, nigdy mi się nie zdarzyło takie traktowanie, a z HCV należałam się w różnych szpitalach, w tym ginekologicznych - w różnych sytuacjach
        nigdy nie przyszło mi do głowy ukrywanie HCV oraz drogi jego zakażenia (najprawdopodobniej przyjmowanie narkotyków drogą dożylną w młodym wieku lub wykonywanie tatuaży też w tamtym okresie)
        (mam też umiejętność czytania w myślach, więc odpowiem na twoje pytanie - nie, nie jestem ani nigdy nie byłam prostytutką;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka