Dodaj do ulubionych

Polnische Wirtschaft

26.06.02, 23:32
Szczecin. Miasto biednieje. Bezrobocie ale i koszty utrzymania miasta coraz
większe ,ale nie z powodu zwiększenia wydatków na jego bezpieczeństwo czy
oswiatę, ale z uwagi na rozrzutność w zabawach i fetach. Politycy- urzędnicy
meldują się ranow w pracy i zaraz wychodzą robić nie to za co im płacimy
np :kampanie wyborczą, na zebranie partii, załatwiać zlecenia za prowizje itd
itd.
A robimy to My. My, obywatele. My znowu wybierzemy jakiegoś Piechotę, Jurczyka,
Wieczorka, Komołowskiego. Balasza, Runowicza, itp Panów-nieudaczników
najdelikatnie mówiąc.
Powiem więcej Runowicz ma szansę na Prezydenturę. Co prawda nie będzie
wynikało to z jego zalet, a z kupowania sobie środowisk na koszt podatnika lub
abonamentu telewizyjnego. Paradoks polega na tym (to są jaja!) , że może
wystartować z listy SLD jak również SKL, PO czy ZWS. Może to więc być kandydat
zarówno lewicy jak i prawicy.
Szczecin to było za "Niemca" piękne i gospodarne miasto. Za komuny również było
przeurocze i w filmach lat 70-tych robiło za polskie "okno na świat"
i "Eldorado".
Dzisiaj jakie jest, chyba widać za oknem. Problemem jest czysty dworzec PKP.
Niemcy taki sposób gospodarowania nazywają : POLNISCHE WIRTSCHAFT . Dlaczego to
robimy ?
Obserwuj wątek
    • skuter70 Re: Polnische Wirtschaft 27.06.02, 08:16

      > Niemcy taki sposób gospodarowania nazywają : POLNISCHE WIRTSCHAFT . Dlaczego to
      >
      > robimy ?
      >
      troche nie na temat:) ale jakis czas temu slyszalem wywiad z jakims socjologiem,
      ktory robil w niemczech badaniua na temat tego jak postrzegani sa Polacy i on
      mtwierdzil., ze mlode pokolenie niemcow nie zna okreslenia : polnische wirtschaft

      ale za to Bismarc twierdzil : dajcie sie polakom samym rzadzic to sami sie
      zniszcza
      • mike102 Re: Polnische Wirtschaft - no nie calkiem 27.06.02, 13:01
        skuter70 napisał(a):

        >
        > > Niemcy taki sposób gospodarowania nazywają : POLNISCHE WIRTSCHAFT . Dlacze
        > go to
        > >
        > > robimy ?
        > >
        > troche nie na temat:) ale jakis czas temu slyszalem wywiad z jakims socjologiem
        > ,
        > ktory robil w niemczech badaniua na temat tego jak postrzegani sa Polacy i on
        > mtwierdzil., ze mlode pokolenie niemcow nie zna okreslenia : polnische wirtscha
        > ft
        >
        > ale za to Bismarc twierdzil : dajcie sie polakom samym rzadzic to sami sie
        > zniszcza

        Taaak...
        a potem Norman Davis podsumowal zmagania Zelaznego Kanclerza i pyrlandzka
        samorzadnoscia i spoldzielczoscia:
        "Tylko jedna bitwe przegral Bismarck w swym zyciu. Bitwe z Wielkopolska.
        Bismark - Wielkopolska 0:10."
        • zoppoter Re: Polnische Wirtschaft - no nie calkiem 27.06.02, 15:36

          > Taaak...
          > a potem Norman Davis podsumowal zmagania Zelaznego Kanclerza i pyrlandzka
          > samorzadnoscia i spoldzielczoscia:
          > "Tylko jedna bitwe przegral Bismarck w swym zyciu. Bitwe z Wielkopolska.
          > Bismark - Wielkopolska 0:10."

          Tyle, ze po pierwsze mentalność Wielkopolan ma niewiele wspólnego z mentalnościa typowo polską zwłaszcza
          zakorzenioną na wschodzie. Zwróćcie uwagę, że jedyne powstanie zakończone stosunkowo korzystnie to własnie
          było Powst.Wielkopolskie...
          Po drugie bitwa Bismarcka z Wielkopolską mimo, że na niwie ekonomiczno-gospodarczej, polegała na tym, że był
          Bismarck wspólnym wrogiem wiekszośći (bo chyba nie wszystkich) środowisk polskich ówczesnej Prowincji
          Poznańskiej. A wspólny wróg to jedyne, co mobilizuje Polaków do jakichś sensownych działań. Do bezsensownych
          też (patrz pozostałe polskie powstania), ale tu dała znać o sobie wspomniana wyżej odmienność Wielkopolan od
          Polaków wschodnio-południowych...
    • Gość: malky zwrocmy Szczecin Niemcom! IP: *.uni-rostock.de 27.06.02, 10:56

      No i w zwiazku z powyszym ja na przyklad nie mialbym nic przeciwko temu, zeby
      Prezydentem zostal jakis Haken-Junior. Urzednikow tez mozna by bylo wymienic na
      zagranicznych, moze wzieli by sie do roboty gdyby wiedzieli ze jak miecz
      Damoklesa wisi nad nimi widmo np. niemieckiej (ale rownie dobrze holenderskiej,
      albo dunskiej) podmianki. Tyle ze w czasach gdy normy ustawy o sluzbie
      cywilnej sa martwe, a "kolesie" chronia swoich to poki co na Armii Krajowej
      mozna spac spokojnie. A jak ktos bedzie jak Litwinski podskakiwal, to wynocha!
      Praca w urzedzie nie poplaca!
      • Gość: Swarozyc Re: zwrocmy Szczecin Niemcom! IP: *.telia.com 27.06.02, 11:26
        Bez zwracania prosze, bo zwroce..
        Nalezy walczyc z nasza mentalnoscia(skazona masochizmem katolickim i
        niechlujstwem w mysleniu i pracy) a jezeli nam to sie uda to za pare pokolen
        bedzie lepiej.
        Zaczac nalezy od juz, od siebie!
        Zainteresowanych tematem zgubnego wplywu katolictwa na nasza mentalnosc polecam
        strone TOPORZEL:www.kki.net.pl/
        • Gość: malky Re: zwrocmy Szczecin Niemcom! IP: 139.30.46.* 27.06.02, 17:35


          > Bez zwracania prosze, bo zwroce..
          > Nalezy walczyc z nasza mentalnoscia(skazona masochizmem katolickim i
          > niechlujstwem w mysleniu i pracy) a jezeli nam to sie uda to za pare pokolen
          > bedzie lepiej.
          > Zaczac nalezy od juz, od siebie!
          > Zainteresowanych tematem zgubnego wplywu katolictwa na nasza mentalnosc polecam

          no moj drogi... teraz to walnales z grubej rury... Ciekaw jestem ilu
          szczecinskich urzednikow to prawdziwi Karolicy (w mysl rzymskiego kanonu) chyba
          niewielu. KAtolicka Bawaria stoi gospodarczo najlepiej w Niemczech,
          inne "katolickie" landy podobnie. Trudno zarzucic tym ludziom "katolickie
          niechlujstwo". Wiekszego nonsensu dawno juz nie slyszalem. no i w mysl Twojej
          teorii trzeba bylo w 996 nie wchodzic do Europy (katolickiej badz co badz) na
          pewno dzisiaj lepiej bysmy stali. My - Slowianie. pracowici, czysci i sumienni.

          • Gość: Swarozyc Re: zwrocmy Szczecin Niemcom! IP: *.telia.com 27.06.02, 18:31
            Slusznie piszesz o Bawarii i innych krajach niemieckich, tym nie mniej wplyw na
            NAS katolicyzmu jest taki jaki jest. Nasi urzednicy sa Dobrymi Katolikami bo sa
            niechlujni, leniwi,skorumpowani, klotliwi itd.
          • lupin2 Katolicyzm, a katolicyzm 27.06.02, 22:03
            Gość portalu: malky napisał(a):

            >
            >
            > > Bez zwracania prosze, bo zwroce..
            > > Nalezy walczyc z nasza mentalnoscia(skazona masochizmem katolickim i
            > > niechlujstwem w mysleniu i pracy) a jezeli nam to sie uda to za pare pokol
            > en
            > > bedzie lepiej.
            > > Zaczac nalezy od juz, od siebie!
            > > Zainteresowanych tematem zgubnego wplywu katolictwa na nasza mentalnosc po
            > lecam
            >
            > no moj drogi... teraz to walnales z grubej rury... Ciekaw jestem ilu
            > szczecinskich urzednikow to prawdziwi Karolicy (w mysl rzymskiego kanonu) chyba
            >
            > niewielu. KAtolicka Bawaria stoi gospodarczo najlepiej w Niemczech,
            > inne "katolickie" landy podobnie. Trudno zarzucic tym ludziom "katolickie
            > niechlujstwo". Wiekszego nonsensu dawno juz nie slyszalem. no i w mysl Twojej
            > teorii trzeba bylo w 996 nie wchodzic do Europy (katolickiej badz co badz) na
            > pewno dzisiaj lepiej bysmy stali. My - Slowianie. pracowici, czysci i sumienni.
            >

            Malky jestes wielki. Wyrazy dużego szacunku.
            • Gość: SWAROZYC Re: Katolicyzm, a katolicyzm IP: *.telia.com 27.06.02, 22:21
              Ciekawy jestem jaka kultura ksztaltuje nasza swiadomosc i nasze postepowanie.
              Moje, twoje, Runowicza i 38 mln Polakow?
              • lupin2 Nie akceptuję ... 27.06.02, 22:58
                Z całym szacunkiem, ale nie zgadzam się na umieszczenie mnie w tej samej
                linijce tekstu co nazwisko Runowicza.
                A tak naprawdę, to My są Słowianie, którzy kochają i nienawidzą.
                • Gość: Swarozyc Re: Nie akceptuję ... IP: *.telia.com 27.06.02, 23:08
                  lupin2 napisał(a):

                  > Z całym szacunkiem, ale nie zgadzam się na umieszczenie mnie w tej samej
                  > linijce tekstu co nazwisko Runowicza.
                  > A tak naprawdę, to My są Słowianie, którzy kochają i nienawidza.


                  Chcialbym tez napisac ze nic mnie nie laczy z takimi typami jak
                  Rydzyk,Jankowski,Runowicz i bylymi oraz obecnymi czlonkami PZPR i kosciola
                  katolickiego ale tak powiedziec nie moge bo wiem ze to nieprawda; cos mnie laczy
                  z kazdym z nich bo wspolnie wyrastalismy w Polsce Ludowo-katolickiej.
                  (oczywiscie jest to duzy skrot myslowy ktory trudno rozwijac tu na forum)
                  • Gość: malky Polak katolik - tylko pejoratywnie? IP: *.uni-rostock.de 28.06.02, 13:21

                    > Chcialbym tez napisac ze nic mnie nie laczy z takimi typami jak
                    > Rydzyk,Jankowski,Runowicz i bylymi oraz obecnymi czlonkami PZPR i kosciola
                    > katolickiego ale tak powiedziec nie moge bo wiem ze to nieprawda; cos mnie lacz
                    > y
                    > z kazdym z nich bo wspolnie wyrastalismy w Polsce Ludowo-katolickiej.
                    > (oczywiscie jest to duzy skrot myslowy ktory trudno rozwijac tu na forum)

                    He, he... no i tutaj Mamy Cie Swarozyc... tak to juz w Polce jest. Walnac proste
                    chwytliwe haslo kadzy moze. Opluc sasiada bo jest Katolik i na pewno dlatego
                    niechluj, len i zlodziej tez zaden problem. Problem jak mysl nalezy rozwinac...
                    A tak a propos Polski Ludowo-katolickiej, gdyby nie ten katolicyzm to bylibysmy
                    dzis jedynie ludowi po 50 latach czerwonej edukacji. Jak to wyglada bez Wiary i
                    instytucji jaka byl Kosciol w Polsce za komuny? Wystarczy spojrzec za miedze -
                    ukraina, Slowacja, zeby nie przytaczac standardowego przykladu Patriarcha z
                    nadania KGB w Rosji daja pewien obraz. No i ja tam musze przyznac ze dumny jestem
                    ze zyje w kraju Krasickiego, Niemcewicza, Skargi, Wyszynskiego, Wojtyly i
                    Tischnera. Kazdy z nich z innej bajki, wszyscy (niestety) przedstawiciele
                    drugiego stanu, ale ich wplyw na historie i pozycje Polakow (slowian?)
                    niezaprzeczylny...
                    • Gość: Swarozyc Re: Polak katolik - tylko pejoratywnie? IP: *.telia.com 28.06.02, 15:47
                      ODP "Malky"
                      Niewielki fragment pracy J. Stachniuka "Droga rewolucji kulturowej w Polsce".
                      Ta i inne prace Jana Stachniuka (oraz A. Wacyka)powinny Ci udzielic odpowiedzi
                      na czym polega gorsza jakosc czlowieka katolickiego oraz przyczyny upadku
                      moralnego i materialnego Polski. Jezeli jestes mlodym czlowiekiem o otwartym
                      typie intelektu to powienines przyswoic sobie pare prawd.
                      Zajrzyj na strone "Toporzel" to dowiesz sie wiecej jak zamowic w/w ksiazki
                      Pozdrawiam

                      Rozdział I Potęga ciągłości kultury

                      1. Problemat rekonstrukcji Polski

                      Przebudowa społeczno-ustrojowa Polski w kierunku demokracji ludowej jest faktem
                      ogromnej doniosłości historycznej. Realizacja zasad gospodarki socjalistyczno-
                      planistycznej wprowadza nas w krąg awangardowych form produkcji. Dzięki nim
                      pokaźnie wzrosły możliwości wytwórcze narodu, a tym samym i szanse rozbudowy
                      potencjału cywilizacyjno-historycznego. Z drugiej jednak strony pozostał nadal
                      spadek ubiegłej epoki w postaci starej świadomości, wypełniającej psychikę
                      zbiorową narodu. Zmieniły się zasadniczo stosunki wytwórczo-społeczne, lecz to,
                      co w języku marksistowskim nazywa się nadbudową ideologiczną, pozostało bez
                      istotnych przeistoczeń. Psychika zbiorowa narodów w jego decydującej masie
                      reprezentuje coś, co nie pasuje do nowego układu sił społeczno-produkcyjnych.
                      Więcej nawet: stanowi pewien czynnik bezwładnego oporu. Masy narodu polskiego,
                      żyjąc w świecie stosunków duchowych mocno odbiegających od tego, co stanowi
                      treść materialnych sił, są rozszczepione wewnętrznie, a tym samym mniej
                      wydajne. W każdej psychice indywidualnej, formowanej przez bezwładnie trwający
                      mechanizm "nadbudowy ideologicznej" jak i przez rzeczywiste siły podłoża
                      materialno-społecznego, ścierają się sprzeczne motywy i bodźce, nie pozwalające
                      na pełne wyzyskanie wielkich możliwości nowego ustroju produkcji planistyczno-
                      socjalistycznej.
                      Stąd rodzi się postulat usunięcie rozszczepienia, drogą przebudowy, tego co
                      można określić jako tradycyjny kształt, polskiej psychiki zbiorowej. Wówczas to
                      zrodzi się harmonia pomiędzy człowiekiem polskim, jego bodźcami i upodobaniami,
                      a ustrojem planistyczno-socjalistycznym i demokracją ludową. W poprzedniej swej
                      pracy pt "Walka o zasady'" pisałem: "Dzieło odnowy narodu polskiego może być
                      dokonane przy jednoczesnej akcji na tych dwóch frontach: przebudowy ekonomiczno-
                      ustrojowej i rekonstrukcji kultury duchowej. Są to fronty całkowicie odrębne,
                      odmienne jeśli chodzi o metody, środki i okoliczności działania, chociaż
                      zdążające do tego samego zasadniczo celu - przełamania marazmu dziejowego
                      narodu. Koncepcja "drugiego frontu" uzupełniałaby wszystkie niedobory
                      przebudowy ustrojowej i politycznej, dokonywanej w Trzeciej Rzeczypospolitej."
                      (str. 133).
                      Ale stawiając problemat "drugiego frontu" przebudowy Polski, potrącamy o nową,
                      niezbadaną kwestię: czym jest polska psychika zbiorowa, co stanowi o jej
                      osobliwości i strukturze? Dotykamy tu zupełnie odrębnych zagadnień. W polskim
                      charakterze narodowym tkwią tajemnicze korzenie uwiądu dziejowego i
                      cywilizacyjnego Polski. Nie da się to wytłumaczyć barwnymi bajeczkami o
                      szlachcie, magnatach, liberum veto, itd. Cały szereg narodów o takiej samej
                      strukturze społecznej tworzył wielkie epoki cywilizacyjne. Trzeba sięgnąć
                      głębiej. Idąc zaś w tym kierunku odkryjemy zupełnie nowe, nieprzeczuwane
                      perspektywy. Musimy je ogarnąć w całości, jeśli chcemy w Polsce coś istotnego
                      dokonać. Kwestii tej poświęcimy dwa najbliższe rozdziały niniejszej pracy.



                      2. Człowiek i kultura

                      Od razu musimy powiedzieć, że określenie polskiej psychiki poprzedzone być musi
                      rozważaniami sięgającymi do podstaw filozofii kultury. Polska kultura i z niej
                      wynikająca polska psychika czy też "polski charakter narodowy" wcale nie jest
                      czymś oczywistym i prostym. Tyczy się to również i innych narodów, znajdujących
                      się w podobnym stanie. Z pozoru ten "naturalny" stan "bierności" jest
                      manifestacją bardzo złożonej postawy wobec bytu, wyjaśnienie której prowadzi
                      nas do podstaw tajemnicy istnienia w ogóle. Gdy zechcemy uważniej patrzeć na to
                      co nas otacza, ujrzymy rzeczy, o których "nie śniło się filozofom." Świat w
                      ogóle pełen jest dziwnych rzeczy, a już najbardziej rewelacyjne są przejawy
                      życia ludzkiego. Na człowieka w każdej chwili trzeba patrzeć jako na coś
                      najbardziej tajemniczego. Takąż też tajemnicą, chwytaną na gorąco, jest
                      człowiek polski.Gdy zatracamy takie spojrzenie na to co nas otacza, tracimy
                      autonomię i dystans do życia i stajemy się biernym przedmiotem, który potok
                      życia chwyta w swe zautomatyzowane tryby i niesie aż do rumowisk
                      historii.Wnikliwa analiza winna dać nam punkty oparcia, które są w nas, w
                      naszych żywych dyspozycjach emocjonalnych.
                      Świat jest żywą jednością organiczną, rozwijającą się ku doskonałości.
                      Spojrzawszy wstecz, widzimy jego poprzednie formy: układy gwiezdne, planety,
                      przyrodę martwą, żywą i w końcu człowieka. Awangardą stającego się świata jest
                      człowiek. Oczywiście nie jako pojedyńczy okaz dwunoga, lecz jako istota zdolna
                      do rozwoju. Zdolność rozwojowa człowieka polega zaś na tym, że może on
                      przeistaczać twórczo istniejący ład naturalny w nową postać mocy, którą jest
                      świat obiektywnych dokonań kultury.Pod względem biologicznym człowiek należy do
                      ładu naturalnego świata. Rodzimy się, mnożymy, odżywiamy tak jak i reszta
                      ssaków, wyodrębniamy się jednak z tej płaszczyzny przez tajemniczą zdolność
                      wiązania energii natury w nową postać mocy kulturowej. Wydaje się, że zdolność
                      ta jest nieograniczona w swym zasięgu.
                      Gdzie indziej pisałem,że człowiek jest nastawiony na opanowanie ładu
                      naturalnego. Ład naturalny występuje jako odwieczny żywioł materii i energii,
                      jako biologia i chaotyczny żywioł emocjonalny psychiki ludzkiej. Opanowanie
                      tego wszystkiego, związanie w nową postać mocy, jest posłannictwem człowieka w
                      świecie. Na tym polega jego awangardowość.To co w tej dziedzinie zostało
                      dokonane, jest dopiero wstępem do olbrzymiego przewrotu kosmicznego. Odkrycie
                      energii atomowej wskazuje nam zarys perspektyw tego, co ma się stać. Podobnie
                      przedstawia się rzecz wśród innych żywiołów.Wbrew utartemu mniemaniu żywioł
                      emocjonalno-popędowy naszej psychiki jest takim samym polem uprawy, jak i
                      przyroda zewnętrzna. Uogólniając, możemy powiedzieć, że człowieczeństwo jako
                      kosmiczne zadanie polega na całkowitej rekonstrukcji pola żywiołów w człowieku
                      i naturze. Kresem tego zadania i jego właściwą treścią jest opanowanie i
                      przeistoczenie wszelkiej energii istniejącej w świecie. Innymi słowy,
                      posłannictwo człowiecze przemienione w czyn, jest procesem budowania potęgi
                      kultury. Siła i kultura są tu jednością.
                      Widziana od tej strony, istota człowieka ukazuje się nam jako proces twórczego
                      przerzutu energii kosmicznej przez następujące ogniwa: biologię ludzką,
                      emocjonalną istotę naszej psychiki, obiektywne narzędzia pracy kulturowej,
                      ciągle się rozrastające. Z jednej strony człowiek to istota biologiczno-
                      somatyczna, a z kolei świat tajemniczych popędów, skierowujących nas do naszego
                      posłannictwa człowieczego, czyniących je czymś oczywistym, i w końcu demoniczna
                      zdolność przeistaczania chceń w niezmordowany proces budowania kultury,
                      pojmowanej jako ciągle rosnący krąg obiektywnej mocy. Biologia ludzka z pozoru
                      jest czymś prostym. O wiele bardziej skomplikowane jest drugie ogniwo: nasza
                      wola mocy i tworzenia. Nazwiemy ją wolą tworzycielską. Byłaby ona czymś
                      bezprzedmiotowym, gdyby nie zdolność wiązania energii ładu naturalnego w postać
                      mocy kulturowej. Otóż to trzecie ogniwo nazwiemy "wolą instrumentalną", gdyż
                      instrumentainy jej charakter w stosunku do człowieczego posłannictwa.wysuwa się
                      na czoło. Człowieczeństwo więc w naszym ujęciu to proces tworzycielski, który
                      składa się z trzech elementów: a) biologii ludzkiej, b) woli tworzycielskiej i
                      c) woli instrumentalnej.
                      Pojmujemy człowieka jako istotę
                      • Gość: MAJA Re: Polak katolik - tylko pejoratywnie? IP: *.members.com.pl 28.06.02, 15:49
                        Chłopaki (dziewczyny), ale to nie na temat....
                        • Gość: malky Re: Polak katolik - tylko pejoratywnie? IP: 139.30.46.* 28.06.02, 16:17

                          Nie no stary... chodzilo mi o Twoje zdanie a nie o forwardowanie mi steku jak
                          powiadasz "prawd" kolegi ktory po krotkim przeczytaniu kilku wersow wydaje mi
                          sie byc potomkiem Bolka Piaseckiego - skrajny NAcjonalista z przepranym przez
                          komune mozgiem. Stary! Czy Ty myslisz ze w jakimkolwiek "zdrowym" (trzymajac
                          sie Twojej retoryki) swieckim kraju moze wypalic "demokracja ludowa"? Mao i Pol
                          Pol cos takiego probowali uskuteczniac i wracali do zrodel. efelt byl taki ze w
                          wyniku rewolucji kulturalnej rzekami Azji splynelo kilka milionow trupow. Tak
                          bys to widzial... Stary, na jakim swiecie Ty sie wychowales?
    • Gość: MAJA Re: Polnische Wirtschaft IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.06.02, 00:08
      Tak szczerze mówiąc, to nie ma wielkiej różnicy, czy Prezydentem Miasta
      Szczecina zostanie Runowicz, Tałasiewicz, Mync czy Puzyna. Przecież oni
      popierają się wzajemnie i współpracują, świadcząc sobie wzajemie usługi.To jest
      jak gra znaczonymi kartami. Dzisiaj wygram ja, jutro ty - forsa zostaje w puli
      do rozdziału. Tylko ten frajer zaproszony do gry ma nadzieję, że wygra. Nie
      wie, że pozostali grają razem przeciwko niemu.
      • Gość: SWAROZYC odp. dla Maji IP: *.telia.com 28.06.02, 15:58
        Jak najbardziej na temat: Polnische Wirtschaft jako pojecie pojawilo sie pod
        koniec XVIII i pierwotnie nie mialo pejoratywnej konotacji (choc juz wtedy
        moglo miec) Podaje maly artykul lepszego poznania tematu.

        O historii Polski w liczbach z prof. Andrzejem Wyczańskim rozmawia Paweł Wroński
        .. (28-05-02 11:06)

        Na co przeciętny mieszkaniec Polski przedrozbiorowej wydawał najwięcej
        pieniędzy?Okazuje się, że na chleb i piwo. W XVI wieku na chleb wydawano blisko
        23 proc., na piwo prawie 28 proc.

        Panie Profesorze, kiedy w Polsce żyło się dobrze?

        To zależy od perspektywy, z jakiej spogląda się na swój los. Słynne
        przysłowie "za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa" odpowiadało faktycznej
        poprawie sytuacji polskiej szlachty w połowie XVIII wieku. Ale skądinąd wiemy,
        że nie był to czas korzystny dla kraju.

        Pan jednak uczestniczy od końca lat 80. w pracach zespołu naukowców wydających
        zeszyty "Historia Polski w liczbach". W takich kalkulacjach odniesieniem są nie
        pojedyncze odczucia, ale liczby. Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie, "Kiedy
        żyło nam się dobrze?", z takiego "statystycznego" punktu widzenia.

        Moim zdaniem takim czasem był XVI wiek. Wiem, nie brzmi to odkrywczo, skoro
        nazywamy ten czas polskim "złotym wiekiem".

        Istotne jest, że wówczas w społeczeństwie polskim wystąpiło równocześnie kilka
        pozytywnych tendencji. Wzrastał dobrobyt, a z drugiej strony ludzie zaczęli się
        uczyć. Nie tylko dobrej antycznej łaciny i greki, ale też zasad gospodarowania,
        teorii wojny. Co więcej, w Polsce powstała moda na uczenie się za granicą.
        Polskiego szlachcica nawet z nie najbogatszego rodu stać było na wysłanie syna
        do Akademii Krakowskiej, a potem na studia do Włoch, Francji, Niderlandów. A
        jeszcze w XV wieku szlachcic mógł zostać członkiem Rady Królewskiej, choć był
        analfabetą.

        W XVI wieku podniósł się poziom intelektualny społeczeństwa. Stypendia
        fundowali magnaci, fundowały też dla swoich obywateli miasta, na przykład
        Gdańsk i Kraków. Wraz ze wzrostem bogactwa nie tylko szlachta, ale i ludzie w
        miastach i na wsi uczyli się liczyć, bo mieli więcej pieniędzy. Obrót gotówką
        to szkoła logicznego myślenia. Myślę, że ludzie, którzy dużo posiadają, mają
        mniejszą skłonność do działań bezmyślnych, do rozwiązań radykalnych, bo wówczas
        mogą więcej stracić.

        Czy Polacy umieli wówczas gospodarować?

        O, jeszcze jak. Spójrzmy na biskupa płockiego Andrzeja Noskowskiego. To był
        wspaniały finansista. Pożyczał królowi Zygmuntowi Augustowi, fundował kościoły,
        klasztory, a nawet system stypendialny dla młodzieży. A Mikołaj Rej? Był równie
        dobrym biznesmenem jak poetą. Z kolei Jan Zamoyski świetnie robił pieniądze na
        urzędach.

        To znaczy brał łapówki?

        Powiedzmy "bardzo duże prezenty". Wiadomo, że taki "prezent" otrzymał od władz
        Gdańska. Często brał dobra królewskie w dzierżawy i czerpał z nich korzyści.
        Pożyczał też sąsiadom pieniążki i potem ich licytował. Miał biuro adwokackie,
        które się tym zajmowało. Zamoyski jest wzorem patrioty, humanisty, ale i rekina
        finansowego oraz skorumpowanego polityka.

        Czyli opowieści o tym, że Polacy nie mają głowy do interesów, są nieprawdziwe?

        Nieporozumienie. W XVI wieku szlachta ze świetnym skutkiem zarabiała pieniądze.
        Wręcz narzekano, że odwykła "od miecza" i tylko na nagrobkach kazała wykuwać
        posągi w zbrojach.

        Obecnie, gdy wstępujemy do Unii Europejskiej, ekonomiści zwracają uwagę, że
        przeciętny dochód narodowy na obywatela naszego kraju jest niższy niż w
        Czechach i na Węgrzech i stanowi połowę dochodu w państwach Wspólnoty. Czy
        w "złotym wieku" dochód narodowy albo inaczej bogactwo Polaków było
        porównywalne z sytuacją państw Zachodu?

        Porównania, jeśli chodzi o dochody, są trudne. Ówczesny bilans handlowy Polski
        jest na pewno dodatni. W owym czasie była olbrzymia koniunktura na zboże. Przez
        całe XVI stulecie ceny zboża wzrosły pięciokrotnie, a dochody z rzemiosła tylko
        dwukrotnie. Polacy tę koniunkturę wykorzystywali. Kiedyś postarałem się ocenić
        dochód na jednego mieszkańca polskiego miasta. Wyszło mi, że około 1580 roku
        dochód wynosił około 16 złotych, czyli 333 gramy srebra. Moim zdaniem nie było
        to mniej niż w ówczesnej "statystycznej" Europie. Tylko co wówczas uważamy za
        statystyczną Europę?

        Miałem na myśli najbardziej rozwinięte kraje.

        Ale skala bogactwa była zróżnicowana i w samej Rzeczypospolitej, i w całej
        Europie. Na przykład Szwedzi, którzy w XVII wieku za- atakowali Polskę, uważali
        ją za oazę bogactwa. Za najbardziej rozwinięte kraje owego czasu można uznać
        Niderlandy, Francję, północne Włochy. Ale jak mierzyć skalę dobrobytu kraju?
        Takim czynnikiem bogactwa i "nowoczesności" może być liczba ludności
        zamieszkującej miasta. Myślę, że pod tym względem Polska w okresie złotego
        wieku nie miała się czego wstydzić. Według polskich wyliczeń na przełomie XVI i
        XVII wieku 36 proc. mieszkańców Prus Królewskich mieszkało w miastach. Tu
        oczywiście największe znacznie miał 50-tysięczny Gdańsk i kilkunastotysięczny
        Toruń. Mam pewne wątpliwości co do tych obliczeń, ale nawet gdy założymy, że
        ten odsetek wynosi 30 proc., to jest to tyle samo co w północnych Włoszech.
        Wówczas najbardziej zurbanizowane były Niderlandy, gdzie połowa ludności
        mieszkała w miastach. Oczywiście inaczej to wyglądało w całej Koronie i na
        terenach litewsko-białoruskich, ale przynajmniej jeśli chodzi o Koronę, to
        raczej odstawała od bogatych krajów Europy.

        Jak można obliczyć dochód na mieszkańca w XVI wieku?

        Oczywiście w tym czasie nie było spisów powszechnych, takich, jaki obecnie
        odbywa się w Polsce, gdzie ankieterzy badają, czy ktoś ma telewizor, samochód i
        ile wydaje na wczasy. Badania statystyczne rozprzestrzeniły się w Europie
        Zachodniej na początku XIX wieku, w Polsce w zaborze rosyjskim był to koniec
        XIX stulecia. Historycy badający czasy "przedstatystyczne" wykorzystują księgi
        parafialne, lustracje, spisy podatkowe, księgi grodzkie, dokumenty celne. Ja,
        obliczając przeciętny dochód, obliczyłem, ile dana osoba konsumowała. Ile jej
        było potrzeba na pożywienie, ubranie, mieszkanie. Trudno teraz stwierdzić, jaka
        jest dokładność tych wyliczeń, ale przypuszczam, że do 10-15 proc.

        Na co przeciętny mieszkaniec Polski przedrozbiorowej wydawał najwięcej
        pieniędzy?

        Na chleb i piwo. W XVI wieku na chleb wydawano 22,6 proc., na piwo 27,7 proc.
        Moim zdaniem te liczby nie zmieniły się do XVIII wieku.

        Chleb, rozumiem, ale dlaczego aż tyle na piwo?

        A co mieli pić? Przeciętny Polak w XVI wieku spożywał dziennie półtora litra
        piwa, obojętnie, czy mężczyzna, czy kobieta. Piwo było zresztą podstawą wielu
        zup. W lustracjach, gdzie opisuje się zarobki chłopów zatrudnionych w dobrach
        królewskich, wspomina się o dostarczeniu im piwa i butów.

        Butów?

        To odzież robocza. Są majątki, gdzie pracownik oprócz płacy otrzymywał po
        cztery pary butów. Z kolei na przykład czeladnicy w zakładach rzemieślniczych
        dostawali koszule i fartuchy. Wracając do piwa, wówczas, jak wiemy, nie było
        kawy i herbaty, te pojawiły się w wieku XVIII. Mleko było drogie. Krowa dawała
        przeciętnie dwa litry i z tego robiło się najczęściej ser i masło na sprzedaż.
        Woda w miastach też była droga. Studnie były nieliczne, bo nie było cembrowin,
        a i woda w nich zazwyczaj kiepskiej jakości. Rzeki wokół miast zazwyczaj nie
        były czyste. Piwo było produkowane z przegotowanej wody i dodatkowo
        z "dezynfekującym" alkoholem. Jego spożycie nie zagrażało zdrowiu, a z drugiej
        strony była to solidna porcja kalorii.

        A wódka?

        Stała się popularna dopiero u schyłku XVIII wieku. W połowie XIX wieku pito w
        Polsce przeciętnie 5-6,5 litra wódki rocznie na głowę. Także większe partie win
        zaczęto sprowadzać dopiero w XVII wieku z Zachodu i z Węgier. Wcześniej nawet
        na magnackich stołach królowało piwo.

        Jak długo żyli wówczas ludzie w Polsce?

        Trudno to ocenić, ponieważ wiele zgonów, szczególnie dz
    • Gość: Rychu Re: Polnische Wirtschaft IP: *.members.com.pl 28.06.02, 09:18
      Dlatego należy popierać kandydata na prezydenta i ludzi, którzy startują do
      rady miasta spoza tego parszywego układu. Prof. Teresa Lubińska na prezydenta!
      • lupin2 Taki sukces miasta, jaki intelekt Prezydenta ! 02.07.02, 18:12
        Przykładem Polnische Wirtschaft w dniu dzisiejszym było wystąpienie Prezydenta
        Runowicza na spotkaniu z biznesem gospodarczym zza granicy (Włochy).
        Facet wymienił jako sukces gospodarczy fakt, że Zarząd miasta podpisał Umowę z
        Wydziałem Informatyki Politechniki Szczecińskiej.Co za intelekt. Odpowiadam :
        Taki sukces miasta jaki intelekt Prezydenta.
        Wstyd, wstyd, wstyd.
        No to mamy wiele takich sukcesów. Malanowska co trzeci dzień podpisuje jakiś
        list intencyjny. Pewnego dnia Runowicz podpisze umowę z Malanowską, bo już nie
        będzie innych chętnych na podpisywania "duperelatych" umów.
        • Gość: Laufer 1 Sz-n koncertami udowodni, że jest stolicą Europy IP: *.xtra.pl 06.07.02, 21:38

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka